- Opowiadanie: DanielKurowski1 - Koma

Koma

Opo­wia­da­nie uczest­ni­czy w kon­kur­sie „W głębi snów”.

Jeśli po­do­ba Ci się ten temat, prze­każ da­ro­wi­znę na fun­da­cję Sy­nap­sis: http://synapsis.org.pl/ (przy­cisk „Prze­każ da­ro­wi­znę” na stro­nie fun­da­cji).

 

Bar­dzo dzię­ku­ję Tar­ni­nie za szyb­ką betę.

Dzię­ku­ję też Dra­ka­inie za ogrom­ną pomoc w roz­wi­nię­ciu re­kla­my.

Dyżurni:

ocha, bohdan, domek

Biblioteka:

Użytkownicy, Użytkownicy III, Użytkownicy IV

Oceny

Koma

Sta­łem przed jed­nym z naj­bar­dziej eks­klu­zyw­nych noc­nych klu­bów w Mo­skwie, cze­ka­jąc na zna­jo­mych. Uli­ca­mi miasta prze­cho­dzi­li różni lu­dzie, choć rzad­ko można było usły­szeć ro­do­wi­tych Ro­sjan. Głównie mówiono po angielsku, ale też po mandaryńsku, hiszpańsku, niemiecku czy arabsku.

Odwróciłem się plecami do drzwi wejściowych i spojrzałem w stronę centrum miasta. Wysoka na czterdzieści metrów pro­jek­cja re­kla­my wy­świe­tli­ła się na oknach jed­ne­go z po­bli­skich wie­żow­ców, gra­jąc przy tym po­wol­ną mu­zy­kę. Żadna no­wość, w mie­ście było mnó­stwo reklam, jed­nak ta mnie za­in­try­go­wa­ła, choć sam nie wiem czemu. Uj­rza­łem znaj­du­ją­cą się na nie­ska­zi­tel­nie bia­łym tle młodą Azjat­kę z krzy­kli­wym ma­ki­ja­żem, która trzy­ma­ła w dłoni małą fiol­kę z nie­bie­skim pły­nem. Czu­łem się za­hip­no­ty­zo­wa­ny jej urokiem.

– Życie w kul­tu­ro­wej sto­li­cy świa­ta dwu­dzie­ste­go dru­gie­go wieku czę­sto bywa nie­zno­śne – mó­wi­ła słod­kim, me­lo­dyj­nym gło­sem pięk­ność z Orien­tu, a ekran był tak wiel­ki, że nic ucho­dzi­ło uwa­dze, zwłasz­cza uroda ko­bie­ty. – Wie­lo­funk­cyj­ny an­dro­id za­stą­pił cię w pracy? Rodzina tobą gar­dzi? Twój part­ner ży­cio­wy zdra­dził cię z twoim naj­lep­szym przy­ja­cie­lem? Doskwiera ci samotność? A może po prostu twoje życie stało się nudne?

Pięk­ność uśmiech­nę­ła się fi­glar­nie i pod­nio­sła fiol­kę do góry.

– A co by było, gdy­byś mógł wła­dać swo­imi snami? Być tym, kim zechcesz? Ry­ce­rzem, kow­bo­jem, po­szu­ki­wa­czem przy­gód, mo­de­lem, pi­sa­rzem, zna­nym ak­to­rem? Czło­wie­kiem pięk­nym, bo­ga­tym i wpły­wo­wym? 

W tle uka­za­no sceny z róż­nych fil­mów. Przy­stoj­nych męż­czyzn w ob­ję­ciach sek­sow­nych ko­biet. Cu­dow­ne damy ca­ło­wa­ne w dło­nie przez swych wymarzonych ksią­żąt. Dro­gie sa­mo­cho­dy. Wspa­nia­łe pa­ła­ce. Nie­za­po­mnia­ne przy­go­dy.

In­te­re­su­ją­ce, po­my­śla­łem. Sny jako druga, lepsza rze­czy­wi­stość… pięk­na wizja, choć sztuczna. Jak większość tego, co oferuje nam ten świat.

– Chcesz ota­czać się wspa­nia­ły­mi przy­ja­ciół­mi? – kon­ty­nu­owa­ła ślicz­not­ka. – Są­czyć z nimi naj­droż­sze drin­ki? – Uśmiech­nę­ła się za­lot­nie i po­gła­dzi­ła fiol­kę z pły­nem. – Roz­wią­za­nie jest na wy­cią­gnię­cie ręki.

Nie mo­głem przestać na nią patrzeć. Wyczuwałem dziwny kontakt wzrokowy, choć nie byłem jedynym, który na nią spoglądał. Za­czą­łem roz­luź­niać zbyt mocno za­pię­tą ko­szu­lę przy szyi.

Ko­bie­ta znik­nę­ła i po­ja­wi­ły się ob­ra­zy ludzi, przed­sta­wio­nych jako wspa­nia­łych su­per­bo­ha­te­rów, trak­tu­ją­cych świat jako wiel­ki plac zabaw. Na­stęp­nie fiol­ka z pły­nem zna­la­zła się w cen­trum re­kla­my, oto­czo­na nie­bie­ską mgłą.

– Koma to naj­now­szy pro­dukt Odium Cor­po­ra­tion, która za­wsze dba o po­trze­by swo­ich klien­tów. – Głos ko­bie­ty stał się teraz cich­szy, ko­ją­cy. – Dzię­ki jed­nej fiol­ce twoje sny staną się o wiele bar­dziej rze­czy­wi­ste. Bę­dziesz mógł je kon­tro­lo­wać i zmie­niać w za­leż­no­ści od ka­pry­su. Dzię­ki Komie bę­dziesz mógł speł­nić ma­rze­nia, któ­rych nie speł­nisz w sza­rej rze­czy­wi­sto­ści.

– Odium Cor­po­ra­tion ma­ją­ca wpływ na dzie­więć­dzie­siąt pro­cent na­sze­go życia, bę­dzie mieć teraz wpływ na nasze sny – prych­ną­łem, a mój en­tu­zjazm opadł. 

Obraz zmie­nił się i re­kla­ma po­ka­zy­wa­ła le­żą­cych na wiel­kich łóż­kach, uśmiech­nię­tych ludzi, któ­rych sze­ro­ko otwar­te oczy były przy­sło­nię­te nie­bie­ska­wą mgłą.

– Ty­sią­ce za­do­wo­lo­nych klien­tów w całej Nowej Rosji, Chi­nach i Ara­bii. – kon­ty­nu­owa­ła ko­bie­ta. – Stu­pro­cen­to­wa gwa­ran­cja ja­ko­ści i za­do­wo­le­nia. Pierw­sza prób­ka gra­tis. – Uśmiech­nę­ła się jesz­cze sze­rzej, uka­zu­jąc białe zęby. – Po pierw­szym razie za­ko­chasz się w Komie na zabój. Twoje sny nie będą już takie jak kie­dyś. Z Komą za­po­mnij o wszyst­kich tro­skach. Stwórz swój wła­sny raj już dziś! 

Ko­lej­ne zbli­że­nie na fiol­kę. Tym razem po­ja­wił się czar­ny napis po­da­ją­cy cenę i adres stro­ny cy­ber­ne­to­wej, gdzie można było do­ko­nać za­ku­pu za je­dy­ne sto ty­się­cy rubli. Póź­niej wy­sko­czył ko­lej­ny napis:

Je­że­li nie masz wy­star­cza­ją­cych środ­ków na kon­cie, a chcesz skorzystać z naszej oferty, Odium Cor­po­ra­tion może pod­pi­sać z Tobą ko­rzyst­ną umowę. Wię­cej in­for­ma­cji u sprze­daw­cy!

Och, już do­my­ślam się, jak ko­rzyst­na dla klien­ta bę­dzie ta umowa.

W dole, choć le­d­wie za­uwa­żal­ne, były wy­świe­tlo­ne do­dat­ko­we in­for­ma­cje, które po chwi­li znik­nę­ły:

Przed za­ży­ciem na­le­ży się uspo­ko­ić i oczy­ścić umysł. Duży stres, smu­tek i lęk mogą spo­wo­do­wać wy­stę­po­wa­nie nie­kon­tro­lo­wa­nych, za­pę­tlo­nych kosz­ma­rów. Nad­uży­cie Komy może spo­wo­do­wać uza­leż­nie­nie, agre­sję, stany de­pre­syj­ne i lę­ko­we, za­bu­rze­nia roz­po­zna­wa­nia rze­czy­wi­sto­ści, a w skraj­nych przy­pad­kach nawet dłu­go­ter­mi­no­wą śpiącz­kę i śmierć. Odium Cor­po­ra­tion nie po­no­si od­po­wie­dzial­no­ści za po­wyż­sze skut­ki ubocz­ne.

– Nie wahaj się! Zmień swoje życie z Komą już dziś! – po­wie­dzia­ła uro­cza Azjat­ka, a pro­jek­cja skoń­czy­ła się.

Uśmiech­ną­łem się lekko. W od­da­li uj­rza­łem nad­cho­dzą­cych zna­jo­mych. W końcu.

Wy­cią­gną­łem z kie­sze­ni ró­żo­wą ta­blet­kę, dzię­ki któ­rej unik­nę ju­trzej­sze­go kaca. Pro­ste, ale bar­dzo uży­tecz­ne roz­wią­za­nie. Przyj­rza­łem się jej do­kład­nie, do­tkną­łem ma­łe­go żło­bie­nia przy­po­mi­na­ją­ce­go trójkątne logo Odium Cor­po­ra­tion i po­łkną­łem ją.

Są­czyć drin­ki można w praw­dzi­wym świe­cie, choć nie zawsze te najdroższe.

Koniec

Komentarze

To raczej jest wstęp do historii niż samodzielne opowiadanie :) 

Poza tym zdania można by nieco uprościć, byłoby bardziej czytelnie.

Zastanawia umieszczenie “reklamy” w Moskwie . Myślę, że wybieranie mniej typowych lokalizacji ma sens wtedy, kiedy chcemy coś o tych miejscach powiedzieć, Twoja reklama zaś równie dobrze mogłaby wisieć w Warszawie. Ba, Warszawa może nawet miałaby większy sens niż ta Moskwa :) 

I po co to było?

Bardzo dziękuję za komentarz.

Moim zdaniem to też można potraktować jako zwykły szort/opowiadanie – ma morał (choć być może słabo widoczny). Może być wstępem do większej historii, ale nie musi.

Jeśli chodzi o lokacje, to ma to związek z moim małym uniwersum, które kiedyś tworzyłem. Poza tym, wydaje mi się, że lokacja nie ma aż tak ważnego znaczenia, więc równie dobrze może być w cyberpunkowej Moskwie, a nie w wiecznie oklepanych miejscach.

Pozdrawiam ;)

,,Celuj w księżyc, bo nawet jeśli nie trafisz, będziesz między gwiazdami,, ~ Patrick Süskind

Jakiś pomysł jest, nawet ujdzie jako samodzielna całostka, choć trudno tekst nazwać opowiadaniem… Nie wiem, jak określić tę formę :/ Może gdybyś obudował to choćby śladową fabułą, w której bohater jakoś by się z tą Komą konfrontował?

 

Ale syf. ma rację, a nawet poszłabym dalej – wskazanie miejsca akcji jest tu niepotrzebne. W ogóle bym je pominęła, bo to może być wszędzie. Podajesz te miejsca, gdzie się sprzedaje i ok, ale gdzie jest ta konkretna reklama – zbędne.

 

A tak skądinąd, nazwa korporacji celowa? Bo nieszczególnie zachęca do kupna czegokolwiek.

 

Historia to uzgodniony zestaw kłamstw.

Dziękuję za komentarz. 

To jest zwyczajny szort, pokazujący pewien problem, który dotyka różnych ludzi. Można go trochę interpretować.

Zastanowię się jeszcze nad miejscem reklamy. Nazwa korporacji celowa (tak, wiem, że naiwna) gdyż ma dla mnie wartość sentymentalną.

Pozdrawiam ;)

,,Celuj w księżyc, bo nawet jeśli nie trafisz, będziesz między gwiazdami,, ~ Patrick Süskind

Naiwna? Chyba skrajnie negatywna, odstraszająca – odium to niechęć, wstręt albo plus minus zła opinia…

Historia to uzgodniony zestaw kłamstw.

Pisząc naiwna, chodziło mi podkreślenie złachciwości wielkich korporacji (jako ogół) w cyberpunkowej rzeczywistości. 

,,Celuj w księżyc, bo nawet jeśli nie trafisz, będziesz między gwiazdami,, ~ Patrick Süskind

Hmm. To jest taki szczegół, który warto by zaznaczyć w tekście – że autor zdaje sobie sprawę ze znaczenia nazwy i że jest ona celowa. I chociażby do tego przydałby Ci się jakiś bohater lub narrator będący obserwatorem Twojego świata.

A że masz raptem niecałe 400 słów na 1000 limitu, to spokojnie możesz taką ramę dopisać.

Historia to uzgodniony zestaw kłamstw.

Ogólnie rzecz biorąc, chodzi o to, że wpisanie słowa Moskwa w kontekście przyszłości automatycznie nasuwa rozmaite pytania, np. czy w ogóle będzie istnieć Federacja Rosyjska, czy Moskwa dalej będzie częścią Azji czy jednak podryfuje ku Europie, czy będzie to wciąż trzeci Rzym, czy może jednak druga Mekka i tak dalej. 

Innymi słowy jeżeli na początku opowiadania powiesz, że bohater jest paladynem takim a la D&D, to logicznym jest, że w opowiadaniu powinien pojawić się jakiś wątek dotyczący paladyńskich spraw typu walka ze złem :) 

I po co to było?

Okej, poprawiłem nieco początek, może teraz moja ‘Moskwa’ jest wyjaśniona lepiej.

,,Celuj w księżyc, bo nawet jeśli nie trafisz, będziesz między gwiazdami,, ~ Patrick Süskind

Dodałem też perspektywę bohatera, za co dziękuję Drakainie.

,,Celuj w księżyc, bo nawet jeśli nie trafisz, będziesz między gwiazdami,, ~ Patrick Süskind

Tarnina puściła zaimki pisane wielką literą? o.O

 

Tekst jest w porządku, jak na króciaka przystało… Ale. To nie jest opowiadanie.

Zaprezentowałeś nam futurystyczną reklamę i dokleiłeś na siłę narratora. Reklama stanowi 85% tekstu i jest zupełnie niezależna od wstawek narratora, a narrator od niej. W roli narratora mógłbyś umieścić dowolną inną postać i nic by się nie zmieniło, a w życiu narratora mógłbyś umieścić dowolną inną reklamę i też nic by się nie zmieniło.

Ergo – to nie jest opowiadanie, tylko (zacytowana) reklama. Sama reklama – w porządku.

ironiczny podpis

Dziękuję za komentarz, jednak nie rozumiem problemu z istotą "opowiadania". Samą reklamę można zinterpretować i wyciągnąć jakiś wniosek. Pisz-o-dziej Tarniny również jest reklamą i jakoś był chwalony i nie było problemu z umieszczeniem tekstu w bibliotece. Pozdrawiam.

,,Celuj w księżyc, bo nawet jeśli nie trafisz, będziesz między gwiazdami,, ~ Patrick Süskind

Danielu, dobrze, że wspominasz tekst Tarniny, który również nie był opowiadaniem. Jak widać nic nie stoi na przeszkodzie, by tekst, który nie jest opowiadaniem, został dobrze przyjęty na stronie.

Tak jak napisałem, zaprezentowana przez ciebie reklama jest w porządku. Spodobała mi się, a na pewno jeszcze lepiej bym ją odebrał, gdybyś – dokładnie jak Tarnina – nie dokleił do niej na siłę nic nie wnoszącego narratora.

Dodatkowo zauważ, że w przeciwieństwie do Tarniny dodałeś swój tekst w ramach konkursu na opowiadanie.

ironiczny podpis

W Pisz-o-dzieju masz wprost formę zwrotu do czytelnika, a nie opis reklamy – to jest ta podstawowa różnica. I jest on żartem – to druga. Ale fajnie, że podniosłeś tę sprawę, bo pozwala uświadomić sobie, co jest “nieliterackiego“ w Twoim tekście. On jest opisem. Czyli relacją.

 

Dobra, zrobiłam eksperyment. Gdybym była redaktorką, mającą mocno popracować z autorem (w dobrych wydawnictwach tak właśnie jest, redaktor miewa ogromny wpływ na ostateczny kształt tekstu, warto poczytać podziękowania w książkach anglosaskich, u nas to niestety rzadkość), to zaproponowałabym np. taką dynamizację początku (zakładając, że to ma być opowiadanie i zostawiamy bohatera). Analiza pokazała np., że zdania w samej reklamie są za długie. Przekaz reklamowy musi być dosadny i zwięzły.

 

X stał przed ekskluzywnym klubem w centrum metropolii. Znajomi spóźniali się. Z nudów rozglądał się wokół, aż jego wzrok przykuła czterdziestometrowa projekcja na ścianie wieżowca. Reklama. Jak wszędzie. Miał już odwrócić wzrok, ale postać młodej Azjatki z mocnym makijażem, trzymającej w dłoni buteleczkę z niebieskim płynem, słodki, melodyjny głos kobiety, któremu towarzyszyła powolna muzyka – wszystko to działało magnetyzująco.

– Życie w wielkim mieście dwudziestego drugiego wieku jest nieznośne – mówiła egzotyczna piękność. Jej słowa dodatkowo wyświetlały się na kolosalnym ekranie, żeby patrzący nie uronił z nich żadnego szczegółu. – Straciłeś pracę na rzecz androida? Dzieci tobą gardzą? Mają cię za nic? Partner życiowy zdradził Cię z najlepszym przyjacielem? Czy też po prostu jesteś samotny i nieszczęśliwy?

Dziewczyna uśmiechnęła się kusząco i podniosła fiolkę do góry.

– A gdybyś tak potrafił władać nad snami? Być tym, kim chcesz? Rycerzem, kowbojem, pisarzem, aktorem? Człowiekiem bogatym i wpływowym? – W tle przesuwały się obrazy z filmów. Męscy mężczyźni w otoczeniu oszałamiająco pięknych kobiet. Książęta z bajki klęczący u stóp dam w sukniach od najlepszych projektantów. Drogie samochody. Wspaniałe pałace. Rzeczywistość jakże odległa od tego, co X widział wokół siebie. Od miejskiej szarości wielkiej metropolii dwudziestego drugiego wieku. – Otaczać się kobietami i sączyć najdroższe drinki? – kontynuowała wschodnia piękność. – Z pewnością chciałbyś być Bogiem i kreować rzeczywistość? – Uśmiechnęła się znów zalotnie, gładząc przy tym błękitną fiolkę niemal erotycznym gestem.

X nie był w stanie oderwać od niej oczu.

Historia to uzgodniony zestaw kłamstw.

Pisz-o-dziej Tarniny również jest reklamą i jakoś był chwalony i nie było problemu z umieszczeniem tekstu w bibliotece.

Zawsze możesz publikować anonimowo. Ludzie skomentują przychylniej na wszelki wypadek. 

No, mnie też brakowało fabuły.

Na tekścik Tarniny sama klikałam, ale tam był humor. Do tego Tarnina była pierwsza, teraz mamy tylko naśladownictwo…

Tutaj bohater dochodzi do wniosku, że reklama nie mówi całej prawdy. Cóż, niezbyt odkrywcze…

Nie jestem pewna, czy w Moskwie Azjatka dobrze by się kojarzyła. Zdaje się, że oni niezbyt przychylnie patrzą na kitajców… Ale mogę się mylić.

Dzieci Tobą gardzą i mają Cię za nic?

Ty, twój, pan itp. w dialogach małą literą. W listach dużą.

Babska logika rządzi!

Akcja dzieje się w następnym wieku, zakładam, że globalizacja nagle się nie zatrzyma i Azjatka nie będzie niczym dziwnym.

Koma ma prezentować czcze marzenia i nierealne pragnienia, do których ludzie dążą. Chcą uciec przed problemami, złem, szarą rzeczywistością. Czasem sięgając po łatwe sposoby (używki, świat wirtualny), które jednak mają konsekwencje – jak podałem pod koniec. Koma (z rosyjskiego śpiączka) symbolizuje też bierność takiej osoby.

Takie marzenia i pragnienia ludzi mogą być łatwym celem dla korporacji, która nastawiona jest na zysk. Każdy pragnie szczęścia ( choć nie każdy może je mieć), a tu może mieć je na wyciągnięcie ręki – grubo płacąc lub sprzedając duszę korporacji. 

Bohater jest zachwycony taką alternatywą dla życia (a może piękną kobietą), jednak zdaje sobie sprawę, że to tylko oszukiwanie, manipulacja. Krótkotrwałe i mogące mieć przykre konsekwencje. Takie sny mogą go pochłonąć i zniszczyć. Potem się budzi i co? Reszta dnia to wegetacja, byleby do nocy, by spać, choć i tak nie każdy będzie mógł tak mieć codziennie.

Ostatnie zdanie ma symbolizować to, że człowiek powinien szukać pociech w prawdziwym życiu i szukać pomocy u prawdziwych ludzi( sączyć drinki = korzystać z życia), bo takie wartości powinny być dla człowieka ważne.

A to, że reklamy oszukują, to wiadomo od dawien dawna. Jeśli tego tu nie widać i napisane jest słabo, zawsze mogę to jeszcze poprawić.

Mnie osobiście się podoba. Każde moje nowe opowiadanie (według mnie) jest choć trochę lepsze.

W każdym razie bardzo dziękuję za pomocne komentarze i pozdrawiam wszystkich.

 

P.S Jeżeli to polepszy pogląd na tekst, to mogę zrezygnować z konkursu na opowiadanie, bo i tak szans nie mam.

,,Celuj w księżyc, bo nawet jeśli nie trafisz, będziesz między gwiazdami,, ~ Patrick Süskind

Azjatka w Moskwie i teraz nie jest niczym dziwnym. Tym bardziej, że spora część Rosji (a ZSRR pewnie większa) leży w Azji. Pytanie, czy będzie kojarzyć się na tyle pozytywnie, żeby skłonić kogoś do wyskoczenia z kupy rubli. W reklamach raczej pokazuje się ludzi, do których aspirujemy – sławnych, pięknych, młodych, bogatych… Względnie ekspertów. A nie takich, którzy kojarzą się z rywalami czy potomkami najeźdźców albo imigrantami. I wątpię, że różne nacjonalizmy pozdychają przez najbliższe sto lat…

Babska logika rządzi!

@Danielu, myślę trochę inaczej, a może trochę podobnie jak przedpiścy. Pozwól jednak, że najpierw zwrócę się do Łukasza. I niestety post będzie długi.;)

@ Łukaszu, tu nie chodzi o temat, ani o osobę piszącą. Jestem freshmenem, no nie – raczej freshwoman :). Tekst Tarniny był zabawą ze słowami i odbiorem rzeczywistości, pewnego jej aspektu. Lem popełnił ich takich tysiące, podobnie Szymborska i pewnie wielu innych. 

Pamiętam, jak kiedyś bawiliśmy się ze słowami – dziesięć osób podawało po dwa najbardziej odjechane (w tym też wymyślone) i próbowaliśmy pisać historię. Celem było, aby była sensowna i jak najkrótsza. Uwielbialiśmy to, chociaż na początku ręce opadały. Jedną z zabaw, szczególnie wspominam. Wyobraź, że pojawiły się tam takie słówka: współbieżny, eksponencjalny; podkurek, charakternik; Miazgaj, Prujek; kojot, melancholia; krogulec, duszpasterstwo; zbrodzień, miedzuch; chiazm, paraneza; serowar, przypominajka; prunela, mięsopust; kokilka, razura. Sam powiedz, czy nie czysta makabra! Wszystkie powstały i były interesujące. A swoją drogą, Łukaszu, czy zgadniesz, które dwa były moje?:) Droga do pisania naprawdę nie jest prosta.

 

Danielu, wracam, bo mój post jest dla Ciebie. Jak wiesz, poprawiać nie umiem, lecz w kondensowaniu mam niewytłumaczalną wprawę, chociaż w rozwlekaniu ponoć też. Drakaina już “podrzuciła” Ci swoją możliwą wersję zmiany, lecz abyś miał “rozrzut” wrzucę swój odbiór tj. co ja bym wyrzucała. Jednak pamiętaj, że Ty sam wykuwasz swój styl i masz swoją wrażliwość. Dzieciaki moich przyjaciół dzisiaj na wyrywki opowiadały o “Zwiadowcach”, “łykają je jak kaczki”. Trzysta kilkadziesiąt stron połykają w cztery dni.  

 

Czytam Twój tekst i nie widzę przesłania, pojawia się dopiero w ostatniej linijce, a to za mało. O czym jest Twoje opowiadanie: o neonie i o namiastce przyjaźni czy o niej samej i chwilowym zauroczeniu, podążeniu za mirażem? 

 

A teraz, to moje „wywrócenie do góry nogami” Twojego opowiadania. Przy czym popracowałabym jeszcze  nad zrównoważeniem: reklama – prawdziwe relacje, jeśli chodzi o samą treść. No i, rzecz oczywista w poniższym wywróceniu pewnie też jest jeszcze wiele błędów wymagających skorygowania. Moją intencją jest pokazanie jest przedstawienie, co bym kasowała.

 

“Stałem przed ekskluzywnym nocnym klubie w Moskwie. Czekałem na znajomych, którzy mieli przyjść już dziesięć minut temu. Czterdziestometrowa reklama wyświetliła się na pobliskim wieżowcu. Na nieskazitelnie białym tle młoda Azjatka, z krzykliwym makijażem, trzymała w dłoni małą fiolkę z niebieskim płynem i mówiła słodkim, melodyjnym głosem. Zahipnotyzowany słuchałem:

– Życie w kulturowej stolicy dwudziestego drugiego wieku bywa nieznośne. Straciłeś pracę na rzecz wielofunkcyjnego androida lub robota? Dzieci tobą gardzą? Mają cię za nic? Twój partner życiowy zdradził cię z twoim najlepszym przyjacielem? A może po prostu jesteś samotny i nieszczęśliwy?

Piękność uśmiechnęła się figlarnie i podniosła fiolkę do góry.

– A co by było, gdybyś mógł władać swoimi snami? Być tym, kim zechcesz? Rycerzem, kowbojem, poszukiwaczem przygód, pisarzem, znanym aktorem? Człowiekiem pięknym, bogatym i wpływowym? 

W tle przewijały się sceny z różnych filmów. Przystojni mężczyźni w objęciach seksownych kobiet, książęta całujący swe cudowne damy, których szaty zdobiły złoto i diamenty. Drogie samochody. Pałace. Niezapomniane przygody.

 

Interesujące, pomyślałem. Kusząca alternatywa dla tego paskudnego miasta, w którym ciężko było nawet oddychać. Sny jak rzeczywistość… piękne, choć mało realne.

 

– Chcesz otaczać się pięknymi kobietami? Sączyć z nimi najdroższe drinki? – – Rozwiązanie jest na wyciągnięcie ręki. – Uśmiechnęła się zalotnie i pogładziła fiolkę z płynem.

 

Nie mogłem oderwać od niej wzroku. Rozluźniłem mocno zapiętą koszulę przy szyi. Kobieta zniknęła i pojawiły się obrazy superbohaterów, traktujących świat jako wielki plac zabaw. Potem, w centrum reklamy, pojawiła się fiolka z płynem otoczona niebieską mgłą.

– Koma to najnowszy produkt Odium Corporation, która zawsze dba o potrzeby swoich klientów. Dzięki jednej fiolce twoje sny staną się rzeczywiste. Będziesz mógł je kontrolować i zmieniać w zależności od kaprysu. Dzięki Komie, spełnisz swoje marzenia, których nie zaspokoisz w szarej rzeczywistości. 

Głos kobiety stał się teraz cichszy, kojący. 

– Odium Corporation ma wpływ na dziewięćdziesiąt procent naszego życia, ale możesz dostać więcej, możesz wpływać na swoje sny.

Prychnąłem, a mój entuzjazm opadł. 

 

Obraz zmienił się i reklama pokazywała leżących na wielkich łóżkach, uśmiechniętych ludzi. Ich szeroko otwarte oczy przysłaniała niebieska mgła.

– Tysiące zadowolonych klientów w Nowej Rosji, Chinach i Arabii. Stuprocentowa gwarancja jakości i zadowolenia. Pierwsza próbka gratis. – Uśmiechnęła się jeszcze szerzej, ukazując białe zęby i kontynuowała – Po pierwszym razie, zakochasz się w Komie na zabój. Twoje sny już nie będą takie jak kiedyś. Zapomnij o wszystkich troskach. Stwórz swój własny raj już dziś! 

 

Kolejne zbliżenie na fiolkę i pojawił się czarny napis podający cenę i adres strony cybernetowej, gdzie można było dokonać zakupu za sto tysięcy rubli. Później wyskoczył kolejny napis:

Jeżeli nie masz wystarczających środków na koncie, Odium Corporation może podpisać z Tobą korzystną umowę. Więcej informacji u sprzedawcy!

Już domyślam się, jak korzystna dla klienta będzie ta umowa. W dole, ledwie zauważalne, były wyświetlone dodatkowe informacje, które po chwili zniknęły:

Przed zażyciem należy się uspokoić i oczyścić umysł. Duży stres, smutek i lęk mogą spowodować występowanie niekontrolowanych, zapętlonych koszmarów. Nadużycie Komy może spowodować uzależnienie, agresję, stany depresyjne i lękowe, zaburzenia rozpoznawania rzeczywistości, a w skrajnych przypadkach nawet długoterminową śpiączkę i śmierć. Odium Corporation nie ponosi odpowiedzialności za powyższe skutki uboczne.

– Nie wahaj się! Zmień swoje życie już dziś! – powiedziała urocza Azjatka, a projekcja skończyła się.

 

Uśmiechnąłem się lekko. W oddali ujrzałem nadchodzących znajomych. Połknąłem bez popicia różową tabletkę, by uniknąć kaca i przywitałem się z nimi.

Sączyć drinki można w prawdziwym świecie, z prawdziwymi ludźmi.”

 

Pozdrowienia i trzymaj się.

Logika zaprowadzi cię z punktu A do punktuB. Wyobraźnia zaprowadzi cię wszędzie. A.E.

Dziękuję za komentarz, zobaczę co da się zrobić. Przesłanie jest w produkcie, a nie kobiecie czy bohaterze. Właściwości Komy, obietnica szczęścia, świat nierealny i realny, słabość i konsekwencje takich wyborów. To miało być przesłanie do interpretacji. Koniec miał tylko podsumować. Również pozdrawiam ;)

,,Celuj w księżyc, bo nawet jeśli nie trafisz, będziesz między gwiazdami,, ~ Patrick Süskind

Opowiadanie jest już przeczytane przez część jury, a widzę, że zniknął tag…

Zachęcam, by go przywrócić – to nic nie kosztuje.

 

I ja nie dopatrzyłam się tutaj opowiadania, a tylko opisanie scenki, której świadkiem okazał się ktoś, kto czekał na przyjaciół.

Zastanawiam się tylko, dlaczego reklama była skierowana wyłącznie do mężczyzn?

 

Uli­ca­mi prze­cho­dzi­li różni lu­dzie, choć ro­do­wi­tych Ro­sjan mo­głem po­li­czyć na pal­cach dłoni. –> Po czym rozpoznaje się rodowitych Rosjan?

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Scenki, która ma jakieś przesłanie i morał (wieloznaczny i bardziej oryginalny, niż niektórych). Aczkolwiek najlepiej wszystko spłycić i narzekać jedynie na ‘brak opowiadania’ (zwłaszcza, że inni mogą tak pisać i być chwaleni) co na pewno pomoże mi w poprawie. 

Łukasz miał rację z pracą anonimową, wtedy faktycznie nie patrzy się na autora, a jedynie na pracę i ocena może być inna, a może nawet bardziej przychylna.

,,Celuj w księżyc, bo nawet jeśli nie trafisz, będziesz między gwiazdami,, ~ Patrick Süskind

Danielu, mój komentarz dotyczy przeczytanego tekstu, nie Ciebie.

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Przykro mi , ale odbieram ten komentarz, jako nic nie wnoszący, bo problemem jest jedynie ‘brak opowiadania’, mimo iż przypominam, że podobna forma została nagrodzona biblioteką. 

,,Celuj w księżyc, bo nawet jeśli nie trafisz, będziesz między gwiazdami,, ~ Patrick Süskind

Ciekawy pomysł i forma (nie czytałam tekstu Tarniny, żeby to było jasne), mogę to przełknąć nawet bez fabuły. Dostrzegam morał na końcu, ale będę się jednak czepiać tej Moskwy. Jakoś mi tu zupełnie nie pasuje to konkretne miejsce, ale to tylko moja opinia.

Dziękuję za komentarz i ocenę.

,,Celuj w księżyc, bo nawet jeśli nie trafisz, będziesz między gwiazdami,, ~ Patrick Süskind

…przypominam, że podobna forma została nagrodzona biblioteką. 

Danielu, nie powinnam się tłumaczyć, ale przyjmij do wiadomości, że nie przyczyniłam się do skierowania wspomnianego tekstu do Biblioteki. Zauważ też, że  mój komentarz pod nim jest zaledwie zdawkowy.

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Nie kieruję swojego żalu do Ciebie, ale do ogółu. Wiem, że do biblioteki dodaję więcej niż jedna osoba i nie każdy ma na to wpływ. Boli mnie jedynie to, że tam nikt nie przyczepił się do formy pracy.

,,Celuj w księżyc, bo nawet jeśli nie trafisz, będziesz między gwiazdami,, ~ Patrick Süskind

Danielu, wstawiasz tu teksty od czterech miesięcy i z pewnością zdajesz sobie sprawę, że początki bywają trudne – pierwsze opowiadania wycofałeś, o kolejnych wiesz, że nie były najlepiej napisane. Wiem, że jesteś głodny sukcesu, ale nie miej żalu do czytelników, bo uznali, że Twoja twórczość na razie nie zajmie miejsca w Bibliotece.

Mam nadzieję, że niebawem poprawisz warsztat i zaprezentujesz naprawdę dobre opowiadanie oparte na niezłym pomyśle. Bardzo Ci tego życzę.

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Też mam taką nadzieję, choć łatwiej jest się oddać Komie i żyć w świecie snu w świadomości, że jest się na dobrym poziomie. Proste, aczkolwiek puste i niosące zapisane na końcu opowiadania skutki uboczne.

,,Celuj w księżyc, bo nawet jeśli nie trafisz, będziesz między gwiazdami,, ~ Patrick Süskind

Daniel, żadna Koma, realizm i warto walczyć! Trzymam palce skrzyżowane za Ciebie i kibicuję, bardzo!

Szukamy najlepszych dla siebie ścieżek. No cóż, piszę i mówię jak swoja matka lecz akurat pisanie jest taką dziedziną, że konieczna jest praca i porażki, porażki oraz jednocześnie siła, aby kształtować siebie, pisanie i pozostawać w kontakcie z realnością. 

Logika zaprowadzi cię z punktu A do punktuB. Wyobraźnia zaprowadzi cię wszędzie. A.E.

No co Ty, Danielu! Pójść na łatwiznę? To chyba jakiś żart!

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Nie chodzi o używki czy coś innego, jedynie o wykreowanie własnego świata, jak to robiło się jako dziecko. Mam nadzieję, że nie zostałem źle zrozumiany.

,,Celuj w księżyc, bo nawet jeśli nie trafisz, będziesz między gwiazdami,, ~ Patrick Süskind

Teksty anonimowe nie są wśród najchętniej czytanych.

 

A co do Biblioteki – Tarninę też kliknęłam, ponieważ mnie rozbawiła, a technicznie nie było się do czego przyczepić.

 

Co do zakończenia Twojego opowiadania – jasne, prawdziwe życie jest ważniejsze niż jego dowolna iluzja. Ale mnie jako czytelnika np. zastanawia w tej chwili ta różowa tabletka. Ona bardzo się rzuca w oczy – czy jest jakąś odpowiedzią na niebieską fiolkę? Czy podobnie jak Koma jednak fałszuje rzeczywistość, skoro kasuje kaca, a kac jest częścią prawdziwego życia? Pamiętaj o szczegółach, one są ważne.

Historia to uzgodniony zestaw kłamstw.

Różowa tabletka miała być pokazaniem tego, że ludzie nie lubią ponosić konsekwencji swoich czynów i szukają sposobów, by od tego uciec, a mieć taką samą przyjemność (łatwizna, tak jak Koma). Czyli po części fałszuje rzeczywistość.

Chciałem pokazać, że bohater pod koniec wyśmiewa wizję, a sam bierze tabletkę (skoro Odium kontroluje 90% ludzkich potrzeb, to może i tabletka jest tej firmy) by uciec od problemów związanych ze spożyciem za dużej ilość czegoś, co w pewnym stopniu jest szkodliwe (alkohol miał być jedynie przykładem).

 

P.S Kobieta miała być symbolem pokusy (Azjatka, bo to coś orientalnego, ciekawego, mało znanego)

Sączenie drinków symbolem korzystania z życia.

 

A może bohater jest już pod wpływem Komy, ale nie zastosował się do poleceń korporacji i stracił poczucie rzeczywistości, przez co nie kontroluje snów. Może nawet jest w śpiączce i ma losowe sny. Raz chodzi po najlepszych klubach Moskwy, sączy drinki i otacza się przyjaciółmi, (czego mogło mu brakować w prawdziwym życiu), a raz przeżywa zapętlone koszmary.

Ale to tylko wymyślona na szybko teoria, chciałem pokazać, że interpretacji może być wiele.

,,Celuj w księżyc, bo nawet jeśli nie trafisz, będziesz między gwiazdami,, ~ Patrick Süskind

No widzisz, czyli wiesz, co chcesz powiedzieć – to już nieźle ;) Niemniej jako czytelniczka minimalnie się potknęłam na tym, czy taka była intencja, a w opowiadaniu z morałem takich wątpliwości nie powinno być… Ona się wydaje nieco deusexmachinowa, może warto by ją wprowadzić wcześniej (bohater mógłby np. obracać ją w palcach, zastanawiając się, czy zażyć ,albo robić coś jeszcze bardziej nieznaczącego), żeby czytelnik zdążył zobaczyć, że bohater niby odrzuca Komę, ale oszukuje się dokładnie tak samo?

Historia to uzgodniony zestaw kłamstw.

Wilk-zimowy chyba rozwinął rozumowanie formy tekstu (może odbiegać od klasycznego opowiadania), więc teraz mój tekst nie powinien być przez to skreślany, gdyż chyba to było głównym zarzutem.

,,Celuj w księżyc, bo nawet jeśli nie trafisz, będziesz między gwiazdami,, ~ Patrick Süskind

Skądś znam ten tekst ;)

 

“mówiła słodkim, melodyjnym głosem.” – Chociaż wyjaśniasz później, w tym konkretnym zdaniu brakuje rozwinięcia. Mówiła co? O czym? Jeżeli to podlega pod dialog, to powinno kończyć się dwukropkiem bezpośrednio przed nią.

 

“– Życie w kulturowej stolicy świata dwudziestego drugiego wieku często bywa nieznośne. – mówiła piękność z Orientu.” – Bez kropki po wypowiedzi.

 

“Cudowne damy całowane w dłonie przez pięknych książąt na białych koniach.” – Ci książęta całują dłonie siedząc na koniach? Bo na to wychodzi.

 

“Dzięki Komie, będziesz mógł spełnić marzenia” – bez przecinka

 

“Z Komą, zapomnij o wszystkich troskach.” – ^

 

“można było dokonać zakupu, za jedyne sto tysięcy rubli.” – znowu.

 

“– Odium Corporation mająca wpływ na dziewięćdziesiąt procent naszego życia, będzie mieć teraz wpływ na nasze sny – prychnąłem, a mój entuzjazm opadł.” – Wydaje mi się, że entuzjazm protagonisty opadł już jakiś czas przed prychnięciem.

 

“połknąłem ją bez popicia.” – Popicie można spokojnie pominąć, bo nic nie wskazuje na to, żeby bohater miał ze sobą jakikolwiek płyn.

 

Fragment poprawny, to tyle. W porządku na wprawkę, ale brakuje mu atmosfery, która zaczynała pojawiać się w dłuższej wersji tego opowiadania. Ciężko przejąć się losem/ideą kogoś bez imienia, bez historii.

Fajny tekst. Dobrze się go czytało. Jakbym widział przed oczami Azjatkę;) Klimat opowiadania mnie wciągnął.

Dlaczego produkt nazywa się Koma, a nie jakoś bardziej marketingowo (Rajski Sen itp)?

Dziękuję za komentarz. 

Nazwa jest po części sentymentalna. Interesowałem się motywem śpiączki, a tutaj, po zażyciu Komy, człowiek wygląda, jakby był w niej pogrążony, a do tego ma oczy przysłonięte mgłą, co oznacza, że stracił kontakt ze światem.

Pozdrawiam ;)

,,Celuj w księżyc, bo nawet jeśli nie trafisz, będziesz między gwiazdami,, ~ Patrick Süskind

Mnie pomysł przeplatania tekstu reklamy z opiniami bohatera wydaje się bardzo fajny. Dzięki temu tekst czyta się łatwiej, niż gdybyś wstawił samą reklamę, która pozbawiona otoczki narratora bardzo dużo, by moim zdaniem straciła. Pstryczek w stronę korporacji też bardzo mi się podoba ;) 

 

Zamieniając się na chwilę w Czepialskiego Leniwca:

Wydaje mi się, że sama treść reklamy jest zdecydowanie za długa jak na outdoor. Na ulicy mamy raczej krótkie, chwytliwe hasła, coś co zaintryguje i sprawi, że zainteresujesz się danym produktem, zaczniesz go googlować, czytać o nim. Dłuższe komunikaty, takie jak Twój, są już raczej przekazywane za pomocą telewizji/ internetu.

Początek reklamy też taki mało reklamowy. Niby wiem, że to XXII wiek, inna cywilizacja itd, ale wydaje mi się, że ten fragment: 

Wielofunkcyjny android zastąpił cię w pracy? Dzieci tobą gardzą? Mają cię za nic? Twój partner życiowy zdradził cię z twoim najlepszym przyjacielem? A może po prostu jesteś samotny i nieszczęśliwy?

raczej zniechęca do wysłuchania reszty komunikatu. Bo niby ja? Życiowym nieudacznikiem? Żarty jakieś. To mnie nie dotyczy. Idę dalej, bo co sobie ludzie pomyślą… 

Chyba, że odbiorcą docelowym Komy są tylko prawdziwi nieudacznicy, którzy nawet się z tym publicznie nie kryją? ;) 

Ale to tak naprawdę mało istotne szczegóły ;) Tekst moim zdaniem na plus :) 

Dziękuję za komentarz ;)

Jeśli chodzi o treść reklamy, to faktycznie jest skierowana dla ludzi nieszczęśliwych (cyberpunk kojarzy mi się z elitami, które żyją ponad stan i szarymi ludźmi, którzy próbują przetrwać w tym świecie), ale i do zwykłych, którzy są znużeni życiem.

Miała to też być aluzja do realnego życia, gdzie nie wszyscy rodzą się w odpowiednich domach, albo sami doświadczają upadku i szukają pocieszenia w sztucznym, wyimaginowanym świecie (nierzadko sięgając po używki).

Faktycznie, mogę to skorygować i lepiej wyjaśnić.

Pozdrawiam ;)

,,Celuj w księżyc, bo nawet jeśli nie trafisz, będziesz między gwiazdami,, ~ Patrick Süskind

Na początku zwróciłeś uwagę, że tekst ma morał, ale zastąpienie narkotycznego snu upojeniem alkoholowym, które przyniosłoby skutki w postaci kaca nie wydaje mi się “szukaniem pociechy w prawdziwym życiu” i “wartością, która powinna być dla człowieka ważna”. Operowanie symbolami w krótkich tekstach tylko pozornie wydaje się łatwe. W każdym razie dość pesymistyczny tekst. I nawet pasowałaby mi taka forma swoistego dialogu odbiorcy z reklamą, gdyby nie mankamenty wytknięte przez Leniwca. Podejrzewam, że w kolejnych wiekach reklamy będą musiały walczyć o uwagę odbiorcy jeszcze ostrzej niż dziś.

Mogło być gorzej, ale mogło być i znacznie lepiej - Gandalf Szary, Hobbit, czyli tam i z powrotem, Rdz IV, Górą i dołem

Dziękuję za komentarz.

Wyjście ze znajomymi do klubu miało być traktowane jako korzystanie z życia w realnym świecie, a nie szukaniem pociechy w alkoholu.

Wartością ważną dla człowieka nie jest upojenie alkoholowe, ale szukanie szczęścia w prawdziwym świecie (nie w używkach), mimo że nie zawsze się uda, albo nie będzie idealnie. Człowiek jednak powinien mieć nadzieję i walczyć do końca:

Sączyć drinki można w prawdziwym świecie, choć nie zawsze te najdroższe.

Ale jest to wciąż lepsze od narkotycznego, sztucznego snu, ponieważ jest realne. 

Oba przypadki mają konsekwencje:

– Narkotyczne sen – wypisane skutki uboczne (stany lękowe, utracenie kontaktu z rzeczywistością)

– Picie alkoholu – kac

Bohater bierze tabletkę, by uniknąć kaca, co ma symbolizować ucieczkę człowieka od konsekwencji czynów. Chce być dobrze się bawić, ale nie chce zaznać goryczy.

Jak pisał Mickiewicz:

‘Bo słuchajcie i zważcie u siebie, Że według bożego rozkazu: Kto nie doznał goryczy ni razu, Ten nie dozna słodyczy w niebie’ 

Tekst ma być dość pesymistyczny.

Jeśli chodzi o sam format reklamy, to wydaje mi się, że czterdziestometrowa projekcja, z atrakcyjną kobietą prezentującą jeszcze atrakcyjniejszą ofertę najpopularniejszej korporacji na świecie, nie musi być aż tak agresywna, bo trafi do odbiorcy. Poza tym, reklama może wyświetlać się o wiele częściej, w większej ilości miejsc. To był tylko jeden przykład.

,,Celuj w księżyc, bo nawet jeśli nie trafisz, będziesz między gwiazdami,, ~ Patrick Süskind

Wpadł mi w oko pierwszy komentarz Syfa. Zerknąłem także na jego drugi wpis i zgadzam się z nim. Rzeczywiście to dobry pomysł na coś więcej. Mi również – w spojrzeniu na utwór jak na miniaturę – zabrakło jasnego przesłania i mocnego zamknięcia historii.

Co do samej Moskwy, faktycznie Syf dobrze prawi, chociaż w miniaturze aż tak bardzo tego nie wymagam, to znaczy umotywowania wszystkiego.

Za to bardzo podobał mi się zbudowany świat, niby taki, jakich wiele, ale opis reklamy i jej wpływu na bohatera jest porządny, widać, że się przyłożyłeś.

Pamiętaj żeby uważać na wszelkie niedoskonałości, które w krótkich utworach są szczególnie widoczne.

Stałem przed jednym z najbardziej ekskluzywnych nocnych klubów w Moskwie, czekając na znajomych, którzy mieli przyjść już dziesięć minut temu.

Wytłuszczony fragment wydłuża zdanie i wydaje się zbędny. Z perspektywy reszty treści, czy ma znaczenie ile znajomi się spóźnili i że w ogóle się spóźniali? Niewielkie. To co niepotrzebne wycinamy z miniatur.

Ulicami zakorkowanego miasta przechodzili różni ludzie,

Ludzie na ogół są różni, więc po co o tym pisać? Gdyby bohater widział wszędzie takich samych ludzi, to już jest coś na wzmiankę.

Interesujące, pomyślałem. Kusząca alternatywa dla tego paskudnego i brudnego miasta, w którym nawet ciężko było oddychać.

To też wydaje się oczywiste, czy nie właśnie po to została wyświetlona reklama? Żeby widz tak pomyślał? Nie zaskakujesz więc w tych zdaniach, raczej potwierdzasz już wiadome. Gdybyś za to poddał w małą wątpliwość przekaz reklamy odebrany przez bohatera, mógłbyś zyskać dłuższą niepewność także w czytelniku. Co zrobi bohater.

To nie są jednak jakieś wielkie sprawy. To, co mogę Ci doradzić. Nie skupiaj się tylko na sednie tematu/pomysłu, by nie ucierpiała całość. Reklama i jej wpływ w końcowym rozrachunku wyszła nieźle, ale jak widzisz w powyższych komentarzach, reszta tekstu trochę niedomaga do sedna.

Pozdrawiam.

Kontakty z innymi osobami, jeśli pozbawione są znaczenia emocjonalnego, przestają się liczyć. D.G.

Dziękuję za komentarz. 

Poprawiłem szczegóły. Myślałem jednak, że opowiadanie jest wystarczająco dobre na punkty, ale widocznie się myliłem.

Pozdrawiam.

,,Celuj w księżyc, bo nawet jeśli nie trafisz, będziesz między gwiazdami,, ~ Patrick Süskind

Jest pomysł, ale opowiadanie coś mało klimatyczne jak na cyberpunk z taga. Zobacz choćby na pierwszy akapit – główną rzeczą, jaką opisujesz, jest mnogość języków na ulicach. Potem nadmieniasz filmik reklamowy. Tylko co w nim samym cyberpunkowego poza treścią?

Pokaż tę Moskwę XXII wieku. Niech uderzą mnie oślepiające światła. Niech zobaczę tych Chińczyków, Anglików czy Arabów w opisach. Sam się przekonuję, że plastyczny opis jest często bardziej pamiętany niż krótkie stwierdzenia. Samo zdawkowe określenie miejsca i czasu to dla mnie trochę za mało.

Całość historii to także raczej wstęp do czegoś większego. Stąd i uczucie kompletności po lekturze jest dużo mniejsze.

Podsumowując: jest tu pomysł, sama historia z reklamą nawet-nawet. Jednak coś mało kolorowy ten koncert fajerwerków.

Won't somebody tell me, answer if you can; I want someone to tell me, what is the soul of a man?

Obiecałam, że skomentuję, więc jestem! :D

 

Na początku kilka uwag interpunkcji, stylistyki i literówek:

 

“mówiła słodkim, melodyjnym głosem piękność z Orientu, a ekran był tak wielki, że nic uchodziło uwadze, zwłaszcza uroda kobiety” – pomiędzy zaznaczonymi wyrazami umknęło Ci “nie”

 

“Odium Corporation[,] mająca wpływ na dziewięćdziesiąt procent naszego życia, będzie mieć teraz wpływ na nasze sny” – brak przecinka po nazwie firmy

 

“Twoje sny nie będą już takie{,} jak kiedyś.” – znów przecinek

 

“Z Komą zapomnij o wszystkich troskach.” – ja bym dała “zapomnisz”. Poprzednia część wypowiedzi jest w konwencji przepowiadania przyszłości, więc drugie zdanie niech też takie będzie. 

 

Mam mieszane uczucia, co do końcówki: 

“Przyjrzałem się jej dokładnie, dotknąłem małego żłobienia przypominającego trójkątne logo Odium Corporation i połknąłem ją.

Sączyć drinki można w prawdziwym świecie, choć nie zawsze te najdroższe.” 

Czy to logo było logiem tej firmy, czy tylko je przypominało? Jeśli tak, trochę mi nie leży, żeby bohater pomstujący na firmę Odium Corporation połknął jeden z jej wyrobów. Jeśli było to logo kogoś innego – wyraźniej to zaznacz. 

Pamiętam jeszcze końcówkę z poprzedniej wersji, o tym, że bohater woli napić się z prawdziwymi przyjaciółmi. Obecne zdanie brzmi trochę jak żal, jakby bohatera jednak ciągnęło do tych luksusów. 

Może po tym sączeniu drinków dodaj coś w stylu “Przynajmniej te znajdą się w moim brzuchu, a nie tylko w myślach” ? 

 

 

A teraz wrażenia ogólne. Faktycznie, trudno to nazwać opowiadaniem, jest to tylko jedna scena. Więcej barw i fabuły by to nabrało, gdyby bohater zaczął toczyć wyraźną wojnę w swoich myślach – początkowo bardzo go ciągnie do Komy, potem jednak nie, próbuje przekonać swój umysł, żeby wytrzeźwiał, potem chwila żalu, “A może jednak”… Ostatecznie się opamiętuje. Tu fajnym zwieńczeniem jego myślowej bitwy byłoby, gdyby pigułka w ręku faktycznie była produkcji O.C. i bohater, z wielkim fochem na O.C. wyrzuca ją do kosza albo rozdeptuje. 

Mimo wszystko pomysł ciekawy, aczkolwiek nadal w wyświechtanej (jak dla mnie) konwencji, że przyszłosć będzie czarna i lepiej wcześniej umrzeć. To jeden z powodów, dla których nie lubię sci-fi i, kiedy tylko mogę, trzymam się kurczowo klasycznego fantasy w starych, dobrych czasach :D :D :D 

Chwała Ci za to, że chciałeś przekazać jakąś myśl, przesłanie. Co innego, że to tylko jeden z elementów, które czynią opowiadanie wartościowym i kompletnym. Brakuje tutaj balansu miedzy tym “co” ma za zadanie szort a “jak” to zadanie realizuje. 

Pamiętaj, to o zadowolenie czytelnika(dotarcie do czytelnika) toczy się gra, przy czym od razu wyjaśniam, nie każdemu trzeba robić dobrze ;)

Ćwicz a będzie lepiej :)

Dziękuję za komentarz.

Zawsze myślałem, że to przesłanie ma być najważniejsze w tekście, przez co umknął mi klimat i bohater. Poza tym, nie przepadam za krótką formą, bo ciężko mi rozwinąć bohatera i fabułę.

Jeśli chodzi o wykonanie to cóż, może kiedyś będzie trochę lepiej.

Pozdrawiam ;)

,,Celuj w księżyc, bo nawet jeśli nie trafisz, będziesz między gwiazdami,, ~ Patrick Süskind

Dla mnie tekst ok. Dobrze się czytało. Nie przeszkadza mi również umiejscowienie akcji w Moskwie.

Dziękuję za komentarz i przeczytanie ;) 

,,Celuj w księżyc, bo nawet jeśli nie trafisz, będziesz między gwiazdami,, ~ Patrick Süskind

Podoba mi się pomysł. Niby nic nowego, ale… coś, co przez większość ludzi zostało wyparte.

 

Motyw snu: jest. Fantastyka: jest.

 

Albo coś mi się miesza, albo ten tekst pierwotnie miał trochę inną formę? Generalnie co do dyskusji o tym, czy jest to opowiadanie – mi osobiście nie przeszkadzają eksperymenty z formą. Wręcz uważam, ze czasami może to być plusem. Dramat, „ulotka”, dziennik, pamiętnik, manifest – wszystko to może być fajnym podejściem, a niekoniecznie mieszczącym się w klasycznej definicji opowiadań . Zresztą… „klasyczna” definicja zdaje się wyklucza obecność więcej niż jednego wątku fabularnego, a jakoś nie zauważyłem, żeby komuś to przeszkadzało :-)

 

Tekst jako miniatura – mi pasuje. To jeden z tych przypadków, gdzie coś równie dobrze może być samodzielną całością, jak i punktem wyjścia do zbudowania świata, w tym przypadku cyberpunkowego. Gdzieś tam po drodze był błąd logiczny, są tez błąd typu „czterdziestometrowa projekcja” (40 m przekątnej, szerokości, wysokości, 40 m kwadratowych?), ale nie przeszkadzał w odbiorze całości.

 

Ciekawa wizja, nawiązująca do tego, jak wyobrażano sobie przyszłość „za ćwierćwiecze” pod koniec XX wieku.

 

Podobało mi się, na pewno jest to na bibliotekę – jak ogarnę jeszcze kilka komentarzy, to wrzucę do odpowiedniego wątku zgłoszenie.

 

Dziękuję za komentarz i opinię.

Również bardzo szanuję za wytłumaczenie i rozjaśnienie nieporozumienia w innym wątku :)

,,Celuj w księżyc, bo nawet jeśli nie trafisz, będziesz między gwiazdami,, ~ Patrick Süskind

Witaj Danielu!

Przeczytałem Twe krótkie opowiadanie i podobało mi się. Czytało się gładko, bez potknięć, poślizgów i literówek. Podoba mi się pomysł eliksiru wywołującego najskrytsze i piękne marzenia, choć to pomysł nienowy i chyba kiedyś miałem taki tekst, chociaż ostatecznie z procesu betowania nie trafił na portal.

Fajny ten gadający baner, a raczej Azjatka :) Kusi, kusi…

Nie mogę zgodzić się z niektórymi przedmówcami, że tekst zasługuje na rozwinięcie. Moim skromnym zdaniem doskonale wpasowuje się w konwencję krótkiego opowiadania. Jest też całkiem niezłym oduzależniaczem czyli czymś co odebrałem jako antyreklamę narkotyków.

Fajnie, że bohater jednak wybrał coś słabszego. Świat zmonopolizowany przez korporację jest czymś nienowym i w sumie nieźle koresponduje z naszą rzeczywistością. Czasami nie trzeba wielce wyrafinowanych używek aby się uzależnić – wystarczą hot dogi i hamburgery.

Zostawiam też kliknięcie do biblioteki i zapraszam do pobuszowania na moim profilu :)

Być może coś Ci przypasuje!

Dziękuję za komentarz i opinię, na pewne zajrzę i do Ciebie ;)

,,Celuj w księżyc, bo nawet jeśli nie trafisz, będziesz między gwiazdami,, ~ Patrick Süskind

Ciekawy pomysł. Sama forma nieszablonowa. Końcówka optymistyczna pod tym względem, że bohater ma jakikolwiek wybór, i świadomie dokonuje tego lepszego dla siebie, a zarazem pesymistyczna, bo kontrola Odium Corporation jest jednak wszechobecna. Poza tym czytało się dobrze, nie ma zgrzytów, językowo całkiem ok. Spójne i logiczne.

Ja zaliczam się do tych czytelników, którzy choć trochę chcieliby poznać tło – samo miejsce akcji, ale także nieco bardziej bohatera, jego znajomych itd. Tego mi tu brakowało.

 

Bardzo dziękuję za komentarz i opinię ;)

,,Celuj w księżyc, bo nawet jeśli nie trafisz, będziesz między gwiazdami,, ~ Patrick Süskind

Całkiem zręcznie napisane. Wprawdzie tylko obrazek, nie fabuła, ale ma dwa mocne punkty w finale – działania niepożądane małym druczkiem (te koszmary robią niepokojące wrażenie) i końcowa decyzja bohatera (niby niezależna, ale w gruncie rzeczy pokazująca stopień uzależnienia od korporacji).

O ile pomysł na Moskwę, jako miejsce akcji mi się podoba, to uważam, że go ostatecznie nie wykorzystałeś. Globalizacja to jedno, ale jakieś lokalne smaczki byłyby bardzo pożądane. Choćby kwestia wyglądu modelki z ekranu – Azjatki to mieliśmy w “Blade runnerze”. Chyba, że tym razem to jakaś Turkmenka albo Buriatka ;)

jednak ta mnie zaintrygowała, choć sam nie wiem czemu.

– unikaj takich sformułowań, niczemu nie służą, tylko zapychają opowiadanie. Przypomnij sobie dziewczynę o nieoczywistej urodzie, na którą ostatnio zwróciłeś uwagę, nazwij to, co cię w niej zainteresowało i podziel się tym z czytelnikiem – jeśli to będzie szczere, to doda tekstowi mocy i oryginalności.

Kobieta zniknęła i pojawiły się obrazy ludzi, przedstawionych jako wspaniałych superbohaterów, traktujących świat jako wielki plac zabaw.

tu się coś posypało gramatycznie.

 

Hm, mi się ta Azjatka w Moskwie skojarzyła z tym, jak różnie w Cyberpunku przedstawia się wizje przyszłych relacji Moskwy z Pekinem i samo w sobie było właśnie smaczkiem. Ale zgodzę się z tym, ze takich smaczków mogło być więcej :-)

Dziekuję za komentarz, poprawie to co posypało się gramatycznie. Jeśli chodzi o umieszczenie akcji w Moskwie, to czytając Blade Runnera chciałem zobaczyć, jak wygląda cyberpunkowy ZSRR i tak jakoś wyszło. Poza tym, umieszczanie akcji w Stanach nie wydawało mi się bardzo oryginalne. Azjatka miała być pokazaniem tej różnorodności kulturowej miasta, choć może nie do końca wyszło. Pozdrawiam ;)

,,Celuj w księżyc, bo nawet jeśli nie trafisz, będziesz między gwiazdami,, ~ Patrick Süskind

A cyberpunkowy ZSRR to nie oksymoron?

Łukianienko miał książkę czy dwie w czymś zbliżonym do cyberpunku. Jeśli dobrze pamiętam, to świat z grubsza rosyjski, nawet jeśli bez określania, że akcja dzieje się w Moskwie czy Petersburgu.

Babska logika rządzi!

Dlaczego oksymoron? Gdy gatunek powstawał, ZSRR jeszcze istniało.

A książki Łukjanienki nawiązywały raczej do klimatów drugiej połowy lat 90-tych (dużo odniesień do internetu z czasów modemowych).

No, można mieszkać w ZSRR i czytać cyberpunk, ale żeby akcję cyberpunku umieścić w ZSRR, to już trzeba wchodzić w historie alternatywne, IMO. Nie mówię, że to niemożliwe, ale jakoś mi się przypominają dowcipy o radzieckich komputerach…

Babska logika rządzi!

Dowcipy dowcipami, a jednak przedstawiciele nauk ścisłych byli w dawnych czasach bardzo cenieni na zachodzie. No i cały “klasyczny” CP jest obecnie częściowo historią alternatywną, więc nie rozumiem problemu :)

I zdaje się w zależności od tego, z którego roku wydanie RPG “Cyberpunk 2020”, różnie wygląda odniesienie do kwestii bloku wschodniego.

Alternatywna? Myślałam, że to najczęściej jakaś przyszłość jest.

Babska logika rządzi!

Tak. W momencie tworzenia. Ale jak coś było pisane np. 30-40 lat temu, to od tego czasu niektóre wyobrażenia o przyszłosci minęły się z tym, co dla nas jest już historią :) 

Zgrabna miniaturka.

Dobrze napisana, więc czytało mi się świetnie. 

Zerknęłam na komentarze (nie czytałam wszystkich) i powiem, że nie przeszkadza mi ani Moskwa, ani brak szerszego tła. To jest tylko obrazek i widzę go bardziej uniwersalnie, można go przenieść w inne miejsca i nie będzie to miało żadnego znaczenia.

Podoba mi się zakończenie: zażycie różowej tabletki jako świadomy wybór.

Fajne, podobało mi się :)

Bardzo dziękuję za przeczytanie i komentarz ;)

,,Celuj w księżyc, bo nawet jeśli nie trafisz, będziesz między gwiazdami,, ~ Patrick Süskind

Jeszcze dodam, że wciąż nie rozumiem, jakim problemem jest Moskwa. Chciałem, by było to swego rodzaju powiewem świeżości, sci-fi lubi się kręcić wokół Stanów czy bliższej nam Europy.

Jeśli chodzi o tło, to z jednej strony rozumiem, że mogło być bardziej widoczne, ale z drugiej chciałem się skupić głównie na reklamie i bohaterze.

Jeszcze raz dziękuję i pozdrawiam ;)

,,Celuj w księżyc, bo nawet jeśli nie trafisz, będziesz między gwiazdami,, ~ Patrick Süskind

Kiedyś nawet trafiłem na opowiadanie cyberpunkowe (no, w zasadzie to shawrunnowe – czyli cyberpunk połączony z magią), którego akcja działa się w Polsce :-)

Pod względem stylistycznym i językowym niestety tekst wypada dość blado. Zdania często są zbyt krótkie, rwane, natomiast nie widzę tu powodu dla którego taki zabieg stylistyczny należałoby wprowadzić. Taki styl bardzo przeszkadza w czytaniu, nie jest dobrze, jeśli doskwiera to przy tak krótkim fragmencie tekstu :) Do tego motyw przewodni nie wyróżnia się, mam wrażenie, że to po prostu krótka scena zainspirowana klimatem Blade Runnera :) brakuje jakiejś myśli przewodniej, głębszego zastanowienia się nad problemem

Nie sądzę, by brakowało myśli przewodniej, widocznie nie każdy ją zauważa. Poza tym, patrząc na ten portal, nie wszystko musi być oryginalne i wyróżniające się, by było docenione.

,,Celuj w księżyc, bo nawet jeśli nie trafisz, będziesz między gwiazdami,, ~ Patrick Süskind

patrząc na ten portal

Dwoje z trójki jurorów jest spoza społeczności portalowej. Jeśli chodzi o trzeciego, znaczy mnie, to myślę, że nieraz już w komentarzach moja opinia koncentrowała się na innych elementach tekstu niż głos większości. To ostatnie zresztą widać choćby w tym, jakie jest moje podejście do eksperymentowania z formą “reklamy”.

I tak uzupełniając poprzedni komentarz: to, ze tekst nie został zakwalifikowany, nie oznacza, ze jest zły.

 

Natomiast zupełnie osobną kwestią jest to, ze w opowiadaniach można doceniać różne rzeczy. Czasem będzie to pomysł, czasem forma, czasem budzone emocje. Tak więc owszem, może się zdarzyć opowiadanie, które nie będzie oryginalne, a jednak sprawi radość czytania. A że u różnych osób różne elementy wzbudzają ową radość czytania – to już zupełnie odrębna kwestia.

patrząc na ten portal

Nie chodziło mi o jurorów, ale portal w ogóle.

Po publikacji tutaj straciłem wiarę w swoją przyszłość i pisanie jako coś, co sprawia mi radość – zwłaszcza, że cenione są tu tylko opowiadania, których nie lubię ani czytać ani pisać. Wiem, że to dobre ćwiczenie, ale ja nie umiem pisać zakończeń, zwłaszcza w tak krótkiej formie.

Po pierwszych komentarzach nie pisałem przez kilka miesięcy – jedynie te 3 opowiadania, które napisałem bardziej z przymusu, niż własnej ochoty.

Im mniej tu publikuje, tym więcej robię sam dla siebie i wychodzi mi to na dobre, mimo że spotkałem tu kilka miłych osób. 

W konkursie nie chodziło mi o wygraną, zgłosiłem się ponieważ temat od razu dał mi pomysł.

Szkoda, bo portal też bardzo pomaga, ale potrafi też wyrządzić więcej szkody.

Jeżeli ktoś chce pisać opowiadania i je publikować (chyba Drakaina coś wydaje) to dobrze, ale to nie jest moja bajka.

,,Celuj w księżyc, bo nawet jeśli nie trafisz, będziesz między gwiazdami,, ~ Patrick Süskind

Przede wszystkim nie możesz się przejmować jedną grupą odbiorców, bo ludzie są różni i mają różne gusta. No i jeśli źle się czujesz z krótką formą – próbuj dłuższej.

 

Tak nawiasem – nie odniosłeś się do tego, o czym wspomniałem wcześniej – że mam wrażenie, że na samym początku Twój tekst miał formę trochę inną. Nie wiem czy mi się coś nie mieszało w pamięci, ale jeśli nie, to w moim odbiorze pierwsza wersja miała większy potencjał. W sensie, że wydaje mi się, ze pierwotna wersja była bardziej “reklamowa”, a to bardziej uzasadniało fakt, ze tekst jest sceną, a nie historią. Cóż, pamięć bywa omylna i może mi się tylko coś miesza.

 

Inna sprawa, że jeśli “wyczerpują” Cię komentarze, zawsze możesz tez próbować w innych miejscach, chociażby Magazyn Histeria. Poza tym nikt nie mówi, ze trzeba działać tylko w jednym miejscu i koniecznie ciągiem :-) Próbuj. 

 

Ale wiesz, to ma tez drugą stronę. Bo z jednej strony mam wrażenie, że zrażasz się sceptycznymi komentarzami, ale też bardzo zgryźliwie skomentowałeś dodanie do listy tekstu AQQ (tekstu, który dostał się głównie przez wpisanie się w otoczkę konkursu i jego misję). Cóż, jeśli zaglądniesz w komentarze pod tamtym tekstem, zobaczysz rozwinięcie uzasadnienia.

 

Tak czy inaczej ten tutaj tekst przypadł do gustu pomysłem. Za mało, by znalazł się na mojej liście, ale na pewno w mojej opinii nie jest “słaby”.

 

Tekst miał inną formę – był bardziej samą reklamą, ale było to uznane za słabe. Wszyscy mówili, że brak bohatera niszczy opowiadanie, więc musiałem to jakoś zmienić. Wyszło jak wyszło, mi się podoba bo widzę w tym wiele motywów i myśli, które chciałem przekazać, ale nie zawsze udaje mi się to dobrze pokazać – chyba że czytelnik nie chce nad tym pomyśleć, bo autor młody i nie znany to co on może przekazać. Będę pisać, ale nie będę się wpasowywać w – moim zdaniem – dość zamknięty krąg portalowiczów.

,,Celuj w księżyc, bo nawet jeśli nie trafisz, będziesz między gwiazdami,, ~ Patrick Süskind

No więc sam widzisz – jak to mówią “jeden rabin powie tak, a drugi rabin powie nie”. Jednym się nie spodobało, a w moim odczuciu miało to więcej sensu. Krytyka jest ważna, ale nie jest wyrocznią – najlepiej brać ją pod uwagę, ale nie pozwolić, by dyktowała cały styl, bo czytelnicy tez są różni i wszystkich naraz nigdy nie zadowolisz.

Nowa Fantastyka