- Opowiadanie: Martyna - Likantrop

Likantrop

Hejka! Jest to moje pierwsze poważne opowiadanie. Liczę na szczere opinię bardziej doświadczonych i zapraszam do lektury!

Dyżurni:

regulatorzy, adamkb, homar, vyzart

Oceny

Likantrop

*

Jestem wybrykiem natury. Niektórzy nazywają mnie wilkołakiem, a inni potworem. Ja sam mówię na siebie likantrop, brzmi dostojnie. Od urodzenia całe moje ciało pokrywają krótkie włoski. Są wszędzie, na rękach, nogach, twarzy. Moje imię? Nawet nie wiem jak brzmi, albo czy w ogóle istnieje. Nikt mnie nigdy nie wołał, poza matką, a ona robiła to różnymi ruchami rąk i ciała, była niemową. Przez to do dziś historia jej życia jest mi nieznana. Nie umiała mi tego opowiedzieć. Mogłaby napisać, ale tego też nie potrafiła. Nie przelewało nam się w życiu, dlatego myślę, że jej braki w wykształceniu wynikają z braku pieniędzy. Była jedyną osobą która mnie kochała, w jej oczach nigdy nie widziałem wstrętu. Niedawno umarła. W jej ostatnim tchnieniu poczułem ogromne pokłady miłości. Zmarła ze starości, ale we wsi i tak ludzie plotkują. 

W nocy często opuszczam moją kryjówkę, mój wiatrak i pod osłoną kaptura słucham tego co mówią w wiosce. Wiem, że to są tylko wymysły, ale i tak mnie to boli: mówią, że byłem karą za jej grzechy i rozpustę, albo, że to ja ją zabiłem. Osądzają mnie i ją, bez skrupułów. Nie chcą nas zrozumieć, chcą tylko rewelacji i plotek, na które rzucają się jak dzikie zwierzęta na mięso i krew, a to mnie nazywa się potworem. 

Dzisiaj też byłem słuchać pod karczmą, sam już nie wiem po co to robię, chyba tylko po to by się czymś zająć, dostarczyć sobie jakichkolwiek emocji. Gdy świt zbliżał się nieubłagalnie, a śpiewy pijanych mężczyzn były zastępowane ich chrapaniem postanowiłem wracać do małego, ciasnego młyna, którego odkąd pamiętam nazywam domem. Wcześniej, gdy matka żyła często ktoś przychodził do nas zmielić ziarna na mąkę. Z tego żyliśmy. Pamiętam, że gdy ona zajmowała się klientelą, ja siedziałem skulony w ciemnym kącie. Nie chciałem nikogo wystraszyć. Teraz młyn stał się wręcz opuszczony, oczywiście pomijając moją obecność. A mi skończyły się oszczędności już jakiś czas temu. Często kradnę. Jestem złodziejem, ale nikt się jeszcze nie zorientował. Do domu zwykle chodziłem jedną znaną mi trasą, zawsze tą samą, lecz dzisiaj coś usłyszałem. Stwierdziłem, że nic się nie stanie jak pójdę bardziej okrężną drogą. Jedna noc nic nie zmieni, prawda? Lecz było inaczej. W jednym momencie wiedziałem gdzie jestem, a potem coś się przeistoczyło. Poczułem jakbym wybudził się z letargu trwającego już bardzo długo, zbyt długo. Wyostrzyły mi się zmysły: słyszałem bardziej, widziałem bardziej i czułem bardziej. Nagle przede mną pojawił się wilk, pierwotny i dziki.Pomyślałem, że zaraz umrę, lecz on nie zaatakował mnie. Zaczął wyć, śpiewać piękną pieśń dla księżyca. Potem spojrzał na mnie, o dziwo bez brutalności, ale ze spokojem. Spokojem, który ogarnął mnie bez pamięci. Nie wiem ile tam stałem, kilka minut, może godzin. A potem wszystko minęło. 

*

Obudziłem się obok studni. Czułem się tak jakoś inaczej, ale postanowiłem, że wrócę do domu i nad wszystkim się zastanowię dopiero tam. Nie wiem czy biegłem, czy lunatykowałem, ale trafiłem tam w mgnieniu oka. Poszedłem do łóżka. Chwilę się wierciłem, nie umiałem spać. To pewnie przez te przeklęte pohukiwanie sów. Zaraz, od kiedy u nas we wsi są sowy? Nigdy wcześniej ich u nas nie widziałem. W końcu, gdy słońce zaczęło się przebijać przez gęstą ciemność nocy zasnąłem. Następnego dnia wszystko było po staremu. Kolejne tygodnie mijały mi tak jak zawsze, wieczorami chodziłem słuchać do karczmy. Nie zaprzestałem kraść. Nie słyszałem już nic na drodze do domu, a żaden więcej wilk się do mnie nie odezwał. Ale zaczęło się ze mną dziać coś dziwnego. Czasem potrafiłem być w jednym miejscu, mrugnąć i być już zupełnie gdzie indziej. Cały czas uznawałem, że to pewnie skutki niedosypiania. Tak jakby luki w pamięci dało się logicznie wytłumaczyć.

*

Minęło już 29 dni od tego dziwnego spotkania z wilkiem. Dzisiaj nie byłem słuchać plotek, a może byłem i znowu zapomniałem? Nie, raczej nie byłem. Stwierdziłem, że położę się wcześniej spać. Gdy tylko moje plecy zetknęły się z twardym materacem moje oczy poraził przebijający się przez szczelinę w dachu blask księżyca. Pełnia. Potem chyba zasnąłem. Śniły mi się dziwne rzeczy, krew, krzyki, ludzie. Obudziłem się bardzo wcześnie, słońce jeszcze nie wzeszło. W ustach poczułem dziwny metaliczny smak, a ręce zlepiła mi jakaś maź. “O kurwa” pomyślałem. Krew? Otworzyłem oczy. Gdzie mój materac, gdzie młyn? Leżałem przy studni w kałuży czyjejś krwi. Na pewno nie była moja, potrafiłem to wyczuć. Sam nie wiem jak. Znowu zobaczyłem tego samego wilka, co wcześniej. Tym razem przemówił do mnie melodyjnym głosem.

-Czy dostrzegasz jakąś zmianę mój miły?-powiedział, a gdy się nie odezwałem kontynuował -teraz jesteś jednym z nas, likantropów, to ja cię wyszkolę i pomogę ci nad sobą zapanować, będziesz mógł zabić wszystkich swoich wrogów, nikt już z ciebie nigdy nie zadrwi.

-Nie chcę-wyszeptałem stanowczo, w końcu całe życie starałem się nie być potworem, nie dać ludziom tej satysfakcji, zawsze byłem ponad nimi, oni drwili, ja wiedziałem swoje. Mam teraz porzucić wszystkie te wartości, by być kimś kim nigdy nie chciałem? Już stanie się złodziejem było dla mnie poniżające. 

-Wiem co myślisz miły

-Nie wiesz co myślę! Zostaw mnie w pierdolonym spokoju!- I rzuciłem się na to zwierze, nie miałem już nic do stracenia. Byłem wykończony, śpiący i głodny. Ale nie pragnąłem jedzenia, tylko krwi. Czerwonej, gęstej. Ludzkiej. Wtedy wszystko zniknęło, a ja nie obudziłem się obok studni, tylko w jej środku. Wiem, że nikt do niej nigdy nie zagląda. Czy ja oszalałem? Chcę tu umrzeć, i tak jestem tylko marnym potworem. Nie likantropem, potworem. Ludzie od zawsze mieli rację. Czy ja tu umrę?…

 

Koniec

Komentarze

Mogłaby napisać, ale tego też nie potrafiła.

To w końcu mogła, czy nie mogła?

 

Chwilę się wierciłem, nie umiałem spać.

Każdy umie spać. Lepiej napisać: nie mogłem usnąć/zasnąć.

 

Minęło już 29 dni od tego dziwnego spotkania z wilkiem.

Lepiej te 29 zapisać słownie. Nie wiem też, czy ma to w ogóle jakieś znaczenie. Lepiej napisać, że minął miesiąc.

 

W ustach poczułem dziwny metaliczny smak, a ręce zlepiła mi jakaś maź. “O kurwa” pomyślałem.

O kurwa’ bardzo tu nie pasuje. Trochę wymuszone to przekleństwo.

 

-Czy dostrzegasz jakąś zmianę mój miły?-powiedział, a gdy się nie odezwałem kontynuował -teraz jesteś jednym z nas, likantropów, to ja cię wyszkolę i pomogę ci nad sobą zapanować, będziesz mógł zabić wszystkich swoich wrogów, nikt już z ciebie nigdy nie zadrwi.

Używaj ‘’–’’ (lewy alt + 0151 na klawiaturze numerycznej), zamiast zwykłego myślnika. Rób też spacje. Teraz jesteś jednam z nas… zacznij z dużej litery.

-Wiem co myślisz miły

Powinno być:

– Wiem, co myślisz, miły

 

Zostaw mnie w pierdolonym spokoju!

Znów nie pasuje.

 

To i tak nie wszystkie błędy.

Opowiadanie takie trochę Wattpadowe, więc raczej nie wpisze się w tutejsze standardy. Poza tym wygląda mi to bardziej na fragment większej historii, a nie zamknięte opowiadanie. Dużo błędów (brakujące litery, brak przecinków, kropek)

Widać też, że jest to bardzo młodzieżowe (Wattpad bardzo lubi motyw wilków/wilkołaków, nie wiadomo dlaczego), i że pisał to ktoś młody, ale nie zniechęcaj się. Najlepiej dodać tekst na betę, tam pomogą Ci ludzie, którzy bardziej się na tym znają niż ja.

Pozdrawiam i powodzenia, na pewno będzie lepiej.

,,Celuj w księżyc, bo nawet jeśli nie trafisz, będziesz między gwiazdami,, ~ Patrick Süskind

DanielKurowski1

Bardzo dziękuję za opinię! Jak znajdę chwilkę (czyt. jak nauczę się na sprawdzian) to poprawię błędy. Jak pisałam to jest moje pierwsze opowiadanie, napisane tak na poważnie i wszystkie rady są dla mnie cenne! 

Również pozdrawiam! 

 Cześć, Martyno, witamy na portalu :)

 

Cóż… Jest w opowiadaniu pewna naiwność, może też właśnie taka trochę "szkolność" samej narracji, zbyt mało pisarskiego polotu. Widać, że jesteś jeszcze młoda, ale to nic złego i myślę, że z czasem Twoje opowiadania będą stawać się lepsze. Teraz też nie jest źle, pokazujesz, że potrafisz ładnie zbudować zdania. Chociażby ten fragment dobrze Ci wyszedł: "Ale nie pragnąłem jedzenia, tylko krwi. Czerwonej, gęstej. Ludzkiej." – takie stopniowanie to już jakiś zabieg literacki, odchodzisz od tej "szkolności". Podobał mi się też motyw z imieniem i matką-niemową, choć szkoda, że była to tylko wzmianka. Masz trochę błędów (niektóre już wypisał Daniel), ale widać, że wynikają one raczej z niewiedzy niż z niechlujstwa czy nieposzanowania języka. I chociaż nie mogę powiedzieć, by to opowiadanie mnie porwało, naprawdę myślę, że się wyrobisz. Zwłaszcza że, jak widzę, jesteś otwarta na rady :)

Widać, że to wprawka tak jak widać, że masz potencjał. Opowiadaniu sporo jeszcze brakuje, ale pamiętam swoje początki w wieku szkolnym. Przede wszystkim leży tutaj interpunkcja, nad którą zdecydowanie musisz popracować. Druga rzecz, którą warto wziąć pod uwagę, to konstrukcja fabularna. Mało się tutaj dzieje, długie, rozwlekłe fragmenty, które nie wnoszą wiele do fabuły, a jednoczesne pominięcie ciekawych wątków (relacja z matką, rozwinięcie motywu wilka przewodnika, chęć śmierci). Zawsze dobrze jest zadać sobie pytanie, o czym właściwie chcesz opowiedzieć. Tutaj mamy historię jakiegoś likantropa, ale dlaczego ma mnie ona zainteresować? Musisz postarać się zbudować relację z czytelnikiem, pochwycić go, a w tym pomaga praktyka. Pisz dużo i jeśli chcesz i nie boisz się krytyki, publikuj tutaj, dostaniesz mnóstwo cennych uwag od pomocnych i doświadczonych osób. 

Przejrzyj sobie w hydeparku pomocne tematy, w których znajdziesz informacje o tym, jak poprawnie zapisywać dialogi i wiele innych porad. 

Skoro to Twoje pierwsze opowiadanie, Martyno, to jest całkiem nieźle, co nie znaczy, że mogłoby być lepiej.

Choć pomysł nie należy do specjalnie odkrywczych, potrafiłaś zainteresować mnie losami likantropa i trochę żal, że nieużywana studnia stała się jego ostatnim lokum. A może pozwolisz mu wydostać się z pułapki i napiszesz ciąg dalszy?

Nad wykonaniem musisz jeszcze sporo popracować – nadużywasz zaimków, jest sporo nie zawsze uzasadnionych powtórzeń, gdzieś tam była literówka, trafiają się też inne usterki, a interpunkcja pozostawia sporo do życzenia.

Mam wrażenie, że może zainteresować Cię ten wątek: http://www.fantastyka.pl/loza/17

Powodzenia. ;)

 

jej braki w wy­kształ­ce­niu wy­ni­ka­ją z braku pie­nię­dzy. –> …jej braki w wy­kształ­ce­niu wy­ni­ka­ły z braku pie­nię­dzy.

 

W nocy czę­sto opusz­czam moją kry­jów­kę, mój wia­trak… –> Czy oba zaimki są konieczne?

 

Wiem, że to są tylko wy­my­sły, ale i tak mnie to boli: mówią, że byłem karą za jej grze­chy i roz­pu­stę, albo, że to ja ją za­bi­łem. Osą­dza­ją mnie, bez skru­pu­łów. Nie chcą nas zro­zu­mieć… –> Przykład nadmiaru zaimków.

 

po­sta­no­wi­łem wra­cać do ma­łe­go, cia­sne­go młyna… –> Wcześniej pisałaś, że to wiatrak. I wiatrak, i młyn mielą zboże, ale to dwie różne budowle. Dobrze byłoby zdecydować się na jedną nazwę.

 

Teraz młyn stał się wręcz opusz­czo­ny, oczy­wi­ście po­mi­ja­jąc moją obec­ność. –> Raczej: Teraz młyn stał opusz­czo­ny, oczy­wi­ście po­mi­ja­jąc moją obec­ność.

 

A mi skoń­czy­ły się oszczęd­no­ści… –> A mnie skoń­czy­ły się oszczęd­no­ści

 

pier­wot­ny i dziki.Pomyśla­łem… –> Brak spacji po kropce.

 

Nie wiem ile tam sta­łem… –> Raczej: Nie wiem, jak długo tam sta­łem…

 

To pew­nie przez te prze­klę­te po­hu­ki­wa­nie sów. –> To pew­nie przez to prze­klę­te po­hu­ki­wa­nie sów. Lub: To pew­nie przez te prze­klę­te po­hu­ki­wa­nia sów.

 

Zaraz, od kiedy u nas we wsi są sowy? Nigdy wcze­śniej ich u nas nie wi­dzia­łem. –> Powtórzenie.

 

Mi­nę­ło już 29 dni od tego dziw­ne­go spo­tka­nia z wil­kiem. –> Mi­nę­ło już dwadzieścia dziewięć dni od tego dziw­ne­go spo­tka­nia z wil­kiem.

Liczebniki zapisujemy słownie.

 

Gdy tylko moje plecy ze­tknę­ły się z twar­dym ma­te­ra­cem moje oczy… –> Zbędne zaimki.

 

-Czy do­strze­gasz jakąś zmia­nę mój miły?-po­wie­dział, a gdy się nie ode­zwa­łem kon­ty­nu­ował -te­raz je­steś jed­nym z nas… –> – Czy do­strze­gasz jakąś zmia­nę, mój miły? zapytał, a gdy się nie ode­zwa­łem, kon­ty­nu­ował: – Te­raz je­steś jed­nym z nas…

Źle zapisujesz dialogi. Pewnie przyda się poradnik: http://sjp.pwn.pl/poradnia/haslo/zapis-partii-dialogowych;13842.html

 

sta­ra­łem się nie być po­two­rem, nie dać lu­dziom tej sa­tys­fak­cji, za­wsze byłem ponad nimi, oni drwi­li, ja wie­dzia­łem swoje. Mam teraz po­rzu­cić wszyst­kie te war­to­ści, by być kimś kim nigdy nie chcia­łem? Już sta­nie się zło­dzie­jem było dla mnie po­ni­ża­ją­ce. –> Objaw byłozy.

 

I rzu­ci­łem się na to zwie­rze… –> Literówka.

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Właściwie mogłabym się podpisać pod komentarzem Rosebelle. Moim zdaniem masz potencjał, chociaż dużo pracy przed Tobą, by go rozwinąć. Historia nie jest w żaden sposób odkrywcza, widać, że to raczej wprawka niż pełnoprawne opowiadanie. Jednak całkiem umiejętnie tworzysz klimat.

Rzeczywiście, szkoda, że tak pospiesznie porzuciłaś wątki, które ponurą atmosferę tekstu mogłyby jeszcze pogłębić (np. matka, relacje z innymi ludźmi, emocje bohatera). Błędy interpunkcyjne i te w zapisie dialogów również przeszkadzają. No i według mnie akurat tutaj nie pasują wulgaryzmy. Tworzysz gęstą atmosferę, mrok, desperację – i nagle kurwa i pierdolony. No, jakoś mi to zazgrzytało.

Bardzo wam wszystkim dziękuję za poświęcony czas na napisanie opinii! Wszystkie je będę brała do serduszka, będę ciężko pracować, i się doskonalić! 

Faktycznie, opowiadanie bazuje na już znanych rzeczach – że wilkołak przemienia się w czasie pełni i że chętnie wtedy poluje. Prawie każdy już o tym słyszał, więc nie zaskakujesz. Powiać świeżością mógłby wątek matki niemowy, ale ledwie o nim wspominasz. Czy bohater zaczyna się przemieniać dopiero po śmierci matki? To by mogło być coś nowego – w jakiś sposób blokowała przemiany, zamykała syna w krytycznych momentach? Bo wydaje się, że bohater już jest dość duży – matka zmarła ze starości, czyli podejrzewam, że jakiś czas po menopauzie. W tym wypadku wątki rodzinne mogłyby być ciekawsze niż samo chłeptanie krwi. Skąd chłopak wiedział, że jest wilkołakiem?

Mogę się podpisać pod powyższymi zarzutami co do wykonania. Z interpunkcją nie jest dobrze. Dodaj spacje przy myślnikach, jak tylko będziesz mogła. I powodzenia na sprawdzianie. :-)

-Wiem co myślisz miły

Spacja, dwa przecinki i kropka na końcu. Wołacze, Martyno, oddzielamy przecinkami od reszty zdania. I jeśli masz w zdaniu dwa czasowniki, potrzebujesz dobrego powodu, żeby ich nie odizolować.

Babska logika rządzi!

Zgadzam się w pełni ze słowami przedpiśców. Długa droga przed Tobą, ale jakąś atmosferę udało Ci się zbudować. Poza tym, nawet mi się spodobał moment, kiedy główny bohater wylądował w studni. We wcześniejszych fragmentach zasygnalizowałaś konflikt między nim, a innymi likantropami co dobrze rokuje – nie wrzucisz wszystkiego od razu kawa na ławę, a będziesz stopniować informacje. Musisz jednak popracować nad pisaniem tła. Wiele rzeczy opisanych na samym początku jest naciąganych i nie wiadomo skąd się wzięły. 

Trzymam kciuki za kolejne pisarskie próby :)

Opowiadanie czyta się dość łatwo, budujesz wiarygodnego bohatera. Warto popracować nad fabułą.

Tekst z paroma fajnymi pomysłami (na czele z matką-niemową), ale te szybko ustępują kliszom. Zgadzam się też z poprzednikami w kwestiach technicznych. Ale spokojnie, każdy kiedyś zaczynał ;) Chwytaj przydatne linki, które pomogą Ci oszlifować teksty:

Dialogi – mini poradnik Nazgula: http://www.fantastyka.pl/hydepark/pokaz/12794

Dialogi – klasyczny poradnik Mortycjana: http://www.fantastyka.pl/hydepark/pokaz/2112

Podstawowe porady portalowe Selene: http://www.fantastyka.pl/hydepark/pokaz/4550

Coś o betowaniu autorstwa PsychoFisha: Betuj bliźniego swego jak siebie samego

Temat, gdzie można pytać się o problemy językowe:

http://www.fantastyka.pl/hydepark/pokaz/19850

Temat, gdzie można szukać specjalistów do “riserczu” na wybrany temat:

http://www.fantastyka.pl/hydepark/pokaz/17133 

Poradnik łowców komentarzy autorstwa Finkli, czyli co robić, by być komentowanym i przez to zbierać duży większy “feedback”: http://www.fantastyka.pl/publicystyka/pokaz/66842676 

Poradnik Issandera, jak dostać się do Biblioteki ;)

https://www.fantastyka.pl/publicystyka/pokaz/66842782 

Powodzenia!

Won't somebody tell me, answer if you can; I want someone to tell me, what is the soul of a man?

Jak na pierwsze opowiadanie i młody wiek, to wcale nie jest najgorzej :) Oczywiście najlepiej też nie, ale przynajmniej jest baza, jakaś podstawa, nad którą warto pracować :) Zasadniczo przedpiścy wszystko wypunktowali, więc nie będę powtarzać :)

Podobała mi się perspektywa, którą przyjęłaś (pierwsza osoba), dodaje opowiadaniu jakiejś takiej świeżości. Końcówka też bardzo ciekawa, wpadnięcie do studni było nieoczekiwane i urywa akcję w dość dramatycznym momencie. Niektórzy pisali, że przez to mają wrażenie, że opowiadanie jest częścią jakiejś większej całości, ale według mnie wyszło nawet nieźle :)

Witamy na portalu, pisz, ucz się, nie zrażaj, bo ten portal daje możliwości, jakich nie znajdziesz nigdzie indziej :)

Nowa Fantastyka