- Opowiadanie: Asylum - Sowy i skowronki, czyli wariacje na temat w shorcie

Sowy i skowronki, czyli wariacje na temat w shorcie

Krótki, sytuacyjny short żółtodzioba na temat pisania. Sprawdziłam to, co potrafiłam. Tekst jest Wasz, jeśli zechcecie przeczytać. 

Dyżurni:

ocha, domek, syf.

Biblioteka:

Użytkownicy III

Oceny

Sowy i skowronki, czyli wariacje na temat w shorcie

 

Świat przestał się kręcić, a gwiazdy zastygły na granatowym niebie. Kiedyś czekał na roje meteorów, które pojawiały się na przełomie lipca i sierpnia. Perseidy to było dla niego coś, a tu wieczny spokój, cisza i nuda. Teraz.

Panfił wiercił się w ciemności, zdjęty nagłą potrzebą zadania pytania swojemu mistrzowi. Jak to jest z tym życiem? Na czym zasadza się jego sens? Nie potrafił pojąć odpowiedzi mistrza Erezjasza, że życie płynie i dalej nie ma nic. 

– Erezjaszu, no co z tym życiem? – zagadnął, wiedząc że na odpowiedź przyjdzie mu poczekać. 

Mistrz nie był skory do raptownego działania. Zwykle rozmawiali w długich interwałach, jednak tym razem odezwał się od razu:

– Nic. Płynie, leniwie jak Missisipi, czasem wolniej, a czasem przyspiesza na zakrętach, Panfiłowie. Przestań się tak emocjonować, „Panta rhei” jak powiadał Heraklit. Ciągle nie przyswoiłeś sobie tej prawdy?

– Bo nie chcę!

– Twoje przekonania nie mają tu nic do rzeczy. Musisz nauczyć się pływać w czasie. Ruchy ciała przecież znasz, ćwiczymy je od lat. Co ciebie niepokoi?

 

– Jak to co? Przecież umarliśmy. Nie niepokoją ciebie nasze kości w tych spróchniałych trumnach?

– Moje kości trzymają się jeszcze całkiem nieźle.

– Przechwalasz się. Szkoda, że nie mogę zobaczyć.

– To wyjdź z siebie. Żadna sztuka.

– Kiedy nie umiem.

– Nie nudź, przecież pochowali cię w tej pelerynie. Jakiś skrawek chyba jeszcze się ostał.

– Nie ma światła.

– To je zapal. Doprawdy, czy za każdym razem musimy odbywać ten sam rytuał?

– Jest. Mam!

– No i widzisz, Dowiedziono!

 

– Co tu tak cuchnie? Coś ty zapalił?

– Światło, sam kazałeś.

– Kaganek rozumu miałeś rozniecić, a ty… ty pychę żeś obudził i tańczy nad nami z latarnią.

– Faktycznie, smród. Aż kiszki wykręca, tyle że w drugą stronę.

– Niech nas mają w opiece…

– Kto?

– Wolne ptaki złotych piór! Autorzy, gamoniu, a któż inny.

– Ja tam w nich nie wierzę, jestem wyznawcą probabilistyki.

– Nic nie dzieje się przypadkiem. Mówię ci. Nic! Jak będą chcieli, to nas wkomponują w opowiadanie jakieś, albo co gorsza w powieść.

– Dlaczego powieść jest gorsza?

– Powieść to pasmo udręki. Dzieło w sam raz na wytarcie swojego wnętrza. Podrażnią tam najgłębsze emocje. Wyszczotkują niewypowiedziane nigdy fantazje. Uzewnętrznią to, co w nich pulsuje, tętni, chcąc się urodzić. Zawstydzą się tego później i napiszą pod pseudonimami. Rozwleką to w różnych miejscach i czasach. Pojawi się ból, który z rozkoszą rozstopniują. Będą się z nas naigrywać, protagonizując i antagonizując na przemian. Nasycą się naszą męką, za nic mając protesty. A na końcu… gdy nic już nie zostanie do wyrażenia, wydadzą nas. Tak! Wydadzą, bez mrugnięcia okiem. Na pastwę połykaczy kolejowych.

– Cały drżę.

– I słusznie.

 

– Ale z radości. Ekscytujące uczucie wreszcie coś czuć. Jednak zgaszę. Za duża dawka może zaszkodzić. Kiszki nieprzyzwyczajone.

– Dużo to nam już nie pomoże. Pycha się tak łatwo nie rozkłada. Raz obudzona, odradza się jak Feniks z popiołów. Czytałeś przecież Harry’ego Pottera. "Sam wiesz kto" jest wiecznie żywy. 

– Żywy… Pamiętasz coś jeszcze?

– Ty mnie nie łap za słówka, lecz skoncentruj się na połykaczach kolejowych.

– Jak już nic nie zostanie, to po kiego grzyba mam się tym martwić?

– A przedtem? Nie słuchałeś uważnie, gamoniu. Zresztą jak zwykle.

– Ty byłeś już w powieści!

– Masz co chciałeś. Nadlatują. Słyszę temperowanie ołówków i rozgrzewanie rąk przed położeniem ich na klawiaturę.

– Ale ja nic nie słyszę?

– Eh, to pożyj sobie w tej swojej nieświadomości jeszcze przez chwilę.

– Już słyszę, słyszę. Cały drżę.

 

– Erezjaszu, ratuj! Dosięgło mnie morowe powietrze, duszę się. Jeszcze nie zabili. Żyję. Walczę o oddech. W twoich naukach pokładam nadzieję. Nie, nie powiem żegnaj.

– Ożyjesz w tekście i będziesz jak Lenin. Wiecznie żywy.

– A ty nie będziesz? Eh, żartujesz…

– Sam się przekonasz.

 ***

Pasjonująca beztroska i błędy żywiołem uczniów są, zaś bezwzględna poprawność i ogień nauce przystoi. Nie karzcie piskląt Wolnych Ptaków za to, że jak ulęgałki na ziemię spadają, zanim dojrzeją. Uwijcie gniazdo nisko, blisko ziemi, matki naszej, aby bezpiecznie lądowały. Spulchnijcie ugór broną, wyzbierajcie kamienie, aby miękką im była latania kołyska.

 ***

– Fruwać to ty będziesz, jak maturę zrobisz, na co się nie zanosi, jak dłużej pytlować będziesz. Ćwiczenia zadane masz – masz. To na co czekasz? – spytał mistrz.

– Na przyjemność – odpowiedział adept.

– Orgazmu ci się zachciewa, pewnie książek o lataniu naczytało się po kryjomu. Myślisz, że względność cielesnego kontekstu pozwoli ci wyostrzyć ponętne kontury kochanki lub kochanka. Przyjdzie na to czas, kiedy prawdziwe pióra ci wyrosną, na razie widzę tylko puch.

– Ale jaki mięciutki.

– Mięciutki, milutki. Pora spać. Jutro znowu polatamy, ale w gorsecie, bo się znowu potłuczesz. A pieniążków na lekarza brak.

 

Jeśli mistrz przeżył, to i on przeżyje. Strachy na lachy. Wolne ptaki są pod ochroną, a co dopiero pisklęta. Popisze sobie jeszcze o tych dwóch z cmentarza, byli tacy fascynujący. Zupełnie jak on i Zaratustra. Może polecieć nocą nad ich grób? Eh, lepiej nie, bo mistrz ma sokoli wzrok i słuch. Sokoli w czasie skowronka, lecz smacznie śpi, kiedy sowy żerują. 

Poleciał.

Koniec

Komentarze

Hmmm. Jest jakiś pomysł, chyba nawet fajny, ale wolałabym wyraźniej go zobaczyć. Bo na razie widzę jak przez mgłę. Mam podejrzenia, kim są rozmówcy, ale żadnej pewności. Nie wiem nawet, czy to ciągle ci sami, czy od czasu do czasu się zmieniają.

Ale nie przejmuj się zbytnio marudzeniem, ja zwykle chcę więcej wyjaśnień. Poczekaj na inne opinie.

– Nie ma światła.

– To go zapal.

Światło jest rodzaju nijakiego. Zapal je.

Babska logika rządzi!

Poprawiłam :). 

Dzięki, że przeczytałaś!

To jest nic, reakcja, wariacja, impresja. Po prostu. Czasami tak jest. Pora się przedstawić, jeśli chcę się tutaj kręcić. Pewnie przedwcześnie, może nie tak i lepiej byłoby inaczej. 

Nie marudzisz!

Logika zaprowadzi cię z punktu A do punktu B. Wyobraźnia zaprowadzi cię wszędzie. A.E.

To są wszystkie Twoje pomysły zbite w jedną bryłkę – nie warto się tak spieszyć.

(I – jesteś wśród swoich :D)

Niniejszy komentarz, wszystkie występujące w nim postacie i wydarzenia są fikcyjne. Żadne zwierzęta nie ucierpiały podczas tworzenia tego komentarza. Maras jest piękny i dobry. Metro Goldwyn Mayers. Wraa.

Cześć Asylum!

Próbowałem rozpatrzyć tego szorta jako coś poukładanego i spójnego, jednak poległem w takim samym względzie jak Finkla: Momentami się gubiłem we mgle Twej wariacji, nie wiedząc, czy rozmówcy się zmienili czy też nie.

ALE! Jeśli przyjmując to jako ową wariację, to jak dla mnie bardzo przyjemnie. A to za sprawą bardzo sprawnie i ładnie napisanych zdań, jak również bardzo ciekawych (choć jak już wspomniałem nie do końca przeze mnie zrozumianych) przejść między krótkimi fragmentami.

My się już troszeczkę znamy, jednakże witaj! Myślę, a wręcz jestem tego pewien, widząc to, jak piszesz, że zostaniesz tutaj na dłużej. I bardzo dobrze! 

:)

zbite w jedną bryłkę

co racja, to racja:), albo idzie mi w kondensat albo niemiłosierne rozwlekanie

 

@realucu cieszę się, że było strawne:) i dzięki za powitanie. Myślę sobie, że trochę nabroiłam w becie.

 

Są dwie pary rozmówców, ale że nastawiałam tyle kropek rozdzielających tekst, to one rozmyły się kwantowo (pary nie kropki). Niepotrzebne kropki wyrzucam, może będą łatwiejsze do uchwycenia (pary).

 

 

Logika zaprowadzi cię z punktu A do punktu B. Wyobraźnia zaprowadzi cię wszędzie. A.E.

Przeczytałam i dłuższą chwilę zastanawiała się, o co tu chodzi, ale cóż, nie udało mi się dociec, Asylum, co miałaś nadzieję opowiedzieć. :(

 

Czy­ta­łeś prze­cież Har­re­go Pot­te­ra… –> Czy­ta­łeś prze­cież Har­ry’e­go Pot­te­ra

 

Żywy…Pa­mię­tasz coś jesz­cze? –> Brak spacji po wielokropku.

 

Jutro znowu po­la­ta­my ale w gor­se­cie, bo się znowu po­tłu­czesz. –> Czy to celowe powtórzenie?

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

“To na co czekasz? – powiedział mistrz.” – Nie powiedział, tylko spytał.

 

“Jutro znowu polatamy[+,] ale w gorsecie…”

 

“Jeśli mistrz przeżył[+,] to i on przeżyje.”

 

“…lecz  smacznie” – zbędna spacja

 

Przeczytałam, ale niestety nie wiem, co przeczytałam. Naprawdę, nie umiem się domyśleć, co chciałaś przekazać czytelnikom.

Forma złożona wyłącznie z dialogu wbrew pozorom jest trudna. Taki dialog musi być prowadzony naprawdę umiejętnie, by czytelnikowi chciało się dotrwać do końca.

"Nigdy nie rezygnuj z celu tylko dlatego, że osiągnięcie go wymaga czasu. Czas i tak upłynie." - H. Jackson Brown Jr

Dziękuję pięknie za przeczytanie :), a błędy migiem poprawiam.

Jutro znowu polatamy ale w gorsecie, bo się znowu potłuczesz. –> Czy to celowe powtórzenie?

Tak, celowe.

 

Nikt nie rozumie, a więc zdecydowanie za duży kondensat:(. Trzeba wrócić do pisania po kolei i porzucić eksperymenty. Natomiast cieszę się, że błędów niewiele. Z drugiej strony to szort, więc łatwiej nad tym zapanować, ale i tak się cieszę. 

A tekst jest o pisaniu, poprawianiu, korygowaniu w tę i we w tę oraz relacjach z mistrzem.

 

 

Logika zaprowadzi cię z punktu A do punktu B. Wyobraźnia zaprowadzi cię wszędzie. A.E.

@joseheim

Dziękuję za przeczytanie i wskazanie błędów:), jednak nie jest ich tak mało.

Tak, wiem, dialogi bez atrybucji są bardzo, bardzo trudne, tym bardziej dziękuję, że dotrwałaś do końca.

Logika zaprowadzi cię z punktu A do punktu B. Wyobraźnia zaprowadzi cię wszędzie. A.E.

Zbyt rozbity tekst, jakbyś próbowała wrzucić wiele pomysłów i uwag. Tylko koniec końców ich nie obrobiłaś. Stąd też nie do końca zrozumiałem, co jest właściwie treścią. Bywa.

Chwytaj przydatne linki:

Dialogi – mini poradnik Nazgula: http://www.fantastyka.pl/hydepark/pokaz/12794

Dialogi – klasyczny poradnik Mortycjana: http://www.fantastyka.pl/hydepark/pokaz/2112

Podstawowe porady portalowe Selene: http://www.fantastyka.pl/hydepark/pokaz/4550

Coś o betowaniu autorstwa PsychoFisha: Betuj bliźniego swego jak siebie samego

Temat, gdzie można pytać się o problemy językowe:

http://www.fantastyka.pl/hydepark/pokaz/19850

Temat, gdzie można szukać specjalistów do “riserczu” na wybrany temat:

http://www.fantastyka.pl/hydepark/pokaz/17133 

Poradnik łowców komentarzy autorstwa Finkli, czyli co robić, by być komentowanym i przez to zbierać duży większy “feedback”: http://www.fantastyka.pl/publicystyka/pokaz/66842676 

Powodzenia!

Won't somebody tell me, answer if you can; I want someone to tell me, what is the soul of a man?

Forma dosyć ciężkawa – migające dialogi i nawiązania od Zaratustry przez Heraklita do Harry'ego Pottera. Przez to miałem poczucie pewnego chaosu. Także, jak dla mnie trochę zbyt eksperymentalne. Gdzieś prześwitują tutaj fajne pomysły dotyczące bolączek pisania, ale przydałoby się je wydobyć bardziej na wierzch. Rozcieńczyć ten kondensat. :)

„Często słyszymy, że matematyka sprowadza się głównie do «dowodzenia twierdzeń». Czy praca pisarza sprowadza się głównie do «pisania zdań»?” Gian-Carlo Rota

Dziękuję za odwiedziny SD i NWM. :)

Linki łapię, część już przewertowałam. 

Eh, jakbym miała jakieś resztki wątpliwości, co do poziomu zrozumiałości tekstu, to już  się rozwiały. Może kiedyś, w przyszłości, będzie lepiej. Pora odłożyć na półkę eksperymentowanie.

 

Logika zaprowadzi cię z punktu A do punktu B. Wyobraźnia zaprowadzi cię wszędzie. A.E.

Nie wiem o co chodzi, a pisać ładnie umiesz, więc może tak zaserwujesz konkretną historię następnym razem? ;)

Więcej dodać od siebie nie dam rady, bo ogólnie wpakowałaś do tekstu dużo, chciałaś pokazać pewien problem, ale jest on czytelny dla Ciebie. 

Deirdriu: miło mi za – “ładne pisanie”, a Twój nick też piękny.

Wiesz :), zaczynam myśleć, że z tym “niezrozumieniem” żarty sobie ze mnie stroicie, a gdyby wyrazić się dosadniej “w maliny mnie wpuszczacie”. Czy tak?

Nie wierzę, że tekst niejasny. Że ciężki – mogę przyjąć, że głupio napisany i migający – też, że można lepiej – naturalnie. Problemu w tym tekście nie ma, raczej żarty z siebie i nie tylko.

Logika zaprowadzi cię z punktu A do punktu B. Wyobraźnia zaprowadzi cię wszędzie. A.E.

Tak, Asylum, to zmowa. Mamy nawet specjalny wątek, w którym uzgadniamy szczegóły. Nie znalazłaś go jeszcze? ;-)

Babska logika rządzi!

Szukam, kopię, nawet na wieczór koparkę zamówiłam, bo ręcznie za wolno idzie. ;-)

Tylko niestety, przed chwilą zadzwonili z firmy wynajmującej, że z powodu ulewnego deszczu mogą się spóźnić. Za grosz im nie wierzę. Pewnie operator koparki chce mieć wolny wieczór, aby poczytać opowiadania na fantastycznym portalu. Jaki niefart, on też?  O, przyszedł sms, że proszą o przełożenie wykonania usługi na jutro. Wiedziałam. :)

 

Logika zaprowadzi cię z punktu A do punktu B. Wyobraźnia zaprowadzi cię wszędzie. A.E.

A znalazłaś już listę ostatnio komentowanych tekstów? ;-)

Może da się to ogarnąć bez koparki.

Babska logika rządzi!

Chyba tak…tym razem ja rozumiem i nie rozumiem, chociaż spróbuję się domyślić. Dziękuję. ;-)

Logika zaprowadzi cię z punktu A do punktu B. Wyobraźnia zaprowadzi cię wszędzie. A.E.

Czy Erezjasz ma coś wspólnego z Tejrezjaszem?

Na przykład zdolność rozumienia języka ptaków?

Po przeczytaniu odczuwam dysonans poznawczy.

Z jednej strony zdania piszesz bardzo wprawnie. Ładne zdania, ładne dialogi, pod tym względem jest naprawdę świetnie.

Z drugiej strony kompletnie nie wiem o co tutaj chodzi. Kim są bohaterowie, o czym mówią, czy ta historia ma jakiś przekaz? Pewnie ma. Na pewno ma. Ale jest on poza zasięgiem mojego pojmowania.

 

Przypuszczam, że chciałaś się nieco popisać :) …i chyba troszkę przedobrzyłaś.

Jeżeli mogę coś zasugerować, to postaraj się napisać coś nieco prostszego, klasycznego.

Śmiem mniemać, że z Twoim warsztatem językowym to wystarczy, by tekst był więcej niż dobry.

Oj, chciałabym mieć taką zdolność “łapania”.  Nie, tutaj nie ma zagadki lecz reminiscencje po przeczytaniu “Opowieści niesamowitych” Dostojewskiego, zwłaszcza “Bobka” (lub gdzie indziej Bobok podziałał mi na wyobraźnię) i moje targanie się z pisaniem, krytyką i samą sobą.:)

Natomiast, jeśli chodzi o imiona postaci, to przykładam do nich dużą wagę. Imię określa postać, niejako zaklina ją w tym, a nie innym ciele, charakterze. Głupie to, może, ale jestem do tego przywiązana.

Logika zaprowadzi cię z punktu A do punktu B. Wyobraźnia zaprowadzi cię wszędzie. A.E.

Ahoj!

Zostawiam sobie lekturę niniejszego tekstu na popołudnie, gdyż teraz zmierzam na wolontariat do kamieniołomu. 

heart

 

Zgodnie z obietnicą wróciłem, chociaż trochę później. Hmmm… Podobał mi się ten tekst, taki prawdziwy mi się wydał, bo jest i o pysze i o początkach i o grobach mistrzów. I to zakończenie nawet ładne, o sokołach w czasie skowronków. Wiem, że to podpada pod lobbing, ale chyba zgłoszę kliknięci do biblioteki, chociaż jedna jaskółka wiosny nie czyni. Niemniej myślę, że jeden klik jest lepszy niż żaden.

Acha, no i żeby zostawić komentarz pełen treści – nie widzę tu błędów od strony technicznej, ale u mnie z widzeniem błędów różnie bywa, i czasami też widzę podwójnie – błędy i “błędy”. Taki mój urok.

Połamania piór!

Dziękuję Piotrze za klik do biblioteki, fajne, że się spodobało. Masz rację, że jeden klik jest lepszy niż żaden:)

Logika zaprowadzi cię z punktu A do punktu B. Wyobraźnia zaprowadzi cię wszędzie. A.E.

Nowa Fantastyka