- Opowiadanie: krajew34 - Loki-Rozdział I

Loki-Rozdział I

Oceny

Loki-Rozdział I

 Loki wolnym krokiem przemierzał korytarz, kierując się do klasy. Z obrzydzeniem obserwował śmiertelników, marni, tchórzliwi, tak ułomni… Westchnął głośno, zbliżał się powoli do celu, rozmyślając nad przyczyną jego pobytu tutaj.

Jakiś czas temu, po ostatniej braterskiej kłótni, przez którą niemal całkowicie zniszczyli Asgard, Odyn miał tego całkowicie dość. Najpierw ostro zgromił ich obu, a następnie usiadł na złotym krześle w centrum sali. Wszechojciec drapał się po swojej białej brodzie, nie wiedząc, co dalej robić, a jego synowie z niepokojem oczekiwali na rozwój sytuacji. Wstał z tronu i podszedł do wielkiego drzewa Yggdrasill, rosnącego tuż obok. Dla Lokiego i Thora minęła wieczność, zanim rzekł:

– Tak jak owoc wyrasta z nasionka, tak i wasz spór pojawił się przy dorastaniu i trwa nadal… Kary prócz zbędnej nienawiści niczego nie wnoszą, a wręcz zaogniają ten konflikt, dlatego czas byście przeżyli jeszcze raz początek waszego wchodzenia w dorosłość, może wtedy zrozumiecie dawne błędy – Lekko dotknął włócznią pnia świętego drzewa, a ku braciom niesione lekki wietrzykiem, pofrunęły dwa małe zielone listki. Osiadły na ich głowach, zmieniając w szesnastolatków, i powodując głębokie zdumienie. Odyn ponownie się odezwał:

– Oto mój wyrok, niniejszym z pomocą Bifrostu wysyłam was na ziemie w obecnych postaciach, póki nie nauczycie się przynajmniej tolerować, czas nie ma dla was znaczenia, ważne są tylko rezultaty. Nie ograniczam waszych mocy i nie pozbawiam was ekwipunku, ponieważ ma to być próba, nie kara. Jednak ostrzegam was, moje jedyne oko będzie was obserwować, biada temu, kto spowoduję mój gniew! – Nim, któryś z synów zdążył coś powiedzieć, most miedzywymiarowy wysłał ich do miejsca docelowego.

 Nie był to już ten sam świat, w którym wojownik z młotem bawił się z resztą ekipy, w wyniku wielu badań, grupa naukowców stworzyła inne rasy. Pojawiły się Elfy, Krasnoludy, Trolle, a nawet wielkie chodzące drzewa, zwane Entami. Rozproszyli się oni po całej ziemi, tworząc własne społeczności, ściśle związanymi z innymi rządami. Ludzkość za to dostała magię, skupioną na żywiołach, każdy rodząc się, miał ją w sobie. Przyczyną tego, było rozsianie przez wielki wybuch naukowej satelity, specjalnej nanotechnologii, po czasie paniki, ludzkość nauczyła się z tym żyć i odpowiednio to wykorzystywać. Szkoły teraz przede wszystkim uczyły używania swoich mocy i przygotowywały do przyszłej kariery i wielkich turniejów, a życie codzienne zmieniło się nie do poznania, a główną role odgrywały żywioły i potężne moce. I właśnie w takie czasy, zostali wrzuceni obaj bracia, jako szesnastolatkowie. Jako niepełnoletni musieli się uczyć i uczęszczać do jednej ze szkół.

 Dawny bóg stanął przed drzwiami i zapukał. Po chwili wszedł do środka, wzrok całej klasy spoczął na nim, nauczycielka zaczęła od przedstawienia go:

– Moi drodzy, o to wasz nowy kolega, Loki Joker, przyjechał on z dalekiego kraju i będzie się tutaj uczyć. Może opowiesz nam, coś o sobie?

– Niespecjalnie, wiedzą imię, reszta jest zbędna –krótko odparł, belferka zamilkła na chwilę, nie wiedząc, co powiedzieć. Zabrzmiało kolejne pukanie, do środka wparował Thor, oczyszczając napiętą atmosferę życzliwym uśmiechem i pogodnym nastawieniem.

– Witam, jestem Thor, o widzę, że mojego kochanego braciszka już poznaliście…

– Nic mi nie wiadomo o tym, że jesteście krewnymi, Thorze – zwróciła się nauczycielka, pani Smith .

– Jesteśmy przyrodnim rodzeństwem. Przepraszam, nie przedstawiłem się. Jestem Thor Stormbreaker, pochodzę z Asgardu, moim przeznaczeniem jest ciągła walka z wszelkim plugastwem, ku chwale naszego Wszechojca. – Loki zdążył zająć wolne miejsce, nim brat zaczął swoją dziwną prezentację. Słysząc jego wypowiedź, złapał się ręką za czoło:

– Co za idiota… Niech jeszcze wyjmie ten swój młoteczek… – Po krótkiej chwili zaczęła się lekcja. Gdy zabrzmiał dzwonek na przerwę, wszyscy zabrali się dookoła nowych uczniów. Padało tyle pytań, że pan oszustw, miał dość. Odtrącił lekko parę osób i wyszedł na centralny plac szkoły, gdzie można było zaznać świeżego powietrza. Znalazł wolną ławkę i z irytacją szepnął:

– Ten dureń, pewnie cieszy się z tej popularności. Jakby ci śmiertelnicy, byli coś warci…

– Tak, jakbyś ty, był coś wart… – Spojrzał na intruza, który śmiał przerwać jego spokój. Przed nim stała wysoka Elfka z pięknymi długimi blond włosami i zielonymi oczyma, barwy najpiękniejszego szmaragdu.

– Czego chcesz długoucha? Jestem zajęty – odburknął.

– Chyba oglądaniem czubka swojego nosa. Jesteś interesującą postacią, każdy tutaj gromadzi się w grupki i popisuję się swoją mocą… Ty za to przyjąłeś to nadzwyczaj spokojnie. Mimo że ceremonia obudzenia miała miejsce niecałe dwa tygodnie temu.

– Co to ma być za poziom mocy? Przegraliby z gigantami raz, dwa… – Wsadził ręce do kieszeni i powoli zmierzał do klasy.

– Jestem Layla, jakby co… – krzyknęła do niego Elfka.

– Jakby mnie to interesowało… – mruknął pod nosem.

 Zabrzmiał sygnał na lekcje, po chwili każdy siedział na swoich miejscu, a do sali weszła nauczycielka magii.

– Witam was moi drodzy, dzisiaj porozmawiamy o czarach. Jak wiecie, każdy z was ma moc jakiegoś żywiołu. Ogień, woda, powietrze i ziemia są standardowymi umiejętnościami, z którymi rodzą się istoty na tym świecie. Oczywiście istnieją ich pochodne jak błyskawica, lawa i tak dalej. Nikt jeszcze w pełni nie poznał wszystkich rodzajów magii. Im bardziej nieznana, tym rzadsza. W zależności też od poziomu opanowania swojej siły została wam przydzielona kategoria, A, B, C, D. Najwyższa jest „S”, tą zdobyło tylko troje ludzi na ziemi. Stormrider John, Firestone Anna oraz Waterman Shaun. Ci, co dostali C i D mają obowiązęk chodzenia na dodatkowe zajęcia. Teraz porozmawiajmy o kontroli many… – Dalsze wyjaśnienia trwały do przerwy. Następne zajęcia, pojedynki w parach, które prowadził niski mięśniak z kwadratową szczęką, który krzyknął, na wstępie:

– Dobra tumany słuchać… Zaraz dobierzecie się w pary i stoczycie ze sobą pozorowaną bitwę. Uważajcie, z kim chcecie być, raz w tygodniu będziecie mieć w takim właśnie składzie niejawny trening. Ma on przygotowywać was do turnieju i pokazać realia walki, gdzie nie ma żadnych reguł oraz wpoić żelazną regułę, by na towarzyszach zarówno polegać, jak i na nich uważać. W pozostałe dni będą składy losowane oraz każdy będzie mógł was obserwować. Dziś jednak początek, czyli będziecie sami. Uprzedzam wszystkich kochasiów oraz gwałcicieli, że pomieszczenie treningowe jest wypakowane wszelkimi możliwymi czujnikami. Tak więc wszelkie mocne odchylenia w waszych organizmach będą widoczne. Jeśli, jakiś śmieszek spyta, co będzie widoczne, to odpowiem, a kij was to obchodzi. Pewnie lekarze mieli na myśli przyspieszone bicie serca ponad normę, albo za niskie i inne podobne rzeczy. Jestem wojownikiem, nie naukowcem, więc nie zadawać głupich pytań. Złamanie regulaminu może być równoznaczne z wyrokiem śmierci, choć dotyczy to tylko skrajnych przypadków. – skończył i dał uczniom czas na dobranie się w drużyny.

 Loki opierał się o swój kostur, mając nadzieję, że uniknie walki, w końcu pary przeważnie składały się z jednej płci. Chłopcy mieli lekkie opory uderzyć dziewczynę, a dziewczyny miały obawy przed zostaniem sam na sam z kolegą. Thor bardzo szybko znalazł sparingpartnera, tak wielu było chętnych, jego brat z niesmakiem kręcił głową, porównując natrętów oblegających Gromowładnego do stada małp, a jego samego do tępego mięśniaka, lubującego się w zachwycie tłumów. Jednak bycie samotnikiem i nieprzyjaznym ma swoje plusy szczególnie w tej sytuacji, niestety na jego nieszczęście, ku niemu szła Layla, na jej widok wzdychnął z irytacją:

– Coś ty się tak mnie, uczepiła?

– Denerwowanie cię sprawia mi wielką przyjemność. Profesorze, wybieram Lokiego na swojego sparingpartnera! – krzyknęła do trenera.

– Ja protes… – zaczął Joker.

– Pan, panie Joker nie ma nic do powiedzenia, szczególnie jeśli wybrała cię księżniczka… – uciszył go nauczyciel. Zanim dawny bóg zdążył zaprotestować, zostali teleportowani do swoich sal.

 Dostali zalesiony teren, idealny dla elfki, Bez zbędnych emocji zlustrował okolicę, by stwierdzić, że znów szlacheckie pochodzenie, dało przewagę przeciwniczce. Nim znowu zaczął marudzić, w jego stronę poleciała strzała, raniąc go w policzek. Z wściekłością w oczach, spojrzał na łuczniczkę stojącą z łukiem na drzewie, ta z aroganckim uśmiechem i tonem powiedziała:

– Widzę, że więcej gadasz, niż masz mocy. – Gdyby nie jasna kpina Layli oraz jej bezczelna wiara w swe nikłe umiejętności, pewnie by jej odpuścił, niestety dalsza część rozmowy tylko spotęgowała jego gniew i spowodowała ogromne konsekwencje dla księżniczki.

– Wiesz, co narobiłaś? – silniej chwycił swój kostur, ledwo panując nad sobą.

– Zraniłam ciamajdę? – spytała kpiąco.

– Nie, zdenerwowałaś boga… – Uderzył mocno w ziemie złotym berłem, a następnie gałęzie niczym ostre włócznie, poprzebijały z wielką prędkością ciało elfki. Jej uśmiech zamienił się w zdumienie, a spomiędzy pięknych ust pociekła strużka krwi. Ciężko opadła na trawę, nie spiesząc się, podszedł do niej Loki:

– I co nadal twierdzisz, że jesteś lepsza? Wystarczyła odrobinę magi, by cię załatwić. Jesteś taka sama jak inni śmiertelnicy. Mówisz o potędze, choć jej nie zakosztowałaś… Zapamiętaj, walka to nie widowiskowe ataki czy jakieś inne głupoty. Najważniejsze jest to, by załatwić wroga, jak najszybciej, inaczej on to zrobi… No, chyba że masz go w pułapce… – W ścianie pojawiły się drzwi, wyskoczyli z nich nauczyciel i sanitariusze, odsunęli na bok ucznia i zaczęli jej udzielać pierwszej pomocy, nie mogli zrobić tego wcześniej, niezawodne dotąd czujniki, nie były w stanie odpowiednio wcześniej wysłać ostrzeżenia, tak nagły i zabójczy był to atak. Nawet nie sprawdzając, czy dziewczyna przeżyję, z obojętnym wyrazem twarzy Loki opuścił pomieszczenie treningowe, nie zauważył, że mimo ran elfka bacznie go obserwuję. Tak kończył się pierwszy dzień szkolny Lokiego…

Koniec

Komentarze

Jeśli to tylko rozdział, to wypadałoby oznaczyć jako fragment.

Babska logika rządzi!

Zapraszam na opowiadanie o Lokim, z góry przepraszam za błędy, które pewnie znajdziecie.

Krajew34, skoro wiesz, że tekście są błędy, dlaczego ich nie usunąłeś?

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Przykro mi to mówić, ale opisanie pierwszego dnia bytności Lokiego w szkole przeczytałam z największym trudem. A choć domyślam się, że bohater wplątał się w nie lada kłopoty i jego pobyt w szkole chyba nie będzie usłany różami, to zaprezentowany fragment, niestety, nie zdołał zachęcić mnie do poznania ewentualnego dalszego ciągu. Do takiego odbioru z pewnością przyczyniło się też wykonanie, pozostawiające bardzo wiele do życzenia.

 

Wes­tchnął gło­śno, zbli­żał się po­wo­li do celu, roz­my­śla­jąc się nad przy­czy­ną jego po­by­tu tutaj. –> Można rozmyślać o czymś, ale nie można rozmyślać się.

Dlaczego przyczyna pobytu celu była tak intrygująca?

 

Wszech­oj­ciec dra­pał się po swo­jej bia­łej bro­dzie… –> Zbędny zaimek. Czy istniała możliwość, aby drapał się po cudzej brodzie?

 

może wtedy zro­zu­mie­cie dawne błędy – Lekko dotknął… –> Brak kropki na końcu wypowiedzi.

 

a ku bra­ciom nie­sio­ne lekki wie­trzy­kiem po­fru­nę­ły dwa małe zie­lo­ne list­ki. –> Pewnie miało być: …a ku bra­ciom, nie­sio­ne lekkim wie­trzy­kiem, po­fru­nę­ły dwa małe, zie­lo­ne list­ki.

 

Osia­dły na ich gło­wach, zmie­nia­jąc ich w szes­na­sto­lat­ków, po­wo­du­jąc u nich głę­bo­kie zdu­mie­nie. –> Czy wszystkie zaimki są niezbędne?

 

moje je­dy­ne oko bę­dzie czy­nić nad wami ob­ser­wa­cję… –> Można prowadzić obserwację czegoś, ale chyba nie nad czymś.

Proponuję: …moje je­dy­ne oko bę­dzie was obserwować

 

most mie­dzy-wy­mia­ro­wy wy­słał ich do miej­sca do­ce­lo­we­go. –> …most międzywy­mia­ro­wy wy­słał ich do miej­sca do­ce­lo­we­go.

 

Nie był to już ten sam świat, w któ­rym wo­jow­nik z mło­tem bawił się z resz­tą ekipy, w wy­ni­ku wielu badań stwo­rzo­no inne rasy. –Nie rozumiem tego zdania – o reszcie jakiej ekipy jest mowa i kto przeprowadzał badania, w wyniku których stworzono inne rasy?

 

Po­ja­wi­ły się Elfy, Kra­sno­lu­dy, Trol­le, a nawet wiel­kie cho­dzą­ce drze­wa, zwane En­ta­mi. –> Dlaczego wielkie litery? Pytanie dotyczy też przypadków powtarzających się w dalszym ciągu tekstu.

 

Przy­czy­ną tego, było roz­sia­nie przez wiel­ki wy­buch na­uko­wej sa­te­li­ty, spe­cjal­nej na­no­tech­no­lo­gii… –> Że co proszę? Skąd w opisywanym świecie naukowy satelitaspecjalne nanotechnologie?

Satelita jest rodzaju męskiego, więc: …wybuch naukowego satelity

 

a życie co­dzien­ne zmie­ni­ło się nie do po­zna­nia, gdzie głów­ną role od­gry­wa­ły ży­wio­ły i po­tęż­ne moce. –> Zdanie do przebudowy. Poznaj znaczenie słowa gdzie.

 

zo­sta­li wrzu­ce­ni obaj bra­cia, jako szes­na­sto­lat­ko­wie. Jako nie­peł­no­let­ni… – > Czy to celowe powtórzenie>

 

– Moi dro­dzy, o to wasz nowy ko­le­ga… –> – Moi dro­dzy, oto wasz nowy ko­le­ga

 

– Nie­spe­cjal­nie, wie­dzą imię, resz­ta jest zbęd­na – Bel­fer­ka za­mil­kła… –> Czy tę kwestię na pewno wypowiedziała milcząca nauczycielka?

Raczej: – Nie­spe­cjal­nie, poznali imię, resz­ta jest zbęd­na.

Nauczycielka za­mil­kła

Nie zawsze poprawnie zapisujesz dialogi. Pewnie przyda się poradnik: http://sjp.pwn.pl/poradnia/haslo/zapis-partii-dialogowych;13842.html

 

do środ­ka wpa­ro­wał Thor, oczysz­cza­jąc na­pię­tą at­mos­fe­rę. –> W jaki sposób atmosfera została oczyszczona?

 

– Nic mi nie wia­do­mo o tym, że je­ste­ście krew­ny­mi, Tho­rze – zwró­ci­ła się pani Smith. –> Kim jest pani Smith i do kogo się zwróciła?

 

Prze­gra­li­by z gi­gan­ta­mi raz, dwa…– Wsa­dził… –> Brak spacji po wielokropku.

 

– Jakby mnie to in­te­re­so­wa­ło…– mruk­nął pod nosem. –> Jak wyżej.

 

po chwi­li każdy sie­dział na swo­ich miej­scach… –> Na ilu miejscach siedział każdy?

 

do sali we­szła na­uczy­ciel­ka magi: –> Dlaczego zdanie kończy dwukropek?

Winno być: …do sali we­szła na­uczy­ciel­ka magii.

 

Nikt jesz­cze w pełni nie po­znał wszyst­kich ro­dza­jów magi. –> …wszyst­kich ro­dza­jów magii.

 

Ci, co do­sta­li C i D mają obo­wiąz­ki cho­dze­nia na do­dat­ko­we za­ję­cia. –> Dlaczego obowiązek chodzenia jest podany w liczbie mnogiej?

 

Na­stęp­ne za­ję­cia, po­je­dyn­ki w pa­rach, które pro­wa­dził niski mię­śniak z kwa­dra­to­wą szczę­ką: –> Czy pojedynki mogą się odbywać inaczej, nie w parach? Dlaczego zdanie kończy dwukropek?

 

Zaraz do­bie­rze­cie się w pary i sto­czy­cie ze sobą po­zo­ro­wa­ną bitwę. –> Dobrawszy się w pary, można stoczyć kilka pojedynków, ale chyba nie bitwę.

 

i po­ka­zać praw­dzi­we re­alia walki… –> Masło maślane. Czy realia mogą być nieprawdziwe?

 

Tak więc wszel­kie mocne od­chy­le­nia w wa­szych or­ga­ni­zmach będą wi­docz­ne. –> Co to są odchylenia w organizmach?

 

Thor bar­dzo szyb­ko zna­lazł spa­ring part­ne­ra… –> Thor bar­dzo szyb­ko zna­lazł spa­ringpart­ne­ra

 

jego brat z nie­sma­kiem krę­cił głową, po­rów­nu­jąc na­trę­tów ob­le­ga­ją­cych jego brata do stada małp, a jego sa­me­go do… –> Kto tu jest czyim bratem?

 

na jej widok wzdych­nął z iry­ta­cją: –> Dlaczego na końcu zdania jest dwukropek?

Winno być: …na jej widok westch­nął z iry­ta­cją.

 

wy­bie­ram Lo­kie­go na swo­je­go spa­ring part­ne­ra! –> …wy­bie­ram Lo­kie­go na mojego spa­ringpart­ne­ra!

 

 Do­sta­li za­le­sio­ny teren, ide­al­ny dla Elfki, Bez zbęd­nych emo­cji zlu­stro­wał teren… –> Dlaczego wielkie litery? Powtórzenie.

 

ta z aro­ganc­kim uśmie­chem i tonem po­wie­dzia­ła: –> Można mówić jakimś tonem, ale nie z tonem.

 

Gdyby nie jasna kpina Layli oraz jej bez­czel­na wiara w swe nikłe umie­jęt­no­ści… –> Czy dobrze rozumiem, że Layla wierzyła w swoje nikłe umiejętności?

 

spo­wo­do­wa­ła ogrom­ne kon­se­kwen­cje dla księż­nicz­ki –> Brak kropki na końcu zdania.

 

a spo­mię­dzy pięk­nych ust po­le­cia­ła struż­ka krwi. –> Usta są jedne i nic nie może polecieć spomiędzy nich. Krew raczej nie lata.

Proponuję: …a spo­mię­dzy warg pociekła struż­ka krwi.

 

Wy­star­czy­ło odro­bi­nę magi, by cię za­ła­twić. –> Wy­star­czy­ła odro­bi­na magii, by cię za­ła­twić.

 

nie mogli zro­bić tego wcze­śniej, nie­za­wod­ne dotąd czuj­ni­ki, nie były w sta­nie od­po­wied­nio wcze­śniej… –> Czy to celowe powtórzenie?

 

mimo ran Elfka bacz­nie go ob­ser­wu­ję. –> Literówka.

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Dziękuje za komentarze, wiele błędów poprawiłem, niestety moja korekta leży. Szkoda, że się nie spodobało, tak więc nie wrzucam kolejnych rozdziałów z uwagi na błędy, no chyba że ktoś by chciał przeczytać, ale w to wątpię

Lepiej wrzuć coś skończonego, będzie więcej chętnych.

Babska logika rządzi!

Czy to jest fanfik do Avengersów? Takie miałam wrażenie, bo inaczej – w świecie mitologii nordyckiej jako takiej – nijak się ten tekst nie tłumaczy… A jeśli tak, to warto by otagować jako fanfiction.

 

“Wystarczyła odrobinę magi“ – albo magii, albo maggi (przyprawa), choć obstawiałabym jednak to pierwsze :P

Historia to uzgodniony zestaw kłamstw.

Drakaina. swobodna interpretacja mitologii nordyckiej, ale fajnie że wyłapałaś wstawiony smaczek z Avengers :) 

Choć bardziej powieść z elementami mitologi nordyckiej. Na wattpadzie i opowi mam wiecęj rozdziałów, jeśli się znajdzie, choć jeden chętny.

Nowa Fantastyka