- Opowiadanie: Majmatreron - Jedno słowo

Jedno słowo

Dyżurni:

Finkla, joseheim, beryl

Oceny

Jedno słowo

Stary Dziad będąc obiektem pogardy, nie tylko  okolicznych dzieci które bawiąc się, niemiłosiernie darły mordy, ale także rodziców co gorsza dorosłych osób, przeżywał tak zwany agonalny stan emocjonalny. Opisywał to Doktor mieszkający w bloku obok, jakieś pięćdziesiąt lat temu w swoim dziele Dziadonia rozproszona, Dysempatonia i inne agonalne stany emocjonalne. Podawał on, że główną przyczyną ów zaburzeń jest tzw. gen czarownicy, który uaktywnia się w gorszym dla niektórych okresie życia jakim jest starość. U starych kobiet nazywanych babkami wywołuje on niesamowitą ewolucję w czarownice. Kobiety na które mówi się babcia lub babunia nie wykazują żadnych zaburzeń z magicznego spektrum i są to po prostu babcie tych drących mordy, ale jakże ważnych i kochanych przez osiedlowe społeczeństwo dzieci. Ciekawe jest, że u starych mężczyzn gen wywołuje zawsze skutki negatywne, i tak na przykład dziadzio będzie miał jedynie problem z nietrzymaniem moczu, dziadek może kilka dni przed śmiercią stracić rozum, ale Naukowiec i Wróżbita zauważyli, że ta pozorna strata rozumu to w istocie wizje z przyszłości, a może nawet z przeszłości innego wymiaru. Najgorsza grupa to ci których nazywa się dziadami, oni mogą chorować na Dziadonie nierozproszoną lub co gorsze rozproszoną, która tuż przed śmiercią powoduje zdziadzienie ostateczne wywołujące zgon poprzez rozerwanie wnętrzności. Nie jest to zbyt pachnąca śmierć,szczególnie gdy zjadło się coś nieświeżego. Dziady są najniżej w hierarchii, jeszcze niżej niż ludzie chcący być kozami i niżej niż ludzie którzy chcą to robić z kozami. To co spotkało Starego Dziada było nieuniknione w pełni to zrozumiał i zaakceptował. Pokazał to kładąc się w centralnym obszarze osiedla na Placu dla Młodych Dziewic pod ławką obok posągu Króla. Było to miejsce śmierci wszystkich dziadów.

Stary Dziad wiedział, że teraz czeka go najgorsze doświadczenie życiowe, które w sumie do niczego mu się potem nie przyda, ale tylko to mu zostało do końca. Umieranie dziada to wielkie widowisko dla dzieci i młodzieży, jeszcze większe niż solówka Klauna na tamburynie na Osiedlowym Festiwalu Uchlewania Nieletnich. Wychodzą wtedy z okolicznych bloków niewidziane tygodniami córeczki Filca, przychodzi Ment w własnej osobie i inni zaproszeni goście. Wszystko po to by zobaczyć zdziadzienie ostateczne Starego Dziada. Schodzą się całymi rodzinami, maluchy ciągną rodziców za palce dłoni chcąc być pierwsi przed innymi i najbliżej umierającego dziada. Rodzice ciągną dziadków tych co nie zachorowali na Dziadonie, a oni babcie te które nie zostały czarownicami. Ojcowie rozpalają grille i ogniska w pobliskim parku i tak wszyscy czekają na widowisko.

Jedynie Stary Dziad nie bawi się świetnie, rozmyśla tylko o zakończeniu i o nowym początku. Słyszał śmiechy chłopców i krzyki niektóre obraźliwe tych trochę starszych.

,,Cieszycie się, a wy też kiedyś będziecie dziadami”– pomyślał.

Popatrzył na małe dziewczynki które bawiły się laleczkami, chichotały, na razie niewinne w przyszłości zostaną czarownicami, a chichot zamieni się w pisk który w czasie pełni zmusza wszystkie noworodki do płaczu.

,,Ja też w takie noce płakałem, mama mi mówiła”. Pojawił się mu w głowie obraz matki, jej ciepła twarz, błyszczące oczy, ale szybko zmienił się w paskudną wiedźmę. Przeszedł go dreszcz, krzyknął by wyrzucić to z głowy. Popłakał się.

Wodzirej festynu który stał obok krzyknął -Zaczął płakać!!!

Wrzawa na dosłownie sekundę ustała, by wrócić z zdwojoną siłą.

-O zaczyna się.-powiedział jeden z ojców który próbował rozpalić grilla.

-No to pospiesz się do kurwy nędzy!-krzyknęła ukochana i matka jego dzieci. Obie znały go bardzo dobrze i wiedziały, że kiedyś on tu będzie leżał zamiast Starego.

Cała masa zaczęła się przysuwać do ławki pod którą leżał dziad. Niemiłosierny tłok, jak pierścień szczelnie zaciskał się wokół ławki i obok stojącego posągu. Przyciskał i ściskał tych którzy byli za mali i za słabi.

-Krok w tył!-krzyknął Policjant, który właśnie przyjechał na swojej motorynce. Rzucił ją z prawej strony przygniatając jakieś dziecko. Nawet tego nie zauważył, tylko zaczął się przeciskać prze tłum.

-Do tyłu!-krzyknął i dmuchnął w gwizdek. -Co wy ludzie!?No cofnijcie się za linie dziadowania.

Była to biała ledwie już widoczna linia która okręgiem o promieniu pięciu metrów wyznaczała strefę do której nie mógł wejść dziki tłum.

Ale ludzie parli jeszcze bardziej, naciskali na policjanta. Strzelił w górę i wycelował w tłum.

-Co wy kurwa robicie!?-krzyknął.-Dzieci wszystkie byście podusili i podeptali! Wszyscy za linię!

Tłum się ocknął i cofnął za linię dziadowania.

-No tak, dzieci! Moi drodzy, pamiętajmy, że jest to impreza rodzinna -powiedział Wodzirej. – Najważniejsze w rodzinie są nasze pociechy, dlatego proszę przepuśćmy wszystkie maluchy bliżej dziada.

-Dokładnie, przecież to wszystko dla nich-powiedziała jakaś matka w tłumie.

Stary Dziad to wszystko obserwował i wspominał. Przypomniał sobie jeden z pierwszych festynów na który zaprowadziła go matka. Umierał na nim Sąsiad Dziad. Był taki sam harmider.

,,Ludzie byli inni, a zachowywali się tak samo”-pomyślał.

Pamiętał dokładnie moment w którym umarł, patrzyli sobie w oczy. W głębi mu współczuł, ale pod naciskiem innych dzieci krzyknął -A zdychaj dziadu !

Serce jakby mu się zachwiało, popłakał się drugi raz wywołując znowu wielką gwarę tłumu.

-Czemu płaczesz?-zapytała cieniutkim głosem aniołka mała dziewczynka, stojąca obok. -Nie płacz, bo będą się śmiali.

-I tak będą się śmiali, śmieją się już od dawna– odpowiedział Stary Dziad.

-Dlaczego się śmieją?-zapytała.

-Jestem dziadem-odpowiedział.

Nic nie powiedziała tylko patrzyła i to głęboko w oczy nie wykazując krzty strachu.

-Dlaczego się śmieją?-zapytała ponownie.

Dziad spojrzał w te piękne wielkie niebieskie oczy, wtedy dopiero zrozumiał. Rozpłakał się trzeci raz.

-Bo ja też się śmiałem!-krzyknął zalewając się łzami.

-Znowu płacze!-krzyknął z przyśpiewem Wodzirej. Wskoczył na ławkę nad umierającym i zaczął śpiewać-To już jest koniec, nagrzejcie grill.

Ludzie zaczęli śpiewać i tańczyć dopingując dziadowi w umieraniu, choć jeszcze nie zmontowali festynowej sceny.

Tymczasem dziewczynka jakby poza czasem i miejscem nie zwracając na krzyki i śpiewy zapytała.-Czemu płaczesz?

-Jest mi przykro-odpowiedział.

-Dlaczego?-zapytała.

-To jest mój koniec-powiedział dziad zaciągając nosem.-Umrę jako dziad.

-Nie. Dlaczego jest ci przykro?-drążyła dziewczynka.

Dziad nie odpowiedział.

 -Kim jesteś maleńka?– zapytał.-Czemu ze mną rozmawiasz? Gdzie twoi rodzice? Nie pozwolili by na rozmowę ze mną, tylko zachęcali do bluzgów.

Dziewczynka się uśmiechnęła.

-Rodzice mówią, że jestem Miłością -powiedziała dziewczynka(Miłość).

-Dlaczego?-zapytała. Uśmiech zniknął z jej małej twarzyczki. Zbliżyła się do dziada i krzyknęła. -Dlaczego jest ci przykro?

Stary Dziad cały czas płakał. Przypomniał sobie matkę piękną i ciepłą, z uśmiechem i łzami w oczach. Stała na schodach przed klatką i cieszyła się, że synek jedzie rowerkiem bez bocznych kółek. Dopingowała go, krzyczała.-Jesteś najlepszy! Kocham cię!

I znowu wspomnienie matki zamieniło się w czarownicę, która krzyczała.-Ty niewydarzony chuju!

Nie mógł przestać płakać.

-Dlaczego się taka stała?-zapytała Miłość, choć nic nie powiedział.

Już nie mówił, tylko bełkotał i opluwał się, gryzł język i wargi.

W głowie znowu zobaczył matkę, na tych samych schodach, była tak samo piękna, ale bez uśmiechu ze łzami w oczach, które dopiero teraz zaczęły go ranić naprawdę. On stał naprzeciw niej, nie był już dzieckiem. Koledzy z tyłu dopingowali.-No jeszcze raz to powiedz!

-Ty babko!-powiedział.

-Dlatego płaczesz-powiedziała Miłość i odeszła.

 Nastąpiło zdziadzienie ostateczne, co zresztą wyśpiewywał na około Wodzirej uroczystości.

W czwartej zwrotce piosenki zaczął nawoływać czarownice, po imionach.

Wpadł w trans, zaczął piszczeć, a jego gałki oczne niemalże odwróciły się o sto osiemdziesiąt stopni, to był znak, że są blisko. W mgnieniu oka z dnia zrobiła się noc, zawiał wiatr, a razem z nim przyleciał pisk czarownicy. Chwilę potem na miotłach przyleciały one. Tylko trzy Kurwa, Nędza i Niemka, wywołało to zdziwienie, ale tylko na chwilę.

Wszyscy czekali tylko na rozerwanie Starego Dziada.

No i wybuchł tryskając krwią na tłum. Dzieci zaczęli z chodnika i z siebie nawzajem zlizywać krew, ta część była dla nich. Czarownice zabrały serce i momentalnie odleciały rzucając na około wyzwiska. Wodzirejowi należała się wątroba, Policjant wziął nerki, jeszcze tylko mózg musieli zostawić Burmistrzowi, który przychodził zawsze na koniec festynu. Resztę podzielili między sobą, ktoś flaki wypchał kaszą z przyprawami którą najpierw wymieszał na chodniku z rozlaną krwią.

,, Dobrze, że grille są już rozpalone” pomyślałem.

 

Koniec

Komentarze

Jest tu pomysł, zupełnie nienajgorszy, na oniryczno-symboliczne bizarro, ale bełkotliwe wykonanie kompletnie go rozłożyło. Trudno jest wskazać błędy, bo właściwie trzeba byłoby każde zdanie napisać od nowa. Nie mówiąc o interpunkcji, która nie tyle razi brakującym przecinkiem, co potwornie utrudnia czytanie. Proponuję umieścić tekst na betaliście, zaprosić kogoś do pomocy i solidnie popracować. Szkoda byłoby zmarnować fajny przekaz, topiąc go w tym stylistyczno-interpunkcyjnym chaosie. 

Pozdrawiam! 

Dla podkreślenia wagi moich słów, Siłacz palnie pięścią w stół!

Nie przepadam za bizarro, więc może skoncentruję się na wykonaniu.

Nie jest dobrze. Samo dodanie spacji po obu stronach myślników wizualnie poprawi tekst. Zapis dialogów do remontu. Tak, z interpunkcją też przydałoby się zawalczyć.

Podawał on, że główną przyczyną ów zaburzeń

“Ów” odmienia się przez liczby, rodzaje i przypadki.

Przeszedł go dreszcz, krzyknął by wyrzucić to z głowy.

Co jest podmiotem w drugiej części zdania i dlaczego dreszcz? BTW, przecinek po “krzyknął”.

Babska logika rządzi!

Do bizarro mam uczucia mieszane, podobnie jak do tego opowiadania. Za przedpiścami powtórzę, że wykonanie do remontu generalnego. Pomysł jakiś tam jest, zgoda. Forma pewnie też by uszła, gdyby nie wykonanie. Nie wiem, po co te wulgaryzmy, nic nie wnoszą, a ich używanie jest obecnie w literaturze tak powszechne, że punktów do bycia edgy też nie dodają.

Historia to uzgodniony zestaw kłamstw.

Chyba tez nie dodam wiele więcej. Naprawdę ciekawy pomysł, ukatrupiony wykonaniem. 

Fajny pomysł został zamordowany przez naprawdę fatalne wykonanie. Już pierwsze zdanie jest chaotyczne i niejasne, dalej też nie wygląda to wcale lepiej. Dużo pracy nad warsztatem Cię czeka, oj dużo. Ale na pocieszenie powiem, że wszystko jest do osiągnięcia :)

Zaufaj Allahowi, ale przywiąż swojego wielbłąda.

No cóż, opowiadanie nie spodobało mi się. Rzecz nie przypadła mi do gustu, a całości nie najlepszego wrażenia dopełnia bardzo złe wykonanie.

 

głów­ną przy­czy­ną ów za­bu­rzeń jest tzw. gen cza­row­ni­cy… –> …głów­ną przy­czy­ną owych za­bu­rzeń jest tak zwany gen cza­row­ni­cy…

Nie używamy skrótów.

 

Nie jest to zbyt pach­ną­ca śmierć,szcze­gól­nie… –> Brak spacji po przecinku.

 

Wo­dzi­rej fe­sty­nu który stał obok krzyk­nął -Za­czął pła­kać!!! –> Winno być:

Wo­dzi­rej fe­sty­nu, który stał obok, krzyk­nął:

Za­czął pła­kać!!!

Tu dowiesz się, jak zapisywać dialogi: http://sjp.pwn.pl/poradnia/haslo/zapis-partii-dialogowych;13842.html

 

by wró­cić zdwo­jo­ną siłą. –> …by wró­cić ze zdwo­jo­ną siłą.

 

wy­wo­łu­jąc znowu wiel­ką gwarę tłumu. –> …wy­wo­łu­jąc znowu wiel­ki gwar tłumu.

 

Dzie­ci za­czę­li z chod­ni­ka i z sie­bie… –> Dzie­ci za­czę­ły z chod­ni­ka i z sie­bie

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

No, niestety, wykonanie fatalne :(

Pomysł jest, bizzaro jednak to nie mój konik. I zgadzam się, że wykonanie nie czyni zadość pomysłowi.

Won't somebody tell me, answer if you can; I want someone to tell me, what is the soul of a man?

Początek i finał mi się podobały. Zdania zbudowane tak, że czytało mi się dobrze. Opis dziadonii i dziadowania przypadł mi do gustu. Kaszana się robi jak wchodzą dialogi. Rozpisane tak, że nie wiem o co chodzi, a o ich niepoprawnym i nieestetycznym zapisie wspomniano już wyżej. I nad nimi bym popracował na Twoim miejscu :)

Nowa Fantastyka