- Opowiadanie: tomaszg - Bydłowozy

Bydłowozy

Dyżurni:

regulatorzy, adamkb, homar, vyzart

Biblioteka:

Finkla

Oceny

Bydłowozy

– Panowie, to jest nagranie z lotu TWA siedem zero zero. To następny taki przypadek, kiedy samolot spada bez wyraźnego powodu. – Zdenerwowany przewodniczący zespołu do badania wypadków lotniczych otworzył kolejną sesję. – Cały materiał już znamy, proponuję zacząć od analizy ostatnich kilku minut.

Kilkunastu siedzących w nasłonecznionej salce mężczyzn kiwnęło potakująco, więc przewodniczący przesunął nagranie do momentu, gdy samolot znajdował się w pozycji do kołowania.

– „Taxi checklist”. – Usłyszeli głos pierwszego pilota.

– „Taxi checklist. Flaps and runway?” – potwierdził drugi.

Komunikacja między pilotami wskazywała na rutynowe przygotowywanie się do startu:

– “Flaps are ten and green for runway two two right Kennedy”.

– “Ten eight green two two right Kennedy. Take off data EPR and airspeed bugs?”

– “Five hundred and ninety thousand seven seventy one takeoff EPR's set at point three three bugs set and cross checked at one fifty three”.

– “Set and cross checked”.

– “Stabilizer trim?”

– “Is set at six point one”.

– Tutaj coś słychać – powiedział nagle ktoś z obecnych w salce.

Fragment został cofnięty, a na reprezentacji widma nagrania rzeczywiście było widać bardzo drobny pik.

– Ma pan dobry słuch profesorze. – Przewodniczący pochwalił eksperta.

– Co to może być?

– Uderzenie ręką o element kokpitu? – rzucił ktoś.

– Jakiś przełącznik?

– Nie, to raczej zabrzmiało jak cpyknięcie długopisem, wiecie, były kiedyś takie długopisy z włącznikiem.

– A może to ktoś w tle zakasłał albo chrząknął?

– Niemożliwe, rejestratory nie wykrywają tak słabych dźwięków, kabina zresztą była zamknięta.

– A ja obstawiam, że to któryś z pilotów.

Zebrani słuchali i analizowali wspólnie kolejne sekundy, aż doszli prawie do momentu startu:

– “Flight start”.

– “Body gear steering?”

– “Disarmed”.

– “Before takeoff checklist is complete”.

W tym momencie słychać było odgłos silników, które zwiększały swoją prędkość.

– Znowu jakiś trzask – rzucił ktoś z obecnych.

– Gdzie?

– Spójrzcie, pół sekundy wcześniej jest znowu pik.

– Coś upadło w kabinie? Teczka pilota?

Fragment został wielokrotnie przesłuchany, ale nie udało się ustalić nic sensownego.

Śledczy mieli nadzieję, że może kolejny fragment przyniesie coś sensownego:

– “Trim throttles”.

– “Eighty knots”.

– “V-one”.

– „V-R”.

– Tu wystartowali.

– Tak, to zdecydowanie przyciski podwozia.

Przypuszczenia potwierdziły głosy pilotów trzy sekundy później:

– „Gear up”.

– „Gear up”.

– Tu mają kontakt z TWR – powiedział przewodniczący, a oni usłyszeli. – “TWA seven hundred heavy contact New York departure one three five point nine good evening”.

– Odzywa się RDO – wtrącił ekspert od ruchu lotniczego w tej okolicy. – “TWA's seven hundred heavy good night. Kennedy departure TWA's seven hundred heavy lifeguard leaving nine hundred climbing five thousand”.

– Teraz kontrola wznoszenia. – kontynuował ekspert. – “Lifeguard TWA seven hundred heavy New York departure radar contact climb and maintain one one thousand”.

– I w końcu RDO: “TWA's seven hundred heavy climb and maintain one one thousand”.

– Zobaczcie, że pilot nic nie sygnalizuje i jego glos brzmi zupełnie normalnie: „Climb to one one thousand and maintain”.

– Znowu RDO: “TWA seven hundred heavy turn left heading one five zero”.

– „Left to one five zero”. – Panowie, to są ostatnie wypowiedziane słowa z kokpitu. Kontrola twierdziła, że samolot dalej się wznosił aż do pułapu typowego dla siedem cztery siedem, aby potem gwałtownie spaść. – Przewodniczący podsumował nagranie.

– Wszystkie odczyty systemów w normie. Ciśnienie, prędkość silników i tak dalej. – dodał jego zastępca próbując tym samym wywołać dyskusję.

– Rozumiecie coś z tego?

– To nie mogła być ani rakieta, ani zatrucie pilotów

– Może usterka? Utrata ciśnienia w kabinie? Pamiętacie Heliosa?

– Tam to się nie działo natychmiast, tutaj nie ma żadnych oznak tego, że piloci mówią nienormalnie, wolno, albo niewyraźnie.

– Proponuję trzydziestominutową przerwę, a następnie odsłuchamy nagranie jeszcze raz. – Zabrał głos przewodniczący.

Członkowie komisji przytaknęli nie wiedząc, że ten przypadek, jak i kilka innych pozostanie niewyjaśniony przez bardzo długi czas.

***

– Panowie, chyba coś mamy. – Śledczy był pełen entuzjazmu podczas jednej z sesji kilka miesięcy później. – Nagranie pochodzi z samolotu ratownictwa medycznego, którym przewożono chorych z Afryki.

– Puść to.

– “Heathrow Centre, tu British Airways Speedbird lot siedem trzy jeden”.

– “British Airways Speedbird lot siedem trzy jeden, tu Heathrow Centre, słucham?”

– “Heathrow Centre, British Airways Speedbird lot siedem trzy jeden chce przekazać wiadomość”.

– “British Airways Speedbird lot siedem trzy jeden, Heathrow Centre gotowy do przyjęcia wiadomości”.

– “Heathrow Centre, British Airways Speedbird lot siedem trzy jeden, podaję wiadomość: Mayday, Mayday, Mayday…“

– To przecież jawne złamanie przepisów.

– Tak, a dalej jest jeszcze ciekawiej.

– „British Airways Speedbird lot siedem trzy jeden, zidentyfikuj się, Heatrow Center”.

– “Piloci nie żyją, powtarzam piloci nie żyją, Jack Kowalski, siedzę za sterami i nie umiem pilotować tego samolotu, British Airways Speedbird lot siedem trzy jeden”.

Tu śledczy zatrzymał nagranie i powiedział patrząc się na zgromadzonych:

– Jack Kowalski był lekarzem, jednym z pasażerów feralnego lotu, śledztwo wykazało, że wcześniej pilotował amatorsko niewielkie samoloty.

– Terrorysta?

– Nie, to już sprawdziliśmy, kilka wykroczeń i nic więcej, co najwyżej drobny przemytnik.

Nagranie zostało puszczone w ruch:

– “British Airways Speedbird lot siedem trzy jeden, powtórz, Heatrow Center”.

– „Piloci nie żyją, a ja nie potrafię pilotować takich samolotów, mam jedynie podstawowe pojęcie, British Airways Speedbird siedem trzy jeden”.

– Dalej następują próby komunikacji, przewinę do tego co ważne – powiedział śledczy.

– „Wszyscy bez kombinezonów nie żyją, to nastąpiło gwałtownie, British Airways Speedbird siedem trzy jeden”.

Ludzie w salce komisji do badania wypadków lotniczych spojrzeli po sobie.

– Pan Jack dokonał niemożliwego i udało mu się posadzić samolot na ziemi na tyle dobrze, że ten się rozbił, ale równocześnie można było zbadać ciała. Nie wykryto nic niezwykłego, a w każdym razie nic zabronionego. Pytanie do was, co mogło ich zabić? Musiało się przedostać we wszystkie miejsca i zadziałać wszędzie równocześnie. – Mężczyzna był dumny ze swojego odkrycia, a jego koledzy wyraźnie zszokowani.

– Jedzenie? – Bąknął ktoś nieśmiało.

– Odpada, sprawdziłem, piloci przecież jedzą co innego.

– Farba? Środek do czyszczenia?

– Dobry trop, ale to już sprawdzano na miejscu.

– Przywieźli coś z Afryki?

– Niemożliwe, byli badani, mieli regularnie pobieraną krew.

– No dobrze, jeśli wyeliminujemy rzeczy, które nie miały miejsca, to zostaniemy z tym co mogło mieć.

– Klimatyzacja?

– Bingo, o tym samym pomyślałem. Jak działała w tym samolocie?

– Poczekajcie – odezwał się jeden z techników, zadzwonił gdzieś i powiedział do słuchawki. – Znajdźcie mi tu plany siedem cztery siedem osiemset. Klimatyzacja. Tak. Tak. Sala trzysta trzynaście. Dziękuję.

– Mamy piętnaście minut. – Technik skierował to do kolegów po rozłączeniu połączenia.

Mężczyźni dostali tego dnia odpowiednie dokumenty i zaczęli sprawdzać jak działa klimatyzacja w tych Boeingach. Nie udało się ustalić nic konkretnego ani podejrzanego, poza tym, że wlot powietrza znajdował się w pobliżu silników.

Śledczy utknęli w martwym punkcie, ale na tym na szczęście nie poprzestali…

***

– Panie i panowie, z wielką przyjemnością mogę ogłosić, że komisja znalazła prawdopodobne przyczyny katastrofy kilkunastu samolotów w ostatnich latach.

Reporterzy uważnie słuchali i robili notatki, podczas gdy przewodniczący NTSB kontynuował:

– Rok temu w klubie „Swoboda” w Moskwie zginęło kilkunastu kulturystów. Badania nie wykazały żadnych efektów, poza tym, że wszyscy używali dopingu. Jeden z klientów uczestniczył miesiąc później w katastrofie lotniczej lotu Delta siedem siedem trzy. Prześledziliśmy drobiazgowo historię ostatnich miesięcy życia tego kulturysty i przeprowadzono nawet eksperyment polegający na umieszczeniu jego rzeczy osobistych w zdalnie sterowanym samolocie, który był naszpikowany czujnikami. W wyniku eksperymentu stwierdzono zagrożenie biologiczne. Zbadano patogen i okazało się, że winny jest środek na porost masy „Energia”, który wchodzi w reakcję z uszczelkami klimatyzacji.

Tutaj przewodniczący przerwał, wypił trochę wody z postawionej przed nim szklanki i spojrzał się po zebranych:

– Panie i panowie, to wydarzenie bez precedensu. W dniu dzisiejszym uziemiamy do odwołania wszystkie samoloty w Europie i USA, w których ludzie nie mają dostępu do własnych masek tlenowych.

Reporterzy oniemieli, a następnie nie czekali na dalsze słowa, tylko zaczęli stukać w klawisze komputerów, telefonów i tabletów wysyłając do wszystkich dzienników sensacyjną wiadomość.

Komunikat tego samego dnia wydało wiele linii lotniczych. Wszystkie one wskazywały na bezpieczeństwo lotów, niemniej jednak klienci zaczęli masowo rezygnować z rezerwacji.

Akcje wszystkich firm związanych z transportem lotniczym zaczęły wtedy gwałtownie spadać.

***

Trzy miesiące później warunkowo dopuszczono do lotów samoloty z wymienionymi uszczelkami, to jednak nie rozwiązało problemu.

Problemu nie rozwiązało również badanie krwi pasażerów. Okazało się, że środek można wykryć wyłącznie przez czterogodzinne badanie krwi i że w niektórych przypadkach nawet maski tlenowe nie gwarantują bezpieczeństwa.

***

FAA znowu dopuściło do lotów jedynie te samoloty, w których każdy pasażer miał własną butlę tlenową. Wprowadzono dodatkowy wymóg i odtąd każdy podróżny miał być przypięty pasami do siedzenia. Wprowadziło to masę protestów i wywindowało ceny biletów, ludzie obawiali się o życie w razie wypadku, a większość linii lotniczych zbankrutowała.

Równocześnie z nowymi regulacjami na oddzielnej konferencji Boeing ogłosił, że pracuje nad zupełnie innym sposobem transportu, który miał pozwolić na przewóz trzy razy więcej pasażerów. Nie podano szczegółów, ale akcje firmy skoczyły w górę o dwadzieścia pięć procent.

***

– Panie i panowie, oto nowy Boeing siedem dziewięć siedem, szybszy, bardziej ekonomiczny i bezpieczny.

Widzowie zaproszeni na pokaz w Seattle spojrzeli z ciekawością na samolot transportowy, który wytoczono z hangaru.

Równocześnie z nim wypchano stamtąd wózek na bagaże z czymś rodzaju kombinezonu.

– Nasz system jest prosty i znacznie wyprzedza patent Airbusa. Każdy pasażer jest zamykany w sztywnym kombinezonie naszego pomysłu i na czas lotu jest usypiany. Kombinezony są pakowane do ładowni, w której nie ma schowków ani okien. Oszczędzamy na wyposażeniu kabiny i możemy mieć znacznie większe przeciążenia.

Reporterzy wręcz oniemieli, a po chwili dosłownie zaczęli zasypywać przedstawicieli producenta kolejnymi pytaniami…

***

– Witam panią, pomogę pani przygotować się do podróży.

Janina Kowalska spojrzała się na pracownika linii.

– Nie życzę sobie mężczyzny, żądam kobiety.

Mężczyzna nic skomentował, tylko wziął walkie-talkie i powiedział:

– Prosimy panią do przebieralni.

Nie było to widocznie nietypowe życzenie, gdyż dosłownie po trzydziestu sekundach pojawiła się kobieta:

– Witam panią, pomogę pani przygotować się do podróży. To pani szafka osobista, proszę tam złożyć rzeczy osobiste i ubranie.

Kobieta znała tę procedurę i wiedziała, że tylko lot samolotem Boeinga pozwalał na utrzymanie cen jak przed kryzysem.

Firmy, w której pracowała nie stać było na zapłacenie dziesięć razy więcej, a jeżeli chciała tam pracować, to musiała latać do klientów.

Po rozebraniu spojrzała na połówkę kombinezonu, która już została wyściełana jednorazową wkładką.

– Teraz musimy zamocować… – Pracownica zaczęła mówić z przepraszającym tonem.

– Wiem, wiem…

Janina stanęła w rozkroku czekając na założenie rury z przodu i tyłu. To był system podobny do tego stosowanego na wahadłowcach. Rury służyły do załatwiania potrzeb fizjologicznych, ich zakładanie nie było może najbardziej miłe, ale po tylu lotach się przyzwyczaiła i była w stanie je jakoś wytrzymać.

Kolejnym punktem procedury było położenie się w połówce kombinezonu, przywiązanie rąk i nóg i założenie drugiej połówki.

– Jak się pani czuje? Wszystko w porządku?

– Tak.

– Założę pani maskę, proszę teraz głęboko oddychać.

Janina zasnęła i nie czuła, gdy oprócz maski założono jej hełm.

Obudziła się po locie, przeproszono ją za opóźnienie wynoszące piętnaście minut, a po miesiącu dowiedziała się, że jest w ciąży.

Ucieszyła się niezmiernie, gdyż z partnerem tak długo starali się o potomka.

***

Sukces siedem dziewięć siedem spowodował, że podobny system wprowadziły koleje w wieku krajach.

Pięć lat później okazało się, że w Europie powstał nowy rynek prostytucji. Bogacze płacili bajońskie sumy w zamian za możliwość współżycia z młodymi kobietami, które były usypianie na czas lotów. Podobno to oni stoją za wprowadzeniem „Energii” na rynek…

Śledztwo w tej sprawie wciąż trwa i zatacza coraz szersze kręgi…

Koniec

Komentarze

Przeczytałam dość obojętnie, a zakończenie z pewnym niesmakiem.

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

A mnie się nawet spodobało. Zakończenie zaskoczyło. Podłość ludzka nie zna granic…

Z uwag – nie trafiły do mnie fragmenty rozmów pilotów. Znam angielski, ale i tak czułam się jak na tureckim kazaniu. IMO, albo warto je przyciąć, albo zastanowić się nad przemyceniem jakichś wyjaśnień dla laików.

Babska logika rządzi!

Firmy, w której pracowała[+,] nie stać było na zapłacenie dziesięć razy więcej, a jeżeli chciała tam pracować, to musiała latać do klientów.

No, niestety, bez emocji. Rozumiem pomysł, ale nie zachwyciło mnie.

Część z rozmowami pilotów po angielsku – przewinęłam.

Zgadzam się co do rozmów pilotów – to nic niewnoszący technobełkot i obawiam się, że większość czytelników przewinie, niezależnie od znajomości języka.

Całość – nie zachwyciła. Nie do końca załapałam przejście od problemu z początku opowiadania do zakończenia, które również mnie pozostawiło z uczuciem niesmaku.

Historia to uzgodniony zestaw kłamstw.

Pomysł może i jest, ale niestety wykonanie zawodzi. Technobełkot powinien mieć cel, ten tu właściwie nic nie wyjaśnia bez znajomości tematu. Całość zaś jest zbyt pocięta, by cieszyć się przedstawioną historią.

Won't somebody tell me, answer if you can; I want someone to tell me, what is the soul of a man?

Mam podobne wrażenia, co przedpiścy. Znam angielski całkiem przyzwoicie, a jednak po kilku kwestiach dialogowych pilotów, po prostu przewinęłam, bo nic nie wnosiły. Dalej, ciekawy pomysł, ale jednak zgadzam się, że powiązania pomiędzy początkiem tego tekstu, a jego końcem są słabo widoczne. Mnie tam niełatwo zgorszyć, więc aspekt gwałtu, czy rurek do załatwiania potrzeb fizjologicznych mnie nie ruszył, ale mimo to uważam, że to zakończenie jest jakieś… Niesatysfakcjonujące, no i zakrawa na abstrakt, bo niby jak oni mogli przewidzieć, że to akurat w taki sposób zostanie rozwiązany problem uszczelek w klimatyzacji? Chyba, że siedzieli w fotelach prezesów korporacji Boeing. Lekturę bardzo psuł mi styl: liczne powtórzenia, sformułowania typu “popatrzył się”, literówki i tym podobne. Ogólnie rzecz biorąc, nie miałam satysfakcji z lektury :(

Hmmm…

Mnie też rozmowy po angielsku skłoniły do przewinięcia, choć znam ten język dość dobrze. 

Zbudowałeś odpowiednie napięcie i ja tak czekałam i czekałam na wielkie “łups”, a nastąpiło małe wtf. Zgadzam się z rose “jak oni mogli przewidzieć, że to akurat w taki sposób zostanie rozwiązany problem uszczelek w klimatyzacji”, poza tym czy naprawdę bogacze chcieli płacić bajońskie sumy za takie współżycie? Przecież o wiele łatwiejszy byłby zwykły sponsoring (na pewno jakieś chętne by się znalazły), a nawet jeśli już miałby to być jakiś proceder, to nie lepiej “zaczaić się” w jakiejś klinice? Tam pacjentki są usypiane przed zabiegami/operacjami inie trzeba by było samolotów budować…

Napisane znośnie, ale jakieś przekombinowane.

Dziękuję za wszystkie uwagi. Na pewno pewnym problemem jest zapis sesji dialogowych. Co do strony technicznej – w miarę możliwości postaram się wrócić i poprawić to co możliwe.

PS. Co do logiki zakończenia – nie wszystko w życiu dzieje się zgodnie z logiką i mam nadzieję, że tekst skłania do pewnego myślenia.

Nowa Fantastyka