- Opowiadanie: wybranietz - Błękitna krew

Błękitna krew

Nikt nic nie wrzuca, więc ja coś wrzucę ;)

Pisane dawno temu, jest na szortalu.

 

(dobra, nie miałam gdzie wstawić gifów z ćmami ;D)

Dyżurni:

Finkla, joseheim, beryl

Oceny

Błękitna krew

Koniec świata jako pierwsi ogłosili złomiarze, ale nikt nie zwrócił na to uwagi. Nie mówili zresztą na ten temat zbyt głośno – w rozmowach między sobą wspominali tylko mimochodem, jak ciężko zdobyć teraz „rudą”. Dawno zdjęto ją z dachów kościołów, złudzenie zielonej patyny zostało zachowane tylko dzięki farbie, którą malowano stalowe dachówki. Zniknęła z targów staroci i z grubych, starych kabli, a w tych nowych urządzeniach i przewodach była zbyt drobna i cienka, by opłacało się wydłubywać ją z pojedynczych sztuk, poza tym wielkie firmy pod płaszczykiem recyklingu pieczołowicie zbierały niedziałającą elektronikę i same odzyskiwały, co tylko mogły.

Miedzi na ziemi, na powierzchni, już prawie nie było.

Sięgano coraz głębiej, kopano kilometry tuneli, ale już nie żyły, już ledwo naczynia włosowate rudy pozostały dla niezaspokojonej ludzkości. Kiedy nastała epoka żelaza, miedź odeszła w cień, ale nie w zapomnienie. Żelazo rdzewiało w czerwień miedzi, oddając jej hołd, tak jak miedź śniedziała w manganową zieleń chlorofilu.

Wtedy z zakamarków, na światło dnia wyszli szaleńcy, stanęli na rogatkach, w zaułkach i przed sklepami sprzedającymi spod lady, na lewo, tam gdzie prawo nie sięga, i zaczęli opowiadać. Ich głos potężniał, obrastał w siłę jak w kolejne warstwy tkanki i w końcu trafił na główne ulice i przed sklepy sprzedające głównie prawo, choć w obecnym kryzysie właściwie wszyscy kręcili na lewo.

Szaleńcy opowiadali o starych bogach i krwi. Nie jest prawdą, wołali, że chrześcijaństwo zerwało z krwawymi ofiarami, skoro co dzień święty, wszyscy zbierali się i pili krew Chrystusa. To była tylko przykrywka, okiełznana żądza, udomowiony kanibalizm. Jedyny błąd polegał na piciu czerwonej krwi, krwi która już przynależała do pana stworzenia, której nie trzeba było udomawiać, krwi, której barwa pochodziła z atomów żelaza. Żelaza mieli dość, byli przecież pokoleniem żelaza i w ten sposób składali hołd tylko sobie samym. Przypominali o dawnych morskich bogach, nieokiełznanych, broczących lazurową krwią, uszlachetnioną związkami miedzi, w jedynym nieskolonizowanym przestworze planety. O Posejdonie, Susanoo, bogach śpiących w głębinach, których przypomnieć mogli sobie tylko szaleńcy i pisarze.

Wołali o ofiarę z błękitnej krwi, krwi homarów i langust, krwi pełnej miedzi, i lud posłusznie wyruszył na łowy, bo nawet jeżeli to nie pomoże powstrzymać katastrofy, to zabawa będzie przednia, a potem jeszcze najedzą się do syta. Wielkie kosze skorupiaków sprzedawane były po coraz wyższych cenach, aż w końcu bańka pękła i ci, którzy chcieli za pomocą życia z głębin wznieść się na wyżyny, srodze się zawiedli. Mówili tylko, że to specjalnie, że ich hekatomba będzie najbardziej spektakularna i każdy bóg to zauważy. Lub nie mówili, brocząc krwią z poderżniętego gardła, kiedy kosze przebierały swoją setką nóg i traciły się w tłumie.

Błękitna krew wsiąkła w ziemię, ale ziemia nie obrodziła metalem.

Podniosły się szepty, głosy i krzyki.

Wtedy inni mówcy, nie ci wystający na rogatkach, bo tych już dawno porwał tłum, ale ci, którzy szeptem, na ucho, w przelocie, tak, że pomysł wydaje się twój własny, opowiadali o innej, bardziej błękitnej krwi, o transmutacji żelaza pod wpływem srebra; srebro to już było coś. Granica między miedzią a żelazem przechodziła przez srebro i może na tej granicy należało szukać zbawienia. Nie będzie to trudne, szeptali, bo ta krew już jest w połowie błękitna, już ma w sobie zarodki miedzi. Zaszeptany, cały świat zadbał o swoją arystokrację, przypomniał szlachetne tradycje jedzenia ze srebrnych półmisków; ci zaś, którzy tej krwi nie mieli, naprędce tworzyli drzewa genealogiczne dla tych, co nie chadzali po ulicach, nie słyszeli szeptów i nie wiedzieli, dlaczego nagle wszędzie czekały na nich srebrne talerze, sztućce i puchary. Kiedy błękit zabarwił ich skórę, zebrano ich jak dojrzałe jagody i na zaoranym polu, wzorem Jazona, zasiano ich krew jak smocze zęby.

Koniec

Komentarze

Intrygujące, niepokojące, ładnie napisane, z twistem. Dobry szort, biblioteczny.

Historia to uzgodniony zestaw kłamstw.

 

nieśmiało przypominam o opowiadaniu z betalisty ;)

Sny umarłych. Rocznik polskiego weird fiction: https://web.facebook.com/phantomboooks/ ;)

Co ten ciem tak paczy!

 

Szorcik czyta się przyjemnie. Taka surrealostyczna wizja, ale tak myślałem, że będzie coś z arystokracją, z ludźmi błękitnej krwi ^^

"Jak się ktoś utopił to nie znaczy, że się utopił tylko, że się nie utopił i popełni samobójstwo." - Borowik

nieśmiało przypominam o opowiadaniu z betalisty ;)

Mówisz, masz ;) Ale dobrze, że przypomniałaś

Historia to uzgodniony zestaw kłamstw.

Obawiam się, że chyba nie pojęłam. I to mnie niepokoi.

 

sta­nę­li na ro­gat­kach, w za­uł­kach i przed skle­pa­mi sprze­da­ją­cym spod lady… –> Literówka.

 

Ich głos na­ra­stał, ob­ra­stał w siłę… –> Nie brzmi to najlepiej.

Może: Ich głos potężniał/ wzmagał się, ob­ra­stał w siłę… Lub: Ich głos na­ra­stał, przybierał na sile

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Smerfy przejmują władzę nad światem! Pomysł akurat na szorciaka, bo dłuższa ściana takiego wywodu jest ryzykowna. Ale zacnie pastycznie napisane, no i jaki ładny ciem.

@reg

 

Chodziło o pożenienie dwóch rodzajów błękitnej krwi z inwencją ludzkości, której czegoś brakuje. Jest surrealistyczne i jest natkane ;)

 

@Żongler, Mytriks

dzięki za wizytę ^^

Sny umarłych. Rocznik polskiego weird fiction: https://web.facebook.com/phantomboooks/ ;)

@ciem nr 2

Oglądałam wczoraj odcinek nowych X-fajli o jaszczurze strzykającej krwią z oczu, więc mi ten obrazek do opka o błękitnej krwi wyjątkowo spasował :D

Historia to uzgodniony zestaw kłamstw.

Ciema ślicznie zapłakana. ;)

 

Chodziło o pożenienie dwóch rodzajów błękitnej krwi z inwencją ludzkości, której czegoś brakuje.

Bez transfuzji chyba się nie obejdzie…

Jednakowoż cieszę się, Wybranietzko, że napisałaś o błękitnej krwi, a nie o krwi w kolorze indygo. ;)

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Bez transfuzji chyba się nie obejdzie…

Aj, tam wystarczy przeskok logiczny – wspomożony tym, że od srebra można nabawić się srebrzycy, która zmienia kolor skóry.

 

Kolor indygo został chyba spalony na najbliższy czas, jak zużyta metafora ;P

Sny umarłych. Rocznik polskiego weird fiction: https://web.facebook.com/phantomboooks/ ;)

Jeżeli jest na “Szortalu”, to było też w “Szortalu na Wynos”. Z ilustracją? A portal zacny bardzo.

Pozdrówka.

Bardzo ładne i mocno surrealistyczne.

Kiedy byłam dzieciaczkiem, natknęłam się na gazetę, w której opisano historię faceta ze srebrzycą. Jakoś tak skojarzyło mi się z Twoim opowiadaniem. ;)

Klikam. :)

@Roger

Z ilustracją?

Nie pamiętam ;)

 

@Rossa

Dziękować!

Sny umarłych. Rocznik polskiego weird fiction: https://web.facebook.com/phantomboooks/ ;)

Skąd ty bierzesz te ćmy?

Historia to uzgodniony zestaw kłamstw.

;D

 

Zostało mi jeszcze parę, czekam tylko na odpowiednie komentarze, by ich użyć w odpowiedzi ;D

 

 

Sny umarłych. Rocznik polskiego weird fiction: https://web.facebook.com/phantomboooks/ ;)

Kiedy nastała epoka żelaza, miedź odeszła w cień, ale nie w zapomnienie. Żelazo rdzewiało w czerwień miedzi, oddając jej hołd, tak jak miedź śniedziała w manganową zieleń chlorofilu.

Ale się popisujesz ;p

 

Trochę to to męczące w czytaniu (pewnie przez ten wspomniany wyżej surrealizm), ale w sumie… skorupiaki są prawie tak fajne jak robaki :)

"Tam, gdzie nie ma echa, nie ma też opisu przestrzeni ani miłości. Jest tylko cisza."

No bo zrobiłam research do tego ;D

 

Dlatego to tylko szort ;)

Sny umarłych. Rocznik polskiego weird fiction: https://web.facebook.com/phantomboooks/ ;)

Nie ma to jak wstawić szorta po długim poście, komentarzy jak mrówków. ;-)

Hmm. Ja też nie zrozumiałam.

Opisujesz jakieś postapo albo preapo, ludzkości zabrakło czegoś do tworzenia nowego barachła, a tu mi nagle alchemia wskakuje. Albo absurd, jeśli podeprzeć się tą srebrzycą… Co, niby kolor miał im pomóc w wydobyciu miedzi? No, coś nie zatrybiło.

Babska logika rządzi!

 

 

Hm, absurd asocjacyjno-abstrakcyjny ;)

Zabrakło im miedzi, więc szukali alternatywnych źródeł – krew skorupiaków zamiast na żelazie jest oparta na miedzi i ma błękitny kolor – o arystokracji mówi się, że ma błękitną krew – można by użyć zniebieszczonych ludzi do produkcji miedzi ;)

Sny umarłych. Rocznik polskiego weird fiction: https://web.facebook.com/phantomboooks/ ;)

Nie rycz, ciemo, nie rycz… Owady chyba nie płaczą.

Do krwi skorupiaków wszystko rozumiałam. No, prawie – nie wiem, czemu bańka pękła. Jeśli ta miedź naprawdę tam jest, to można ją wydłubać. O ile to się opłaca.

Ale błękitna krew to już inna bajka. Raz, że tak się tylko mówi. Dwa, to już nie średniowiecze, jednak wszyscy powinni wiedzieć, że srebro się tak samo w miedź nie przemieni. Nawet po zasianiu na polu. A tu jakby średniowiecze, które w jakimś celu potrzebuje miedzi.

Babska logika rządzi!

Bańka spekulacyjna – ludzie nie byli już w stanie płacić za skorupiaki i świat się osuwa w chaos, a jako że tonący brzytwy się chwyta, to potem działo już myślenie magiczne.

Tam nie ma logiki-logiki, choć jest logika asocjacji i myślenia życzeniowego. I szaleństwa ;)

 

Sny umarłych. Rocznik polskiego weird fiction: https://web.facebook.com/phantomboooks/ ;)

No i ciemy!

Bańka spekulacyjna polega na tym, że cena traci związek z użytecznością. Wszyscy kupują, bo ceny rosną, ceny rosną, bo wszyscy kupują. Aż nagle coś się psuje i jakiś większy gracz zaczyna sprzedawać. Jeśli miedź w skorupiakach jest i jest droga, bo nigdzie indziej jej nie ma, to nie widzę podstaw do bańki.

Podejrzewam, że zbyt rozsądnie do tego tekstu podchodzę.

Babska logika rządzi!

Tam nie chodziło o wydobycie miedzi a składnie ofiary z krwi, żeby przebłagać bogów. Miedź ma więc aspekt bardziej symboliczny niż praktyczny.

I tak, zbyt rozsądnie do tego podchodzisz ;D

 

No i ciem.

 

Sny umarłych. Rocznik polskiego weird fiction: https://web.facebook.com/phantomboooks/ ;)

Nie wiem, co spodobało mi się bardziej. Samo opowiadanie, czy te ćmy <3

Ogólnie rzecz biorąc, tekst mi się spodobał i jak tylko skończę go komentować, zarekomenduję go portalowej bibliotece. Podobał mi się szczególnie ze względu na obrazowość, niemal poetyckość języka. Przedstawiony problem wydawał mi się dziwaczny, ale jednak wszystko tworzyło spójną, surrealistyczną (skoro już się to słowo pojawiło, to czemu nie powtórzyć) całość. Szczególnie podobał mi się fragment o tym, że chrześcijaństwo nie zrezygnowało z krwawych ofiar. Moi przyjaciele praktykujący wicca i hoodoo, chylą czoła krzycząc “CO NIE?!”. Podsumowując, fajny, zgrabny, solidnie sklecony szort. Szanuję, bo ja w pięć tysięcy znaków nie umiem. ;)

Dzięki za wizytę i punkcika ;)

Z ćmami nie wstyd mi przegrać ;D

 

Sny umarłych. Rocznik polskiego weird fiction: https://web.facebook.com/phantomboooks/ ;)

A więc to tak… Wstawienie szorta było jeno pretekstem, żebyśmy mogli ujrzeć glorię i majestat ciemy bębniącej w bongosy.

Bardzo to zgrabne połączenie przyziemnego, gospodarczo ekonomicznego czarnowidztwa z nieco surreaalistyczno potraktowaną magią i alchemią. Wszystko to z subtelnym przymrużeniem oka i podane w gęstym sosie wybranietzowego stylu. Który to styl Hrabia z jakichś powodów nazywa "popisywaniem się". 

Bardzo dobry szort (i rzeczywiście dobrze, że szort, nie opowiadanie, bo takiej zawiesistości w dłuższej formie można nie zdzierżyć). Lekka (mimo wszystko) i niegłupia rozrywka. W ogóle to wymaga sporego talentu, żeby pisać tak gęsto i soczyście, tak nawadniać tekst metaforami, i jednocześnie zachować lekkość. Coś jak wpieprzać tort czekoladowy i chudnąć. Biblioteka się należy.

P.S.

Dawaj jeszcze jakąś ćmę. Dla odmiany owadziomroczną, albo fascynująco szpetnieuroczą. 

 

Dla podkreślenia wagi moich słów, Siłacz palnie pięścią w stół!

A więc to tak… Wstawienie szorta było jeno pretekstem, żebyśmy mogli ujrzeć glorię i majestat ciemy bębniącej w bongosy.

;D

 

Coś jak wpieprzać tort czekoladowy i chudnąć

chociaż na papierze ;D tzn, ekranie ;)

 

jest i ciem!

 

 

 

Sny umarłych. Rocznik polskiego weird fiction: https://web.facebook.com/phantomboooks/ ;)

A jest, dzięki! 

Mroczna ćma, tudzież ciemna mrocz. I złowroga w tym swoim potrząsaniu, jak Ciasteczkowy Potwór pożerający ciasteczko. Super. 

Dla podkreślenia wagi moich słów, Siłacz palnie pięścią w stół!

Czemu ciema waląca w bongosy znikła? ;_;

 

zło­wro­ga w tym swoim po­trzą­sa­niu

heart

Jak znikła? U mnie ciągle wali.

Babska logika rządzi!

Co to za niesprawiedliwość społeczna, jak u mnie jest tylko mroczna kropka nienawiści zamiast gifu?

Zapal świeczkę, może jakaś ciema przyleci. Ale skąd weźmiecie bongosy, to już nie mam pojęcia. ;-)

Babska logika rządzi!

Sny umarłych. Rocznik polskiego weird fiction: https://web.facebook.com/phantomboooks/ ;)

A wy tańczta tarantelę. ;-)

Babska logika rządzi!

Ale skąd weźmiecie bongosy, to już nie mam pojęcia. ;-)

Może od Niebieskiego flaminga grającego na bongosach. https://www.fantastyka.pl/opowiadania/pokaz/12152

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

To może być nie ten rozmiar… ;-)

Babska logika rządzi!

Ale flaming jest niebieski. ;)

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

A, faktycznie. To powinno rozwiązać problem. ;-)

Babska logika rządzi!

Ode mnie ślimak

20180811_185444

"Jak się ktoś utopił to nie znaczy, że się utopił tylko, że się nie utopił i popełni samobójstwo." - Borowik

Bardzo mi się ten tekst podobał: jest inteligentny, niepokojący, z efektownym twistem na końcu, a przy tym – moim zdaniem bardzo pięknie napisany. Lubię taki lekko poetycki, zmetaforyzowany język.

Rozwikłałam zagadkę, ciema z bongosami bębni u mnie tylko na telefonie, na laptopie się wstydzi. Bardzo edukacyjny ten wątek, człowiek przynajmniej wie, czego się boją takie ćmy.

@ Mytrix

Panie, ten ślimak od rana w tym samym miejscu! Weź go popchnij.

 

@ninedin

Ach, dziękuję ^^

 

@Żongler

Ćma z agorafobią!

Sny umarłych. Rocznik polskiego weird fiction: https://web.facebook.com/phantomboooks/ ;)

@ wybranietz

Popchnąłem!

20180811_185432

"Jak się ktoś utopił to nie znaczy, że się utopił tylko, że się nie utopił i popełni samobójstwo." - Borowik

Nie zrozumiałam :(

@Mytrix

;D

mam nadzieję, że będziemy mogli śledzić dalszą drogę ślimaka ;D

 

@Anet

;(

To była zabawa tym, co można wyciągnąć z wyrażenia błękitna krew. Może następnym razem uda mi się zdobyć “Fajne” ;)

Sny umarłych. Rocznik polskiego weird fiction: https://web.facebook.com/phantomboooks/ ;)

Znacie dowcip o Francuzie, którego żona wysłała do sklepu po ślimaki?

Babska logika rządzi!

Nie. 

Dla podkreślenia wagi moich słów, Siłacz palnie pięścią w stół!

Francuzka wysłała męża do sklepu po ślimaki na kolację. Poszedł, spotkał w sklepie piękną dziewczynę, zagadał do niej… Wylądowali u niej, noc była piękna i tak upojna, że aż ćmy mdlały z zazdrości. Rankiem facet oprzytomniał – co on powie żonie?

Wlecze się do domu wolniutko i wymyśla jakieś zgrabne kłamstwo, a tu nic. Doszedł do domu, lezie po schodach… Nic. Zadzwonił do drzwi… Wreszcie jest genialny pomysł! Wysypał ślimaki z torby (zdążył je kupić, zanim dostał amoku). Wściekła żona otwiera drzwi, a mąż:

– No, chłopaki! Ostatni wysiłek, już prawie jesteśmy na miejscu!

Babska logika rządzi!

Dobre! Jak to u Finkli :-)

Tymczasem u mnie w domu na stole…

20180913_202017

"Jak się ktoś utopił to nie znaczy, że się utopił tylko, że się nie utopił i popełni samobójstwo." - Borowik

 ;D

 

Słyszałam o vaginalnych zębach, ale żeby paznokcie?

 

Sny umarłych. Rocznik polskiego weird fiction: https://web.facebook.com/phantomboooks/ ;)

GMO, normalnie…

Taka vagina, zwłaszcza w modnym kolorze potrzebuje czegoś do obrony.

Babska logika rządzi!

Niezłe :-) 

Chociaż najbardziej podobało mi się :

noc była piękna i tak upojna, że aż ćmy mdlały z zazdrości

Tak było w tekście oryginalnym, czy sama ubarwiłaś? 

 

Ale skoro już ślimaki i indygo, to polecę szautboxem:

 

Pewien szlachetny pan z prowincji Bordeaux 

Pożerał winniczki kręcąc swą mordą. 

Nie chciał poczucia winy 

Po zeżarciu słoniny. 

Aż pękł, nie indygo krwawiąc, a bordo. 

 

 

Dla podkreślenia wagi moich słów, Siłacz palnie pięścią w stół!

Twój limeryk też nićmiego sobie.

Tak było w tekście oryginalnym, czy sama ubarwiłaś? 

Dobry opowiadacz kawałów dobiera repertuar i styl do publiczności.

Babska logika rządzi!

Dzięki! 

Pierwsza wersja miała "vaginy" zamiast "słoniny", ale pomyślałem, że to zbyt kontrowersyjne ;-) 

Dla podkreślenia wagi moich słów, Siłacz palnie pięścią w stół!

Może nie trzeba było upierać się przy pożeraniu… ;-)

Babska logika rządzi!

Słusznie, można było użyć innej czynności. Ale nie zgrywałoby mi się to ze ślimakami. Chyba, że… Nie, nie, basta, bo Wybranietz nas pogoni. Albo przyjdzie Rybak i mnie uniesie, delikatnie potrząsając :-) 

Dla podkreślenia wagi moich słów, Siłacz palnie pięścią w stół!

Ty to nie masz się czego obawiać, muminki płci męskiej nie mają ubrań… ;-)

Babska logika rządzi!

Mógłby mnie unieść za… Uszy, na przykład. 

Nawiasem mówiąc, Panna Migotka też nosiła chyba tylko bransoletkę… Dziwne te Muminki. 

Zapamiętać na przyszłość – nie klikać na linki od Wybranietz. To oko długo mnie nie opuści.

Dla podkreślenia wagi moich słów, Siłacz palnie pięścią w stół!

ej, przynajmniej go w komentarz nie wkleiłam ;D

Sny umarłych. Rocznik polskiego weird fiction: https://web.facebook.com/phantomboooks/ ;)

Ale jakbyś jeszcze to skrzyżowała z ćmą… Dopiero byłby hardcore.

Babska logika rządzi!

albo żeby chociaż mrugało ;D

Sny umarłych. Rocznik polskiego weird fiction: https://web.facebook.com/phantomboooks/ ;)

Ach, ten link. Co się zobaczyło, to się nie odzobaczy!

"Jak się ktoś utopił to nie znaczy, że się utopił tylko, że się nie utopił i popełni samobójstwo." - Borowik

Nie odzobaczy się, ale twa młoda, prężna i elastyczna psychika łatwo sobie z tym poradzi, Mytrixie :-) 

Dla podkreślenia wagi moich słów, Siłacz palnie pięścią w stół!

"(…) ale twa młoda, prężna i elastyczna" … i tu moja psychika dołożyła sobie "żona", thargone :-)

 

Edit: A w ogóle to "Podniosły się szepty, głosy i krzyki."

"Jak się ktoś utopił to nie znaczy, że się utopił tylko, że się nie utopił i popełni samobójstwo." - Borowik

I bardzo słusznie dołożyła. Żona być w podpowiedziach psychiki powinna, a nie jakieś bezeceństwa ;-) 

Dla podkreślenia wagi moich słów, Siłacz palnie pięścią w stół!

Krótkie, ale jakoś się zmęczyłam ;) W pozytywny sposób – tekst wymaga skupienia, bo rzeczywiście jest gęsty, poetycki, z pomysłem, który trzeba wyłuskać. Podobało mi się :)

Cieszy mnie to ;)

Sny umarłych. Rocznik polskiego weird fiction: https://web.facebook.com/phantomboooks/ ;)

 

Podobało się :D Zabawne, interesująco niemożliwe, a za nawiązania chemiczne to masz Jelona Zwycięstwa :D

Surrealistyczne i mroczne. Całkiem fajny tekst, choć głębszego sensu w nim nie widzę – możliwe, że takowego nie ma. Nic nie szkodzi, czytało mi się naprawdę dobrze. I to pomimo faktu, że z reguły takie opisy mnie męczą, jeśli nie stanowią wstępu do czegoś bardziej mięsistego ;)

Won't somebody tell me, answer if you can; I want someone to tell me, what is the soul of a man?

Dacie mu stek medium-rare. :-)

"Jak się ktoś utopił to nie znaczy, że się utopił tylko, że się nie utopił i popełni samobójstwo." - Borowik

Kiedy on tak się stara, ale pamiętajmy, że to nie cel jest najważniejszy a droga.

 

 

20180811_185422

"Jak się ktoś utopił to nie znaczy, że się utopił tylko, że się nie utopił i popełni samobójstwo." - Borowik

Zaciekawiło mnie i wciągnęło. Miedziowe opisy bardzo barwne i przyjemne. Końcówka dopełnia przedstawioną historię.

Od strony techniczno-chemicznej nie do końca zrozumiałem fragment:

o transmutacji żelaza pod wpływem srebra… Granica między miedzią a żelazem przechodziła przez srebro

…po komentarzach wnioskuję, że chodzi tu raczej o alchemię niż chemię, więc może stąd moje niezrozumienie.

 

 

 

I jeszcze chętnie poddam pod dyskusję dwie wątpliwości:

Miedzi na ziemi, na powierzchni, już prawie nie było.

W tym przypadku “Ziemia” występuje chyba jako nazwa planety, bo przecież nie chodzi o ziemię uprawną. Czy nie powinna być z wielkiej litery?

 

pana stworzenia

Tutaj podobnie. Czy to nie nazwa własna?

 

Nowa Fantastyka