- Opowiadanie: Issander - Optymizm

Optymizm

Zgodnie z sugestiami z komentarzy pod ostatnim tekstem, nawet nie próbowałem nadać temu tekstowi formy wiersza, choć pierwotnie taki był zamiar.

Dyżurni:

regulatorzy, homar, syf.

Biblioteka:

NoWhereMan, katia72

Oceny

Optymizm

Pół miliona lat temu nasi przodkowie nauczyli się w kontrolowany sposób korzystać z ognia. Była to przełomowa chwila, po raz pierwszy bowiem w dziejach świata jakikolwiek organizm miał do swojej dyspozycji więcej energii, niż ta pochodząca ze spożytej żywności lub pochłoniętego światła.

Pół miliona lat to całkiem sporo. Z całym tym naszym paliwem rakietowym i nadwyżką żywności, tymi wszystkimi turbinami i prądnicami, jesteśmy dziś w znacznie lepszej sytuacji. Przeciętny człowiek ma do wykorzystania w ciągu roku około dwadzieścia pięć razy więcej energii niż jego praprzodek.

Napawa mnie to trudnym do opisania optymizmem. Trend wydaje się być wykładniczy i, jeśli się utrzyma, gdzieś na początku dwudziestego drugiego wieku każdy z nas będzie miał do wykorzystania dość energii, by raz w ciągu życia odbyć podróż na Marsa.

W samą porę, by móc pod szklaną kopułą rozstawić teleskop i patrzeć, jak Ziemia zamienia się w skwarkę.

Koniec

Komentarze

Na­pa­wa mnie to trud­nym do opi­sa­nia opty­mi­zmem.

Podoba mi się Twój optymizm, Issandrze, a że jest on trudny do opisania… Cóż,  pewnie dlatego, że to czarny optymizm.

 

W samą porę, by móc pos szkla­ną ko­pu­łą… –> Literówka.

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Powiem tak: zazdraszczam ludziom, którzy umieją pisać bardzo krótkie szorty :)

 

Zrobiłabym tylko coś z “bowiem”, albowiem nauczono mnie w szkole, że “bowiem” i “zaś” nigdy na początku zdania, w tym podrzędnego, w przeciwieństwie do “albowiem”.

Oraz nie jestem pewna konieczności przecinka w “energii, niż ta”, ale jest to jeden z tych przypadków, w których jestem bezradna wobec polskiej interpunkcji.

Historia to uzgodniony zestaw kłamstw.

Drakaino, w dzięki za info o bowiem. Nie wiedziałem o tym.

Przecinek przed niż stawia się, gdy wprowadza zdanie podrzędne lub podrzędny równoważnik zdania.

ironiczny podpis

Fajna koncepcja, puenta do mnie trafiła. :-)

Gdybyś odrobinkę przyciął, byłby drabelek.

Babska logika rządzi!

O, udało mi się trafić do Finkli :) Norma na 2018 wyrobiona.

ironiczny podpis

Ufff, z Issanderem będzie spokój… ;-)

Babska logika rządzi!

Ciekawy obrazek, Issandrze. Jak zawsze umiesz przykuć uwagę swoim szortem :)

Niezłe, choć takie trochę… dydaktyczne? Ale ogólnie okej.  Niejasne tylko, dlaczego Ziema ma się zamienić w skwarkę? Czy wiązać to ze zdobywaną „mocą” nad energią – o czym jest w tekście, czy chodzi  o ekspansję słońca?

Blackburn, ekspansja Słońca to nie ta skala czasowa.

 

ironiczny podpis

No właśnie, nie ta skala. Global warming… Zbyt dosłownie potraktowałem tą „skwarkę”. 

Tytuł  przewrotny, bo tekst nie odebrałam jako optymistyczny. Trochę takie suche fakty.

Był taki film chyba z Bruce  Willisem bodajże, o bazie na Marsie.

Wg niektórych teorii i mitów, to kiedyś tam była cywilizacja i została zniszczona, więc dokładnie odwrotnie niż w Twoim szorcie :) 

Pozdr.

po raz pierwszy bowiem w dziejach świata jakikolwiek organizm miał do swojej dyspozycji więcej energii[-,] niż ta pochodząca ze spożytej żywności lub pochłoniętego światła.

Zbędny przecinek, po “niż” nie występuje orzeczenie. https://sjp.pwn.pl/poradnia/haslo/Przecinek-przed-niz;17490.html 

 

Z tymi “nadwyżkami jedzenia” – no, lokalnie występują, ale całej cywilizacji nadal daleko do post-scarcity economy.

 

 

Czy nasza planeta zamieni się w skwarek – to już zależy od tych zarządzających jej zasobami. 

No rest for the Wicked https://www.facebook.com/thewickedg/

Sugerujesz, że średnia dzienna produkcja żywności na mieszkańca w wysokości niemal 3000 kcal (wyższa niż kiedykolwiek wcześniej i stale rosnąca) to nie jest nadwyżka?

ironiczny podpis

Średnia globalna w tym przypadku to według mnie zła statystyka. Regiony z wysoce rozwiniętą kulturą agrarną “ciągną” wynik, a są też takie, w których dostęp do żywności nadal okresowo stanowi problemy, choćby w Afryce Subsaharyjskiej. Z kolei nadprodukcja w krajach pierwszego świata prowadzi jedynie do marnowania nadwyżkowego jedzenia. Czyli tak całkiem optymistycznie nie jest… 

No rest for the Wicked https://www.facebook.com/thewickedg/

Lokalnie występują niedobory żywności.

Tym niemniej nijak nie mogę się zgodzić, ponieważ globalnie mamy nadwyżkę żywności. Właśnie średnie i statystyki stanowią dobre argumenty. Dobieranie sobie danych pod tezę lub dowody anegdotyczne (na podstawie pojedynczych przypadków, ignorując trendy) mają niską wagę.

Fakty są takie, że średnia produkcja, nawet dla samej Afryki, wynosiła 2600 kcal na osobę w 2013 roku. I produkcja żywności stale rośnie szybciej, niż liczba ludności. Przez ostatnie 50 lat produkcja żywności w Afryce na osobę urosła o 30%. Wiadomo, że lokalne braki żywności nie skończą się z dnia na dzień, ale jeśli to nie jest optymistyczne, to ja nie wiem, co jest.

Ale przede wszystkim, produkcja żywności jest stabilniejsza, niż kiedykolwiek przedtem. W przeszłości jak był gorszy rok, to nawet w bardziej zaawansowanych rejonach świata z głodu umierała pewna część populacji.

Oczywiście, ten optymizm to tylko odnośnie nadwyżek żywności. W tekście “optymizm” był czysto ironiczny.

ironiczny podpis

Rozumiem, nie znałem dokładnych statystyk, stąd moje wstępne zdziwienie przy lekturze.

No rest for the Wicked https://www.facebook.com/thewickedg/

Dobry i sugestywny szort. Co prawda losem Ziemi jest zamienić się w skwarkę, ale już teraz rozważane są metody, które teoretycznie mogłyby to z lekka opóźnić. I przy okazji dać nam energii do przysmażenia innych planet ;)

Won't somebody tell me, answer if you can; I want someone to tell me, what is the soul of a man?

Fajne. Krótkie, ale przemawiające do wyobraźni. I jak to u Ciebie dobrze napisane. Kliczek :)

miał do swojej dyspozycji więcej energii, niż ta pochodząca

Coś tu jest nie tak. Ja bym napisała: miał do dyspozycji więcej energii, niż mógł uzyskać z…

Poza tym język w porządku, ale jakoś… nie rozgrzało mnie. Nie można mieć wszystkiego.

 W przeszłości jak był gorszy rok, to nawet w bardziej zaawansowanych rejonach świata z głodu umierała pewna część populacji.

Nadal umiera – ale to nie kwestia nieurodzaju, tylko złodziejstwa i korupcji watażków, którzy wolą kałasznikowy od pszenicy.

Odkrycie własnego błędu to nie porażka, lecz okazja (Alfred N. Whitehead)

Nowa Fantastyka