- Opowiadanie: Issander - Pięćdziesiąt złotych

Pięćdziesiąt złotych

Wybaczcie, że wiersz, i że nie ma fantastyki (poza absurdem). Czasem mi się zdarza wiersznąć (według uśrednionych danych z poprzedniej dekady, dwa razy na rok) i nie mam gdzie tego wrzucić.

Dyżurni:

brak

Biblioteka:

wisielec

Oceny

Pięćdziesiąt złotych

Odkąd pamiętam, na urodziny dostaję zawsze pięćdziesiąt złotych.

 

Rząd do spółki z bankami dba o stabilną i niską inflację,

co roku sprawiając, że dostaję mniej o niecałe dwa procent

według uśrednionych danych z poprzedniej dekady.

 

Słońce i Księżyc spowalniają obroty naszej planety,

wydłużając każdy kolejny dzień o około pięćdziesiąt pikosekund,

sprawiając, że na następny prezent czekam dłużej o ułamek procenta

według uśrednionych danych z poprzedniej dekady.

 

Drodzy Państwo! Myślę, że nie ulega wątpliwości,

że rząd jest silniejszy od Słońca, a banki od Księżyca.

Przynajmniej w kwestii pamięci o bliskich.

Koniec

Komentarze

Kiepski moment na publikację wiersza na portalu, tym niemniej, nie jest to zły tekst. Pytanie, czy jest to wiersz, bo, IMHO, nic nie traci po wyeliminowaniu zapisu wersowego ;)

"Nie wiem skąd tak wielu psychologów wie, co należy, a czego nie należy robić. Takie zalecenia wynikają z konkretnych systemów wartości, nie z wiedzy. Nauka nie udziela odpowiedzi na pytania, co należy, a czego nie należy robić" - dr Tomasz Witkowski

Mówiąc, że to kiepski moment, masz na myśli przesyt po “poezji” Urlika? :)

ironiczny podpis

Issandrze, dość osobliwy miałeś pomysł na wiersznięcie, ale efekt nawet mi się spodobał. ;)

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Zgadza się :D. Ale Twoje dzieło przynajmniej da się czytać i nawet daje do myślenia :)

"Nie wiem skąd tak wielu psychologów wie, co należy, a czego nie należy robić. Takie zalecenia wynikają z konkretnych systemów wartości, nie z wiedzy. Nauka nie udziela odpowiedzi na pytania, co należy, a czego nie należy robić" - dr Tomasz Witkowski

Dzięki, Reg.

Bailoucie, wiersze to raczej nie jest moja domena. Z założenia zabieram się za nie tylko wtedy, gdy pomysł mam dobry, ale jak sam zauważyłeś, wciąż pozostają bardzo bliskie prozie poetyckiej.

ironiczny podpis

Oczywiście, że rząd jest silniejszy niż jakieś marne ciała niebieskie. Czy srebrne. Jak rząd się uprze, to nawet prawa ewolucji idą się… kochać, a ślimak zostaje rybą.

Przynajmniej jest jakaś nowatorska idea. Ale fantastyki i tak brak.

Babska logika rządzi!

Ale fantastyki i tak brak.

No nie da się ukryć :)

ironiczny podpis

Nie nazwałbym się koneserem poezji, ale ten utwór mi się spodobał. Może dlatego, że temat taki nam bliski, przyziemny ;).

Bardzo sprawny i skłaniający do refleksji szorcik, podoba mi się :) Niemniej zgadzam się z Bailoutem, że to nic nie straci na zapisie ciągłym, ba – może nawet zyska. Btw brakuje dziesięciu słów do drabbla ;)

Historia to uzgodniony zestaw kłamstw.

O, właśnie! Zrobić z tego drabble’a i będzie git.

"Nie wiem skąd tak wielu psychologów wie, co należy, a czego nie należy robić. Takie zalecenia wynikają z konkretnych systemów wartości, nie z wiedzy. Nauka nie udziela odpowiedzi na pytania, co należy, a czego nie należy robić" - dr Tomasz Witkowski

Masz jaja, stając do rywalizacji z Urlikiem.

Solidna rzecz, podobało mi się :) Zastanawiam się, jaka przyświecała Ci myśl przewodnia? Bo z tego teksu można wysnuć wielorakie puenty.

z tego teksu można wysnuć wielorakie puenty

To wielki komplement dla literatury…

Historia to uzgodniony zestaw kłamstw.

Czemu się ze mnie nabijasz? :D Serio pytam, co chodziło mu po głowie.

Nie nabijam się! Uważam, że naprawdę skomplementowałeś autora. Nieoczywistość jest zaletą, teza – zazwyczaj wadą.

Historia to uzgodniony zestaw kłamstw.

Przyjemne i ciekawe. Rzeczywiście tekst nic by nie stracił będąc drabblem, a nie wierszem.

 

Fajnie by było, gdybyś pokusił się o obliczenie i podanie konkretnej liczby, jakie przełożenie na spadek wartości tych pięćdziesięciu złotych ma stopniowe wydłużanie się doby, i wtedy porównał to z inflacją. Byłoby zabawnie ;).

Paper is dead without words; Ink idle without a poem; All the world dead without stories; /Nightwish/

O właśnie, takie obliczenie w ramach brakujących dziesięciu słów :D

Historia to uzgodniony zestaw kłamstw.

El Lobo Muymalo, policzyłem to już w trakcie pisania. Niestety, jest tam za dużo zer. Tyle, że trzeba by całą nową linijkę tekstu wstawić.

Wisielcu, nie było jakiejś jednej wielkiej myśli przewodniej. Chciałem nie wprost pokazać nostalgię przemieszaną z lekką irytacją stanem rzeczy powoli starzejącego się człowieka. Ale że nie wprost, to z czego one dokładnie wynikają, zależy raczej od interpretacji. A może i ktoś odnajdzie w tekście zupełnie inny ton? Też fajnie.

ironiczny podpis

Podobało mi się, że skłoniłeś mnie do refleksji po lekturze :)

Wybaczamy, bo jest tu sens.

To make a difference in somebody's life you don't have to be brilliant, rich, beautiful or perfect. You just have to care.

Ja tu odczytałem przekaz o erozji struktur cywilizacyjnych.

I uszczypliwość wobec ludzkiego przekonania, że społeczne umowy konstytuują jakąś godną zaufania rzeczywistość.

Żyjesz w tej rzeczywistości, więc nie marudź :P

To make a difference in somebody's life you don't have to be brilliant, rich, beautiful or perfect. You just have to care.

To wcale nie znaczy, że mam jej ufać.

A właśnie – czekamy na prequel pt. “Pisiont groszy”. ;)

Paper is dead without words; Ink idle without a poem; All the world dead without stories; /Nightwish/

Dawno, dawno temu czytałam opowieść, że gdyby wdowi grosz umieścić na koncie, nawet marnie oprocentowanym, to do dzisiaj (czy tam czasów mojego dzieciństwa) zamieniłby się w taką kupę kasy… ;-)

Babska logika rządzi!

A nie zjadłyby go zaraz na wstępie opłaty za prowadzenie konta?

Historia to uzgodniony zestaw kłamstw.

Zjadłyby. Ale autor obliczeń pominął ten drobiazg. ;-) Wiesz, to było jeszcze w czasach oszczędzania na SKO, tam symbolicznej złotówki nic nie zjadało. Oprócz inflacji…

Babska logika rządzi!

No, fakt :) Skądinąd odkryłam niedawno jakąś przedpotopową książeczkę mieszkaniową, którą jednakowoż zjadło…

Historia to uzgodniony zestaw kłamstw.

Jest sens, jak najbardziej. I rzeczywiście, przedpiszący mają rację: wystarczy to zapisać jednym ciągłym strumieniem świadomości, dojść do setki słów i mamy małą perełkę na portalu… tyle że, hmmm… nadal niewiele fantastyki w niej, istotnie…:(

To wcale nie znaczy, że mam jej ufać.

Bo w rzeczywistości fizycznej to nie ma fatamorgan i LSD?

To make a difference in somebody's life you don't have to be brilliant, rich, beautiful or perfect. You just have to care.

Uważam, że nie ma czegoś takiego jak fatamorgana albo złudzenie. Są tylko błędne interpretacje postrzeżeń.

Wiara w to, że wzrok “oszukuje” patrzącego jest przejawem myślenia animistycznego ;D

Ale “fatamorgana” i “złudzenie” to chyba właśnie określenia zjawisk błędnej interpretacji postrzeżeń.

Paper is dead without words; Ink idle without a poem; All the world dead without stories; /Nightwish/

nie ma czegoś takiego jak fatamorgana albo złudzenie

O, dyskusja o ontologii złudzeń. Moim skromnym zdaniem jest zasadnicza różnica między “nie istnieje to, co widzimy w złudzeniu/fatamorganie/mirażu” (z/f/m to nasze oszukane zmysły), a “nie istnieje złudzenie/fatamorgana/miraż” w sensie zjawiska. O jego istnieniu przekonałam się kilkakrotnie naocznie: widziałam miraże w co najmniej trzech różnych miejscach globu, a w dwóch złudzenie, że droga idzie pod górę, podczas gdy w rzeczywistości idzie w dół. Ergo naoczne dowody na istnienie zjawiska mam. Co więcej, każdy może je mieć całkiem łatwo, bo jedno z takich miejsc znajduje się na górze Żar ;)

Historia to uzgodniony zestaw kłamstw.

Może się nieprecyzyjnie wyraziem.

W “złudzeniu” obserwator nie jest “łudzony” tylko nieadekwatnie interpretuje swoje postrzeżenia, zwykle dlatego, że mózg korzysta z heurystyk, które na co dzień są przydatne, a wykrzaczają się na rzadkich ewenementach jak góra Żar. Ponieważ w toku rozwoju mózg nie był trenowany na ewenementach, a na zjawiskach występujących powszechnie.

Zgadza się, Lobo, taka jest definicja złudzenia w psychologii. Obserwator łudzi się sam, a nie jest łudzony przez zjawisko. Przez “nie ma czegoś takiego jak fatamorgana” rozumiem tylko tyle, że rzeczywistość nikogo nie oszukuje.

Ok, rozumiem i w tym kontekście zgadzam się. 

Paper is dead without words; Ink idle without a poem; All the world dead without stories; /Nightwish/

Wisielcze, tylko, że miraż jest zjawiskiem fizycznym – to światło załamujące się na granicy warstw powietrza o różnej temperaturze, więc i gęstości. Naprawdę widzisz błyszczenie i migotanie, a że interpretujesz je jako wodę – to właśnie heurystyki, o których wspominałeś.

Wiara w to, że wzrok “oszukuje” patrzącego jest przejawem myślenia animistycznego ;D

Powiedział facet, który antropomorfizuje rzeczywistość :P jako kogoś, komu może ufać.

To make a difference in somebody's life you don't have to be brilliant, rich, beautiful or perfect. You just have to care.

Wisielcze, tylko, że miraż jest zjawiskiem fizycznym – to światło załamujące się na granicy warstw powietrza o różnej temperaturze, więc i gęstości. Naprawdę widzisz błyszczenie i migotanie, a że interpretujesz je jako wodę – to właśnie heurystyki, o których wspominałeś.

Tak.

Powiedział facet, który antropomorfizuje rzeczywistość :P jako kogoś, komu może ufać.

Nie moja wina, że język jest szamańskim narzędziem. ;]

Ładne :) Czekam na więcej… Brakuje tutaj wierszy :D

Znałem go, Horacy

Mam jeszcze jeden, utrzymany w podobnym tonie, ale to już wszystko, bo wiersze to generalnie nie moja działka :)

ironiczny podpis

Nowa Fantastyka