- Opowiadanie: MPJ 78 - Sukces

Sukces

Zacząłem je pisać zanim ci panowie się spotkali, ale jakoś tak mi ciągle brakowało czasu.

Dyżurni:

Finkla, joseheim, beryl

Oceny

Sukces

Moskwa 10 czerwca 2018

Gdy spotyka się darth sithów oraz mroczny jedi, można się spodziewać wszystkiego. Jedynym ograniczeniem jest wszak potęga ciemnej strony mocy. Trapiło to niezmiernie Imperatora, zwłaszcza, że jedną z opcji było zawiązanie spisku. Jedynym, przeciwko któremu oni mogliby knuć, był mistrz od nich potężniejszy mocą, czyli on sam. Oczywiście ktoś naiwny mógłby uznać, iż publiczna zapowiedź rozmów i związany z nią rozgłos wykluczą konspirację. Spisek wszak wymaga dyskrecji. Była to jedynie pozorna sprzeczność. Historia wskazywała wszak, iż najciemniej jest pod latarnią, a blask fleszy ukrywa skuteczniej niż niejedna partyzancka ziemianka w środku lasu. Idealnym rozwiązaniem byłoby, gdyby tamci dwaj, znani posiadaczom mocy jako darth Niukim oraz diuk Viktorius, wzajemnie się pozabijali. Gdyby ich spotkanie skończyło się niczym, też byłoby całkiem zadowalającym wynikiem. Błędem byłoby jednak zdanie się w tej kwestii na przypadek. Najszczęśliwsze rozwiązania mają to do siebie, iż wymagają, aby im trochę pomóc.

Imperator rozważał różne opcje. Sam nie mógł udać się do Singapuru. Zbyt wiele spraw wymagało jego osobistego udziału tu na miejscu. Przez chwilę rozważał wysłanie tam Lin Kaby. Nie był to jednak dobry pomysł. Mroczna lady bez wątpienia byłaby w stanie wykonać misję. Czy jednak oparłaby się pokusie wykorzystania tamtych dwóch przeciwko swemu mistrzowi? Była na razie zbyt słaba, aby rzucić mu wyzwanie, ale gdyby Niukim i Viktorius odwalili za nią brudną robotę… Imperium na tę chwilę wymaga stabilności, toteż nie warto ryzykować, tym bardziej, iż w imperatorskiej talii nie brak innych wrażliwych na moc dam. Sięgnął po telefon i rzucił do słuchawki.

– Wezwijcie do mnie Annę Wasiljewną Timurow.

– Tak jest, panie prezydencie.

Pół godziny później w jego gabinecie zjawiła się śliczna zielonooka blondynka. Po wejściu natychmiast stanęła na baczność i rzekła.

– Mistrzu melduję się na wezwanie.

– Pojedziecie do Singapuru – Imperator od razu poszedł do rzeczy. – Tam dołożycie wszelkich starań, by spotkanie naszych wrogów zakończyło się w korzystny dla Imperium sposób.

– Czy mam jakieś ograniczenia?

– Żadnych, o ile nikt nie powiąże tego z nami.

– Tak jest, Imperatorze, wyruszam natychmiast.

– Dobrze. Pamiętaj, że oczekuję raportów.

 

Warszawa 10 czerwca 2018.

– Mistrzu, jestem pod wrażeniem. – Bearsiewicz rozglądał się po gabinecie. – Oficjalnie nie jesteś już ministrem wojny, ale tu się nic nie zmieniło.

– Padawanie, jak uczy nas moc, czasem musi się zmienić wszystko, by wszystko pozostało po staremu.

– Twe słowa mistrzu są dla mnie zawsze krynicą mądrości, z której będę chętnie czerpał. – Nie ulegało wątpliwości, iż padwan bezczelnie podlizuje się swojemu mentorowi.

– Wyczuwam zaburzenia w mocy. Ciemność gromadzi się w Singapurze.

– Tak mistrzu. – Bearsiewicz poważnie skinął głową. Wolał przezornie nie komentować, iż o tym, kto i gdzie się spotka, głośno trąbiły wszystkie media, więc nie trzeba było szukać podpowiedzi w mocy.

– Mam misję dla ciebie mój uczniu.

– Zamieniam się w słuch.

– Pojedziesz do Singapuru i będziesz dbał aby diuk Viktorus nie zawiązał sojuszu z darthem sithów, ale zarazem dopilnujesz aby był bezpieczny.

– Ale to mroczny jedi, po co więc mam to robić?

– Tego wymaga bezpieczeństwo narodowe.

– Wykonam zadanie.

– Tu masz bilety i dokumenty – Jedi wskazał kopertę. – Informuj mnie o wszystkim. Niech moc będzie z tobą.

– Dobrze mistrzu.

 

Singapur 11 czerwca 2018

Morale Bearsiewicza spadało wprost proporcjonalnie do czasu lotu. Słuszny wzrost i waga sprawiały, iż czuł się niczym sardynka w puszcze. Ponad trzynaście godzin w klasie ekonomicznej doprowadziło do tego, iż przed lądowaniem poziom entuzjazmu młodego padawana oscylował gdzieś na poziomie zbliżonym do tego, jaki miała włoska armia w Afryce Północnej po klęsce pod El Alamein. Gdy samolot skończył kołować na pasie singapurskiego lotniska, wykrzesał z siebie tyle energii by wstać i krokiem godnym zmaltretowanego zombi z taniego horroru poczłapać do wyjścia. Wyróżniało go to w tłumie mieszkańców Azji, którzy lot wykorzystali do tego, aby smacznie się wyspać.

Wszystko zmieniło się w terminalu. Dostrzegł tam zielonooką piękność, o włosach w kolorze złota. Na jej widok zyskał nową energię, a moc nie miała wyjścia jak uznać, iż bóstwo owo będzie ważnym elementem tej misji, a może nawet matką jego dzieci. Co prawda nie była to miłość od pierwszego wejrzenia. Dziewczyna dopiero za drugim kontaktem wzrokowym zaczęła się do niego uśmiechać, ale nie warto było z tego powodu narzekać.

– Cześć. Jestem Bear, Bart Bear. – Bearsiewicz od razu przystąpił do ataku.

– Anna Timur – odrzekło bóstwo.

– Mój dziennikarski nos podpowiada mi, iż przyjechałaś relacjonować spotkanie Kima z Trumpem.

– Kolega po fachu jak słyszę – Anna uśmiechnęła się zalotnie, choć z pewną taką nieśmiałością.

– Świetnie dedukujesz.

– Umiem kojarzyć fakty. – Kolejny niewinny uśmiech.

– Niech zgadnę, będziesz jechała do hotelu „Marina Bay Sands”

– Też masz zdolności detektywistyczne. – Dziewczyna zalotnie okręciła wokół palca pasemko włosów.

– Pomogę ci z bagażami, i może pojedziemy tam jedną taksówką?

– Jesteś prawdziwym gentlemanem a na dodatek dbasz o naszą planetę.

Traktowana niczym królowa, choć z uwagi na ograniczony fundusz reprezentacyjny Bearsiewicza, nie za dużego królestwa, Anna pozwoliła zawieźć się do hotelu, zanieść swe bagaże do pokoju. Para ustaliła iż trochę odpocznie po locie i spotka się na lunchu. Kwadrans później na biurku Imperatora pojawił się pierwszy raport.

Po przybyciu na miejsce namierzyłam i uwiodłam jedi, który swego czasu utrudniał działanie Lin Kaby podczas misji w Brukseli. W szerszej perspektywie możliwe jest pozyskanie go dla ciemnej strony mocy.

 

Mniej więcej w tym samym czasie w Warszawie minister wojny czytał tajny raport.

Po przybyciu na lotnisko spotkałem kobietę, aktywną w mocy. Prowadzę aktualnie rozpoznanie. Kim jest? Gdzie zamieszkała? Czy stanowi zagrożenie, oraz jakie są perspektywy pozyskania jej dla jasnej strony mocy.

 

Jako że główni aktorzy nie przybyli jeszcze na spotkanie, Bart i Anna mieli dla siebie cały dzień. Spędzili go razem. Ktoś o niewyrobionym oku mógłby brać ich za parę znająca się od lat. Uważny obserwator dostrzegłby, iż chłopak zbyt się stara jak na związek z dłuższym stażem. Miało to swoje konsekwencje.

Podczas śniadania padawan trzymał się roli gentlemana. W większości były to drobiazgi, ot podawanie dziewczynie potraw, dolewanie wody do szklanki. Przy tym ostatnim ciut się zagapił, zdaje się, iż w dekolt Anny, a że siedzieli przy stoliku z innymi przedstawicielami mediów, strumień wody mineralnej trafił na iPhone'a, siedzącego obok korespondenta CNN. Po śniadaniu kto żyw udawał się na najwyższe piętro gdzie dzięki połączeniu trzech wieżowców wspólnym dachem powstał najdłuższy basen świata. Rozpościerał się z niego wspaniały widok na miasto i zatokę. Pływanie zaraz po jedzeniu nie jest najlepszym pomysłem więc Bart i Anna spoczęli wygodnie na leżakach i racząc się czereśniami prowadzili zawody w tym, kto wystrzeli pestkę dalej poza krawędź dachu. Podkręcane mocą osiągały duże prędkości i znikały. Słońce sprawiało, iż Anna zapragnęła się opalać. Bart dzielnie ją w tym zamyśle wspierał, gorliwie nacierając jej ciało olejkiem. Zapał z jakim to robił sprawił, iż pobliże leżaka, na którym znajdowała się dziewczyna pokrywały liczne plamy olejku. Jakaś spacerująca tam kobieta w topie i szortach z logiem FOX TV poślizgnęła się na nich i dość niezgrabnie i z pluskiem wylądowała w basenie. Zajęta sobą para, nie zwróciła na to uwagi.

Opalanie się nie pozostało bez wpływu na makijaż, który Anna miała na twarzy. Musiała więc na chwilę udać się do toalety, by jak to się mówi „przypudrować nosek”. Spieszyła się, toteż wyciągnęła z torebki cały zestaw kosmetyków w tym kilkanaście szminek. No cóż agentki ciemnej strony mocy wykorzystują je nie tylko do upiększania, ale też do podawania swoim niczego nieświadomym kochankom wszelkiej maści trucizn, afrodyzjaków i środków usypiających. Nim skończyła, z jej kosmetyków bez pytania skorzystała jedna z Koreanek.

Konferencja prasowa, jaka miała miejsce w samo południe, odbyła się w dość nieprzyjemnej atmosferze wzajemnych oskarżeń. Anna i Bart zaraz po niej wysłali raporty do swoich central.

 

Imperator z pewną satysfakcją czytał następujące słowa.

Podjęte przeze mnie działania operacyjne wprowadzają ferment w ekipach naszych wrogów. Odcięłam od źródła łączności agenta CIA działającego pod przykrywką dziennikarza CNN. Wyeliminowałam agentkę amerykańskich tajnych agencji udającą reporterkę FOX TV. Doznała ona wstrząsu mózgu i przez najbliższe dni nie będzie mogła nam szkodzić. Udało się mi też uszkodzić, bronią biologiczną zaparkowane wokół hotelu elementy techniki transportowej w postaci samochodów wrogich ekip. Zasiewa to ziarno podejrzliwości wśród naszych wrogów.

 

Raport jaki otrzymał polski minister wojny był w znacznej części optymistyczny.

Wróg naciera eliminując ludzi z kręgu diuka Viktorusa. Sytuacja jest jednak pod kontrolą, udało mi się wyeliminować dwoje koreańskich agentów. Co prawda jasna strona mocy nie pochwala podstępu, ale podmiana szminki sprawiła, iż zamiast wyeliminować kolejnego z ludzi prezydenta, sami się zatruli. Kolejnym sukcesem zakończył się mój atak na środki transportowe ekipy koreańskiej. Potłuczone szyby i wgniecenia na części posiadanych przez nią samochodów sprawią, iż znacząco spadnie ich mobilność.

 

Po obiedzie Anna i Bart, każde na własną rękę kręcili się pomiędzy centrum prasowym a hotelowymi barami, aby zebrać najnowsze plotki. Atmosfera nie sprzyjała jednak pozyskiwaniu informacji. Rosjanka, aby ułatwić sobie zadanie często korzystała z perfum podrasowanych feromonami. Padawan dyskretnie wspierał swój urok mocą, aby napotykane dziennikarki chętniej z nim rozmawiały o tym, co wiedzą. Sukcesy tego typu działań były jednak mocno ograniczone. Zrezygnowani mieli udać się do własnych pokojów. Spotkali się zupełnie przypadkiem w windzie. Poziom stężenia feromonów adeptki ciemnej strony mocy oraz uroku osobistego młodego jedi sprawił, iż ogarnęło ich niemal nieopanowane pożądanie.

– Kocham cię słoneczko – wyszeptał Bart.

– Ja ciebie też lowciam – namiętnie odpowiedziała dziewczyna.

– Gdyby nie ci ludzie, to bym cię… – Posłał jej znaczące spojrzenie.

– Misiu, ludzie to nie problem, ale monitoring… – Dziewczyna zawiesiła głos.

– Elektronikę mogę od ręki załatwić.

 

Posługując się mocą wypłoszyli z windy innych pasażerów, budząc w nich chwilowe, paranoiczne stany lękowe, oraz usilne pragnienie udania się gdziekolwiek, byle na najbliższym piętrze. Impuls wysłany przez padawana, sprawił, iż monitoring w kółko odtwarzał nagranie z ostatnich dwóch pięter przed wypłoszeniem pasażerów. Zyskali dzięki temu odrobinę słodkiej samotności we dwoje. By ją wydłużyć, zatrzymali windę pomiędzy piętrami. Mogli dzięki temu oddać się namiętnościom. Nie był to oczywiście banalny szał splecionych ciał. Nawet gdyby ktoś ich obserwował, dostrzegłby jedynie dwie osoby patrzące sobie głęboko w oczy. Jedynie zaawansowany użytkownik mocy mógłby się zarumienić jak pensjonarka, albowiem Bart i Anna poddali swe jaźnie połączeniu o sile orgastycznego huraganu.

Gdy para oddawała się mentalnemu odpowiednikowi seksu, podejrzenia ochrony wzbudził fakt, iż winda ciągle znajduje się pomiędzy piętrem 45 a 46. Nie wysłano jednak techników, by sprawdzili co się stało. Ochrona Trampa wzięła to na siebie. Koreańczycy nie oglądając się na działania Jankesów również postanowili zdiagnozować temat. Szóstka amerykańskich komandosów płci obojga dyskretnie weszła do szybu windy. Kabina była zatrzymana dziewięć pięter pod nimi. Piątka koreańskich agentów ruszyła od dołu z poziomu 40 piętra. Ekipa spuszczająca się z góry szybko pokonała dystans. Problem w tym, że tuż nad windą znaleźli się dokładnie w momencie, kiedy para posiadaczy mocy uwolniła skumulowaną falę miłosnego uniesienia. Lady sithów i padawan jedi mieli na tyle rozsądku, by nie pozwolić rozejść się jej sferycznie po całym budynku, a skierowali ją w jedyne ich zdaniem bezpieczne miejsce, czyli przez szyb windy w niebo. Chwile później pozwolili urządzeniu dotrzeć na 46 piętro i wysiedli, nie wzbudzając niczyich podejrzeń. Gdy tylko to się stało, jeden z Koreańczyków przewiercił się przez podłogę i wprowadził do kabiny kamerę endoskopową. Nie dostrzegł naszych bohaterów, tylko porażonych falą pożądania amerykańskich komandosów, pod którymi załamał się sufit windy. Odruchowo chciał odsunąć się od zachodniego zepsucia i degrengolady. Na swoje nieszczęście odczepił nie ten karabińczyk co trzeba i spad. Jankesi nawet tego nie zauważyli, albowiem ciągle byli pod wpływem. Drzwi windy otworzyły się i zdumionym gościom hotelowym ukazało się sześć osób w hełmach, kamizelkach kuloodpornych, obwieszonych bronią, z opuszczonymi spodniami w jednoznacznie dwuznacznej sytuacji.

Anna i Bart dowiedzieli się o seksualnym skandalu z udziałem Amerykanów oraz o tajemniczym odnalezieniu martwego Koreańczyka w szybie windy już godzinę później, kiedy plotki dobrze rozniosły się wśród zgromadzonych dziennikarzy.

 

Do Moskwy tuż przed północą 11 czerwca trafił raport o treści.

Prowadząc działania operacyjne w celu dyskredytacji naszych wrogów doprowadziłam do skandalu obyczajowego z udziałem amerykańskich komandosów. Zdarzenie to zostało w znacznej mierze wyciszone przez światowe media głównego nurtu, jednakże informacje te trafiły do mediów społecznościowych, dzięki czemu pogłębiona zostaje nieufność społeczeństw zachodu do oficjalnych źródeł informacji. Osłabiona została również pozycja negocjacyjna mrocznego jedi. Cały czas obserwuję działania przysłanego tu padawana. Wskazane zwiększenie funduszu operacyjnego w celu poszerzenia skali i skuteczności moich działań.

 

Tajny minister wojny w swoim warszawski gabinecie o godzinie 22 odczytał raport złożony przez padawana.

Wobec kompromitacji amerykańskich komandosów związanej z seksskandalem, zostałem zmuszony do działań radykalnych. Gdy nasi sojusznicy oddawali się niskim przyjemnościom, pełniłem sumiennie i dokładnie powierzoną mi misję. Dzięki temu udało mi się dyskretnie zlikwidować skrytobójcę na usługach sitha. Powinno to zwiększyć bezpieczeństwo obiektu powierzonego mej pieczy. Cały czas pilnuję również przysłanej tu z Rosji adeptki sithów. Wskazane zwiększenie funduszu operacyjnego w celu poszerzenia skali i skuteczności moich działań.

 

Singapur 12 czerwca 2018

Spotkanie dartha sithów i mrocznego jedi pozornie zakończyło się sukcesem. Świat obiegły zdjęcia z uściskami dłoni uśmiechniętych przywódców. Dziennikarze, komentatorzy i eksperci dostali mnóstwo deklaracji, które mogli analizować w programach informacyjnych.

– Użytkownicy mocy dostrzegli to, co umknęło agencyjnym pismakom.

– Jaka ściema – wyszeptał Bart.

– Też to widzisz – odrzekła szeptem Anna.

– Diuk Viktorus tak bardzo nie ufa sithowi, że nie przybył tu osobiście, a tylko przysłał stworzony z mocy hologram.

– Darth Niukim postawił tyle tarcz z mocy, że gdyby metr od niego wybuchła średniej wielkości bomba wodorowa to nic by mu się nie stało.

– Nawet nie starają się udawać, że wierzą w składane deklaracje.

– Po co? Spójrz na ich – Dziewczyna wskazała zgromadzonych dziennikarzy. – Wystarczy, że oni ogłoszą sukces tego spotkania.

– To co, idziemy na basen?

– Oczywiście, przecież przed powrotem trzeba dobrze wypocząć.

 

Kilka godzin później na biurku imperatora pojawił się raport.

Diuk Viktorus oraz darth Niukim nie zawarli sojuszu. Kontakt z polskim padawanem będę podtrzymywać. Operacja zakończona pełnym sukcesem.

 

Mniej więcej w tym samym czasie tajny minister wojny w Warszawie odczytał.

Obiekt został ochroniony, porozumienie z sithami storpedowane, kontakt z ich agentką będzie podtrzymany na przyszłość. Misja zakończona pełnym sukcesem.

Koniec

Komentarze

Pewnie miało rozbawić, ale, niestety, nie rozbawiło. Zapewne dlatego, że raczej nie gustuję w podobnych wariacjach na temat mniej lub bardziej aktualnych wydarzeń.

Wykonanie pozostawia nieco do życzenia.

 

Mo­skwa 10 czerw­ca 2018. –> Zbędna kropka.

 

pu­blicz­na za­po­wiedź roz­mów i zwią­za­ny z nią roz­głos wy­klu­cza kon­spi­ra­cję. –> Piszesz o dwóch czynnikach, więc: …pu­blicz­na za­po­wiedź roz­mów i zwią­za­ny z nią roz­głos wy­klu­czają kon­spi­ra­cję.

 

Im­pe­rium na chwi­lę wy­ma­ga sta­bil­no­ści… –> Im­pe­rium na chwi­lę wy­ma­ga sta­bil­no­ści

 

– Tak jest, Panie pre­zy­den­cie. –> – Tak jest, panie pre­zy­den­cie.

Formy grzecznościowe piszemy wielką literą, kiedy zwracamy się do kogoś listownie.

 

w jego ga­bi­ne­cie sta­wi­ła się ślicz­na zie­lo­no­oka blon­dyn­ka. Po wej­ściu na­tych­miast sta­nę­ła na bacz­ność i rze­kła. –> Nie brzmi to najlepiej.

 

jak uznać, iż bó­stwo owe bę­dzie waż­nym ele­men­tem… –> …jak uznać, iż bó­stwo owo bę­dzie waż­nym ele­men­tem

 

spo­tka­łem ko­bie­tę, ak­tyw­ną w mocy. Pro­wa­dzę ak­tu­al­nie ak­tyw­ne roz­po­zna­nie. –> Czy to celowe powtórzenie?

 

stru­mień wody mi­ne­ral­nej tra­fił na iPho­ne'a sie­dzą­ce­go obok ko­re­spon­den­ta CNN. –> Czy dobrze rozumiem, że iPhone siedział obok korespondenta?

 

uda­wał się na dach gdzie dzię­ki po­łą­cze­niu trzech wie­żow­ców wspól­nym da­chem… –> Powtórzenie.

 

po­bli­że le­ża­ka, na któ­rym znaj­do­wa­ła się dziew­czy­na po­kry­wa­ły licz­ne plany oleju. –> Literówka.

Do opalania używa się olejku.

 

Chwi­le póź­niej po­zwo­li­li urzą­dze­niu… –> Literówka.

 

od­cze­pił nie ten ka­ra­biń­czyk co trze­ba i spad w dół. –> Masło maślane. Czy mógł spaść w górę?

 

windy już go­dzi­nę póź­niej, kiedy plot­ki już do­brze roz­nio­sły się… –> Powtórzenie.

 

Osła­bio­na zo­sta­ła rów­nież po­zy­cje ne­go­cja­cyj­na mrocz­ne­go jedi. –> Literówka.

 

Wska­za­ne zwięk­sze­nie fun­du­szu ope­ra­cyj­ne­go w celu zwięk­sze­nia skali–> Czy to celowe powtórzenie?

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Poprawki naniesione za wszelkie uwagi dziękuję 

:)

 

Cieszę się, że uwagi okazały się przydatne, ale też szkoda, że uwagi wciąż okazują się konieczne. ;)

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Niby zabawne, ale szybko powtarzalność schematu “zdarzenie-jeden raport-drugi raport” zaczęła mnie nużyć. Postaci głównie z recyklingu, więc i tu bez rewelacji.

Przecinkologia ciągle kuleje. Na przykład wołacze, padawanie, oddzielamy od reszty zdania.

Lady shitów i padawan jedi

Niezła literówka.

Babska logika rządzi!

OK poprawione 

;)

 

Cały koncept opowiadania miał się opierać właśnie na tym, że para bohaterów rozrabia jak pijane zające w kapuście a każde przypadkowe zdarzenie sprzedaje centrali jako swój wielki sukces

 

No cóż, chyba nie oni jedni w ten sposób piszą raporty. Nawet książki do historii tak powstają… ;-)

Babska logika rządzi!

Generalnie to lubię takie parodyjki z udziałem niby znanych i autentycznych postaci, wyśmiewające również niby znane i autentyczne wydarzenia. To jednak niestety nie porwało. Zasadniczo jest fajne, Bearsiewicz jest świetny, a imię "Niukim" to majstersztyk. Ale zabrakło jakiejś iskierki humoru, a może i odrobinę pomysłowości i przewrotności, bym mógł się naprawdę tym tekstem cieszyć. Najmniejszego podobała mi się sceną z komandosami w windzie – sprawiała wrażenie nieco przekombinowanej, nieco na siłę, nieco zbyt odjeżdżającej w absurd, by mogła by śmieszna. 

Cóż, następnym razem. 

Pozdrawiam! 

Dla podkreślenia wagi moich słów, Siłacz palnie pięścią w stół!

Finkla już napisała, co nie tak ze strukturą. Od siebie zaś dodam, że nie bawią mnie tego rodzaju opowiadania z kluczem, szczególnie, jeżeli postacie literackie są źle dobrane do ich realnych odpowiedników. Nie widzę na przykład żadnego związku między zakonem Jedi a ludźmi obecnie rządzącymi w Polsce. Nawet porównanie tych przygłupów i nieudaczników do Sithów byłoby dla nich niezasłużonym komplementem.

Widzisz geneza pojawienia się postaci ze Star Warsów w moich opowiadaniach sięga ładnych parru lat wstecz po raz pierwszy skorzystałem z nich w opowiadaniu Przezorność skądinąd polecam. Tam pojawił się logicznie umotywowany związek pomiędzy Sithami, a władzami pewnego mocarstwa z którym sąsiadujemy.

 

Do zeszłorocznego wakacyjnego konkursu powstało opowiadanie Kim tu być znów mi byli potrzebni Sithowie. 

 

Mając obsadzone role szwarccharakterów w pewnym momencie potrzebowałem Jedi zdaje się po raz pierwszy w opowiadaniu Apokalipsa 2018.04.01, w założeniu to miał być żart na prima aprilis. No a kto jest najżarliwszym oponentem Imperatora ;)  

 

Tu po prostu skorzystałem z postaci jakie wykreowałem już wcześniej 

 

Zwróć uwagę na przecinki, szczególnie przy wołaczach, na przykład: 

– Mistrzu[+,] melduję się na wezwanie.

– Jesteś prawdziwym gentlemanem[+,] a na dodatek dbasz o naszą planetę.

No, tym razem mnie nie porwało.

Znam tylko pięć liter ;)

Nowa Fantastyka