- Opowiadanie: Nevaz - Odpoczynek ludzi z Górnego Świata

Odpoczynek ludzi z Górnego Świata

Ostatni tekst opublikowałem tu ponad półtora roku temu. Jestem wdzięczny Cieniowi, że skusił mnie tym konkursem. Mam nadzieję, że pewnego dnia wrócę już na dobre : ).

Szort najpierw miał być o Świętym Mikołaju zabójcy renifera-demona i Słyszącej Górze na fińsko-rosyjskiej granicy, ale ostatecznie padło na pilotów tajemniczych statków powietrznych(?).
 

Zainspirowała mnie praca Jakuba Różalskiego preparing for takeoff

 

Piękne dzięki dla Teyami za rzucenie okiem na tekst.
 

Dyżurni:

joseheim, beryl, vyzart

Biblioteka:

mr.maras

Oceny

Odpoczynek ludzi z Górnego Świata

 

Wzdłuż brzegów rosły trzcina i oczeret, otulone zielonym dywanem z rzęsy. Woda chłonęła zapach szuwarów. Była chłodna, ale cieplejsza niż w lodowatych naturalnych basenach Górnego Świata. Lajma zwinnie podciągnęła się na pomost, wstała i wycisnęła włosy. Devren udawał, że na nią nie patrzy, spokojnie nawlekając kulkę proteinową na haczyk. Nie wstydziła się go. W jego spojrzeniu nigdy nie było chciwości i nieopanowania. Zdawało się, że kontroluje instynkty z tą samą wprawą, co stery owuli. Obydwoje byli doświadczonymi pilotami i umiała to ocenić.

– Złowiłeś coś? – zapytała.

– Nie, dlatego teraz zmieniam przynętę. Myślałem, że może jakiś wodny drapieżnik złapie się na twoje wdzięki, ale chyba je onieśmieliłaś.

– Co to znaczy wodny drapieżnik?! Mówiłeś, że tu nie ma drapieżników.

– Nie ma takich, które by cię zjadły. Może mały palec u stopy, jakbyś miała pecha. Mój kuzyn badał tu kiedyś ryby i mówi, że można się kąpać. – Wyciągnął w jej stronę zieloną butelkę. – Piwka?

Prychnęła, pokręciła głową i sięgnęła do torby po szampon.

– Skoro jeszcze łowisz, to umyję głowę. Od racjonowanych pryszniców można oszaleć, zwłaszcza… – Przerwał jej głośny szum. Obróciła się i oznajmiła – o, zobacz, Rando i Hemma już odlatują.

Uwalniając snopy błękitnego światła, dwie jajokształtne, złote owule wzbijały się w powietrze. W tle rozciągała się puszcza Dolnego Świata. Devren odprowadził maszyny wzrokiem pełnym dumy. Ich własny statek stał na metalowych, pająkowatych odnóżach tuż obok pomostu.

– Rando ma zegar zamiast serca i nigdy nie robi przerw, a Hemma napchała owoców do chłodni i pędzi do magazynu. Nam się przecież nie śpieszy. – Na podkreślenie tych słów, odłożył wędkę na podpórkę i rozciągnął się na drewnianej ławie. Góra żółtego kombinezonu zwisała swobodnie, rozpięta. Jedną rękę założył sobie pod głowę, a drugą sięgnął po piwo.

– To jest życie… Kiedy byłem małym chłopcem, dziadek opowiadał mi o przygodach poławiaczy chmur. Zawsze marzyłem, żeby zostać jednym z nich. Latać sobie sterowcem pod Anoterasą i łapać obłoki. Wolność…

Pilotka uśmiechnęła się z aprobatą.

– Kiedyś nie zrozumiałabym, jakie to uczucie patrzeć na świetlnię bez sieci.

– A prawdziwa wolność zaczyna się, kiedy zaczynasz na nią patrzeć z dołu. To paradoks, że trzeba się obniżyć, żeby coś w człowieku mogło się podnieść.

Nie chciała odpowiedzieć nic banalnego. Zastanawiając się nad refleksją towarzysza, zanurzyła włosy w jeziorze i wmasowała szampon. Biała pianka pachniała słodko, wonnym bluszczem. Raptownie Lajma otworzyła oczy. Zaszczypało, aż syknęła.

– Słyszałeś? – spytała.

– Co?

– Jakby w tamtych krzakach coś się poruszyło.

Gęste listowie roślin przypominało paprocie z Górnego Świata, jednak ich długie, rozgałęzione łodygi były zdrewniałe i czarne jak sadza.

– Zdawało ci się – odparł mechanicznie. Potem dopił jednak piwo i położył butelkę na pomoście. Następnie bardzo powoli podniósł się z ławy, jakby stoczył w tym celu krótką walkę z lenistwem, byle tylko nie zlekceważyć towarzyszki.

– A co, jeśli to dzicy? – Nie ustępowała.

Devren pokręcił głową z rozbawieniem.

– Nie spotkałaś nigdy żadnego, prawda?

– Nie. A co, może twój kuzyn ichtiolog jest też etnografem?

– Oni są jak dzieci, Lajma. Niegroźni.

– A gdyby wpadli na pomysł, żeby nam ukraść owulę? Dzieci lubią nowe zabawki, a wzbicie się w powietrze może być fantazją większą niż schodzenie. Gdyby inżynierowie byli takimi lekkoduchami jak ty, nie montowaliby zabezpieczeń we włazach.

– Lajma – powiedział wolno, z emfazą – to dzicy. Technologia nie jest ich mocną stroną. Z dziesięć cykli temu widziano jednego w balonie na gorące powietrze. Dałbym sobie obciąć mały palec u stopy, że rozszarpały go dryferny, a jeśli nie, to wiatry zniosły go na świetlnię i wyparował. – Pilot cmoknął głośno w ramach ilustracji dźwiękowej.

– A ja na ich miejscu próbowałabym. Nie chce mi się wierzyć, że pozwalają nam od tak przylatywać tu, kiedy mamy ochotę i niczego nie kombinują.

– Królowie Dolnego Świata zarabiają na handlu z Anoterasą. My nie wtrącamy się przesadnie w ich sprawy. Nie podśmiewujemy się z tutejszych totemów. Poza tym, oni czczą światło z góry. My też jesteśmy z góry. Na swój sposób jesteśmy bogami. Nie chciałabyś czasem zostać boginią?

– Nie bluźnij. Wolę, żeby Stwórca miał w opiece nasz układ napędowy.

Lajma wypłukała włosy i owinęła ręcznikiem. Założyła kombinezon. Nie przestawała przy tym podejrzliwie wpatrywać się w krzewy. Obydwoje z Devrenem drgnęli mimowolnie, gdy górne partie roślin nagle się zatrzęsły. Prosto na nich wyleciało stado ptaków z wachlarzowatymi skrzydłami i dziwacznie długimi piórami ogonowymi. Nie zwracając uwagi na przybyszy, pofrunęły nad taflą jeziora. Pilotka powiodła za nimi wzrokiem.

– Bu! – szepnął Devren i łagodnie potrząsnął towarzyszką.

– Co to za ptaszydła?

– Nie mam bladego pojęcia.

– Patrz!

Tym razem to Lajma chwyciła kompana za ramię i pokazała dłonią drabinkę do włazu owuli. Wspinał się po niej mały, kędzierzawy młodzieniec w koszuli z włókien pokrzywy.

– Zrób coś!

Pilot szybko odnalazł w torbie pistolet sygnałowy i pociągnął za spust. Rozległ się huk wystrzału, a w powietrzu utworzył się obłok czerwonego dymu z flary. Intruz na moment się zatrzymał, ale nie sprawiał wrażenia wystraszonego.

– Jak zacznie mocować się z blokadą, to zabezpieczenie go usmaży! – krzyknęła Lajma. Nie czekając na reakcję kompana, chwyciła butelkę po piwie, zamachnęła się i cisnęła. Szklany pocisk pomknął między prętami drabinki prosto ku głowie chłopca, który z głośnym pluskiem runął do jeziora. Przerażona pilotka zakryła usta dłonią.

– Co ja narobiłam…

– Uratowałaś dzikiego – uspokoił ją Devren. – Parę szczebli więcej i naprawdę mogło być z nim krucho. A tak, jego mamuśka dalej będzie miała tak samo liczną zgraję do wykarmienia.  

– Ale obserwujesz wodę…? Widziałeś czy gdzieś wypłynął?

Roztrzęsiona Lajma zeszła z pomostu i pobiegła wzdłuż brzegu. Skierowała się na wysokie urwisko, żeby mieć lepsze pole widzenia. Towarzysz ruszył za nią, ale gdy wdrapywała się na ścięty szczyt, wciąż pozostawał w tyle. Spoglądając w dół, pilotka wyraźnie widziała pomost, na którym przed chwilą odpoczywali. Odetchnęła z ulgą, widząc, że kędzierzawy wynurzył się przy brzegu u podnóża urwiska.

Dopiero po chwili zobaczyła, że na wzniesieniu nie była sama. Ciemnooka dzikuska o kręconych włosach i łagodnie pomarszczonej skórze patrzyła na młodzieńca zatroskanym wzrokiem. Siedziała na kamieniu, u jej stóp stał pleciony kosz. Lajma dostrzegła w środku bulwy, czy może korzenie, wciąż pokryte ziemią. A potem kobiety spojrzały na siebie nawzajem. Ta z Górnego Świata zadrżała i nie wytrzymała spotkania oczu. Bez słów w głowie zaświdrowało jej niezrozumiałe i straszne odejdź stąd. I chłód, tam, gdzie jeszcze przed chwilą można było ogrzać się od matczynej miłości. Dzikuska musiała widzieć, jak rzuca w jej syna butelką.

– I co, zobaczyłaś go? – Krzyk towarzysza dochodził z bliska.

– Tak. Cały i zdrowy. – Szybkim krokiem zeszła z urwiska.

– No i chwała Stwórcy, możesz spać spokojnie.

– Tak… Zdrzemnę się chyba na owuli. Może byśmy już zwinęli manatki?

– No dobra. – Devren westchnął. – I tak od tych wszystkich krzyków już niczego tu nie złowię. Przed następnym razem muszę sobie sprawić lepszy haczyk na ryby z Dolnego Świata. Tylko powiedz mi jeszcze, Lajma, gdzie ty się nauczyłaś tak rzucać?  

Koniec

Komentarze

Wiesz, Nevazie, według mnie opowiedziałeś obrazek, ale nie opowiedziałeś historii. Czegoś mi tu brakuje…

Pierwsza i trzecia linijka jako ostatnie słowo ma “wodę” – nie wygląda to ładnie

"Czasem przypada nam rola gołębi, a czasem pomników." Hans Ch. Andersen ****************************************** 22.04.2016 r. zostałam babcią i jestem nią już na pełen etat.

Poprawiłem trzecią linijkę, żeby Cię nie raziła ;).

Mogło być gorzej, ale mogło być i znacznie lepiej - Gandalf Szary, Hobbit, czyli tam i z powrotem, Rdz IV, Górą i dołem

Tak. To zdecydowanie bardzo sprawnie napisany wycinek większej historii. Zaglądamy do ciekawego świata, jest scenka, ale nie ma w niej czegoś co chwyta za serce albo za jaja…

Przez pierwsze akapity czytałem dokładny i fabularyzowany opis ilustracji. Potem pojawia się wątek chłopca, butelka i bohaterowie zostają przegonieni przez matkę.

To jednak tylko pewnego rodzaju scenka rodzajowa, ale nie do końca pełnokrwista historyjka na 7,5 tys. znaków. A szkoda, bo przy takiej sprawności i lekkości pióra, ręki do dialogów i opisów mogło być naprawdę ciekawie. 

Intryguje na pewno świat. Jest Dolny i Górny, są latające statki o obcej nazwie, jest jakby inna planeta (a jednak Ziemia sądząc po nabrzeżnej florze) ale też swojskie i współczesne butelki piwa, szampony, wędkowanie. Kryje się za tym wszystkim interesująca wizja, ale niestety nie dane jest nam ja poznać. Krótko mówiąc, światotwórstwo przerosło fabułę o trzy długości. 

Ps. Daję klika, bo lubię zaglądać do takich dziwnych miejsc.

Po przeczytaniu spalić monitor.

Melduję, że przeczytałam.

Pisanie to latanie we śnie - N.G.

Noooo… Kulki proteinowe są na karpie i amury. Nie na drapieżniki. Ale opowiadanie fajne. Kreuje i nastrój, i całe Universum w tak krótkiej formie, a to już coś. Pytanie przewrotne nieco: gdzie w Górnym Świecie postawiono huty szkła??? ;)

Dzięki za lekturę. Osią fabuły są przemyślenia jednego z bohaterów na temat podróży w odległe miejsce i jego podejście do tych spraw skonfrontowane z niezrozumieniem między ludźmi Dolnego i Górnego Świata, przedstawione w scenerii która ma pobudzać wyobraźnię. Zdaję sobie sprawę, że po przeczytaniu jaja mogą pozostawać na swoim miejscu…

Cieszę się, że światotwórstwo zaintrygowało, choć to jedynie szkic i żeby nadać temu konceptowi pełniejszy wymiar musiałbym sporo pogłówkować : ).

 

Jeśli chodzi o huty szkła, to założenie było takie, że Górni musieli kombinować bardziej niż Dolni i dlatego szybciej rozwinęli się technologicznie… Więc pewnie coś wymyślili. Świadomie wybrałem natomiast tag “fantasy” a nie “science fiction”, bo jestem za cienki w uszach, żeby wytłumaczyć, w jaki sposób to wszystko jest możliwe ;).

Mogło być gorzej, ale mogło być i znacznie lepiej - Gandalf Szary, Hobbit, czyli tam i z powrotem, Rdz IV, Górą i dołem

Fajne :-) Jest klimat i historia. Fragment z balonem super :-) Udało Ci się zawrzeć w krótkim tekście wystarczającą ilość informacji o obu światach, żeby zaciekawić, ale też zrobiłeś to w bardzo naturalny sposób – czytelnik od razu znajduje się wewnątrz historii.

 

Była chłodna, ale nie lodowata jak w naturalnych basenach Górnego Świata.

– rym zamierzony? ;-)

Letting go is an invitation. Letting go is a choice.

Veni, vidi, legi.

Won't somebody tell me, answer if you can; I want someone to tell me, what is the soul of a man?

Miło mi. A rym niezamierzony, przyłapałaś mnie.

Mogło być gorzej, ale mogło być i znacznie lepiej - Gandalf Szary, Hobbit, czyli tam i z powrotem, Rdz IV, Górą i dołem

Też mam wrażenie, że to opis obrazka z kropelką fabuły ograniczoną do niezbyt istotnego epizodu.

Światotwórstwo ładne, ale nie miałeś znaków na rozwinięcie skrzydeł.

Ubrała kombinezon.

Oj. Taka wtopa?

Babska logika rządzi!

To południowopolski regionalizm :D!

Mogło być gorzej, ale mogło być i znacznie lepiej - Gandalf Szary, Hobbit, czyli tam i z powrotem, Rdz IV, Górą i dołem

Reg z Polski centralnej skazuje za niego na klęczenie na grochu…

Babska logika rządzi!

To poprawię jak się konkurs skończy ;).

Mogło być gorzej, ale mogło być i znacznie lepiej - Gandalf Szary, Hobbit, czyli tam i z powrotem, Rdz IV, Górą i dołem

Ładne, choć takie… alternatywne.

To znaczy, liczyłem, że się wyraźnie okaże, że albo Dzicy to współcześni my, albo Górni Ludzie to my w przyszłości. A wypadło tak, że nie wiadomo.

No i nie daje mi spokoju, gdzie Lajma tak się nauczyła rzucać?

Wyobrażałem sobie Górę i Dół raczej jako swego rodzaju przebrania różnych regionów naszej własnej planety. Każdy podróżnik może być trochę z Góry, a każdy tubylec może być trochę z Dołu, ale globalnie można dostrzec pewne prawidłowości.

Nie powiem, gdzie się nauczyła. Będę się delektował tym, że tekst został z Tobą odrobinę dłużej. 

Mogło być gorzej, ale mogło być i znacznie lepiej - Gandalf Szary, Hobbit, czyli tam i z powrotem, Rdz IV, Górą i dołem

A takie buty… też fajnie, ale na wskroś nie przeszywa.

A z tą Lajmą, to ja na poważnie, nie wolno tak kończyć, od czapy. Trzeba Czytelnikowi coś wcześniej podpowiedzieć, żeby sobie wrócił, przemyślał, poskładał w całość i żeby mu wyskoczyła nad głową taka piłeczka jak Pomysłowemu Dobromirowi.

Fajny, cieszący oko tekst. Muszę skomplementować nienatrętne światotwórstwo i zręcznie utworzone neologizmy, nie sprawiające wrażenia upchniętych na siłę.

Zapachniało nieco starym SF z lat 40 i 50.

Co do historii, to muszę zgodzić się z pozostałymi komentatorami – nie było puenty ani mocnego zamknięcia. Niemniej opowiadanie ma urok jako scena rodzajowa.

Dzięki za wskazanie i zadów i waletów ;).

Mogło być gorzej, ale mogło być i znacznie lepiej - Gandalf Szary, Hobbit, czyli tam i z powrotem, Rdz IV, Górą i dołem

Bardzo podoba mi się ta ilustracja i pomysł na Dolny i Górny świat. Może warto go rozwinąć?  W opowiadaniu udało  się zarysować klimat ilustracji. Przyjemnie się czytało.

Dziękuję w imieniu swoim i autora ilustracji. Kto wie, może kiedyś powstanie rozwinięcie ;).

Mogło być gorzej, ale mogło być i znacznie lepiej - Gandalf Szary, Hobbit, czyli tam i z powrotem, Rdz IV, Górą i dołem

Wcale się nie dziwię, że Devren chciał zostać poławiaczem chmur. Też bym chciała :)

Bardzo ciekawy szkic świata, chętnie bym o nim więcej poczytała, wiarygodne neologizmy, no i ci poławiacze chmur… Trochę jestem rozczarowana, tym, że zanim się rozkręciło, to się skończyło. :)

Dzięki za odwiedziny.

Mogło być gorzej, ale mogło być i znacznie lepiej - Gandalf Szary, Hobbit, czyli tam i z powrotem, Rdz IV, Górą i dołem

“mały, kędzierzawy młodzieniec(…)” – Nie mogę się pozbyć wrażenia, że “mały młodzieniec” brzmi dziwnie. Może “niski”? Jeśli chodzi Ci o wzrost, oczywiście.

 

Popieram tych, co już rzekli, że szort kończy się, nim właściwie porządnie się zaczyna. Pomysł na Górę i Dół zacny (swoją drogą, coś masz do tych wszelakich gór i dołów, patrząc na Twój forumowy podpis), ale sama fabuła opisuje statyczne, nieporywające sceny, które razem nie skłaniają mnie do żadnej refleksji. Myślę, że zbyt bardzo ograniczył Cię limit, a przez to ucierpiał skonstruowany przez Ciebie świat. Natomiast chętnie przeczytałabym coś dłuższego z tego samego uniwersum, koniecznie z większą ilością akcji.

 

Dzięki za lekturę :).

Mogło być gorzej, ale mogło być i znacznie lepiej - Gandalf Szary, Hobbit, czyli tam i z powrotem, Rdz IV, Górą i dołem

Dałbym sobie obciąć mały palec u stopy…

– znowu mały palec u stopy? Bohater ma jakiś fetysz? ;)

 

Hm… Napisane obrazowo, ale do czego tekst miał zmierzać, co było motywem przewodnim historii (nie liczę przełożenia obrazu na tekst rzecz jasna ;) ) to się nawet nie domyślam. Oby tylko nie klasyczny motyw niezrozumienia różnych światów :)

 

Pozdrawiam

Czwartkowy Dyżurny

.

 

Peace!

"Zakochać się, mieć dwie lewe ręce, nie robić w życiu nic, czasem pisać wiersze." /FNS – Supermarket/

Kiedyś oglądaliśmy z kumplami Adwokata Diabła. Nie chcę zdradzać fabuły, ale w filmie pojawia się scena intensywnego całowania kobiecych stóp. Po kilku sekundach jeden ze znajomych wypalił: “jak to jest, że każdy facet ma jakiś fetysz ze stopami?”. Okazało się, że jednak nie każdy, ale ten, który to zasugerował już nie bardzo miał jak zaprzeczyć ;).

Mogło być gorzej, ale mogło być i znacznie lepiej - Gandalf Szary, Hobbit, czyli tam i z powrotem, Rdz IV, Górą i dołem

Stopy są piękne. Quentin Tarantino też tak uważa.

Ubrała kombinezon.

W co się ubiera kombinezon?

Fajne, podobało mi się :)

 

Znam tylko pięć liter ;)

Dziękuję. Temat ubierania, podobnie jak stóp, został już poruszony : ).

Mogło być gorzej, ale mogło być i znacznie lepiej - Gandalf Szary, Hobbit, czyli tam i z powrotem, Rdz IV, Górą i dołem

Najpierw na widok Autora się ucieszyłam, ale radość oklapła nieco po zakończeniu lektury. Spodziewałam się czegoś więcej, w sensie konkretnej historii. A otrzymałam zaledwie zalążek historii, urwany tak naprawdę w najciekawszym momencie. Zachowanie kobiety, jej zimne, wrogie spojrzenie stoi w pewnym kontraście do słów Devrena o spokojnym nastawieniu tubylców. Tu by się mogła opowieść zaczynać…Ostatecznie tylko opisałeś grafikę, pokazując jedną, może i sielankową, ale średnio interesującą scenkę.

Ponarzekałam, to teraz krótko, co mnie ujęło. Z pewnością te dwa światy – Górny i Dolny, owule (cudne), generalnie światotwórstwo. Myślę, że stworzyłeś piękną bazę do znacznie większej opowieści niż szorciak. 

Pisanie to latanie we śnie - N.G.

Interesująca scena. Mnie też nasunęło się fantastyczne przedstawienie stosunków ludzi z Górnego i Dolnego Świata. Choć za wiele też nie zrozumiałem, bo ja z północy jestem. Ale to pewnie jak z Gdańskiem i Gdynią. I tym czymś pomiędzy zwanym Sopotem ;)

Ale fakt faktem, że poza sceną, dobrze zarysowanymi postaciami oraz interesującymi terminami, nie ma tu niczego więcej. Byłem, przeczytałem, zrozumiałem. Czy zapamiętam ten koncert fajerwerków? Oto jest pytanie…

Won't somebody tell me, answer if you can; I want someone to tell me, what is the soul of a man?

Dziękuję za komentarze.

 

Śniąca, bardzo mi miło, że właśnie taka była twoja pierwsza reakcja :). Nie chcę zapeszyć, ale mam nadzieję, że już niedługo zacznę tu bywać trochę częściej. Ciągnie wilka do lasu!

 

NWM, Gdynia rzecz jasna na górze ;D. Ja jestem z południa, ale nic, co trójmiejskie, nie jest mi obce ;).

Mogło być gorzej, ale mogło być i znacznie lepiej - Gandalf Szary, Hobbit, czyli tam i z powrotem, Rdz IV, Górą i dołem

Trzymam za słowo i czekam na pełniejszą opowieść :)

Pisanie to latanie we śnie - N.G.

Cześć, Nevazie.

Cieszę się, że sprawiłem Ci przyjemność tym konkursem (choć – jak zwykle zresztą – jestem tu tylko zdecydowanie nie najistotniejszym, ale za to najbardziej rozwrzeszczanym fragmentem większej całości :) i jeszcze bardziej, że był dla Ciebie motywacją, by się przełamać i coś napisać.

Tekst sam w sobie wypadł tak sobie. W sensie, że trudno doszukać się w tym tekście czegoś więcej, jak drobnej zaledwie scenki – maleńkiego i raczej niewiele znaczącego fragmentu całości nieskończenie większej i – gdybyś zdecydował się ją nam ukazać – być może znacznie ciekawszej.

Z drugiej jednak strony jest to fragment niezwykle… ciepły. Może najcieplejszy z wszystkich przeczytanych dotychczas; taki przyjemny i sympatyczny po prostu, bez aspiracji, by stać się czymś więcej niżli chwilą prawdziwego odpoczynku, i to nie tylko dla Ludzi z Górnego Świata, ale i dla mnie, strudzonego Jurora, który niniejszym komentarzem zamyka sobie setny tysiąc w notatniku.

Gdybym się miał czegoś doczepić, to jedynie odrobinę trącącego sztucznością i infodumpami dialogu o dzikusach i ogólnej sytuacji geopolitycznej w Twoim uniwersum. Ale się nie czepiam, nie chce mi się – w końcu wpadłem tu na krótki odpoczynek.^^

 

Peace!

"Zakochać się, mieć dwie lewe ręce, nie robić w życiu nic, czasem pisać wiersze." /FNS – Supermarket/

Ładny obrazek ilustrujący leniwy dzień nad jeziorem. Górny Świat pozostał tajemniczy, natomiast Dolny zdał mi się Światem Baśniowym – nie wiem czy słusznie, ale chłopiec w koszulce z włókien pokrzywy i białe ptaki wylatujące z szuwarów skojarzyły mi się z baśnią Dzikie Łabędzie.

 

Nie cze­ka­jąc na re­ka­cję kom­pa­na… –> Literówka.

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Ciekawe skojarzenie. Jeśli chodzi o ptaki, to wyobrażałem sobie raczej takiego z flagi Papui-Nowej Gwinei.

Dziękuję za wytknięcie literówki : ). Przy okazji poprawiam też ubieranie kombinezonu.

Mogło być gorzej, ale mogło być i znacznie lepiej - Gandalf Szary, Hobbit, czyli tam i z powrotem, Rdz IV, Górą i dołem

Bardzo pochwalam doprowadzenie kombinezonu do stanu właściwego zeń korzystania. ;)

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Witaj ponownie, Mały Geniuszu :) Zdecydowanie jeden z lepszych mechów. Udało ci się zbudować śliczny klimat i przedstawić ciekawy świat, w którym czytelnik się zanurza i nawet nie jest zły na to, że niewiele o nim wie.

Hej, Zygfryd. Miło, że pamiętałeś. Niedawno babcia wspominała, że ciągle ma gdzieś ten wycinek z gazety : ). Wstyd się przyznać, ale jeszcze nie dorwałem Fantastyki z twoim opowiadaniem. Będę musiał to nadrobić :P.

Mogło być gorzej, ale mogło być i znacznie lepiej - Gandalf Szary, Hobbit, czyli tam i z powrotem, Rdz IV, Górą i dołem

Dzieci lubią nowe zabawki, a wzbicie się w powietrze może być fantazją większą niż schodzenie. Czy miało być ,,chodzenie’’?

Bardzo mi się podobało. Świat namalowany pięknie. Historii tu nie ma poza drobnym incydentem ale podziwiam lekkość pióra:)

Nie, miało być schodzenie, w sensie przemieszczania się w dół. Tak jak na przykład w zdaniu “samolot schodzi do lądowania”.

Dziękuję za miłe słowa.

Mogło być gorzej, ale mogło być i znacznie lepiej - Gandalf Szary, Hobbit, czyli tam i z powrotem, Rdz IV, Górą i dołem

Nowa Fantastyka