- Opowiadanie: Issander - Formalina

Formalina

Dyżurni:

Finkla, bohdan, adamkb

Oceny

Formalina

Stara kobieta zbliża się do komody. Powierzchnia mebla wręcz lśni, wyraźnie odznaczając się na tle reszty zakurzonego mieszkania, niczym pobłogosławiony ołtarz w zapomnianej przez wiernych świątyni. Właścicielce na sprzątanie nie starcza już sił, ale tu, gdzie ułożyła swoje skarby, panuje idealna czystość.

Opuchnięte dłonie staruszki sztywno sięgają kolejnych artefaktów. W porządku tym samym, co zawsze: najpierw chwyta sznurek zębów, które połyskują jak perły, kiedy miętoli je pomiędzy wyprostowanym kciukiem a pozostałą częścią dłoni. Następnie ich miejsce zajmują fragmenty kości biodrowych, które usunęli jej w Szpitalu Babińskiego, lecz to tylko kolejna przystawka przed daniem głównym. Kobieta cały czas niecierpliwie łypie na ustawione w rzędzie słoje, na unoszące się w płynie organy, wyjęte z niej tak dawno temu, ale nadal będące jej częścią.

W mieszkaniu, sprawiającym wrażenie opuszczonego, niemal nie da się zauważyć upływu czasu. Nawet zegar nie tyka, odkąd któregoś dnia zatrzymał się na trzeciej siedemnaście. Jedynie nieszczelne okna wpuszczają nieco stłumionego hałasu z ulicy oraz czasem przejedzie tramwaj i zatrzęsie szybami.

Kobiecie pozostały już tylko dwa ostatnie słoje, klejnoty koronne kolekcji: z jej synem oraz z jego pierwszym i jedynym poza słojem schronieniem. Oba naczynia zapełniły się w wyniku jednej operacji, też w Szpitalu Babińskiego, choć wtedy jeszcze długo miał nazywać się Szpitalem Wszystkich Świętych, czy też raczej Allerheiligen Hospital. Powiedzieli, że urodzi dziecko; zamiast tego zostały jej dwa słoje.

Teraz odległe wspomnienia są już bez znaczenia. Teraz synek z powrotem stał się jej częścią. Skostniałymi palcami, kobieta z trudem otwiera słój. Pokój wypełnia się drażniącym nozdrza zapachem, lecz ona nie ma jak tego poczuć – substancja już dawno pozbawiła ją zmysłów smaku i węchu. Staruszka wyciąga i przytula swoje dziecko.

Gdy wszystko jest już z powrotem na swoim miejscu, a powierzchnia mebla na nowo wysprzątana, pozostaje tylko ostatnia czynność, aby zakończyć rytuał. Kobieta sięga po kieliszek i butelkę z płynem, nalewa. Stara się przy tym powstrzymać, obiecała sobie wcześniej, że tylko kropelkę, ale przez te nieporadne i sztywne ręce kieliszek się napełnia. O tak, tak, to wina rąk, gdyby tylko nie były takie skostniałe, dałoby radę nalać mniej, ale ślinka już cieknie i zawartość naczynia szybko rozlewa się na języku…

Koniec

Komentarze

Podoba mi się klimat. Chociaż mogło być nawet bardziej makabrycznie :) Z początku z jakiegoś powodu myślałem, że ona jest jakimś liczem albo czymś w tym rodzaju (nie wiedzieć czemu, zasugerowałem się stwierdzeniem, że te rzeczy są jej częścią i rozumiałem ten rytuał w ten sposób, że ona sobie te elementy wkłada z powrotem do ciała). Ale się zorientowałem, że ona je po prostu… podziwia? Utrzymuje z nimi emocjonalną więź?

No i ciekawa puenta, że babeczka się dobrze konserwuje :P

 

Aha, małe potknięcie wychwyciłem, łap:

Właścicielce na sprzątanie nie starcza jej już sił

 

 

W jej głowie one są wciąż tak żywe, jak ona sama. Bądź co bądź potraktowane są tą samą substancją.

Fajnie, że ci się podobało.

 

Aha, małe potknięcie wychwyciłem, łap:

Tak się kończą poprawki na ostatnią chwilę :)

ironiczny podpis

Co tu dużo mówić – zacisze mieszkanka starszej pani robi wrażenie. Piorunujące! ;D

Mówisz, Issandrze, że to horror, a ja mam wrażenie, że dostrzegłam tu także cień bizarro, może nie całkiem, że tak powiem, formalny, bo lekki i łatwostrawny, ale jednak…

 

Opuch­nię­te dło­nie sta­rusz­ki sztyw­no się­ga­ją ko­lej­nych ar­te­fak­tów. W ko­lej­no­ści tej samej… –> Nie brzmi to najlepiej.

Proponuje w drugim zdaniu: W porządku tym samym

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Makabryczna scena przepięknie ubrana w słowa. Zrobiła na mnie bardzo duże wrażenie.

Co tu dużo mówić – zacisze mieszkanka starszej pani robi wrażenie. Piorunujące! ;D

Być może to gdzieś zaraz za ścianą…

 

dostrzegłam tu także cień bizarro

Przyznam, że nie jestem wielkim fanem dzielenia gatunków na tysiące i zanim nie sprawdziłem nie miałem pojęcia, co ten dokładnie oznacza, ale masz rację, cień jest, choć niezamierzony :)

 

Deirdriu, czyli cel osiągniąty. Fajnie, że ci się spodobało :)

ironiczny podpis

Mocne. Tak, dla mnie to tez wiecej bizzaro niz horror, ale tak czy inaczej bardzo mi sie podobalo. Udalo Ci zbudowac mroczny klimat. Plastyczne opisy i doskonaly warsztat. Z pewnoscia zaskuguje na klika :)

Klimat jest, pomysł jest, groza jest – podobało mi się :-)

Letting go is an invitation. Letting go is a choice.

Mocne. Zdecydowanie zasługuje na klika. Tylko mogłoby być troszkę dłuższe – jeszcze kilka słojów przed “daniem głównym”, albo jeszcze kilka kieliszków na koniec (chociaż to zależy od tego, co ona właściwie pije…), spotęgowałyby nastrój. Niemniej – podobało się.

Pozdrawiam!

Precz z sygnaturkami.

Dzięki za komentarze. Jest mi niezmiernie miło, że się wam podobało :)

ironiczny podpis

Solidne, Issanderze, solidne. Przyczepię się jednak do paru drobiazgów.

Stara kobieta zbliża się do komody.

Zapewne wiesz, jak wygląda komoda, to dosyć niski mebel, ciężko wyobrazić mi sobie pochylającą się nad nią staruszkę, a jeszcze trudniej, jak coś z niej wyciąga. Nie chciałbyś komody zmienić na witrynę? ;) To by dopiero było wymowne. :)

najpierw chwyta sznurek zębów, które połyskują jak perły, kiedy miętoli je pomiędzy wyprostowanym kciukiem a pozostałą częścią dłoni.

Zamiast “kiedy”, wolałbym “gdy”, wydaje mi się, że dodaje zdaniu większej płynności, “kiedy” tworzy pewien przerywnik, niepotrzebnie.

Napisałeś:

Kobieta cały czas niecierpliwie łypie na ustawione w rzędzie słoje,

więc , gdy pojawia się niżej

Kobiecie pozostały już tylko dwa ostatnie słoje,

Trochę się zgubiłem, nie wiedziałem, czy puste do wypełnienia, czy do wyczyszczenia. Poza tym, skoro wcześniej łypie, może lepiej byłoby “Kobieta spojrzała na dwa ostatnie słoje” ?

Co nie zmienia “dobrego wrażenia”. Sugestywny szort.

Pozdrawiam.

 

 

Kontakty z innymi osobami, jeśli pozbawione są znaczenia emocjonalnego, przestają się liczyć. D.G.

Dziękuję za pozytywną ocenę i cenne uwagi :)

Stanowczo nie zgodzę się tylko co do wysokości komody. Zwróć uwagę, że kobieta prawdopodobnie urodziła się jeszcze w XIX wieku. Wtedy ludzie byli niżsi, dodaj do tego wiek, zgarbienie – jak najbardziej ma sens, by stojąc miała dłonie na wysokości komody. Może nie takiej, jaką ja mam, która ma tylko dwie szuflady :) Ale takiej z trzema lub czterema już jak najbardziej.

EDIT: teraz zauważyłem, skąd chyba wynika ten problem. Mianowicie staruszka nic nie wyciąga z komody. Wszystkie słoje są ustawione na komodzie. Wydawało mi się, że wprost zaznaczyłem to w tekście, ale jak się okazuje, jednak nie :) Z drugiej strony, powierzchnia mebla jest jak ołtarz, więc na logikę to tam złożone są “artefakty”.

ironiczny podpis

Moim zdaniem też nieco bardziej makabryczne niż straszne… Chociaż ma swój klimat. Początek sugerował mi, że główna bohaterka może nie być tak do końca zwykłą staruszką.

Scena wyjmowania dziecka ze słoja stojącego na komodzie wydała mi się trochę nierealna – jak takiej staruszce miało by się to udać? :)

Sam motyw z ołtarzykiem, organami i formaliną jest ciekawy. Szorcik zdecydowanie na + 

Bardzo sugestywny short. Wzbudza zainteresowanie, ale również bardzo nieprzyjemne wrażenie niepokoju. Dobra robota.

Z rzeczy, które mi zgrzytnęły: mebel, artefakty, substancja, płyn, naczynie. Odnoszę wrażenie, że trochę na siłę szukasz tanich zamienników, żeby uniknąć powtórzeń. Niepotrzebnie. Trzeba przestać się ich (powtórzeń) bać i pokochać wszystkie miłością czystą jak S.Twardoch, albo szukać możliwości przeredagowania tekstu w celu ich uniknięcia. Nie przepadam za stosowaniem zamienników wg zasady: znajduję synonim i podmieniam w kolejnym zdaniu. Jasne, kieliszek/butelka to naczynie (wiki podpowiada, że jest nim również patelnia i łyżeczka ;)), ale wprowadza to sztuczne zamieszanie w porządek tekstu.  

Fragment z bety. 

Makabryczne i niesmaczne. A przy tym soczyste i pozytywnie paskudne. Może nie ma tu fantastyki ale swój klimacik ma.

Jak wiadomo z wyjaśnień autora, jakaś fantastyka jednak się pojawia w domyśle (wiek postaci). 

Short z gatunku “bez gatunku”​ ale ociera się i o horror i bizzaro, a może makabreskę. Rzeczywiście podczas lektury towarzyszy czytelnikowi uczucie niepokoju i za to należą sie autorowi pochwały, bo ten sugestywny efekt był zapewne zamierzony.

Po przeczytaniu spalić monitor.

Jest klimat, jest paskudne odczucie. Scenka niezła, ale jak to ze sceną – przeczytałem i tyle.

Won't somebody tell me, answer if you can; I want someone to tell me, what is the soul of a man?

Scena wyjmowania dziecka ze słoja stojącego na komodzie wydała mi się trochę nierealna – jak takiej staruszce miało by się to udać? :)

Rogas, ona ma mnóstwo, mnóstwo czasu. Specjalnie nie napisałem, ile czasu jej ten rytuał zajmuje, tylko poświęciłem cały akapit na to, że czas w mieszkaniu zdaje się stać w miejscu. Dodatkowo w przeciwieństwie do zwykłych ludzi, ochlapanie się formaliną czy nawet włożenie ręki do słoja raczej nie byłoby dla niej wielką niedogodnością. Fajnie, że ci się spodobało.

 

Algir, celna uwaga. Masz rację, że w krótkim tekście, który skupia się na opisach konkretnych, ważnych fabularnie przedmiotów, mogłem sobie pozwolić na powtórzenia. Mój błąd. Choć w przypadku “substancji” i “płynu” był to zabieg celowy, formalina jest już w tytule, w związku z tym nie chciałem, żeby znalazła się też w samym tekście. Pierwszy komentarz, jaki do tego dostałem, jeszcze przed wrzuceniem na stronę, brzmiał: “fajnie, że na końcu nie wiadomo, co ona pije, dopóki nie przypomisz sobie tytułu” :)

 

NoWhereMan, jak będę miał czas, to spróbuję wrzucić coś składającego się z więcej niż jednej niezłej scenki :)

ironiczny podpis

Uch, komentarze mnie uśpiły. :-/

A gdzie tu jest fantastyka?

Popija sobie babeczka nietypowy płyn i tyle. Nawet niewiele się dzieje. Skoro to rytuał, odprawia go regularnie. Uzależnienie jako puenta mało przekonujące.

Babska logika rządzi!

Finklo, tak jak napisałem wcześniej, kobieta ma prawdopodobnie ponad 120 lat. Owszem, nie jest to powiedziane wprost, ale da się wywnioskować z tekstu. Nie są to może elfy i smoki, ale fantastyka tym niemniej.

ironiczny podpis

No, ten jej dokładny wiek jest dla mnie trudny do wywnioskowania. Trochę mi się kojarzyło z kolekcją Ruyscha, ale Ty powiadasz, że nie aż tak długo…

Babska logika rządzi!

Niepokojąco i na swój sposób przejmująco. Bohaterka przypomina mi mumię, z której wyjęto kolejne organy, by mogła trwać wiecznie. Przedstawienie utraconego płodu w postaci nie jednego, lecz dwóch słoi, robi wrażenie. Podobało mi się. Posyłam do biblioteki. :)

Dzięki. Skojarzenie z mumią jest bardzo trafne. Aż dziwne, że jakoś nie przyszło mi do głowy w trakcie pisania. Gdyby tak się stało, pewnie znalazłoby się w tekście :)

ironiczny podpis

Urny kanopskie na komodzie? Ciekawy obrazek…

Babska logika rządzi!

Ugh. Efektownie makabryczne. Umiesz kreować nastrój, nawet mając do dyspozycji tylko niewiele miejsca w krótkim tekście.

Porządne i zarazem mocne opowiadanie. 

Coradia

Nowa Fantastyka