- Opowiadanie: maciekzolnowski - Artystyczna dusza dwubranżowca

Artystyczna dusza dwubranżowca

Oceny

Artystyczna dusza dwubranżowca

Jest mistrzem, idolem. Ma lekkie pióro i milion pomysłów. Od niego wszystko się zaczęło. Ilekroć udawało mi się coś skrobnąć, okazywało się, że on wpadł na to wcześniej. Łączył nas czarny humor. Z tym że jego był fajniejszy.

A zdarzyło się razu pewnego, że szedł wzdłuż szosy. I jakiś czub potrącił go miniwanem. Od tamtej pory nie mógł usiedzieć przy biurku nawet godziny. Miał farta, że przeżył.

Ja – dwubranżowiec postanowiłem wziąć sprawy w swoje ręce: sprawić masterowi urodzinowy prezent. Odnalazłem czuba, nafaszerowałem lekami (tak, żeby zdechł, na co sobie zasłużył).

Nie mówiłem wam? Prócz pióra, czasem posługuję się też arszenikiem.  

Koniec

Komentarze

Oczywiście chyba nie muszę mówić, że “niedorozwój” nie jest moim określeniem, lecz nowomową narratora tego opka. Niby oczywista oczywistość, ale wolałem uniknąć nieporozumień.

Jeśli pochodzi od narratora, to chyba nie powinno znaleźć się w cudzysłowie. Z jego punktu widzenia ofiara jest niedorozwojem, a nie “niedorozwojem” :)

ironiczny podpis

Przykro mi to pisać, Maćku, ale nie wiem, co Autor miał na myśli. Bo chyba zainspirował Cię pewien wypadek, który wydarzył się prawie dwadzieścia lat temu…

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Już tłumaczę, co autor miał na myśli. Tekst miał być rodzajem zagadki. Wszyscy wiemy, że chodzi tutaj o S. Kinga, choć jego personalia nie pojawiają się ani razu w drabbelku. Pierwotnie planowałem swojego opka jako rodzaj anonimowego wyznania autora “Lśnienia”. Chciałem go także uczynić zleceniodawcą przedstawionej tu zbrodni. I ani mniej, ani więcej – tyle tylko chciałem nabazgrolić. Ot, i drabbelek bez większej głębi! No, może z wyjątkiem “duszy artystycznej”, które to wyrażenie już samo w sobie jest głębokie, a ja postarałem się je dodatkowo wzbogacić i ubarwić. Mam nadzieję, że wybaczycie mi to moje specyficzne poczucie humoru. ;)

Dzięki, Issander i Reg.

Ech, niepotrzebnie doszukiwałam się czegoś więcej, bo po przeczytaniu natychmiast pomyślałam o Kingu! ;D

Zmyliło mnie pewnie to, że  u Ciebie pies towarzyszy mistrzowi, podczas gdy w rzeczywistości był pasażerem samochodu, którego kierowca odwrócił się na moment, aby dać rzeczonemu psu coś do jedzenia i wtedy potrącił pisarza.

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Tak, można potraktować psiaka jako fałszywy trop.

 

Tak czy owak, uważam, że dobrze robię, celując od czasu do czasu w prostotę. Drabbelki – zwłaszcza te dynamiczne, fabularne – wiele człowieka nauczyć mogą; mogą np. nauczyć pokory. I tego, że warto szanować czas swój i czytelnika. Jest to też dla mnie, nie ukrywam, frajda i zabawa. ;) 

Święte słowa, Maćku! Wielu autorów uważa, że liczy się tylko ich czas i to, że coś naskrobali.

 

edycja

O, głupio wyszło, bo teraz dojrzałam ostatnie zdanie. ;)

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Z reguły takie zagadki nie zawsze mi pasują, bo ich nie rozwiązuję. A po lekturze od razu wiedziałam, że to King. Chyba nie jest ze mną tak źle ;)

Oj, nie jest, nie jest, Deirdriu. Nie przejmuj się mną, Reg. ;)

A wracając do tekstu… Zastanawiam się tylko… Może trzeba było Kinga uczynić zleceniodawcą tego morderstwa (tej zemsty), psiaka pisarza w ogóle wyrzucić z tekstu, napisać wszystko w pierwszej osobie (jako King właśnie), pokombinować coś z formą i stylem. Jednym zdaniem – raz jeszcze napisać tego drabbelka. ??? 

Mi się podobało, nie wiem czy jest sens pisać jeszcze raz to samo :) Jak dla mnie udany drabbelek – ​zagadka :)

Osobiście, wolałbym początek “Jest mistrzem, idolem.”, ale co tam, to drobiazg. Taki czarny humor z dużą dozą czarnego. ;) Sugestywne i przekonujące, podobało mi się.

Kontakty z innymi osobami, jeśli pozbawione są znaczenia emocjonalnego, przestają się liczyć. D.G.

Dobrze, że w komentarzu przeczytałem, co miał autor na myśli, bo nie załapałem sensu drabelka. No nic, nie oceniam, ale byłem i przeczytałem. Dziękować.

Zaufaj Allahowi, ale przywiąż swojego wielbłąda.

Ja również dziękuję wszystkim komentującym. I serdecznie pozdrawiam! :) 

Fajne :)

Ja się przyłączam do Fasa. Też bez komentarzy nic nie skumałam.

Babska logika rządzi!

Nowa Fantastyka