- Opowiadanie: dogsdumpling - Bajka o Smutnym Królu

Bajka o Smutnym Królu

Napisane w innym życiu. Bez puenty, twistu i morału.

Dyżurni:

ocha, domek, syf.

Oceny

Bajka o Smutnym Królu

Dawno, dawno temu, gdzieś bardzo daleko żył sobie Smutny Król, który nigdy się nie uśmiechał. Był dobrym władcą o smutnej twarzy i smutnych oczach. Rządził sprawiedliwie i roztropnie, dbał o swoich poddanych.

Niektórzy mówili, że przeżył jakąś tragedię, inni, że smutny się urodził. Jak było naprawdę, nie wiedział chyba nikt. A może nikt nie chciał wiedzieć? Nie wiadomo było, czego król w życiu szukał i czy w ogóle czegoś szukał.

Nigdy się nie ożenił. Księżniczki obcych królestw nie chciały smutnego męża, a te, które chciały, nie były chciane. Król nie szukał miłości, nie miał też złamanego serca, jak chcieli sądzić co bardziej sentymentalni poddani.

Ludzie najpierw królowi współczuli, później się przyzwyczaili. Nawet trochę lubili tego starego, smutnego dziwaka, jak zwykło się o nim mówić w królestwie. Póki był dobrym królem, nieważne czy się uśmiechał, czy smucił. A że Smutny Król miał brata i bratanka, nie martwiono się zbytnio brakiem dziedzica.

Smutny Król starzał się. Z dnia na dzień robił się coraz bledszy i chyba też trochę smutniejszy. A może sprawiał tylko takie wrażenie. Pewnego dnia umarł. Tron objął jego brat – człowiek wesołego i towarzyskiego usposobienia. Na uroczystej ceremonii pogrzebowej wygłosił płomienną mowę pożegnalną na cześć Smutnego Króla. Po stypie ludzie jeszcze długo pili i jedli za zdrowie władcy.

Gratulowali sobie radosnego króla.

Koniec

Komentarze

Napisane w innym życiu. Bez puenty, twistu i morału.

I bez sado-maso, nie zapominajmy, Pierożku ;P

 

Tajemnicza postać z tego króla, natomiast szorcik, w istocie… smutny. Zakończenie ma swój urok – pokazuje po prostu, że gość odszedł tak, jak żył – bez emocji, w ciszy. I tyle, życie toczy się dalej.

Hmm, no ciekawe, czy spotkało go coś, przez co zgasł.

 

Księżniczki obcych królestw nie chciały smutnego męża, a te, które chciały, nie były chciane. Król nie szukał miłości, nie miał też złamanego serca

Ten fragment chyba najlepszy – bardzo nastrojowy.

 

Ooo, teraz Cię wybieliło! Czyżbyś dostąpiła katharsis, Pierożku? :D

 

EDIT: Swoją drogą, 24h od publikacji tekstu na ledwie ponad 1000 znaków i 0 komentarzy… Jak Ty to zrobiłaś? :O

"Tam, gdzie nie ma echa, nie ma też opisu przestrzeni ani miłości. Jest tylko cisza."

I bez sado-maso, nie zapominajmy, Pierożku ;P

Hmm, no ciekawe, czy spotkało go coś, przez co zgasł.

Ja tam nie wiem, co król wyprawiał, kiedy nikt nie patrzył. W tych królewskich rodzinach wersja oficjalna często się różni od rzeczywistej XD

 

Ten fragment chyba najlepszy – bardzo nastrojowy.

Dzięki :-)

 

Ooo, teraz Cię wybieliło! Czyżbyś dostąpiła katharsis, Pierożku? :D

Nie miałabym nic przeciwko, ale niestety nie. Nie umiem usunąć zdjęcia profilowego…

 

EDIT: Swoją drogą, 24h od publikacji tekstu na ledwie ponad 1000 znaków i 0 komentarzy… Jak Ty to zrobiłaś? :O

Hmmm, podejrzewam, że to przez Legendę; mogłam wrzucić tekst po zakończeniu konkursu, ale przyszło mi to do głowy trochę później…

 

Dzięki za wizytę i komentarz :-)

Letting go is an invitation. Letting go is a choice.

Hmmm, podejrzewam, że to przez Legendę; mogłam wrzucić tekst po zakończeniu konkursu, ale przyszło mi to do głowy trochę później…

To żadna wymówka dla portalowiczów. Takie zaniedbanie wymaga reakcji ze strony Primagrodu – focham się i rezygnuję z dyżurów, o! Hmpf! ;P

 

Ja tam nie wiem, co król wyprawiał, kiedy nikt nie patrzył. W tych królewskich rodzinach wersja oficjalna często się różni od rzeczywistej XD

Aaaach… No, racja. Przepraszam, że w Ciebie zwątpiłem, Pierożku XD

"Tam, gdzie nie ma echa, nie ma też opisu przestrzeni ani miłości. Jest tylko cisza."

Takie zaniedbanie wymaga reakcji ze strony Primagrodu – focham się i rezygnuję z dyżurów, o! Hmpf! ;P

No ładnie, teraz będzie, że to moja wina :P

Letting go is an invitation. Letting go is a choice.

Bardzo ładny i bardzo smutny szorciak o bardzo smutnym królu. Teraz będą mieli wesołego, to się skończy spokój. ;)

Po stypie ludzie jeszcze długo pili i jedli za zdrowie władcy.

Ludzie jedzą i piją raczej na stypie, a nie po. W końcu to jest stypa. :D

 

"Fajne, a nawet jakby nie było fajne to i tak poszedłbym nominować, bo Drakaina powiedziała, że fajne". - MaSkrol

Dzięki za wizytę :-). Fajnie, że szorcik przypadł do gustu.

 

Teraz będą mieli wesołego, to się skończy spokój. ;)

Bardzo prawdopodobne ;D

 

Z tą stypą to chodziło mi o to, że poddani przedłużyli sobie świętowanie ;-).

Letting go is an invitation. Letting go is a choice.

Z tą stypą to chodziło mi o to, że poddani przedłużyli sobie świętowanie ;-).

No, w sumie, każda okazja jest dobra, żeby pojeść, a zwłaszcza popić. :D

Umarł król, niech żyje król!

"Fajne, a nawet jakby nie było fajne to i tak poszedłbym nominować, bo Drakaina powiedziała, że fajne". - MaSkrol

Dokładnie :D

Letting go is an invitation. Letting go is a choice.

Bez twistu i bez moralu. Rzeczywiscie smutne Ci to wyszlo. A twist i moral tylko zepsulby nastroj… Podobalo mi sie :)

Porządnie napisane, ale ów smutny klimat jakoś do mnie nie przemówił. Bywa.

Won't somebody tell me, answer if you can; I want someone to tell me, what is the soul of a man?

Katiu,

miło mi, że opko bez morału przypadło do gustu ;-) Dzięki za wizytę :-)

 

NWM,

gdyby wszystko do nas przemawiało, to życie byłoby nieznośne ;-) Dzięki za wizytę i komentarz :-)

Letting go is an invitation. Letting go is a choice.

Elo, ja też zajrzałam do Twojego szorcika pierożku i spodobał mi się. Mam jakieś takie przeczucie, że o ile smutny król był dobrym królem (nawet jeśli dziwacznym), to ten wesoły może się okazać zgoła beznadziejnym. Jakieś takie poczucie we mnie pozostawił ten tekst, choć nic dosłownie tego nie sugeruje. Dziwnie fajny tekst. Niby nic, a jednak coś. Przyjemna lektura. 

Elo,

Bardzo się cieszę, że zawitałaś :-)

 

to ten wesoły może się okazać zgoła beznadziejnym.

Różnie może się to królowanie potoczyć ;-)

 

Niby nic, a jednak coś.heart

 

Cieszę się, że lektura sprawiła przyjemność :-)

Letting go is an invitation. Letting go is a choice.

Ale o co tu chodzi?

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

A gdzie tu jest fantastyka?

A poddani nigdy nie są zadowoleni z króla. Ani z prezydenta czy premiera. Jeśli był dobry, to dopiero za rządów następnego go docenią…

Babska logika rządzi!

Reg,

Ale o co tu chodzi?

Mam swoją odpowiedź, ale tym razem pozwolę sobie bezwstydnie przenieść ciężar interpretacyjny na czytelnika. A jeśli tekst jest niezrozumiały, to przynajmniej lektura nie zajęła dużo czasu ;-).

 

Finklo,

A poddani nigdy nie są zadowoleni z króla.

W bajkach czasem są. A może po prostu było im z takim królem wygodnie? ;-)

 

Jeśli był dobry, to dopiero za rządów następnego go docenią…

A to chyba nie tylko władców dotyczy.

 

Dzięki dziewczyny za wizytę i pozostawienie śladu :-)

Letting go is an invitation. Letting go is a choice.

Władcy mają najwięcej poddanych, więc najłatwiej rozpoznać zjawisko. ;-)

Babska logika rządzi!

No niby tak, ale myślę, że stwierdzenie, że w pełni doceniamy ludzi/ rzeczy/ coś, co mamy, dopiery gdy to/tego kogoś stracimy jest dość uniwersalne ;-)

Letting go is an invitation. Letting go is a choice.

O, szeroko pojmujesz zjawisko. No, chyba tak.

Babska logika rządzi!

Mam swoją odpowiedź, ale tym razem pozwolę sobie bezwstydnie przenieść ciężar interpretacyjny na czytelnika. A jeśli tekst jest niezrozumiały, to przynajmniej lektura nie zajęła dużo czasu ;-).

Tekst nie jest niezrozumiały. Zastanawiałam się tylko, w jakim celu powstał, ale po Twoim wyjaśnieniu już wiem, że muszę to sama wykombinować. Nie wykluczam, że zacznę ssać palec… ;)

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Finklo,

A bo dla mnie nawet docenianie władców sprowadza się do jednostki – doceniamy to, co nas bezpośrednio dotyczy; i jeśli takich jednostek jest wystarczająco dużo, to rodzi się pewien wizerunek – dobrego/złego/głupiego władcy/ człowieka itp.

Choć oczywiście to tylko jedna strona medalu; wizerunek można też kreować i modyfikować zbiorową świadomość ;-)

I wizerunek może być jeszcze bardzo różny w zależności od tego, kogo spytać o zdanie – pojedynczą osobę/grupę/warstwę społeczną/rządy obcego państwa itd., itp. ;-)

 

Edit.

Reg, na pewno powstał po coś i z jakiegoś powodu. I tak, coś chciałam przekazać :-) Metoda na palec działa? ;-)

Letting go is an invitation. Letting go is a choice.

Tak, Dogsdumpling, działa świetnie – z pewnością słyszałaś o teoriach wyssanych z palca. ;)

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Aaa, rzeczywiście :-) Chętnie dowiem się o rezultatach tej procedury w Twoim wykonaniu, Reg ;-D

Letting go is an invitation. Letting go is a choice.

Dogsdumpling, oto moje wnioski wyssane z palca: Znalazłaś w szufladzie tekst napisany w innym życiu, a ponieważ w życiu obecnym nie uznałaś za stosowne dopisać puenty, twistu ani morału, otrzymaliśmy dzieło, które prezentuje się tak, jak się prezentuje. ;)

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

nie uznałaś za stosowne dopisać puenty, twistu ani morału, otrzymaliśmy dzieło, które prezentuje się tak, jak się prezentuje

Poniekąd ;-) Tak wtedy, jak i teraz uważam, że puenta zepsułaby tekst. Teraz jest tym, czym chcę (i czym wtedy chciałam), żeby był :-)

 

Całkiem skuteczne to wysysanie XD

Letting go is an invitation. Letting go is a choice.

A i owszem, skuteczne. ;D

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Nie urzekło mnie :(

Znam tylko pięć liter ;)

Dzięki za wizytę :-)

Letting go is an invitation. Letting go is a choice.

Hmm… Tekst bardzo dobrze napisany., z dobrym stylem, ogólnie fajna zajawka na coś dłuższego…. Ale, brakło mi puenty. Albo ja nie potrafię jej wyłowić, choć końcówkę przeczytałem kilka razy.

 

edit

Chyba że brak puenty to puenta…

O, jak fajnie, że ktoś tu jeszcze zajrzał :-)

Dzięki za miłe słowa. Śmierci rzadko towarzyszy puenta. Chyba częściej właśnie jej brak.

 

Dzięki za wizytę!

Letting go is an invitation. Letting go is a choice.

Nowa Fantastyka