- Opowiadanie: rybak - Superprodukcja II

Superprodukcja II

Oceny

Superprodukcja II

– … Auuuu, łeeeee, buuuuu!…

 

Patataj, patataj, tup, tup, tup…

 

– Hahaha! Auuu?

– Auuu!

– Auuu, auuu?

– AUUUUU! BUUUUU!

– Hmmm… Yyy?

– Aha. Yyyy! Yyyy!!

 

Patataj patataj, tup, tup…

 

***

… Wiuuuuuuu! (wianie wiatru w jaskini, osiem tys. m. npm. Głosy bohaterów wewnątrz):

– Smoku!

-….

– Smooooku!

-…

– SMOOOOKU!

– UUUUUUUU! AARRRGHH!!!

 

Łup, łup, jebudu, sru, PIERDUT! CHLAST!

 

– HAHAHA!

– Hahaha? Buuuu!… Yyy?

– Bul, bul…

(bulgocze czarodziejska jucha ubitego smoka, którą Wojowniczka Agłaja polewa utracony artefakt Pana Zajefajnego Ogrodu).

Artefakt: odrasta. Większy.

 

***

– Hahaha, tralala!

– Mrrrauuu?

– Mrrauu, mrau!!!

– Ach, ach, ahaahaahaACH!

-O!O!O!O!

(głosy superbohaterów: stopniowo cichną…)

 

Wysłuchaliście państwo czwartej, ostatniej części słuchowiska fantasy „Pan Zajefajnego Ogrodu kontra Agłaja. Utracony Artefakt”.

Koniec

Komentarze

I właśnie o to nam chodziło, Oscar za efekty specjalne murowany! Tak trzymajcie, obywatelu!

Historia to uzgodniony zestaw kłamstw.

Jeszcze czego! Artefaktu nie zamierzam!

;)

Odgrzewane kotlety, odcinanie kuponów, trzepanie kasy, bohaterowie się nie rozwijają, efekty takie same jak poprzednio ;).

Superprodukcja skończyła się na pierwszej części ;P!

 

EDIT: A tak właściwie, to Superprodukcja skończyła się na “Kill ‘Em All”!

Zapraszam w czwartki o 19 do proradio.pl. Spora dawka rockowej muzyki + stękania starego dziada ;).

No, jak każdy porządny sequel – większy, bogatszy, efektowniejszy (ach te didaskalia) i mniej sensowny od poprzednika. Brawo. Tak trzymać! (niekoniecznie za Artefakt) 

Dla podkreślenia wagi moich słów, Siłacz palnie pięścią w stół!

Aaaa niewdzięcznicy!!! Norrrmalnie z ryjem. I ogonem! To ja tu duszę dla was nicuję, serce spod piersi wyrywam, malkontenci, a wam, zblazowani czytacze, nawet takiej ofiary Tffffórcy mało?! Takie fantasy wam dałem, ikoniczne i rudymentarne, a tu nic. No NIC! Żadnej., norrrrmalnie wdzięczności, ino roszczeniowość! Aarrrrgh! (nie, nie mogę dalej, i tak już oplułem smartfona, litości, Panowie, bo tu ludziska biorą to na poważnie, a mnie już przepona od śmiechu boli :D:D. ).

Przeczytałem sequel i dalej niewzruszonym. Choć plus za scenę seksu (tudzież ryków godowych, trudno ocenić), zdecydowanie lepiej opisana aniżeli w oryginale. Kto by pomyślał, że druga część pierwszą przerośnie? Za sam ten fakt dodatkowa gwiazdka bezdyskusyjnie się należy.

"Nie wierz we wszystko, co myślisz."

No, tu przynajmniej jucha bulgotnęła! ;D

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Mi tez sie bardziej podoba druga czesc Superprodukcji :) A najbardziej tup, tup, tup… to takie napawajace groza ;) 

A ja też wolę pierwszą część. Acz efekty specjalne zacne. ;-)

Babska logika rządzi!

Jest “wianie wiatru w jaskini”? Jest! Jest wysokość (he, bagatela) 8000 m n.p.m.? Jest! Jest tajemnicze wnętrze jakiejś groty, jaskini? No jest! Są góry? Są! Klimat jest? No ba! To co, u licha, ma mi się nie podobać (w mordę jeżozwierza)!  ;)

Nowa Fantastyka