- Opowiadanie: maciekzolnowski - Pociąg przeznaczenia

Pociąg przeznaczenia

Dyżurni:

Finkla, joseheim, beryl

Oceny

Pociąg przeznaczenia

Wśród martwych, starych lip porykiwał jesienny… Światłem mętnym, zdławionym migotało zachodzące naprędce… Zresztą, cóż to było za słońce! Wszystko dokoła zdawało się blednąć i ginąć w jego lichym blasku, a w tym spektakularnym umieraniu widać było rozpaczliwe, afektowne wręcz wołanie o pomoc.

Rozłożyłem swe członki na zimnym, kamienistym gruncie, głowę opierając o szynę. Czułem, jak pulsuje mi tętno… i że żyję. Jeszcze! Ale niewielkie kropelki potu, niczym topiące się na płatkach przebiśniegów kryształki lodu, zwiastowały nadchodzące nieuchronnie w cyklu życia i śmierci zmiany. Pociąg był już tuż-tuż, a z jego reflektorów buchało ponure memento mori i doganiało mnie, dopędzało, by mi o tym szepnąć na ucho. Osobiście! Nie pozostało mi nic innego, jak tylko zamknąć oczy i gotować się na najgorsze.

Nagle słyszę złowieszcze: bam! Gwałtowne uderzenie w czaszkę w okolicach skroni powoduje wykolejenie się maluteńkiej kolejki, koniec widowiska! Wstaję, by naprawić szkody. Model sam się przecież nie zreperuje.

Koniec

Komentarze

No cóż, straszny i groteskowy sen może nawiedzić także wygodnie podróżującego pasażera kolei. ;)

 

Wiatr po­gwiz­dy­wał wśród sta­rych drze­wo­sta­nów. –> Wiatr po­gwiz­dy­wał wśród sta­rego drze­wo­sta­nu.

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Dzięki Reg., wielkie dzięki! :)

 

Tak sobie myślę, że ten opis Schultza również by mógł pasować do opisu tego, co ma lub mieć może pasażer za oknem wagonu, pędzącego, mknącego w siną dal pociągu:

“Cały ten ciemny krajobraz, pełen powagi, zdawał się ledwie dostrzegalnie płynąć sam w sobie, przesuwać się mimo siebie jak chmurne i spiętrzone niebo pełne utajonego ruchu. Płynne pasy i szlaki lasów zdawały się szumieć i rosnąć na tym szumie jak przypływ morza wzbierający niedostrzegalnie ku lądowi. Wśród ciemnej dynamiki lesistego terenu wyniesiona biała droga wiła się jak melodia grzbietem szerokich akordów, naciskana naporem potężnych mas muzycznych, które ją w końcu pochłaniały”.

Mnie chodziło o uzyskanie podobnego efektu, ale w skali bardziej mikro. Chciałem też skupić się bardziej na samych detalach, typu: druty, nasypy, szyny, podtorza itp. 

Nawet bardzo by pasował. ;)

Maćku, czy S zamiast Z w tytule jest celowe?

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Nie, to literówka, dzięki za wychwycenie wszystkich byków i pomniejszych byczków. :)

;D

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Cudownie przepoetyzowany opis, nieco górnolotny i przyfastrygowany złotą nitką kiczu, ale to absolutnie nie jest wada. Ba, to poważna zaleta. Budowa zdań, ich rytm, nawet samo brzmienie słów wydaje się być wypolerowane i wypieszczone, czytanie to po prostu czystą przyjemność. 

I teraz pytanie – czy to tylko taki wyścig na ćwierć mili, czy też potrafiłbyś utrzymać swój literacki silnik na tak wysokich obrotach również w jakiejś dłuższej formie, nie odpuszczając gazu na fabularnych zakrętach? 

Dla podkreślenia wagi moich słów, Siłacz palnie pięścią w stół!

Maćku, o Maćku!

Cudownie niezmiernie, prawie niemal lirycznie, opisałeś ten mrożący krew żyłach przypadek katastrofy kolejowej, ale ja, zapewne pod błogosławionym wpływem kofeiny jeszcze nie będąc, zamysłu utworu do końca pojąć nie zdołałem.

Co smuci mnię, również niezmernię.

O, tak: sad

Jakiś błyskotliwy tekst z internetów.

Ładne, z tym, że mnie wystarczyła ta część do gwiazdek, jakoś tak się kończyła twistowo ;)

Wielkie dzięki, Anet, Thargone, Zalth (również i za ten punkcik, za kliknięcie)! Wyjątkowo to miłe słowa, Thargone!  :)

 

I teraz po kolei:

 

“Czy też potrafiłbyś utrzymać swój literacki silnik na tak wysokich obrotach również w jakiejś dłuższej formie”. Thargone, raczej bym nie potrafił i nawet nie chciał (w myśl zasady: wielka księga – wielkie zło, mała księga – małe). Człowiek cierpi na ciągły brak czasu, choć z drugiej strony… aż chciałoby się nieraz zwolnić, wkręcić się w coś i nigdzie nie spieszyć, nie gonić. Ale jestem otwarty na cykle, na doświadczenie, płynące z popełnienia króciaków i opków na podobny temat i utrzymanych w podobnym klimacie.  

 

“Mnie wystarczyła ta część do gwiazdek”. “Zamysłu utworu do końca pojąć nie zdołałem”. “Straszny i groteskowy sen [był to]”. Interpretacji może być wiele. Ja bym do tego podszedł dosłownie i dosadnie. Utwór mój opisuje dwie niezależne od siebie scenki: 1) rzekome samobójstwo i katastrofę modelu kolejki-zabawki oraz 2) podróż pasażera entej klasy i wrażenia estetyczne, jakich doznaje (spoglądając przez okno na tory i podtorza, na to wszystko, co znajduje się zaraz za szybą, w tej bliskiej, najbliższej perspektywie).

 

I na koniec link do mojego poprzedniego drabbelka (dla osób zainteresowanych kolejnictwem i modelarstwem):

http://www.fantastyka.pl/opowiadania/pokaz/20434

Dobry szorcik. :)

Oryginalny dobór języka do okoliczności, bardzo oryginalny. :D

;D Rossa! Serdecznie przy okazji pozdrawiam! :)

Zaskoczenie w pierwszej części fajne, ale przekazu całości nie pojęłam.

Babska logika rządzi!

Przeczytałam trzy Twoje pociągowe teksty i ten najbardziej mi się podoba. Głównie za klimat, który Ci się udało stworzyć . I za poetycki, obrazowy język… :) Udany szort.

Thx, Finkla i Katia! Katia, sama widzisz, ile to się nieraz trzeba natrudzić, by za trzecim albo i czwartym razem wyszło coś w miarę strawnego i ktoś cię wreszcie pochwalił. ;)

Taaa… Bo niby wcześniej nikt Cię nie chwalił? ;)

Jasne, Anet. Wielokrotnie mnie chwalili i wielokrotnie ganili (częściej jednak ganili). Przyzwyczaiłem się już do tej sinusoidy. ;) 

Tworzysz fajny klimat i pierwsza część wychodzi naprawdę fajna. Z drugą już gorzej, bo nie od razu znalazłem interpretację dla prezentowanej treści. Ale na szczęście nie zatarło to klimatu z pierwszej. Stąd mój klik ;)

Won't somebody tell me, answer if you can; I want someone to tell me, what is the soul of a man?

Wielkie dzięki za kliczek, NoWhereMan. Tak się właśnie zastanawiałem, czy aby nie pozostawić części pierwszej, a drugą zwyczajnie wyrzucić. Czytelność przekazu to jednak ważna sprawa. 

 

W ogóle nie przypuszczałem, że aż tak dobre ćwiczenie sobie niechcący wydumałem. Katia przeczytała trzy kolejarskie teksty, traktujące o sprawach podobnych. Zestawiła je ze sobą, porównała i dokonała oceny. I teraz widać jak na dłoni, czego mniej więcej łaknie czytelnik, czego oczekuje i żąda. Naprawdę dobra etiuda – polecam każdemu!  

Tak mnie to męczyło, że aż w końcu uległem pokusie skrócenia tego opka. I wcale nie żałuję! 

Ładny szorciak.

Teraz już niewiele trzeba, aby zostało sto słów… ;D

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

;D Blackburn! 

Tak jest, Reg. Według mojego licznika mamy tutaj sto czterdzieści dziewięć słów. Ani to drabbelek, ani drubbelek, a dokładnie – to jest coś pomiędzy (szort po prostu). 

Maćku, liczyłam dwa razy. Paluchem. W tej chwili jest 107 słów i nie chce być inaczej.

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Wiem, o co chodzi. Teraz już powinno być okej. Po prostu niechcący skasował mi się jeden akapit.

No cóż, tak się zdarza. Tym razem akapit udał się na spacer w niezbyt atrakcyjnych okolicznościach przyrody, ale fajnie, że szybko wrócił. ;D

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Bardzo się podobał pomysł i ciekawe wykonanie :) Cóż więcej tu pisać…:) 

 

Dziękować! ;)

Owszem, wykonanie ciekawe. Kontrast między początkiem a finałem też ciekawy. Jednak w końcu tylko wzruszyłam ramionami. 

Ocha, jak dawno Cię nie widziałem / nie słyszałem! :)

“Jednak w końcu tylko wzruszyłam ramionami”. Być może kolejarskie sprawy nie znajdują się w kręgu Twoich zainteresowań. Dzięki w każdym razie! 

Oj, nie! Jeszcze do tego mam uraz, bo tata i brat mają fioła. ;)

Rozumiem. ;)

Każdemu przeznaczony jest taki pociąg jaki sobie kupi. Fajny szort, kliknę na Bibliotekę.

Wielkie dzięki, Marcinie! Pisałem teraz ostatnio coś dłuższego, ale chętnie powrócę do szortów – tego, co konkretne, zwięzłe i treściwe. :)

Patos trochę mnie przytłoczył, ale przyznaję, że twist pomysłowy.

Mogło być gorzej, ale mogło być i znacznie lepiej - Gandalf Szary, Hobbit, czyli tam i z powrotem, Rdz IV, Górą i dołem

Zagubiłem się nieco przy tych niedopowiedzeniach w pierwszych zdaniach. Język rzeczywiście iście poetycki, troszkę mnie nim zdezorientowałeś, Macieju. Twist jest zaskakujący ale powoduje, że opowiastka staje się błahostką i żartem. A początek zwiastował zagadnienia niemal transcendentalne i egzystencjonalne. A tu jeno kraksa PIKO czy może nawet TT.

Kliczka dałem nie klika ;)

Po przeczytaniu spalić monitor.

Dzięki Ci wielkie, Mr.Maras! Za “bibliotekę” również serdeczności! Spowodowałeś tym samym, że uzyskałem “specjalne moce” zwracania większej wagi właśnie na twisty. Ten pociąg jest mi widocznie przeznaczony! ;)  

Nowa Fantastyka