- Opowiadanie: rybak - Nagły krach mysiego raju, czyli o roli przypadku w historii

Nagły krach mysiego raju, czyli o roli przypadku w historii

Oceny

Nagły krach mysiego raju, czyli o roli przypadku w historii

Gwałtownej odrazy do dalszej reprodukcji osiem miliardów egzemplarzy Homo sapiens nabrało 13 kwietnia 2018 roku. Od tego dnia spłodzili ledwie trzy miliardy dzieci, które zostały rodzicami miliarda. Ten dał życie trzystu milionom, one wydały na świat sto milionów.

Po ćwiartce millenium na Ziemi pozostało dwanaście milionów ludzi. Jeszcze trzy dekady – i było ich pięć milionów. Niestety, trend się nie odwrócił. Kiedy po długich staraniach spotkała się wreszcie ostatnia dwójka, okazało się, że on to gej, a ona żywi nieprzepartą awersję do seksu, oddając się z upodobaniem wrestlingowi,  medytacjom i solipsyzmowi.  

Gdyby nie te medytacje, historia ludzkości potoczyłaby się zupełnie inaczej.

Koniec

Komentarze

Dość osobliwa wizja zagłady ludzkości.

 

Osiem mi­liar­dów eg­zem­pla­rzy Homo Sa­piens na­bra­ło gwał­tow­nej od­ra­zy do re­pro­duk­cji 13 kwiet­nia 2018 roku. – Na czym polega reprodukcja dnia i dlaczego homo sapiens mieliby reprodukować właśnie 13 kwietnia 2018 roku?

 

bo kiedy po dłu­gich po­szu­ki­wa­niach od­na­la­zła się ostat­nia dwój­ka… –> Kto ich poszukiwał, skro było tylko tych dwoje?

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Poprawiłem.

Nie osobliwa. Eksperyment Calhouna polecam:)

Rybaku, przeczytałam polecankę i uważam, że dość ryzykowne jest zakładanie zachowania ludzi na podstawie eksperymentu przeprowadzonego na myszach.

 

osiem miliardów egzemplarzy Homo Sapiens… –> https://sjp.pwn.pl/poradnia/haslo/homo-sapiens;4011.html

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Naprawdę nie widzisz żadnych analogii? Obecnej cywilizacji ludzi z jej zjawiskami socjologicznymi, do socjologii “społeczności” myszy między jej etapem równowagi/stagnacji a upadku w Mysim Raju?

Przecież to aż bije w oczy.

 

Mam wrażenie, że ludzkość prędzej wyginie z powodu wojen, niż od dziś pójdzie w ślady myszy.

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Libertyńska zachodnia Europa to dziś taki mysi raj na początku stadium upadku. Ale spokojnie, nie wymrze, nie zdąży, napierw zeżrą ją głodne myszy z zewnątrz;)

Ja myślę, że już idzie w ślady myszy.

Znam tylko pięć liter ;)

Zwłaszcza te dominujące liczebnie u schyłku mysiego raju wymuskane, uległe, potwormie głupie samce oraz zmaskulinizowane , agresywne, równie głupie samice myszy, unikające rodzenia młodych, coś mi przypominają. W naszym mysim raju.

Miałam na myśli głównie zabezpieczenie potrzeb, brak potrzeby walki → wycofywanie się z aktywności → marazm → wszyscy umrzemy.

Znam tylko pięć liter ;)

Też. Ale głównie ja o objawach społecznie znaczących. Bo cywilizacje rozwijają się w różny sposób, za to umierają zazwyczaj dość podobnie (jeśli nie ubił ich wybuch Thiry, rzecz jasna…).

A ja o objawach społecznie nieznaczących?

Rywalizacja prowadzi do rozwoju społeczeństwa. Gdy jej nie ma/nie ma o co walczyć (nieważne, surowce, dobra, samice), tracimy pewne umiejętności. 

Znam tylko pięć liter ;)

Ty o zasadach społecznych:)

Dla mnie to są absolutne podstawy istnienia i rozwoju społeczeństw.

Znam tylko pięć liter ;)

Ale z kim ona ten wrestling uprawiała? Sama ze sobą?

W końcu jednak się spotkali, daj im szanse, może coś z tego wyjdzie.

Kontakty z innymi osobami, jeśli pozbawione są znaczenia emocjonalnego, przestają się liczyć. D.G.

W zupełności się zgadzam, co do szkodliwości medytacji. 

Całkiem udany drabble :-) 

Dla podkreślenia wagi moich słów, Siłacz palnie pięścią w stół!

Darconie, jak to z kim?:D Z ostatnim facetem na planecie:D. Skutecznie… Więc na koniec pozostał jej tylko solipsyzm:DDD

A ja tam mam nadzieję, że kiedy ona była pogrążona w medytacji, to gej ją przeleciał, wyobrażając sobie, że to facet. W końcu ostatnie zdanie musi po coś tam być.

I też mnie zastanawiało, z kim ten wrestling…

Babska logika rządzi!

Miała go w stanie bezbronności (po tym wrestlingu;). Zaczęła medytować, amiadt skorzystać. No to zwiało, chłopię. :D

 

A można wykorzystać seksualnie nieprzytomnego faceta w stanie bezbronności? Tak z ciekawości pytam.

Babska logika rządzi!

. Dla ratowania gatunku wszystko można, a nawet trzeba!:P

Ja nie pytam o etykę, tylko o fizjologię. Czy taki facet zadziała?

Babska logika rządzi!

Nie mam pojęcia, szczerze mówiąc. Nie znam się na nich. W moim drabblu nie zadziałał, ino uciekł.Więc ludzkość wymarła jako te mamuty.;)

 

Ale mamuty, w przeciwieństwie do naszej zapaśniczki, to chyba lubiły sobie pociupciać ;) Także chyba nie od abstynencji seksualnej wyginęły. Tak jak w tym przysłowiu, mamuty nie gęsi, swój extinction mają. Czy coś takiego :P

Czytałem kiedyś o tych myszach, a twój drabelek to całkiem fajna analogia historii zdegenerowanej mysiej rodzinki.

 

Finklo, no jak był wrestling, to i mięśnie musiały być. Także ostatni samiec, nawet jeśli nie miał krzty wyobraźni, powinien sobie poradzić ;) Także, ten… jest nadzieja na przetrwanie gatunku :)

No mówiłem, wszystko przez te medytacje. Bo gdy przetrwanie gatunku wchodziloby w grę, to ani wrestling, ani solipsycyzm, ani nawet homoseksualizm (przy odrobinie wyobraźni) nie stanowiły by istotnej przeszkody.

Dla podkreślenia wagi moich słów, Siłacz palnie pięścią w stół!

Tak czytam raz, drugi, trzeci i zachodzę w głowę, co chciałeś przekazać. Czy to obawa przed ujemnym przyrostem naturalnym, czy może krytyka medytacji?

Koncepcja zagłady ludzkości ciekawa, choć IMO niewiarygodna, ale też chyba nie wiarygodność była celem tego drabbla.

Paper is dead without words; Ink idle without a poem; All the world dead without stories; /Nightwish/

El Lobo – no, ciekaw jestem, jak myślisz, co chciałem przekazać ?

Jako człowiek inteligentny na pewno umiesz znajdować analogie. Gdy przeczytasz o eksperymencie Calhouna (Mysi Raj – wpisz w Google a nie zawiedziesz się;), z pewnością Ci się to uda. Obok paru innych eksperymentów z XX wiekku, ten akurat należy do kanonu fundamentalnej wiedzy już od poziomu porządnej szkoły średniej ;)

Znajdowania analogii między analogiami od Czytelników ten malutki tekścik zdecydowanie nie wymaga.

Czytałem. Rozumiem teraz, co chciałeś przekazać, ale obawiam się, że mam inne zdanie. ;) Owszem, analogie widzę, ale, jeśli nawet założymy, że eksperyment przeprowadzony na myszach (i to w warunkach laboratoryjnych, bo jak inaczej) można odnieść do ludzi w środowisku naturalnym to:

Daleko jest nam od posiadania idealnego środowiska do rozwoju. Nawet jeśli na Zachodzie żyje nam się stosunkowo dobrze, to wciąż dużo brakuje do optymalnych warunków rozwoju, nie mówiąc już o innych częściach świata. Weź pod uwagę, że myszy nie miały ani wrogów, ani chorób, a wszystkie ich potrzeby były zaspokojone “odgórnie”. Nie wydaje mi się, żeby jakikolwiek człowiek był w takiej sytuacji.

Popraw mnie, jeśli się mylę, ale z tego co wiem, niż demograficzny obecny jest tylko w krajach wysoko rozwiniętych, co jest naturalną, ewolucyjną reakcją na dobrobyt i przeludnienie (co nie oznacza, że będzie trwał, aż populacja sięgnie zera). Ogólna liczba ludności na świecie rośnie.

Gdyby nawet pominąć powyższe argumenty i przyłożyć wyniki tego eksperymentu do naszej rzeczywistości, to powiedziałbym, że jesteśmy dopiero w Okresie gwałtownego rozwoju. 

EDIT: A tak odnośnie tekstu: szkoda, że nie napisałeś, że chodzi o eksperyment Calhouna, byłoby jaśniej. ;)

Paper is dead without words; Ink idle without a poem; All the world dead without stories; /Nightwish/

Dynamika wzrostu liczby ludności na całym świecie już znacząco spada, i to wliczając kraje biedne. Ostatni miliard przybył w ciągu 19 lat, poprzedni w ciągu 13. Następny przybędzie w ciągu prawie 30, potem zacznie ubywać.I zwróć uwagę jak przybywa w bogatych krajach "myszy– pięknisiów", homoseksualnych i bezdzietnych plus zmaskulinizowanych kobiet, pozbywających się płodów jak te zwyrodniałe myszyce u Calhouna. To już nie etap wzrostu. O Calhounie napisałem powyżej, pod tekstem. Pozdr.

I zwróć uwagę jak przybywa w bogatych krajach "myszy– pięknisiów", homoseksualnych i bezdzietnych plus zmaskulinizowanych kobiet, pozbywających się płodów jak te zwyrodniałe myszyce u Calhouna.

To jest już bardzo subiektywne, no chyba, że dysponujesz jakimiś danymi statystycznymi. Np. mi się wydaje, że wcale takich osób nie przybywa, tylko nie muszą ukrywać się tak jak dawniej. Poza tym, nawet jeśli się mylę i rzeczywiście przybywa, to właśnie w krajach bogatych.

 

Paper is dead without words; Ink idle without a poem; All the world dead without stories; /Nightwish/

Dające do myślenia. Ogólnie mi się podobało :)

Eksperyment mi znany i analogię do ludzkości również dostrzegam. Przeszkadza mi ona jednak jedynie pod tym względem, że zacznie ubywać mi i dobrych pisarzy i dobrych czytelników.

Nie jestem tylko pewien, czy można nasz gatunek sprowadzić do myszy, to raczej nie takie proste. Również uważam, że pewne mysie kolonie osiągnęły taki etap, że dalej już tylko w dół, ale to z pewnością nie jest jedyna przyczyna wyhamowania przyrostu ludzkości. Trzeba brać jeszcze pod uwagę, dajmy na to, wszelkiej maści zmiany klimatyczne, które zmieniają i coraz bardziej będą zmieniać okoliczności przyrody na świecie, i to niekoniecznie na bardziej sprzyjające, to, że w takich Chinach władza sama stara się regulować przyrost naturalny, fakt, że natura też w jakiś zadziwiający sposób się przed nami broni (i znowu CRP: tam podobno teraz rodzi się znacznie mniej chłopców niż dziewczynek, co też będzie miało pewien wpływ na rozwój populacji) czy w końcu, moim zdaniem nie do końca spiskowe teorie, wedle których są na świecie siły, którym zależy, żeby ograniczyć liczbę ludności do jakichś pięciuset milionów egzemplarzy, co próbują osiągnąć poprzez trucie nas jedzeniem, w którym zasadniczo mało co jest jeszcze jadalne, rozpylaniem w powietrzu jakiegoś chujostwa, usmażenie nam jąder za pomocą telefonów, i tak dalej.

No i jest jeszcze postawa społeczna, w myśl której nie chce się mieć dzieci z powodów, że tak powiem, czysto altruistycznych: po prostu sumienie nie puszcza, by skazywać własne potomstwo na gehennę egzystowania w tej drzew pięknych alei, gdzie już praktycznie nie ma logicznych podstaw, by spoglądać przed siebie z nadzieją i ekscytacją, bo w którą stronę nie spojrzeć, widok i tak zasłania jakaś dorodna lipa.

Niemniej, drabble sam w sobie wielkiego wrażenia nie robi.

 

Peace!

"Zakochać się, mieć dwie lewe ręce, nie robić w życiu nic, czasem pisać wiersze." /FNS – Supermarket/

Cieniu Burzy…. Hmmm… Mogę Ci odpowiedzieć na twój komentarz (znacznie dłuższy od samego drabbla, “który sam w sobie wielkiego wrażenia nie robi” tylko moim ulubionym Lemem. A nawet już tylko małym fragmentem z Lema:

 

“Nie boję się, tylko się namyślam – rzekł zirytowany Klapaucjusz, usiłując wynaleźć najtrudniejsze z możliwych zadań, ponieważ nie bez słuszności sądził, że spór o to, czy wiersz ułożony przez maszynę jest doskonały, czy nie, trudno będzie rozstrzygnąć.

– Niech ułoży wiersz o cyberotyce! – rzekł nagle, rozjaśniony. – Żeby tam było najwyżej sześć linijek, a w nich o miłości i o zdradzie, o muzyce, o Murzynach, o wyższych sferach, o nieszczęściu, o kazirodztwie, do rymu i żeby wszystkie słowa były tylko na literę C!!

– A całego wykładu ogólnej teorii nieskończonych automatów nie ma tam czasem być? – wrzasnął rozwścieczony do żywego Trurl. – Nie można stawiać tak kretyńskich warun…

Ale nie dokończył, ponieważ słodki baryton, wypełniając całą halę, odezwał się właśnie:

 

Cyprian cyberotoman, cynik, ceniąc czule

Czarnej córy cesarskiej cud ciemnego ciała,

Ciągle cytrą czarował. Czerwieniała cała,

Cicha, co dzień czekała, cierpiała, czuwała…

…Cyprian ciotkę całuje, cisnąwszy czarnulę!!

 

– I co ty na to? – wziął się Trurl pod boki, a Klapaucjusz, ani myśląc, już wołał:

– A teraz na G! Czterowiersz o istocie, która była zarazem maszyną myślącą i bezmyślną, gwałtowną i okrutną, która miała szesnaście nałożnic, skrzydła, cztery malowane kufry, w każdym po tysiąc złotych talarów z profilem cesarza Murdebroda, dwa pałace i pędziła życie na mordach oraz…

– Gniewny Gienek Gienerator, garbiąc garści, grzązł gwałtownie… – zaczęła maszyna, lecz Trurl skoczył do pulpitu, nacisnął wyłącznik i zasłaniając go własnym ciałem, rzekł zduszonym głosem:

– Żadnych takich bzdur więcej nie będzie! Nie dopuszczę do marnowania wielkiego talentu! Albo zamawiasz uczciwe wiersze, albo na tym koniec!

– A cóż – to nie są uczciwe wiersze?… – zaczął Klapaucjusz.

– Nie! To jakieś łamigłówki, rebusy! Nie budowałem maszyny do idiotycznych krzyżówek! To zwykłe wyrobnictwo, a nie Wielka Sztuka! Proszę podać temat, może być dowolnie trudny…”

 

pozdr. ;)

 

Cicha, co dzień czekała, cierpiała, czuwała…

 

Nawet nie masz pojęcia, jak cholernie krzepiące jest to “d”.^^

 

Peace!

"Zakochać się, mieć dwie lewe ręce, nie robić w życiu nic, czasem pisać wiersze." /FNS – Supermarket/

Nowa Fantastyka