- Opowiadanie: Pietrek Lecter - chistoria o niesamowitym łowcy

chistoria o niesamowitym łowcy

UWAGA!

POZIOM GŁUPOTY ZAWARTEJ W OPOWIADANIU JEST BARDZO WYSOKI.

PRZED PRZECZYTANIEM SKONSULTOWAĆ SIĘ Z LEKARZEM SPECJALISTĄ.

PRZECIWWSKAZANIA DLA OSÓB O WYROBIONYM DOBRYM GUŚCIE.

 

W opowiadaniu nawiązałem do pięciu (a może nawet i sześciu) dzieł. Ciekawe, kto znajdzie wszystkie.

 

Dyżurni:

Finkla, bohdan, adamkb

Biblioteka:

gary_joiner

Oceny

chistoria o niesamowitym łowcy

Cytaty nawionzujonce do opowiadania:

Bóg jest gejem – Curt Kobain

Każdy jest gejem – Curt Kobain

Nie musimy się rozmnarzać – Curt Kobain

Mulat, Albinos, Komar, moje Libido – Curt Kobain

 

Wbił do knajpy. Ludzie lękliwie opuścili wzroki i zajeli się piciem piwa, jak codzień.

– Gospodaszu, lej mnie piwa! – zażądał męszczyzna o pokrytej bliznami twarzy. Gospodasz bezsłowa napełnił kufel, a męszczyzna go zabrał. Usiadł przy stole w koncie Sali.

Pił rozmyślając o niej. Znowu go zostawiła. I pewnie niedługo znowu wróci. Baby jusz tak majo.

Dopił piwa i zarzondał następnego. Dosiadł się do niego się elf i powiedział:

– Pozwoli pan, że zapłacę.

Nie mam nic przeciwko – powiedział męszczyzna.

– Mam zlecenie – powiedział elf.

– A kto powiedział, że przyjmuję zlecenia?

– Ptaszki ćwierkają, Gerolcie.

– Serio? TO chyba trzeba zapolować.

– Cha, cha. Ale masz poczucie chumoru. Ale zajmijmy się poważnymi sprwami.

– Już nie robię w tym fachu.

– Tacy jak Ty nigdy nie przestają.

– Tacy jak ja?

– Tacy jak Ty.

– A kimżeś jesteś aby to oceniać?

– Nzywam się Legulasz. W gre wchodzi duża zuma.

– Jka?

– 100 kop rzydeckich.

– Fiu, fiu. Dużo. O co chodzi?

– Uratujesz for me ksierzniczke.

– Co?1

– No. I przebierzesz się za ja, że niby Ty to ja. Magiczny kamuflaż.

– OK.

Dogadli szczegóły i elf se poszedł. Do stolika podeszedła dziwka.

– Chcesz poczóć miłość? – zapytała.

– Kocham tylko jedną.

– Mnie?

– Spierdalaj

 

Jechał lasem a na szyi miał medalion dzięki któremu wyglądał jak Legulasz. Chodziło o to aby uratował Alicję a zasługi przypadły Legulaszowi. Ważne, że on dostanie pieniążki.

Z zarośli wypadli zbójcy.

– Wyskakuj z kasy! – zawołał ich cherszt.

– Nie – odpowiedział Gerolt.

– Zrobimy Ci krzywdę!

– Ale ja zrobie Wam krzywdę pierwszy!

– Walcz!

Gerolt wyjoł miecz zaszarżował na cherszta i ciachnoł mu łep. To samo zrobił pozostałym zbójcom.

Jehał lasem i myślał o niej. Jakże by było prosto, gdyby mógł ją uratować z wierzy. Umiał zabijać, a nie wyrywać.

Zajechał przed chatkę z piernika. Dohodziły z niej krzyki, a pochwili wybiegły z niej dwujka dzieci. Schował się za Geroltem. Z hatki wybiegnęła wiećma.

– Choćta, dzieciaczki!

– Nieeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeee!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

– Ja je obronię – powiedział Gerolt.

I przeszył ją mieczem. Jaś i Małgosia zamieszkali w chacie, a Gerolt pojechał dalej na swoim koniu Śledziu.

Alicja płakała w swojej komnacie. Tak źle czuła się uwięziona jak sardynka w pużce. Chciała wolność.

Do komnaty weszedł Randal Flag. Jusz nawet nie protestowała tylko rozłożyła nogi.

To jest takie upokarzające. Jak mógł jej to robić? Godzinę siedział i patrzył, a ona musiała znosidź to okropne spojrzenie.

Wyszedł rozeźmiany.

Jennefer zdradzała Gerolta z Yaskerem i nie czuła wstydu. Owinęła sobie tego gupka wokół palca. Taka jest sprytna!

– Yasker?

Lerzeli nadzy w łórzku po dobrym sexie.

– Yes?

– A gdybym poprosiła abyś zabił dla mnie Gerolta zrobiłbyś to?

– Zrobiłbym

– To zrób a ja zrobię ci coś innego.

Uśmiechnęła się zalotnie i poszła zrobić jajecznicę.

Dojechał do góry na której jest miasto a wnim gospoda w której zatrzymał. Tego wieczór organizowali tam konkurs taneczny. Jadł kolację gdy podeszła do niego kobieta.

– Weśmiesz ze mną udział w konkursie?

– Tak-odpowiedział.

Weszli na parkiet. uOrkiestra grała „Nigdy nie morzesz powiedzieś”. Zaczęli tańczyć, idealnie zagrywając się ze sobą.

Był to ślub nastolatków

I starzy ludzie życzyli im dobrze

Kobieta nazywała się Driss i przespała się z Geroltem.

Zasnęli, ale Gerolt był zawsze czujny. Do pokoju ktoś wszedł. Gerolt sięgnął pod poduszkę gdzie miał schowany sztylet. Zabujca zakradł się do łóżka i jusz miał w bić ostrze w serce Gerolta gdy Gerolt przebił go swoim sztyletem. Krew ochlapała twarz najemnika ale on to olał i zadał drugi sztych. Udało mu się zabić denata.

Driss się obudziła. Krzykła i wybiegnęła nagolasa. Gerolt zdążył tylko włożyć spodnie bo usłyszał kroki na schodach. Otworzył okno i uciekł nim.

Spadł nagrzbiet konia który jusz czekał.

Odjechał mając tylko spodnie.

 

Było mu zimno i przeziębił się. Jego stopy krwawiły. Ale jahał dalej.

Zobaczył trupa, umarlaka, zdechłego człowieka lub jak go tam jeszcze nazwać. Elokwentni pisaże jak ja znają dużo słów. Zdjął z niego odzież i ubrał je. Ciuchy i buty były trochę za małe, ale lepszy rydz niż nic.

Nastał zmierz i zatrzymał się na nocleg. Rozpalił ognisko zapalając stos bezładnie rzuconych badyli i upolował króliki. Zjadł kolację i położył się. Łeb opierał na siodle.

Usłyszał ruchy (w sensie że ktoś się przemieszczał, a nie ruchał z kimś) w krzakach. Wyszedł z nich trup którego ogołocił wcześniej z ubrań. Miał na sobie tylko spotnie. Z jego łba sterczała strzała niczym maszt lub coś innego.

– Zimno mnie– powiedział umarlak. – oddaj mnie me ciuchy.

– Tobie jusz się nie przydadzą.

– A jednak.

– Ogżej się przy moim ogniu.

Zombie [czyt. Zombi] usiadł blisko ognia z ponurą miną.

– Jak to jest?-zapytał Gerolt.

– Co?

– No być nieżywym.

– A! Nic specjalnego. Brakuje mi kobiet. Zmarłemu nie staje. A poza tym to nudno mi. Nie mam nic do ropoty. Tylko tak se lerzę na szlagu.

– Po co ?

– Jak to po co?

– Nie ma jaki zaświatów?

-Nwm. Jeśli są, to nie chcieli mnie tam. Dokond zmierzasz?

– Do Wierzy Bulu.

– Znasz droga?

-Jaka tako.

– Ja znam

Gerolt uznał, że trup może okazać się jeszcze użyteczny.

-Chcesz mi towarzyszyć?

-A mam co innego do roboty?

 

Jennefer spojrzała w swoją magicznoł kule i ujrzała zdechnięcie Yaskra.

– No trudno –powiedziała.

Chyba niedoceniała Gerolta.

 

Alicja myła się, a Randal Flag do niej dołączył. Obrzydliwie źmierdział i wyglądał obrzydliwie. Pomiendzy nogami miał kamienną laske. Była cienżka, dlatego chodził zgarbiony. Próbował jej użyć ale ucieknęła. Dogonił ją. Kazał jej polerować swój kamień drucianą szdżotkoł.

Zadawała sb w duhu pytanie-kiedy to everything się skończy?

 

Gerolt jechał dalej, a za jego plecami na plecach konia siedział truposz. Trupa bolała dupa.Ale jechali dalej, bo musieli jechać, aby dojechać do Wierzy Bólu i ocalić pienkno ksierzniczkę i zostać skromnymi i niedocenianymi bohaterami, niczym pisaże widmo.

Dojehali do Wierzy. Wysoka ona była jak skurczybyk lub coś innego gdy stoi. Miała dwie przybudówki po bokach, które jedno znacznie się kojarzą.

Zapukali do drzwi, ale nikt nie odpowiedział. Pukali dalej, walili (drzwi, a nie coś innego) i dopijali się, no ale nikt im nie otworzył.

Z przybudówek wybiegnęły trolle z mieczami i norzami i łukami i dzidami i toporami i innymi broniami. Rzuciły się one na przybyszy i chciały ich zabić ale szybki Gerolt był szybszy od nich i zaczął rozwalać ich swoim mieczem. Trup jest nieśmiertleny, dlatego nie mogli go zabić, więc on zabijał ich gołymi łapami, bo nie mogli mu nic zrobić, a on im mógł.

W końcu zaciukali wszystkie trolle i wygrali, ale bitwę nie wojnę. Znowu zapukali do drzwi, ale też nikt nie otworzył. Zamiast tego Randal wysłał na nich smoga aby ich pokonał. Wielki był to gad, z wielkimi i szeroko rozłożonymi skrzydłami, z bardzo długim ogonem, a śmierdział on bardzo siarką.

Trup rzucił się na smoga, ale ten spalił go doszczentnie, bp tylko tak można zabić trupa, bo trup pomimo że jest odpowrny na rany bo już umarł to gdy się go spali to nie ma ciała i to jest jego dostateczny koniec.

I w tym sposobie został Gerolt sam jak palec nie powiem gdzie bo nie wypada, a ja jestem kulturalny i na poziomie pisarz, a nie jakiś brukowiec. Wyjął on swojego miecza (w sensie broń, a nie tego ze spodni)  i wymamrotał potenżne zaklęcia. Jego oczy zapłonęły potenżną czerwienią, a jego twarzy wykrzywiła żondza mordu. Magia go dopalała i dzienki temu był silniejszy.

Skoczył na smoga, w locie wyminął jego płomień, znalazł się na jego głowie i wbił mu miecz w mózg. Stworzenie jeszcze chwilę się miotało,a potem przestało i zdechnęło.

Randal się przestraszyl tak wielkiego wojownika, ale nie chciał się tego przyznać, dlatego wyszedł w wielkim mieczem, wielkim jak małe drzewko i ryknął przeciongle. Rzucił się na niego, ale Gerolt zrobił unik, fikołka, skok, przewrót, piruet, fintę, paradę, sparowanie, odskok i wbił miecz w oko Randala, a potem go zabił.

Potem uwolnił Alicje. Oddał ją elfowi, zabrał nagrodę, oddał medalion i już jako on sam ruszył w świat na poszukiwanie dalszych przygód.

A tak przynajmniej myślał, ponieważ zamiast nowych przygód znalazł Jennefer, w jej domu, do którego podświadomie jechał, ale o tym nie wiedział, bo bardzo był chłop zakochany i serce nim kierowało, a nie umysł zdradziecki, bo tylko serce mówi prawdę ,a nie umysł, bo szczerze ono jest i lepiej wie, a umysł za bardzo wszystko komplikuje i spontaniczny wcale nie jest, a serce za to tak, dlatego jest lepsze i to jego należy słuchać. Taki jest przekaz tego opowiadania i morał ukryty, a Czytelnik jeśli mondry jest to zrozumie Szacownego Autora i doceni jego filozoficzną mondrość i geniusz jego będzie sławił. Skromny jestem, ale tak tylko powiem, że chociaż Nobl mnie się za to należy albo chociaż Zajdel jaki.

I wybaczył Gerolt wszystko Jennefer a ona go przeprosiła i znowu się kochali, bo miłość wygrywa i wspaniała jest i to też mondrośc płynąca z tego opowiadania, więc zapamiętajcie to Czytelnicy i cytujcie w odpowiednich sytuacjach, bo po urzyciu tak mondrego cytatu to was ludzie za mondrych wezmą i szanować będą, bo tylko mondre ludzie są szanowane, a mondrośc to trzeba zdobyć, albo się z nią urodzić, a Szacowny Autor się z nią urodził.

Dzienkuje za przeczytanie i bardzo mi miło, że komuś się chciało, bo teraz to mało osób czyta i warto pielengnować to znakomite zajęcie. Jako jeden z ostatnich prawdziwych Pisaży to mówię i prawdę prawię.

Żegnajcie. Jeśli chcecie kolejnych czenści to ślijta listy na Adres: Nigdzie, ulica im. Piotrusia Pana 12.

THE END

Koniec

Komentarze

Nabieram powątpiewania, Pietreku, czy to Twoje zdanie ze przedmowy nie było z goła takie z podchwytnym haczykiem, bo jak czytałam to wiedziałam, że gdzie indziej to nie było jeszcze o tym napisane i musiałeś dopiero te wszystkie przygody najpierw powymyślać, żeby je potem poubierać w słowa i pokazać światu. Ito się Ci dobrze udało, bo to były przygody dobre, ciekawe i nie puszczające napięcia do końca, dopóki nie było wiadomo jak to się skończy. Dobrze Ci się napisało, bo mnie się dobrze czytało i tylko nie wiem po jakiego grzyba wyposażyłeś swoje pracowitością spowite dzieło w taką masę wijących się czerwonych nicieni zalegających pod słowami czyli tam gdzie powinna być tylko łatwość oczom dana do przyjemnej lektury. Chyba po tym można poznać, że jeszcze nie poznałeś bardzo miłego Pana Edytora. A szkoda to wielka.

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Wymyśliłem sam, a te nawiązania to takie dla zabawy.

https://www.facebook.com/Bridge-to-the-Neverland-239233060209763/

Luzik historia. A nawiązać to ja myślę ze jest więcej nisz 4. Ja ros poznałam Wiedźm mina, Wat ce pierś cieni, Ali zje w Karinie Czatów, Zmierzch, Jasia i małą Gosię, i jeszcze Zerro.

Fajne jest, bo duszo akacji. Cugle coś się dzieje. No i jeszcze mrał na kocu albo i więcej.

Babska logika rządzi!

Alicja to tak luźno, a Jaś i Małgosia to faktycznie. Zmierzch nie, znam tylko z tytułu. A Zorro to tez nie. Ale jeszcze brakuje Ci dwuch :)

https://www.facebook.com/Bridge-to-the-Neverland-239233060209763/

Jak 2 jak po dałam 6? Coś oszuka jesz. No, nich jeż cze będzie smog wawelski. I pewnie cos o zombiakach co nie czytał am.

Babska logika rządzi!

Jeszcze Mroczna Wieża ;)

 

Tak podejrzałam, ale nie czyta łam wiec nie buła pewna.

Babska logika rządzi!

Nie, to nie Mroczna Wieża, ale jesteście blisko.

https://www.facebook.com/Bridge-to-the-Neverland-239233060209763/

Hmm, Randal Falgg oprócz w Mrocznej Wieży był jeszcze w Oczach Smoka i Bastionie.

Mamy Zwycięzcę! Bastion to poprawna odpowiedź! Zostało już tylko jedno nawiązanie.

https://www.facebook.com/Bridge-to-the-Neverland-239233060209763/

Rzucił się na niego, ale Gerolt zrobił unik, fikołka, skok, przewrót, piruet, fintę, paradę, sparowanie, odskok i wbił miecz w oko Randala, a potem go zabił.

Czemu nie można własnie tak opisywac walk?! Tylko ciongno aukcję na wiele stron i człowiek się nuży! Bravo!

Czaszka mówi: klak, klak, klak!

Nie wiem,  czy znacie to słowo, ale jestem AFANGARDOFY. 

https://www.facebook.com/Bridge-to-the-Neverland-239233060209763/

Jasnam. To taki fan gardy. Albo gerdy (taka firma co buduje zamki).

Babska logika rządzi!

W sensie, że ja taki nowoczesny jestem i robię coś nowego, a nie powielam innych ksionżek i wcale nie kopiuję innych dzieł.

https://www.facebook.com/Bridge-to-the-Neverland-239233060209763/

Xameleon Dębskiego?

na emeryturze

Nie :(

https://www.facebook.com/Bridge-to-the-Neverland-239233060209763/

Jak nie Xamelon Dębskiego, to znaczy, że nawiązałeś do Xamelona Dębskiego nie wiedząc, że nawiązujesz do Xamelona Dębskiego. TO JEST METAGRAFOMANIA I ZA TO CI KLIKNĘ.

na emeryturze

Niestety nawet tego nie czytałem :( 

https://www.facebook.com/Bridge-to-the-Neverland-239233060209763/

Żałuj. Dębski płacze.

na emeryturze

Nieh płacze ja wienkszy jestem Pisaż ;)

https://www.facebook.com/Bridge-to-the-Neverland-239233060209763/

Mocne 4 na 10, my kosmici wole li byśmy macki anie miecze no ale co zrobić.

Precz z sygnaturkami.

No ale macki się łatwiej niszczo

https://www.facebook.com/Bridge-to-the-Neverland-239233060209763/

Może im dorastajo?

Babska logika rządzi!

Ale wontpie że odrosno zanim wróg usiecze.

https://www.facebook.com/Bridge-to-the-Neverland-239233060209763/

Nowa Fantastyka