- Opowiadanie: dogsdumpling - Pop art

Pop art

Miniatura.

Dyżurni:

Finkla, bohdan, adamkb

Oceny

Pop art

Zamknij oczy. Weź głęboki oddech. Dotknij skrzypiec. Pomyśl. Dotknij jeszcze raz. Poczuj jak nabierają kształtu. Wyobraź to sobie dokładnie. Ułóż ramiona, podbródek. Zmierz dłonią odległość. Nadgarstek. Wyczuj chropowatość pod palcami. Przyciśnij. Po kolei. Zwiększ nacisk. Szarpnij. Najpierw delikatnie. Teraz mocniej. Szarpnij jeszcze raz. Skoncentruj się. Jeszcze. Poczuj wibracje rozchodzące się od koniuszków palców, drżenie powietrza. Nie otwieraj oczu. Weź do ręki smyczek. Uderz. Lekko. Mocniej. Teraz przeciągnij. Poczuj tarcie miękkiego włosia po każdej ze strun. Stop. Dziękuję, to nam wystarczy.

*

– Mapowanie wykonane. Proszę rozpocząć sekwencję drukowania.

– Procedura zakończona, panie profesorze. Kolejny Stradivarius gotowy.

Koniec

Komentarze

Stradivarius to marka instrumentów albo zegarków, dobrze pamiętam? Obawiam się, że takie drukowanie to już nie jest fantastyka w dzisiejszych czasach. :p

Stradivariusy to skrzypce powstałe w XVII i XVIII wieku uważane za jedne z najlepszych na świecie. Podejrzewam, że przynajmniej na razie ich wydrukowanie przekracza nasze możliwości ;-)

Letting go is an invitation. Letting go is a choice.

Jak dla mnie, to jest w stu procentach fantastyka. Skrzypce jako takie owszem, ale nie Stradivarius. To tak jakby, sobie druknąć jakiś obraz Da Vinci albo Matejki.

Ładnie pokazane emocje związane w grą na instrumencie w kontraście z bezdusznością naukowców.

Może tak stworzone skrzypce będą wyglądać jak prawdziwe, ale czy będą też tak brzmieć?

Jeszcze osiem słów i miałabyś drabble. ;)

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

AQQ,

Jak dla mnie, to jest w stu procentach fantastyka.

Też mi się tak wydaje ;-) Dzięki za wizytę, fajnie, że się podobało.

 

Reg,

nie chciałam na siłę dopychać słów :-) A czy skrzypce będą tak brzmieć. Naukowcy próbowali również uchwycić odczucia grającego. A czy im się udało… Pozostawiam to interpretacji czytelnika :D

Letting go is an invitation. Letting go is a choice.

Może tę miniaturkę przeczytają Blue_Ice albo Maciek Żołnowski i rozwieją wątpliwości tych, którzy nie grają… ;)

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Mi się podoba :) Fajnie napisane. Tak… dotykowo :)

Reg,

smiley

 

Katiu,

cieszę się, że wyszło dotykowo. Miało oddziaływać na zmysły ;-) Dzięki za wizytę.

Letting go is an invitation. Letting go is a choice.

Bardzo namacalna historia :) Podobało mi się :)

www.alecojak.blogspot.com

Fajny szort. Puenta jest, jak się patrzy, do tego ładnie opisane uczucia muzyka, aż można podejrzewać, że sama grasz na jakimś instrumencie. A drukowanie Stradivariusa to jakaś profanacja! 

Fajny pomysł ;)

 

Niezłe scenki mogłyby z tego wyniknąć.

“– Panie, a ten Stradivarius oryginalny? Słyszałem, że na świecie jest tylko kilka sztuk…”

 – Oczywiście, że oryginalny! Nie widzi pan? Jak byk HP wyryte na lakierze.” ;D 

Kam_mod,

fajnie, że historia przypadła do gustu :-)

 

Rosebelle,

cieszę się, że się podobało :-) Ja uczyłam się grać na gitarze, ale na potrzeby tekstu przeprowadziłam “risercz” na skrzypcach taty ;-) I zgadzam się, że profanacja, ale się nie zdziwię jeśli to kiedyś nastąpi :P

 

Karol,

“– Panie, a ten Stradivarius oryginalny? Słyszałem, że na świecie jest tylko kilka sztuk…”

 – Oczywiście, że oryginalny! Nie widzi pan? Jak byk HP wyryte na lakierze.” ;D 

Dobre :-)

 

Dzięki wszystkim za wizytę i komentarze :-)

Letting go is an invitation. Letting go is a choice.

Bardzo fajny pomysł, może nawet dałoby się go rozbudować? Wizji drukowanego świata chyba jeszcze nie było. ;)

Krótka, satysfakcjonująca lektura. :) 

Bardzo fajny pomysł, może nawet dałoby się go rozbudować? Wizji drukowanego świata chyba jeszcze nie było. ;)

 

Nie chciałam za bardzo zmęczyć czytelnika, szczególnie, że większa część tekstu bazuje na trybie rozkazującym ;-) Ale tekst oparty na drukowanym świecie mógłby być bardzo ciekawy :D

 

Fajnie, że lektura usatysfacjonowała i pomysł przypadł do gustu :-).

Letting go is an invitation. Letting go is a choice.

Bosz… Jasna Strono!

Coś mi tym razem nie podeszło, Dogdu. Wiesz, te dotykanie i dotykanie jeszcze raz i te nabieranie kształtu… ;) Co ja poradzę, że mnie rozśmieszyłaś. :)

Pozdrawiam serdecznie. :)

 

Kontakty z innymi osobami, jeśli pozbawione są znaczenia emocjonalnego, przestają się liczyć. D.G.

No, ciekawe, czy kiedyś do tego dojdzie.

Gdzieś czytałam, że te Stradivariusy były takie niesamowite, bo zostały zrobione z jakiegoś wyjątkowego drewna… Czy to nie było w “Wyznaję”?

Babska logika rządzi!

Ech, wyjątkowy był człowiek. Jak drewno może być wyjątkowe, skoro każdy miał do niego taki sam dostęp (generalnie)?

Koniec off-topu.

Kontakty z innymi osobami, jeśli pozbawione są znaczenia emocjonalnego, przestają się liczyć. D.G.

Darconie,

dzięki za wizytę. Jak rozśmieszyło to nie jest najgorzej ;-) Ale się nawet zastanawiałam, czy początek nie wyszedł nieco… dwuznaczny :P Ale miało być namacalnie ^^

 

Z tym dostępem do drewna to wydaje mi się nie była taka prosta sprawa. Np. niektóre smyczki robi się z jakiegoś brazylijskiego gatunku rzadkiego drewna. Choć akurat Stradivariusy to chyba z klonu były. Tak czy siak bez kunsztu człowieka surowiec pozostaje tylko surowcem.

 

Finklo,

“Wyznaję” nie czytałam, czyje to? Bo chętnie zajrzę. Z mojego pobieżnego riserczu wyczytałam, że tajemnica tkwiła w impregnacie do drewna, stworzonym przez Stradivariego i aptekarza :-) Dzięki za klik!

 

 

Letting go is an invitation. Letting go is a choice.

Dogs, “Wyznaję” napisał Cabre. Ale uprzedzam, że nie bardzo mi się podobało. Cegła napisana z lekceważeniem zasad interpunkcji. Bywa, że w ciągu jednego zdania narracja przeskakuje między pierwszo-, drugo– lub trzecioosobową. OK, pod koniec się wyjaśnia, dlaczego tak, ale przez kilkaset stron się męczyłam. No i obyczajówka… Ale skrzypce grają tam… drugie skrzypce.

 

Darconie, teoretycznie tak. Ale jeśli przez kilka(naście) lat masz nietypową pogodę (bo wulkan wybuchł i pył wisi w powietrzu albo jakieś miniocieplenie się trafiło), to drewno w lesie wyrośnie inne niż zwykle.

Babska logika rządzi!

Nie mam nic przeciwko obyczajówkom, ale ignorowanie zasad interpunkcyjnych brzmi zniechęcająco ;-)

 

Ze Stradivariusami to czytałam, że podejrzewali, że właściwości drewna wynikały z jakiegoś ochłodzenia klimatu, co miało wpływ na gęstość surowca, ale odkryli, że to jednak nie było to ;-)

Letting go is an invitation. Letting go is a choice.

Pomysł ciekawy, ale nie podoba mi się konstrukcja szorta. Nie lubię czytać i nie wiedzieć o czym czytam. Moim zdaniem pokazanie instrumentu na samym początku, a potem związanych z nim emocji i na końcu mapowanie (twist) – taka konstrukcja lepiej by się sprawdziła. A tak, czytam cały tekst, na szczęście krótki, i nie wiem o czym – kto kogo i za co szarpie. ;)

 

Nie wiedziałem o czym czytam, i co mam sobie wyobrażać i przeszkodziło mi to w odbiorze miniatury.

Końcówka fajna.

 

parafrazując za artykułem ze stradivairus.org

One (Strady) były trochę inaczej wykonane, z szeregiem mniejszych zmian w stosunku do tradycyjnej formy. Ponadto lakier z mocnym czerwonym pigmentem, też mógł mieć wpływ na rezonansowanie drewna. :)

"Taki idealny wyluzowywacz do obiadu." NWM

Blackburnie, Mytriksie,

 

dzięki za odwiedziny. Dodałam słowo instrument na początku, żeby było jaśniej :D

 

Edit. Kurczę, jeszcze pomyślę, czy by nie zamienić na skrzypce, bo tak też jakoś dziwnie brzmi :P

Letting go is an invitation. Letting go is a choice.

To twój tekst. Pomyśl, ale wiesz… żeby nie było, że do złego Cię namawiamy. Szarpanie instrumentu może różnie być odebrane, a tu chyba chodzi jednak o jednoznaczny przekaz. ;)

Później będzie, że jakąś pornografię wrzucam… Teraz to naprawdę brzmi jak instrukcja masturbacji @_O.

Zmieniam :P

 

Letting go is an invitation. Letting go is a choice.

Ciekawa miniatura :) Czy idealna kopia dzieła, nierozróżnialna od oryginału, jest nadal kopią? I jaką wartość miałby wtedy oryginał? Było kiedyś takie opowiadanie “Pandora’s Millions”George’a Smitha, które zadało to pytanie. Odpowiedź nie była optymistyczna :)

Won't somebody tell me, answer if you can; I want someone to tell me, what is the soul of a man?

Całkiem fajna etiuda, Dogsdumpling. Rzeczywiście sama koncepcja trąci profanacją i ja również zaliczam ją do fantastyki ze względu na niepodrabialną wyjątkowość instrumentów Stradivariusa. Ale podoba mi się to mapowanie w oparciu o doznania, percepcję muzyka. Szorcik udany i mimo że muzyczny to jednak bardzo plastyczny :)

Po przeczytaniu spalić monitor.

NoWhereManie,

dzięki za wizytę i klik :-) Opko chętnie przeczytam. Ja tak sobie myślę, że zanim dojdziemy do etapu idealnej repliki może zabraknąć specjalistów, którzy będą w stanie to ocenić w praktyce – zagrać czy wysłyszeć…

 

Mr.Marasie,

fajnie, że uważasz szorcik za udany :-) Wydaje mi się, że kopiowanie/podszywanie się pod mistrzów jest tak stare jak sztuka. Choć drukowanie Stradivariusów też uważam za profanację ;-).

Letting go is an invitation. Letting go is a choice.

Ciekawe podejście :) Ostatnio widziałam film o drewnie i właśnie o wybieraniu odpowiedniego świerku do produkcji skrzypiec. Potrzebna jest intuicja, doświadczenie, chodzenie godzinami po lesie, pukanie w drzewa itp. Także nie wyobrażam sobie takiej produkcji jak to tu przedstawiłaś :) Ale kto wie? W każdym razie tekst daje do myślenia, nie jest obojętny.

Pozdr

Annoroso,

dzięki za wizytę :-) Fajnie, że tekst skłonił do przemyśleń. Też nie wyobrażam sobie takiej produkcji skrzypiec, ale za ileś tam lat kto wie, jak to będzie wyglądało?

Letting go is an invitation. Letting go is a choice.

Jeśli pojawi się możliwość bardzo dokładnego kopiowania, to pewnie nic jej nie powstrzyma. No, chyba, że najpierw trzeba będzie zniszczyć oryginał, żeby się dowiedzieć, gdzie który atom leży…

Babska logika rządzi!

Myślę, że jakieś bardzo zaawansowane skanowanie załatwi sprawę ;-) Już teraz uczeni, z tego co czytałam, potraktowali skrzypce spektrometrem :-)

Letting go is an invitation. Letting go is a choice.

Przybyłem, tytułem zaintrygowany. Z początku nie zrozumiałem, ale potem komentarze przyszły z pomocą. Całkiem fajne ogólnie. Ale czy to przypadkiem nie drabble, aniżeli szorcik?

PS: Przez chwilę myślałem, że może to jakieś hard sci-fi i skopiowali faktycznego Stradivariusa. Tego historycznego Włocha znaczy się. :D

"Nie wierz we wszystko, co myślisz."

Gnoomie,

fajnie, że przybyłeś :-) Na drabble tekst jest za krótki… Nie ma oznaczenia miniatura, więc dałam szort ;-).

 

PS: Przez chwilę myślałem, że może to jakieś hard sci-fi i skopiowali faktycznego Stradivariusa. Tego historycznego Włocha znaczy się. :D

To mogłoby być bardzo interesujące. Zamiast kopiować skrzypce sklonować autora ^^. Tylko czy takie skrzypce można by uznać za oryginał? I czy jakby sklonować Stradivariego np. dwukrotnie to czy stworzone przez nich skrzypce byłyby takie same (jeśliby zapewnić takie same warunki)? Naprawdę ciekawa koncepcja :D

Letting go is an invitation. Letting go is a choice.

To stawia nas przed filozoficznym pytaniem czy klon autora jest samym autorem. Logika podpowiada, że tak, zwłaszcza, gdyby posiadał takie same wspomnienia. Podejrzewam więc, że klon Stradivariego mógłby zrobić potencjalnie równie wspaniałe skrzypce, co oryginał.

"Nie wierz we wszystko, co myślisz."

No to dochodzimy do dość starego pytania: czy dusza jest materialna? ;-)

Babska logika rządzi!

Ale czy sklonowanie duszy jest potrzebne żeby klon Stradivariego był w stanie zrobić skrzypce? Umiejętności powinny chyba wystarczyć. Tylko trzeba by go sklonować w odpowiednim momencie jego kariery ;-)

Letting go is an invitation. Letting go is a choice.

No, chodziło mi o to, czy kopiując idealnie mózg, ze wszystkimi połączeniami między neuronami, dostaniemy człowieka pamiętającego to samo, co oryginał, czy potrzeba czegoś więcej.

Babska logika rządzi!

Hmm… Trzeba by przetestować :P

 

Edit. Tylko jakby to wyglądało przy ludziach już dawno zmarłych? Czy odtworzenie z DNA byłoby w stanie dać odpowiednie efekty…

Letting go is an invitation. Letting go is a choice.

Nie. Samo DNA nie wystarczy. W najlepszym razie stworzysz identycznego noworodka. Ale żeby zainteresował się skrzypcami, przeczytał te same książki… Bliźnięta jednojajowe to klony, ale czy jedno wie dokładnie to samo, co drugie?

Babska logika rządzi!

No właśnie tak mi się też zdawało. Czyli pozostaje kopiowanie skrzypiec ;-) Albo czekanie aż kolejny geniusz się urodzi ^^

Letting go is an invitation. Letting go is a choice.

Dla kogoś kogo fascynują skrzypce, zapewne ciekawe.

"Myślę, że jak człowiek ma w sobie tyle niesamowitych pomysłów, to musi zostać pisarzem, nie ma rady. Albo do czubków." - Jonathan Carroll

Dzięki za odwiedziny :-)

Letting go is an invitation. Letting go is a choice.

Ooo, na niewielu słowach zagrałaś naprawdę ładną melodię. Prawie jak Lindsey Stiring ;)

Od Counta stempel jakości.

 

Trzymaj się.

"Tam, gdzie nie ma echa, nie ma też opisu przestrzeni ani miłości. Jest tylko cisza."

No fajny pomysł, ciekawe opisy. :)

„Często słyszymy, że matematyka sprowadza się głównie do «dowodzenia twierdzeń». Czy praca pisarza sprowadza się głównie do «pisania zdań»?” Gian-Carlo Rota

Hrabio,

miło mi, że melodia przypadła do gustu.

 

Prawie jak Lindsey Stiring ;)

Na prawdziwych skrzypcach to ja nawet fałszować nie potrafię :P Dzięki za wizytę i pieczęć :-)

 

SzyszkowyDziadku,

cieszę się, że pomysł i opisy przypadły do gustu. Dzięki, że wpadłeś :-)

Letting go is an invitation. Letting go is a choice.

Faktycznie, fajnie dotykowo wyszło, aczkolwiek dla mnie jest ten zasadniczy tu zgrzyt, że jednak chciałem się bardziej wczuć, czyli… zamknąć oczy :) :P

 

Może jakby z głośników do mnie mówiła, bo wyobraziłem sobie, że to jest ONA :)

 

Ale i tak zgłaszam do klika, bo trzy to dużo, ale i tak jeszcze za mało :)

 

Pozdrawiam!

Rzeczywiście wersja audio mogłaby wyjść całkiem ciekawie ;-)

 

Dzięki za wizytę i klik!

Letting go is an invitation. Letting go is a choice.

Nmzc :)

A tak sobie przypadkowo utrafiłam w ten sympatyczny szort.

Drobny, zasmucił, a żyć trzeba dalej.

Witaj, Deirdriu,

miło mi, że trafiłaś w moje skromne progi :-) Fajnie, że uważasz szorcik za sympatyczny. Szkoda tylko, że zasmucił ;-)

Letting go is an invitation. Letting go is a choice.

Ładny ten opis obcowania z instrumentem. Krótkie zdania tworzą rytm, który wciąga, a potem doskonale się to urywa i prowadzi do jakże kontrastującej pointy. Ech, na szczęście nie wszystko da się wydrukować. Jeszcze.

Dzięki Nir za wizytę :-)

Fajnie, że przypadło do gustu. Pewnie kiedyś dojdziemy do drukowania wszystkiego ;D

Letting go is an invitation. Letting go is a choice.

Nowa Fantastyka