- Opowiadanie: blacken - Droga do kariery

Droga do kariery

Dyżurni:

ocha, domek, syf.

Biblioteka:

śniąca

Oceny

Droga do kariery

Noc nad jeziorem była urokliwa, choć bezchmurne niebo zwiastowało chłód. Adam rozglądał się po okolicy i wsłuchiwał w przyrodę; nagły plusk wody w oddali, trzask gałązki nieopodal, pohukiwania… a może tylko szum wiatru?

– Ruszmy się. Zimno tak siedzieć – stwierdził rozgrzewając dłonie.

– Nie – zirytował się Tomek. – Wybacz, ale nie jesteś pisarzem, nie zrozumiesz tego.

Adam był dobrym przyjacielem, ale, niestety, natura pozbawiła go wrażliwości na sztukę. Nie rozumiał stanu twórczego uniesienia, nie miał pojęcia, że wena jest kapryśna i trzeba ją wykorzystać do cna, nim odejdzie. W końcu okupił ją pieniędzmi. Za darmo tu nie przyjechali.

Tomek pisał od wielu lat – wiersze, opowiadania, powieści – choć niewielu doceniało jego twórczość. Przypadkiem znalazł konkurs na portalu fantastycznym i zrozumiał, że to doskonała szansa na debiut w piśmie z tradycjami. Opowieść o Morskim Oku? Betka! Toż mieszkał w Nowym Targu, rzut beretem. Pracy nie miał, szkołę porzucił, więc krótki termin trwania konkursu nie kolidował z przyjazdem nad jezioro.

– Niedługo skończę – rzekł pojednawczo. – Uwierz, moje opowiadanie zwali wszystkich z nóg! Warto było przyjechać. Ach, ta natura, to piękno…

“Najwyższy czas, by karta się odwróciła. Koniec z łatką nieudacznika!” – dodał w myślach.

Jako że Adam wciąż wyglądał na nieprzekonanego, wyłączył latarkę, zamknął zeszyt i westchnął.

– Słuchaj, gdy wydrukują mój tekst, na pewno zainteresują się trylogią fantastyczną, którą napisałem dwa lata temu. Wygrana, to przepustka do mojej kariery!

– A jak nie wygrasz?

Adam prychnął.

– Poczytaj dzieła konkurencji. – Podał mu smartfona.

Przyjaciel w końcu zajął się sobą i Tomek mógł wrócić do pracy. Wdech, wydech. Włączył latarkę i otworzył zeszyt.

– Ty, ale tu piszą, że nie ma żadnej nagrody.

Tomek poderwał głowę.

– A nie, jednak jest…

– Weź mnie człowieku nie wkurzaj, burzysz delikatny stan literackiego uniesienia.

– …wieczna chwała wśród zakopiańskich turystów.

– Co?

– No nagroda. Uznanie turystów, chwała. – Uśmiechnął się pod nosem.

Tomek wyrwał mu komórkę i cały w nerwach zaczął czytać regulamin.

– NIEEEE!

Zrozpaczony cisnął telefonem, który zakreśliwszy łuk w powietrzu, wpadł z pluskiem do wody.

 

Upiór zatrzymał się raptem parę metrów od nich. Jego ślepia płonęły nienawiścią, a z gęby umazanej zakrzepłą krwią wystawały krzywe zęby.

W umyśle opętanym głodem krwi coś jednak drgnęło. Rozpacz w głosie, którą usłyszał, przywołała mgliste wspomnienie z odległej przeszłości, gdy był jeszcze człowiekiem.

– Ten jeden raz… – Buchnął parą z dziury po nosie i bezszelestnie odfrunął w gęstwinę drzew.

Gdzieś w mroku rozległ się skowyt rozszarpywanego lisa.

Koniec

Komentarze

Przyjaciel w końcu zajął się sobą i Adam mógł wrócić do pracy. – chyba Ci się tu koledzy pomylili :) 

 

Gdzieś w mroku usłyszeli skowyt rozszarpywanego lisa. – a nie byłoby lepiej: rozległ się? 

 

Fajnie nawiązałeś do konkursu i nagrody. Uśmiechnęło :) Końcówka, choć mocno tajemnicza, też. 

Pisanie to latanie we śnie - N.G.

Fajne :)

Przynoszę radość :)

My treasure... To taki będzie mój los!? Ja tylko chciałem pisać opowiadania, blacken! :D Nie sądziłem, że zmienię się w Goluma.

Ciekawe nawiązanie do portalowej rzeczywistości. Pozostawia wiele uśmiechu. :)

Jednak, zamiast zjadać człowieków, wolę świeżą rybkę. Mógłbym ją pochwycić…

Dzięki za lekturę, pozdrawiam! ;)

Śniąca – poprawiłem :) Nawet w takim krótkim tekście pomieszały mi się imiona, a jeszcze sprawdzałem przed wysłaniem, ech :p i faktycznie rozległ się lepiej pasuje.

 

Anet, Majkubar dzięki za komenty :) 

Zabawny pomysł, aby konkursowy szort nawiązywał do konkursu, na który został napisany. ;)

 

Nie ro­zu­miał stanu twór­cze­go unie­sie­nia, nie miał po­ję­cia, że wena jest ka­pry­śna i trze­ba ją wy­ko­rzy­stać do cna, nim odej­dzie. W końcu oku­pił ją pie­niędz­mi. –> Co to znaczy, że Adam okupił wenę?

 

– Naj­wyż­szy czas, by karta się od­wró­ci­ła. Ko­niec z łatką nie­udacz­ni­ka! – dodał w my­ślach. –> Zapisałeś myśl jak dialog, a myśli zapisuje się nieco inaczej.http://www.jezykowedylematy.pl/2014/08/jak-zapisac-mysli-bohaterow/ https://sjp.pwn.pl/poradnia/haslo/;10328

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Niech ktoś zadzwoni po wilka-zimowego, może jednak warto poszerzyć nagrodę o choćby tabletki uspokajające ;)

 

Fajny pomysł na zapętlenie treści. Pierwsza część tekstu mnie urzekła, za to druga już nie bardzo, choć ogólnie czytało się przyjemnie.

Regulatorzy, Żongler dzięki za przeczytanie :) No niektórzy bardzo przeżywają twórczość ;)

 

Co to znaczy, że Adam okupił wenę? – chodziło mi o to, że poświęcił czas, pieniądze, by dojechać nad to jezioro. A będąc fizycznie w miejscu, gdzie rozgrywa się fabuła opowiadania, i w dodatku tak urokliwym, na pewno natchnie go do napisania czegoś ciekawego. No ale może faktycznie dziwnie wyszło.

No tak, Blackenie, tylko pisać miał Tomek, a z tekstu wynika, że koszty obecności weny ponosi Adam…

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

No cóż, Adam poświęcił się dla przyjaciela i pojechał z nim. Pewno kiedyś role się odwrócą i Tomek będzie mógł się Tomek zrewanżować. Zresztą dzięki niemu jeszcze żyją ;)

 

edit:

 

po prostu widzę to tak: Tomek biedny, każdy grosz liczy, bo nie pracuje, kasy nie ma, pewnie tylko pisze. Adam kasę ma, albo Tomek mu fundnął przejazd?

 

W tym sensie okupił wenę. Poświęcił czas i przede wszystkim pieniądze (stąd zdanie, że za darmo nie przyjechali).

 

Oczywiście można powiedzieć, że Adam płaci w jakiś sposób za wenę przyjaciela, sam niewiele z tego mając. No ale robi to właśnie dla niego, poświęcił się.

 

Za bardzo to do mnie nie trafia, ale skoro tak twierdzisz…

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Nawet upiory żałują pisarzy. To mi się spodobało.

“Okupiona wena” rzeczywiście to moment w tekście co najmniej niejednoznaczny.

 

"Without education, we are in a horrible and deadly danger of taking educated people seriously."

Fajny pomysł z nawiązaniem do konkursu. Za to na końcówkę kręciłam nosem – wydawała mi się przyczepiona na siłę, żeby był element fantastyczny. Ale może to tylko wrażenie.

Babska logika rządzi!

Dzięki za komenty.

 

Co do końcówki – można by odnieść takie wrażenie, choć wcale tak nie było :) . Miałem to w planach… Może i Tomek załamał się swoją nieuwagą przy czytaniu regulaminu i w efekcie próżnym wysiłkiem, ale rozpacz uratowała mu życie (choć nieszczęśnik się o tym raczej nie dowie)

Nawiązanie na poziomie meta wyszło sympatyczne. Dla mnie końcówka tego koncertu fajerwerków także taka wymuszona, byleby wcisnąć element fantastyczny.

Całość – sympatyczna, choć bez rewelacji.

Won't somebody tell me, answer if you can; I want someone to tell me, what is the soul of a man?

Dzięki za odwiedziny i komentarz!

Nawet zabawne, choć pomysł na kolana nie rzuca. Fantastyka upchnięta, byleby była.

Warsztatowo może być, choć pod względem interpunkcji mógłbyś się podciągnąć.

 

Tyle ode mnie.

"Tam, gdzie nie ma echa, nie ma też opisu przestrzeni ani miłości. Jest tylko cisza."

Myślałem podczas czytania, że upiór dostał brutalnie telefonem w łeb, tymczasem rozwiązanie pojawiło się na bardziej subtelnym poziomie. Technicznie nie jest najgorzej.

Hej! Dzięki za komentarze!

Nowa Fantastyka