- Opowiadanie: thargone - Gęśle koszmaru

Gęśle koszmaru

A ja tak klasycznie.

W Nevadzie żyją zmutowani górnicy, w lasach Apallachów zmutowani bimbrownicy. W Luizjanie połowa populacji to mutanci. Dlaczego więc my mielibyśmy być gorsi od Hamerykańców?

Dyżurni:

regulatorzy, adamkb, homar, vyzart

Oceny

Gęśle koszmaru

Ogniska już dogasał blask.

Lecz w nocnej ciszy i świetle gwiazd niezupełnie braterski splatano krąg.

 – Arek, masz zimne łapy!

 – Spoko, Andżela, rozgrzeją się.

 – I coś mnie w tyłek gniecie.

 – Bo tu same kamienie. No weź, pomóż mi z tym stanikiem, obłęd jakiś…

Nikły blask wydłubywał z mroku spłachetek kostropatego gruntu, niskie zarośla i mały namiot, kolebiący się i podrygujący, za sprawą swej aktywnej zawartości.

Resztę scenerii pożarła straszna, tatrzańska noc. Baśniowe jeziorko o malowniczych, obsypanych kruszonką kosodrzewiny brzegach, majestatyczne limby i zębate szczyty utonęły w ciemności tak intensywnej, że wydawała się nienaturalna. Nadprzyrodzona. Jakby poza ostoją ogniska, cały świat stopił się w gęste, góralskie zło.

Rozległ się plusk.

Namiocik przestał tańczyć.

 – Arek, co to?

 – Chyba ryba.

 – Ale…

 – Spoko. – Brzęknęła sprzączka paska. – Patrz, co mam dla ciebie.

Kolejny dźwięk rozdarł kir nocy. Przeraźliwy, chropowaty i poszczerbiony, jak zardzewiały nóż.

 – To skrzypecki?

 – Gęśle.

 – Wszystko jedno, ktoś tu jest! Arek, zobacz!

 – Dobra.

Chłopak niechętnie zapiął pasek, odsunął zamek namiotu i wyjrzał.

 – Nikogo nie ma. Poza tym i tak za ciemno, żeby…

Mokre kierpce cmoknęły na kamieniu. Coś zgrzytnęło metalicznie.

Wtedy Arek się odwrócił. Jego oczy były jak pęknięcia, prowadzące prosto w czerń piekła.

 – Uciekaj – szepnął.

Ogromna dłoń chwyciła chłopaka za włosy i wyciągnęła z namiotu. Zerwał się wiatr, szarpnął materiałem, rozdmuchał dogorywające ognisko, ujawniając koszmar.

Być może Andżela miała jeszcze szansę na ucieczkę. Ale zmarnowała kilka cennych sekund, z chorą fascynacją obserwując, jak to coś podrzynało Arkowi gardło. Smyczkiem.

Stwór uniósł głowę i spojrzał na dziewczynę, która zaczęła mocować się ze stanikiem, jakby ten zdolny był ją ocalić, niczym zbroja. Spod kłobuka błysnęły białka rybich oczu. Zdeformowane usta pękły w obleśnej parodii uśmiechu.

 – Łooowieckii… – wyrzęził, a spuchnięty język robaczo zapląsał. – Kochane. Łooowieckiii…

Andżela zerwała się do ślepego, napompowanego adrenaliną biegu po śliskim, kamienistym gruncie. Oby do szosy… Monstrum pognało za nią, dziwnie pokracznym, pajęczym krokiem. I dogoniło, gdy próbowała pokonać niewysoką skarpę. Żeleźce dwóch ciupazek zalśniły w młyńcu, wbijając się w łydki, uda i pośladki uciekinierki, odrywając ją od skalnej ściany. Potwór rzucił dziewczynę w zarośla i przywalił swym śmierdzącym padliną cielskiem.

Dopiero wtedy zaczęła krzyczeć.

 

 – Za-je-biiis-te! – Andżela piszczała z uciechy wewnątrz fotela sensorycznego. Nad konsolą świeciło logo portalu ClassicMovieDeaths. - Krwawy Kierdel Trzy rządzi! Dobra, odpalam Teksańską Masakrę. Niech mnie Leatherface przerżnie na pół!

 – To ja wyprzęgam – odezwał się Arek z sąsiedniego fotela. Masz pierdolca na punkcie tych slasherów. Włączam Titanica. Chcę umrzeć romantycznie.

 – Nuuudy. – Dziewczyna ziewnęła demonstracyjnie i popatrzyła przez okno. Wieżowiec Gamecorpu zasłaniał widok na Giewont.

Koniec

Komentarze

Baśniowe jeziorko o malowniczych, obsypanych kruszonką kosodrzewiny brzegach

Kolejny dźwięk rozdarł kir nocy. Przeraźliwy, chropowaty i poszczerbiony, jak zardzewiały nóż.

Mokre kierpce cmoknęły na kamieniu.

Cudne :) 

 

Mimo faktycznie klasycznej klasyki horroru w części pierwszej, to bardzo mi się ona spodobała – głównie ze względu na sposób i styl wykonania. 

Nie mam jednak przekonana do drugiej części. Zamiast finalnego tąpnięcia– łupnięcia jest coś w stylu “zabili go i uciekł”. Aczkolwiek doceniam sam pomysł takiego przewrotnego zakończenia.

 

 

Pisanie to latanie we śnie - N.G.

Dzięki, Śniąca! 

Końcówkę umyśliłem sobie jako poważniejszy akcent. Że niby w świecie, gdzie wieżowce zasłaniają widok na Giewont, kontakt z naturą, nawet w pastiszowo-morderczym wydaniu, działa tylko wirtualnie… 

Albo może zabrakło pomysłu na tąpnięcie :-) 

Dla podkreślenia wagi moich słów, Siłacz palnie pięścią w stół!

Nie lubię zakończeń w stylu: a wszystko to był sen, a wszystko to była gra, albo film, albo coś tam. Ale pierwsza część napisana bardzo sprawnie, obrazowo i plastycznie. I groza nawet jest odczuwalna. I zdecydowanie kategoria 12A.

A jest tej pierwszej części zdecydowanie więcej, zatem entliczek pentliczek i kliczek :)

Po przeczytaniu spalić monitor.

Pierwsza część super. Klasyczny horror, bardzo dobrze napisany, klimatyczny. Niestety, końcówka skutecznie ten klimat ubija. Sztampa, mógłby ktoś powiedzieć. Ale dobra sztampa. Ode mnie piąteczka i biblioteka, bo podobało mi się niezmiernie. 

Zaufaj Allahowi, ale przywiąż swojego wielbłąda.

Ech wygląda więc na to, że wtopiłem z tą końcówką.

Ale cieszę się niezmiernie, że mimo wszystko tekst zasłużył na kliki! 

Dzięki, panowie! 

Dla podkreślenia wagi moich słów, Siłacz palnie pięścią w stół!

Niestety, popieram przedpiśców: końcówka zarżnęła tekst. Thargone, podziwiam poetyckość, a zarazem trafność niektórych sformułowań, z których część wypisała śniąca. Jestem pod wrażeniem!

"Czasem przypada nam rola gołębi, a czasem pomników." Hans Ch. Andersen ****************************************** 22.04.2016 r. zostałam babcią i jestem nią już na pełen etat.

Dziękuję, Bemik, za opinię i klika! 

No a jeśli chodzi o końcówkę, to cóż – pojąłem. Zły pomysł.

Poradźcie zatem – zmienić, utrzymując jednolity klimat tekstu, czy zostawić jak jest, skoro tekst juz opublikowany? Bądź co bądź, to konkurs, byłobyż to uczciwe, po poznaniu opinii innych (w tym uczestników)? 

Dla podkreślenia wagi moich słów, Siłacz palnie pięścią w stół!

Sama nie wiem, co Ci radzić. To jednak byłaby znacząca zmiana. Zapytaj może w wątku konkursowym.

"Czasem przypada nam rola gołębi, a czasem pomników." Hans Ch. Andersen ****************************************** 22.04.2016 r. zostałam babcią i jestem nią już na pełen etat.

A dla mnie i końcówka była niczego sobie. Przełamywała schemat :)

Natomiast pierwsza część interesująca, szczególnie pod kątem narracyjnym. Nawet mi się podobało, mimo że szorty na 3000 znaków z zasady się Countowi nie podobają. Stawiam stempel jakości ;D

 

Trzymaj się.

"Tam, gdzie nie ma echa, nie ma też opisu przestrzeni ani miłości. Jest tylko cisza."

Dzięki!

Chyba jednak zostawię, jak jest. Taki był oryginalny pomysł, a konkurs to nie beta. 

Ostemplowanie cieszy tym bardziej, że wysyła tekst prosto do biblioteki :-) 

Dla podkreślenia wagi moich słów, Siłacz palnie pięścią w stół!

Nieeee, nie zmieniaj. Oglądałeś Dom w głębi lasu? Może przykład średnio adekwatny, ale tam również nastąpiło fantastyczne przełamanie schematu. Wydaje mi się, że tylko ludzie, którzy widzieli już dużo horrorów i przesycili się typowymi rozwiązaniami, potrafili to w pełni docenić ;)

"Tam, gdzie nie ma echa, nie ma też opisu przestrzeni ani miłości. Jest tylko cisza."

Uwielbiam dom w głębi lasu :-) Niewiele filmów tak bardzo rozciągnęło mi gębę w uśmiechu. 

Dla podkreślenia wagi moich słów, Siłacz palnie pięścią w stół!

Mnie absolutnie nie przeszkadza ta końcówka. Podobała mi się. :)

Tekst w ogóle świetny, a to zdanie wygrywa:

 mały namiot, kolebiący się i podrygujący, za sprawą swej aktywnej zawartości.

Mnie również końcówka nie przeszkadza, a morderca ze smyczkiem natychmiast wyewoluował w mojej wyobraźni jako postać z plakatu jakiegoś horroru z lat 80tych, z podpisem w stylu: “Teraz to on zagra na twoich nerwach…”

 

Swoją drogą to po tych konkursowych lekturach aż strach w Tatry iść.

AQQ, Żongler – dzięki.

Właśnie tak, końcówka miała podkreślić filmową, pastiszową umowność całej sceny. Świetnie, że są tacy, którym się podobało :-) 

Teraz to on zagra na twoich nerwach

He, he… 

Muzyka, która wyrwie ci serce… 

 

Dla podkreślenia wagi moich słów, Siłacz palnie pięścią w stół!

A ja nie zostanę fanką końcówki. Taka jakaś smutno-straszna. Że budynkiem sobie Giewont zasłonią… Dopiero będzie płacz! ;-) Gdzie tam zwykłemu horrorowi do takiej grozy.

Babska logika rządzi!

Fanka nie fanka, słusznie prawisz. Wymyślony, przerysowany horror to nic, gdy betonem okolicę zaleją ;-) 

Dla podkreślenia wagi moich słów, Siłacz palnie pięścią w stół!

Lubię horrory, więc i Twój tekst mi się spodobał :) A końcówka? Zaskakująca, czyli jak dla mnie dodatkowy plus :) Powodzenia w konkursie.

Dzięki, Katio! 

Cała rzecz uświadomiła mi, że chyba mam kłopoty z napisaniem czegoś na serio. Nawet horror wychodzi mi z przymrużeniem oka. 

Mój pierwszy pomysł na Morskie Oko był zupełnie na serio, ale tekst rozrósł mi sie i przestał kwalifikować. Za bardzo go polubiłem, żeby próbować przycinać mu skrzydła do trzech tysięcy znaków ;-) Puszczę go więc, gdy konkurs sie zakończy. Z pewności będę ciekaw Twoje opinii, Katiu! 

Dla podkreślenia wagi moich słów, Siłacz palnie pięścią w stół!

I mnie bardzo horror się spodobał, zwłaszcza, że świetnie napisany. Obraz iście filmowy i barwny, sugestywny, z dużym poziomem autentyczności, mimo historii niecodziennej. Gratuluję! Końcówka nie wzbudziła żadnych wątpliwości.

Dzięki za lekturę, powodzenia!

Nieźle, nieźle. Horror wyszedł ci interesujący, a puenta na szczęście go nie zabiła – uśmiechnęła, ale poczułem, że trochę nie pasuje do poprzedniej treści ;)

Won't somebody tell me, answer if you can; I want someone to tell me, what is the soul of a man?

Majkubarze, NoWhereManie – wielkie dzięki. 

No zaryzykowałem z ta puentą i wyszło jak wyszło – istotnie odstaje od klimatu. Czy dobrze czy źle – cóż niczego już zmieniać nie będę. Ale to zapewne efekt sytuacji, ze mam kłopoty z pisaniem sto procent na serio. Zawsze musi być jakaś umowność, jakiś żart… Czas to zmienić i machnąć coś na poważnie :-) 

Dla podkreślenia wagi moich słów, Siłacz palnie pięścią w stół!

Horroru w szorcie jest pod dostatkiem, końcówka nie przeszkadza, a lektura okazała się całkiem zajmująca. ;)

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Fajne :)

Ogromne dzięki!

Może uda mi sie kiedy napisać horror na poważnie :-) 

Dla podkreślenia wagi moich słów, Siłacz palnie pięścią w stół!

Mnie się podobają też te na niepoważnie ;)

Te na niepoważnie nawet lepsze. ;-)

Babska logika rządzi!

Kiedyś w wątku horrorowym upierałem się, że typowe horrory są w zasadzie dla nieco starszych dzieci, bo raz, że wymagają sporej "umowności", to jeszcze dość blisko im do baśni.

Ciekawe, czy dałbym radę napisać horror dla dorosłych, nie będący pastiszem, postmodernistyczną parodią, czy innym nadprzyrodzonym romansem… Oczywiście nie myślę nawet, żeby dorównać Doktorowi Countowi, ale spróbować można ;-) 

Dla podkreślenia wagi moich słów, Siłacz palnie pięścią w stół!

Ciekawe, czy dałbym radę napisać horror dla dorosłych, nie będący pastiszem, postmodernistyczną parodią, czy innym nadprzyrodzonym romansem…

Napisz! Kolejny raz przy lekturze Twojego tekstu pomyślałem “kurde, ten Thargone taki cichociemny, ale dobrze pisze”. Więc pisz, może czas na coś dłuższego – w razie czego zgłaszam się do betowania. 

Przeczytałem już sporo szortów z tego konkursu i zwykle nie wiedziałem, co napisać (a nadużywać własnego poradnika nie chcę, szczególnie wobec nowych użytkowników). A tutaj mogę napisać wprost, bez żadnych “ale”: podobało mi się. 

Już pierwsze zdanie mnie kupiło. Potem krótkie i realistyczne dialogi, zgrabne opisy, no, no. Końcówka w pierwszym momencie mnie rozczarowała, dopóki nie dotarłem do ostatniego zdania. Bardzo dobra puenta. Jest w niej coś niepokojącego i nostalgicznego zarazem. 

Póki co mój osobisty faworyt :)

Wielkie dzięki Fun! 

Solidny horror na serio powstanie z pewnością, bo horrory lubię i warto się z takowym zmierzyć. Ale po kolei. Najpierw zaczekam, aż morskookowy konkurs nieco przyschnie i puszczę tekst, który miał oryginalnie iść na konkurs, ale za bardzo się rozrósł podczas pisania i potem szkoda mi było przycinać mu skrzydeł do trzech tysięcy znaków. A później czas na klocowaty tekst fantasy, który od miesięcy czeka na dokończenie… Ech, czas to najgorszy wróg ;-) 

Dla podkreślenia wagi moich słów, Siłacz palnie pięścią w stół!

Uśmiechnąłem się, Thargone, chociaż w gry nie grywam. :) Andżela i Arek to dobrze spasowane osoby (i imiona). :)

Tak, napisz coś dłuższego, ale żadnej bety. Dojrzały już jesteś i możesz sam swój kamień toczyć, bo umiesz.

Dzięki, Darcon, trudno o lepszą motywację, niż takie opinie :-) 

Co do bety, to się okaże, nigdy nie korzystałem, ale nie wykluczam. W końcu betujących można słuchać, lub nie. Mój klocowaty tekst fantasy, gdy wreszcie go dokończę, będzie podchodził pod sto tysięcy znaków. Być może byłoby rozsądnie poprosić kogoś, kto będzie miał czas, żeby zerknął i stwierdził, czy aby na pewno wszystkie sceny są niezbędne… Zobaczymy.

Dla podkreślenia wagi moich słów, Siłacz palnie pięścią w stół!

Ale ten… Zauważyłeś, że od lutego do piórka mogą startować tylko teksty do 80k?

Babska logika rządzi!

Pierwsza i druga część tekstu są według mnie na dwóch różnych krańcach. Początek fajny, mamy prawdziwy polski slasher! A potem… trochę rozczarowanie. Myślałem, że inaczej to zakończysz. Ale sam pomysł na tatrzańskiego slashera to ja bym na Twoim miejscu rozwinął :)

Przede mną ugnie się każdy smok, bo w moich żyłach pomarańczowy sok!

Zauważyłeś, że od lutego do piórka mogą startować tylko teksty do 80k?

No i cały, misterny plan podboju literackiego świata w pizdu… 

A serio, to niech zwróciłem uwagi. Bliższa ciału koszula, najpierw muszę wygenerować jakoś czas do regularnego pisania, potem będę myślał o piórkach :-) 

 

Soku – heh, czyli jednak (przeważający) team końcówka be. No nic to, może po prostu to nauczka, że nie zawsze należy kombinować ;-) 

Dzięki! 

Dla podkreślenia wagi moich słów, Siłacz palnie pięścią w stół!

Podobalo się, do tego ciekawe słownictwo. Obeszło by się i bez końcówki, ale zdanie z Gamecorpem zasłaniającym giewont ją (jak fun zauważył) uratowało. :)

Jeszcze mogę tylko polecić funa jako betującego, robi dobrą robotę, a wybór i tak do autora należy.

"Taki idealny wyluzowywacz do obiadu." NWM

Dzięki, Mytriksie! 

Z pewnością poproszę Funa, jeśli dojdzie do bety. Zapewne i kogoś jeszcze, choć tekst będzie długi i nie chciałbym nadużywać niczyjej cierpliwości :-) 

Dla podkreślenia wagi moich słów, Siłacz palnie pięścią w stół!

Fajne :)

Podobało mi się bardzo przełamanie schematu. Pierwsza część napisana przyjemnie, poetycko, nawet nieco strasznie jest przez chwilę. a Potem końcówka, która niby rozładowuje napięcie, ale tak naprawdę ostatnie zdanie ma gorzki, smutny wydźwięk.

Dobra robota.

Końcówka, jakich widział ten portal już bardzo wiele, ale pomysł na zmutowanego górala bardzo przedni.

Iluzjo, Zygfrydzie – wielkie dzięki. Bardzo dobrze, że podeszło, mimo końcówki, która wywoływała mieszane uczucia. 

Pozdrawiam! 

Dla podkreślenia wagi moich słów, Siłacz palnie pięścią w stół!

Dobra, przy momencie z łowieckami zaśmiałem się na głos, a zdarza mi się to rzadko. Fajny szort, dobrze napisany, śmieszny. Czy to inwersja na początku to jest nawiązanie do czegoś, a ja, buc bez kultury, tego nie wyłapałem?

W każdym razie, podobało mi się.

No nieźle.

Wielkie dzięki! 

No tak, to nawiązanie do harcerskiego klasyka.:

"Ogniska już dogasa blask 

 Braterski splećmy krąg

W wieczornej ciszy, świetle gwiazd

Ostatni uścisk rąk" 

 

Tak jakoś to leciało :-) 

Ale spokojnie, buc bez kultury to zdecydowanie nadmierny samokrytycyzm ;-) 

Dla podkreślenia wagi moich słów, Siłacz palnie pięścią w stół!

A ja dla odmiany nie mam nic, ale to nic przeciwko takiej właśnie końcówce (choć wolę horror klasyczny). Poza tym jest humor, który ja osobiście lubię łączyć z horrorem. Tutaj jest i jedno, i drugie. Piękna sceneria, malownicze opisy, bogate słownictwo (kierpce, gęśle, limby)! Czegóż więcej chcieć?! :) 

maciekzolnowski

Niezmiernie mnie cieszy, gdy ktoś odgrzebuje stare teksty. A gdy jeszcze mu się podobają… 

Dzięki Maciek! 

Dla podkreślenia wagi moich słów, Siłacz palnie pięścią w stół!

Nowa Fantastyka