- Opowiadanie: Finkla - Ciepły lód

Ciepły lód

Dyżurni:

Finkla, bohdan, adamkb

Oceny

Ciepły lód

Szlak z Palenicy Białczańskiej do Morskiego Oka zaroił się od naukowców. Pierwsi byli ci z UJ-u, ale pozostałe uczelnie błyskawicznie odebrały krakowianom monopol. Do potoków Czarnostawiańskiego i Mnichowego dołączył strumyczek grantów. Skąpy i płytki, aż do granicy wyschnięcia, lecz błogo szeleszczący.

Co młodsi doktorzy i magistrowie na wyścigi wysuwali różnorodne hipotezy, zazwyczaj wzajemnie sprzeczne. Wspólnie bez wysiłku mogliby zagłuszyć Wodogrzmoty Mickiewicza, gdyby tylko przenieśli się z dyskusją nieco na północ.

Greenpeace oraz podobne organizacje kamieniami i patykami oznaczyły linie demarkacyjne w poprzek brzegów jeziora. Dyżurujący ekolodzy nie spuszczali naukowców z oczu.

Połączone siły badaczy i obrońców przyrody wysuszyły ostatnią kroplę piwa w schronisku. Kobiety równie bezkompromisowo rozprawiły się z szarlotką i przepysznymi naleśnikami z serem.

Mimo poniesionych kosztów nikt nie potrafił przekonująco wyjaśnić, dlaczego niemal każdej nocy woda w Morskim Oku, poczynając od południowego krańca, zamienia się w lód. I to ciepły – o temperaturze wyższej niż wieczornego powietrza. Ani dlaczego światło latarek powstrzymuje proces, lecz świeczki i pochodnie w niczym mu nie przeszkadzają. Chyba powinno być na odwrót? Nikt również nie miał pojęcia, z jakiej przyczyny zasolenie jeziora wzrasta z tygodnia na tydzień – wolno, lecz nieubłaganie.

 

Tymczasem kilka kilometrów dalej…

Po raz kolejny nadeszła pora. Cudowny artefakt, który jakiś anioł przecisnął przez szparę w sklepieniu, zapiszczał na znak, że trzeba go uruchomić. Gładka jak zwierciadło powierzchnia pokazała dziwne kształty – 19.30, potem złote krainy i wirujące sfery niebieskie, po czym zaczęła opowiadać, co się dzieje na bożym świecie.

A działo się źle, oj źle. Wybuchały i trwały wojny. Niewiasty ubijały mężów, a mężowie – niewinne dziateczki. Ba! Bywało, że i pacholęta chwytały za broń! Rzezie okrutne na każdym kroku. Możni okradali własnych wasali, a ci knuli przeciw panom. Wdowom i sierotom broniono wstępu do bogatszych miejsc, medykom odmawiano zapłaty za ich nieocenione usługi.

– Już czas! Już czas! – powtarzali liczni wojowie.

Pozostali w milczeniu kiwali szłomami i siwymi brodami. Wszyscy zacisnęli prawice na mieczach lub włóczniach.

Pełne nadziei spojrzenia wbiły się w Bolka – on jako jedyny potrafił czytać.

W skupieniu licującym z powagą czynności wybrał odpowiednie zaklęcia. Artefakt przedstawił kolejne propozycje.

– Qazwsx – odczytał Bolko, pomijając wcześniej wypróbowane parole.

Znowu bez wyczekiwanego skutku. Jak co wieczór, rycerze zapłakali. Łzy szlachetnych wojów przesiąknęły przez piach zaścielający dno pieczary i popłynęły podziemnymi kanalikami. Po wydostaniu się na powierzchnię, napotkawszy przesycony zimną magią i wolny od elektrycznych zanieczyszczeń blask księżyca, przemieniły się w nieskalane kryształy.

Wszystko dlatego, że stary Mścisław już przed wiekami zapomniał, jak brzmi hasło otwierające jaskinie Giewontu.

Koniec

Komentarze

"Szlak z Palenicy Białczańskiej do Morskiego Oka zaroił się od naukowców." – To takie w stylu Finklii pomyślałem. :-)

Do gust przypadła mi część pierwsza o naukowcach. Naprawdę fajnie napisane. Za to część druga wyjaśniła co się dzieje, ale nic ponadto. Z kolei na plus, że zabrakło zagubionych turystów :D

"Jak się ktoś utopił to nie znaczy, że się utopił tylko, że się nie utopił i popełni samobójstwo." - Borowik

Zabawna puenta, ale straaasznie zawoalowane opisy. Jakoś tak ciężko mi się to czytało.

Tak, zgadzam się że tekst Finklowy :), ale to na plus. Oryginalne podejście to tematu. Jak zwykle w Twoim przypadku bardzo dobrze napisany tekst i tak mnie jakoś natchnął, że zaczęłam czytać o produkcji ciepłego lodu. Chyba podobnie jak Mytrixowi trochę bardziej podobała mi się pierwsza część, ale podsumowując całość oceniam bardzo pozytywnie i życzę powodzenia w konkursie.

Dziękuję wszystkim. :-)

 

Mytriksie, co zrobić. Jak bym nie kombinowała – Finkla przy klawiaturze. ;-)

A że potem już tylko wyjaśnienia – albo tajemnica, albo fabuła. Wszystkiego w 3k nie zdołałam wcisnąć. ;-)

 

MrBrightside, mam nadzieję, że opisy mimo wszystko nie przygniotły. Przynajmniej nie mogły być długie. A ten woal – dla podkreślenia tajemnicy. Doszłam do wniosku, że im mniej Czytelników przypomni sobie przed puentą, co tam leży kilka kilometrów od Morskiego Oka, tym lepiej.

 

Katiu, fajnie, że wyszło oryginalnie. Ile można straszyć turystów? ;-) Cieszę się, że do czegoś natchnęłam.

Babska logika rządzi!

A ten ciepły lód to nie najzwyklejsza wykrystalizowana sól, nikt nie lizał? ;)

No, aż tak bardzo zasolenie nie wzrosło, pstrągi jeszcze nie wyzdychały. Robiono badania składu lodu – zwykła woda jeziorna. Zagwozdka. ;-)

Babska logika rządzi!

Puenta fajna, choć opisy też jakoś mi nie podeszły. Wydały mi się zbyt wyszukane. Po pierwszym zdaniu miałem podobnie jak Mytrix :)

Powodzenia w konkursie ;)

Dziękuję, Belhaju. :-)

Czyli pierwsze zdanie robi wrażenie. Uznajmy, że to dobrze. ;-)

Zbyt wyszukane opisy? Hmmm. Czasu jeszcze trochę jest, może postaram się uprościć. Chociaż nie bardzo mam ochotę…

Babska logika rządzi!

Sympatyczne. I zaskakujące (przynajmniej mnie). Wifi mieli na tym Giewoncie ;)?

Dwie uwagi malutkie – “UJ-u” jakoś się… niespecjalnie kojarzy. Za moich czasów mówiło się “ci z UJotu”. A “krakowiak” to taniec, a mieszkaniec Krakowa – krakowianin.

"Z wiekiem romantyzm wypierany jest przez reumatyzm" - Arnubis

Dziękuję, Staruchu. :-)

Fajnie, że zaskoczyło. Może i mieli wifi, może urządzenie jakoś inaczej zasysało Internet. Bardziej się boję pytań o długość życia baterii. To chyba musiała być magia tego miejsca. ;-)

UJ zostawię (w końcu taki zapis chyba jest poprawny, a czyta się tak samo), ale krakowian zaraz poprawię.

Babska logika rządzi!

Przydałby się Dratewka i jego eksplodująca owieczka, żeby wysadzić cnym rycerzom wyjście. Jak się tak zastanowić, to faktycznie mieliby dzisiaj wiele do roboty…

 

Miłe, bo nie całkiem naukowe. Ja reaguję pozytywnie na większość tekstów, w którym są miecze i włócznie. :)

Dziękuję, Żongler. :-)

Na Dratewkę znaków nie starczy. Ale pomysł zacny. Tylko to chyba nie sama łowiecka wybuchała.

Póki co, ludzi postawili krzyż, pioruny walą, może kiedyś się przebiją. ;-)

Babska logika rządzi!

Przeczytane. Misterna mieszanka: Charakterystyczna dla @Finkli – nauki, odniesień do średniowiecza i fantastyki.(A wszystko w kilkudziesięciu zdaniach) .Czytało się trochę trudno – dwa razy. Pozdrawiam.

Magistrowie czy magistrzy? Nie jestem pewna. Pozdrawiam.

Dziękuję, Karolino. :-)

Uff, w pierwszej chwili przeczytałam “mizerna”.

No, wyszło po mojemu. ;-) Mam nadzieję, że puenta dużo wyjaśnia. Różni ludzie widzą różne zjawiska, chociaż patrzą na to samo.

Słownik na stronie PWN twierdzi, że “magistrowie”.

Babska logika rządzi!

Pierwsza część napisana jest pięknie. Druga zaś, i tu niespodzianka, również pięknie. Przyznam jednak, że wolałem pierwszą, bo przy drugiej miałem lekkie trudności z wyobrażeniem sobie magicznego artefaktu.

Puentę załapałem tylko połowicznie. Domyśliłem się, że łzy śpiących rycerzy mają związek z dziwnymi zjawiskami zachodzącymi w Morskim Oku, ale dlaczego powstaje akurat ciepły lód i czemu światło latarki powstrzymuje proces, tego już nie wiem. Widać targetem były osoby z większą wiedzą z dziedziny chemii. ;)

Wiem, że już pisałem, ale powtórzę dla podkreślenia: napisane jest pięknie, podziwiam.

 

PS. Chyba już mogę zgłaszać do Biblioteki, więc to czynię.

Paper is dead without words; Ink idle without a poem; All the world dead without stories; /Nightwish/

Fajne :)

Czemu światło latarki? Tu pomogę – bo lód tworzy się tylko, jeśli wystawiony jest na “wolny od elektrycznych zanieczyszczeń blask księżyca” :).

"Z wiekiem romantyzm wypierany jest przez reumatyzm" - Arnubis

Dziękuję nowym komentującym. :-)

 

El Lobo, no i pięknie. Co do artefaktu – dopuszczam dwie możliwe interpretacje. Latarki powstrzymują krystalizację, bo to musi być blask księżyca niepobrudzony elektrycznością. A ciepłe, bo łzy zimne nie są… Tu znajomości magii potrzeba, a nie chemii. ;-)

 

Anet, fajnie, że fajne. ;-)

Babska logika rządzi!

Dzięki, Staruchu, słusznie prawisz! :-)

Babska logika rządzi!

Gładka jak zwierciadło powierzchnia pokazała dziwne kształty – 19.30, potem złote krainy i wirujące sfery niebieskie, po czym zaczęła opowiadać, co się dzieje na bożym świecie.

I od razu widać, kto tego artefaktu nie używa lub dawno nie używał, skoro przy takim opisie nie rozpoznał ;) 

Czepiacie się zasięgu, czy baterii, a to przecież jakowyś anioł wcisnął im ten artefakt – działanie sił boskich, magicznych i koniec tematu :) 

 

Bardzo mi się :) 

 

 

 

Pisanie to latanie we śnie - N.G.

Dzięki, Śniąca. :-)

Przyznam się, że ja nie używam. A przynajmniej nie w tym celu. Ale w ramach researchu obejrzałam na Youtube.

Anioł to już interpretacja zamkniętych wojów. ;-)

Miło mi, że Ci się.

Babska logika rządzi!

Czemu światło latarki? Tu pomogę – bo lód tworzy się tylko, jeśli wystawiony jest na “wolny od elektrycznych zanieczyszczeń blask księżyca” :).

 

Co do artefaktu – dopuszczam dwie możliwe interpretacje. Latarki powstrzymują krystalizację, bo to musi być blask księżyca niepobrudzony elektrycznością. A ciepłe, bo łzy zimne nie są… Tu znajomości magii potrzeba, a nie chemii. ;-)

Aaa, rozumiem, więc te niuanse były ważne. Kurczę, mogłem bardziej uważać na lekcjach magii. ;)

 

I od razu widać, kto tego artefaktu nie używa lub dawno nie używał, skoro przy takim opisie nie rozpoznał ;) 

Jeśli to jest to, co myślę, to używam tylko do “Dam i wieśniaczek”. xD

Paper is dead without words; Ink idle without a poem; All the world dead without stories; /Nightwish/

Nie wiem, co to “Damy i wieśniaczki”… 

Pisanie to latanie we śnie - N.G.

Tak, w magii szczegóły zawsze są ważne. Zła intonacja podczas zaklęcia, mała chrypka i kumpel zostaje zmiażdżony przez buk, zamiast ku radości zebranych wpaść do Bugu…

Niektórzy Czytelnicy twierdzą, że u mnie trzeba uważać na szczegóły. ;-)

“Dam i wieśniaczek” nie znam, więc nie podejmę tematu.

Babska logika rządzi!

Przyłączam się do tych, którym spodobała się puenta, a opisy nieco mniej. Generalnie bardzo mi się podobało, a zwłaszcza ten cytat, który jest akurat bardzo na czasie:

medykom odmawiano zapłaty za ich nieocenione usługi.

 

:D 

Dziękuję, AQQ. :-)

Cholera, chyba jednak muszę coś zrobić z tymi opisami. Poproszę malkontentów o więcej szczegółów: co z nimi nie tak, w których miejscach odbiór się kiepści?

Niektóre rzeczy wiecznie są na czasie. Niestety. To te piękne chwile trwają krótko.

Babska logika rządzi!

Nie wiem, co to “Damy i wieśniaczki”… 

“Dam i wieśniaczek” nie znam, więc nie podejmę tematu.

Nie ma czego żałować, niewiele tracicie… ;)

 

Niektórzy Czytelnicy twierdzą, że u mnie trzeba uważać na szczegóły. ;-)

Na to wygląda. :)

 

Edit: to u mnie na odwyrtkę, opisy mi się podobały. Jedynie wspomniany opis artefaktu był nieco zgrzytliwy. Jeśli miałbym podać jakieś konkrety to chyba przydałaby się informacja, jaki ów przedmiot posiadał kształt, jakiej był wielkości itp.

 

 

Paper is dead without words; Ink idle without a poem; All the world dead without stories; /Nightwish/

No dajmy spokój tym paniom.

Widać znowu vox populi mówił prawdę. ;-)

Babska logika rządzi!

Hej, Finklo!

Piękne dzięki za cudnie skrojony pomysł, bardzo przypadł mi do gustu.

Nie rozumiem uwag, choć szanuję oczywiście, odnośnie opisów. Bardzo fajnie mi się tekst czytał, a moja osobista refleksja na temat krejzji formy (szort) jest taka, że ograniczenie fabularne w postaci limitu znaków sprzyja poświęcaniu większej uwagi językowi, z naciskiem na różne barwy.

 

Powodzenia w konkursie!!!

 

P.S. Czy łzy szlachetnych wojów są nawiązaniem do znanej legendy o tej dziewuszce, co tak się spłakała, że z jej nieszczęścia mamy uciechę w postaci Morskiego Oka?

Dziękuję, Majkubarze. :-)

Fajnie, że się tekścik spodobał.

Niedawno rozbiłam co dłuższe zdania, może teraz będzie lżej strawić. Ale nie wiem, którą wersję zdążyłeś przeczytać.

Czy ja wiem, czy limit wymusza większą dbałość o język? Różnie to bywa, IMO.

Hmmm. Przejrzałam legendy na temat Morskiego Oka, ale tej o łzach dziewuszki nie pamiętam. Coś było o mnichu, coś o skarbie… Za to skorzystałam z domniemanego połączenia z rozmaitymi ciekami. :-)

Babska logika rządzi!

A to na coś takiego nie trafiłam. Ale to chyba bardzo popularny motyw – wody powstającej z czyichś łez…

Babska logika rządzi!

Stereotypy! I to takie be. Faceci wypili piwo, panie nawpierniczały się cukru. Cudowny przepis na awanturę – alkohol vs sugar rush. :)

Brakuje mi rozmodlonych pielgrzymek do cudownego jeziorka. Geez, co tam by się działo… Ba! Co w kraju by się działo! A dudki lecą.

Co za zwyrodnialec puszcza im serwis z 19.30?!

A tak serio, to dobre, ale jakoś te wtykanie magicznej jaskini w wytłumaczenie zdecydowanie nie podeszło. Liczyłem na sajence. :)

 

Edit. Dobra, jest sajence. Nie zajarzyłem dokładnie. :P

 

Jakiś błyskotliwy tekst z internetów.

Dziękuję, Zalth. :-)

No, sama nie lubię piwa, więc jakoś tak łatwo zwalam je na facetów. Tak naprawdę, to niektóre kobitki strzeliły browarka, a panowie zjedli ciacho, ale nie przy takim limicie te szczegóły…

Pójdzie pielgrzymka, a potem okaże się, że to jakiś galaretowaty glon spowodował zestalenie i odkręcaj potem, że mohery wcale nie modliły się do zanieczyszczenia. Miejscowy proboszcz był bardzo przeciwny nazywaniu tego zjawiska cudem. ;-)

Ja tam nie wiem, to właściciel urządzonka ustawił sobie taki alarm. A może rycerze sami przypadkiem włączyli ostatnio oglądaną stronę?

Tekst jest z kategorii “fantasy”, nie ma co liczyć na sajence. Nawet jeśli zaczyna się obiecująco. ;-)

Babska logika rządzi!

Czytam, Finklo Twój tekst i niby wszystko się zgadza. Na początku jest budowanie napięcia i zarysowanie tajemnicy, potem wkracza element fantastyczny, tworzący tylko większy zamęt w głowie, a na końcu mamy puentę i wyjaśnienie. No struktura jak ta lala.

Ale, choć mi głupio to pisać w obliczu tylu pochwał ze strony innych, to powiem wprost: ja mam dysonans. Od strony formalnej fajnie (mnie tam opisy nie przeszkadzały), rycerze, którzy zapomnieli hasła też fajnie, tylko te łzy, cholera, no niewiarygodne dla mnie i jakoś mi się ten pomysł kupy nie trzyma. No bo chociażby: czemu łzy krystalizują się dopiero na powierzchni jeziora, a nie w górnym biegu strumienia? I jak do tego doszło, że łzy zmieszały się na tyle dokładnie, że tworzą jednolitą taflę, a nie ma pojedynczych kryształów?

Dziękuję, Nessekantosie. :-)

Miło, że dużo rzeczy się zgadza.

To teraz te niezgodności. Dlaczego nie w strumieniach? No, trochę trudniej skrystalizować ruchomą wodę, ale nie powinno być przeszkodą dla magii. W miejscu przyłączenia do strumyka łzy zmieniają się w lód. Tylko woda napływająca z góry porywa kawałki. A zanim cały strumyk zdąży zamarznąć albo dotrzeć gdzieś, gdzie zauważyłby go człowiek, napotyka światło elektryczne i szlak wszystko trafia. W jeziorku cisza i spokój, łzy mieszają się z wodą, a przy powierzchni (tam, gdzie sięga blask księżyca), wszystko zamarza. Tak ta moja magia działa. ;-)

Babska logika rządzi!

Powinniśmy więc zapytać, Nessekantosie, twórców legend, jak to możliwe, że dziewczę wypłakało się do cna i powstało jezioro zwane Morskim Okiem. Objętość ciała przeciętnej niewiasty temu przeczy, nieprawdaż? :-)

A może J. K. Rowling uraczy nas naukową rozprawą wyjaśniającą mechanizm teleportacji bohaterów jej powieści.

Wyobraźnia i słowo mnie tu przywiodły. Być może źle odczytałem przeznaczenie portalu…

 

Pozdrawiam serdecznie! ;-)

 

Finklo, szlak trafia :O ???

"Z wiekiem romantyzm wypierany jest przez reumatyzm" - Arnubis

Fajny pomysł. Na początku nie załapałem, o jaki artefakt chodzi. Ale po drugim przeczytaniu fragmentu się wyklarowało.

„Często słyszymy, że matematyka sprowadza się głównie do «dowodzenia twierdzeń». Czy praca pisarza sprowadza się głównie do «pisania zdań»?” Gian-Carlo Rota

Majkubarze, dzięki za obronę, ale nie atakujmy innych Czytelników. Jeśli ktoś ma problem z zawieszeniem niewiary przy konkretnym tekście – jego zbójeckie prawo. Niezbywalne. Niektórzy uważają, że magią można wytłumaczyć wszystko i w ten sposób staje się ona pójściem na łatwiznę.

 

Staruchu, jasny gwindt! Trudno, już nie będę poprawiać. Niech zostanie jako pamiątka zaangażowania w konkurs. ;-)

 

Szyszkowy, dziękuję. :-)

No i dobrze, że artefakt nabrał konkretnych kształtów, a szorcik się spodobał.

Babska logika rządzi!

@Majkubar

Zupełnie nie zrozumiałeś o co mi chodzi. Elementy fantastyczne aby funkcjonować i być wiarygodnymi potrzebują szeregu założeń. W większości przypadków założenie jest jedno: magia istnieje. I w tym momencie możemy skończyć, wszystko jest możliwe, pozostałe wyjaśnienia są zbędne.

Jeśli już jednak zaczynamy zagłębiać się w sferę bardziej konkretnych i szczegółowych założeń (a tak jest w przypadku Finkli, która dosyć dokładnie opisuje proces krystalizacji łez dzielnych wojów z jaskiń pod Giewontem), to należy również zadbać o koherentność całego systemu, a tej mi brakło. Co prawda wyjaśnienia szacownej autorki wyjaśniają część moich obiekcji, ale to już inna kwestia.

A zatem, Majkubarze zdaję sobie sprawę, że znajdujemy się na portalu poświęconym fantastyce. Nie znaczy to jednak, że jak ktoś pisze tekst fantastyczny to może sobie pozwolić na wolną amerykankę, bo każdą niespójność można wytłumaczyć tym, że to o “wyobraźnię i słowo” tu przecież chodzi, a nie logikę :D

 

Swoją drogą, rzecz do zastanowienia: różnica między światłem naturalnym, a “elektrycznym”. To już moje czyste czepialstwo, bo nietrudno dopowiedzieć sobie jakąś magiczną siłę, ale przecież światło latarki i to emitowane przez płomienie to przecież jedno i to samo, nie powinno więc być różnicy w oddziaływaniu na łzy.

Tak się zastanawiam, czy nie za bardzo naukowo podchodzisz (ostatnio) do pisania. Któryś już raz wydaje mi się, że masz w głowie historyjkę, a później myślisz, w jaki rebus ją przemienić. Czasem wychodzi Ci całkiem zgrabnie, patrz konkurs weselny, jednak w większości przypadków widzę w tych utworach więcej warsztatu, nauki, odwołań i dobrego rzemiosła, niż naturalnej weny. Pewnie, to tylko szort, ale mogę się “wyżalić” równie dobrze tutaj. Nijak się mają ostatnie Twoje opka do Nagrody Wojownika.

Piszesz ostatnio jak maszyna, Finklo. Równo, dobrze, ale bez natchnienia. Przynajmniej takiego, na które ja (u Ciebie) czekam.

Pozdrawiam serdecznie.

Nie taka była moja intencja, Finklo.

Nie atak, tfu, absolutnie nie! Wrzuciłem jeno z obawy, że będziemy się ograniczać w swobodnym budowaniu wyobrażeń, rozpasanych obrazów, kombinując, jak to i owo naukowo uzasadnić. Niepotrzebnie.

Jeśli zabrzmiało ciężko, to przepraszam, Nessekantosie, i tym serdeczniej pozdrawiam! ;-)

Ciebie, Finklo, przepraszam za wtrącenie. Zbędne, to prawda…

Panowie, tylko mi się tutaj nie kłóćcie. :-) Dyskusja jest OK. :-)

 

Różnica między światłami. To już czysta magia. Bo tak postanowiłam i już. A dlaczego srebro zabija wilkołaki i wampiry, a złoto albo ołów już nie? Tak się jakoś utarło. Księżyc od wieków przyświecał wrednym czarnoksiężnikom i wiedźmom. Uczciwi ludzie robili interesy w blasku słońca.

Ewentualnie można sprawę potraktować bardziej metaforycznie: współczesna nauka niszczy mistykę i magię. To już nie potwór pożera kochane słonko, tylko Księżyc ustawia się dokładnie między Słońcem a Ziemią, wywołując zaćmienie. Nawet dzieci to wiedzą. To i magia, w ramach zemsty albo traumy, nie lubi współczesnej technologii.

A literacko: gdybym nie postawiła barier dookoła krystalizacji, to prędzej czy później cała H2O na planecie obróciłaby się w ciepły lód. Ale to już nie byłaby bajka o Morskim Oku. ;-)

Babska logika rządzi!

O, i Darcon się dopisał. Dzięki. :-)

Ja ogólnie podchodzę do świata jeśli nie naukowo, to raczej racjonalnie. Nie bardzo potrafiłabym emocjonalnie. To niezupełnie tak, że zamieniam historyjki w rebusy. Raczej staram się przedstawić, zaciemniając niektóre aspekty, żeby zahaczyć Czytelnika i nie wpaść w łopatologię.

Naturalna wena? Hmmm, możliwe, że nawet nie wiem, jak ona wygląda. Się bierze kompa i się pisze. No, czasem masakrycznie nie idzie. Czasem wyjściowy pomysł jest kiepski, co uświadamiają mi dopiero komentarze…

Że jak maszyna? Ha, niegdyś krążyły po portalu żarciki, że jestem androidem. ;-)

 

Majkubarze, spokojnie, nie jest tak źle. Nie mam absolutnie nic przeciwko dyskusji. Ja? Gdzieżby! Tylko próbowałam ją schłodzić. Może przedwcześnie. Nie przejmuj się. :-)

Babska logika rządzi!

Dobra, zmieniam nijak na tęskno mi.

A tam zaraz kłótnie. ;-)

Uogólniłem, przyznaję, jednak najważniejsze jest to, że masz święte prawo, Nessekantosie, do subiektywnego odbioru tekstu i wyrażania wątpliwości. Ostatecznie nasze wątpliwości są błogosławioną i osobistą dedykacją dla autora, dla jego przemyśleń, wniosków i rozwoju. I tu jego święte prawo!

Granica w przedstawianiu pozanaukowych realności jest cienka i trudna do wyczucia, jednak zgadzam się z tym, że fantasy jest lepsze, kiedy się je umiejętnie osadzi w znanych nam mechanizmach, w miarę możliwości. Rozumiem Twój tok rozumowania w pełni.

Dzięki za wymianę spostrzeżeń. ;-)

Niezłe, Finklo, niezłe. Jak mogłem zapomnieć o tej legendzie, ech ;)

Ale początek z lekka sztywny. W sensie nie poczułem ekscytacji, emocji, jaka dotyczy naukowcom. Odnalazłem ją dopiero gdzieś koło kłócących się doktorów, ale to trochę późno jak na szorta.

Reszta poprawnie. Motyw z przeciskaniem się obudzonych rycerzy rozbawił, głównie przez to, że nie skojarzyłem legendy.

Podsumowując: początek zbyt sztywny, potem jest lepiej. Napisane porządnie na poziomie bibliotecznym, dlatego daję ostatniego klika.

Won't somebody tell me, answer if you can; I want someone to tell me, what is the soul of a man?

Majkubarze, jest w porządku. Nie poczułem się atakowany, ale podyskutować zawsze lubię :)

Finkla, tak jak pisałem, moje czyste czepialstwo. Nie wszystko musi być idealnie wyjaśnione i rozłożone na czynniki pierwsze. Założenie, że to sprawka magii nasuwa się samo i jak najbardziej gra :)

O, jaki tu ruch. :-)

 

Darconie, zmiana przyjęta do wiadomości. :-)

 

Majkubarze i Nessekantosie, jeśli tak przedstawiacie swoje stanowiska, to trudno się z nimi nie zgodzić. :-)

 

NoWhereManie, fajnie, że zajrzałeś. :-)

A zapomniałeś? Dosyć znana sprawa, czasami się dziwię, czemu jeszcze nie wyleźli. ;-) Ech, drugi akapit to już za późno? Co za czasy nastały… A szeleszczący strumyczek grantów nie świadczy o ekscytacji? ;-)

Sztywno, powiadasz? Starałam się pisać na luzie i z humorem. :-/

 

Wszystkim zaangażowanym dziękuję za Bbiliotekę. :-)

Babska logika rządzi!

Zacna mieszanka nauki, magii i legendy. Miło się czytało i cieszę się, że obeszło się bez misia. ;)

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Dzięki, Reg. :-)

Miło, że zacnie. Misia nigdy nie widziałam na Morskim Okiem. Właściwie, w naturalnym środowisku to nigdy nie widziałam…

Babska logika rządzi!

Ale masz na myśli naturalne środowisko misia, czy swoje?

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Misia. W moim środowisku to mogę liczyć co najwyżej na pluszowe. ;-)

Babska logika rządzi!

I na Misia Barei. ;)

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Jeśli za “moje środowisko” uznać mój beztelewizorowy dom, to nawet Bareja się nie przemknie. ;-)

Babska logika rządzi!

Tym bardziej, że ze swojego naturalnego środowiska Bareja chyba by się nie wygrzebał. ;)

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Też prawda. Ale nawet jego intelektualne potomstwo ma nikłe szanse, że je zaproszę w gości. ;-)

Babska logika rządzi!

Pozostaje miś. Pluszowy. ;)

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

No dobra. Pluszowego to widziałam. :-)

Babska logika rządzi!

No to, tak już na dobranoc,wspomnę jeszcze Misia Uszatka. ;)

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Faktycznie, “pora na dobranoc, bo już księżyc świeci”. ;-)

Babska logika rządzi!

@Finklo. W fantastyce nauka zajmuje różną pozycję. W science fiction odgrywa ważną rolę, w fantastyce zwanej fantasy znajduje się w pogardzie. Stąd taki głęboki rozziew między fanami science fiction a fanami magicznej fantasy. Ja, na przykład, mam alergię na tzw. “magię”. Mieszanka nauki i tzw. “magii”, jest dla mnie osobiście ciężkostrawna. Dlatego, doceniając Twój kunszt literacki, nie wchłaniam tak skonstruowanej opowieści. Niemniej zdaję sobie sprawę, że inni czytelnicy aprobują taki bigosik.

Piszący utwory fantastyczne nie przejmują się logiką czy nauką. Jest to o tyle wygodne, że nie wymaga rzetelnej wiedzy, wystarcza wyobraźnia. Niemniej jednak wiedza ogólna i sprawność warsztatowa plus fantazja decyduje o wartości pisanego utworu.

Ponadto należy pamiętać, że literatura piękna zawsze traktuje o ludzkich emocjach, niezależnie od scenografii. Niezależnie od tego, czy piszemy o kosmicznej epopei, czy o starożytnym Egipcie, to zawsze najbardziej interesuje czytelnika – miłość, strach, pożądanie, tęsknota, nienawiść, ciekawość itd.

Musisz, moim zdaniem unikać przeintelektualizowania w swojej twórczości i bardziej skupić się na emocjach swoich bohaterów. Wtedy Twoje pisanie nabierze jeszcze lepszych kolorów. Pozdrawiam sympatycznie.

Rzeczywiście, zawarłaś tu dużo opisów. Ale mnie to nie ubodło, ponieważ są dobrze i humorystycznie napisane. Druga cześć również niczego sobie. Bardzo spodobał mi się motyw rzadko używanych ryczerzy spod Giewontu. Ze wszystkich prac nadesłanych na ten konkurs, ta podobała mi się na razie najbardziej. 

Pozdrawiam!

https://www.facebook.com/Bridge-to-the-Neverland-239233060209763/

Mnie też przypadł do gustu motyw z rycerzami. Sympatyczny tekst.

 

"Czasem przypada nam rola gołębi, a czasem pomników." Hans Ch. Andersen ****************************************** 22.04.2016 r. zostałam babcią i jestem nią już na pełen etat.

O, ile nowych komentarzy! Dziękuję wszystkim. :-)

 

Karolino, masz rację, że skład magii, nauki i ludzkich emocji może być różny. Z tym ostatnim mam największy problem, ale od czasu do czasu coś tam się udaje do tekstu wepchnąć.

Pytanie tylko, gdzie zaczyna się przeintelektualizowanie.

Również pozdrawiam. :-)

 

Pietrku, doszłam do wniosku, że Giewont jest wystarczająco blisko Morskiego Oka, aby połączyć te tematy. W ten prosty sposób uzasadniam, dlaczego moje opowiadanie pasuje do konkursu. ;-) Miło, że Ci się spodobało.

 

Bemik, dawno do mnie nie zaglądałaś. Tym milej, że jesteś i że przejęłaś się losem rycerzy. ;-)

Babska logika rządzi!

Oj, to nie anioł im ten tablet wcisnął i jeszcze akurat na 19:30 ustawił. :)

Podoba mi się.

Dziękuję, Unfallu. :-)

Miło, że Ci się spodobało.

Ja tam nie wiem, kto. Rycerze doszli do wniosku, że skoro z góry spadło, to niebiosa zesłały…

Twój tekst przeczytam pewnie wieczorem.

Babska logika rządzi!

Mnie się spodobało, ale (być może przez chorobę) nie do końca trafiły do mnie opisy poczynań artefaktu. Podobnie jak inni czytelnicy, gdy w pierwszym zdaniu pojawili się naukowcy, pomyślałam sobie, że to bardzo w Twoim stylu. Przyjemny szort z zabawną puentą. 

Dziękuję, Rosebelle. :-)

Miło mi, że się spodobało, a puenta rozbawiła. Śmiech to zdrowie, mam nadzieję, że poczułaś się lepiej.

Babska logika rządzi!

Chyba zbyt długo nie korzystałem z dobrodziejstw artefaktu, skoro dopiero po kilku minutach mnie olśniło :P

Ciekawy pomysł, dosyć sympatyczny szorcik :) 

Dziękuję, Karolu. :-) (Karol i Karolina, to już mam komplet. ;-) )

Miło mi, że się pomysł spodobał. A z magicznymi artefaktami lepiej uważać. Nigdy nie wiadomo, co za demon tym steruje. ;-)

Babska logika rządzi!

Jak to u Finkli. Jest ten dryg i styl, są detale i naukowa zagadka. Czyta się i uśmiecha. Tekst zawiera tak rozbudowaną opowieść (a nawet dwie powiązane), że musiałem sprawdzić czy aby zmieścił się w limicie. Wyglądał co najmniej na 6 tysięcy znaków. 

Powodzenia w konkursie, zacny to szort, trzeba przyznać.

Po przeczytaniu spalić monitor.

Dzięki, Marasie. :-)

Tak, nie Ty pierwszy twierdzisz, że tekst Finklowy. Podobno już po pierwszym zdaniu widać.

Miło, że uśmiechnęło.

Spokojnie, mieszczę się w limicie. Pierwotna wersja liczyła sobie poniżej 2,5 kilo, więc mogłam poszaleć i rozbudować opisy. ;-)

Babska logika rządzi!

A co, ludzi kolekcjonujesz? :D

Ludzi jak ludzi, ale komentujących…

No, przyznać się, kto jeszcze przeczytał, a znaku nie zostawił? ;-)

Babska logika rządzi!

Pierwsza część interesująca, przypadła mi do gustu znacznie bardziej niż ta druga, chyba trochę za bardzo przekombinowana. Przynajmniej w warstwie językowej ;)

Całość nie ujęła jakoś szczególnie, ale do przeczytania.

 

Ufam, że trzymasz się ciepło, szczególnie że nad Finklowym Morskim Okiem nie tak mroźno jak nad tym Bemikowym ;)

"Tam, gdzie nie ma echa, nie ma też opisu przestrzeni ani miłości. Jest tylko cisza."

Dzięki, Luke. :-)

Chyba nie jesteś osamotniony w preferowaniu pierwszej części. Ale już trochę uprościłam drugą.

Owszem, dziękuję. Jako stworzenie ciepłolubne dbam, żeby w ładnych miejscach było przyjemnie. :-)

Babska logika rządzi!

Muszę się zgodzić, że tekst bardzo w Twoim stylu. I początek też zdecydowanie bardziej mnie zaciekawił niż druga część, bo aż zapragnęłam wyjaśnień, a dostałam, co dostałam. ;)

Jednak długość limitu nie pozwala rozwinąć skrzydeł. ;)

"Myślę, że jak człowiek ma w sobie tyle niesamowitych pomysłów, to musi zostać pisarzem, nie ma rady. Albo do czubków." - Jonathan Carroll

Dzięki, Morgiano. ;-)

Co do stylu, wszyscy są zgodni. :-)

Nie mów, że nie było wyjaśnień. :-) Aż się bałam posądzeń o infodump.

Babska logika rządzi!

“Do potoków Czarnostawiańskiego i Mnichowego dołączył strumyczek grantów. Skąpy, aż do granicy wyschnięcia, lecz błogo szeleszczący.” – takie życiowe. :D

 

No i zagadka z zasoleniem rozwiązana.

Fajne, ciekawe. Daję czwórkę. :)

http://wachlarzemoaloes.blogspot.in - mój blog o fantasy i science-fiction. :D

Dzięki, ARHIZIE. :-)

Fajnie, że życiowe. No, w dobrym kłamstwie zawsze jest odrobina prawdy. ;-)

Taaa, zasolenie robi się jasne, kiedy już wiadomo, skąd ten dziwny lód…

Babska logika rządzi!

Mniam!

Polskie. Arcypolskie! :)

Dziękuję, Rybaku. :-)

Smacznego. No, Morskie Oko w Polsce leży i tak jakoś wyszło. ;-)

Babska logika rządzi!

Może "przyjacielu"? :)

 Do potoków Czarnostawiańskiego i Mnichowego dołączył strumyczek grantów. Skąpy, aż do granicy wyschnięcia, lecz błogo szeleszczący.

Rozszumiane metafory – ten strumyczek nie jest zły, ale ja dałabym "Płytki, płyciuśki – lecz błogo szeleszczący." Wydaje mi się to bardziej spójne.

 Co młodsi doktorzy i magistrowie ciągle wysuwali różnorodne, zazwyczaj sprzeczne, hipotezy.

"Młodsi doktorzy i magistrowie na wyścigi wysuwali różnorodne hipotezy, w większości sprzeczne z hipotezami kolegów." – tak byłoby jaśniej.

 Magiczny artefakt, który jakiś anioł przecisnął przez szparę w sklepieniu, zapiszczał na znak, że trzeba go uruchomić.

Zaiste, magiczny, skoro jeszcze nie padła mu bateria :) Poza tym wojowie może i słabi są z teologii, ale anioły się magią nie parają – przyszłaby im na myśl raczej jakaś faerie czy inny kobold. I skąd wiedzą, że to-to się uruchamia? (Wiem, długo by tłumaczyć, w trzy tysiące znaków nie wejdzie, ale jednak.)

 Wdowom i sierotom broniono wstępu do bogatszych miejsc

Kiedy im nie broniono? Ale, że chleba krzynki im odmawiają, to obraza Boska. (Wczuwam się teraz w rolę woja, chyba trochę za mocno – zatem niniejszym stukam się w czaszkę i dokończę normalnie).

 

Niezłe. Dowcipne. Niewielu rzeczy mogę się przyczepić, więc powiem tylko – hasła trzeba zapisywać ;)

Postanowienie na rok 2018: robić ćwiczenia stylistyczne!

Dziękuję, Tarnino. :-)

Strumyk. Płytki to ładna metafora, ale skąpy mówi przy okazji coś o decydentach i nie chciałabym tego tracić. Jeśli starczy znaków, upchnę oba.

Hipotezy. Twoja wersja trochę długawa, poszukam trzeciej drogi.

Magiczny artefakt. Racja, zmienię na cudowny. Jakby to nie wychodziło na jedno… ;-) Uruchamia się prosto – wciśnięciem guziczka i wojowie przypadkiem to odkryli. A co do baterii – to takie niezwykłe miejsce, że przedłuża życie – wojom i bateriom. Kto wie, może żyletkom i mieczom też.

Wdowy i sieroty. Za czasów rycerzy to chyba było uosobienie osób bezbronnych i pokrzywdzonych. A i granic nikt tak pilnie nie strzegł, paszportów nie sprawdzano… Dopiero ostatnio się tak porobiło. Już czas…

Racja, hasło trzeba było zapisać. Ale co zrobisz, skoro Mścisław tej sztuki nie opanował?

Babska logika rządzi!

Ależ nie ma za co, nie ma za co.

skąpy mówi przy okazji coś o decydentach

Płytki też, tylko nie wprost.

 Jakby to nie wychodziło na jedno… ;-) Uruchamia się prosto – wciśnięciem guziczka i wojowie przypadkiem to odkryli. A co do baterii – to takie niezwykłe miejsce, że przedłuża życie – wojom i bateriom. Kto wie, może żyletkom i mieczom też.

Nie wychodzi ;) Ale faktycznie, nie pomyślałam, że i oni tu tkwią od ho-ho-ho – a może i dłużej.

 Wdowy i sieroty. Za czasów rycerzy to chyba było uosobienie osób bezbronnych i pokrzywdzonych. A i granic nikt tak pilnie nie strzegł, paszportów nie sprawdzano… Dopiero ostatnio się tak porobiło. Już czas…

Też prawda. Ale póki co dwaj Świadkowie i czterej Jeźdźcy jeszcze się po świecie nie szlajają – więc chyba mamy trochę czasu.

 

Mścisław za młodu kijami z kolegami się fechtował i preceptorów nie słuchał – to i ma teraz ;).

Postanowienie na rok 2018: robić ćwiczenia stylistyczne!

Płytki też, ale skąpy jest bardziej bezpośredni. Chociaż nie upieram się, że to zaleta. No nic, w tej chwili są oba, a decydenci zostali mocno oplotkowani. ;-)

Dla rycerzy pewnie nie wychodzi, jednak dla mnie raczej tak. Owszem, panowie od dłuższego czasu siedzą w tej jaskini i drzemią.

Świadków nie kojarzę. Kto zacz? No, czterej jeźdźcy na razie, jeśli już wychodzą z domu, to prowadzą konie krótko przy pysku. Ale wojowie chyba nie mieli czekać końca świata, tylko reagować, kiedy w Polszcze źle się zadzieje. I nic! Rozbiory przespali…

W młodości Mścisława preceptorzy nawet się nie upierali przy tych literkach. ;-) A teraz wszyscy mamy. ;-)

Babska logika rządzi!

Pierwsza część intrygująca. Nie mam żadnych uwag co do opisów, nic mi nie przeszkadzało jeśli chodzi o styl.

Na szczęście dzięki komentarzom, zrozumiałem drugą część.

 

Co do tego hasła qazwsx to odczytał je z klawiatury? Po prostu taką sekwencję sobie wybrał?

Dziękuję, Blackenie. :-)

Fajnie, że chociaż początek zaintrygował.

Co do hasła… Myślę, że Bolko poprosił artefakt o podanie najczęściej używanych haseł.

Babska logika rządzi!

Dzięki za wyjaśnienie

Proszę. Chociaż chyba nie powinnam tak się tłumaczyć (nie mówi nikomu ;-) ). Jeśli słabo wynika z tekstu, to coś skopałam.

Babska logika rządzi!

Niekoniecznie. Równie dobrze czytelnik może mieć problemy z kojarzeniem lub wyobraźnią ;)

Noooo, tak też mogło być, ale wolę najpierw poszukać u siebie. :-)

Babska logika rządzi!

A wiesz Finkla, co mi się najbardziej podobało? Ta styczność niewyjaśnionego zjawiska i jego wyjaśnienia, jakie pojawiło się w komentarzach na temat wpływu światła :)

Dziękuję, Wilku Jurorze. :-)

Wyjaśnienie tajemnicy zawsze sprawia frajdę. Szkoda, że dopiero w komentarzach, starałam się zawrzeć wszystko w tekście.

Babska logika rządzi!

Mam wrażenie, że w tym przypadku sam tekst mogłoby to zakłócić, za to sprawdziłoby się w np. bardzo krótkim posłowiu :) Natomiast brak tego “w środku” w żaden sposób nie zakłóca odbioru – i to jest sztuka, o której wspomniałem w poście z wynikami.

Ale w samym tekście była wzmianka o świetle. Tylko starałam się, żeby nienachalna wyszła.

No, ale jeśli nie zakłóciło, to wszystko w porządku.

Babska logika rządzi!

W formie zagadki :) I wyszło bardzo dobrze :)

Cieszę się. :-) Tym bardziej, że dawno nie zajęłam jakiegoś dobrego miejsca w portalowym konkursie. :-)

Babska logika rządzi!

Trochę chropowato mi się czytało, niby skupiona byłam tylko na tekście, a jednak coś mi umykało. Bardzo lubię połączenia legend i technologii, ale tu, mam wrażenie, obie części tekstu były jakby zbyt daleko od siebie.

(Możliwe też, że to mój niewielki rozumek nie ogarnia ciekłego lodu, bo, zdaje się, wyjaśniłaś to zjawisko porządnie.)

Za to sam pomysł z rycerzami gubiącymi hasło był fajny :D I sama puenta zaskoczyła tak jak trzeba. Porządny tekst, gratuluję wyróżnienia :)

Dzięki, Kam. :-)

Chropowato? To niezbyt dobrze. Jak to daleko? Kilka kilometrów raptem. ;-) A lód nie ciekły, tylko ciepły. Właściwie, to można coś takiego osiągnąć, niekoniecznie magicznie. ;-)

No, musi być jakiś powód, dla którego rycerze się nie ruszyli przez tyle lat. Rozbiory, wojny, a oni nic. ;-)

Babska logika rządzi!

Love, bo schizove. Fajne opisy – zwłaszcza ten, taki romantyczny i przejrzysty, że aż można ujrzeć wyraziście w wyobraźni:

 

Po wydostaniu się na powierzchnię, napotkawszy przesycony zimną magią i wolny od elektrycznych zanieczyszczeń blask księżyca, przemieniły się w nieskalane kryształy.

 

Trochę to pogańskie, niczym pierwszy tekst o Wiedźminie, chyba po prostu “Wiedźmin”. Lubię te słowiańsko-pogańskie klimaty ;)

 

Widzę, że jesteś Finklo autorytetem i sławą tego portalu na miarę Stefana Kinga :)

 

Stań się, kim jesteś.

Dziękuję, Piotrze. :-)

Schiza jest fajna? Hmmm. Różnie o tym mówią. ;-)

Miło, że się opisy spodobały. Czy pogańskie? Wydawało mi się, że legenda o rycerzach pochodzi z czasów chrześcijaństwa. Ale faktycznie, nieco ją powyginałam. ;-)

Nie mnie oceniać własną sławę.

Babska logika rządzi!

wyszukane słownictwo, ciekawie budowane zdania aczkolwiek tekst trudny w odbiorze, dość magiczny … oceniam go bardzo pozytywnie! ;)

Dziękuję, Lilli. :-)

No, znam kilka trudniejszych słów i nie waham się ich użyć, jeśli dobrze oddają to, co chcę przekazać. ;-)

Miało być magicznie i fajnie, że się udało. :-)

Babska logika rządzi!

Zabawne i pomysłowe. Zachichotałam przy lekturze, kiedy dotarło do mnie, jak bezceremonialnie rozprawiłaś się z legendą o śpiących rycerzach :)

Dzięki, Ninedin. :-)

Widzę, że zgodnie z pogróżkami, już zaczęłaś odwiedzać moje teksty. Bardzo się cieszę.

No, tak to z tymi konkursami jest. Najpierw podpuszczą do wykorzystania legendy, a potem wyskakuje nowy, tym razem legendom poświęcony, ale już nie wypada powtarzać triku, trzeba wykombinować nową sztuczkę.

W końcu musi być jakaś przyczyna bezruchu tych rycerzy, nie? ;-)

Babska logika rządzi!

Cześć!

Ciekawy pomysł (szczególnie na mit Giewontu). Dobre wykonanie, ale jak na tak krótki (wedle zasad konkursu) tekst, jakoś trudno się go czytało. Może przez zmienny rytm?

W każdym razie, udany szort. No i gratuluję zostania Finalistką! :)

 

Post Scriptum

Wiem, że komentarz nieco po czasie, ale nadrabiam wynikające z mojej przerwy czytelnicze zaległości. W opisie mojego profilu znajdziesz krótką notkę na ten temat.

Jai guru de va!

Dziękuję, Rokitniku. :-)

A może przez podział i nagłe przeniesienie akcji? Trudno zgadnąć.

Spoko, komentarz po czasie też cieszy. :-)

Babska logika rządzi!

Nowa Fantastyka