- Opowiadanie: joler0 - Myśl pierworodna

Myśl pierworodna

Zainteresowała mnie kiedyś informacja, jakoby ludzki materiał genetyczny był w 90-kilku procentach podobny do materiału genetycznego szympansa bądź goryla. Ta subtelna różnica jest niezwykle istotna i warunkuje wszystkie dzielące nas cechy. Najważniejszą z nich wydaje mi się inteligencja, jako element, który wyrwał nas z królestwa zwierząt i wyrzucił gdzieś o wiele, wiele dalej.

Poza tym, temat pewnie  już wałkowany, ale musiałem pozbyć się tych wizji ;)

Zapraszam.

Dyżurni:

regulatorzy, homar, syf.

Oceny

Myśl pierworodna

 Dwunożne wiły się na posadzce pod wpływem chaotycznej siły szarpiącej ich ciałami. Z każdym atakiem konwulsji otwierały usta w stłumionym krzyku, napinały mięśnie, skryte pod gęstym futrem i uderzały o posadzkę roztrzaskaną już potylicą. Umierające układy nerwowe generowały ostatnie spontaniczne wyładowania elektryczne poruszając krótkimi, ciemnymi palcami dłoni, po czym gasły.

Ostatni znieruchomiał samiec.

Próba gatunkowa o numerze trzysta dwadzieścia sześć zakończyła się niepowodzeniem – fale magnetyczne dotarły z Wnętrza do załogi, a implanty neuronalne przetworzyły je na bardziej zrozumiałe impulsy elektryczne. U Eksperymentatorów pojawiła się myśl.

Wykonamy kolejną – pomyślał Główny Doświadczalny, a implant wygenerował sygnał.

Dwunożne leżały w powiększającej się karmazynowej kałuży organicznego płynu, dopóki nie zakryły ich kłęby mgły wtłoczonej zza kilku rozświetlonych bielą paneli w ścianach. Mgła wypełniła pomieszczenie, unosiła się  i różowiała, aż do momentu wessania jej do przewodów wentylacji.

Wraz z nią zniknęły ciała.

Dostarczam próbę gatunkową numer trzysta dwadzieścia siedem – poinformowało Wnętrze.

Posadzka pomieszczenia zafalowała i stała się przeźroczysta jak tafla wody. Wyłonił się z niej podest z kolejną grupą dwunożnych.

Pośrodku stał barczysty samiec. Spokojnie rozszerzał i zwężał nozdrza nabierając powietrza, kołysząc w ich rytm długimi kończynami górnymi. Ciemne włosy pokrywały muskularne ciało, zanikając tylko na jego twarzy i wewnętrznych stronach mięsistych dłoni. Kończyny dolne, krótsze od górnych, zdawały się chwytać posadzkę szerokimi stopami.

Samice były drobniejsze. Stały schowane za plecami samca i starały się dotykać jego pleców choćby skrawkiem własnego ciała. Oddychały szybciej i płycej od niego, ale ręce opadały im równie swobodnie. Czuły się bezpiecznie, projekcja w ich mózgach przedstawiała naturalne środowisko, a w nim samiec je chronił.

Eksperymentator aktywował wizjer. Siatkówki jego oczu natychmiast wypełniły się podstawowymi informacjami z Wnętrza, które po chwili zniknęły zastąpione czterdziestoma sześcioma podłużnymi smugami pogrupowanymi w dwadzieścia trzy pary. Eksperymentator ręką zaznaczył przed sobą jedną z par, a ta od razu powiększyła się. Niewyraźne smugi zmieniły się w podłużne kłębowiska z przewężeniem wzdłuż i w poprzek. Dłoń Głównego Doświadczalnego zaznaczyła w przestrzeni obszar w krótszym z kłębowisk, a wizjer na siatkówce kilkukrotnie doprecyzował obraz i uwidocznił plątaninę tysięcy cienkich spiralnych nici. Kolejny gest i jaśniał już tylko niewielki fragment pojedynczej spirali.

Główny Analityku, tutaj proponuje wszczepić nośnik RDZ1.27. Rejon ten wraz z obszarami wielokrotnie już sprawdzonymi i zaadaptowanymi jest pewnym wyborem dla zwiększenia funkcji ich prymitywnych cerebrów. – Myśl wystrzeliła.

Główny Doświadczalny, wszelkie symulacje wypadają pomyślnie. Wyrażam zgodę na wszczepienie nośnika w proponowany obszar.

Rozpoczynamy proces mutacji na próbie gatunkowej o numerze trzysta dwadzieścia siedem. – Myśl rozeszła się niezatrzymywana.

Do nieskazitelnie białego pomieszczenia z dwunożnymi wpadło kilka obiektów wielkości ich paznokcia. Osiadły we włosach na karku zwierząt i zniknęły. W tym samym czasie dwunożne zauważyły coś w projekcji środowiska i wyraźnie zainteresowane zaczęły sięgać dłońmi po pustkę ponad głową odgryzając jej kawałki.

Rozpoczynam implantacje nośnika RDZ1.27 –  Wnętrze wydało komunikat.

Dwunożne nagłym ruchem złapały się dłońmi w miejscu zniknięcia dziwnych obiektów i drapały grubymi palcami skórę. Samiec zaryczał w kierunku samic, które schowały się za nim ciągle się drapiąc.

Funkcje organów w normie. Nic poza przewidzianym wyrzutem neuroprzekaźników.

Dziękuję, Główny Monitorze – odpowiedział Główny Doświadczalny. Myśl za myśl. – Stan mutacji?

Obiecujący. Nośnik wypiera oryginalne sekwencje w głównych sektorach ­– zaraportowało Wnętrze.

Główny Doświadczalny przyglądał się dwunożnym, gdy samiec znieruchomiał. Wpatrywał się uważnie w jeden z białych paneli przed sobą, zupełnie jakby przejrzał iluzję własnego umysłu i dostrzegł coś wykraczającego poza znane mu zjawiska. Eksperymentator poczuł na sobie jego spojrzenie.

Wyczuwa nas?

Już zawsze będą nas wyczuwały – stwierdził Główny Monitor.

Kiełkująca inteligencja każe im domniemywać nasze istnienie, nic więcej – wtrącił Główny Analityk. – Z czasem proces będzie przybierał na sile. W końcu stanie się ich głównym światopoglądem, brak wiedzy będą uzupełniać domysłami. Dopiero gdy osiągną odpowiedni poziom, będą w stanie wyrwać się tym ograniczeniom, a wtedy nawiążemy kontakt.

Myśl z Wnętrza dotarła do Eksperymentatorów.

Mutacja serii bieżącej zakończona sukcesem na próbie gatunkowej numer trzysta dwadzieścia siedem. Czekam na pozwolenie uwolnienia obiektów.

Pozwalam.

Pozwalam.

Pozwalam.

Obiekty zostają zwolnione.

Ściany pomieszczenia rozpłynęły się, zupełnie jak wcześniej posadzka, umożliwiając dwunożnym przejście. Projekcję wewnątrz ich mózgów zastąpił obraz realnego świata. A w nim był mrok. Dżungla. Dwunożne, spłoszone nagłą zmianą, podniosły się i pobiegły, znikając pośród ciemności.

To jedno z najbardziej wymagających środowisk, jakie spotkaliśmy – pomyślał Główny Doświadczalny. – Cząstka nas stworzy z nich naszych partnerów. Ktoś, kto będzie w stanie przeciwstawić się tylu wrogim czynnikom, ile tu spotkaliśmy, zaadaptuje się do każdego napotkanego środowiska. Pustka wszechświata zostanie zapełniona.

Zgadzam się, że ten świat spotęguje siłę mutacji. Ciągła rywalizacja i niebezpieczeństwa będą przyśpieszać ją kaskadowo. Jednak obawiam się, czy jednocześnie nie ograniczy ich perspektywy jedynie do tej planety, a nasza cząstka posłuży im wyłącznie jako forma dominacji nad wszystkimi innymi gatunkami. Wtedy zniszczą się sami zanim zdążymy ich poznać i pomóc – ocenił Główny Monitor.

Do dyskusji włączył się Analityk.

Żadna symulacja nie jest w stanie przewidzieć co będzie w przyszłości. Zbyt wiele zmiennych warunkuje powodzenie eksperymentu. Od początku sprzeciwiałem się pozostawieniu cząstki nas pośród tych istot. To, co z reguły uważam za dar, w tym wypadku wydaje mi się barbarzyństwem. Ten świat już jest przepełniony brutalnymi zasadami, których nie znamy, nie doświadczyliśmy i których wpływu na cząstkę nas nie przewidzimy. Skazujemy te istoty na świadome cierpienie w walce o życie swoje i swojego potomstwa. Nim mutacja w pełni da o sobie znać i będziemy mogli spojrzeć na nich jako równych sobie, spotka ich mnóstwo cierpień. To, co im ofiarowaliśmy, jest darem, ale nawet najszczerszy dar może stać się brzemieniem.

Twierdzisz, że bez naszej cząstki byłyby… szczęśliwsze? – pomyślał Główny Doświadczalny.

Ten świat jest już stary, a jednak natura nie wykształciła u tych zwierząt żadnej z ważniejszych cech wyższej cywilizacji. Myślę, że nie bez powodu hołduje atawizmom, których my dawno się wyzbyliśmy. To one są tu gwarancją równowagi.

Daliśmy im iskrę, by rozświetlić drogę… – bronił decyzji Główny Doświadczalny, lecz urwał myśl w połowie, i po chwili dodał:

…lub stos na którym spłoną.

I myśli zniknęły.

 

 

 

Koniec

Komentarze

Temat wałkowany (chociażby “Odyseja Kosmiczna” ), mający rzesze zwolenników jak i przeciwników.

Takie dwa spostrzeżenia :

– Jedna z cech, które różnią nas od świata zwierząt, to zabijanie bez powodu lub dla czystej przyjemności. Czemu tak zaawansowani technicznie Obcy wszczepili nam geny odpowiadające za takie praktyki. Jeśli to były Ich geny, to Oni też byli/są tak samo barbarzyńscy;

– zdania : “Ten świat już jest przepełniony brutalnymi zasadami, których nie znamy, nie doświadczyliśmy,,,”  i “…nie bez powodu hołduje atawizmom, których my dawno się wyzbyliśmy.”  są sprzeczne, bo albo nie doświadczyli, albo się wyzbyli ( czyli w domyśle jednak doświadczyli).

Pozdrawiam.

Jedna z cech, które różnią nas od świata zwierząt, to zabijanie bez powodu lub dla czystej przyjemności.

Hę? Mam wstawić filmiki z bestialskich zabaw kotowatych? Nie pozwoliłaby mi autocenzura.

Jeszcze dwie uwagi:

– Zdecydowana większość ludzi NIE zabija bez powodu lub dla czystej przyjemności. Przeciwnie – nawet znalezienie w rodzinie kandydata do zatłuczenia świątecznego karpia staje się w obecnych czasach poważnym problemem…

– Nawet ci, którzy zabijają zwierzęta “dla przyjemności”, rzadko kiedy są w stanie wyrwać ofierze kończynę bez zmrużenia oka, albo oderwać z żyjącego jeszcze zwierzęcia kawał mięsa, żeby go pożreć. Dla drapieżnika to norma.

Zgadzam się, że temat nienowy. Jest tu jednak jakaś wizja, pomysł na to stworzenie ludzkości przez istoty wyższe. Ale za słabo dla mnie rozwinięta, trochę też chaotyczna w prezentacji przez te kursywy, które de facto są dialogami. Dla mnie zabrakło czegoś bardziej charakterystycznego niż typowe rozważania na temat ludzkiej natury. Może więcej ukazania tego w opisach, a mniej mówienia przez samych eksperymentatorów?

Podsumowując: pomysł, choć nienowy, jakiś jest, ale forma jakoś nie zachwyciła. Koniec końców przeszedłem obojętnie obok tego koncertu fajerwerków.

Won't somebody tell me, answer if you can; I want someone to tell me, what is the soul of a man?

No cóż, sprawy poruszone w szorcie niespecjalnie mnie interesują, więc i tekst nie wydał mi się zbyt zajmujący, ale cieszę się, Jolerze0, że pozbyłeś się wizji.

 

Spo­koj­nie roz­sze­rzał i zwę­żał noz­drza, ko­ły­sząc w ich rytm dłu­gi­mi koń­czy­na­mi gór­ny­mi. –> Czy dobrze rozumiem, że kołysał kończynami w rytm nozdrzy?

 

Ciem­ny włos po­kry­wał mu­sku­lar­ne ciało… –> Jeden włos?

 

bez na­szej cząst­ki by­ły­by… szczę­śliw­sze?– po­my­ślał Głów­ny Do­świad­czal­ny. –> Brak spacji po pytajniku.

 

Da­li­śmy im iskrę, by roz­świe­tlić drogę…– bro­nił de­cy­zji Głów­ny Do­świad­czal­ny… –> Brak spacji po wielokropku.

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

@silver_advent

Trzymając się Twojej retoryki, można uzasadnić ubój rytualny, palenie na stosach, tortury, wymordowanie bizonów, Indian a nawet Holokaust. Tam zapewne nie ma czystej przyjemności ( choć czytając wspomnienia z obozów, można mieć całkiem inne zdanie), ale jest za to bardzo ważny powód.

Uważam, że przypisywanie zwierzętom cech ludzkich, to też jest nieporozumienie. Tak naprawdę nikt nie wie, czym się kierują i co w takich wypadkach myślą kotowate.

P.S. Mam nadzieję, że nie należysz do kółka łowieckiego.

 

Pozdrawiam

@trico

A więc:

– zabijanie bez powodu podciągnąłbym bardziej pod “powikłania” wszczepienia genów istotom z zupełnie innego środowiska, Eksperymentatorzy nie musieli wcale być barbarzyńcami, to inteligencja, w tym wypadku jako synonim grzechu, wyzwoliła w nas te najgorsze występki.

– Pierwsze zdanie odnosi się do środowiska w którym żyją dwunożne, drugie do ich cech osobniczych, np ograniczone zdolności mózgu. Przynajmniej tak miało być ;)

 

@NoWhereMan

Co do dialogów, kursywa była dla mnie najlepszą opcją na podkreślenie wyjątkowej formy porozumienia się Eksperymentatorów. Nie dostrzegłem w tym chaosu, ale dzięki za przekazanie swoich odczuć :)

 

@regulatorzy

Dziękuję za wychwycenie błędów, poprawione ;) 

OK. Cieszę się. ;)

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Skąd pewność, że opowiadanie dotyczy naszej przeszłości, a nie przyszłości?

@trico

Spokojnie. Błędnie odczytałeś moje intencje. Nie relatywizuję nikczemności związanych z barbarzyństwem niektórych ludzi, jednak stoję w opozycji wobec tworzenia fałszywego obrazu zwierząt.

Po prostu uważam, że ludzie również są zwierzętami i pod wieloma względami się od nich nie różnią. Niby skąd wzięła się ta “przyjemność czy działanie bez powodu” u ludzi? Instynkty nie pojawiają się znikąd, mają zwykle jakieś ewolucyjne uzasadnienie.

Jedyne co “usprawiedliwia” w tym wypadku zwierzęta, to brak aparatu myślowego rozwiniętego na tyle, by kontrolować swoje instynkty. Ale nie taka była Twoja teza.

PS. Nie należę do koła łowieckiego.

To mnie zawsze zastanawiało, jesteśmy wyjątkowi, bo tak ewolucja nas poprowadziła, czy ktoś nam pomógł? Oczywiście sama ewolucja polega na metodzie prób i błędów, przetrwają te ,,ewolucje,, które najlepiej przystosowały się do środowiska danego, ale dlaczego tylko My osiągnęliśmy ten poziom? Zobaczmy na to, które zwierzęta jeszcze się choć trochę zbliżyły, albo chociaż poszły chyba w naszym kierunku. Delfiny potrafią wiele rzeczy robić dla własnych widzimisie, mają swoją plemienną kulturę, język, tradycję, walke o terytorium. Dostrzegają własne istnienie. Czego Im zabrakło? Kończyn do chwytania? Nie przekazują zdobytego doświadczenia? Chęci rozwoju? Właściwego środowiska?  Przecież mamy jeszcze szympanse, ponoć drudzy po nas, dlaczego stoją i będą stać w miejscu? Bo mają wszystko oprócz jednej rzeczy. Nie potrafią przekazywać wiedzy kolejnym pokoleniom. Jeśli któraś małpa odkryje młotek, to nie przekaże tej wiedzy dalej. Nikt jej u nich nie gromadzi i nie przekazuje dalej.  Psy, ośmiornice, człekoształtne, co nas od nich różni? Rzeczywista cząstka boga (stworców) czy tylko ewolucyjny fart? Dlatego takie opowiadania zawsze przykuwały moją uwagę, a pomysł autora uważam za jeden z dwóch najbardziej prawdopodobnych powodów naszej wyższości. Drugi jest taki, że było wiele inteligentnych gatunków naszego pokroju, tylko my sie ostaliśmy (najlepiej przystosowani, bądź szczęście).

Paint it black

@cerut

O, bardzo się ucieszyłem po przeczytaniu Twojego komentarza, ponieważ bardzo długo myślałem podobnie. Dlaczego tylko ludzie byli w stanie stworzyć cywilizację jaką znamy? Od innych gatunków “wyższego szczebla” odróżnia nas mnóstwo cech: zdolność do przekazu informacji, pismo, tworzenie kultur, wierzeń itd, ale najbardziej wyróżnia nas jednak strasznie ekspansywny charakter rozwoju. Zupełnie jakby ciągnęło nas gdzieś zupełnie indziej ;)

Zawsze przychylałem się do do najbardziej fantastycznej wizji powstania ludzkości, jaką była zaawansowana bioinżynieria genetyczna rasy przybyłej z gwiazd. Czy jest to mniej prawdopodobne od ewolucji? Równie dobrze można zadać pytanie, jakie jest prawdopodobieństwo wytworzenia się życia jakie znamy z materii nieożywionej? Pewnie bardzo małe. Jednak się udało. Wierzę również w pamięć zbiorową ludzkości, wszelkie wierzenia i mity o przybyszach z kosmosu, prymitywni mogli wykreować jako wizje bóstw. Stworzenie na wzór boży opisane jest chociażby w księdze Rodzaju ;) Ale może to nadinterpretacja połączoną z naiwną wyobraźnią. 

No i tak powstał mój tekst :)

To przeczytaj dzieła z cyklu Kronik Ziemi autorstwa Zecharia Sitchin (chyba dobrze napisałem), oczywiście autor najważniejsze wnioski podpina pod, nie w pełni potwierdzone, przypuszczenia. Póki co jego teoria (nie chodzi głównie o dowody przez niego przedstawiane) najbardziej do mnie przemawia. Wielu naukowców uważa, że w pewnym momencie naszego istnienia coś jakby przyśpieszyło nasz rozwój. Co to było? Ogniwo ewolucji jeszcze nie odkryte czy ręka boga? W domyśle chodzi o bogów – stwórców. Jednym z pierwszych rzeczy na jakie kieruje naszą uwagę, to tłumaczenia hebrajskich tekstów. One mogą być źle tłumaczone, Jahwe nie musi oznaczać boga, tylko bogów (zresztą wg. autora to liczba mnoga nie pojedyncza, całe życie spędził na badaniu tego języka, więc jakieś podstawy musi mieć). To tylko jeden z przykładów w samej Biblii! Sama biblia wspomina o przybyszach z niebios, którzy ,,majstrowali,, przy naszym stworzeniu. Długo by tłumaczyć jego wizję, to trzeba przeczytać, ale dlaczego jego teoria nie jest jakoś szumnie rozgłaszana? (trochę lat te książki już mają :D) Bo wywraca do góry nogami obecną wiedzę o naszych początkach. Nie mówię, że głowę daję za to, ale czy ciężko byłoby uwierzyć, że ktoś majstrował w ramach eksperymentów przy nas? Ci stwórcy mogliby to zrobić z wielu prozaicznych powodów. Żeby pokazać, że potrafią, dla celów wydobywczych (surowce), pobawić się w stwórcę. Ewolucja bez czyjegokolwiek udziału też jest możliwa, tak samo interesująca a nawet bardziej. Ale pomyślmy co jest bardziej prawdopodobne, ewolucja przez setki tysięcy lat czy chociaż jednorazowa ,,boska interwencja,, ? Choć bardziej popieram ewolucję wspieraną, to i tak nie obstawiam żadnej w pełni. Według mnie raczej nie było tu miejsca na dzieło Boga w jakiego wierzymy, on co najwyżej zaczął wszystko na samym początku, a teraz idzie dzieło stworzenia swoim rytmem.

Paint it black

Hmm. Tekst mnie nie przekonał. Przede wszystkim dlatego, że nie widzę prostego związku między DNA a IQ. Szczególnie, jeśli operacji dokonujemy na dorosłych osobnikach. No, nie kupiłam tego fragmentu.

 

Za to dyskusja bardzo ciekawa.

Odnoszę wrażenie, że im dokładniej badamy, tym bardziej okazuje się, że wcale nie jesteśmy tak bardzo różni od zwierząt. Coraz trudniej znaleźć coś, co tylko my mamy. Porozumiewanie się, narzędzia, manipulowanie innymi osobnikami, kłamanie, zabijanie z innego powodu niż głód…

Spotkałam się z hipotezą, że delfinom brakło ognia. Termiczna obróbka żarełka bardzo zwiększa przyswajalność i to dało nam dodatkowe godziny w dobie, które mogliśmy poświęcić na takie luksusy jak robienie pięściaków czy poezja.

Babska logika rządzi!

@cerut

Zabrnęliśmy chyba w ten sam las niejasności i przypuszczeń jeżeli chodzi o początki ludzkości.

Dla mnie równie dziwne jest to, że początki naszej cywilizacji sięgają kilku tysięcy lat. Ok, może to my zdołaliśmy okiełznać ogień i wybić się ponad całą resztę, ale z drugiej strony trzeba odpowiedzieć sobie na pytanie, od jak dawna na Ziemi istnieje życie? Jednokomórkowce swoją przygodę zaczęły kilka miliardów lat temu. Ewoluowały, łączyły się itd, aż w końcu powstały pierwsze organizmy złożone (włącznie z nami), które żyją już kilkaset milionów lat. Ile w tym czasie powstało różnych gatunków? Ile z nich królowało i dominowało na Ziemi miliony lat (chociażby gady – dinozaury), mając wszystkie niezbędne elementy do rozwinięcia cywilizacji? Czasu nie brakowało. O ile wystarczyłoby do tego coś tak błahego jak kciuk, czy ogień, myślę, że z któregoś odgałęzienia w końcu powstałaby rozwinięta kultura. Jednak póki co, żadnych jej śladów nie widzimy, albo nikt o nich nie mówi. Stąd moje wypociny o ingerencji kogoś z zewnątrz. Coś dało kopa rozwojowi akurat jednemu gatunkowi z grupy ssaków. Ciekawe.

 

@Finkla

Związek pomiędzy DNA a IQ jak dla mnie jest prosty. Mutując materiał genetyczny można zapewne wpłynąć na budowę organizmu ( na tym w końcu opiera się ewolucja biologiczna czyli dostosowywanie cech organizmu do wymagań środowiska). Postacie z mojego tekstu nie wpływają na kilka osobników jednorazowo, oni zaszczepiają cząstkę zmieniającą zupełnie reguły na planszy gry. Sztucznie rozpoczynają rozwój inteligencji poprzez zwiększenia możliwości mózgów przedstawicieli wybranego gatunku. Długofalowa mutacja i stopniowe zwiększanie mocy układu nerwowego mają stworzyć w przyszłości coś na wzór ich własnej cywilizacji. Dlaczego to robią? A kto to wie ;)

A dla mnie nie jest. DNA to tylko instrukcje budowy białek. OK, zapewne dałoby się wszczepić polecenie budowania większego mózgu (przy okazji trzeba pamiętać o zmodyfikowaniu kości miednicy, zmienieniu długości ciąży i takich tam ;-) ). Ale sam mózg nie wystarczy – wieloryby i (chyba) słonie mają większe niż my. I czy zabieg wpłynie na osobniki, na których go przeprowadzono? IMO nie, dopiero na potomstwo, te już mają wykształcone mózgi, nic się tam nie zmieni, a już na pewno nagle nie wzrośnie. A Ty piszesz, że natychmiast zaczęły wyczuwać eksperymentatorów. Dlaczego, jaka zmiana do tego doprowadziła?

Babska logika rządzi!

Im bardziej zagłębiamy się w to, tym bardziej autor musiałby się tłumaczyć z tego :) Za chwilę może dojść do momentu, gdzie autor tłumaczy się z każdego zdania ;) A tak na poważnie, w DNA mamy jeszcze m.in. pamięć pokoleniową. Nie jest to tylko ,,prosty,, schemat budowy człowieka. Nawyki wrodzone, cechy i skłonności dziedziczone, predyspozycje itd. To wszystko jest w DNA. Jaka jest różnica w mózgu wieloryba i człowieka? Może tylko w liczbie neuronów?

Wracając do tematu stworzenia człowieka, to ja i tak chciałbym znać prawdę ostateczną, jakakolwiek by ona nie była (symulacja, eksperyment biologiczny, zoo, majstersztyk ewolucji itp.), będzie to dla mnie lepsze niż brak tej wiedzy. Dlaczego ktoś miałby nie manipulować u nas, skoro my już zmieniamy siebie i zwierzęta (a zwłaszcza zwierzęta) genetycznie?

Paint it black

A dlatego, że najpierw musiałby powstać ten ktoś zmieniający. To nie jest odpowiedź na pytanie, tylko wepchnięcie go pod dywan.

Babska logika rządzi!

Są dwie odpowiedzi, pierwsza mówi, że jakiś zmieniający (idąc odpowiednio wstecz) powstał wyłącznie z ewolucji bez udziało osób trzecich, podczas gdy druga mówi o istocie boskiej (wiecznej).

Paint it black

No to przy pierwszej odpowiedzi – brzytwa Ockhama wycina te wszystkie dodatkowe byty. Jeśli ktoś musiał wyewoluować bez pomocy, to dlaczego stwórca naszych stwórców, a nie my?

Druga – łatwiej mi uwierzyć, że w bulionie pojawi się jakiś związek zdolny do replikacji, niż że z chaosu wyłonią się Gaja i Uranos. ;-)

Babska logika rządzi!

Oni się wyłonili, cthulhu były od zawsze :] Kończąc wątek, kto był pierwszy. Jest jescze jedna, o wiele ciekawsza teoria, że to My jesteśmy pierwszymi. Czyli w tym wypadku mielibyśmy szansę zostać architektami życia. Choć to mało prawdopodobne, ale jak ciekawe.

Paint it black

Hmmm. Dawno temu czytałam jakieś opowiadanie, jak to życie rozwinęło się na jakiejś planecie z bakterii na wyrzuconym przez astronautów opakowaniu po batoniku. ;-)

I to już wydaje mi się bardzo prawdopodobne: jeśli tylko zaczniemy gdzieś regularnie latać, to na pewno tam naśmiecimy. :-(

Babska logika rządzi!

Może i temat wielokrotnie przerabiany, ale przyjemnie było go sobie odświeżyć.

Mignęło mi kilka zbędnych zaimków, ale kwestia gustu.

Dobry szort, podobało się.

Jakiś błyskotliwy tekst z internetów.

@ Finkla

Eksperymentatorzy tylko rozpoczęli proces zmian w DNA. W założeniu wszczepili to, czego brakowało od zawsze wszelkim istotom do wytworzenia inteligencji jaką znamy. Zmiany anatomiczne o których wspominałaś przyjdą same, jeżeli coś w organizmie się zmieni, reszta się do tego zaadaptuje.

@Zalth

Dziękuję bardzo za opinie :)

Hmmm. Nie przekonuje mnie to. Jeśli próbowali podnieść IQ metodą zwiększenia mózgu (pierwsza rzecz, która przyszła mi do głowy, mogło być coś innego), to albo matka, albo potomstwo nie przeżyje porodu. I w jednym, i w drugim przypadku szanse na rozpowszechnienie mutacji nie wyglądają dobrze. Co trupowi po inteligencji? Ale jeśli modyfikacja powoduje na przykład wzrost liczby komórek glejowych, to wtedy eksperyment mógłby się udać.

Jednak zasadniczo wierzę, że ewolucja dokonuje się malutkimi kroczkami.

Babska logika rządzi!

Eksperyment miał pobudzić mutacje i popchnąć ją na odpowiednie tory. Czy poprzez kodowanie innych sekwencji białek, czy poprzez bezpośrednie zmiany w budowie organizmu na poziomie złożonych struktur, ciężko powiedzieć. Przyjmując, że jesteśmy tworami takiej inżynierii, możemy uznać eksperyment za udany ;) jedno jest pewne, mamy coś, czego brakuje i słoniom, i wielorybom, i delfinom. Gdzie i czym jest boska cząstka tkwiąca w człowieku? Pewnie można dyskutować i sto lat ;)

A jeżeli odnieślibyśmy to do np. treści Bibli, to tym elementem odróżniającym nas był Grzech Pierworodny. Jest on dla mnie pewnego rodzaju metafora zdobycia inteligencji przez nasz gatunek, przez co odseparowania my się od świata zwierząt. Stąd zresztą tytuł ;)

Niebezpieczna to strategia opierać się na bibli. Do jakich wniosków może to prowadzić? Grzech pierworodny nie został tak nazwany przez nas, a więc przez istoty wyższe bądź samego boga (odniesienia do Adama i Ewy w Edenie), tylko dlaczego? Co takiego mogło skłonić do takiego czynu Boga? Tylko jedna rzecz, ale najpierw krótkie przypomnienie z biblii. Mogliśmy robić wszystko, nawet panować nad zwierzętami (bo to wszystko dla nas zrobione), ale nie mogliśmy zerwać owocu poznania dobrego i złego. W naszej definicji nie można być człowiekiem nie odróżniając dobra od zła (to jedna z elementarnych umiejętności ludzkich), to stawia nas nad innymi gatunkami (człowieczeństwo). Pisałem o jednej rzeczy (bo próba zabicia Boga bądź bogów nie wchodzi w grę, jak mielibyśmy tego dokonać), czyli zbytnio zbliżyliśmy się do Boga (bogów), grzech pierworodny (według mnie) może być pamięcią o ludziach którzy  byli zabardzo podobni do naszych twórców. Eksperyment wymknął się spod kontroli. Człowiek nie miał zostać człowiekiem.  Ale chyba ,,trochę,, za bardzo odszedłem od tematu :)

Paint it black

Ja mam opinię właściwie taką samą jak Zalth. Owszem, było, ale owszem, czytało mi się dobrze, a odkrycie tożsamości eksperymentatorów i dwunożnych sprawiło mi frajdę. Więc, podobało się.

@joler0

Zawsze przychylałem się do do najbardziej fantastycznej wizji powstania ludzkości, jaką była zaawansowana bioinżynieria genetyczna rasy przybyłej z gwiazd

Jeśli lubisz takie klimaty, to przeczytać możesz (starawą już) "Trylogię Gigantów" Jamesa Hogana. Raczej lekkie (względem takiego Wattsa czy Egana), ale nadaje się na zimowe popołudnia na zapełniacz do kawy i makowca.

 

Nie widzę związku między DNA i IQ. IQ to przede wszystkim nasza własna miara umiejętności rozwiązywania testu o konkretnym zestawie zadań (na to IQ właśnie) i "łapania" zwiazków pomiędzy kolorami, kształtami i wszystkimi innymi właściwościami figur w tychże zadaniach. Sam wynik można poprawić przerabiając przykładowe zestawy – a czy lepsze przygotowanie pod wykonania konkretnego zadania czy Cię bardziej inteligentym, czy tylko specjalistą w danej (i to wąskiej) dziedzinie?

Samo DNA nie rzutuje na późniejszą inteligencję. Większość naszej inteligencji nie znajduje się w naszym mózgu i tworzących nas białkach, jest uzewnętrzniona jako nasza cywilizacja, nasza kultura. Jest zatem pochodną wychowania, wzorców przez nas wchłanianych, zachowań (którymi musimy dostosować się, by z tego kulturowego kręgu nie wypaść) i podejmowanych w tym kontekście decyzji.

Krócej – "my", to nie tylko biologia.

Sam szort – OK. Ani mnie zagrzał, ani oziębił. Pomysł wtórnie przerobiony… i szczerze mówiąc, to końcówka mnie trochę rozeźliła. Kazałeś mi westchnąć "znowu".

Niestety, nie moje klimaty, poza tym widziałem już coś takiego. Ale tekst mnie nie wynudził. O, czytało się nawet dobrze.

Poniekąd wszystko się wzięło z eksperymentu małego palca u stopy. Dzięki niemu wstaliśmy. Ale byliśmy bardzo słabymi drapieżnikami, bez kłów ani pazurów, z dziećmi, które rodzą się “za wcześnie” (wymagają wieloletniej opieki), i natura, w ramach dalszych eksperymentów, zainwestowała w nasz mózg. To takie prymitywne streszczenie teorii z antropologii filozoficznej. “Kalekie zwierzę” aby przetrwać wykształciło rozum, znamienne stanowisko dla filozofii.

 

Co do opowiadania, trochę za oszczędny wycinek ciekawego pomysłu. Chciałabym więcej akcji, świata, mniej łopatologii w wypowiedziach osobników z nazwami pisanymi dużymi literami. Finał ładny, choć pewnie nie każdy tak uznał, bo jest patetyczny/poetycki/filozoficzny. Daję klik.

"Ateny są jak ospały koń, a ja jak giez, który próbuje go ożywić". Sokrates

@stn Racja, posłużyłem się skrótem, który jest nieco sztuczny ale od początku chodziło o inteligencje jako taką, a jest ona bardzo skomplikowaną kwestią. Przyznam Ci więc rację, jest to zależne od dorobku cywilizacyjnego i naszego wychowania, ale kwestie genetyki muszą być również bardzo istotne.

@naz Dziękuję za klika, tekst miał być oszczędny i krótki, żeby nie przynudzać ;) 

Mnie się podoba pomysł z zaszczepieniem myśli pierworodnej jako jakiegoś impulsu do zmian. Nie wiadomo, co z tego wyniknie. Sporo było tych prób i tak naprawdę na pewno wiadomo tylko tyle, że tym razem eksperyment nie zabił od razu obiektu badań ;)

Podobało mi się :)

Cieszę się Aneta, że Ci się podobało :) pozdrawiam!

Ja też się cieszę ;)

Nowa Fantastyka