- Opowiadanie: Pietrek Lecter - Płoną stosy

Płoną stosy

Po raz pierwszy publikuję wiersz :) 

Nie inspirowałem się (wiersz powstał wcześniej niż poznałem utwór), ale polecam posłuchać: https://youtu.be/v7c187E5BxY.

Dyżurni:

brak

Oceny

Płoną stosy

Płoną stosy

A na nich wiedźmy

Do pali przywiązane

Za czarownictwo skazane

 

Przyglądają się temu

Ludzie zlęknieni

Szatana i jego mocy złych

 

A za tym wszystkim stoją

Inkwizytorzy na koniach swych

Świat przemierzający

W imię Boga

I Syna Jego jedynego

 

W kościele

Ksiądz czarne msze potępia

Chłopi i baby

Watykańską propagandą kierowani

Przyjaciółki na śmierć wydają

 

Już nie trzeba słońca

Ni księżyca

Kobiece ciała mrok rozświetlają

Ich wrzaski zwierzynę odstraszają

 

I cieszą się inkwizytorzy

Na służbie wątpliwego dobra

Ich miecze

Damy przeszywają

 

Miłuj bliźniego swego

I ziemię krwią jego użyźniaj

Wytnij drzewo

I spal czarownicę

 

Ale czym ci one zawiniły?

Tylko magię opanowały

I z naturą się pojednały

 

Przecież nie ze strzygami

Wilkołakami czy wiwernami

Się bratają

Ale sąsiadom pomagają

 

Ci sami

Którzy z chorymi dziećmi do nich przychodzą

I bolącymi zębami

Wydają je inkwizytorom

 

Inkwizytorzy na swych koniach

Wiedźm szukają

A gdy je znajdują

Biada im

 

A co jeśli

To oni są czarownikami?

 

 

Koniec

Komentarze

Heh, trudno ugryźć ten Twój wiersz. Z jednej strony nie jest to typowa rymowanka o jednostajnym rytmie, policzonych sylabach i podobnych rymach, widać, że próbujesz nieco bawić się formą. A z drugiej… Cóż, nie wiem, czy próby są udane. Wiersz sprawia wrażenie nierównego, poszarpanego, o nieobszytych brzegach, co sprawia, że mimo jasności przekazu i braku odjechanych metafor, nie czyta się tego łatwo i przyjemnie. Do tego dochodzi jeszcze treść, bazująca na motywie tak wielokrotnie i do znudzenia wałkowanym, że lektura powoduje jeno wzruszenie ramion. A szkoda, bo ze złych inkwizytorów, znęcających się nad Bogu ducha winnymi "czarownicami" da się jeszcze coś wycisnąć. Zwłaszcza, pisząc wiersz. 

Słowem – za mało poezji w poezji, a fabularnie też nie zachwyca. 

Dla podkreślenia wagi moich słów, Siłacz palnie pięścią w stół!

Puenta jest ok, ale forma mnie nie przekonała.

Nie kupiłeś mnie swoim wierszem, ale zachęciłeś do opublikowania własnego ;)

thargone – dzięki za opinię. Nie zadowolę każdego gustu.

 

Unfall – Miło, że przyczyniłem się do czegoś tym wierszem. Przynajmniej w jakiś sposób oddziaływuję na Czytelnika ;)

https://www.facebook.com/Bridge-to-the-Neverland-239233060209763/

Przynajmniej w jakiś sposób oddziaływuję na Czytelnika ;)

i o to chodzi :)

Na koniach to chyba jednak siedzą, oczywiście idzie o inkwizytorów. Stać na koniu można, ale to już jest woltyżerka.

Jeszcze wrócę.

Pozdrówka.

Stoją, znaczy są odpowiedzialni, są temu winni.

https://www.facebook.com/Bridge-to-the-Neverland-239233060209763/

Może i tak. W takim razie chyba lepiej byłoby użyć wyrazu “zasiedli”, co dobrze konweniuje z następnym wersem.

Pozdrówka.

Próbujesz nowych form, to się chwali, sam nic takiego nie potrafię sklecić. :) Podobał mi się i nie. Niepotrzebne, moim skromnym zdaniem, zwrotki od

Ale czym ci one zawiniły?

Pierwsza część wiersza jest mocna, konkretna, krwista i oskarżająca. Oskarżająca nie czarownice, ale właśnie inkwizytorów. Doskonale bowiem widać, co chcesz przekazać i późniejsze tłumaczenia uznaję za zupełnie zbędne. Dobra robota, częściowo. :)

Kontakty z innymi osobami, jeśli pozbawione są znaczenia emocjonalnego, przestają się liczyć. D.G.

Hmmm. Nie znam się na wierszach.

Przesłanie bardzo banalne, oklepane do bólu. Tak, palili te nieszczęsne kobitki. Raczej bezpodstawnie, prawo nie dawało im żadnej szansy na obronę. Tak, czasami zaczynało się od donosu. Może nawet anonimowego. I? Jaki rezultat chciałeś uzyskać? Jak chciałeś wpłynąć na współczesnego czytelnika?

Ale pamiętaj, że się nie znam i tak tylko marudzę.

Babska logika rządzi!

Boję się klikać w linki z tagiem wiersz. I ten mnie nie kupił. Coś tu nie gra z rymami albo budową albo czyś na czym i tak się nie znam, ale przez wiersz spodziewam się płynąć a tu się potykałem :-)

"Taki idealny wyluzowywacz do obiadu." NWM

Darcon – Jak częściowo, to już jest nieźle :)

 

Finkla – Dzięki za wizytę!

 

Mytrix – Tu nie ma rymów :)

https://www.facebook.com/Bridge-to-the-Neverland-239233060209763/

Pietrku, właśnie są rymy i wydaje mi się, że to jest częściowo problem budowy tego wiersza. Ewidentnie celowałeś raczej w wiersz biały, tudzież wolny, ale nie do końca Ci to wyszło… Znaczy się, to nie tak, że w wierszu wolnym nie może być rymów, ale tutaj wydaje się, że po prostu brak konsekwencji i zgadzam się, z Thargone, że to się trochę w szwach rozłazi.

Masz: przywiązane i skazane; potem rozświetlają i odstraszają; potem opanowały i pojednały. Wszystkie w dwóch ostatnich wersach strofy, ale stosowane niekonsekwentnie. Choć same zestawienia tych słów dają ciekawy efekt, jeśli się im przyjrzeć, potem jednak masz: bratają i pomagają, tutaj już brakuje tego kontrastu, który dawał taki ciekawy efekt w poprzednich strofach, wprawdzie chodzi o bratanie się z bestiami, a pomaganie ludziom, ale właśnie to chyba zgrzyta, ten rym tutaj zakłóca odbiór. Kolejny rym: mocy złych i koniach swych. Tutaj nagle jest rym nie w końcówce wersu, a oddzielony wersem i przerzuceniem do kolejnej strofy. To zgrzyta konstrukcyjnie.  Wydaje się niezrozumiałe dlaczego niektóre słowa są wyróżnione, albo dlaczego stosujesz przerzutnię. Na przykład tutaj: 

W imię Boga

I Syna Jego jedynego → nie rozumiem dlaczego “i” zostało przerzucone do kolejnego wersu. Rozumiem, że chciałeś zaznaczyć słowo “Boga” by mocno wybrzmiało, ale przez to osłabiasz kolejny wers, który jednocześnie jest ostatnim wersem tej strofy więc trochę to zgrzyta. “Syna Jego jedynego” → Jedynego powinno być, zdaje się, też wielką literą, chyba, że zabieg jest celowy, ale jeśli tak jest, to nie rozumiem dlaczego… 

Brakuje tu środków stylistycznych, które kształtowałyby wiersz. Poezja z definicji, różni się od prozy tym, że spełnia funkcję poetycką, to znaczy używa bardziej barwnego języka; język jest tą warstwą, która zwraca uwagę, poprzez zabawę nim, użycie odpowiednich środków stylistycznych właśnie. Tutaj tak się nie dzieje, mamy właściwie tylko inwersję i momentami przerzutnie. Jakąś tam aliterację, ale w takim rozrzucie, że nawet nazwanie jej taką wydaje się naciągane: W imię Boga (…) W kościele. Mamy też powtórzenie: Inkwizytorom, Inkwizytorzy. Słowo kończące jedną strofę i rozpoczynające kolejną, to znaczy, że ci Inkwizytorzy są bardzo ważni, co może bronić jakoś puentę, ale o puencie jeszcze się wypowiem dalej. Zwłaszcza te przerzutnie wydają mi się zastosowane dla zasady, a nie dla osiągnięcia konkretnego poetyckiego celu. Są jakby przypadkowe. Podałam już jeden przykład, dalej opiszę kolejny. 

 Nie rozumiem na przykład, dlaczego “I bolącymi zębami” zostało wyrzucone do następnego wersu. Co jest w tej kwestii takiego, że mam na nią zwrócić uwagę? Bo po to wyrzuca się zdanie do osobnego wersu, by niosło znaczenie. Nie mówiąc o tym, że mamy tu też zaburzenie naturalnej struktury zdania:  anakolut. Ale dlaczego? Wygląda to tak:

Ci sami

Którzy z chorymi dziećmi do nich przychodzą

I bolącymi zębami

Wydają je inkwizytorom → ta konstrukcja jest niezgrabna, wyrzucenie zębów do oddzielnego wersu, trochę bez wyraźnego powodu niezręcznie rozdziela tych, którzy przychodzą z pomocą i tych, którzy je wydają je inkwizytorom. To mają być te same osoby, ale oddzielasz to wersem, co zakłóca odbiór. Moim zdaniem. 

Powiem jeszcze, nim przejdę do komentarza odnośnie puenty, że użycie słowa “Damy” w odniesieniu do czarownic, też mi nie pasuje, po prostu semantycznie. 

A co jeśli

To oni są czarownikami? → ta puenta jest dla mnie niezrozumiała. To znaczy, zrozumiała, ale wyskakuje trochę znikąd, nie jako pozytywne zaskoczenie, ale takie, które mi nie pasuje do reszty wiersza. Powtarzasz w uprzedzającej puentę strofie słowo “Inkwizytorzy”, każesz się spodziewać, z resztą przez cały wiersz sugerujesz, że to oni są “źli”, ale właśnie nie rozumiem dlaczego mają być akurat “czarownikami” skoro podmiot mówiący zdaje się “czarownictwo” uznawać za coś nietożsamego ze zbrodnią. Pisze, że czarownice pojednały się z naturą, że pomagają. Nie mówi, że one są niewinne, że nie uprawiają czarów, ale że ich praktyki służą społeczności. Dlaczego więc inkwizytorzy mają być czarownikami? No i, skąd nagle taka refleksja? Nigdzie wcześniej w wierszu nie sugerujesz, czegoś podobnego i moim zdaniem, to niedobrze. 

Na koniec coś, o czym wspomniano już wcześniej. Ten wiersz w żaden sposób nie trafia do odbiorcy współczesnego, a mógłby. To znaczy, sugerowałabym wprowadzenie, albo jakiegoś delikatnego nawiązania do czasów współczesnych, by nadać mu aktualności, albo zmienić strukturę z wiersza wolnego na rytmiczny: sylabiczny albo sylabotoniczny, żeby wydawał się archaiczny i sugerował powstanie w czasach, kiedy wiedźmy faktycznie palono: wtedy nadałby się nawet na element świata przedstawionego w powieści fantasy. Pamiętaj, że wiersze wolne powstały dopiero w XX w. 

Tyle od studiującej polonistki. Nie wiem, czy na coś się przyda moja tyrada ;P

 

Wow! Masz ogromną wiedzę, a ja w poezję dopiero zaczynam się zagłębiać. Lepiej idzie mi zdecydowanie proza, ale nie chcę się ograniczać. Trochę za mało poetycki ten wiersz, ale nie da się każdego utworu pisać bezbłędnie ;) To mój poetycki debiut na portalu i następnym razem postaram je zrobić to lepiej. 

Dzięki za odwiedziny i sensowne uwagi!

Pozdrawiam!

https://www.facebook.com/Bridge-to-the-Neverland-239233060209763/

Nie ma co gadać, to się nazywa konstruktywny komentarz.

Kontakty z innymi osobami, jeśli pozbawione są znaczenia emocjonalnego, przestają się liczyć. D.G.

Zdecydowanie. Zna się na rzeczy.

https://www.facebook.com/Bridge-to-the-Neverland-239233060209763/

Wiersz w obecnej postaci nie przypadł mi do gustu. Chyba wolałabym, Pietrku, abyś poświęcił sprawie nieco trochę więcej czasu i uraczył nas opowiadaniem.

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Wpadłem tutaj, przeczytałem, więc coś napiszę.

Na początku, fajnie że próbujesz. Przecież chyba o to chodzi? :) Szacun!

Co do wiersza, nie kupuję, nie podobało mi się, nawet lekko rozśmieszyło.

Ale nie przejmuj się, kompletnie nie znam się na poezji. :)

Jakiś błyskotliwy tekst z internetów.

regulatorzy – Dwa opowiadania są już “w producji” ;) Wiersze piszę raz na kilka miesięcy, gdy mam na nie natchnienie.

Zalth – Może nie chodziło o rozśmieszanie, ale zawsze coś ;)

https://www.facebook.com/Bridge-to-the-Neverland-239233060209763/

W takim razie, Pietrku, poczekam na produkcji tej owoce. ;)

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Nie przypadło mi do gustu. Sam temat wyeksploatowany, bo to, że palenie czarownic nie było cacy (prawie) każdy wie.

„Często słyszymy, że matematyka sprowadza się głównie do «dowodzenia twierdzeń». Czy praca pisarza sprowadza się głównie do «pisania zdań»?” Gian-Carlo Rota

Może i jest wyeksploatowany, ale miałem ochotę napisać coś na ten temat. Dziękuję za wizytę i pozdrawiam!

https://www.facebook.com/Bridge-to-the-Neverland-239233060209763/

Przeczytałam bez bólu, ale i bez emocji. Mam wrażenie, że pierwsza część wiersza dużo lepsza (do momentu w którym zaczynasz zwracać się bezpośrednio do czytelnika).

 

Chłopi i baby – wydawało mi się, że chłopi to warstwa społeczna ;) Dziwnie brzmi w zestawieniu z babami.

Letting go is an invitation. Letting go is a choice.

I tak dzięki za wizytę!

https://www.facebook.com/Bridge-to-the-Neverland-239233060209763/

Nowa Fantastyka