- Opowiadanie: kchrobak - Mars Cube One

Mars Cube One

Takie tam reminiscencje po ostatnim weekendzie, kiedy to jechałem przez Mazowsze i podziwiałem widoki oraz reklamy na przydrożnych billboardach.

Dyżurni:

regulatorzy, adamkb, homar, vyzart

Oceny

Mars Cube One

Statek wystartował zgodnie z planem. Ziemia umknęła spod niego w huku i kłębach dymu.

Mat Kovalsky kurczowo zaciskał dłonie na podłokietnikach. Po prawdzie powinien kontrolować odczyty, ale, nie oszukujmy się, jeśli komputery nie poradziłyby sobie, to jak on miałby coś zrobić.

Odwrócił się w prawo i wzrok jego napotkał przekrwione oczy Alice. Starała się uśmiechnąć, lecz na zniekształconej przeciążeniem twarzy grymas ten wyglądał koszmarnie.

Zerkną na konsolę. Cyfry gnały jak szalone. Zamigotała pomarańczowa kontrolka. Chwilę potem, kątem oka, uchwycił rozbłysk, który dotarł z zewnątrz przez niewielki iluminator. Po ułamku sekundy statek zadrżał od potężnego wstrząsu. Przeciążenie raptownie zmalało. Przez bulaj widać było jak odrzucone zbiorniki oddalają się bezwładnie od rakiety.

 

Parę godzin później szykowali się już do wyjścia w przestrzeń. Johansson krzątał się przy konsoli dźwigu, kontrolując wszystko trzeci już chyba raz.

– Sprawdź sondy – rzucił nie podnosząc nawet wzroku.

– Właśnie tam idę. – Mat nie miał wątpliwości, że nawet gdyby odkrył jakąś poważniejszą usterkę, nie byliby w stanie jej tu usunąć. Ale, by nie wdawać się w niepotrzebne dyskusje, ruszył do ładowni.

Wprowadził kod. Drzwi odsunęły się w szumie hydraulicznych siłowników. Wszedł do oświetlonej zimnym, niebieskawym światłem komory. Grodzie zamknęły się automatycznie.

Podszedł do pierwszej wyrzutni. Dotknął dłonią chłodnej, metalicznej powierzchni. Przejechał kciukiem po wygrawerowanym laserowo napisie "Mars Cube One MarCO B". Stał tak chwilę bębniąc palcami w gładką, aluminiową blachę.

Aż w końcu zdecydował. Bądź co bądź to jego ostatnia misja, więc i tak już mu nic nie zrobią. Wyciągnął zza pazuchy czarny marker i nachylając się wykaligrafował eleganckimi, pochyłymi literami: www.sprawiedliwesondy.pl. Na drugiej zrobił to samo. A potem wyprostował się i z zadowoleniem pokiwał głową.

Koniec

Komentarze

Jak dla mnie zbyt dużo abstrakcji w stosunku do niewielkiej ilości humoru. Chyba, że czegoś nie załapałam ;)

Dream big.

Ja chyba też nie załapałam, ale napisane ładnie ;)

Tomorrow, and tomorrow, and tomorrow, Creeps in this petty pace from day to day, To the last syllable of recorded time; And all our yesterdays have lighted fools The way to dusty death.

A wiecie, że chyba macie rację. Żadnego bardziej zaawansowanego drugiego dna tu nie ma. Ot, zauważyłem billboardy ze sprawiedliwymi sądami i tak mi przyszło… A że ładnie napisane, to dziękuję – znaczy, za tę opinię.

Czy to jest sygnaturka?

A, teraz łapię, gra słów. Całkiem niezła :D

Tomorrow, and tomorrow, and tomorrow, Creeps in this petty pace from day to day, To the last syllable of recorded time; And all our yesterdays have lighted fools The way to dusty death.

Ja grę słów załapałam, ale że mnie nie rozśmieszyło, to się zastanawiałam, czy może jest właśnie coś jeszcze ;)

Dream big.

Humor do mnie nie trafił, ale przeczytałem i domyśliłem się bez problemu ;)

Won't somebody tell me, answer if you can; I want someone to tell me, what is the soul of a man?

Tym razem odniesienie do polityki mnie nie rozbawiło.

Miejscami interpunkcja niedomaga.

Babska logika rządzi!

Ładna gierka. :)

Jakiś błyskotliwy tekst z internetów.

Wydźwięk finału mi się podoba, tylko ten Mat… Wiesz, w kosmos nie puszcza się byle kogo, kto sygnałów nie rozróżnia, a biorąc pod uwagę, że to weteran, jeszcze bardziej mi to nie pasuje :)

Kontakty z innymi osobami, jeśli pozbawione są znaczenia emocjonalnego, przestają się liczyć. D.G.

@Darcon

A wiesz, że masz rację. Dlatego wyciachuję jego przemyślenia oraz zmieniam nieco rozmowę z Johanssonem i… robi się bardziej sensowne. Przynajmniej to, na co zwróciłeś uwagę.

Czy to jest sygnaturka?

Teraz lepiej to wygląda :)

Kontakty z innymi osobami, jeśli pozbawione są znaczenia emocjonalnego, przestają się liczyć. D.G.

No, ba… Co dwie głowy, to nie jedna :)

Czy to jest sygnaturka?

Przeczytałem wersję poprawioną i Mat wydaje się być już kosmonautą na miarę oczekiwań :d Finał sympatyczny :)

Verman

Humor polityczny, który do mnie jakoś tak nie trafił. Sympatyczna gra z ostatnią aferą plakatową, ale nic poza tym.

Cieszę się, że przeczytałam już po wyciachaniu, bo to co zostało okazało się całkiem zabawne. ;)

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Sympatyczne, choć trochę brakuje, żeby rozbawić.

Nieźle się czytało :)

Przynoszę radość :)

Całkiem zabawne :)

Known some call is air am

Nowa Fantastyka