- Opowiadanie: Blackburn - MNEMOPSIS

MNEMOPSIS

Dyżurni:

Finkla, joseheim, beryl

Oceny

MNEMOPSIS

Od dawna otwieram powieki i widzę otaczającą mnie płomienistą czerwień. Nie wiem, skąd znam wszystkie słowa, ale dzięki nim piszę do Ciebie, mamo. Melodia, którą często nucisz, płynie przez moje ciało, łącząc się z tak ciepłymi słowami, że pragnę je chwytać. Poruszam wtedy rękoma, pcham nogami i obracam się w lepkiej, bezpiecznej cieczy.

Ale czasem robi się jasno i dostrzegam falujące cienie. Nie lubię ich, dlatego kulę się mocniej. Niektóre przemykają obok, a inne ogromnieją na długo. Wtedy czuję bolesne ukłucie i zaciskam powieki.

Coś wpycha we mnie sny.

W ostatnim stałaś na jasnym piasku i patrzyłaś na szeroką błękitną wodę. Wiatr targał Twoją białą, krótką sukienką, a po wewnętrznej stronie lewego uda spływała Ci czerwona strużka. To ten obrazek. 

Chcę już zobaczyć Twój uśmiech.

 

>Laboratorium ektogenezy MNEMOPSIS.

>Elektroniczna pocztówka wysłana przez neurointerfejs_93.

>Adresat nie istnieje.

>Wiadomość zarchiwizowana.

Koniec

Komentarze

UUUUUghhhh choć ładnie napisane i poruszające, kompletnie nie wpada w mój gust. Tematyka rzekomej świadomości płodu wywołuje u mnie niesmak. Drażliwe to w dzisiejszych czasach, z natury polityczne, przez co ryzykowne. Nawet jeśli akcja opowiadania rozgrywa się w nieokreślonej przyszłości, w jakimś laboratorium… Jestem przeciwna nadawaniu płodom cech ludzkich i samoświadomości, mam wrażenie, że takie podejście może być szkodliwe. W związku z tym, opowiadanie bardzo mi się nie spodobało. :(

Od razu przypomniały mi się nasze odmienne zdania pod pewnym tekstem. Nie jest twój utwór dla mnie szokujący, ale nie jest też piękny. Na pewno jest charakterystyczny, a że jestem za wolnością słowa, jeśli ktoś umiejętnie je wyraża, to masz ode mnie punkt.

rosebelle, mimo że to nie jest zwykły płód, to całkowicie Cię rozumiem. Dzięki za przeczytanie i komentarz.

a że jestem za wolnością słowa

Dzięki, Darconie.

Dobre, naprawdę dobre. Być może i kontrowersyjne, biorąc pod uwagę obecną atmosferę polityczno– społeczną, ale chyba niewiele mnie to obchodzi. Bo tekst jest pomysłowy, mocny i emocjonalny. 

Dla podkreślenia wagi moich słów, Siłacz palnie pięścią w stół!

A mi się podoba. W końcu jakieś dreszcze. I nie widzę powodu, żeby kwestię świadomości płodu traktować bardziej politycznie niz temat świadomości SI.

Coboldzie, wszak technologia SI jest dopiero w powijakach więc wszelkie rozważania na temat jej świadomości są czysto teoretyczne i wciąż jeszcze fantastyczne, natomiast płody istnieją i istniały od zarania, a dyskusja na temat ich świadomości jest przyczynkiem trwającej od dawna politycznej debaty  oraz dramatu wielu kobiet.

Blackburn, miło mi, że rozumiesz moje podejście. Może gdyby było jasnym, że płód nie jest ludzki, byłoby to mniej kontrowersyjne (w moim odczuciu), ale z opowiadania raczej trudno to wywnioskować. Chociaż niewykluczone, że moja alergia na tę tematykę nie pozwoliła mi tego inaczej zinterpretować. 

thargone, fajnie że się podobało. Dzięki za odwiedziny.

 

coboldzie, bardzo podoba mi się Twoje porównanie. :)

 

rosebelle, może to Cię zdziwi, ale opowiadanie w żaden sposób nie przedstawia mojego poglądu na te sprawy. Jestem na portalu fantastycznym i tyle. No nic, teraz zaczynam się czuć jak Cerleg – to bardzo ciekawe doświadczenie. :)

Dobry pomysł i emocjonalne wykonanie poskutkowało mocnym tekstem. Trochę na początku nie zajarzyłem końcówki, ale po zrozumieniu stała się dla mnie poruszająca. Naprawdę jestem pod wrażeniem całości.

 

Won't somebody tell me, answer if you can; I want someone to tell me, what is the soul of a man?

Za Rosebelle, rozczarowałeś mnie Coboldzie.

Melduję, że przeczytałam.

Pisanie to latanie we śnie - N.G.

Rosebelle, Darconie – politycy wlezą tak głęboko, jak im pozwolimy. Fantastyka zawsze eksplorowała granice tego co ustalone, a najciekawiej to wychodziło, gdy prowokowała pytania etyczne. Ja, choć doraźną publicystyką się brzydzę, nie mam zamiaru odpuścić pola takich rozważań, tylko dlatego, że są politycznie modne lub niemodne.

“…piszę do ciebie, mamo.” / “Wiatr targał twoją białą, krótką sukienką…” / “…spływała ci czerwona strużka.“ – zwroty bezpośrednie wielkimi literami

 

Czy ja dobrze rozumiem, że to wszystko zakończyło się tragedią? ; /

 

Już w trzecim zdaniu wiedziałam, kto jest autorem, ale też nie jest to żadna tajemnica. O ile dobrze zrozumiałam, to zrobiło na mnie (smutne) wrażenie. Napisane zgrabnie.

"Nigdy nie rezygnuj z celu tylko dlatego, że osiągnięcie go wymaga czasu. Czas i tak upłynie." - H. Jackson Brown Jr

No proszę, to one umieją nawet pisać! Ale kiedy się już wyklują, to nic nie powiedzą, ani me, ani be, tylko głośno płaczą. ;)

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

śniąca, yes

 

joseheim, zaraz poprawię. Dziękuję. A co do zakończenia, to jest z pewnością smutne, choć po komentarzach wnioskuję, że krystalizują się dwie interpretacje. 

 

reg, to jest dziecko przyszłości, które po wykluciu zna zasady termodynamiki. ;-)

Niebanalny pomysł. Dobrze napisane, krótki tekst, a tyle w nim emocji.

Fun, yes

 

Annn, dziękuję za “niebanalny” i cały komentarz. :)

reg, to jest dziecko przyszłości, które po wykluciu zna zasady termodynamiki. ;-)

Blackburnie, gdybym to ja miała być dzieckiem przyszłości, to pewnie bym się nie wykluła bo nie przyswoiłabym sobie rzeczonych zasad. Choć nie wykluczam, że posiadłabym może inne talenty. ;)

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Dobrze napisane i poruszające. Pomysł dla niektórych odrobinę obrazoburczy, ale w końcu to fantastyka. W pewnych sprawach musi badać granice.

Reg, MNEMOPSIS z pewnością dobrałoby Ci odpowiednie i potrzebne w społeczeństwie talenty. ;)

belhaj, dziękuję za opinię. Miło że zajrzałeś. :)

Wpadłem na chwilę przeczytać coś krótkiego i dostałem naprawdę smakowity kąsek.

Zaczynało się tak ciepło i słodko, ale końcówka… mocna, posępna, nie pozostawiająca złudzeń. Naprawdę dobry kawałek tekstu, Blackburn, od Counta stempel jakości.

 

Trzym się.

"Tam, gdzie nie ma echa, nie ma też opisu przestrzeni ani miłości. Jest tylko cisza."

Count, blush

Sam pomysł OK, tekst smutny, ale nic ponadto. I nie rozumiem zarzutów przedmówców, tym bardziej tych “poprawnie politycznych” – ładne hasło, które jest jak kołdra, zasłaniam… i niech problem znika. Ten temat jest ciężki, ale to jest przyszłość, bo zawsze trafi się rodzina, która zechce sama wydrukować pamięć do swego potomka. Ale samo wspomnienie płodu – słabe (w sensie – zakrawające o kliszę), widok jak z pocztówki, poza strózką krwi.

Ale tytuł – kojarzy mi się z brudnopisem dla wspomnień, jeśli tak, to Blackburnie jesteś doskonale podły! ;)

Chciałam tylko sprostować, Blackburn, że nie odebrałam tego jako przejawu Twoich poglądów politycznych. Uznałam raczej za mało wrażliwe (pomijając już aspekt polityczny, co do którego jak widzę, można się spierać). Zastanawiałam się jakbym odebrała taki tekst, gdybym była matką, która straciła dziecko i doszłam do wniosku, że raczej niezbyt dobrze. Nie zmieniam zdania. Szkoda, że w limicie znaków nie znalazło się objaśnienie, które podałeś Reg, ono trochę zmienia perspektywę. :)

Ale tytuł – kojarzy mi się z brudnopisem dla wspomnień, jeśli tak, to Blackburnie jesteś doskonale podły! ;)

O! To lubię.  ;) Dziękuję za opinię, stn.

 

rosebelle, to zdanie wydało mi się wystaczjące: >Laboratorium ektogenezy MNEMOPSIS. Chciałbym więcej wyjaśnić, ale wolę tego nie robić. 

Chyba po prostu nastąpił błąd w interpretacji wynikający z niezrozumienia nawiązania. :)

Tak mi się wydaje, choć rzeczywiście łatwo wpaść na inne tory. :)

NoWhereMan, o jej, gapa ze mnie straszny, przepraszam i dziękuję za opinię. Cieszę się że się podobało.

Grające na emocjach. Mocne i smutne.

"Myślę, że jak człowiek ma w sobie tyle niesamowitych pomysłów, to musi zostać pisarzem, nie ma rady. Albo do czubków." - Jonathan Carroll

No właśnie, znowu napisałem smutny tekst. :/

Dziekuję za przeczytanie, Morgiano.

Właśnie zauważyłam, że trzy z rzędu to już robi się tłum… Masz depresję jesienną, czy co? ;>

"Myślę, że jak człowiek ma w sobie tyle niesamowitych pomysłów, to musi zostać pisarzem, nie ma rady. Albo do czubków." - Jonathan Carroll

Wychodzi, że to nie depresja, ale jesienny Rów Mariański. :P

Bleh. Nie masz sumienia, Blackburnie :P Na szczęście to nieludzki płód, więc wyszło zgrabnie, czysto, sajfajowo.

Niewolnicy, zrzeszeni w słabości, boją się pana - samotnika, którego nie są w stanie kontrolować, którego mocy nie mają, a jego atencji nie mogą zdobyć. (Nietzsche)

Naz, okej, już koniec. Dzięki za opinię, a szczególnie  za “Bleh”. ;)

Bardzo fajny pomysł. Ale jak dla mnie – niepotrzebnie zabrałeś go w stronę grania na emocjach. Ojojoj, biedny płodzik. Jeszcze z inkubatora nie wyszedł, a już sierotka. No, ale ktoś za ten inkubator płaci? I może zaopiekuje się dzieckiem także po urodzinach? Chyba że to społeczeństwo, w którym płody są o wiele ważniejsze od dzieci. Ale to już polityka…

Babska logika rządzi!

Mocne. Może aż trochę za bardzo.

Niemniej, znakomity kawałek tekstu.

Jakiś błyskotliwy tekst z internetów.

Przeczytałam.

kam_mod, yes

 

Zalth, dziękuję za opinię.

O masz, gapa ze mnie.

 

Finklo, w tej wizji żadna rodzina się dzieckiem nie zaopiekuje, bo rodziny nie istnieją. No wiesz, to taka antyutopia, efekt ekstrapolacji pewnych obserwacji. Ale i w tym świecie pewne “rzeczy” wciąż się wymykają spod kontroli. Miałem pokazać wesoły płodzik? ;) Ciekawe jak byłoby odczytane znane dzieło przedstawiające świat zły, antyutopijny – smutny, ale w klimacie rubasznym. :P

Rozumiem jednak, że założenie mogło nie podejść. Ale bardzo dziękuję za wizytę i Twoją opinię – przemyśliwam. :)

Wcale nie upieram się przy rodzinie. Może być państwo, jakaś instytucja, żłobek…

No i widzisz, jeśli rodziny nie istnieją, to płodzik wcale nie będzie taki nieszczęśliwy, jak sugerujesz, bo wszyscy inni mają tak samo i właściwie słowa “mama” i “tata” nie są dzieciakowi potrzebne. Więc po co się go ich uczy?

Babska logika rządzi!

Tata w tej wizji nie istnieje.

Ano taką metodę wybrano, bo już teraz są dowody na to, że dziecko bez matczynych uczuć karleje, źle się rozwija. Potem… gdy już “płód” (nigdzie nie pisałem, na jakim etapie rozwoju człowieka, wypuszczają go z “norki”) jest na odpowiednim etapie rozwoju, obecność matki jest wypierana – co nie oznacza braku potrzeby dziecka jej obecności. O tak. :)

 

EDIT:

Wcale nie upieram się przy rodzinie. Może być państwo, jakaś instytucja, żłobek…

Nie sądzę, aby te instytucje były w stanie zastąpić rodzinę.

A są dowody naukowe na to, co się dzieje z dzieckiem bez ojcowskich uczuć? ;> Z ciekawości pytam.

Niewolnicy, zrzeszeni w słabości, boją się pana - samotnika, którego nie są w stanie kontrolować, którego mocy nie mają, a jego atencji nie mogą zdobyć. (Nietzsche)

Nie sądzę, aby te instytucje były w stanie zastąpić rodzinę.

No to co się stało z rodziną w Twoim świecie? ;-)

Babska logika rządzi!

Ni ma. Polityka, totalitaryzm, pragmatyzm… i takie tam. Długo by o tym pisać. :P

 

Naz, nie znam takich badań.

 

Mam dziwne wrażenie, że se jajca robicie. :P 

 

To akurat nie jajca. Piszesz, że nie są w stanie zastąpić, ale w stworzonym świecie jednak zastąpiły. Weź się na coś zdecyduj. OK, nie pod każdym względem zastąpiły, ale w papierach wszystko się zgadza.

Babska logika rządzi!

A, okej, w sumie jest w tym metoda, przyznam, że jeśli w papierach się zgadza, to rzeczywiście może wszystko jest w porządku. Przemyślę i tę sprawę na przyszłość. Dzięki. :)

Wydaje mi się, że matczyne uczucia są wyolbrzymiane, a ojcowskie pomijane odnośnie rozwoju ;<

Niewolnicy, zrzeszeni w słabości, boją się pana - samotnika, którego nie są w stanie kontrolować, którego mocy nie mają, a jego atencji nie mogą zdobyć. (Nietzsche)

W obecnych czasach (i kraju) bardzo prowokacyjne, podoba mi się. Obecnie chyba najoryginalniejsza praca, bardzo dobrze wpisuje się w pojęcie “pocztówki”, co według mnie niektórym osobom piszącym na konkurs umyka. Gra na emocjach chyba trochę niepotrzebna, ale to już wola autora :). 

Naz, To całkiem możliwe. W sumie w badaniach, na wynikach których się oparłem, chodzi ogólnie o obecność uczuć. Niezależnie czy ze strony matki czy ojca, czy inmego opiekuna. Ale te rodzicielskie są najsilniejsze. Takie było wyjście.

Arkkev, dziękuję Ci za wola autora, bo nie sposób się nagiąć do wszystkich oczekiwań. Jednak przyjmuję argument o grze na emocjach, na zasadzie stonowania.

Dzięki za przeczytanie i opinię. :)

Przeczytałem. Skomentuję po zakończeniu konkursu.

Mogło być gorzej, ale mogło być i znacznie lepiej - Gandalf Szary, Hobbit, czyli tam i z powrotem, Rdz IV, Górą i dołem

Nevaz yes

Mocne i dobre. Świetny pomysł. Ładnie napisane. Smutne i poruszające. Nie rozumiem tytułu.

Pozdrawiam!

https://www.facebook.com/Bridge-to-the-Neverland-239233060209763/

Pietrek, na "mocne"  też musi być miejsce. Co do tytułu, to taki neurosupeł, więc znaczenie można sobie wymyślić dowolnie. Cieszynka że się podobało. 

I vice versa z tymi pozdrowieniami. ;)

Na ile poznałem Twoją twórczość, mogę stwierdzić, że było to bardzo Blackburnowe. Zafundowałeś nam łyk łonowej, poczętej, tragicznie nienarodzonej poezji.

Ugh… Nimrodzie, Twój komentarz jest chyba mocniejszy. Jestem zaskoczony, że pojawiło się coś takiego, jak “Blackburnowe” (czy chodzi o kontrowersyjne?), choć jeszcze nie wiem, czy kierunek jest dobry, bo jednak sporo czytelników lubi teksty zabawne.

Dziękuję za przeczytanie i opinię.

 

Kiedy wrzucisz swój tekst konkursowy? ;)

 

Ha ha, no muszę przecież się czymś zainspirować, zanim coś wrzucę ;) Może tak się zarażę, że też napiszę coś Blackburnowego.

Ej, Ty lepiej napisz coś Nimrodowego, żeby konkurencję zdeklasować. :)

cyklotrimetylenotrinitroamino yes

zaciskam powieki.

Coś wciska we mnie sny.

Brzydko to wygląda. :<

 

Jest taka tendencja, nie wiem czy tylko tutaj, czy w ogóle, że jak krótka forma, to wololo musi być zabawnie, bo cóż więcej można upchnąć w tych paru słowach. Sztuką jest upchnąć inne emocje i fajnie Ci się to tutaj udało. Bardzo udana pocztówka i choć z konkurencji czytałem raczej niewiele, to ta podoba mi się najbardziej.

No… dla jednego źle wygląda, a innego źle brzmi. Masz rację, MrB.

 

Też uważam, że w krótkiej formie nie musi być zabawnie. Powinno być też miejsce na inne klimaty. Cieszę się, że podeszło, bo zainteresować tekstem MrB jest niełatwo. ;)

Dziękuję za komentarz.  

O, ładne to. Na początku takie trochę, bym nawet powiedziała, za ładne, ale z tą cyberpunkową końcówką dobrze się komponuje. W sensie, że stylowo. Zresztą, o języku pisać już nie będę, bo raz, że w krótkiej formie nie gra aż takiej dużej roli, a dwa, że, chociaż dobry, to został daleko w tyle za treścią;). No, czyli wprost mówiąc to świetne ;)

lenah, co do stylu, to wiadomo, trzeba przynajmniej treścią nadrabiać. ;)

Dziękuję za komentarz, a głównie za “stylowo”, bo nie ukrywam, że na tym też mi zależało i cieszę się, że jest to zauważalne.

 

Ciao!

 

Przeczytałam i nie umiem się zdecydować. Z pewnością jakaś struna została poruszona, ale jaki daje dźwięk? Nie wiem, czy zrozumiałam ten tekst, mam co do tego wątpliwości.

Zaintrygowana tematyką pocztówki na koniec terminu zerknęłam do komentarzy. Po ich przeczytaniu coś się rozjaśniło, niby. Szkoda tylko, że nie dostrzegłam tego sama w samym tekście. 

Pisanie to latanie we śnie - N.G.

śniąca, no widzisz, czyli wpadłem w ten sam problem, jaki mam często z tekstami innych autorów – niejasność.

Dziękuję za opinię.

Jeżeli chodzi o poglądy i odczucia w stosunku do takich treści – w pełni popieram Rosebelle. Co prawda na pewno nie napisałabym tego w taki sposób, bo już mi się nie chcę na portalu wchodzić w tego typu dyskusje, jednak cieszę się, że Ona to napisała. Raczej poszłabym w szyderę – ale Regulatorzy i Finkla zrobiły to przede mną. ;)

Ładnie napisane, dobrze się czyta. Pozostaje mi przyjąć, że płody, które potrafią tak ślicznie formułować myśli i znają zasady termodynamiki to nie są takie zwykłe płody. To są takie płody fantastyczne! ;)

ocha, tak, to płód fantastyczny na etapie rozwoju kilkuletniego dziecka. Rozumiem, że niedookreślenie tego, mogło wpłynąć na błędną interpretację. Obraz symbolizuje świat, w którym dzieci w sposób stechnicyzowany przychodzą na świat z wstępnie ukształtowanym  umysłem. Inna interpretacja jest po prostu błędna.

Pozdrawiam.

 

EDIT: Po prostu nie sądziłem, że ktoś może założyć, że noworodek może pisać pocztówki, więc będzie to jasne, że to “płód” na etapie kilkuletniego dziecka.

 

W kategorii “Poważne” – wygrałeś. 

Pod szortem Cerlega napisałem już, że taki tekst to na jeden kęs. Tutaj nasuwa mi się analogia, że wolimy jeden kęs czegoś słodkiego niż wytrawnego dania. Stąd chętniej podjada się czekoladki, cukierki itd. Może z literaturą jest podobnie? Bo trudno zestawiać Twój poruszający tekst z takimi bardziej żartobliwymi, które zajęły u mnie wyższe miejsca – chyba także ku mojemu zdziwieniu, bo sam pewnie napisałbym coś na poważnie. 

Pięknie to napisałeś, Blackburnie. Forma urzekła, treść trafiła. Nie mam się czego przyczepić. Ale jak dla mnie trzy pocztówki jawiły się jeszcze lepiej – i nie Twoja w tym wina, ani może nawet nie konkurencji, lecz gustu (bo, zdradzę, u innego jurora wygrałeś). Stąd te pokrętne wyjaśnienia-usprawiedliwienia. 

Dobra robota. 

U mnie miejsce numer 4. 

W konkursie także czwarte – gratuluję! 

Dziękuję, Fun. :)

Trudno mi było zlokalizować mój problem z tym tekstem. Początek świetny, natomiast przy obrazku matki na plaży coś siadło. Może jestem obojętna na romantyczne matki na plaży, a może to klisza ograna zbyt wiele razy. Natomiast początek bardzo poetyczny i spodobał mi się. Fajnie, że jako jedyny jak dotąd nie postawiłeś na żarty, a na wywołanie uczuć w czytelniku. Zdecydowany plus za to, że kartkę można potraktować jako początek dyskusji.

kam_mod, dziękuję za opinię.

Od dawna otwieram powieki i widzę otaczającą mnie płomienistą czerwień.

 

Czyli jeszcze ich nie otworzył? Czy na tym etapie rozchylania na tyle je rozwarł, że jest w stanie stwierdzić, co naprawdę widzi?

 

Opowiadanie ma początek, ale właściwie nie wiadomo, jak się kończy.

 

 

Marcinie, myślę, że tu chodzi o czynność powtarzaną od czasu do czasu. “Nasz bobas chodzi od dwóch tygodni” nie oznacza, że w ogóle nie spał.

Babska logika rządzi!

Dziękuję, Finklo. 

 

Marcinie, w pierwszej chwili nie załapałem, o co chodzi. Tak, chodzi o czynność powtarzaną, jak prawi Finkla. Wydaje mi się, że jest okej. A w kwestii niewiadomej, jak się kończy opowiadanie – przecież pocztówka została wysłana, a na koniec zarchiwizowana. I na razie to jest zakończenie. :)

 

edit: A, jeszcze w międzyczasie pocztówkę przechwycił Fun – nieładnie tak czyjąś prywatną korespondencję czytać ;)

 

Fun obiecywał, że po przeczytaniu będzie wysyłał do adresatów… ;-)

Babska logika rządzi!

Ale co się naczytał i nadowiadywał, to jego. Teraz ma haka na każdego, kto napisał pocztówkę. ;-)

Eeee, kto w pocztówkach zdradza jakieś wielkie tajemnice? Toż to każdy może przeczytać… ;-)

Babska logika rządzi!

No tak, to nie list, upsss. :)

Taki dosyć wścibski ten konkurs ;)

Rozmowy Pocztówki kontrolowane. ;)

Zagranie na emocjach na mnie podziałało, a pomysł wszczepiania płodom myśli zaintrygował (przypomina się Nowy Wspaniały Świat). Nie mogę natomiast ogarnąć, dlaczego społeczeństwo przyszłości miałoby tłumaczyć inteligentnym noworodkom brak mamy poronieniem? Jeśli rezultatem miało być zaprzestanie odczuwania poczucia bezpieczeństwa przez dziecko myślące o matce, to ostatnia linijka właściwego tekstu psuje efekt.

Mimo zastrzeżeń, Mnemopsis był dla mnie najciekawszą, najoryginalniejszą i najbardziej pobudzającą do myślenia pocztówką w konkursie.

Mogło być gorzej, ale mogło być i znacznie lepiej - Gandalf Szary, Hobbit, czyli tam i z powrotem, Rdz IV, Górą i dołem

Oni im implantują rożne rzeczy. 

A ostatnia linijka właściwego tekstu, to możliwe że masz słuszność, choć jest też opcja, że on tylko się broni. Dziękuję, Nevazie, za opinię i cieszy że się podobało.

Sorry, Winnetou, jestem na nie.

Już od początku marudziłam, że niepotrzebnie próbowałeś grać na moich emocjach motywem biednego, skrzywdzonego dziecka, które wcale takie nadzwyczajnie biednie ani skrzywdzone nie było.

No i pokutuje we mnie przekonanie, że na piórko to się trzeba bardziej wysilić, a nie tylko krótką pocztówkę napisać.

Ale zawsze możesz uznać, że zawiść przeze mnie przemawia. ;-)

Babska logika rządzi!

Nie, nie, nie… lubię pisać emocjonalne teksty i widzę, że są czytelnicy, którym się to podoba (choć już wiem, że nie można być w tych emocjach monotematycznym), więc niestety w tej kwestii nie zboczę. Okej, mogę stonować, ale nie zrezygnuję.

W sprawie krótkości tekstu – czyli długość jednak ma znaczenie. Dobra… to rzeczywiście wygląda na zemstę. ;P

 

Dziękuję, Finklo, za opinię. :)

Hmmm. Czy długość ma znaczenie? Gdyby ta pocztówka rzuciła mnie na kolana… Po pewnym wahaniu, ale pewnie zagłosowałabym na tak. Ale to cholernie trudne do osiągnięcia w 1000 znaków.

Babska logika rządzi!

Finklo, w kwestii jasności i pomijając nie rzucającą na kolana treść, w pełni popieram argument długości tekstu, bo to byłoby bardzo niewesołe dla autora otrzymać “kontrowersyjne piórko” – kontrowersyjne z tytułu długości opowiadania. Okej, na przykład w poezji teksty są krótkie, ale większość podobnie, więc to norma, ale w prozie jednak dopiero w dłuższym tekście można ocenić umiejętność autora. Także na poważnie – dziękuję.

Bardzo dobry, mocny pomysł na pocztówkę. Większość z tych, które czytałam, bazowały przede wszystkim na humorze, Ty poszedłeś w zupełnie innym kierunku i wyszła z tego dobra rzecz. Gratuluję.

Dla mnie też jednak trochę mało na piórko. Mało literek, ale chodzi bardziej o to, że za mało mnie poruszyło (nie mówię, że wcale, bo jednak w pewnym stopniu tak). 

Werweno, możliwe że przy tej historii ilość literek jest wprost proporcjonalna do siły poruszenia, dlatego rozumiem. Fajnie jednak, że wyszła dobra rzecz. Dziękuję za opinię.

Ciao!

Podobało mi się :)

Jak wiele innych pocztówek – choć nie wszystkie – i Twoją przeczytałem chyba zaraz po tym, jak wrzuciłeś. Że nie komentowałem, to kwestia osobna, raczej nie warta roztrząsania. Ważniejsze wydaje mi się to, że kiedy ponownie zajrzałem do tekstu, już niejako zawodowo (ble!), zdziwiłem się po powiązaniu tytułu z treścią. Bo o ile tę drugą pamiętam doskonale – i mam wobec niej ambiwalentne uczucia – to tytuł zupełnie mi wyparował. Taka sytuacja, no.

Ale mniejsza z tytułem, środek ciekawszy. Ale nie do końca fajny. Irytował mnie totalny brak logiki w tym tekście (lub, jeśli kto woli: horrendalny przerost fiction nad science). Płód, takie małe coś złożone z kilku komórek na krzyż (uproszczenie, tak jest!), nie tylko świadomy i zdolny komunikować się ze światem, ale robiący to wręcz podręcznikowo, jak człowiek co najmniej kilkunastoletni. I nie, nie kupuję tłumaczenia typu “sam nie wiem, dlaczego potrafię robić takie bajeranckie akcje”. Nawet za dopłatą nie wezmę, dziękuję. W rozwój technologi pozwalający na takie… funkcje też nie potrafię uwierzyć, żebym nie wiem jak chciał (a jakoś specjalnie nie chcę, prawdę mówiąc). Poza tym płód jako bohater zupełnie mi nie gra. Ani z logicznego, ani z – pewnie mi się oberwie teraz – “estetycznego” punktu widzenia.

Fundament tego opowiadania stoi na piaskach, w dodatku ruchawych, co zwyczajnie sabotuje cały projekt od początku. Z zakończeniem lepiej, bo lepiej, ładnie zagrałeś na emocjach, ale, no właśnie – zagrałeś na emocjach. I tyle. Nic ponad to tak naprawdę. Nie ma tu jakiejś “opowieści”, jest tylko próba wstrząśnięcia i – być może – zasmucenia czytelnika. To o wiele zbyt niewiele, by króciak miał dla mnie jakąś wartość dodaną. Choć trzeba przyznać, że to szokowanie i smucenie wyszło Ci nader gracko.

 

Peace!

"Zakochać się, mieć dwie lewe ręce, nie robić w życiu nic, czasem pisać wiersze." /FNS – Supermarket/

Anet, smiley

 

Cieniu, dzięki za opinię. 

 

Szokująca i przykra. Robi wrażenie, ale niestety nie takie jakiego oczekiwałam od pocztówki. Dlatego w moim rankingu zająłeś tylko (i aż!) 6 miejsce.

Może za bardzo zasugerowałem się tematem konkursu, że pocztówka ma być z… Mordoru.

Szóste miejsce to wciąż bardzo zacne. Dziękuję. 

Słoneczny czy nie, to wciąż Mordor. W tekście pojawia się przecież plaża i błękitna woda, więc słońce można sobie dopowiedzieć. :P

 

@Blackburn muszę Cię pochwalić. Tak krótkim tekstem, kilkunastoma zaledwie zdaniami wzbudziłeś we mnie emocje i wprawiłeś, choćby w chwilową, zadumę. Nieźle :)

Dziękuję, Nssekantosie. :)

Nowa Fantastyka