- Opowiadanie: etangelumlucis - Wędrowiec: Niewinność

Wędrowiec: Niewinność

Oceny

Wędrowiec: Niewinność

Las wydawał się nie mieć końca. Drzewa były tu ogromne, a ich korony – gęsto porośnięte ciemnozielonymi liśćmi. Na dół dochodziło bardzo mało światła. Wszędzie rosły kolorowe krzewy, które utrudniały przemieszczanie się. Ludzie zwali go Czarnym Lasem ze względu na to, ile zginęło tu ludzi. Złych ludzi. Powstało wiele opowieści o tym, jak to ci, którzy mieli niedobre serce, wchodzili do tego lasu i już nigdy nie wracali.

Mężczyzna miał czarną brodę i włosy. Mimo że ukończył trzydzieści pięć lat, na jego włosach pojawiły się pierwsze oznaki siwizny. Ubrany był w płaszcz wykonany z materiału, który ochraniał lepiej niż zbroja i zmieniał kolor w zależności od otoczenia, czarną koszulę i wygodne spodnie oraz zrobione z tego samego materiału buty. Niósł ze sobą miecz, ukryte w ubraniu sztylety i torbę z jedzeniem i innymi prywatnymi rzeczami. Miałby również łuk i strzały, gdyby nie wyrzucił ich do rzeki. Właściwie posiadał wszystko, czego potrzebował, by przeżyć w tym lesie.

Głupi zakład, pomyślał. Gdyby nie to, teraz spałby w wygodnym łóżku. To było około trzy dni temu. Wypił za dużo czerwonego trunku, za który zapłacił jakiś nieznajomy. Zauważył, że przy jednym stole jest zbiorowisko ludzi. Podszedł tam. Okazało się, że jakiś nieznajomy ogrywa wszystkich w karty. Postanowił się z nim zmierzyć. W końcu był dobry w karty, prawda? Założył się, że jeśli przegra, będzie musiał pójść do Czarnego Lasu i przeżyć. Nawet nie zauważył, kiedy przegrał. Nieznajomy był sprytny. Zresztą trzeźwy ma zawsze przewagę nad pijanym. Umówił się z nim w gospodzie pod „Brzydką Syreną”, która miała się znajdować w wiosce najbliżej lasu. Nie miał pojęcia, jak tam trafić. Nie obchodzi mnie to. Ważne, że dożyję momentu, kiedy będę mógł położyć się w wygodnym łóżku.

Nadchodziła noc. Musiał znaleźć schronienie. Zauważył niskie drzewo o silnych, grubych gałęziach. Wspiął się i ułożył na jednej z nich najwygodniej, jak potrafił. Nigdy nie ufał ziemi. Zasnął od razu.

 

Piosenka. Najsmutniejsza piosenka, jaką kiedykolwiek słyszał, była powodem, dla którego wędrowiec się obudził. Było całkiem ciemno. Musiało minąć parę godzin od zaśnięcia. Nie przeraziło go to. Zobaczył i usłyszał zbyt wiele rzeczy w swoim życiu. Postanowił sprawdzić, skąd pochodzi dźwięk. Skierował się na północ. Nie przeszedł zbyt wiele, kiedy zauważył dziwną postać, siedzącą na pniaku. Podszedł najbliżej, jak pozwalał na to zdrowy rozsądek. Ukrył się tak, by mógł obserwować kreaturę. Zobaczył drzewnego stwora, grającego na długim, drewnianym, poprzecznym flecie. Ciało miał podobne do człowieka, a jego głowa była dziwnie trójkątna. Oczy świeciły złociście. Na rogach, które były pokryte liśćmi, siedziały ptaki. Jego postać oprócz długich, smukłych palców, które nieustannie się poruszały, była całkowicie nieruchoma. Było w nim coś tajemniczego, przyciągającego. Jakiś ty piękny.

Stworzenie grało jeszcze przez chwilę, dopóki nie zaczęły się wyłaniać zza drzew i krzewów szare postacie. Unosiły się w powietrzu, przenikając wszystko, co stało im na drodze. Wszystkie zatrzymywały się przy drewnianym grajku. Tym razem mężczyźnie serce podskoczyło do gardła. Chciał się wycofać, ale poczuł na swoim ramieniu czyjąś, zimną rękę. Obrócił się i zobaczył piękną, młodą kobietę i ślicznego, małego chłopca, trzymających się za ręce. Nie żyjecie. Nie umarliście tutaj. Poczuł, jak krew wypływa mu z nosa. Następne, co zobaczył, była ciemność.

 

Odzyskał częściowo przytomność. Próbował otworzyć oczy, ale silny ból głowy nie pozwalał mu na to. Czuł, jak ktoś go niesie. Czuł… drewniany uścisk.

– Dlatego, że jest niewinny.

To była ostatnia rzecz, jaką usłyszał, zanim znowu zemdlał.

Koniec

Komentarze

Etangelumlucis, chciałabym wiedzieć, czy zaprezentowany tekst jest skończonym opowiadaniem? Jeśli Wędrowiec: Niewinność jest tylko, jak piszesz, wprowadzeniem/ prologiem do pewnej historii, bądź uprzejma zmienić oznaczenie na FRAGMENT.

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Jak dla mnie to jest tylko wstęp do czegoś większego. 

Też mi się wydaje, że to wstęp: dowiadujemy się tylko, że bohater polazł, gdzie nie powinien i stracił przytomność.

Sam bohater nie zaskarbił sobie mojej sympatii – wolę inteligentniejszych.

Babska logika rządzi!

Przykro mi to pisać, ale zaprezentowany wstęp zupełnie nie zachęcił mnie do poznania innych przygód wędrowca-kameleona. :(

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Jest jakiś pomysł na historię, fragment choć krótki, coś tam ujawnia. Zarysowany główny bohater i stwór w lesie. Używasz trochę dziwnych określeń, “czerowny trunek” to wino? Przy jednym stole “zbiorowisko ludzi”? I ten zakład, tak od razu z nieznajomym o życie? Trochę mało przekonywujące. Powtórzę się, pomysł jest ale na razie ciężko coś więcej powiedzieć.

Nowa Fantastyka