- Opowiadanie: Bracken - Duch morza

Duch morza

Dyżurni:

Finkla, bohdan, adamkb

Biblioteka:

Użytkownicy

Oceny

Duch morza

– Dziadku, dziadku, opowiedz mi bajkę! – nalegał mały chłopiec o blond włosach. Kręcił się niespokojnie na łóżku.

– Dobrze, ale później kładziesz się spać, tak?

– Tak, tak ale najpierw bajka.

– Dawno, dawno temu, żył sobie rybak na bezludnej wyspie. Od kilku tygodni nie mógł nic złowić, zarzucał sieci codziennie i nic, ani widu ani słychu żywej ryby. Woda z jego pobliskiego źródła, również się wyczerpała. Aż pewnego dnia, gdy był już u skraju wygłodzenia i właściwie umierał z pragnienia, zwrócił się z prośbą do ducha morza, aby dane mu było złapać chociaż jedną rybkę i zwilżyć usta, kroplą wody.

– I co? I co?

– Po kilku godzinach, z morza wyszedł starzec, porośnięty glonami, jego oczy miały kolor wzburzonego oceanu. Był wysoki na ponad trzech mężczyzn. Jego broda była błękitna i sięgała klatki piersiowej…

Rybak leżał na plaży, jego wyschnięte usta, zmierzwione i wysuszone włosy, odzwierciedlały do czego może doprowadzić długotrwały głód, i pragnienie. Kościsty i mizernie wyglądający chłopak, kontrastował z dobrze zbudowanym, i tęgim przybyszem, który zbliżał się w jego stronę. Chłopak wychudzony jak chora szkapa, podniósł się z piasku resztkami sił i zataczając się, podbiegł do wybawcy.

– Wzywałeś mnie, więc jestem – powiedział starzec potężnym niskim głosem.

– Tak… prosiłem o rybę i moje modły zostały wysłuchane, dziękuję!

– Poczekaj, zanim ją zjesz musisz odpowiedzieć na jedno pytanie.

– Oczywiście, cokolwiek zechcesz.

– Nim odpowiesz, zejdziemy pod wodę, zgadzasz się? W nagrodę dostaniesz trochę, magicznej wody, abyś nie umarł z pragnienia.

– Tak – odrzekł chłopak, a starzec poklepał go po ramieniu. W jego rękach pojawiła się woda. Schylił się i złożył dłonie.

– Chodź, napij się – tym razem głos starca był bardziej ciepły i ludzki.

Chłopak, zanurzył całą głowę w wodzie i haustami wypił wszystko, w zaledwie kilku chwilach. Gdy przestał pić, odetchnął głęboko i jego twarz wyglądała lepiej, jakby ktoś odjął mu całe zmęczenie i kilka ciężkich lat życia na wyspie. Zmierzwione włosy stały się delikatne i silne.

 Zeszli pod wodę i duch morza stworzył wokół nich, dużą bańkę wodną, która była wypełniona tlenem. Zagłębiali się coraz bardziej w głąb oceanu. W pewnym momencie duch zatrzymał się i zapytał:

– Wolisz zjeść tę rybę czy się nią stać? – W rękach dzierżył gigantyczną szarpiącą się rybę. Chłopiec był w szoku, w całym swoim życiu nie widział takiej wielkiej ryby.

– To trudna decyzja, nie wiem… Co mi radzisz?

– Decyzja należy do ciebie, ale mądrze się zastanów zanim odpowiesz.

– Odpowiem wszechmocny duchu, ale muszę cie o coś spytać…

– Pytaj.

– Czym się żywisz?

– Życiem – odpowiedział, a chłopak zamyślił się. Przypomniał sobie swoje dzieciństwo i bliskich. Również to, dlaczego znalazł się na tej samotnej wyspie. Został wygnany ze swojej ojczyzny przez zakazaną miłość do jednej z księżniczek, zakochał się w niej, gdy miał szesnaście lat. Następnie kilka lat błąkał się, poszukując miejsca dla siebie. W pamięci odbijała się echem jego podróż po krainach, w których żaden człowiek nie powinien się znaleźć. Strumień myśli podsunął jedno z nie najlepszych wspomnień, jakich doznał młodzieniec. Mianowicie ziemię krwiożerczych dzikusów, dla których jedyną bezcenną wartość miało, ludzkie mięso… To smutne wspomnienie wywołało smutek w sercu i umyśle chłopca. Wrócił myślami do teraźniejszości, zastanowił się i odpowiedział z nieukrywanym gniewem w oczach…

– Nie chce nic od ciebie, nie zjem ryby ani się nią nie stanę, taka jest moja odpowiedź… – Oczy giganta zmieniły się z błękitnych jak serce oceanu na czerwone emanujące wrogością.

Ryba, która przed chwilą wiła się w ręku olbrzyma, została zmiażdżona, mięso znikło i zostały same ości. Chłopak przestraszył się i próbował uciec, lecz bańka stanowiła barierę, ścianę w którą tłukł rękami, bez żadnego skutku…

Duch morza zbliżył się do chłopca i rzekł:

– Nie bój się, nic ci nie zrobię, wybacz moje zachowanie. Podjąłeś właściwą decyzję i otrzymasz nagrodę. Możesz odejść. – Starzec odprowadził chłopaka na plażę i podziękował mu.

Wkrótce szczęście powróciło. W zatoce zaroiło się od ryb, w źródle ponownie pojawiła się woda. Chłopiec, pomimo swojego wieku, stał się świadomym człowiekiem, który nauczył się żyć zgodnie z naturą. 

Duch morza jest istotą, która karmi się życiem innych, był głodny i cierpliwie wyczekiwał dogodnej okazji. Chłopak w postaci ryby, zostałby pożarty. Jeżeli rybak wybrałby drugą perspektywę, wówczas zginąłby, z powodu głodu, gdyż co by mu dało zjedzenie jednej, choć dużej ryby.

– Koniec – powiedział dziadek.

– Dziadku… Tak szybko? – zapytał malec.

– Na dzisiaj wystarczy, jutro też jest dzień, w którym trzeba żyć i podejmować odważne, właściwe decyzje, pamiętaj o tym młody człowieku. A teraz spać, dobranoc.

– Nie, jeszcze jedna bajka – malec zrobił duże oczy i czekał na reakcję dziadka.

– No dobrze, ale to ostatnia bajka i później śpisz, tak?

– Taak, obiecuję!

– Dawno, dawno temu…

 

Koniec

Komentarze

Jest jakiś pomysł na modyfikację “Złotej rybki”.

Trochę moralizatorska i łopatologiczna końcówka, ale zgadzam się z przesłaniem, więc nie będę nadmiernie marudzić.

Przecinkologia kuleje, trochę literówek, szczególnie tych związanych z ogonkami przy polskich literach.

wybacz za moje zachowanie.

Wybacza się coś, a nie za coś.

Wybrałeś właściwą decyzję i otrzymasz nagrodę.

Decyzję się podejmuje, a nie wybiera.

Babska logika rządzi!

Finklo – Gdy skończyłem to opowiadanie, nie było tej końcówki, która wyjaśniała wszystko, ale postanowiłem ją dopisać, żeby każdy zrozumiał, ach… chyba zrobiłem błąd, przez co wkradła się łopatologia. Dziękuję za opinię, poprawiłem błędy. ;)

W sumie, to wyjaśnienie jest nawet logicznie podane – dziecko wszystkiego nie skuma, czasem trzeba coś dopowiedzieć. Pytanie tylko, czy to bajka dla dzieci. ;-)

Babska logika rządzi!

Ponieważ to konwencja bajki, to można przymknąć oko na pewne nielogiczności w zachowaniach bohaterów czy fabule. Przesłanie jak najbardziej słuszne, ale trochę naciągane – wszak niedługo później rybak zaczął mordować całe mnóstwo ryb, aby przetrwać :)

Podstawowe pytanie brzmi jednak: gdzie się tu podziała fantastyka?

Strumień myśli podsunął jedną z nie najlepszych wspomnień, jakie doznał młodzieniec.

Raczej „jedno” i „jakich”.

Panta rhei (choć niekoniecznie z mainstreamem)

Całkiem porządna bajka. Przeczytałam bez przykrości, choć wolałabym, aby wykonanie było staranniejsze.

Mam nadzieję, że Twoje przyszłe opowiadania będą coraz lepsze. :)

 

Rybak leżał na plaży, jego wy­schnię­te usta, zmierz­wio­ne i wy­su­szo­ne  włosy kon­tra­sto­wa­ły z do­brze zbu­do­wa­nym, i tęgim przy­by­szem… – Czy usta i włosy jednej osoby mogą kontrastować z całą postacią innej?

 

duch morza stwo­rzył wokół nich dużą bankę wodną… – Literówka.

 

ale muszę cie o coś spy­tać… – Literówka.

 

Ta ne­ga­tyw­na re­tro­spek­cja wy­wo­ła­ła silne emo­cje w sercu i umy­śle chłop­ca. – Wydaje mi się, że w bajce dla dzieli lepiej zabrzmi: To przykre wspomnienie wy­wo­ła­ło smutek w sercu i umy­śle chłop­ca.

 

– Nie chce nic od cie­bie… – Literówka.

 

Wokół za­to­ki, za­ro­iło się od ryb… – Ponieważ, jak mniemam, wokół zatoki był ląd, winno chyba być: W zatoce za­ro­iło się od ryb

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Jeśli był rybakom to i tak zabijał ryby. A tu nie chciał? Chodzi o wolność, nie musiał wybierać? Trzecia opcja “wolność”?

https://www.facebook.com/Bridge-to-the-Neverland-239233060209763/

Finklo – Uważam, że dzieci od najmłodszych lat powinny słuchać mądrych bajek z przesłaniem. Niestety coraz częściej widzę, że większość dzieciaków poświęca czas na głupoty, które nie posiadają żadnych wartości. Najbardziej podobają mi się: “Baśnie braci Grimm”, “Baśnie Andersena” i wiele innych, których nazw zapomniałem. Swoją drogą, czy ktoś z was czytał prawdziwe baśnie braci Grimm? Są interesujące przy czym równie okrutne. Dziękuję za komentarz. :-)

 

Natarela – Mogłabyś wyjaśnić o jakie nielogiczności w zachowaniach bohaterów lub fabule chodzi? Byłbym wdzięczny. “Rybak” prawidłowo odgadł zagadkę Ducha morza – dostał nagrodę w postaci ryb i świeżej wody źródlanej. Coś musi jeść, aby przeżyć ;-)

Co do elementów fantastycznych – Duch morza jest istotą nadprzyrodzoną i posiada wielką moc. Potrafi dawać życie jak i je zabierać.

Więcej fantasy nie chciałem wpychać, ponieważ nie widziałem sensu. Dziękuje za komentarz. ;-)

 

regulatorzy – Cieszę się, że bajka się spodobała. To opowiadanie napisałem przedwczoraj, dlatego wszystkich błędów nie wyłapałem. W kolejnych opowiadaniach obiecuję, że przyłożę się bardziej. Swoją drogą mam kilka opowiadań, które są skończone, ale ciągle poprawiam błędy i słabo mi to idzie. Dziękuję za opinię i pokazanie błędów. Poprawiłem. ;-)

 

Pietrek Lecter – Cieszę się, że pomyślałeś właściwie. Tak, chodzi o wolność. Moje opowiadanie można różnie interpretować, dlatego uważam je za dobre. Nie wypisywałem wszystkich możliwości interpretacji i niech tak pozostanie. Niech każdy na swój sposób zinterpretuje. Dziękuję za opinię i pytanie. :-)

No tak, dzieci powinny poznawać mądre bajki. Ale chodziło mi o grupę, do której adresowany jest ten tekst: dzieci czy dorośli? Jak to sobie Autor zaplanował? ;-)

Babska logika rządzi!

Brackenie, a co powiesz na taką możliwość: http://www.fantastyka.pl/loza/17?

 

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Finklo – Ten tekst, w moim odczuciu jest adresowany zarówno dla dzieci jak i dorosłych. Większość dorosłych to również dzieci, które czasami potrzebują wsparcia i nawet bajek, tak przynajmniej uważam. ;-)

 

regulatorzy – Dziękuję za poradnik, przyda mi się i dwa moje teksty wrzuciłem rok temu w betalistę. W jednej opowieści zgłosił się użytkownik do betowania mojego tekstu, lecz gdy zobaczył, że ma ponad 60k znaków, uciekł z krzykiem. Za to kozajunior postanowił mi pomóc. Chwała Mu za to :-)

Tekst bajki, całkiem zręcznie ujętej w narracji wewnątrz niego. Całkiem fajny “twist” na standardowej złotej rybce, lecz niestety nie wbijający się mocno w pamięć.

Technicznie czytałem lepsze teksty, ale też nic jakoś mocno nie przeszkadzało w “pożeraniu“ opowiadania ;)

Podsumowując: jest okej, ale bez fajerwerków.

Won't somebody tell me, answer if you can; I want someone to tell me, what is the soul of a man?

Brackenie, stwierdziłam, że fantastyki brak, ponieważ widzimy scenkę dziadka opowiadającego bajkę wnukowi – tu nic nierzeczywistego nie ma :)

Nielogiczności w zachowaniu bohaterów i fabule bajki, pytasz. Hmm. Zacznijmy od tego, że rybak prosi o jedną rybę i kroplę wody. Mało to racjonalne w obliczu perspektywy wyczerpanych zasobów wyspy. Rybak umówił się z duchem, że odpowie na jedno jego pytanie – odpowiedział na dwa. Pitną wodę dostał po odpowiedzeniu na to pierwsze. Drugą sprawą są określenia rybaka – chłopak, chłopiec. Wspomniane jest, że spędził kilka lat na wyspie, wcześniej też podróżował – jeśli dopłynął do wysp nieucywilizowanych kanibali, to nie mogły to być krótkie podróże. W takim razie w jakim wieku się zakochał? Mam przed oczami ledwo podrostka. Oprócz tego – dlaczego zmierzwione włosy stały się delikatne i silne natychmiast po wypiciu wody? Dlaczego rybak, gdy otrzymał taką dziwaczną propozycję – zamiana w rybę albo zjedzenie jej – zrewanżował się równie dziwacznym pytaniem? Co kanibale mieli do całej sprawy, skoro raczej ani jedzą ludzkiego, aby przetrwać, ani nie są jako tako połączeni z niewolnictwem? Wreszcie – dlaczego rybak zrezygnował ze zjedzenia ryby? Tym przecież (i najwyraźniej tylko tym) żywił się przez ostatnie i następne lata. Mówisz o zagadce – duch jednak w żadne sposób nie zasugerował zagadki. Zadał pytanie, które dla kogoś wycieńczonego głodem jest banalne. I dlaczego duch się wściekł? Bo rybak go przejrzał?

Właściwie to, gdy się zagłębić przesłanie bajki maluje się nieco inaczej – nie chodzi o podejmowanie dobrych wyborów, tylko w kluczowych momentach o deklarowanie decyzji, których oczekuje nasz rozmówca. A później życie z profitów tychże deklaracji, nie przejmując się już zbytnio przyzwoitością i innymi :) 

Dobra, wybacz, nie chciałam się tak rozpisać :) Wszystkie te niuanse da się wytłumaczyć konwencją bajki. W „Królowej Śniegu” Greta(?) pyta się napotkanego kruka o drogę, co też z perspektywy racjonalnych powieści nie ma sensu :) Dobranoc!

Panta rhei (choć niekoniecznie z mainstreamem)

Natarelo, dziękuję za ten bardzo dobry wnikliwy komentarz, cieszę się, że jest długi. :)

Postaram się wszystkie niejasne rzeczy wyjaśnić. ;)

Co do elementów fantastyki, patrząc na to w ten sposób, masz rację :)

Rybak zdaje sobie sprawę, że najprawdopodobniej umrze, dlatego w przypływie całkowitej bezradności. Błaga o “chociaż jedną rybkę i kroplę wody”, choć wie że nie ma to szans.

To “jedno pytanie” dotyczyło tego czy zje rybę czy się nią stanie. Natomiast zaproponowanie aby rybak wszedł pod wodę z Duchem morza nie było tym pytaniem. Możliwe, że popełniłem błąd i powinienem napisać: – “Zanim odpowiesz na me pytanie, czy zejdziesz ze mną pod wodę?” – coś w tym stylu.

Duch morza dał wody rybakowi ze względu na jego odwodnienie. Chłopak mógł w każdej chwili stracić przytomność, wtedy by zmarł, ponieważ duchowi morza nie wolno ingerować w ludzką wolę – bez zgody chłopaka nic mu nie może zrobić ani pomóc.  Co do wieku – ten “chłopak” ma około 25-27 lat.  W księżniczce zakochał się, gdy miał około 16-17 lat.

Zmierzwione włosy stały się delikatne i silne ze względu na magiczne właściwości wody (to nie była zwykła woda, Duch morza chciał aby chłopak był świadomy podejmowanej przez niego decyzji). Rybak zrewanżował się pytaniem, ponieważ był rozsądny, pomyślał. Na myśl o słowie – “Życiem” przypomniał sobie kanibali, bo oni jedli żywych. Tak podpowiedziała mu jego wyobraźnia. Kanibale jedli żywych ludzi, bo tak im się podobało. Mogli zabijać zwierzęta aby przetrwać. Oni byli chorymi ludźmi – o ile można ich nazwać ludźmi… 

Rybak odmówił zjedzenia ryby, ponieważ wtedy udowodniłby, że kierują nim tylko przyziemne rzeczy i nic innego nie ma dla niego wartości, i byłaby to ostatnia ryba jaką przyszło mu się posilić, Duch morza nie pozwoliłby rybą zbliżyć się do wyspy chłopca. Los doświadcza nas w bardzo trudnych i ciężkich chwilach i tylko od nas zależy czy się podniesiemy i dostrzeżemy co w życiu jest najważniejsze.

Czy jeżeli zamierzasz kogoś sprawdzić to mówisz mu o tym? Duch morza nie chciał w oczywisty sposób mówić o zagadce, wolał aby rybak pomyślał i jego odpowiedź była naturalna. 

Dlaczego Duch się wściekł? Dlatego, że nie był dobry ani szlachetny. Duch morza wcale nie jest pozytywną postacią, jak powiedział żywi się życiem innych…

Duchem morza kierowały niskie pobudki, nie był współczującym dobrym duchem, on był głodny. Wiesz co by się stało gdyby rybak wybrał bycie rybą? 

Jak napisałem poprzednio każdy na swój indywidualny sposób powinien zinterpretować tą bajkę. ;)

Dziadek, który stara się wytłumaczyć wnukowi sens bajki, również widzi to na swój sposób. Możliwości jest sporo i myślę, że jest to dobre. 

Jeszcze raz dziękuję za komentarz, który bardzo mi się podobał, oby więcej takich komentarzy. Jeżeli czegoś jeszcze nie wyjaśniłem, ponieważ pominąłem, proszę pisać. ;)

Pozdrawiam

 

 

 

 

NoWhereMan, dziękuję za komentarz. Szczerze mówiąc nie sugerowałem się i nie wzorowałem się: “Złotą rybką”. Postaram się, aby następne moje teksty były lepsze pod względem technicznym. ;)

Technicznie całkiem sprawnie, choć interpunkcja mogłaby być lepsza. Historyjka prosta, ale fajnym elementem jest to, że bohater nie wybrał żadnej z proponowanych opcji, a stworzył swoją. Końcówka mogłaby być subtelniejsza w objaśnianiu morału.

Cudów nie ma, ale jest poprawnie.

Pozdrawiam!

MrBrightside, dziękuję za opinię. :)

Jeśli patrzeć na opowieść dziadka jako bajkę, wkradają się sformułowania mało zrozumiałe dla małego dziecka np. “woda pitna, wyczerpanie, wygłodzenie”. Sama opowieść i morał całkiem przekonujące. Trochę zgrzyta mi tylko ostatnia wypowiedź ducha

Duch morza zbliżył się do chłopca i rzekł:

– Nie bój się, nic ci nie zrobię, wybacz moje zachowanie. Podjąłeś właściwą decyzję i otrzymasz nagrodę. Możesz odejść. – Starzec odprowadził chłopaka na plażę i podziękował mu.

Zastanawiam się, czy spotkałem się w bajkach aby istoty wyższe prosiły o wybaczenie nietaktu.

Kontakty z innymi osobami, jeśli pozbawione są znaczenia emocjonalnego, przestają się liczyć. D.G.

Darconie, dziękuję za opinię. Kilka razy się spotkałem z takimi bajkami. ;)

 

Brackenie, dziękuję za wyjaśnienia, ale niektóre niezbyt mnie przekonały. Poza tym zachęcasz do rozwinięcia myśli, więc czemu nie? :)

Dlaczego 25-latka określasz mianem chłopca? Podejrzewam, że ma to wskazać na niedojrzałość bohatera, ale wprowadziło to w moim odbiorze trochę zamieszania :) Być może nie zawadziłoby jakieś zdanko wytłumaczenia dla takiego opisywania bohatera. 

Chłopiec był w szoku, w całym swoim życiu nie widział takiej wielkiej ryby.

Chłopiec pomimo swojego wieku, stał się świadomym człowiekiem, który nauczył się żyć zgodnie z naturą.

Właściwie myślę, że kilka wytłumaczeń nie zaszkodziłoby bajce, jeśli jej odbiorcą jest kilkulatek – skoro narrator już spojleruje nam, że woda jest pitna, może też od razu dodać, że jest magiczna. Co do włosów – chodziło mi o to, co w tych włosach jest tak szczególnego. Jest wiele objawów odwodnienia, a ty akurat wspomniałeś o jego fryzurze :)

Nie dziwię się rybakowi, że zrewanżował się pytaniem – mnie taż zapaliłaby się czerwona lampka na podobną propozycję. Tylko dlaczego pytaniem o dietę? Dla mnie równie dobrze mogłoby być: „Którą nogą wstałeś dzisiaj z łóżka?” – nie widzę przyczyn, dla których zapytał o to, a nie o co innego.

„Życiem” – to odpowiedź szalenie wieloznaczna. Technicznie żyje wszystko, co oddycha, odżywia się, rozmnaża się, itd. Ryby też. Załóżmy jednak, że duch użył to w znaczeniu „ludźmi” (no bo rybę trzymał w garści i nie zjadł jej, a był głodny).

Jeśli kanibalizm nie jest praktykowany z głodu, to rytualnie, „dla przyjemności” – więc dietę takowych kanibali stanowią w większości normalne artykuły spożywcze – mięso zwierząt, owoce, warzywa. Co to ma do sytuacji, w której się znalazł rybak – tzn. zje rybę i umrze później albo umrze szybciej albo zmieni się w rybę? Możemy też dziecięcym, bajkowym zwyczajem zredukować kanibali do stereotypowych dzikusów, dla których ludzina jest jedynym pokarmem i którą wcinają na obiad. Wtedy pewna analogia występuje – tylko wtedy widziany przez rybaka okaz zostaje wręcz zrównany z człowiekiem, co nie brzmi wiarygodnie w ustach – nomen omen – rybaka.

Co ostatecznie okazało się najważniejsze w życiu dla rybaka w tamtym momencie? Życie przerośniętej ryby? Jeśli tak, to szybko później o tym zapomniał :)

Pozdrawiam i dobranoc :)

Panta rhei (choć niekoniecznie z mainstreamem)

Natarelo, masz rację i chyba wprowadzę kilka poprawek ;) 

Zacznę od wyjaśnienie ile “chłopak” ma lat. Dodam jedno zdanie, choć nie wiem gdzie mogę je umieścić, czy w wypowiedzi Dziadka, czy też na początku, jakbyś mogła doradzić byłbym wdzięczny :)

O magicznej wodzie też napiszę, jednakże co do fryzury; odwodnienie ma wpływ na włosy polecam przeczytać ten artykuł: http://www.blog.softwater.com.pl/wplyw-wody-na-skore-i-wlosy-od-wewnatrz/ 

Pytanie, które zadał “rybak” jest spowodowane różnymi jego przeżyciami i również codziennością, taki kaprys bohatera ;)

Wersja o dzikusach jest dobra i ją również mogę wprowadzić, że też nie pomyślałem o tym wcześniej, dzięki :)

tylko wtedy widziany przez rybaka okaz zostaje wręcz zrównany z człowiekiem, co nie brzmi wiarygodnie w ustach – nomen omen – rybaka. 

Dlaczego, przecież ten mężczyzna nie zawsze był rybakiem, także ta analogia myślę, że pasuje ;)

Ostatecznie najważniejsze w życiu tego mężczyzny nie jest życie przerośniętej ryby. Jego decyzja symbolizuje wolność i nie poddanie się czymś takim jak np.: bogactwo, władza, dominacja nad kimś itp. Natomiast w jego przypadku było to jedzenie, którego bardzo potrzebował. Swoim wyborem pokazuje nam, że jest niezłomny. Są rzeczy ważniejsze od tego co w naszym świecie, niestety ale nas otaczają. Odezwała się w nim jego dusza, która nie chciała do końca życia być niewolnikiem, jeżeli umierać to z honorem i bycie świadomym własnych wartości. Ten mężczyzna pogodził się ze śmiercią, był przekonany że ta decyzja może sprowadzić na niego niechybną śmierć. Jednak podjął swoją niezależną od niczego decyzję. Stał się mężczyzną – bohaterem, dlatego zasłużył na dobre zakończenie, w końcu to bajka :)

Dziękuję za opinię i trafne pytania. Przekonałaś mnie do kilku zmian, które w wolnej chwili wprowadzę, jeszcze raz dziękuję ;)

 

Rzadko bajki mi się podobają, zwłaszcza u nas na portalu, a ta nawet podeszła. Taka jest surowa, jak stare opowieści przy ognisku. Gimby nie znajo i te sprawy ;) Gdzieś tam masz podwójną spację, zerknij i na pewno znajdziesz. No i Życiem – odpowiedział(+,) a chłopak zamyślił się. I szczerze przepraszam, że próbuję właśnie błyskawicznie nadrobić dyżur, bo zaraz wyjeżdżam ;< Powinnam ci naskrobać jeszcze kilka mądrzejszych, przydatniejszych zdań. Mam nadzieję, że przy następnych tekstach się uda.

"Ateny są jak ospały koń, a ja jak giez, który próbuje go ożywić". Sokrates

Naz – dziękuję za opinię. Poprawki wprowadziłem. Życzę miłego wyjazdu i odpoczynku ;)

 

A jak dla mnie szkoda, że taka krótka i niestety muszę przyznać rację, że sama końcówka psuje nieco wydźwięk tekstu, bo strasznie zalatuje łopatologią. Może gdyby to jakoś inaczej wyjaśnić, może przez pokazanie samego rybaka wyszłoby lepiej. Mimo wszystko całkiem mi się podobała. :)

"Myślę, że jak człowiek ma w sobie tyle niesamowitych pomysłów, to musi zostać pisarzem, nie ma rady. Albo do czubków." - Jonathan Carroll

Morgiano89, dziękuję za opinię, cieszę się że opowiadanie się spodobało. Ta końcówka również mi zgrzyta i dopisałem ją za szybko i zbyt pochopnie. Postaram się ją zmienić :)

Dziękuję za wszystkie komentarze, wskutek wielu z nich, postanowiłem zmienić końcówkę. Mam nadzieję, że teraz brzmi trochę lepiej ;)

Nowa Fantastyka