- Opowiadanie: Rycerz Jan - W pale się nie mieści (18+)

W pale się nie mieści (18+)

Niedawno usunąłem tu konto. Byłem znany. Nie wrzuciłem nic na pożegnanie, więc naprawiam ten błąd. Starzy znajomi rozpoznają mnie po stylu.

Dedykuję to Tobie gary_joiner

Dyżurni:

joseheim, beryl, vyzart

Biblioteka:

Bellatrix, gary_joiner, FoloinStephanus

Oceny

W pale się nie mieści (18+)

PROLOG

Byłam ostatnią kobietą we wszechświecie. Moje życie od zawsze polegało na chronieniu cnoty i ucieczce przed napalonymi mężczyznami. Były ich miliony i wszyscy mnie pragnęli.

Ostatnia z moich sióstr została zaruchana na śmierć trzynaście lat temu. Gwałcili ją jeszcze długo po tym, jak udusiła się w rzygowinach przez kutasy, którymi zapchali jej gardło.

Mężczyźni dzielili się na nacje. Najliczniejsza z nich to Homoseksualiści, z którymi dawniej zawarłyśmy sojusz. Przyrzekali, że będą nas chronić, jednak ich plan spalił na panewce, kiedy zdolni do udawania gejów heterycy przyłączyli się do nich, by zaczaić się na nasze słodkie cipki. Przywódca homoseksualistów zarządził, aby każdy nowicjusz został poddany "próbie prącia" w celu zapewnienia nam bezpieczeństwa – próba polegała na tym, żeby zaspokoić seksualnie grupę mężczyzn. Temu, kto nie dał rady, udowadniano skrywany heteroseksualizm i złe zamiary, a potem wieszano go za jądra. Zmniejszyło to odsetek heteryków w ich szeregach, ale niczego nie można było być pewnym w tych przerażających czasach.

To była przyjazna nacja.

Spośród neutralnych warto wyróżnić Transwestytów. Wielu z tamtejszych można by uznać za pełnoprawne kobiety, czym wzbudzali (wzbudzały?) moje pożądanie. Musiała mi jednak wystarczyć ostra i perwersyjna masturbacja. Moja paranoja i obawy przed złapaniem sprawiały, że bałam się ludzi. Pal diabli ten cholerny seks. Orgazm jest fajny, ale nie warto tyle dla niego ryzykować.

Prawie zapomniałabym o Onanistach. Posiadali najgorszą reputację we wszechświecie. Kryli się w ciemnościach i unikali kontaktu z innymi nacjami, dlatego przypięto im łatkę tchórzliwych prawiczków.

Kiedyś istniała też nacja Aseksualistów. Było ich tak mało, że mieścili się na jednej planecie, którą wchłonęła czarna dziura. Ten sam los spotkał niezbyt licznych, zdradzieckich Hermafrodytów.

Pora wspomnieć o tych najgorszych – Samce Alfa czcili tylko kobiece piersi, a penis i męski odbyt (podobno) wzbudzał w nich odrazę. Byli wśród nich owiani legendą drapieżcy, którzy rozdziewiczyli tysiące kobiet. Katowali je tak długo, aż umarły. Odpowiadali za śmierć wszystkich moich sióstr.

Zwano ich Łowcami Dziewic.

***

ROZDZIAŁ PIERWSZY – DO DŻUNGLI W JAPONKACH

To, co nieznane, jest najstraszniejsze.

Nałóg sprawił, że pilot statku Załupek, którym lecieli Łowcy, zaczął targać dziada, zamiast skupić się na sterowaniu. Dopiero podczas szczytowania Olgierd Miesięczny – Obfity zauważył nadciągającą kometę, ale wtedy było już za późno.

ŁUBUDU!

Statek dostał fiksum dyrdum. Nasienie zachlapało kokpit. Cóż, takich emocji podczas orgazmu Olgierd nie przeżył od trzynastu lat.

Zesrau Miaukowski siedział przykuty do sedesu, kiedy poczuł turbulencje. Śmiał się wówczas, jakby był niepiśmienny. Tak, bawiło go wszystko, co miało związek z defekacją. Pod wpływem alkoholu zawsze opowiadał o tym, jak odwiedził galaktykę zwaną Drogą Sraczki, którą zamieszkiwały humanoidy ulepione z kału. Mina mu zrzedła, gdy wskutek awaryjnego lądowania wszystko zostało poderwane do góry – najpierw on, a potem sraczka, która otuliła go niczym kochająca matka.

Kapitan Jan Mastka był zdezorientowany. Wstał z podłoża i ruszył w kierunku kokpitu, by dowiedzieć się, co się stało. Natknął się na leżącego Narcyza.

– Żyjemy?

– Chyba tak – odpowiedział kapitan. – Idę sprawdzić, co z resztą.

– Całe życie przemknęło mi przed oczami – oświadczył Narcyz.

Doznał zajoba pourazowego. Zaczął wspominać czasy, kiedy był prawiczkiem. Był nim tak długo, aż osiągnął nieśmiertelność, a wtedy zaczął szaleć.

Stuart "Stu" Leya – doktor rehabilitowany z Instytutu Lewatyw Narodowych Polskich, odpowiedzialny za odkrycie odbytu Ziemskiego i poddanie go zabiegowi lewatywy – oglądał Modę na sukces, lecz jego seans został brutalnie przerwany.

– KURWA MAĆ! TO BYŁ OSTATNI ODCINEK!

Natomiast Tadeusz żałował, że nie zginął.

Zawsze tylko udawał bezwzględnego ruchacza, żeby nie wyjść na frajera przed kolegami. W środku zaś jego serce krwawiło. Wierzył w miłość, chciał się ożenić, mieć dzieci i zestarzeć się ze swoją ukochaną. Kimkolwiek była Ostatnia Dziewica, była też jego ostatnią szansą na spełnienie marzeń. Po trzynastu latach bezowocnych poszukiwań stracił już nadzieję. Żywił za to coraz większą nienawiść do swoich kompanów.  

– Gdybym tylko mógł z nią chwilę porozmawiać… Udowodniłbym jej, że jestem inny. A choćby zabijając tych gnojów.

Ruszył w kierunku odgłosów awantury. Okazało się, że Olgierd zbierał ochrzan.

– Waliłeś konia, zamiast sterować!

– Wcale nie…

– To skąd ta sperma? Na suficie? Na szybie?

– Przepraszam, kapitanie… Nie kontrolowałem się.

– Rusz ten cholerny statek.

– Próbowałem… Nie da rady. Utknęliśmy tu na dobre.

Przeżyli wszyscy. Cała siódemka. Nawet Kosma, ten upośledzony. Tadeusz był zawiedziony.

– Więc jak zamierzasz nas stąd wydostać?

– Nie wiem… Może są tu jacyś ludzie.

– Może ma rację – skomentował Stuart. – Skoro są drzewa, to jest też tlen, a skoro jest tlen, to mogą być i ludzie…

Wyszli zatem na zewnątrz, ku obcej ziemi, wyposażeni w karabiny. Powietrze było rześkie i chłodne, przywołujące na myśl górskie. Gór tu jednak nie było, a jedynie drzewa. Były tak wysokie, że wydawały się sięgać nieba. Tak mniej więcej wyglądał świat z perspektywy mrówki. Liście na ich szeroko rozpostartych koronach niemal całkowicie odcinały wnętrze lasu od słońca. Przeciskały się między nimi tylko cienkie, złote smugi światła.

Szczególny niepokój wzbudzały dziuple. Zdarzały się na tyle duże, że mogliby się w nich zmieścić całym oddziałem. I nie wiadomo, co się w nich kryło.

Kapitan podszedł do Kosmy, który uważnie przyglądał się czemuś w oddali.

– Co tam widzisz?

– Czuję.

– Co czujesz?

– Yrr kobietę.

– Co? – zapytał Mastka, a inni mu zawtórowali.

– Mój węch jest nieomylny – powiedział, spoglądając na niego wymownie. – Tu. Jest. Yrr. Kobieta.

Ciszę przerwały strzały.

– Kurwa! – krzyknął Stuart, oddając kolejne serie i wycofując się. – Tego nie da się zabić!

Monstrum było wielką moszną kroczącą na ośmiu długich, pajęczych odnóżach. Jego jądra zwisały niemal do podłoża. Posiadał złowieszczo uśmiechnięty, wąski otwór gębowy, w którym znajdowały się masywne zęby do miażdżenia. Nieustannie wydawał z siebie odgłosy przypominające jęczenie. Z jego chropowatej skóry wyrastały liczne, otłuszczone włosy, wijące się tak, jakby każdy z nich żył własnym życiem.

– Yrr odwrót!

Kiedy drapieżne kurewstwo zacisnęło na nim macki, słychać było odgłosy kolejno pękających żeber. Stuart obficie zarzygał się krwią. Został wzniesiony wysoko nad ziemię, kompletnie bezwładny, lecz wciąż żywy. Potwór odgryzł górną część jego ciała, a nogi odrzucił, być może dlatego, że Stuart, jak na Łowcę Dziewic przystało, doznał erekcji w chwili śmierci.

Mogłoby się wydawać, że doktor był już martwy i trawił się w sokach żołądkowych wielkiej moszny, ale przez dłuższą chwilę coś się w niej jeszcze wiło.

Olgierd strzelił z granatnika.

– Nie! Debilu…

Nagle statek eksplodował, a monstrum zmieniło się w kulę ognia i uciekło, rycząc przenikliwym falsetem.

– Daj mi chociaż jeden powód, dla którego miałbym cię teraz nie zastrzelić! – wściekał się Mastka.

– To był wypadek, celowałem w mosznę…

– Wyceluj sobie we własną i strzel. To jakiś, kurwa, absurd…

Tadeusz przyglądał im się ze szczerą nienawiścią. Kusiło go, by wszystkich powystrzelać… Ale jeśli Dziewica naprawdę tu jest, to najpierw muszą do niej dotrzeć. Dopiero wtedy – na jej oczach – będzie miał szansę udowodnić swoje zamiary.

– Zabijcie mnie. Wolę to, niż zostać pożartym przez jakieś jaja – ciągnął dalej Mastka. – Komu mam oddać dowództwo?

– Olgierd nadawałby się najlepiej – zadrwił Miaukowski.

Tadeusz postanowił się wtrącić. Musiał przybrać pozę bezwzględnego Łowcy.

– Zawsze możemy zaszyć się z nią w jakiejś jaskini i dupczyć do końca swoich dni – zasugerował z bólem serca. – Musimy tylko ją znaleźć. Zaruchamy… albo umrzemy.

Na twarzy kapitana dostrzegł lekki uśmiech. Mężczyzna wstał, chcąc coś powiedzieć. W dziupli, pod którą stał Tadeusz, Jan Mastka ujrzał spoglądającą na niego bladą twarz o zastygłym wyrazie. Niezwykle dużą twarz. Większą, niż on sam. Odebrało mu słowa.

Okazało się, że to tylko oryginalne ubarwiony odwłok czegoś niewiele mniejszego od zabójczej moszny. Gdy w całości wylazło na zewnątrz, na Tadeusza padł cień. Przypominało pająka, jednak miało żądło niczym skorpion i nieproporcjonalnie długie odnóża naszpikowane kolcami.

Niedoszły romantyk miał dobry refleks i w ostatniej chwili odskoczył na bok, więc potwór pochwycił Jana Mastkę, który stał niczym patyk w gównie.

– Czy to żądło? – jęknął pod nosem kapitan. – Czy to… kutas?

Żuwaczki rozpiździły mu czaszkę. Pająk ukrył się w dziupli ze swoją zdobyczą.

***

– Biegnijcie! Nie oglądajcie się za siebie!

– Patrzcie, jaskinia!

– Prędko, do jaskini!

Weszli więc do tej jebanej jaskini. Yrr jaskinia.

Po smrodzie zorientowali się, że wtargnęli na teren czyjegoś wychodka – woleli nie wiedzieć, czyjego – dlatego wrócili do dżungli.

Ale Miaukowski został. Fetor miał działanie halucynogenne, a on najwięcej się nawdychał. Ruszył wgłąb jaskini, gdyż wydawało mu się, że nawołuje go przyjazny, melodyjny głos Dziewicy. Najpierw ujrzał swego świętej pamięci ojca, który szarżował na niego z pogrzebaczem.

– JA CI DAM WALIĆ KONIA! TAK CIĘ STŁUKĘ, ŻE JUŻ NIGDY RĘKI NA CHUJU NIE POŁOŻYSZ!

– Ojcze! Ojcze, nie zmuszaj mnie do tego!

A jednak, dłoń sama powędrowała do ulubionej zabawki z dzieciństwa. Trzy machnięcia i Zesrau się spuścił. Jego ojciec wpadł w poślizg.

– TY NIEPIŚMIENNY SKURWIBĄCZE!

– Żegnaj, ojcze.

Potem ujrzał wszystkie swe występki, które godziły jego honor. Seks analny w toalecie z Kosmą i to błogie "YRR" podczas szczytowania w jego jelicie. Ruchanie "na Hiszpana" otyłego transwestyty z ginekomastią. A nade wszystko stosunek płciowy z ośmiornicą na planecie największego zboczeńca we wszechświecie, akwarysty Remigiusza Onana.

Wtedy skończył mu się grunt pod nogami i runął w przepaść. W miarę spadania smród stawał się coraz bardziej nieznośny.

– Kałabunga!

Trzeci z Łowców Dziewic zakończył żywot topiąc się w sraczce na dnie wychodka.

***

ROZDZIAŁ SZÓSTY – MAGIA MIŁOŚCI

Podczas ucieczki na ich drodze stanęła kolejna przeszkoda. Była nią dziura wielkości boiska futbolowego, wydrążona tak głęboko, że wydawała się nie mieć dna.

Wyobraźnia zaczęła działać. Odsunęli się ze strachem od krawędzi.

– Ciekawe, jak bardzo jest głęboka – zastanawiał się Narcyz. – Może to sprawdzimy? – zapytał tonem zapowiadającym kłopoty i przeniósł wzrok na Olgierda.

Grubas pod wpływem paniki próbował zmienić temat.

– Zauważyliście, że Miaukowski zniknął?

– Miaukowski. Stu Leya. I nawet nasz kapitan. Przez ciebie.

– Zostaw mnie – wyjęczał żałośnie.

Narcyz wyrwał mu z rąk karabin, a potem agresywnie zawlókł go nad przepaść. Krzyczeli, przeklinali i siłowali się, tańcząc nad krawędzią.

Ich odgłosy utonęły w dobywającym się z otchłani ryku. To na sekundę odwróciło uwagę Narcyza, więc Olgierd to wykorzystał. Po chwili Narcyz leciał w dół, wijąc się w powietrzu jakby dostał ataku padaczki.

Wtedy z mroku wyłonił się gigantyczny, drapieżny kutas bez napletka. Rozchylił naszpikowaną zębami cewkę, do której wpadł Narcyz, i wystrzelił ku górze, łamiąc okoliczne drzewa niczym suche gałązki. Gdy wylądował, ziemia się zatrzęsła.

Dosiadała go Dziewica.

Tadeusz padł na kolana.

– Kochana… Nareszcie cię widzę.

Nawet krwiożerczy kutas spojrzał na niego jak na debila.

– Przygotowałem całą przemowę, ale niczego teraz nie pamiętam. Chcę tylko, żebyś wiedziała, że cię kocham. I nie jestem taki, jak oni. Odebrali ci wszystko i mi również to uczynili. Prawie. Bo jednak cię znalazłem. Jedyne, czego teraz pragnę, to być z tobą. Założymy rodzinę. Kobiety znowu wrócą do życia. By udowodnić ci moje słowa, zabiję ich.

Wstał i posłał serię w twarz Kosmy. Olgierda ostrzelał po genitaliach, a potem wetknął mu lufę do ust i strzelał tak długo, aż skończyły mu się naboje. Odrzucił karabin.

Dziewica zeskoczyła z kutasa i poślizgnęła się na gównie. Tadeusz podbiegł do niej i pomógł jej wstać.

– Dziękuję – powiedziała.

Po czym dobyła drewnianej pałki w kształcie prącia.

Cała jej nienawiść przelała się na pierwszy cios. Uderzenie wybiło Tadkowi wszystkie zęby i złamało mu żuchwę.

– Kofam cię… – wyseplenił, leżąc na ziemi.

Pałka spadła na jego jaja.

– AAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAłaaaaaaaaaaaaaaaaaaa! – zawył przeciągle. – Ty kuhwo…

ŁUP! ŁUP! ŁUP!

ŁUP!x100

Z niedoszłego romantyka została miazga i połamany szkielet w strzępach skóry.

– Zemsta jest słodka.

– Żebyś wiedziała.

Żołędzie drapieżnego człona od środka rozerwały pociski. Zwierz umarł, a ze środka wyszedł Narcyz.

– Jestę nieśmiertelny.

Dziewica wybałuszyła oczy.

– Jeśli mnie zgwałcisz, to zginę. Tylko cnota sprawia, że mnie nie atakują. Błagam cię, nie…

– Chcę, żebyś urodziła mi córki. One urodzą mi kolejne córki. I tak dalej, i tak dalej… Potem będę nimi handlował i stanę się najbogatszym człowiekiem w całym jebanym wszechświecie!

***

EPILOG

Dziewięć miesięcy później…

Dziewica umarła przy porodzie. Okazało się, że urodziła chłopca.

– NIEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEE!!!

Koniec

Komentarze

Brzmi jak scenariusz do Kapitana Bomby ;D Klik za rozbawienie kilkoma tekstami :)

Czemu ja tu w ogóle zajrzałam…

 

“Ruszył wgłąb jaskini” – w głąb

 

“Potem ujrzał wszystkie swe występki, które godziły jego honor.” – godziły w honor

 

Chyba wystarczy mi internetów na dzisiaj. Przeczytałam, bo dyżur, ale choć sam pomysł może i na coś rokował, to kolejne przygody dzielnych Łowców mnie akurat nie rozbawiły.

"Nigdy nie rezygnuj z celu tylko dlatego, że osiągnięcie go wymaga czasu. Czas i tak upłynie." - H. Jackson Brown Jr

Tjaaa, styl bardzo charakterystyczny.

Mam wrażenie, że ten tekst jest nieco bardziej urozmaicony niż poprzednie, nawet ma jakieś kawałki fabuły.

A co z biseksualistami?

Epilog mi się spodobał. :-) Częściowo ze względu na rodzącą dziewicę.

Babska logika rządzi!

Chyba mam za mały staż, żeby się orientować w sytuacji, ale to było… dziwne? Fauna planety dość monotonna.

Na mnie też chyba już pora. Dobranoc!

Panta rhei (choć niekoniecznie z mainstreamem)

Skojarzyło mi się to, I shit you not, z dorobkiem Lema. Tylko brakowało, żeby zza jakiegoś kutasa czy innej moszny wyskoczył konstruktor Trurl.

Dam bilbiotekę. Póki mogę, bo, biorąc pod uwagę adekwatność moich skojarzeń, moje dni poza zakładem zamkniętym mogą być policzone.

na emeryturze

Zdecydowanie masz za krótki staż, żeby pamiętać Thraina. :-)

Babska logika rządzi!

W przeciwieństwie do innych, mnie się nie podobało. Opowiadanie zbytnio emanuje wulgarną seksualnością. Ludzie podzieleni na nacje ze względu na orientację, atakujące penis i moszna, całość tocząca się wokół seksu. To wszystko jest zbyt absurdalne w nieprzyjemny dla mnie sposób. Przykro mi, ale nic mnie nie urzekło w tej odwróconej “Seksmisji”.

 

P.S. O co chodzi z rodziałami? Co znaczą japonki w nazwach i fakt rozdziału szóstego po pierwszym?

https://www.facebook.com/Bridge-to-the-Neverland-239233060209763/

łoj panie, a skąd ja mam wiedzieć

https://youtu.be/DPyOhP1GTRQ

Ej, przecież to jest 18+, mam powiedzieć twoim rodzicom?

https://youtu.be/DPyOhP1GTRQ

Nie przywiązałem do tego wagi.

https://www.facebook.com/Bridge-to-the-Neverland-239233060209763/

I teraz możesz mieć skrzywioną i zrytą psychikę… ;-)

Babska logika rządzi!

Przetrwałem… i zastanawiam się co było gorsze: przeczytanie tego czy to, że uśmiałem :)

F.S

To nic. Ja przy czytaniu zjadłem śniadanie… ze smakiem ;)

 

Swoją drogą, jak to jest, że fraza “ stał jak patyk w gównie” może tak rozbawić… Niepojęte :)

Pozdrawiam.

Thrain?! Borze, jak dobrze, sporo tu było nieudolnych zastępców. Zostań, nie odchodź!

Ładna kobieca narracja. I jakie szlusy fabularne.

"Ateny są jak ospały koń, a ja jak giez, który próbuje go ożywić". Sokrates

:)

https://youtu.be/DPyOhP1GTRQ

Nie wrzuciłem nic na pożegnanie, więc naprawiam ten błąd.

Rycerzu Janie, czy mogę mieć nadzieję, że po niniejszym pożegnaniu nie będzie żadnych powitań?

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

:(

https://youtu.be/DPyOhP1GTRQ

Powinnam powiedzieć, że okropne i takie żarty mnie nie śmieszą… Ale dobrze, że wróciłeś :D

I miło, że w tekście pojawiają się starzy znajomi pokroju Narcyza :)

Mam mnóstwo głupich skojarzeń. Od japońskiej aktorki, która utopiła się w trakcie bukkake, przez opierdzielanie gały kosmitom, po opowieści z czasu akademików, kiedy to kolega próbując okiełznać swego brzydala uderzał jego główką o ścianki prysznica – ot, by go na chwilę uspokoić.

No i zapach śledzia w dżungli, nos tropiciela zawsze złapie przynętę. Mam nawet nazwę na lokalizator zbiegłych dziewic – śledziośledź!

Odnośnie monstrum, to ten film był inspiracją?

Mógłbym powiedzieć, że tekst to dupy, musiałbym wtedy położyć się tyłkiem do ściany. Takie 6 na 9. No i przyznam się szczerze, idę spać spełniony, dzięki!

Nowa Fantastyka