- Opowiadanie: soku1403 - Karczemne burdy, czyli jak rozwiązywać konflikty

Karczemne burdy, czyli jak rozwiązywać konflikty

Taki tam szorcik :) Inspirowałem się przysłowiem “Co nie siłą, to rozumem”. To taka wprawka przed innym, dłuższym tekstem na konkurs. Chociaż nie wiem, czy uda mi się na czas stworzyć to, czego chcę, bo sprawa mnie nieco przerosła, ale mam nadzieję, że się uda :P

Tradycyjnie życzę przyjemnej lektury.

Dyżurni:

Finkla, bohdan, adamkb

Oceny

Karczemne burdy, czyli jak rozwiązywać konflikty

Dubor Gadrin służył kiedyś w królewskiej armii. Był dowódcą oddziału piechurów podczas Bitwy Gwiazdozbiorów, a także jednym z niewielu krasnoludów na polu walki. Tak przynajmniej opowiadał zebranym w karczmie "Pod Otwartym Gardłem", pomiędzy solidnymi łykami piwa.

– Po wojnie postanowiłem odciąć się od wojaczki – mówił, co jakiś czas czkając. – Teraz podróżuję po kraju wraz z napotkanymi kupcami. Ja im zapewniam ochronę, a oni mi płacą. Karczmarzu, polej jeszcze!

– Ale na trakcie też się przygody zdarzają, prawda? – spytał któryś ze słuchaczy, jasnowłosy mężczyzna o czerwonym od alkoholu nosie.

– Jeno rzadko – odparł Gadrin i się napił. – Nie ma o czym opowiadać.

– Opowiedz, szanowny panie – nalegali zebrani – opowiedz.

Ci ludzie wierzą we wszystko, co im powiem – pomyślał, uśmiechając się szeroko. – Dawno nie trafiło mi się tak naiwne towarzystwo.

To fakt. Autentyczności dodawała mu blizna na lewym policzku – pamiątka po starciu z wilkołakiem, w rzeczywistości efekt lubowania się w zamężnych kobietach. Miał szczęście, że zazdrośnik nie szalał zbytnio z nożem i nie tknął mu także oka. Chociaż z drugiej strony, poskutkowałoby to kolejnym skutecznym łgarstwem. 

– No dobrze – zgodził się z udawaną niechęcią – jednak wpierw musicie mi kolejkę postawić.

Paru chłopów rzuciło monetami. Karczmarz podał Duborowi piwo.

W historii pojawiło się wszystko, czego gawiedź oczekiwała: zbóje, wiedźma z moczarów, zdziczałe bestie oraz wszelkiego rodzaju duchy i upiory.

Gdy Gadrin zamilkł, zaczęto prawić, jakie to ma wspaniałe i ciekawe życie, jaki jest dzielny i jak bardzo musi być zmęczony.

– Ano zmęczony, zmęczony – przytaknął. – Ale kolejeczka mnie, panowie, rozbudzi.

Znów sypnęło monetami, lecz tym razem karczmarz jakby ich nie zauważał.

– Nie widzicie, że to krętacz? – odezwał się. Dubor Gadrin wstał i spojrzał na karczmarza z urażoną miną.

– Nazywacie mnie oszustem?

– Że bandyci, że czarnoksiężcy? Ludziska, przecie on jak pies łże.

– Póki dostajesz pieniądze, podawaj w ciszy trunki – wysyczał przez zaciśnięte zęby krasnolud.

– Na przychody tak czy siak nie narzekam, a ty i tak za swoje nie kupujesz – odparł karczmarz. Był to tęgi, łysy mężczyzna. Pojedynek jego z Gadrinem mógłby zostać uznany za interesujący. – Ale oszustów to ja nie znoszę. W tej chwili opuść mą gospodę.

– I znowu wyzwiska! Tego już nie ścierpię! – Dubor przeskoczył szynkwas i jeszcze w locie rąbnął właściciela "Pod Otwartym Gardłem" w szczękę. Ten nie pozostał mu dłużny i walnął go w nos. Wymieniali tak ciosy przy donośnych wrzaskach uradowanych klientów, aż wreszcie karczmarz odepchnął przeciwnika i zakrzyknął:

– Skończmy z tym, panie, rozwiążmy konflikt za pomocą rozumu!

Gadrin wierzchem dłoni starł krew z dolnej wargi, łypiąc na równie wyczerpanego człowieka. Nie zamierzał tak łatwo odpuścić.

– Tyś mnie tu zaczął besztać, a teraz o rozumie gada, dyplomato jeden. Chodź tu, już ja cię załatwię…

Nagle zatrzęsła się ziemia. Krasnolud wyrżnął tyłem głowy o ścianę, usiłując zachować równowagę. Wtenczas do pomieszczenia wkroczył olbrzymi ogr w prostej szarej tunice i o wysuniętej żuchwie z wystającymi kłami.

– Cóż to za monstrum?! – Dubor Gadrin wybałuszył oczy. I ze zdziwienia, i ze strachu. Teraz już wszyscy wiedzieli, że kłamał.

– To nie monstrum – zaprzeczył karczmarz – a mój ochroniarz. Nazywamy go Rozum, bo po spotkaniu z nim każdy idzie po rozum do głowy. To jak, wyjdziesz stąd po dobroci?

– T… tak – wyjąkał Gadrin i począł się wycofywać do wyjścia. Po drodze czuł na sobie pogardliwie spojrzenia, ale wolał to niż zaznajomienie się z potęgą Rozumu. 

Koniec

Komentarze

Życzenie przyjemnej lektury zdecydowanie się spełniło. Dobrze się czyta i ciężko nie zastanowić się, co też dalej spotkało lubiącego się napić mitomana Gadrina.

Pozdrawiam.

Krasnoludy i niziołki (niziołkowie?) to dwie inne rasy, więc nazwy nie mogą być stosowane zamiennie. A przynajmniej tak się utarło w fantastyce. Sympatyczny shorcik, pomysł niekoniecznie nowy, ale podobało  mi się:) Wg mnie tekst zgadza się z wybranym przysłowiem. Cały czas się jednak zastanawiam co i jak krasnolud zrobił z tymi grabiami…

https://www.facebook.com/Bridge-to-the-Neverland-239233060209763/

Dzięki za opinie. Fajnie, że się podobało.

Pietrku, napisałem “niziołek”, mając na myśli po prostu kogoś niskiego, ale już się pozbyłem tego określenia z tekstu ;) To o grabiach napisałem na szybko, naciągane to strasznie, więc zmieniłem :) 

Przede mną ugnie się każdy smok, bo w moich żyłach pomarańczowy sok!

Musiał dziwnie zadawać ciosy, ale nie będę upierdliwy :) To już bardziej prawdopodobne i jak już powiedziałem, nie będę marudził.

https://www.facebook.com/Bridge-to-the-Neverland-239233060209763/

Był pod wpływem złości, to i ręka mu się telepotała ;)

Przede mną ugnie się każdy smok, bo w moich żyłach pomarańczowy sok!

Niech będzie ;)

https://www.facebook.com/Bridge-to-the-Neverland-239233060209763/

Mnie te grabie pasowały. Właściwie to chciałem proponować ucięcie tamtego akapitu na tym, że chodził pijany po gospodarstwie rolnym – to by dało trochę dla wyobraźni. Widzisz, jak to jest ze zmienianiem czegoś na szybko, po opinii jednej osoby… ;)

Szort można by go śmiało potraktować brzytwą Lema, pozbawiając go fantastyki. Właściwie to przypomina mi żart o świeżaku w więzieniu. 

Ogólnie do przeczytania, uśmiechnięcia i tyle. 

– Ale na trakcie też się przygody zdarzają, prawda? – spytał któryś ze słuchaczy – jasnowłosy mężczyzna o czerwonym od alkoholu nosie.

Moim zdaniem byłoby czytelniej, gdybyś zastąpił tam półpauzę przecinkiem: “spytał jeden z słuchaczy, jasnowłosy mężczyzna…”. 

https://www.facebook.com/matkowski.krzysztof/

Dzięki, Fun. Miało być do uśmiechnięcia, jak uśmiechło, to się cieszę :) Zmienianie takich rzeczy po opinii jednej osoby chyba muszę kompletnie porzucić. A tego żartu o świeżaku chyba nie słyszałem. 

Przede mną ugnie się każdy smok, bo w moich żyłach pomarańczowy sok!

Nie ukrywam, że reaguję alergicznie na “tradycyjny” sztafaż fantasy. Puenta na końcu spodobała mi się, ale tekst sam w sobie jest tylko żarcikiem bez wyjścia poza gatunkową sztampę. I w sumie, to tyle.

Rozum, szczerze mówiąc, zaskoczył mnie, bo nie takiego jego użycia się spodziewałam.

 

…opo­wia­dał ze­bra­nym w karcz­mie "Pod otwar­tym gar­dłem"… – …opo­wia­dał ze­bra­nym …w karcz­mie "Pod Otwar­tym Gar­dłem"

Ten błąd pojawia się jeszcze w dalszej części tekstu.

 

Paru chło­pów za­rzu­ci­ło mo­ne­ta­mi. – Co to znaczy zarzucić monetami?

 

Wy­mie­nia­li tak ciosy przy do­no­śnych, ura­do­wa­nych wrza­skach klien­tów… – Wy­mie­nia­li tak ciosy przy do­no­śnych wrza­skach uradowanych klien­tów

Uradowani byli klienci, nie wrzaski.

 

Tyś mnie tu za­czął besz­tać, a teraz o ro­zu­mie gada, dy­plo­ma­ta jeden. – Tyś mnie tu za­czął besz­tać, a teraz o ro­zu­mie gadasz, dy­plo­ma­to jeden.

 

– T…tak – wy­ją­kał Ga­drin… – Brak spacji po wielokropku.

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Sympatyczny tekst. Rozum rządzi i to się liczy! Uśmiechnęło, spodobało się. :-)

Babska logika rządzi!

Melduję, że przeczytałam ;)

"Nigdy nie rezygnuj z celu tylko dlatego, że osiągnięcie go wymaga czasu. Czas i tak upłynie." - H. Jackson Brown Jr

Mnie też się skojarzył ten sam żart co funowi. Przez chwilę chciałem go nawet napisać, ale doszedłem do wniosku, że jest zbyt sprośny i kontrowersyjny, żeby go tak na forum obwieszczać :P

Jak już wspomniałeś, to dawaj żart i się nie kryguj, że taki, że owaki. Chociaż, cholera, Autor małoletni. Jednak nie wypada młodzieży deprawować. Ech…

Babska logika rządzi!

W takim razie kto chce poznać  żart proszę o kontakt na priv.

Dzięki wszystkim za komentarze. Wyguglałem sobie ten kawał i faktycznie można sobie skojarzyć :D Finklo, dzięki za klika :)

Przede mną ugnie się każdy smok, bo w moich żyłach pomarańczowy sok!

Rzeczywiście można skojarzyć z tym żartem.

https://www.facebook.com/Bridge-to-the-Neverland-239233060209763/

Ogólnie tekst jest fajny na sprawienie uśmiechu, zaskakującą puentą.

 

Chociaż mam dziwne przeczucie, że tekst zyskałby na wartości gdybyś ścisnął go do formy drabbla, bo tak uczciwie to treści tu niewiele tyle co w miniaturce.

Tymczasowy lakoński król

Wykorzystanie rozumu zaskakujące i za to olbrzymi plus! Ale zgodzę się z funem, że po ciachnięciu brzytwą wiele tej fantastyki by nie zostało. Ale tym niech się jurki martwią. Powodzenia w konkursie!

Ciekawy twist na zakończeniu, fajna gra powiedzeniem, choć historia trochę standardowa. Wiele takowych przeżyłem z postaciami na sesjach rpg, gdy jakiś gracz szalał za bardzo w karczmach, szynkach albo hotelach. Mimo wszystko jednak ma swój urok i czytało się przyjemnie :)

Won't somebody tell me, answer if you can; I want someone to tell me, what is the soul of a man?

Dzięki wszystkim za opinie. Szorcik miał być standardowy i zaskakiwać jedynie puentą. O to mi od początku chodziło ;) 

Przede mną ugnie się każdy smok, bo w moich żyłach pomarańczowy sok!

Fajne :)

Przynoszę radość :)

To fajnie, że fajne :)

Przede mną ugnie się każdy smok, bo w moich żyłach pomarańczowy sok!

Do uśmiechnięcia się nadaje jak najbardziej :)

Nie kojarzy mi się z żadnymi świńskimi dowcipami.

Kojarzy mi się z maksymą UJ: Plus ratio quam vis.

Przeczytane :) Obszerniejszy komentarz zostawię po rozstrzygnięciu konkursu.

Dzięki za kolejne komentarze :) Coboldzie, w sumie dobrze Ci się kojarzy :P 

Przede mną ugnie się każdy smok, bo w moich żyłach pomarańczowy sok!

Uśmiechnąłem się z rana, dziękuję :)

Uśmiech z rana dobra rzecz. Fajnie, że się podobało :)

Przede mną ugnie się każdy smok, bo w moich żyłach pomarańczowy sok!

Uśmiechnęło, a i ładnie przewrotnie podszedłeś do kwestii przysłowia. 

Pisanie to latanie we śnie - N.G.

Dzięki, Śniąco :)

Przede mną ugnie się każdy smok, bo w moich żyłach pomarańczowy sok!

Taka potęga Rozumu mi się podoba :) Bezkompromisowa. Zgrabnie napisane. Dobrze sobie poradziłeś z zadaniem.

"Po opanowaniu warsztatu należy go wyrzucić przez okno". Vita i Virginia

Dzięki, Naz. Fajnie, że się podobało :)

Przede mną ugnie się każdy smok, bo w moich żyłach pomarańczowy sok!

Sympatyczny tekst. Dobrze się czytało i zabawna końcówka. Pozdrawiam.

Dzięki, Katio. Cieszę się, że przypadło Ci do gustu :)

Przede mną ugnie się każdy smok, bo w moich żyłach pomarańczowy sok!

Kawał dobrego tekstu, czytałem z przyjemnością. Popracowałbym tylko nad tym:

– Cóż to za monstrum?! – Dubor Gadrin wybałuszył oczy. I ze zdziwienia, i ze strachu. Teraz już wszyscy wiedzieli, że kłamał.

Coś za szybko się wszyscy połapali, że kłamał. Ale nie zmienia to rzeczy, że szort solidny :)

Kontakty z innymi osobami, jeśli pozbawione są znaczenia emocjonalnego, przestają się liczyć. D.G.

Dzięki, Darconie. Pomyślę nad tym fragmentem :)

Przede mną ugnie się każdy smok, bo w moich żyłach pomarańczowy sok!

.

 

Peace!

 

"Zakochać się, mieć dwie lewe ręce, nie robić w życiu nic, czasem pisać wiersze." /FNS – Supermarket/

Dzięki za przeczytanie, Cieniu :)

Przede mną ugnie się każdy smok, bo w moich żyłach pomarańczowy sok!

Nadrabiam:

 

Sympatyczny szorcik. Żadnego wielkiego wybuchu wesołości nie wywołał, ale uśmiech – owszem. A jeśli o to chodziło, to się udało ;) Fajny pomysł na zabawę słowami.

 

"Nigdy nie rezygnuj z celu tylko dlatego, że osiągnięcie go wymaga czasu. Czas i tak upłynie." - H. Jackson Brown Jr

Dzięki za opinię, Jose :)

Przede mną ugnie się każdy smok, bo w moich żyłach pomarańczowy sok!

Na początku byłam nastawiona sceptycznie. “Karczma, burdy, było, byyyyłoooo!”. 

ALE…

Bardzo przyjemnie mnie zaskoczyłeś, soku. Puenta rekompensuje wszystko, nawet jeśli były jakieś niedociągnięcia, to od razu wybaczyłam :) No dooobra, może sama scena bójki jakoś niezbyt wprawnie opisana, ale Rozum, Rozum vincit omnia :) Bardzo fajny pomysł, realizacja też w oczy nie kole, oby tak dalej! 

Dzięki, Iluzjo. Cieszę się, że Ci przypadło do gustu :)

Przede mną ugnie się każdy smok, bo w moich żyłach pomarańczowy sok!

Takie niby w sumie do uśmiechnięcia, ale zasadniczo jakoś tak niezbyt szeroko w zasadzie. I nie wiem, czy bardziej w docenieniu tekstu przeszkadzało mi to, że puenta zupełnie nie zaskakuje, choć budzi pewną nutkę nostalgii – dawno, dawno, DAWNO temu, kiedy byłem młodszy niż Ty obecnie i zaczytywałem się w Kaczory Donaldy, w jednym komiksie o Mikim Myszy był bardzo podobno motyw, tyle, że tam była stuknięta hipiska i jej dwa dobermany: Cisza i Spokój – czy fakt, że zachowanie karczmarza zupełnie nie wydaje mi się logiczne. Jako człowiek interesu powinien cieszyć się z darmowej atrakcji w lokalu i z faktu, że zarówno piwo jak i złoto płyną wartkim strumieniem; każde w odpowiednim kierunku. Ale z drugiej strony kto go tam wie: może był to człek prawy i uczciwy, któremu powodziło się na tyle dobrze, że mógł sobie pozwolić, by sumienie wygrało z żołądkiem? Tyle, że patrząc na całą kwestię w ten sposób, mam usilne i nieprzyjemne wrażenie, że próbuję oszukać sam siebie.

Podsumowując, zupełnie fajny i niezgorzej napisany króciak z generalnie niegłupią puentą, która podobała mi się jednak głównie dlatego, że zwyczajnie mnie rozczuliła (odrobinę, ale zawsze).

 

Peace!

"Zakochać się, mieć dwie lewe ręce, nie robić w życiu nic, czasem pisać wiersze." /FNS – Supermarket/

Ale z drugiej strony kto go tam wie: może był to człek prawy i uczciwy, któremu powodziło się na tyle dobrze, że mógł sobie pozwolić, by sumienie wygrało z żołądkiem?Ale z drugiej strony kto go tam wie: może był to człek prawy i uczciwy, któremu powodziło się na tyle dobrze, że mógł sobie pozwolić, by sumienie wygrało z żołądkiem?Ale z drugiej strony kto go tam wie: może był to człek prawy i uczciwy, któremu powodziło się na tyle dobrze, że mógł sobie pozwolić, by sumienie wygrało z żołądkiem?

No, o to mi chodziło; że to prawy człowiek, który nie narzeka na brak pieniążków. 

Też w dzieciństwie czytałem Kaczora Donalda, i to dużo, ale przytoczonego przez Ciebie komiksu nie pamiętam. A co do przewidywalnego zakończenia, cóż, nie wszystkich da się zaskoczyć.

Dzięki, Cieniu :)

Przede mną ugnie się każdy smok, bo w moich żyłach pomarańczowy sok!

Nowa Fantastyka