- Opowiadanie: Yatzeck - Cztery gwoździe

Cztery gwoździe

Nowe życie nie zawsze wiąże się z powstaniem nowego biologicznego organimu. Organizm czasem pozostaje ten sam, a w nim życie rodzi się na nowo. Jednak zawsze nowe wiąże się z bólem. Umieranie to ból, narodziny to ból, który zadajemy sobie w imię innych, albo innym  w imię siebie samego.

Dyżurni:

Finkla, joseheim, beryl

Oceny

Cztery gwoździe

Pierwszy gwóźdź…

 

Poczuł ból. Przypomniał sobie wszystkie te dobre i złe chwile. Zalała go fala niewymownego żalu za tym, co musiał tutaj zostawić. Z każdym uderzeniem młota, z każdym milimetrem zagłębiającego się gwoździa, czuł  jak oddala się od tego miejsca.

Mądry, cichy i spokojny Jan, nie odwrócił się od niego. Zostawał z matką. Zaopiekuje się nią gdy odejdę, pomyślał. Tam, z daleka, będę nad nim czuwał.

Rozejrzał się wokoło. Drgnął na wspomnienie o wielkiej miłości, która wygasła jak płomień z wypalonej lampy oliwnej. Nocą płonął intensywnie, że raził w oczy. Za dnia przygasał, aż zniknął nie wiadomo kiedy.

Rzesze tych… przyjaciół. Gdy pasował do ich wyobrażeń o wielkości musiał ich powstrzymywać przed boskimi hołdami. Spojrzał w dół stoku. Teraz z daleka przyglądali się przybijanym gwoździom. Jakby zawstydzeni, że kiedyś go znali. Przegrałem…? Nie rozumieją niczego. Nigdy nie będą w stanie zrozumieć.

 

Drugi gwóźdź.

 

Nigdy nie zrozumieją mojego bólu. Nie zrozumieją mojego szczęścia. Nigdy tutaj nie rozłożą skrzydeł…

Podniósł głowę. I to niebo, zawsze takie samo. Marzył o nim i nawet cieszył się nim w pierwszych dniach, gdy wszystko było takie odległe od tej chwili, ale ta chwila w końcu musiała przyjść.

Dlaczego nie przybył jeszcze ojciec? Oby zjawił się jak najszybciej i zabrał go stąd. Z tego przegranego wzgórza, które było ostatecznym zwycięstwem. Niewiara, nieakceptacja, odrzucenie, izolacja i niezrozumienie. Dostał co chciał, puste gesty, szeptane zaklęcia bez treści, pocałunki, czekoladowe cukierki z nadzieniem goryczy. A potem łzy…

 

Trzeci gwóźdź.

 

Kiedy szedł tu z belką na ramieniu wytykali go palcami, bali się spojrzeć w oczy, niektórzy uśmiechali się pod nosem. Przegrał. Byli też i tacy, którzy wzdychali ze zrozumieniem, załamywali ręce. I… to wszystko, na co było ich stać.

A świat wirował dalej w niewyczuwalnym ruchu. Bez zainteresowania tym, co dzieje się na jego grzbiecie. Jak pies, który nie dba o wojny pcheł… dopóki zajęte wzajemnym wyniszczaniem nie myślały o spróbowaniu jego krwi.

Popatrzył jeszcze raz w dół. Kochał to miejsce i jednocześnie czuł do niego odrazę.

 

Czwarty gwóźdź.

 

Odsunął się na kilka kroków. Drewniana tabliczka przybita równo do tkwiącej w trawniku belki głosiła. „Dom z działką na sprzedaż od zaraz”. Chociaż tyle. Pomyślał o pieniądzach. Połowa dla niego, połowa dla byłej żony.

Wziął małą skrzyneczkę z narzędziami i zniknął gapiom z oczu.

 

Koniec

Komentarze

No i doczekałam się, Yatzku!

Świetny pomysł, zaskakujący finał, cóż mogę więcej rzec – pełna satysfakcja! ;D

 

Popraw tytuł.

 

z każ­dym mi­li­me­trem za­głe­bia­ją­ce­go się gwoż­dzia… – Literówki.

 

Prze­gra­łem..?Prze­gra­łem?

Wielokropek ma zawsze trzy kropki.

 

A potem łzy.. – Jeśli na końcu miała być kropka, jest o jedną kropkę za dużo, a jeśli miał być wielokropek, jest o jedną kropkę za mało.

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Dobre. Można powiedzieć samo życie.

Świetnie skonstruowane. I takie smutawe… Ech…

F.S

Pomysł ryzykowny, ale wykonanie nie przekracza granic dobrego smaku, a analogia ostatecznie wydaje się być uzasadniona. Nie lubię pustej zabawy motywami religijnymi; u Ciebie zastosowany chwyt narracyjny ma jednak głębszy, usprawiedliwiający sens. Gdybym miał coś doradzić, zrobiłbym to jednak odrobinę subtelniej, np. wzmianka o palmach sypanych pod nogi trochę grubymi nićmi szyta (motyw Jana dużo lepszy).

I popraw literówkę w tytule!  

Przekorne. Zgadzam się jednak, że momentami zbyt grubymi nićmi szyte (palmy!). 

Konstrukcja dobra, zakończenie świetne. 

Pisanie to latanie we śnie - N.G.

Nie bardzo zrozumiałam akapit z Janem – to bohater? Jego brat? Kto zostaje z matką? No i mam wrażenie, że te palmy nie pasują, wyszły nienaturalnie w kontekście całości.

Poza tym – szort bardzo udany. Ładnie wykorzystuje motywy i skojarzenia, zakończenie zaskakujące i bardzo trafne. Ale gdzie tu fantastyka? ;)

Uznałem, że Jan to syn.

 

EDIT: Żeby się upewnić co do powyższego przeczytałem drugi raz i ponownie zazgrzytało mi “Kochał i jednocześnie nienawidził to miejsce“. Problem wynika z tego, że “kochać” łączy się z biernikiem, ale “nienawidzić” z dopełniaczem.

Dzięki coboldzie, durna ja :) Teraz już wszystko z Janem jasne :)

“Nocą płonął tak intensywnie”. Brakuje też jednego czy dwóch przecinków i to “rzucanie palm pod nogi” jakoś mi nie pasuje (może – liście palmowe?).

Poza tym, do niczego się zbytnio nie przyczepię, no i najlepszy twist jaki tu do tej pory czytałem :D. Dobry tekst!

 

"Nie wiem skąd tak wielu psychologów wie, co należy, a czego nie należy robić. Takie zalecenia wynikają z konkretnych systemów wartości, nie z wiedzy. Nauka nie udziela odpowiedzi na pytania, co należy, a czego nie należy robić" - dr Tomasz Witkowski

Świetne zakończenie – twist bardzo skuteczny i zrobił na mnie wrażenie.

No naprawdę, dałam się zrobić w konia. Cały początek tkwiłam w ekranie z wykrzywioną sceptycyzmem twarzą i nagle…

Gratulacje. Tylko popraw te nieszczęsne literówki!

"Czasem przypada nam rola gołębi, a czasem pomników." Hans Ch. Andersen ****************************************** 22.04.2016 r. zostałam babcią i jestem nią już na pełen etat.

Zaskoczyło i nie zaskoczyło jednocześnie. Motyw religijny sugerowany był na tyle dosadnie, że spodziewałam się jakiegoś przewrotnego zakończenia, tylko nie wiedziałam, co to będzie ;)

Letting go is an invitation. Letting go is a choice.

Czytałem i myślałem “ech, nic niezwykłego, zakończenie pewnie będzie nudne i przewidywalne, może nieco zmienione, zabawa motywami religijnymi”. A tu proszę, coś takiego. Całość więc na plus :)

Przede mną ugnie się każdy smok, bo w moich żyłach pomarańczowy sok!

A co to jest “gwożdzie”?

 

Niezły szort. :)

Za coboldem i śniącą, analogie zbyt oczywiste. Przed ostatnim akapitem powinienem pytać sam siebie, drugi albo nawet trzeci raz, czy chodzi o porównanie do Jezusa. A wiedziałem to od piątego zdania. Na przyszłość poproszę o więcej wiary… W czytelnika.

Kontakty z innymi osobami, jeśli pozbawione są znaczenia emocjonalnego, przestają się liczyć. D.G.

Dobre i przyzwoicie napisane. I choć spodziewałem się wolty, to ta mi podeszła.

Jedyne zgrzyty to literówki i:

Kochał i jednocześnie nienawidził to miejsce. – chyba jednak dałbym tu tego miejsca.

Czy to jest sygnaturka?

Niezłe, niezłe… Ładnie wodzisz czytelnika za nos. :-) Koniec zaskoczył i zrobił tekst.

Babska logika rządzi!

Zaskoczenie jest, choć brak fantastyki. 

Bardzo dobry, ciekawy tekst, choć analogia, choć zgadzam się, uzasadniona, mnie nie przekonuje – poza tym mocno wpływasz na odbiór tekstu poprzez introdukcję. Bardzo emocjonalny kawałek, ale są to chyba odrobinę zbyt histeryczne emocje, żebym podpisał się pod tym obiema łapkami.

Dziękuję za wskazówki, opinie i korekty smiley. Dziękuję za niezwykle krzepiące i mam nadzieję zasłużone dobre słowo. Tekst jest teraz nieco inny. 

Jednej korekty nie wprowadziłem. Emocje pozostały. Wbijanie gwoździ bez emocji nie zasługiwałoby na tyle akapitów.

Przyznam Wam, że sam nie wiem co siedzi w samym sercu tego shorta. Wasze komentarze wprowadziły mnie w zamyślenie… Dziękuję.

Pozwólcie, że ciąg dalszy moich propozycji nastąpi.

Poezja jest chorobą niektórych ludzi, podobnie jak perła jest cierpieniem ostrygi. - Heinrich Heine

Mojej poprawki nie wprowadziłeś, a to jednak ewidentny brak jednego słowa :P. No czekamy na więcej, powodzenia!

"Nie wiem skąd tak wielu psychologów wie, co należy, a czego nie należy robić. Takie zalecenia wynikają z konkretnych systemów wartości, nie z wiedzy. Nauka nie udziela odpowiedzi na pytania, co należy, a czego nie należy robić" - dr Tomasz Witkowski

Mnie się średnio spodobało :( Myślę, że to za sprawą, wspomnianego już zresztą przez cobolda, braku większej subtelności. Bo uwielbiam wszelkie religijne, a już w ogóle biblijne, analogie. Tyle, że w delikatnym wydaniu, którego tutaj niestety nie uświadczyłam :(

Kochał i jednocześnie nienawidził tego miejsca.

Mnie to dalej nie pasuje. Może: “Kochał to miejsce i jednocześnie go nienawidził”?

Szału nie ma, ale twist bardzo zaskakujący.

Z szorta najbardziej podobała mi się przedmowa ;d. Plot twist jest dobry, ale faktycznie emocje trochę jednak nieproporcjonalne. Bo skoro pod opisy można równie dobrze podstawić ukrzyżowanie, a na końcu okazuje się, że facet sprzedaje dom, to jednak jego przeżycia są trochę zbyt skrajne. Niemniej jednak same emocje przedstawiłeś dobrze i czytało się gładko.

Nie tylko sprzedaje. Chyba właśnie mu się małżeństwo posypało.

Babska logika rządzi!

Facet sprzedaje dom ponieważ… przegrały jego marzenia, miłość, wiara w ludzi, przyszłość, przyjaźń… Wbija gwożdzie bardziej w lalkę voodoo aniżeli w krzyż.

Poezja jest chorobą niektórych ludzi, podobnie jak perła jest cierpieniem ostrygi. - Heinrich Heine

Genialne. Po czwartym gwoździu musiałem przeczytać jeszcze raz, od początku, żeby połączyć wrażenia z kontekstem.

Tak, dałem się nabić w dziuplę.

Fajne :)

Mnie tylko powtarzający się Jan przeszkadzał.

Znam tylko pięć liter ;)

Minusy:

 

Pierwszy gwóźdź, pierwsze zdanie – kto poczuł ból? Jakieś imię by się przydało.

 

Niemożliwe, żeby przypomniał sobie WSZYSTKIE chwile.

 

„co musiał tutaj zostawić” – czyli gdzie? Na Ziemi, na Marsie… Gdzie?

 

Cisza i spokój to dwa bardzo podobne słowa, ja bym się skupiła na jednym.

 

Inne rzeczy, które mi się nie podobają.

Końcówka była mega zaskoczeniem! smiley

Dzięki za lekturę

Pozdrawiam

“Z każdym uderzeniem młota, z każdym milimetrem zagłębiającego się gwoździa[-,] czuł[+,] jak oddala się od tego miejsca.”

 

“Nocą płonął intensywnie, że raził w oczy.“ – Taki skrót myślowy wyszedł. Raczej: płonął tak intensywnie, że raził w oczy. Albo i bez aż, ale zdecydowanie brakuje tego “tak”.

 

Kiedy dotarłam do końca, musiałam przeczytać jeszcze raz, by sprawdzić, jak sobie poradziłeś z poszczególnymi nawiązaniami. I wyszło moim zdaniem bardzo fajnie, poza wzmianką o boskich hołdach – no zgrzyta, bo w sumie jak to się ma do przyjaciela/sąsiada? Ale poza tym świetnie. Gratuluję pomysłu ;)

"Nigdy nie rezygnuj z celu tylko dlatego, że osiągnięcie go wymaga czasu. Czas i tak upłynie." - H. Jackson Brown Jr

Dobry szort. Przewrotny, z mocnym, zaskakującym zakończeniem. Nawiązania do Ewangelii dają do myślenia.

Nowa Fantastyka