- Opowiadanie: Akanir89 - Zmartwychwstali i ci kiepscy, i wspaniali, czyli po co uczymy się wierszy

Zmartwychwstali i ci kiepscy, i wspaniali, czyli po co uczymy się wierszy

Siema, witam.

Tym razem naprawdę się skończyłem. Ale Mickiewicz też się skończył. 

 

PS. I tym razem nikt nie wkłada nikogo ani niczego pod pachę. To chyba serio mój koniec. 

Oceny

Zmartwychwstali i ci kiepscy, i wspaniali, czyli po co uczymy się wierszy

Stoję sobie na przystanku, kiedy nagle podchodzi do mnie Adam Mickiewicz. W bardzo agresywny sposób. Wręcz wciska w ten przystanek. Chwyta za gardło i unosi tak, że czubki moich stóp dyndają kilka centymetrów nad chodnikiem.

– Recytuj! – krzyczy, a kropelki śliny wpadają mi do oczu.

– Ale… co… mam… – dukam.

– Recytuj!

Potrząsa mną. Tracę oddech. Gwałtownie daję znaki, by postawił mnie na ziemi. Mickiewicz chyba myśli, że recytuję językiem migowym, bo jeszcze chwilę dyndam w powietrzu. W końcu puszcza.  

– Recytuj – rozkazuje.

– Litwo – mówię. – Ojczyzno moja, ty jesteś jak zdrowie…

Usta Adama poruszają się w rytmie słów, a oczy wywracają w ekstazie.

– Ile cię trzeba cenić – recytuję dalej – ten tylko się dowie…

– Kto cię stracił! – nie wytrzymuje Mickiewicz. – Dobrze. Wystarczy. Jesteś swój. Musisz mi pomóc.

– Ale… co pan tu robi?

To może nie jest najlepsza rzecz, o którą powinno się zapytać narodowego wieszcza, ale w szkole nie nauczyli, jak postępować w takich sytuacjach.  

– Poeci zmartwychwstali! – krzyczy Adam. – I ci kiepscy, i wspaniali. Wybacz, że rymuję. Nawyk się utrzymuje. W grobie nie miałem nic innego do roboty, stąd te liryczne głupoty. Przepraszam. – Potrząsa głową.

– Jak to zmartwychwstali? – pytam.

– Poeci-zombie – mówi Mickiewicz. – A może nawet wszelkiej maści pisarze? Albo ogólnie: tak zwani artyści? – Wzdryga się.

– To jakiś prank?

– Prank? To jakaś nowa szatańska broń zaborców?

– W czym mam panu pomóc? – poganiam go, bo za dwie minuty przyjedzie mój autobus.

– Musimy ich powstrzymać.

– Kogo?

– Poetów! Pisarzy! Artystów! Wszystkich ich zmartwychwstałych!

– Ale przecież pan jest jednym z nich.

Mickiewicz drapie się frasobliwie po bokobrodach.

– Mnie też trzeba będzie w takim razie powstrzymać. Ale najpierw ich. Musimy opracować plan. Oszacujmy swoje siły. Ile szabli, ile muszkietów, ile armat mamy na stanie? Prochu nie brakuje?

– Chce pan ich zabić?

– A są jakieś inne sposoby na poetów?

Przyznaję, że nie wiem. Do autobusu została minuta. Zaraz wyjedzie zza rogu i zatrzyma się w zatoczce.

– Trzeba działać szybko – mówi Adam. – Zanim poeci-zombie na dobre rozpanoszą się po ulicach, miastach, łąkach, polach przepasanych… Przepraszam. Ciągle mi się to zdarza. Po stu latach w grobie człowiek ma w głowie tylko jakieś trzydzieści epopei. I blisko trzydzieści tysięcy sonetów… czy tam erotyków…

Macha ręką, jakby znaczyło to dla niego: jeden pies. Taki wieszcz narodowy.

– A dramaty? – pytam.

– Jakie dramaty?

– No, „Dziady” i tak dalej.

– Za tę obrazę wyzywam cię na pojedynek – obrusza się Mickiewicz. – Nie powinieneś mi tego wypominać.

– Przepraszam – mówię.

– Za późno. Szykuj waść pistolet.

I odwraca się, żeby wymierzyć liczbę kroków. Kiedy on odchodzi, na przystanek wjeżdża autobus. Bez pasażerów. Przednie drzwi otwierają się tuż przede mną. Za kierownicą siedzi Cyprian Kamil Norwid.

– Wskakuj! – woła. – Nie ma czasu na wyjaśnienia.

Zerkam na Mickiewicza. Odmierzył już kroki i odwraca się do mnie. W ręce trzyma pistolet.

Wsiadam. Norwid odjeżdża z piskiem opon. Chyba rzeczywiście nie ma czasu, bo niebezpiecznie przyspiesza. Na wszelki wypadek zaczynam recytować. 

Koniec

Komentarze

No, jeśli tak widzisz swój koniec, Akanirze, to odnoszę wrażenie, że chyba należy zacząć uczyć się Twoich dzieł na pamięć. ;D

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Zręcznie napisana wprawka literacka, mająca charakter pisania dla pisania. Coś się zaczyna, coś się nawet kontynuuje, ale potem wszystko się urywa i kończy niczym. Czytało się nieźle, tekst jest płynny, ale nic z niego nie wynika.

Przeciętne i takie portalowe, niestety.

Pozdrówka.

Kiedyś miałeś zasady, kiedyś pisałeś o porządnych rzeczach. Teraz się skończyłeś, co gorsza! – sprzedałeś. Wszystko powiem pani od polskiego. Pójdziesz do sondu!!!

.

.

.

.

.

.

Świetne :)

Precz z sygnaturkami.

Podobało mi się :)

https://www.facebook.com/Bridge-to-the-Neverland-239233060209763/

Co by było, gdyby autobus się spóźnił…

"Remember your name. Do not lose hope--what you seek will be found. (...) Trust dreams. Trust your heart, and trust your story". Neil Gaiman

Mnie się  chyba najbardziej podobało z Twoich dotychczasowych tekstów :) Szczególnie uśmiechnęło przy rymowanych głupotach i godnych obrazy dramatach :D

Sympatyczne.

"Czasem przypada nam rola gołębi, a czasem pomników." Hans Ch. Andersen ****************************************** 22.04.2016 r. zostałam babcią i jestem nią już na pełen etat.

Rozbawiło mnie  na tyle, że z ciekawości przeczytałem Twoje poprzednie teksty i również uważam ten za najlepszy, dla mnie osobiście ilość absurdu jest tutaj w sam raz. Zakończenie pozostawia pewien niedosyt, ale z kategorii tych pozytywnych – po głowie chodzą różne wizje tego, co by się mogło stać dalej. Z chęcią przeczytałbym coś dłuższego Twojego autorstwa, o ile w poprzednich szortach jechałeś po bandzie na tyle, że na dłuższą metę byłoby to męczące, tak tutaj czytało się gładko.

Cóż za urocza zombie-apokalipsa :) Coś jest w tym Twoim absurdzie, że mnie nie uwiera i nie przeszkadza. I to się potwierdza też w tym tekście. 

Zastanawiam się tylko, co by było, gdybyś pociągnął to dalej. Pokazał inne, dalsze skutki zmartwychwstania, dlaczego artyści są przeciw sobie i jak się ta cała nadprzyrodzona awantura skończy.  

Pisanie to latanie we śnie - N.G.

Świetne! :D Uśmiałam się przy tym tekście. Za to jednym dałeś mi do myślenia i będzie za mną chodzić cały dzień…

A są jakieś inne sposoby na poetów?

Nie wiem. Ale jeżeli są, to ja je znajdę!

Uśmiechnąłem się, zwłaszcza przy rymującym Mickiewiczu. Ot, scenka na urozmaicenie. Ilość absurdu dobrze dobrana do mojego gustu. Przydałoby się pociągnąć dalej, może kolejne pomysły na artystów-zombie byłyby coraz ciekawsze :)

Won't somebody tell me, answer if you can; I want someone to tell me, what is the soul of a man?

Fajne :)

Fajne, jak Twoje poprzednie teksty, ale jakoś tak… mało tego absurdu :) No i historia wygląda jak prolog jakiejś większej opowieści. Ogólnie na plus, ale możliwe, że masz rację; że to początek końca ;)

Przede mną ugnie się każdy smok, bo w moich żyłach pomarańczowy sok!

ArrayList niechecDo = new ArrayList();

niechecDo.Add(”poezja”);

//po przeczytaniu tego tekstu

niechecDo.Add(”poeci”);

Czternastokrotne podziękowania. 

Pociągnąć dalej, mówicie. Dłuższe, mówicie. Lovecraft, mówicie. 

Co ja na to? Mówię: może. 

Jak pod tym opowiadaniem będą komentarze od trzydziestu różnych osób, zrobię to. 

Macie czterysta siedemdziesiąt sześć godzin. (Pozdro dla kumatych). (XD)

Wszyscy kiedyś spotkamy się pod jakimś memem.

Świetny tekścior. Humor taki, że paluszki lizać. No i rzeczywiście, pozostawia cudowny niedosyt, co by było, gdyby ci poeci naprawdę wyskoczyli na miasto i zaczęli straszyć ludzi.

Z zażenowaniem zdałem też sobie sprawę, że z głowy to chyba nic bym Norwida nie umiał recytować. No, może bąknąłbym coś o fortepianie…

Michale, a Bema pamięci żałobny rapsod? Wszak to mógłbyś pewnie nawet zaśpiewać. ;D

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Ano, ale w wersji Niemena, czy Homo twist? Bo Niemena to raczej bym nie pociągnął:)

Niemena! Wyłącznie Niemena! Nawet nie wiedziałam, że ktoś poza Nim próbował mierzyć się z tym utworem.

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Sympatyczny szorcik, uśmiechnął. Pomysł na zmartwychwstanie poetów niezły i straszny. Ale też wydaje mi się, że można było z niego wyciągnąć więcej.

Trzydzieści różnych osób? Sporo… A czy sam skomentowałeś teksty tylu ludzi? ;-p

Z Norwida najbardziej lubię “Coś ty Atenom zrobił, Sokratesie”. Ale tam o Mickiewiczu też jest. Ciekawe, jak by chłopaki zareagowali. ;-)

Babska logika rządzi!

Faktycznie, z trzech dotychczasowych to chyba najzgrabniejsze.

Dodatkowy plus za trawestację tytułu Heinleina.

Cóż z tego, skoro ten sam chwyt fabularny, zastosowany po raz trzeci stracił już na świeżości?

Mam taki prosty test na to, czy opowiadanie jest OK. Czytam kilka pierwszych akapitów tekstu i sprawdzam swoje reakcje. Jeśli chce mi się czytać dalej, to czytam. Jeśli nie… – no cóż, nie jestem masochistą ; )

Ten tekst jest zdecydowanie OK. Nie jest to może kandydat do nagrody Nebuli, ale jest zwyczajnie fajny, z humorem który lubię, z jajem i groteską w tle. Super. Pomysłowo i z dystansem. A i też dużo prawdy w tym szorciku. No bo kto dziś czyta sam z siebie Norwida, Mickiewicza, Słowackiego?

...always look on the bright side of life ; )

Doebane. Bez sensu, ale doebane. Zwłaszcza “Dziady”. Później klepnę.

 

Cieniu.

 

Peace!

Me dicen el desaparecido /Fantasma que nunca está /Me dicen el desagradecido /Pero esa no es la verdad

A mnie się podobał. Jeśli to zaiste Twój koniec… to ten lepszy :)

Czy to jest sygnaturka?

Sześciokrotne podziękowania. 

Jeszcze dziesięciu czytelników i będę zmuszony napisać coś, co będzie wymagało większej flaszki. XD

Może następnym razem skończę się bardziej. 

Wszyscy kiedyś spotkamy się pod jakimś memem.

Ale “Pan Tadeusz” czy “Soplica”? ;-)

Babska logika rządzi!

Kilka dni temu, rada gminy zdecydowała, że ulica Adama Mickiewicza w mojej rodzinnej wsi ma zostać przechrzczona na ulicę Cypriana Kamila Norwida. Pojęcia nie mam, dlaczego Mickiewicz przestał być nagle godny sprawowania zaszczytnej funkcji patrona owej niczym specjalnie nie wyróżniającej się ulicy w niczym specjalnie nie wyróżniającej się wiosce, wszak szło mu zupełnie dobrze, odkąd zastąpił niejakiego generała Świerczewskiego. Jest to jednak dowód na to, że walka trwa, nawet pozagrobowa. A szorcik, mimo absurdalnego humoru, jest bardziej życiowy i prawdziwy, niż na pierwszy rzut oka wygląda.

Niezłym komentarzem byłby też cytat z ktorejś części Tytusa Romka i A'tomka:

 – Czytałeś Norwida?

 – A kto go napisał?

Dla podkreślenia wagi moich słów, Siłacz palnie pięścią w stół!

Mnie niedawno przyszło do głowy, że rozpoznać Mickiewicza z twarzy jeszcze można. Ale Cypriana Kamila? Marne szanse…

Babska logika rządzi!

A kto nie wyrecytuje, ten koniec :D

Strach pomyśleć gdyby ktoś trafił na mniej znanego poetę…. :D

F.S

Na Adama Asnyka? ;)

Przede mną ugnie się każdy smok, bo w moich żyłach pomarańczowy sok!

Na Sępa Szarzyńskiego? ;-)

Babska logika rządzi!

Ja tam lubię Asnyka. U siebie to raczej na Wojaczka bym trafił. Nie wiem co prawda czy bym przeżył takie spotkanie, bo za cholerę nic nie pamiętam z jego wierszy… Chyba czas se przypomnieć… :)

F.S

Hmmm. Jeśli miasto ma znaczenie, to ja bym miała spore szanse na Tuwima. Spoko, kawałki “Lokomotywy” ciągle pamiętam. Tylko czy ja faceta z twarzy rozpoznam? ;-)

Babska logika rządzi!

Jeśli nie z twarzy, to może z ławeczki… ;D

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Myślisz, że wszędzie chodzi z ławeczką? W takim razie miałabym szansę… ;-)

Babska logika rządzi!

Foloin, Wojaczek to pół biedy. Gorzej, jeśli za gardło złapałby taki Karl Eduard von Holtei i wrzasnął:

 – Rezitationen Sie!

Dla podkreślenia wagi moich słów, Siłacz palnie pięścią w stół!

Holtei był równy gość, może więc piwo by wystarczyło ;)

Moment, moment czy Mickiewicz nie wspomniał czasami, że ci kiepscy też zmartwychpowstali? Czekajcie no, ja tu gdzieś mam kartkę…

:D

 

F.S

Dobrze, że Gombrowicz się nie pojawił – poziom absurdu mógłby wskoczyć wtedy niebezpiecznie wysoko. A może i szkoda…

Szorta czytało się przyjemnie, bo jest zwyczajnie oryginalny. W tej liczbie znaków wiadomo, że wciągającą fabułę i epicką historię przedstawić trudno, a taka zabawna scenka spisuje się dobrze. No i postać Mickiewicza zarysowana nawet, nawet. Bazowanie na humorze często jest fajne, jeśli jest to humor o odpowiednim poziomie.

Jak pod tym opowiadaniem będą komentarze od trzydziestu różnych osób, zrobię to. 

Mojego komentarza w takim razie nie licz, bo nie lubię takich zabaw ;D Jeśli Ci to sprawia radochę – pisz. Jeśli nie – nie pisz. Ale i tak wiem, że skrobanie takich tekstów jest przyjemne. Musi być.

Zdanie z Mickiewiczem “wciskającym w przystanek” było jak dla mnie zbyt slangowe. Poza tym fajna, szybka jazda bez trzymanki, tak jak lubię. Przypomniałeś mi inwokację i wstęp do mojego wiekopomnego projektu okołomickiewiczowego. A co tam, zapodam Wam, na nadmiar poezyj portal nie narzeka :P.

Olej kokosowy w temperaturze poniżej 25°C przyjmuje konsystencję stałą. Jest to jego naturalna cecha.

Czterokrotne podziękowania. 

Liczę wszystkich. Jeszcze sześć osób i zrobię to.

Pytanie do fanów: kiedy chcecie następnego “szorta”? 

Wszyscy kiedyś spotkamy się pod jakimś memem.

Im szybciej, tym lepiej. I nie musisz ograniczać się do jednego. ;D

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Czemu?

Wszyscy kiedyś spotkamy się pod jakimś memem.

Bo możesz napisać więcej, niezależnie od tego zadeklarowanego. ;)

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Już napisałem. 

Pytam, po jakim czasie pubilkować, żeby się za bardzo nie narzucać? Nie chcę zanudzić fanów.

A pojawiły się już głosy o utraconej świeżości, jakbym był jakąś rybą. 

Wszyscy kiedyś spotkamy się pod jakimś memem.

Nie wiem o co chodzi, ale wpisuję się jako następna osoba :P Szorcik fajny, uśmiechnęłam się :)

Sam musisz wyczuć, ile fani łykną. Twoje małpy, Twój cyrk. ;-)

Babska logika rządzi!

Dziękówa. Pięć zostało.

Moje małpy, mój cyrk, dobre. XD

Dam wam trochę czasu, bo od nadmiaru bananów mi się roztyjecie i rozleniwicie. 

Wszyscy kiedyś spotkamy się pod jakimś memem.

Nie napisałem, że jesteś rybą.

Napisałem, że powtarzasz po raz kolejny ten sam schemat, oparty na narracji pierwszoosobowej, z perspektywy anonimowego everymana, w którego codzienność wdziera się, nie wiadomo skąd i w jaki sposób, ikoniczna postać popkultury, wciągająca narratora w wariacki wyścig/ucieczkę, prowadzący poprzez kumulację absurdalnych zdarzeń do osiągnięcia masy krytycznej, bez wyraźnej logicznej pointy.

I, że gdybym nie czytał Twoich poprzednich opowiadań, to “Zmartwychwstali…” zaskoczyliby mnie i podobali się jeszcze bardziej.

Żart był z tą rybą. 

Następne opowiadanie będzie bez tego schematu. Jedyne, co się nie zmieni, to główny bohater.

Czyli ja. 

Wszyscy kiedyś spotkamy się pod jakimś memem.

Hmm, czy ten bohater naprawdę potrafił zacytować Norwida?

To chyba wyraźniejszy element fantasy niż poeci-zombie ;D

 

Fajny szorcik. Jeśli piszesz dla samej radości tworzenia, to na tym mógłbym w sumie skończyć, gdyż tekst spełnia swoje zadanie, jeśli jednak dążysz do czegoś więcej… Zaprezentuj dłuższe, pełniejsze opowiadanie. Ciekawym, jak wypadniesz.

 

O poetach pisała też Gravel, gorąco polecam Ci jej tekst, Akanirze.

"Tam, gdzie nie ma echa, nie ma też opisu przestrzeni ani miłości. Jest tylko cisza."

Dziękuję. 

Załatw jeszcze czterech i zaprezentuję coś dłuższego. 

Wszyscy kiedyś spotkamy się pod jakimś memem.

Zaklepuję pozycję czwartego! Jeszcze trzech…

Tekst, jak zwykle, solidny. Muszę przyznać, że z Twoich dotychczasowych utworów podobał mi się najbardziej.

Wcale się nie kończysz, Akanirze! Patrząc na Twoją twórczość prorokuję, że Ty się dopiero zaczynasz. A w każdym razie tego Ci życzę :)

 

Pozdrawiam!

 

Post Scriptum

Zacytować Norwida? Tak…

Skoro jednak zmartwychwstanie tyczy się też tych kiepskich, to nie muszę się martwić! :) Post-factum też można?

Jai guru de va!

Tak. Jeszcze trzech. 

Dziękuję za komentarz, proroctwo, życzenia. 

Dużo zdrowia. 

Wszyscy kiedyś spotkamy się pod jakimś memem.

A to się uśmiałam ^^ 

Całkiem dobry kawał drabbla. Zdaje mi się jednak, że ma więcej niż 100 słów, choć nie wiem czy jest to reguła :p

Taki sobie, kurde podpis

Nowa Fantastyka