- Opowiadanie: Perrux - Dziś urodziny!

Dziś urodziny!

Dzisiaj dzień dziecka – ode mnie wiersz dla najmłodszych. Ostrzegam, że jak to w wierszykach dla dzieci bywa, mocno moralizatorski. No i jeśli chodzi o fantastykę – nic poza gadającymi zwierzakami raczej nie znajdziecie ;)

Rytm inspirowany “Królikiem magika” koika i Ryszarda.

Przyjemnej lektury!

Dyżurni:

brak

Biblioteka:

funthesystem, Użytkownicy

Oceny

Dziś urodziny!

Dziś urodziny! Dziś urodziny!

Paw wykrzykuje już od godziny.

Wszyscy wciąż mówią o jego święcie,

Radośnie schodzą się na przyjęcie.

 

Żaba, rechocząc, ciągle plotkuje:

– Dziś nasz jubilat pokaz szykuje!

I rozpowiada, po dżungli skacząc:

– Pióropusz wszyscy wreszcie zobaczą.

 

Ale nie każdy jest zaproszony,

Nie każdy przecie jest kolorowy.

Tylko przepiękne, barwne zwierzaczki

Są częścią zgranej, zuchwałej paczki.

 

Pantera z dumą swe cętki liczy.

Śliczna papuga głos w śpiewie ćwiczy.

Lew grzywę czesze, pochlebstwa zbiera,

A kameleon barwy dobiera.

 

Goryl już mięśnie napina prędko,

Chce wzbudzić podziw dużą sylwetką.

Flaming różowe wygładza pióra,

Chce przypominać ptasiego króla.

 

Dziś urodziny! Dziś urodziny!

Paw stroi coraz dziwniejsze miny.

Dziś swój pióropusz cudny pokaże,

Piękny, ozdobny – niczym witraże.

 

Chcąc pióra sprawdzić, odwraca głowę.

Czy na imprezę wszystko gotowe?

Patrzy na pierze – coś nie pasuje,

Nierówny ogon efekty psuje.

 

Potrzeba przyciąć same końcówki.

Może to zrobią czerwone mrówki?

Nie, trzeba ściągnąć tutaj fryzjera,

Czy on do pawia dziś się wybiera?

 

Cyrulik dotarł, trochę już ślepy

I mówi: „Ogon to istny przepych!

Trzeba go skrócić, dajcie mi noże!”

Fryzjer bez noży nic nie pomoże.

 

Wnet ktoś mu rzucił mały scyzoryk,

Fryzjer fachowca stwarza pozory,

Lecz wzrok ma słaby – tnie co popadnie,

Toć paw wygląda teraz szkaradnie.

 

Jubilat wreszcie patrzy na pióra,

Wręcz go przeraża nowa fryzura.

„Oj, jakaż biedna ma ptasia dusza,

Właśnie straciłem pół pióropusza!”

 

Dziś urodziny! Dziś urodziny!

Każdy wymaga przecież gościny.

Paw zszokowany krzyczy: „Litości!”

Jak się pokazać wśród pięknych gości?

 

Wnet się zaczęły schodzić zwierzaki,

Pierwsze dotarły cudne rumaki.

„Co to za brzydal?” – myślą skrzywione,

Te myśli wcale nie są chybione.

 

Pantera w śmiechu toczy się w trawie,

Paw jest paskudny jak diabeł prawie.

Papudze także szpetny się wydał,

Ciągle powtarza: „Ha! Brzydal! Brzydal!”

 

Goryl muskuły prężyć przestaje,

Można powiedzieć – szoku doznaje.

A kameleon, stając się biały,

O pawiu mówi brzydkie kawały.

 

Jubilat nagle w piach głowę chowa,

Toż to jest strusia poza typowa.

Ze wstydu niemal cały się pali,

Dlaczego wszyscy go tak wyśmiali?

 

Wnet lew swą wielką paszczę otwiera,

Zlękła się nawet groźna pantera.

Wszyscy chichotać nagle przestają,

Z wielką uwagą króla słuchają.

 

„Szkoda mi pawia – powiem wam szczerze,

Wczoraj potężne, piękne miał pierze.

Dziś już, z przypadku, stał się paskudny,

Jak to możliwe, skoro był cudny?

 

Czyż nie każdego mogło to spotkać?

Toć piękny wygląd łatwo zdruzgotać.

My się śmiejemy – śliczni, weseli,

Co, gdyby to nam pióra ucięli?

 

Od dawna brzydkich tylko nękacie,

Ale to przecież jest wasz przyjaciel!

Prawda jest taka – uroda minie

Piękno każdego w końcu zaginie.

 

Zatem nie warto brzydszych wykluczać,

Nie warto słabszym ciągle dokuczać.

Może w przypadku mej zgranej paczki,

Do grona przyjąć WSZYSTKIE zwierzaczki?”

 

Wszyscy w szeregu zdumieni stoją,

Czy to mądrego króla się boją?

Nie, to przez głowy im się przedziera:

„Oj, wspaniałego mamy lidera!”

 

Paw, nie czekając, by ktoś go prosił,

Szybciutko brzydsze żyjątka sprosił.

Krzyczy: „Potrawy na stoły znoście,

Są moi goście! Są moi goście!”

 

I chuda hiena, i śliska glista

Bawią się świetnie – rzecz oczywista!

Wrona, mrówkojad, szara ropucha,

Gościem tu nawet jest tłusta mucha.

 

Dziś balangują razem z pięknymi,

Nie ma podziałów już między nimi.

Wspólnie zajmują stolik biesiadny,

W końcu nieważne czy ktoś jest ładny.

 

Jubilatowi każdy dziękuje,

Każdy u niego dobrze się czuje.

Paw swój przycięty ogon rozwiera,

Aplauz w najdalsze strony dociera.

Koniec

Komentarze

Wierszyk zgrabny i stosowny do okoliczności, chyba powinien spodobać się dzieciom. Fantastyki jest w nim całkiem sporo, a jeśli chodzi o moralizatorstwo, to sam Stanisław Jachowicz nie powstydziłby się takiego stężenia. ;)

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Fajne :)

Co, gdyby pióra to nam ucięli?

Chyba lepszy byłby szyk: “Co, gdyby to nam pióra ucięli?”. 

Czyżby mądrego króla się boją?

Niepoprawne gramatycznie. Może: “Czy to mądrego króla się boją?”?

Były jeszcze jakieś drobne zgrzyty, ale rozumiem, że rytm i rymy to wcale nie taka łatwa sprawa. Ogólnie kawał dobrej roboty, przeczytałem z uśmiechem :)

I kliknę, a co!

Dzięki, dzieciaczki.

Regulatorko, fajnie że nie narzekasz na ilość fantastyki – w sumie jakby się zastanowić, to w sporej części wierszy dla dzieci treść jest w pewnym sensie fantastyczna ;)

Anet, dzięki za wizytę i ten słynny już od wieków komentarz :)

Fun, dobre propozycje. Poprawione. Rymy co prawda od zawsze przychodzą mi szybko, ale napisanie jakiejś sensownej historyjki z morałem w pewnym stopniu okazało się wyzwaniem. Dzięki za kliknięcie – nie ma to jak czytelnik kończący lekturę z uśmiechem.

Jakie to było sympatyczne! Dzięki za taki prezent na Dzień Dziecka. A jest to prezent naprawdę świetny, bo nie dość, że to wiersz, to jeszcze bajka, a nawet jest jakiś wątek dramatyczny z tym uciętym ogonem :D – stężenie moich ulubionych rzeczy w literaturze wyjątkowo wysokie :)

 

Wątek moralizatorski rzeczywiście bardzo po dziecięcemu wyłożony, ale mnie to żadną miarą nie przeszkadzało, żeby nie było :) Ale na chwilę muszę przestać unosić się ponad podziałami, żeby powiedzieć, że przekaz był naprawdę ładny :)

 

Najbardziej spodobały mi się ptasia dusza i myśli skrzywione :D

Jakby zarapować, byłby sztos. 

W sumie już jest sztos, bo tak po cichutku zrobiłem. XD

Dziękówa. 

Wszyscy kiedyś spotkamy się pod jakimś memem.

Lenah – o jak fajnie, że trafiłem z prezentem. I pamiętaj – nie musisz nauczyć się wierszyka na pamięć, ale wnioski z “wątku moralizatorskiego” mają w główce zostać :)

Akanirze, tylko nie to! Odbiór wiersza po zarapowaniu od razu się zmienia… Ty to pewnie nawet Brzechwę w przedszkolu rapowałeś ;)

Sympatyczny wierszyk, morał słuszny i wart głoszenia.

Tylko rymy mi się nie podobały – nie cierpię częstochowskich.

Faktycznie, widać inspirację wierszem Koika i Ryszarda.

Babska logika rządzi!

Cześć.

  1. Bardzo ładne i zgrabne.
  2. Tu zabrakło przecinka: “Żaba rechocząc, ciągle plotkuje:“.
  3. Za długie! Padłem nieco dalej niż za połową, bo wciąż to samo tylko z udziałem innych zwierząt. Najpierw seria o tym, co robią, potem część najmniej dramatyczna (a powinna być najbardziej!) o tym, co stało się pawiowi w ogon, a następnie to, co w części pierwszej, tylko w innym duchu. Za dużo!

Mam czterolatka. Nie ma żadnych szans, że wysiedziałby do końca tego wiersza (czytanego np. przeze mnie). Bo wymieniasz zwierzęta, to, co robią i w za dużych ilościach. Daruj dosłowność: wiersz idealny, gdybym wybrał go na dobranoc (czytam Synkowi codziennie właśnie przed snem, stąd wiem, że nadałby się). A to nie jest za dobra rekomendacja.

 

Wiesz, czego się spodziewałem? Myślę, że wiesz, ponieważ napisałeś to świetnie. Tylko za długo. Spodziewałem się tego, że wymienisz kilka zwierzaków i ukażesz, co robią dla jubilata. Ale miało być ich mniej, niektóre zwierzęta mogłyby zajmować pół strofy (miast całej), a inne mogłyby przygotowywać prezenty, a nie tylko siebie. Potem akcja z fryzjerem: najpierw zachwyt, że przyszedł wielki mistrz, potem sugestia, że z mistrzem coś chyba nie tak, wreszcie narastająca groza sytuacji (mistrz chyba robi coś nie tak), na koniec pauza, która w innej sytuacji byłaby nagle zapadającym milczeniem, które powstało, gdy zwierzęta spojrzały na pawia. Czyli: dałeś do zrozumienia, że stała się katastrofa, ale jeszcze nie zdradziłeś, co dokładnie. A to, co się stało, byłoby w trzeciej części wiersza, czyli wówczas, gdy zwierzęta zaczynają drwić. Każde z nich widzi coś innego lub widzi to w inny sposób i dopiero wówczas zaczyna albo drwić, albo zaczynają się z nim dziać śmieszne rzeczy (np. jedno może świadomie żartować, ale inne może “wrzucić” niewidzialność, przybrać kolory zmarnowanego pawia, wydalić kłaczek itd.).

Jeżeli jest jakaś czwarta część (a sądzę, że tak, bo sugerowałeś morał, a do niego nie dotarłem), to… nie mam sugestii, bo nie doczytałem. :-) Wiesz już, czemu.

Gdy wymyślę sygnaturkę, to się tu pojawi.

Finklo, zgadza się – w wierszyku sporo rymów częstochowskich. I jak najbardziej rozumiem, że Ci się nie podobają. Wiesz jak to jest… żaden ze mnie wybitny wierszokleta, więc musiałem sobie jakoś ułatwić sprawę ;) Dobrze, że mimo wszystko wierszyk wydał się sympatyczny. Dzięki za komentarz.

 

Piotrze, Tobie również dziękuję za opinię. Jeśli chodzi o poprawkę interpunkcyjną – chyba coś źle dojrzałeś, bo przecinek po “rechacząc” jest już od początku, nic nie zmieniałem. Chyba że chodziło Ci jednak o inny przecinek.

Za długie? Sam nie mam dzieci, więc wierzę Ci na słowo – maluchy rzeczywiście mogłyby poczuć się znużone. Następnym razem (o ile do takowego dojdzie) na pewno o tym pomyślę. Szkoda, że nie udało się doczytać do końca, ale i tak dzięki za poświęcony czas.

Chodzi o przecinek przed “rechocząc”. Jego brakuje.

“Rechocząc” będzie wyglądało jak wtrącenie, bo przed nim i po nim będzie przecinek.

Gdy wymyślę sygnaturkę, to się tu pojawi.

Hmm… Przed publikacją myślałem nad tym przecinkiem. Wydawało mi się, że nie jest konieczny, chociaż nie miałem pewności. Pewnie masz rację, dlatego poprawiłem (choć w mojej opinii delikatnie ucierpiał na tym rytm).

Podobało mi się, choć też mam wrażenie, że wierszyk nieco przydługi. Ja bym zakończyła po:

 

“Do grona przyjąć WSZYSTKIE zwierzaczki?”

 

Morał mocny, i zostawiłbyś dzieciaki z pytaniem, na które same mogłyby odpowiedzieć ;)

Letting go is an invitation. Letting go is a choice.

Dzięki, dogsdumpling. Chciałem na koniec pokazać, że wszyscy razem też mogą się dobrze bawić. Ale być może masz rację, pytanie mogłoby podziałać skuteczniej ;) W każdym razie – zostawię już jak jest, ale wydaję pełne autorskie przyzwolenie na pominięcie ostatnich pięciu strof, gdybyś chciała kiedyś przeczytać wiersz jakiemuś dzieciakowi ;D

Dzięki za przyzwolenie. Nigdy nie wiadomo, kiedy może się przydać ;)

Letting go is an invitation. Letting go is a choice.

Nowa Fantastyka