- Opowiadanie: Akanir89 - http://www.fantastyka.pl/opowiadania/pokaz/18423

http://www.fantastyka.pl/opowiadania/pokaz/18423

Dyżurni:

joseheim, beryl, vyzart

Oceny

http://www.fantastyka.pl/opowiadania/pokaz/18423

Bądź mną.

Anonim, level 33.

Siedzisz sobie przy komputerze i czytasz opowiadania na portalu fantastyka.pl.

 

Nagle do pokoju wjeżdża Sylvester Stallone na motocyklu.

Rzeczywistość się laguje i przez moment Sylvester ma twarz George'a R. R. Martina.

 

Mówisz, że musisz…

– Nic nie musisz – przerywa Stallone. – Jesteś wolnym programem.

Po czym rozkazuje ci wsiąść na motocykl.

 

Wsiadasz.

Sylvester rusza i wjeżdżacie w komputer, na którym właśnie wyświetlały się opowiadania z portalu fantastyka.pl.

Mkniecie binarną autostradą.

Mijacie śmierdzące IP sąsiada.

Nagle wasz wehikuł zaczyna podskakiwać, jakby stał się wibratorem na dwóch kółkach.

– To fraktale! – wrzeszczy Stallone, przekrzykując wicher facebookowych lajków. – Trochę na nich trzepie!

Nic nie rozumiesz. Myślisz, że to fikcja, ale tak naprawdę zbliżacie się do Jądra Rzeczywistości (ang. Testicle of Reality).

 

– Jakbyś był głodny – krzyczy Sylvester – tam są ciasteczka!

Wskazuje na pobocze zaśmiecone forami dla kobiet i portalami sportowymi.

– A jak nie chcesz, to kliknij "zamknij"!

 

Dojeżdżamy.

Miasto, neony, brud, smród i Cyganie.

Pytasz, czemu tu tak dużo członków romskiej społeczności.

Sylvester nie wie. Widocznie taka dzielnica. Przypadek.

 

Ludzie są jacyś inni. Nie wyglądają na takich, którym smartfony służyły za główne zabawki, kiedy byli na podstawowych levelach.

Są normalni. Czytają książki, rozmawiają o teatrze.

 

Z motocykla zsiada ktoś, kto nie jest już Sylvestrem.

Gdzieś skwierczy tłuszcz, smażą się mięsne rarytasy, a tobie burczy w brzuchu, bo nie jadłeś nic od czasu podwieczorkowej kanapki z mortadelą.

Pytasz, co to jest.

– Przyszłość – odpowiada przewodnik. – Wybacz ten sylwestrowy numer!

Ty nie przypominasz sobie, żeby typ spędzał z tobą trzydziesty pierwszy grudnia, bo byłeś sam. Dopiero po chwili załapujesz grę słów. Nieśmieszna.

 

Pytasz o swój świat, z którego zostałeś porwany. Tęsknisz za portalowymi grafomaniami. Za tą rasową. I za tą, która łudzi się, że jest literaturą. Chcesz już wracać do rzeczywistości, w której możesz wytykać błędnie postawione przecinki. Tam było ci dobrze. Tam od wszystkiego dzielił cię metr sześcienny dusznego powietrza, monitor oraz ściana, z której już wieki temu powinieneś pozbyć się grzyba.

– To iluzja – odpowiada przewodnik. – Słuchaj, bo teraz będzie mądrze. Żadnych żartów, rozumiesz?

Twoje życie to jeden mały żart, więc czego tu nie rozumieć. Kiwasz głową.

– Programy działają generalnie tak…

Patrzysz na smażące się rarytasy, słuchasz uwertury skwierczącego tłuszczu.

Przewodnik pstryka ci przed nosem, by zwrócić na siebie uwagę. Zauważasz, że koleś ma w sobie coś z microsoftowego asystenta, tego przemądrzałego spinacza.

 

– Słuchaj – mówi człowiek-spinacz. – Orientujesz się choć trochę w informatyce?

Wyłączyć i włączyć – to cała twoja wiedza. Kiwasz głową.

– Jeden rodzaj algorytmu… – zaczyna człowiek-infodump.

Prawie chrapiesz. Jeszcze chwila, zaraz skończy.

– …polega na tym, że program musi znaleźć pewien wynik – ciągnie spinacz-eksmotocyklista. – W tym celu sprawdza wszystkie możliwe kombinacje danych, aż znajdzie tę jedną, pasującą. Rozumiesz?

Wyłączyć i włączyć. Skończyć czytać/słuchać i przeczytać/posłuchać ponownie. Kiwasz głową.

 

– Świat, który znasz – obwieszcza człowiek-człowiek (bo domyślasz się, że ty nie jesteś Homo homo) – świat, który znasz, jest kombinacją, która nie pasuje.

Pytasz, do czego nie pasuje.

– To kiełbaski ze szczurów wentylacyjnych.

Kurza twarz, zapytałeś o smażące się rarytasy. Skup się.

Pytasz, do czego nie pasuje.

Brawo, teraz dobrze. Człowiek-człowiek zrozumiał.

 

– Twój świat nie jest cyberpunkowym światem – mówi człowiek-odpowiadacz.

Pytasz, czemu twój świat miałby być cyberpunkowym światem.

– Reptilianie pragną wszystkich możliwych światów.

Człowiek-nieczłowiek wskakuje na motor i odjeżdża w stronę neonu zachodzącego za reklamowym sterowcem.

 

Pytasz, po ile kiełbaski.

Ktoś puka cię w ramię.

– Coś ci wypadło, typie – mówi człowiek-ktoś.

Pytasz, co takiego.

– Portal czasoprzestrzenny.

 

Widzisz link: http://www.fantastyka.pl/opowiadania/pokaz/18423.

Podnosisz, ocierasz z brudu, rozglądasz się. Nikt cię nie widział. Oprócz człowieka-ktosia, ale on już rozpływa się w oparach smrodu ulicy.

Chowasz link pod pachą i wracasz tą samą drogą, którą tu przybyłeś. Tym razem wiatr lajków wieje w plecy, choć szkwały negatywnych komentarzy czasem walą po mordzie.

 

Siadasz przy swoim komputerze, który jakimś cudem przetrwał starcie z motocyklem. Patrzysz na trzymany w dłoni link. Potem go używasz.

 

To twoja kombinacja.

Jest jeden sposób, by sprawdzić, czy pasuje.

 

Jeśli nie uda się teraz, to pewnie kiedy indziej. W jakimś innym reptiliańskim świecie.

Jeśli czegoś cię nauczył Internet, to właśnie tego.

 

I tego, że cyberpunk jest już teraz.

Śmieciu.

Wirtualny.

Przestań być mną.

Napisz komentarz.

 

Jeśli nie zadziałało, wyłącz i włącz.

Koniec

Komentarze

Zapraszam.

Wszyscy kiedyś spotkamy się pod jakimś memem.

Interesujące. Nie wiem, co sądzić, ale formę uważam za ciekawą, a niektóre zwroty i zabawy językiem mi się spodobały. Dobrze, że tekst nie jest zbyt długi, bo od nadmiaru mogłaby, zgodnie z powiedzeniem, głowa zaboleć. A tak to jest w sam raz – na ciekawostkę. Nie wiem natomiast, co Autor miał na myśli ;)

"Nigdy nie rezygnuj z celu tylko dlatego, że osiągnięcie go wymaga czasu. Czas i tak upłynie." - H. Jackson Brown Jr

Dla mnie genialny jest już sam myk z tytułem. I już choćby za to masz u mnie biblio, Autorze-,-Którego-Tożsamości-Chyba-Się-Domyślam-(-Tak-W-Skali-Jeden-Do-Trzech-,-Tudzież-Trzy-Do-Tylu-).

Treść niniejszej opowiastki jest dokładnie tak porąbana i względnie bezsensowna (a przy tym zmuszająca do refleksji, które jednak – obawiam się – prowadzą wcale nie tam, gdzie chciałeś mnie zagonić), że sam chciałbym – może nawet mógłbym – coś podobnego napisać. Jestem zachwycony. Językiem i dowcipem chyba jeszcze bardziej.

Dzięki za tę małą, popieprzoną radostkę.

 

Peace!

"Zakochać się, mieć dwie lewe ręce, nie robić w życiu nic, czasem pisać wiersze." /FNS – Supermarket/

Plusik za formę i oryginalność :)Treść miejscami trochę jednak zbyt absurdalna, jak na mnie, niemniej eksperyment ciekawy.

Pisanie o sobie, bo każdy na tym zna się najlepiej?

Hm.

Z początku mnie to drażniło.

Ale później spodobało.

 

 

 

Nie ja sobie samemu, opowiadanie.

 

 

Rzeczka nieduża i niegłęboka, choć przebyć ją łatwo, bo tu wszędzie same płycizny, to most na niej. A na moście mytnik z kilkoma zbrojnymi pomocnikami.

Cześć.

Tym razem to będzie detal prawie bez znaczenia (prawie, bo interpunkcja nie rodzi się sama z siebie): technicznie znakomicie.

Treść i forma… To chyba coś, do czego trzeba nastroju. Może alkoholu? Nie wiem, nigdy go nie piję. Może czegoś innego? Może lekkiej depresji?

Było oryginalnie i chyba spójnie. Wyjaśniłeś żart z Sylwestrem i tu było słabiej. Bo kto wyjaśnia żarty?!

Chyba życzyłbym sobie więcej czegoś takiego, a wówczas się oswoję.

I jestem prawie przekonany, że konwencja z potencjałem, o ile nie będziesz nadużywać niby-absurdu (o linkach pod pachą, bo tu było trochę siłowo).

Chciałbym napisać, że to było wspaniałe, ale trochę mnie zmęczyło (za dużo ludzi-coś-tam, którzy wszak nie mieli znaczenia). Było bardzo, bardzo dobrze.

I pewnie jak połowa czytających, nie zajrzałem pod wskazane linki (ja, bo tak już mam).

Gdy wymyślę sygnaturkę, to się tu pojawi.

Zręcznie napisane ćwiczenie literackie. To wszystko już było, łącznie z wyłapywaniem przecinków. Można przeczytać bez bólu, bo warsztat niezły. I chyba nic więcej o tekście powiedzieć się nie da.

Pozdrowka.

Dziękówa wszystkim!

Wszyscy kiedyś spotkamy się pod jakimś memem.

Eksperyment, ale ciekawy. Zainteresowało już od tytułu, początek obrazowy i dynamiczny, jednak tempo siadło gdzieś między spinaczami a kiełbaskami. Koniec – ponownie mocny. Nawet nie zirytowało za bardzo nazywanie czytelnika śmieciem ;)

Patrzysz na smażące się rarytasy, słuchasz uwertury skwierczącego tłuszczu.

A takie zdania Count kocha miłością prawdziwą, mocną niczym węzeł ratowniczy ;D

 

Stempel jakości należy się, bo czytanie tego tekstu można zaliczyć do interesujących doznań.

 

 

Chyba wiem, kim jesteś ;)

"Tam, gdzie nie ma echa, nie ma też opisu przestrzeni ani miłości. Jest tylko cisza."

W-□ Ciekawy eksperyment

i---■ Hrabia ma słuszność – środek muli.

t--□ "Spinacz-eksmotocyklista" świetny!

a--■ Dla odmiany ja nie wiem ktoś Ty anonimie.

j---□ Link pod pachą też fajny!

!--■ Pozdrawiam!

"Taki idealny wyluzowywacz do obiadu." NWM

Ciekawie pozapętlane, patent z tytułem mi się podoba. Połączenie standardowej narracji z copypastą wypadło całkiem zręcznie, przesłanie tekstu przemówiło, toteż piszę ten właśnie komentarz.

No nieźle.

Ja mam jak Cień – popieprzoną radostkę :))

Fajny eksperyment, forma kozacka i mi to zupełnie wystarczy. Podziwiam takie przejawy kreatywności. Do tego treść, w której znaleźć można lekki humor albo – jeśli ktoś zechce – dopatrzyć się głębszej refleksji. Super!

Ściągnął mnie do tekstu tytuł. Zaczęłam czytać ze zdziwieniem, ale… 

Nie przepadam za absurdem, ale ten zaprezentowany tutaj kupił mnie w jakiś sposób i nie umiem wytłumaczyć jak i dlaczego. Gratuluję.

Wicher lajków i potem jazda pod wiatr ze szkwałami negatywnych komentarzy – to tylko przykłady fantastycznych fragmentów. 

Pisanie to latanie we śnie - N.G.

Dobrze, zostawiam komentarz:

 

Oto on.

 

I dorzucam lajka do szalonego wichru wiejącego w plecy. ;)

I tego, że cyberpunk jest już teraz.

Śmieciu.

Wirtualny.

Przestań być mną.

Napisz komentarz.

 

Jeśli nie zadziałało, wyłącz i włącz.

 

Zadziałało.

Przestałeś być mną.

Wyciągasz przepocony link spod pachy, ale nie wklejasz go w przeglądarkę. On już tam jest.

Piszesz komentarz.

Dajesz znać, że ci się bardzo podobało. Autor-anonim przeprasza za brudne ślady na dywanie – te po sylwestrowym jednośladzie.

Piszesz, że forma przypadła do gustu. Że treść jest interesująca. Że kiełbaski ze szczurów wentylacyjnych smakowały. Gdy dodajesz, że Autor-fantasta nie pozwala ci wrócić do rzeczywistości wytykania błędnie postawionych przecinków, Autor-człowiek rozpływa się w binarnym samozachwycie, płynącym wprost z IP komentatora. Z twojego śmierdzącego IP.

Nie jesteś śmieciem. Klikasz „Gotowe”.

Dziwne, ale ciekawe. Lubię absurd, byle uzasadniony i w granicach rozsądku, toteż i Twój tekst przypadł mi do gustu.

I chyba też domyślam się tożsamości Anonima, chociaż pewności nie mam :)

Przede mną ugnie się każdy smok, bo w moich żyłach pomarańczowy sok!

Dziękuję za ten wiatr pozytywnej energii. Kłaniam się. 

Chcę zaznaczyć, że nie nazywam śmieciem Czytelnika, lecz Anonima, bohatera powyższego tekstu. Jeśli ktoś się poczuł urażony, niech wyłączy i włączy ponownie. 

Wszyscy kiedyś spotkamy się pod jakimś memem.

Chcę zaznaczyć, że nie nazywam śmieciem Czytelnika, lecz Anonima, bohatera powyższego tekstu.

Oj, Autorze, widzę że nie zrozumiałeś głębi opowiadania Anonima. “Przestań być mną” – o filozoficznym przenikaniu dusz autor-czytelnik mógłbym na podstawie tego tekstu spokojnie obronić doktorat.

Zamiast tego zastanowię się po prostu, w jaki sposób Anonim zgłosi swój tekst w wątku konkursowym (takie wymaganie garego), skoro nie chce się ujawnić ;)

Coś wymyślę. 

Zdjęcie maski Anonima zepsuje tylko efekt katharsis

Pod tym przebraniem może kryć się każdy, a wy nigdy się nie dowiecie. 

Wszyscy kiedyś spotkamy się pod jakimś memem.

ZŁOTO

Szort w stylu internetowej pasty, autoreferencja, ciągłe przemiany bohaterów utworu, absurdalny humor – no, świetnie rozegrane.

Nieźle się bawiłem przy tym tekście.

Chcesz bibliotekę czy mam nie nominować, żebyś pozostał Anonimem?

No rest for the Wicked https://www.facebook.com/thewickedg/

Rzeczywiście dobry myk z tym tytułem:) A człowiek-spinacz kapitalny :D

Dzięki, dzięki.

A o co chodzi z tą biblioteką? 

Wszyscy kiedyś spotkamy się pod jakimś memem.

Anonimie, jeśli wstawiłeś fragment reprezentatywny, to po piątym kliku opowiadanie nie tylko trafi do biblioteki, ale też informacja o tym – wraz z Twoim ujawnionym nickiem – trafi na stronę główną. Przestaniesz być anonimowy. 

Pisanie to latanie we śnie - N.G.

Strona główna? Jak na Demotywatorach albo Kwejku. Ciekawe.

Fajny pomysł na demaskację. Lubię to. 

A czy biblioteka oznacza, że mój tekst będzie można w jakiś sposób “wypożyczyć”?

Wszyscy kiedyś spotkamy się pod jakimś memem.

A czy biblioteka oznacza, że mój tekst będzie można w jakiś sposób “wypożyczyć”?

:D

 

Fajny pomysł na demaskację. Lubię to. 

To w takim razie ujawnić cię?

No rest for the Wicked https://www.facebook.com/thewickedg/

Dajesz, typie. 

I tak przed północą muszę się chyba ujawnić, żeby wziąć udział w konkursie. 

Kumpela, która mnie tu skierowała, miała dobry pomysł, żeby wrzucić jako Anonim. Nie wiem, za kogo mnie bierzecie, ale to zabawne. 

Fajnie tu. 

Wszyscy kiedyś spotkamy się pod jakimś memem.

Do celów konkursowych i tak sam musisz się ujawnić i zmienić rodzaj publikacji z anonimowej, bo zdemaskowany jesteś tylko na głównej.

Cieszę się, że Ci się u nas podoba :) 

Pisanie to latanie we śnie - N.G.

Noo…

Tak właśnie myślałem, że to Ty, Akanirze! Buahaha! ;PP

Biblioteka to forma uhonorowania Twojego opowiadania.

 

Rozgość się :)

"Tam, gdzie nie ma echa, nie ma też opisu przestrzeni ani miłości. Jest tylko cisza."

Przyjemna i zabawna odskocznia od opowiadań… hmm… typowych?

Albo inaczej: potrzebny reset, po którym czytanie innych tekstów zdaje się czymś nowym.

Albo… Albo….

Eh, jakie opowiadanie, taki komentarz :)

Czaszka mówi: klak, klak, klak!

Dziwne opowiadanie. Doceniam pomysł oraz przemyślane wykonanie. Jednak nie wywołało ono u mnie żadnych jakiś szczególnych reakcji. Zapamiętam za pomysł, ale raczej za nic więcej.

Won't somebody tell me, answer if you can; I want someone to tell me, what is the soul of a man?

Dzię-ku-ję!

Wszyscy kiedyś spotkamy się pod jakimś memem.

Po pierwsze szacun za tytuł. Po drugie – copypasta napisana zgodnie z zasadami języka polskiego? Niesamowite. Choć eksperymentem bym tego nie nazwał. Może tutaj to nowość i ciekawostka, ale czy w innych zakątkach Internetu powiew lajków byłby taki jak tutaj? To możesz już sprawdzić sam, Akanirze, bo podejrzewam, że kilka past masz już na swoim kącie :D

Ogólnie przyjemnie absurdalne, podobało mi się, ale cyberpunk wydaje się naciągnięty pod konkurs ;)

Ciężko jest napisać cokolwiek o tym tekście. No, może poza jednym: raczej nie nazwałbym tego cyberpunkiem :)

Autoreferencyjność pierwsza klasa.

Precz z sygnaturkami.

Podziękowania i ukłony. 

Wszyscy kiedyś spotkamy się pod jakimś memem.

Jakby co – rozgościłem się. 

Kolejny tekst czeka na tzw. betaliście. 

Tytuł: “Kebab zaprzecza panta rhei”.

Pomocnych zapraszam do pomocy, a pozostałych na oby rychłą premierę kolejnego tekstu. 

Wszyscy kiedyś spotkamy się pod jakimś memem.

Akanirze – żeby nie stukać postów jeden pod drugim, korzystniej jest edytować poprzedni :-) a co do betowania, wysłałeś mi zaproszenie, jednak polecam zajrzeć do poradnika o betaliście, wypada wysłać wcześniej wiadomość-zapytanie czy ktoś zechce, i ma czas podjąć się bety tekstu z informacjami o gatunku/podgatunku, tytule, przybliżonej długości (najlepiej liczbie znaków). Z zasady bez wcześniejszej wiadomości z pytaniem odrzucam wszystkie prośby o betowanie. W HydeParku jest też wątek do ogłaszania się z opowiadaniami do betowania. Pozdrawiam!

"Taki idealny wyluzowywacz do obiadu." NWM

Przepraszam, jeszcze nie wszystko ogarniam. 

Dodałem opis na betaliście i w wątku. Nie chcę wszystkim wysyłać podwójnej wiadomości. 

Wszyscy kiedyś spotkamy się pod jakimś memem.

Hmmm. Pomysł na tytuł świetny. Z resztą tak w kratkę – niektóre rzeczy mi się podobały, inne nie bardzo. Na pewno plus za oryginalne podejście. Obawiam się, że główny przekaz do mnie nie trafił. Ale pewne szczególiki ciekawe.

Babska logika rządzi!

Opowiadanie z pewnością nietuzinkowe, ale obawiam się, że mogłam nie w pełni docenić jego urodę, gdyż chyba nie mam odpowiednich uprawnień, bo najlepiej umiem włączać i wyłączać. ;-)

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Dzięki. Zawsze lepiej plus niż minus. 

Może moje następne teksty bardziej przypadną wam do gustu. 

Kłaniam się. 

Wszyscy kiedyś spotkamy się pod jakimś memem.

Genialne! Wszystko już zostało powiedziane wyżej, a ja się pod tym podpisuję. Nic dodać, nic ująć!

Jai guru de va!

Ciekawa zabawa z tytułem, ale poza tym takie trochę o niczym.

„Często słyszymy, że matematyka sprowadza się głównie do «dowodzenia twierdzeń». Czy praca pisarza sprowadza się głównie do «pisania zdań»?” Gian-Carlo Rota

Całkiem fajna zabawa absurdem i ciekawa koncepcja na opowiadanie. Oryginalności nie można odmówić. Czytało się przyjemnie i parę razy usmiechnęło przy co zabawniejszych porównaniach.

"Myślę, że jak człowiek ma w sobie tyle niesamowitych pomysłów, to musi zostać pisarzem, nie ma rady. Albo do czubków." - Jonathan Carroll

Dzięki, dzięki, dzięki. 

Mam nadzieję, że zajrzycie do moich następnych tekstów, gdy się pojawią. 

Wszyscy kiedyś spotkamy się pod jakimś memem.

Pewnie zajrzymy. Ale licz się z tym, że konkursowe mają zazwyczaj więcej komciów – i juror powinien się wypowiedzieć, i konkurencję ciekawość podgryza…

Babska logika rządzi!

Jak jestem miłośnikiem oszczędnie dozowanego i mocno osadzonego w realiźmie absurdu, tak tutaj jestem zachwycony.

Jest dobry tytuł, jest specyficzna, wysoko-technologiczna forma, jest humor, jest kilka subtelnym tropów, którymi podążyć mogą wszyscy miłośnicy refleksji i, co najważniejsze, jest pachnący świeżością i smażonymi szczurami pomysł, który dobrze, choć nie do końca poważnie, wpisuje się w założenia konkursu. Nie mam zarzutów, choć mam żal do autora, że swoim zgłoszeniem zmusił mnie do porównywania http://www.fantastyka.pl/opowiadania/pokaz/18423  do bardziej konwencjonalnych utworów.

Podsumowując: bardzo udany eksperyment.

na emeryturze

Podoba mi się.

... życie jest przypadkiem szaleństwa, wymysłem wariata. Istnienie nie jest logiczne. (Clarice Lispector)

Dziękuję za miłe słowa. 

Wszyscy kiedyś spotkamy się pod jakimś memem.

Szort to bardziej zabawa formą, choć akurat do mnie takie eksperymenty nie przemawiają. Ale nie można odmówić ci wyobraźni i absurdalnego humoru.

Ja też przeczytałam. Dla mnie bomba! Od tytułu, aż do końca jest mocno, równo, z jajem i z sensem, aczkolwiek bez sensu. Dobre.

 

Dzięki. Kłaniam się. 

Wszyscy kiedyś spotkamy się pod jakimś memem.

Dołączam do wiatru lajków. Jak średnio trawię literacki cyberpunk (już chyba wolę Shadowrun), tak w tej formie jestem w stanie go przełknąć. Trochę chaotyczne, ale ja tam uważam, że chaos, stosowany z umiarem, nie szkodzi nawet w największych ilościach :D.

"Nie wiem skąd tak wielu psychologów wie, co należy, a czego nie należy robić. Takie zalecenia wynikają z konkretnych systemów wartości, nie z wiedzy. Nauka nie udziela odpowiedzi na pytania, co należy, a czego nie należy robić" - dr Tomasz Witkowski

O, potomek Mickiewicza. Siema i dziena. 

Wszyscy kiedyś spotkamy się pod jakimś memem.

Nowa Fantastyka