- Opowiadanie: HPL - Biedronka

Biedronka

Dyżurni:

joseheim, beryl, vyzart

Oceny

Biedronka

Przedzierał się przez coraz bardziej gęstniejące krzewy. Po lewej i prawej słyszał od czasu do czasu szelesty pozostałych myśliwych. Podążali śladem jakiegoś dużego zwierzaka, który mignął im kilkanaście minut temu wśród drzew. Może to jeleń lub jakiś łoś? Zygmunt polował już od dwudziestu lat. Należał do koła łowieckiego „Dzik”.

Dziś było bardzo gorąco i parno. Pot zalewał mu czoło. Po paru minutach wyszedł na małą polankę. Po jej drugiej stronie dostrzegł jakiś ruch. Gałęzie wielkiego grabu ruszały się dziwnie. Po prawej zobaczył wyłaniającego się powoli swego kumpla, Janka Frankowskiego. Wskazał mu ręką w kierunku drzewa. Janek był młody i szybki, pobiegł więc błyskawicznie na druga stronę i po chwili zniknął wśród zarośli. Zygmunt przyglądał się, czekając co z tego wyniknie. Nagle ujrzał wylatujące z krzaków z ogromną prędkością ciało Janka, które uderzyło o potężny dąb i rozprysło się, obryzgując wszystko wokół krwią. Na polanę wybiegli pozostali myśliwi, zaszokowani tym co się stało. „Co to za zwierz?” – pomyślał Zygmunt. Wtem rozległ się przerażający ryk, wszyscy poczuli dudnienie kroków i na polanę wkroczył Tyrannosaurus Rex. W paszczy, uzbrojonej w straszne, wielkie zęby, trzymał resztki łosia. Myśliwi znieruchomieli ze strachu. Potwór spojrzał na nich swoimi nie mającymi wyrazu oczami.

– Sorki, zgubiłem się – ryknął. – Nie wiecie gdzie jest najbliższa „Biedronka”? Pić mi się chce jak cholera po tym łosiu.

Zygmunt odruchowo wskazał ręką w lewo.

– Dzięki stary. Do zoba, nara. Siema.

Tyrannosaurus Rex odwrócił się i poszedł we wskazanym kierunku.

Koniec

Komentarze

Cóż… chyba miało rozbawić. Ale nie rozbawiło. 

Jak to dobrze, że Biedronka jest tak blisko.

To wszystko, co mi przyszło do głowy po przeczytaniu tego wątłego tekściku. :(

 

Wska­zał mu ręką w kie­run­ku drze­wa. – Jak się wskazuje komuś ręką coś w kierunku?

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Szort przypomniał mi, co muszę jutro z rana kupić na śniadanie ;) Poza tym nie rozbawił i nie dostarczył żadnych trwałych wrażeń. Ot, było i minęło.

Won't somebody tell me, answer if you can; I want someone to tell me, what is the soul of a man?

Hmmm. Najbardziej mi się spodobała puenta Reg.

Babska logika rządzi!

Dobrze, że krótkie. Przeczytałem-zapomniałem. A żartów o Biedronce (i tych zwykłych, i tych z dinozaurami, chociaż tych drugich znacznie mniej zapewne) jest tyle że nie ma i w tym nic oryginalnego.

 

F.S

Cześć.

Bardzo słabe.

  1. Humor nie zagrał kompletnie (chyba że miała być groza – też nie zagrała). Za słabo, na siłę, lecące w kierunku dębu ciało nie było aż tak śmieszne. Właściwie mógłbym zarzucić jeszcze kilka rzeczy. Nie wiem, czy kogokolwiek zdołałoby to rozbawić.
  2. “Duży zwierzak” brzmi dziwnie. Przywykłem do “zwierza” w kontekście “dużego”. Czyli: duży zwierz albo duże zwierzę.
  3. “Jakiś łoś?”. Nie znam się na łosiach, ale… jakiego łosia oczekiwał podmiot? Cętkowanego? Zachodnionilowego? Rosyjskiego niebieskiego? Logiczniejszy od “jakiegoś łosia” byłby “łoś”.
  4. Do teraz nie wiem (trzy przeczytania), kto komu wskazał ręką.
  5. “Tyrannosaurus Rex“ – co to za pisownia? Ja przyjąłbym polską, bo chyba bohaterowie takim językiem władali. Ewentualnie (ale mało prawdopodobne) przyjąłbym łacińską, czyli Tirannosaurus Rex, skoro wiadomo, że nazwy osobnicze chyba zawsze pochodzą z łacińskiego, a wyraz “rex” już z całą pewnością. A Ty przyjąłeś zapis populistyczny. Właściwie nie wiadomego pochodzenia. Więc po prostu populistyczny (tak, wiem, że w muzeach też tak jest, w Google też tak jest. Ale co z tego, skoro jest źle?).
  6. Odróżnili tyranozaura od innych wymarłych mięsożerców? A wiesz, że z samych wykopalisk ludzkość zna ponad 2 tysiące rodzajów dinozaurów, a co najmniej kilka było podobnych do T-Rexa?
  7. Kolo ma bardzo podejrzane odruchy.
  8. Dino ma chyba wole, skoro potrafił tak wyraźnie artykułować mimo łosia w buzi.
  9. Interpunkcja zbyt słaba na “ujdzie”.

Nietrudno się domyślić, że według mnie tekst położyłeś.

Gdy wymyślę sygnaturkę, to się tu pojawi.

Nie moje klimaty. Niby śmiesznie, niby groteskowo… Ale zupełnie bez sensu. Zupełnie nie wiem, co właściwie ten tekst miał przekazać.

Poza tym chyba raczej trudno pomylić łosia z jeleniem…

 

Letting go is an invitation. Letting go is a choice.

A mogło być coś o kaczce, bo teraz mają takie już gotowe, w przyprawach, tylko wstawiasz do piekarnika. Nawet smaczne.

[Audycja zawiera lokowanie produktu]

Czaszka mówi: klak, klak, klak!

Zdecydowanie nie. 

 

Absurd, ale niestety nie zabawny.

Zgrzytnął mi początek, bo wątpię, by ktoś, kto poluje od dwudziestu lat myślał w kategoriach “zwierzaka” i “jakiegoś łosia”.

"Nigdy nie rezygnuj z celu tylko dlatego, że osiągnięcie go wymaga czasu. Czas i tak upłynie." - H. Jackson Brown Jr

W sumie chyba by było trochę zabawniej, gdyby z krzaków zamiast T-Rexa wylazła wielka mordercza biedronka…

Nowa Fantastyka