- Opowiadanie: GRIMmREAPER - A popiół zastąpi im powietrze

A popiół zastąpi im powietrze

Dyżurni:

ocha, domek, syf.

Oceny

A popiół zastąpi im powietrze

-„Słyszę modlitwy. Ciche, słabe szepty kwilące w ciemności. Dzięki nim wiem, że ludzie potrzebują boga. Potrzebują mnie. W swej gorliwości oblekli mnie w ciało, czyli słabą i wątłą skorupę, która ogranicza mój umysł i potęgę. Nie potrzebuję go, tak jak wody, jedzenia czy bogactwa. To wszystko przemija, a ja jestem wieczny. Żądza krwi tkwi w naturze ludzkiej, człowiek kocha mord i pożogę, i ja nie zostałem wezwany, aby utrzymywać pokój na świecie. Ich miecze, czołgi i myśliwce są niczym w porównaniu ze mną. Na nic się zda siła mięśni i najmocniejsza stal. Zasieję w ich sercach strach i wyrzeźbię z niego nowy świat. Mój świat. Będą przede mną klękać, a ludzkie dłonie złożą się do błagalnej modlitwy. Mój cień ogarnie świat. Będę rządził nimi wszystkimi. Będę królem, ojcem i katem. Będę ich bogiem.”

Jego oczy nabrzmiały fioletowo-czerwonym światłem. Otaczał go mrok, a jego ciało było przygniecione gruzem. Ostatni widok, który pamięta, to błysk światła oraz walące się na niego ściany i sufit podziemnego tunelu. Ludzie chcieli go zniszczyć, zabić, ale kilka kamieni to przecież za mało. Po lewej ręce został tylko żałosny kikut, więc musiał poradzić sobie tylko jedną kończyną. Czuł nogi. Obydwie, nadal na swoim miejscu, był w stanie nimi ruszać. Zaparł się więc całym ciałem i pchnął dużą, kamienną płytę, prawdopodobnie pozostałość po suficie. Kiedy ją z siebie zepchnął, na jego pierś wysypał się żwir i piasek. Dostrzegł złote promienie słońca. Już prawie był na powierzchni. Wygrzebał się z dołu, tak jak nieumarły wychodzi ze swojego grobu. Tak też się czuł, ożywał na nowo. Słońce już chowało się za horyzontem, oświetlając ostatnimi promieniami metalowe, zniszczone ciało robota. Obrzucił wzrokiem dolinę. Wysoka, soczyście zielona trawa kładła się i falowała pod naporem ciepłego wiatru. Na tle zachodzącego słońca rysowała się spora wieś. Robot spojrzał pod nogi. Podłoże wokół niego było usłane spalenizną. Schylił się, wziął w garść popiół.

– „Będą go łykać. Zastąpi im powietrze” – pomyślał i ruszył w stronę wsi.

Koniec

Komentarze

Rządza krwi – ejże, world Ci nie podkreślił? Brzydki ortograf. 

– „Będą go łykać. Zastąpi im powietrze.” – pomyślał i ruszył w stronę wsi. – zły zapis dialogu (myśli). Raczej powinno być bez kropki po słowie “powietrze”.

Krótki fragmencik, nieźle napisany, ale za krótki, by coś przy nim poczuć.

"Czasem przypada nam rola gołębi, a czasem pomników." Hans Ch. Andersen ****************************************** 22.04.2016 r. zostałam babcią i jestem nią już na pełen etat.

Błędy poprawione. Dziękuję za komentarz. Być może z czasem dodam coś do tego tekstu, aby nie był aż tak krótki. :)

GRIM

Potrzebują mnie. W swej gorliwości oblekli mnie w ciało, czyli słabą i wątłą skorupę, która ogranicza mój umysł i potęgę.

Nadużywasz zaimków, powyżej jest tylko przykład. Część powtórzeń jest celowa, część zaimków jest poprawnie użyta, ale w takim natężeniu, w tak krótkim tekście, czuć przesyt.

Fabularnie – nic takiego. Zemsta, gniew. Krótki tekst, a i tak woda się leje, zarówno w monologu boga, jak i w późniejszym opisie jego poczynań. Informacja o tym, że jest robotem, jedynie zepsuła mój odbiór tej postaci, bo roboty nie kojarzą się raczej z boską doskonałością.

Zajrzałem tu zwabiony naprawdę ciekawym tytułem i, niestety, to chyba najlepszy element tego opowiadania. :<

Pozdrawiam!

Dziękuję za opinię. Na pewno napisze więcej o tej postaci. 

A i fabularnie nie ma powalać. Tylko takie: “Dlaczego robot myśli, że jest bogiem…?!”… a może nim jest? A może to nie tylko robot :P. Poprawię błędy. :)

GRIM

Bez szczególnych wrażeń, ale jako wprawka lub zapowiedź czegoś większego, może być. ;)

 

Będę ich bo­giem.Będę ich bo­giem”.

Kropkę stawiamy po zamknięciu cudzysłowu.

 

Jego oczy na­brzmia­ły fio­le­to­wo-czer­wo­nym świa­tłem. Ota­czał go mrok, a jego ciało było przy­gnie­cio­ne gru­zem. – Czy wszystkie zaimki są konieczne?

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

I powiedz mi, Autorze drogi, czego Ty oczekujesz wrzucając taki fragmencik? O fabule się nie wypowiem, bo nie istnieje. O bohaterach też nie, bo ich nie wykreowałeś. O świecie? Nic z tego, ta scenka to tylko kadr. O immersji? Za krótkie. O dialogach? Nie ma ich.

To może o warsztacie? Ten jest nawet nawet. Zdania trochę zalatują nieporadnością, ale to da się szybko wyeliminować, wystarczy więcej pisać. A zatem? Zaprezentuj coś dłuższego, wtedy pogadamy o tym, co jest kwintesencją ;)

 

Tyle ode mnie, na koniec pojedyncza uwaga:

Po lewej ręce został tylko żałosny kikut, więc musiał poradzić sobie tylko jedną kończyną. Czuł nogi.

Nogi to też kończyny. A zatem – gość miał trzy kończyny, nie jedną. Aby było prawidłowo, musiałbyś zaznaczyć, że chodzi o “jedną górną kończynę”, ale po prawdzie… lepiej to w ogóle zmodyfikować, bo w podanej przeze mnie wersji głupio brzmi ;P

"Tam, gdzie nie ma echa, nie ma też opisu przestrzeni ani miłości. Jest tylko cisza."

Ostatni widok, który pamięta, to błysk światła oraz walące się na niego ściany i sufit podziemnego tunelu. – masz tu czas teraźniejszy

 

Podobnie jak u MrBrightside nie pasuje ten robot-bóg. I to w sumie tyle mogę konkretnie powiedzieć, bo nie pozostaje mi nic innego niż powtórzyć za Countem – że jest to migawka bez fabuły, świata. Jako wprawka ujdzie.  

Pisanie to latanie we śnie - N.G.

Moim zdaniem tekst za krótki, aby cokolwiek dało się o nim powiedzieć.

https://www.facebook.com/Bridge-to-the-Neverland-239233060209763/

Nie poddawaj się Autorze! Z tego można rozwinąć bardzo fajne opowiadanie! Tylko musisz wymyślić fabułę!

https://www.facebook.com/Bridge-to-the-Neverland-239233060209763/

Cześć.

Nie wiem, co to za kolor ten soczystozielony, ale pewnie jakiś tam jest. Ale jestem przekonany, że soczyście zielony jest i lepszy, i łatwiejszy do strawienia.

Czytam, czytam, nie wiem jeszcze, o czym. Potem czytam i już z grubsza wiem, o czym. Przeczytałem i nie wiem, o czym było. Potem pytam się: “ a po co było?”. I odpowiadam: “chyba po nic”.

Krótko: tekst o niczym. I bardzo daleki od obietnicy pokazania, co kryje się w umyśle szalonego boga. Kilka zdań o tym, że – w skrócie – każde wyobrażenie na temat boga jest zarazem jego ograniczeniem. A spodziewałem się krótkiej psychoanalizy warhammerowych bogów chaosu. Nie było jej. A oni mogliby długo uczyć tego robota o szaleństwie.

Gdy wymyślę sygnaturkę, to się tu pojawi.

Rozwinę to i poprawie błędy ( mam ich sporo). Będzie lepsze!

GRIM

Jako wprawka konstrukcyjna całkiem udane, choć przyznaję, że połowę roboty robi sam tytuł. Nie zgodzę się, że bohater nieudany – może nie bardzo oryginalny, ale mnie zainteresował.

Trochę brakuje ciągłości myśli we fragmencie: “…a ja jestem wieczny. Żądza krwi tkwi w naturze ludzkiej…”. Podobnie, skoro robot zdaje sobie sprawę, że przynajmniej materialnie jest dziełem ludzi, a uważa, że ludzie chcieli go następnie zniszczyć, to oczekiwałbym z jego strony jakiejś paranoicznej próby wyjaśnienia tej zmiany.

Kiedy bohater wygrzebuje się z ruin, padają na niego “złote promienie słońca”. Chwile później to słońce już się chowa za horyzontem. Jeżeli chciałeś w ten sposób pokazać upływ czasu, to nie wyszło zbyt czytelnie.

Rozumiem, że Piotr Tomilicz sugerował zmianę “soczystozielony” na “soczyście zielony”. Wybrałeś “soczyściezielony” – jako jedno słowo, to rozwiązanie najgorsze z możliwych.

Ode mnie czwórka z minusem, na zachętę metamorfująca się w zwykłą czwórkę.

Przydałoby się coś dłuższego, żeby można było ocenić fabułę i bohaterów. Ale warsztatowo ok.

„Często słyszymy, że matematyka sprowadza się głównie do «dowodzenia twierdzeń». Czy praca pisarza sprowadza się głównie do «pisania zdań»?” Gian-Carlo Rota

Czy tytuły książek na okładkach też pisze się w cudzysłowie?

I dlaczego zapis dialogu także jest w ten sposób ujęty? 

Myśli również nie zapisuje się w ten sposób, jak zrobiłeś to w ostatniej linijce → http://www.jezykowedylematy.pl/2014/08/jak-zapisac-mysli-bohaterow/

Technicznie do poprawy. 

Poza tym, niestety, tekst nie przypadł mi do gustu. 

Już się szykuję opowiadanie. Będzie bez błędów i większe… Nie poddam się!

GRIM

Mnie też się wydaje, że to tylko krótka scenka. Może i warto rozwinąć, nie wiem, jakie masz pomysły.

Popieram Funthesystema w kwestii cudzysłowów.

Tytuł fajny i napisane też nieźle.

Babska logika rządzi!

Cześć ponownie.

GRIMmREAPER, rozważ na spokojnie, czy warto wcielać w życie Twój plan.

  1. Bierzesz uwagi do siebie – w porządku. Ale bierz do rozumu, a nie do serca. Nie martw się nimi, nie frustruj z ich powodu. Dostrzeż to, co niektórzy chcą wskazać, a jeśli nie wiesz, co chcą, to ich pytaj.
  2. Chcesz walczyć? Bardzo dobrze. Ale jeszcze lepiej walczyć o to, aby Cię czytano z przyjemnością i zaciekawieniem. Ja na pewno nie wrócę do poprawianego tekstu, o ile będzie dla mnie jasne, że to coś, co już było. Po prostu nie planuję mierzyć się z czymś, co już znam, zaś sama praca będzie potencjalną korzyścią dla Ciebie (ktoś być może wskaże błędy i różnice, a dodatkowo podpowie, które zmiany są lepsze, a które nie), a dla mnie będzie to ta sama fabuła z jakimiś dodatkami i być może poprawkami. Zastanów się, czy nie mam racji. Jeżeli mam, to zaserwujesz części czytającym nudę. A to nie jest portal do rozwiązywania problemów językowych, tylko do tego, aby zainteresowany mógł przeczytać coś ciekawego. Czy będziesz rad, gdy Twój tekst zostanie pominięty?
  3. Uważam, że zyskasz tylko wówczas, gdy będziesz pisał nowe rzeczy. Z błędami? Zdarza się. Ale za kilkadziesiąt tekstów będziesz znacznie, znacznie lepszy. Będziesz też rozpoznawany, lubiany lub nielubiany, ale jakiś. Siłą rzeczy zajrzysz dziesiątki razy do poradników językowych, nabędziesz wiedzę o zasadach pisowni, których dziś nie znasz, utrwalisz sobie lepsze wzorce i wyeliminujesz kilka złych. Przed laty grałem w każdą sobotę z szachistą lepszym ode mnie. Cały rok. Przegrywałem wszystko, czyli jakieś 300-400 partii. Po roku nastąpił przełom: zremisowałem. Nie przez przypadek. Tydzień później wygrałem pierwszą partię. Dziś gram lepiej, a nie byłoby tego, gdybym nie przegrał 400 partii, nie “ograł się”, jak się to mawia.

     

    Walcz, ale niech to ma możliwie największy sens.

Gdy wymyślę sygnaturkę, to się tu pojawi.

Świetny tytuł. W treści nieco za dużo patosu, jak na mój gust. Czytało się nieźle.

... życie jest przypadkiem szaleństwa, wymysłem wariata. Istnienie nie jest logiczne. (Clarice Lispector)

Tytuł – miodzio. Mocno mnie zachęcił. Tekst sam średni i wydaje się fragmentem, ale jestem ciekawy ciągu dalszego ;)

Won't somebody tell me, answer if you can; I want someone to tell me, what is the soul of a man?

A nie mogłeś edytować tego tekstu?

Babska logika rządzi!

Ale byłoby zamieszanie związane z komentarzami… Również dla mnie jest jakoś niewytłumaczalnie wygodniej :)

GRIM

Spokojnie, nie spinaj się. Krytyka np. Piotra T. jest mega przesadzona. Wymyśla na maxa, a np w jego tekście “

Pewnego dnia był sobie chłopak imieniem Żeralt. Miał 16 lat. Był wysoki i przystojny. Miał niebieskie oczy koloru strumienia. Był bardzo silny i muskularny. Miał piękny uśmiech i wszystkie kobiety do niego wzdychały. Mieszkał w małej wiosce, w której mieszkali sami mężczyźni, bo to była wioska, w której mieszkali i rodzili się legendarni wojownicy, którzy mieli do wykonania ważną misję, którą wyznaczył im los.

był– miał– był– miał– którzy, którzy, których ….także luzik.

Trafiłeś kulą w płot Efarain. Cytowany tekst Piotra T. powstał na potrzeby konkursu Grafomania i celowo jest tak napisany… 

 

Sam szort to raczej fragment, urywek, nawet nie scena. Ciężko oceniać. Sam autor widać stracił zapał i nie rozwinął w pełnowymiarowe opowiadanie.

Po przeczytaniu spalić monitor.

A poza tym, Efarainie, w tym wątku komentujemy i oceniamy opowiadanie GRIMmREAPERA, nie twórczość innych komentatorów. ;)

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Nowa Fantastyka