- Opowiadanie: Yatzeck - Głowa Smoka

Głowa Smoka

Opowiadanie napisane dziesięć lat temu. Dziś bardzo na czasie. Tak wtedy wyobrażałem sobie dość odległą przyszłość. Z każdym rokiem jednak ta odległość niebezpiecznie maleje. Oby nie stała się teraźniejszością.

Dyżurni:

joseheim, beryl, vyzart

Oceny

Głowa Smoka

Przez pierwszą chwilę dziwił się, dlaczego śpi w ubraniu. Potem przypomniał sobie, że wczoraj, pierwszy raz w życiu dał się namówić na virtual. Wspomagacz „V” nie działał już, ale czuł jeszcze jego słodkawy posmak w ustach.

– Tymon… – Sięgnął po telefon, który już ustanawiał połączenie. Sygnał oczekiwania trwał i trwał.

– Taaa… – Z drugiej strony zachrypiał zaspany głos Tymona. – Wiki… Jak tam samopoczucie po wczorajszym?

– Nie wiem…

– Ja też nie mam pojęcia… Powtórka?

– Nigdy więcej. Wykasuj to.

– Nie mów, że ci się nie podobało.

Wiktor przypomniał sobie co przeżył dzięki, zielonej pigułce i zestawowi „V”. W wirtualnej wizji, której poddany został każdy z jego pięciu zmysłów, przeżył to co nie było mu dane nigdy… I nigdy nie będzie. Spotkał Ewę. Spotkał ją tak jak chciał. Na samą myśl odruchowo skrzywił twarz. Ale wiedział, że to co przeżył będzie wspominał do końca życia. Jaka była Ewa naprawdę? Może podobna do jego wizji, może zupełnie nie. Teraz to nie miało znaczenia. Nie spotka jej nigdy. Wirtualnie, bo nie chce. Realnie bo nie może… Ewa zginęła, albo jak woli policja, zaginęła podczas wakacyjnego rejsu, cztery lata temu.

– Wykasuj to i już.

– Stary, wiem jak szalałeś za Ewą, nie chcesz jej spotkać znowu? Chyba dobrze ją wygenerowałem?

– Nie chcę o tym gadać – Wiktor tracił cierpliwość. Normalnie nie rozmawiałby dalej. Rozłączyłby się i szlus. Ale to był Tymon, może trochę narwany i zbyt infantylny. U innych uznałby to za wady, ale zawsze jednak to przyjaciel. – Wykasuj sesję i nie mówmy o tym więcej – głos Wiktora zabrzmiał groźnie.

– Opanuj wentylator stary. Nie chciałem cię urazić. Widziałem jak wyglądałeś po wszystkim. Ale… jak chcesz…

Wiktor przerwał połączenie i odłożył telefon.

– Świat – powiedział w stronę wielkiego ekranu, na którym natychmiast pojawił się obraz. W największej sieci informacyjnej pokazywano właśnie wiadomości dnia. Na czerwonym tle przeźroczystego hologramu, przed ekranem, przepływał tekst: „Niezwykła aktywność wiatru słonecznego przyczyną 15 sekundowego zaniku prądu w emiracie Korsyka. 325 287 ofiar. Straty ocenia się na 168 miliardów dinarów Allaha.” Informacja nie zrobiła wrażenia na Wiktorze. Należał bowiem do zanikającej grupy Chrześcijan Europy, dla których tego typu informacje nie stanowiły powodu do smutku.

Wiktor spojrzał na starodawny, ścienny zegar. Zbliżała się pora pierwszej modlitwy z liturgii godzin. Wezwanie lubił z nich najbardziej. W ogóle lubił psalmy.

– Wyłącz! – wydał komendę w stronę ekranu. W odpowiedzi usłyszał, miękki, miły kobiecy głos:

– Nie możesz wyłączyć wiadomości przed ich zakończeniem. Pozostały jeszcze trzy minuty. Na ekranie pojawił się licznik czasu pokazujący upływające sekundy do końca wiadomości.

Wiktor machnął ręką. Postanowił odmówić poranną modlitwę w domowej kapliczce. Znajdowała się w osobnym pokoju, który – niemałym nakładem finansowym, był wolny od wszelkiego rodzaju podsłuchów, podglądów i został kompletnie odizolowany dźwiękowo.

W kapliczce automatycznie zapaliło się przytłumione światło. Główne miejsce, pomiędzy laserowymi półcieniami zajmowała trójwymiarowa projekcja ołtarzyka, jego główne miejsce zajmowała podobizna Mahometa, a pod nią jarzył się niebiesko napis:

 

محمد

صلى الله عليه وسلم

 

(Mahomet

Pokój z Nim)

 

Nad ołtarzykiem górowało holograficzne popiersie, ubranego w mundur admirała, Emira Europy, Sallaha Al-Bahra. Wiktor uklęknął przed ołtarzykiem. Wykonał znak krzyża. Złożył ręce i powiedział szeptem:

– Niech spadnie siódma głowa smoka. Na te słowa hologramy zniknęły. Rozsunęła się ściana, zza której w miejsce trójwymiarowych projekcji, pojawił się surowy, drewniany krzyż na kamiennym postumencie.

Po skończonej modlitwie Wiktor miał zamiar udać się na spotkanie ze swoim informatykiem. Bardzo mu się nie chciało. Miał ochotę posiedzieć w domu. W ciszy oczyścić umysł z wczorajszego szaleństwa. Ale musiał. Dzisiaj kończył się termin realizacji zapłaty za nielegalną autoryzację domowego ołtarza. Jeśli tego nie zrobi, autoryzacji dokona komputer centrali i oczywiście wszystko wykryje.

Z kwaśną miną sięgnął po, przygotowaną przez automat piorący, sutannę. Była miękka i przyjemna. Wykonana z najwyższej klasy sztucznego jedwabiu. Chroniła przed zimnem, w gorące zaś dni, dawała chłodne ukojenie. Jedynym nieprzyjemnym elementem była sztywna jak obroża, koloratka.

Koniec

Komentarze

Kim będzie ksiądz, kapłan, pastor za dwieście lat? Nie wiem. Czy będzie korzystał z przyjacielskich usług cyfrowych sutenerów? Nie wiem… Ale wierzę, że kultura, która będzie rozdawała karty wyłoni się z próby sił i nie będzie to próba sił wyłącznie militarnych.

Poezja jest chorobą niektórych ludzi, podobnie jak perła jest cierpieniem ostrygi. - Heinrich Heine

Trochę już było tekstów o zalewie islamistów. Zawód bohatera w końcówce stanowi pewne zaskoczenie, ale nie jakiś wielki szok. Dowcipów na ten temat też trochę krąży. Czyli trochę zabrakło puenty.

Jedno mnie zaskakuje – taka pełna konspiracja z kapliczką, a tu nagle sutanna? Nie jest to strój, który łatwo przeoczyć w tłumie.

Napisane całkiem przyzwoicie.

Babska logika rządzi!

Jak na szort to tekst niespójny – albo o wirtualnej tęsknocie za tymi, których nie możemy mieć (czyli namiastce zaspokajania niezaspokojonych pragnień), albo o islamie w zalewie, to znaczy zalewie islamu. Tu mamy dwa osobne tematy – a że ksiądz? No cóż, jeśli byłoby to tylko o tym pierwszym to ok, ale w ogólnym rozrachunku mam po lekturze wrażenie rozdwojenia. Fajnie napisane, choć zauważyłem braki w interpunkcji, a rzadko rzuca mi się to w oczy.

A czy tekst nabrał na aktualności? Nie sądzę. Zalew islamu to medialna wydmuszka, nic takiego nie nastąpi. Już bardziej fajsbuk wypierze nam mózgi i zamieni w zombi żywiące się wirtualną papką.

Podpisuję się pod opinią Michała Pe. Właściwie zawarł tam wszystko, co mógłbym napisać.

Won't somebody tell me, answer if you can; I want someone to tell me, what is the soul of a man?

Cześć.

  1. Mogę, ale nie muszę zakładać, że tekst ma 10 lat. I, jak zapewne wiesz, łatwiej założyć, że nie powstał 10 lat temu. Łatwiej, bo niezmiernie trudno uwierzyć, że ktoś wówczas przejmował się do tego stopnia islamizacją.
  2. Interpunkcja fatalna, a czasami nawet pomysłowa. Dużo takich błędów, które kompletnie mnie zaskoczyły.
  3. Reszta działa się dość spokojnie, bez szału, ale poprawnie.

Gdy wymyślę sygnaturkę, to się tu pojawi.

“Deus vult!” – można byłoby zakrzyknąć, ale po co?

Przeczytałem bez nieprzyjemności, ale zgodzę się, że już było. Kiedyś, coś podobnego chyba Pilipiuk napisał.

Co do opowiadania, uważam, że dobre byłoby jako wstęp. Pokazujesz księdza w łatwiej do sportretowania scence domowego zacisza. A jak wygląda jego życie w społeczeństwie? Jakieś dylematy, trudne decyzje wiary, testy ducha, dwuznaczne moralnie sytuacje…

A tak, zaczęło się i skończyło. Temat do końca nie wykorzystany.

Jakiś błyskotliwy tekst z internetów.

Dzięki za to, że poświęciliście kilka chwil na mój tekst. Dziękuję bardzo za komentarze, od lat piszę i brakowało mi bezinteresownie krytycznych opinii. Wszystkie biorę za dobrą monetę.

Pozwolę sobie jeszcze na kilka doprecyzowań, choć wiem, że dobry tekst nie wymaga egzegezy…

 

Konspiracja z kapliczką i jawny strój księdza nie muszą oznaczać sprzeczności. W opisywanym świecie chrześcijaństwo nie zostało wyeliminowane zupełnie. Ma swoje prawa, ale dom każdego dobrowolnego czy przymuszonego członka społeczeństwa należy do systemu. A wszystko inne, co chciałbyś (chciałabyś) żeby było twoje, najpierw należy do życia publicznego, sterowanego, wytresowanego. Takie jest tu chrześcijaństwo, jawne, ale tylko pod kontrolą i opresją. To taka swoista islamska komuna.

Fakt, interpunkcją rządzą ścisłe reguły, jednak przecinki, wielokropki, myślniki, wykrzykniki, pytajniki itp. mają dla mnie funkcję wspomagającą akcentowanie fraz i rzeczywiście czasem dość twórczo i zapewne błędnie je traktuję…

Nie roszczę sobie pretensji do pierwszeństwa pomysłu, szczególnie przed mistrzami. Umiejscowiłem jednak powstanie Głowy Smoka w czasie by uniknąć, mogącego przeszkodzić w interpretacji opowiadania uprzedzenia bądż posądzenia o jazdę na wyświechtanym vehiculum.

I na koniec… Hasło do otwarcia kapliczki oraz sam tytuł ma swoje znaczenie. Jest nim smok, a właściwie Bestia z apokaliptycznej ewangeli św. Jana.. I tu pojawia się cały ocean znaczeń i roli symbolu siedmiu smoczych głów i samego smoka w Apokalipsie. Ale wtedy to już inne forum i inne okoliczności przyrody… :)

 

Jeszcze raz dziękuję za czas jaki dla mojego pisania znaleźliście. Będę prosił o jeszcze. :)

Poezja jest chorobą niektórych ludzi, podobnie jak perła jest cierpieniem ostrygi. - Heinrich Heine

Mam podobne odczucia co Michał  Pe.  Chyba za dużo srok chciałeś złapać za ogon. W 4k znaków lepiej byłoby zdecydować się na jeden główny wątek ;) 

W żaden sposób nie mogę dopatrzeć się aktualności w tekście napisanym dziesięć lat temu.

Mam nadzieję, że lektura Twoich kolejnych opowiadań dostarczy mi więcej satysfakcji. ;)

 

Głów­ne miej­sce, po­mię­dzy la­se­ro­wy­mi pół­cie­nia­mi zaj­mo­wa­ła trój­wy­mia­ro­wa pro­jek­cja oł­ta­rzy­ka, jego głów­ne miej­sce zaj­mo­wa­ła po­do­bi­zna Ma­ho­me­ta… – Powtórzenia.

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Takie nijakie. Jakbyś nie mógł się zdecydować, w którą stronę pójść.

Kompletnie, ani troszeczuniuniu nie rusza mnie temat islamizacji. To jest już nudne – w kółko gadać/pisać o tym samym. Puste słowa. Ciekawe, że nikt z tym nic nie robi.

F.S

“– Wykasuj sesję i nie mówmy o tym więcej[+.]gGłos Wiktora zabrzmiał groźnie.“

 

“– Niech spadnie siódma głowa smoka. Na te słowa hologramy zniknęły.“

“Na te słowa…” to początek kwestii opisowej, to nie powinno być kontynuacją dialogu tylko początkiem nowego akapitu.

 

Chyba nie do końca zrozumiałam zamysł autora i/lub powody konspiracji bohatera…

"Nigdy nie rezygnuj z celu tylko dlatego, że osiągnięcie go wymaga czasu. Czas i tak upłynie." - H. Jackson Brown Jr

Jeśli faktycznie napisałeś 10 lat temu, to gratuluję przenikliwości :) Sam tekst jest, co już było powiedziane, trochę niespójny. W zasadzie nie jestem pewien, co było tematem przewodnim, a może próbowałeś upchać kilka motywów na raz.

Czaszka mówi: klak, klak, klak!

Tekst nie jest zły, ale trochę mało odkrywczy, no i zakończenie niespecjalne. Tematyka islamizacji ani mnie ziębi, ani grzeje (no dobra, może trochę ziębi, za dużo tego wokół). Napisane dość poprawnie i myślę, że mogłoby być dużo ciekawiej, gdyby tekst był minimum pięć razy dłuższy. Samo to, że musiałeś dodać dość obszerne przypisy, o tym świadczy.

Nowa Fantastyka