- Opowiadanie: Bailout - Dzień z życia sprzedawcy magicznego ekwipażu

Dzień z życia sprzedawcy magicznego ekwipażu

Dużo prawdy, trochę ubarwień. Wszyscy znamy to z jednej ze stron barykady, niektórzy znają z obu ;)

Dyżurni:

ocha, bohdan, domek

Oceny

Dzień z życia sprzedawcy magicznego ekwipażu

 

Dziś sobota, nasze biuro jest czynne krócej, można się trochę wyspać. Powylegiwałem się, nie powiem, ale potem napięcie powoli rosło. Piekielny ogar wypieprzył żwirek dla jeża i zafajdał mi pół sieni. Ech… Sprzątnąłem, kupiłem kobicie świeże bułeczki i w końcu udało się ewakuować do pracy.

Dotarłem piętnaście minut przed otwarciem. Przed drzwiami koczował już jeden goblin, głupi, nawet jak na gobosa. Zaświergolony w mojej koleżance – przychodzi z nią pogadać. Dziś akurat nie miała dyżuru, ale nie odbierałem mu od razu nadziei. Wparował punkt dziesiąta i od razu bełkocze prośbę o sprawdzenie, czy wpłynęła opłata abonamentowa za serwis maczugi. Wpłynęła. No to pyta, jak ustawić, żeby mu się maczuga z tarczą synchronizowała. Tłumaczę, że na maczudze jest numer, tarcza wykrywa wszystkie maczugi w okolicy, więc musi na niej ustawić, aby łączyła się z jego numerem. Wyciągnąłem podobną broń, pokazuję mu, gdzie ten numer. Ten sepleni – “No, ale tam się pokazuje więcej tych maczug”. Mówię łosiowi jeszcze raz, że wybiera swoją, podaje hasło i święto. “Ale tam jest ich dużo. A mogę do was przynieść? To mi ustawicie”. Naprawdę mało kuma. Nie możesz, serwis tego nie obejmuje, kontaktuj się ze Studnią Życzeń. Jeśli będą mieli mało zgłoszeń, to ci pomogą, w przeciwnym razie usługa płatna, dziesięć talarów, dziękuję, do widzenia. “A koleżanki dzisiaj nie ma?” No widzi przecież wyraźnie, że nie ma. “Nie ma, żegnam szanownego pana”.

 Pozbyłem się w końcu typa. Pół godziny spokoju, wpadają dwie elfie pudernice. Jedna z tekstem – “Czemu ja tyle płacę za szklaną kulę?”. “Bo dużo korzystasz, kochanieńka”. “Ja prawie wcale nie korzystam!”. Daję jej wykaz połączeń. “To niemożliwe, pierwszy raz widzę te runy”. Wprowadzam kwestionowany zapis do swojej kuli. Sakwa pudernicy numer dwa zaczyna brzęczeć i świecić na czerwono. Myślałem, że padnę. Taa, pierwszy raz widzi runy, wszystko w temacie.

Wchodzi łysy krasnolud – “Ja z nietypową sprawą”. Jasne, każdy myśli, że jego sprawa jest wyjątkowa, ale ostatnią naprawdę niestandardową miałem pięć lat temu. A tu? Młody krasnoluda za dużo się bawi magicznym toporem i gość pyta, czy da się czasowo blokować te czary. Nie da rady, możesz mu trzonek odkręcić. Wiadomo, jeśli trochę ogarnia, wstawi sobie nowy. Czyli – nie, nic się nie da zrobić. Więcej w sprawie syna nie pomogę, ale psychiatra, to co innego.

Potem pojawia się jakiś roztargniony mag i pyta, gdzie tu jest biuro PiS-u. Paladyni i Skurczygnaty to zupełnie nie moja bajka, więc standardowo odpowiadam, że zielonego pojęcia nie mam, ale chyba gdzieś w pobliżu, bo co chwilę ktoś o nich pyta, a w ogóle to tu nie informacja turystyczna, więc, jeśli niczego nie kupuje, to niech nie zawraca gitary.

Następny wparował śmierdzący ogr (latem to jakaś plaga) z wrzaskiem – “Czemu mi nie działają obrazki w czarodziejskim ognisku?!”. “Blokada windykacyjna, trzeba było płacić abonament”. “Przecież ja leguralnie płacem!!” – i wyciąga plik papierów. Może i regularnie, misiu, ale nie na czas, a poza tym, to nie te faktury. Przedstawiam mu dokładne zestawienie i jadę zdartą płytę, aż uda się go wreszcie pozbyć. Wietrzenie lokalu trwa jeszcze dłużej.

Zanim stan powietrza się poprawi, wbija jakiś niziołek i patrzy podejrzliwie, jakby uznał, że sam mydła nie używam. Mikrus chce zrezygnować z pewnej przedpotopowej usługi. I tu następuje niemiła dla nas obu chwila – dostaje informację, że sprzęt musi zdemontować i zwrócić we własnym zakresie, albo buli sto talarów. “Panie, ale jak to! To jest rozbój, chamstwo i drobnomieszczaństwo! Oni montowali to ze smoczego wysięgnika! Wdrapując się na dach, kark sobie skręcę!”. Sorry, Gregory, nie mój wymysł, nie mój problem. Taki regulamin podpisałeś, ale jak chcesz, to podjadę i zdejmę ci to za połowę ceny.

Jako że tego świata nie tworzyło dobrotliwe bóstwo, na pięć minut przed zamknięciem pojawia się jeszcze, z reguły, jakiś ananas “na dobicie”. Tym razem padło na podstarzałą wiedźmę, której nagle wzrosły opłaty za dzierżawę latającej miotły. Pismo sprzed dwóch miesięcy, dotyczące tej sprawy, jakoś jej umknęło. No i lecimy. Wycofujemy ten sprzęt z eksploatacji, ale jak najbardziej jest tańsza oferta lepszej miotły. Ale, ale. Po miesiącu trzeba wybrać docelowy profil eksploatacji, w przeciwnym razie uaktywni się domyślny. Producent robi wszystko, żeby uszczęśliwić klienta na siłę, więc skończy się też bezpłatna promocja na dopalacz i trzeba go samemu wyłączyć, wprowadzając PIN. W kolejnym miesiącu – podobna historia, wyłącz ekskluzywne opcje wyposażenia lub płacz i płać. Ona oczywiście sama sobie z tym nie poradzi, a syn jest w delegacji. Zgadnijcie, na kogo przyjdzie później wrzeszczeć, że ma jakieś dodatkowe opłaty.

Wypuszczam babulinę pół godziny po zamknięciu i muszę walczyć o drzwi z jakimś rycerzem, który “nie ma możliwości przyjechać innego dnia!”. Poharatał mnie jeszcze kolczugą, skurkowany. Zasuwam rolety i siadam ciężko w fotelu. W domu czeka drugi etat… A może by tak rzucić to wszystko w diabły i wyjechać do jakieś przytulnej samotni w Ephel Dúath?

Koniec

Komentarze

O świetnie, skoro jeszcze sklepik otwarty, to ja szybko się pana poradzę – jak dostroić ten nowy model kołczanu samowypełniającego, bo ja potrzebuję komplet dwunastu strzał 71 cm, sosnowych, koniecznie z białymi lotkami, a co kliknę, to mam pełno jakichś wybuchowych krasnoludzkich bełtów… pół salonu mi z dymem poszło!

 

 

Śmiechowe, nawet mi narracja nie wadzi, a to rzadkość… Śródziemie zawsze miło odwiedzić ;)

Fajne :D

Następny wparował śmierdzący ogr (latem jest z tym masakra)

Chwilę później przychodzi niziołek i mówi:

Jest zima,a oni montowali to ze smoczego wysięgnika! – swoją drogą zgubiona spacja :P

Ja to odebrałem, jakby było lato, a zaraz się okazuje, że jednak zima. To jest pierdoła bez znaczenia w fabule tekstu, ale tak mi się rzuciło. Ja bym napisał przykładowo tak, żeby nie wprowadzać w błąd :

Następny wparował śmierdzący ogr (latem jest z tym jeszcze gorzej).

To tyle z czepialstwa, ogólnie fajne i się uśmiechnąłem, pozdrawiam :)

 

@Żongler

 

Znam te kołczany, pół dnia się nad tym głowiłem. Musisz skasować znak dolara w haśle, bo to kitajski sprzęt i nie przyjmuje wrażych symboli.

Dzięki za odwiedziny, ekwipunek trochę kosztuje, ale śmiech jest gratis ;)

 

@Realuc

 

Dzięki, poprawki ogarnięte, fajnie, że się podobało.

Fajny, gęsty tekst, napisany dobrym językiem. 

Wykorzystam nowonabyte prerogatywy i spróbuję kliknąć :D

To uczucie, kiedy człowiek myśli sobie – “dobra, tym razem już naprawdę piszę coś na poważnie” i znów wychodzi humoreska :D. Dzięki.

Chyba jednak skórkowany, tak jak skórkować i skórkowaniec. Też istnieje taki wyraz.

Pozdrówka.

Możliwe, Rogerze, ale mnie chodziło o tego skurkowanego, a jest on pisany przez “u” zapewne dlatego, że pochodzi od mniej sympatycznego słowa na “skur-“ ;)

Wtedy byłby, tak po prostu, skurwiały.

Nie sądzę. Podobny jest źródłosłów “skurczybyka” i “skurczysyna”, tak więc pozostaję przy swoim i słownika zdaniu, że są to dwa różne słowa.

Sympatyczne, zabawne.

Wprawdzie jakaś fabuła by temu tekstu wyszła na dobre, ale niech Ci będzie. A na przyszłość zapamiętaj – z czegoś takiego można zrobić epizod w czymś większym, ale jako samodzielna opowieść…

Powiedz Ty mi jeszcze, dlaczego w tytule użyłeś słów “sprzedawca” i “ekwipaż”. Ani jednego, ani drugiego tu nie widzę.

Babska logika rządzi!

Ano można by było, sam wiem ;), ale, widzisz, połowę tego tekstu napisałem już dość dawno i tak leżało, biedactwo, odłogiem. Dziś byłem w formie, dopisałem resztę i szybko zapodałem, żeby nie marniało przez kolejne miesiące. Myślę, że ten maluch wystarczająco czekał na wyklucie i to dobry czas na przywitanie się ze światem, bo na zostanie częścią większej całości musiałby czekać jeszcze dłużej. A ja mam jeszcze tak dużo doświadczeń i pomysłów, że coś na dłuższą formę jeszcze na pewno zostanie :)

 

A co do tej drugiej kwestii, to to jest Dział Sprzedaży i Obsługi (fakt, że tu z naciskiem na to drugie, ale w domyśle uprzednio nastąpiło to pierwsze), a “ekwipaż” ma dwa znaczenia, więc myślę, że jest OK.

A, faktycznie, jest jeszcze drugie znaczenie, ale dopiero w Doroszewskim. Jednak racja po Twojej stronie.

Babska logika rządzi!

Podobało mi się i uśmiechnęło. Przyjemny kawałek na wieczór. Warsztatowo nie ma się czego przyczepić, a choć trudno tu mówić o fabule, to jest to sympatyczny “slice of life” z magicznej rzeczywistości. Oby bohaterowi udało się odłożyć na urlop. :)

Dzięki za klik i za przyjemny komentarz na wieczór ;)

Pomysł ciekawy, choć taka ściana tekstu trochę utrudniała czytanie. Szort lepiej by wyglądał z dialogami.

Mimo to parę razy się uśmiechnąłem, więc tekst spełnił swoją rolę ;)

Ledwie ścianka ;). Właściwie zawsze daję standardowy zapis dialogów, ale tu zdecydowałem się na bardziej skondensowaną formę. W końcu tag “pamiętnik” nie jest od parady. Fajnie, że tekst zaorał rolę.

naprawdę niestandardową, miałem pięć lat temu. Młody krasnoluda za dużo bawi się magicznym toporem

Przydałby się jakiś enter albo słowo wstępu, bo trochę nie wiadomo, czy to ta sprawa niestandardowa, czy kontynuujesz poprzednią.

ale chyba gdzież w pobliżu

Chyba “gdzieś”?

 

Przyjemne. Dobra plejada osobliwości i przykłady życiowe. ;)

Korekty naniesione, dzięki za czujność, sierżancie i polecam się na przyszłość.

Przyjemny żart :)

Przyjemnie napisany!

"Jak się ktoś utopił to nie znaczy, że się utopił tylko, że się nie utopił i popełni samobójstwo." - Borowik

Dzięki za odwiedziny, przyjemniaczku :P

Lekkie, przyjemne, poprawne, z humorem, co tu dużo mówić? Podobało mi się i tyle :-)

In a perfect world man like me would not exist. But this is not a perfect world.

Sprzedawcy mniej się podobało, ale ktoś musi ciężko pracować, by śmiać mógł się ktoś. Dzięx.

To tak, jak z takimi dwoma, co przyszli na stację paliw jak nie było prądu i domagali się, żeby im auto zatankować.

Kolega spytał:

Czym, wiadrem?

"Jak się ktoś utopił to nie znaczy, że się utopił tylko, że się nie utopił i popełni samobójstwo." - Borowik

Mi się bardzo podobało. Gdybym mógł dać klik do biblioteki to bym dał.

@Trix

 

To powinni odpowiedzieć – “Nie, kuźwa, benzyną!”

 

@Dalekopatrzący

 

I bardzo słusznie, godnie i sprawiedliwie byś postąpił. Od razu widać, że człowiek światowy i na poziomie.

Bardzo przyjemne i sympatyczne. Normalnie drażni mnie taki styl, ale w Twoim wydaniu jest tak zgrabny, że dzięki niemu wręcz lepiej się czyta. Dobry pomysł miałeś – brak fabuły, po prostu dzień z (niezwykłego) życia. 

Pozdrawiam!

https://www.facebook.com/Bridge-to-the-Neverland-239233060209763/

Wszystko zależy od właściwego rozłożenia akcentów i wyważenia odpowiedniej długości tekstu, żeby dostarczył rozrywki, a nie zmęczył. Cieszę się, że się udało.

Tu się zgodzę – siłą tekstu są odpowiednio zachowane proporcje.

https://www.facebook.com/Bridge-to-the-Neverland-239233060209763/

Zabawny opis pracowitego dnia. ;)

Wolałabym, aby dialogi były zapisane w sposób nieco bardziej czytelny.

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Bardzo fajny szorcik.

Może fabuły tu niezbyt wiele, ale tekst działa bardzo uśmiechająco. ;)

I ten piękny mem XD

Dlaczego Bieszczady to akurat Ephel Dúath? W tamtych stronach od końca Drugiej Ery co chwila coś się działo :P.

Mogło być gorzej, ale mogło być i znacznie lepiej - Gandalf Szary, Hobbit, czyli tam i z powrotem, Rdz IV, Górą i dołem

Pomysł fajny i tekst całkiem zabawny. Niezłe.

@Reg

Jakoś taki zapis dialogów bardziej mi pasował do skondensowanej, pamiętnikowej formy ¯\_(ツ)_/¯

 

@Rossa

Ten mem jest soooł tró :D

 

@Nevaz

A kojarzysz, żeby w tych czasach mieli maczugi synchronizujące się z tarczą, Szerloku :P? Technika poszła do przodu, a i góry po wyeksploatowaniu z zasobów ucichły.

 

@Wszyscy

Dzięki za odwiedziny i wspólną zabawę, a Rossie za klika

Rozumiem, Balioucie. ;)

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Fajne :) Chociaż zrobiłabym z tego coś większego, dodając trochę akcji. Tak czy inaczej bardzo dobrze się czytało, więc daję ostatniego klika :)

Sympatyczny tekst o tajemniczej agencji w świecie fantasy. Mi się kojarzyło z jednym anime, gdzie do lochu szły oficjalne wyprawy nadzorowane przez niejaką Gildię (koniecznie przez duże G). Tam też obsługa klienta-poszukiwacza przygód miała numer za numerem ;)

Kolejne przypadki sympatyczne, ale dobrze, że to koniec końców szort, bo już pod koniec czuć pewne znużenie – zapewne takie same, jakie ma bohater ;) Putna jest więc jak najbardziej na miejscu.

Podsumowując: interesujący koncert fajerwerków, znakomicie sprawdzający się w roli szorta.

Won't somebody tell me, answer if you can; I want someone to tell me, what is the soul of a man?

Dziękuję Wam za odwiedziny, a Katii za dopchnięcie wózka do mety :). Jak widzicie, część ma niedosyt, a część chwali wybór formy miniaturowej. Jestem zadowolony ze swojej decyzji, choć zgadzam się co do potencjału.

 

 

 

Całkiem spoko szorciak. Chętnie poznam kolejne odcinki / dni z życia sprzedawcy magicznego ekwipażu. :)

Nie było takiego planu, ale teraz kto wie, kto wie… To jeden z najlepiej przyjętych moich tekstów, więc w przyszłości wszystko możliwe. No i oczywiście hollywoodzka ekranizacja. Dzięki za wpadnięcie.

Ed Sheeran zaśpiewa.

Zatańczą wkoło drzewa.

 

I Steve Buscemi w obsadzie. Pasuje praktycznie do każdej roli, łącznie z żeńskimi.

Smaczne.

Trafiłeś w mój gust.

No i wiem co to znaczy praca z klientem :)

Cieszę się, że trafiłem w tak wonszkie gusta.

 

Przypomniała mi się jeszcze taka anegdota z życia sprzedawcy. Pracowałem dawno temu dzielnie jako akwizytor (co by nie mówić branża słuszna, bo sprzedawałem książki) i zawitałem do prosektorium. Rzucam na powitanie jakieś “dzień dobry” i, że chciałem pokazać czadowy towar. A jakiś gościu w poplamionym fartuchu, o wyglądzie seryjnego zabójcy, odpowiada na to zachrypniętym głosem – “panie, ja panu mogę trupa pokazać” :P.

Przyjemne :)

Kurczę, no, wprawdzie liczyłem na sławetne “fajne :)”, ale nie narzekam ;). Sprzedajemy zadowolenie, ale od umowy zawartej w lokalu usługodawcy nie można odstąpić (normalnie jak dotyk Midasa, o, proszę i już jest pomysł na nowe opowiadanie).

biuro jest krócej czynne

Przeorganizowałabym: biuro jest czynne krócej.

 w przeciwnym razie, usługa płatna

Bez przecinka.

ostatnią, naprawdę niestandardową, miałem

Bez przecinków, to nie wtrącenie.

 za dużo bawi się

Składnia: za dużo się bawi.

 jak chcesz to podjadę

Jak chcesz, to podjadę.

 Zgadnijcie na kogo

Zgadnijcie, na kogo.

 

Czyli nie tylko ja się wyżywam na niewinnych mieszkańcach światów fantasy? Zacny skecz.

Nie ma mnie - wrócę, kiedy wrócę.

Mnie również się podobało. Tekst lekki, zabawny, a do tego, mimo fantastycznej otoczki, bardzo współczesny. Przez cały czas miałem odczucie jakby autor przepracował dobrych kilka lat w jakimś BOK-u. :)

@Tarnina

Poprawki naniesione, dzięki za odwiedziny. Tu wyżywam się również na mieszkańcach światów s-f: Advanced Cyborgs & Spaceships ;)

 

@Chrościsko

Infolinia, BOK, więcej tego, niż by się chciało. Wszystkie opisane historie wydarzyły się w rzeczywistości, łącznie z “magiczną kulą”, dzwoniącą w torebce koleżanki :P

Chętnie poznam kolejne odcinki / dni z życia sprzedawcy magicznego ekwipażu. :)

O to to – nic dłuższego, bo zmęczy, ale takie szorciki to akurat ;D

Sny umarłych. Rocznik polskiego weird fiction: https://web.facebook.com/phantomboooks/ ;)

Vox populi, vox dei ;), ale żadnych konkretnych terminów. Na razie – odpoczynek w bujanym fotelu, w górskiej pustelni.

Całkiem przyjemne. Jak zauważyła Tarnina, bardziej to w sumie przypomina skecz niż jakieś konkretniejsze opowiadanie. Ale skecz raczej udany, więc zamierzać nie narzekam. Ot, jeśli faktycznie planowane będą kolejne części, nie obraziłbym się na jakiś zarys fabuły :)

Świetna humoreska, czytało się lekko i przyjemnie. Banan na twarzy pojawił mi się już na samym początku, po zerknięciu na ilustracje i pozostał do końca. :) Czekam na więcej w tym klimacie. Dostrzegam potencjał.

Każdy koniec daje szansę na nowy początek...

Cudności. I szkoda, że takie krótkie…

 

Jeden drobiazg wyłapany:

 

Jako, że tego świata… – zbędny przecinek

Historia to uzgodniony zestaw kłamstw.

Dzięx, dziewczyny i chłopaku, zaraz poprawię przecinek. Ciąg dalszy zapewne nastąpi, ale jednak chyba najpierw czas na coś poważniejszego, w najlepszym razie, komediodramat. 

Sympatyczny obrazek, napisany dobrym stylem, więc lektura była przyjemna. Ale takie maleństwo powoduje niedosyt.

Cieszę się, że się podobało. Jeszcze chwila i oskarżę Was o wymuszenie ;). Nie ma wyjścia, będzie ciąg dalszy, ale nie tak zaraz ten ambaras. W sumie to powinienem zrobić akcję na Kickstarterze. Po uzbieraniu pół bańki PLN byłaby fabuła, a przy milionie – efekty specjalne :P

Ja tam poproszę serial animowany. Może też być aktorski z Judem Law albo Tobym Stephensem w roli głównej :D

Historia to uzgodniony zestaw kłamstw.

Ech… Żebyś wiedziała, że marzy mi się kreskówka, bo scenariusze i dialogi mogę trzaskać taśmowo, ale weź tu znajdź kogoś, kto będzie te ruchome malunki i udźwiękowienie robił :/

Nowa Fantastyka