- Opowiadanie: MPJ 78 - List Romea

List Romea

Robiłem porządki na kompie i trafiłem na kawałek jaki stworzyłem w zeszłym roku na grafomanię. Nie wiem co mnie napadło, ale długo nie trzeba było czekać aby powstał kolejny popis grafomaństwa.  

Dyżurni:

brak

Oceny

List Romea

Julio, jak ci na imię kochane blondwłose słoneczko?

Gdybyś mi piękna różo podpowiedziało deczko.

Czy może Kapuletich rodzina, woła cię Katarzyną?

Czy może Zofią cię zowią piękna dziewczyno?

 

Julio, twe włosy noc czarna, chronią imienia tajemnicę

Jam rycerz, co by je poznać całą zjeździłem okolicę.

Pytałem o nie lokaja, co jest z twej służby domowej

On mi na to, że chyba z kołyski wypadłem na głowę.

 

Nie mogąc liczyć na niego zmieniłem swoją taktykę

pluskwę założyłem w twego ojca czarną lektykę.

Liczyłem, że podróżując o tobie będzie rozmawiał

Niestety, całą drogę, on ród Montekich obmawiał

 

Julio, nie wiem, cóż począć mam nieszczęśliwy?

Twój kuzyn, prostak pod okiem nabił mi śliwy

Kochana, list pisze do ciebie, bo co mi zostało?

Gdyby epoka inna, to e-meilem by się go posłało

 

Niestety wiek nie ten. Gołębia więc listem objuczę,

najpierw szczegółowo go o twym adresie pouczę.

Niech ten ptasi posłaniec w służbie naszej miłości,

jak esemes w mig na twym balkonie zagości.

 

Jeśli też mnie kochasz, wyjdź o na balkon o północy

Znak rozpoznawczy, trąbił będę co w płucach mocy.

Julio jak mnie rozpoznasz, powiesz jak zowią ciebie

dzięki temu wreszcie w mym sercu będzie jak w niebie.

 

Uciekniemy wówczas z naszego miasta niecnego.

Prochowe rakiety przysposobiłem do zadania tego.

Ulecimy niczym ptaki w powietrzne przestworza

a za nami pozostanie wendeta rodów, dym i pożar.

 

Polecimy na wyspy do gdzie Londyn i królowa

tam w komputer shopie zaczniemy żyć od nowa

W tajemnicy, rzecz jasna, wywiad do tiwi zrobimy

żeby nas nie mogły znaleźć skłócone rodziny

 

Żyć będziemy skromnie jak Viktoria z Beckhamem

Kupimy na promocji w Szkocji jakiś mały zamek

Tak więc dziś o północy na balkonie spakowana stój

Podpisano zamaszyście Romeo ukochany twój. 

Koniec

Komentarze

Ubawiłam się setnie! 

Pisanie to latanie we śnie - N.G.

Jakaś straszna kokietka z tej Julii, że imienia zdradzić nie chce. Biedny Romeo crying

Letting go is an invitation. Letting go is a choice.

Sympatyczne :) 

Hmmm. Jeśli Romeo był równie piękny jak bystry, to ja się nie dziwię, że laska dźgnęła się sztyletem na jego widok. ;-)

Babska logika rządzi!

Bardzo to ładnie, że wziąłeś sobie na warsztacik temat znany i opisany i napisałeś go po swojemu rymując i poruszając jeden z wątków przymierzający się do sceny balkonowej a opiewający uczucie Romea do jego ukochanej, której imię jakby gdzieś mu się z głowy ulotniło i przeminęło z wiatrem. ;D

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Zaprawdę, dobry to wiersz. Uśmiałem się przednio! Ciekawe podejście do tematu, podkreślone klasycznym rymem niedokładnym. Przyjemnie się czytało.

Popraw tylko ten jeden wers: “Ulecimy w niczym ptaki w powietrzne przestworza” i będzie bardzo dobrze.

Pozdrawiam!

Jai guru de va!

Patrząc w zwyż …i wszystkie laski Twoje! (Minus rokitnik) sie romeo znalazl

Tak teraz tylko muszę poszukać jakiejś co ma balkon :D

 

Nowa Fantastyka