- Opowiadanie: Bailout - Advanced Cyborgs & Spaceships s1e4 - Gwiezdna eks-kadra

Advanced Cyborgs & Spaceships s1e4 - Gwiezdna eks-kadra

Gdzieś daleko, wybuchy hipernowych i czarne dziury niszczą całe światy. Niewzruszony tym, frachtowiec Gawron, leci ku kolejnej przygodzie.

 

(W poprzednich odcinkach:

Epizod 1: http://www.fantastyka.pl/opowiadania/pokaz/17844

Epizod 2: http://www.fantastyka.pl/opowiadania/pokaz/17853

Epizod 3: http://www.fantastyka.pl/opowiadania/pokaz/17899

Pełna wersja “director’s cut”: http://www.fantastyka.pl/opowiadania/pokaz/18030)

Dyżurni:

ocha, bohdan, domek

Biblioteka:

regulatorzy, Nevaz

Oceny

Advanced Cyborgs & Spaceships s1e4 - Gwiezdna eks-kadra

– Zoba na to – rechotał Malogan, rzucając Scooby-chrupka przez całą długość ładowni. Smakołyk już prawie spadał, kiedy kudłacz teleportował się w pobliżu i zgarnął go z mlaśnięciem pyska. – Do zwierzaczków trzeba mieć podejście.

– Zapewniam cię, że mam do niego podejście – stwierdził Nils. Najchętniej podszedłbym do niego z miotaczem ognia, dodał w myślach. Eiko nazwała stwora Leonard, na pamiątkę jakiegoś starożytnego aktora filmów science-fiction. Wszyscy skracali to do “Leo”. Nils skracał to do “Lejek”. 

– Chodźcie do sali odpraw, za pięć minut zaczynamy kółko dyskusyjne – usłyszeli w głośniku głos Kaili.

 

– Temat dzisiejszej narady, jak widać, wybierał Nils – Benn rozpoczął zebranie, wskazując na główny ekran. Widniał na nim napis: “Co dalej? Jak żyć? Who the fuck is Alice Iwa?” Widoczny był też skan ulotki z Saturna Delta, głoszącej: “Dziecku znudził się piesek? Masz alergię na kocią sierść? Dawno nie jadłeś porządnego steku? Schronisko-rzeźnia na SD zaprasza serdecznie.”

– Malogan, to prawda co mówią reklamy, że jeśli użyję tej cwanej funkcji blastera, będę mogła kogoś usmażyć, nie niszcząc tapicerki fotela? – spytała, podejrzanie spokojnie, Eiko.

– Wiesz, kotku, jakoś nigdy nie bawiłem się tymi nowomodnymi wynalazkami, ale jestem prawie pewien, że jeśli przesuniesz ten niebieski suwak, ugotujesz mu mózg, nie niszcząc tapicerki czaszki. – Nils zniknął z pomieszczenia, zanim najemnik skończył mówić, a szeroko uśmiechnięta Eiko, dotknąć przełącznika.

– Po co w ogóle chodzisz po statku z bronią? – spytał cyborg.

– Właśnie po to. Możemy przejść do poważnych tem…? Co tak walnęło? – Rozległo się łupnięcie w kadłub statku, a z sufitu poszły iskry.

– Z nadprzestrzeni wyszedł lotniskowiec, atakuje nas eskadra rakatańskich myśliwców. Nils już biegnie do gondoli dolnego strzelca – poinformowała Kaila.

– Zaklepuję wieżyczkę na rufie. Zedi, leć do kokpitu i kontroluj natężenie tarcz. – Malogan ulotnił się w okamgnieniu, z kosmitą depczącym mu po piętach. W pomieszczeniu pozostały dwie osoby. Przez chwilę panowała cisza. Eiko zastanowiła się. Co najmniej eskadra myśliwców. Minimalne szanse na przeżycie. Nagle poczuła nieopanowaną potrzebę skorzystania z ostatniej szansy przekazania swoich genów.

– Weź mnie na stole. Szybko. –  Rozpięła bluzkę.

– Yyy… Może najpierw jakieś kino. – Benn, jako typ naukowca, preferował wolniejsze tempo, a słysząc jak torpedy fotonowe walą w tarcze Gawrona, niespecjalnie był w nastroju. No i był jeszcze Nils… O ile wciąż żyje. Jak mógłbym ich tak zostawić? – zadręczał się cyborg.

Zanim zdążył poradzić sobie ze skrupułami i przypomnieć, czy odpowiedni narząd nie jest przypadkiem metalowy, psioniczka, z gracją przejeżdżającego przez umysł walca, wyciszyła jego rozterki. Organiczny, wzmacniany elastytanem, zdążył jeszcze pomyśleć…

 

– Zedi, więcej mocy na tarcze! – krzyczał Malogan.

– Dałem już wszystko, reszta idzie w silniki, jeśli zrobię transfer, nie damy rady robić uników – usłyszał w odpowiedzi.

– Chłopie, bariera whisky-mózg ci się rozszczelniła? Czy w kokpicie jest pilot?

– Nie.

– To kto miałby robić te cholerne uniki?! I tak trafia w nas osiemdziesiąt procent tego, czym walą, dużo gorzej nie będzie. Za to, jeśli nie wzmocnisz tarcz, za chwilę nie będą mieli do czego celować. Ja trafiłem dwóch, Nils jednego, nie damy rady załatwić wszystkich. Kaila nie może użyć EMP, bo mają własną, wysokiej klasy, SI, więc móżdży teraz na pełnych obrotach, jak nas z tego wyciągnąć. Musimy dać jej więcej czasu.

– Zrób ten transfer, Zed – odezwała się Kaila. – Mam jeden zwariowany pomysł. Szanse powodzenia, sześćdziesiąt procent.

– Hazard, to lubię – stwierdził łowca nagród.

 

Pomysł rzeczywiście wydawał się szalony. Nadal nie znali sedna mechanizmu przeskoków Leo, ale Kaila, po wykonaniu skomplikowanych obliczeń uznała, że w sprzyjających okolicznościach jest w stanie je kontrolować. Plan był taki: Nils obejmuje stwora, Malogan zachęca go do teleportacji, a Kaila przekierowuje punkt docelowy do maszynowni lotniskowca. Nils rzuca gumą do żucia w generatory i następuje anihilacja materii z antymaterią. W momencie eksplozji teleportują się z powrotem. Słabe punkty były dwa. Założenie, że kudłacz sam z siebie dokona przeskoku w momencie zagrożenia i kwestia ucieczki Gawronem z zasięgu fali uderzeniowej.

– Podoba mi się ten moment, kiedy Nils rusza na samobójczą misję, a ja zostaję na miejscu – skwitował zamysł operacji najemnik. 

– To musi być on,  przy tobie Leo myśli tylko o zabawie – powiedziała Kaila.

– Mamy dziesięć procent tarcz. Jeśli chcecie cokolwiek robić, zróbcie to teraz – głos Zediego nie brzmiał wesoło.

 

Poszycie kadłuba statku w niewielkim stopniu tłumiło piekielny wizg silników myśliwców i tępe dudnienie dochodzących do celu pocisków. Zedi nerwowo dopijał właśnie drugą szklaneczkę whisky. Spojrzał na odczyty, osiem procent tarcz. Nalał sobie kolejną szklankę. Co, do cholery, dzieje się z Bennem i Eiko? 

 

– Może włączyć opcję wibracji? – cyborg powoli się rozkręcał.

– Poproszę.

 

 

Nils i Leo byli gotowi do przeskoku, a Malogan właśnie przymierzał się do łaskotania stwora.

– Zaczekajcie chwilę. Odbieramy przekaz z lotniskowca, daję wam na monitor.

– Tu komandor Max Benson z Komendy Żandarmerii Galaktycznej Kwadrantu S-45. Macie pięć procent tarcz, poddajcie się.

– Najpierw atakujecie z zaskoczenia, a teraz strach obleciał, co, draniu?! – nadał w odpowiedzi Malogan.

– Proponuję, żebyście odwołali eskadrę i sami się poddali – dodał zniecierpliwiony Nils. – Nie mam ochoty na taką rzeź, ale w przeciwnym razie zniszczymy pański statek.

– Bez żartów, nie macie zdolnej do tego broni.

– Nie wiecie co mamy – odpowiedział pilot. – Zapewne ściągnęła was tutaj zawartość naszej ładowni. Jest jasne, że nie zdobylibyśmy tego, dysponując konwencjonalnymi środkami. Ma pan ostatnią szansę, żeby uratować załogę, komandorze. Przypominam, że kończą nam się tarcze.

 

Benson nie dał się przekonać. A może raczej, w jego, typowo militarystycznym, repertuarze zachowań nie mieściła się kapitulacja przed nędznym frachtowcem. Nils miał już szczerze dość zabijania, ale umieranie uśmiechało mu się jeszcze mniej. Uczepił się Leo, teleportował na lotniskowiec i cisnął gumę. Kudłacz szczęśliwie zdążył zrobić przeskok powrotny. Kamery pokazywały ogromną, bezdźwięczną eksplozję i chmurę zjonizowanych cząsteczek, pędzących w ich stronę. Nils, wiedząc, że nie zdąży dotrzeć do kokpitu, natychmiast wywołał awaryjny, wirtualny pulpit sterowniczy, włączył sprzężenie i… Przypomniał sobie o czymś jeszcze. 

 

Zedi leżał w kokpicie, błogo napruty i półświadomy tego, co działo się wokół. Malogan uśmiechnięty patrzył na kosmiczne fajerwerki, serwowane na ekranach w kilku smakach, w zależności od użytego filtru widma. Nic tu więcej nie zdziała. Postanowił wreszcie się odprężyć. Po drodze do swojej kabiny, zajrzał do sali odpraw, gdzie zastał interesującą scenkę rodzajową. Przyglądał się przez chwilę. Tę pozycję nazywają chyba “na jeźdźca apokalipsy”, uznał.

– Można się przyłączyć?

Nagle we wszystkich głośnikach rozległ się “Lot trzmiela” Rimskiego-Korsakowa i głos Nilsa.

– Kochana załogo, zaczynam przyspieszanie z przeciążeniem osiemdziesiąt g. Dla waszej wygody i bezpieczeństwa na wszystkich pokładach zostaną włączone poduszki silikonowo-powietrzne. Życzymy przyjemnej podróży.

– O kurw… – zdążył wykrztusić Malogan, zanim szczelnie zakleiły go pączkujące baloniki.

 

Gawron zakończył hamowanie z przeciążeniem pięćdziesiąt g. Przez jakiś czas, ciszę  na pokładzie zakłócało tylko dobiegające z kokpitu chrapanie.

 

– To twoja noga na moich plecach? – spytała w końcu Eiko.

– He whem. Hylykonowa poduhka bhokuhe mi henhory.

– To nie jest poduszka – wysyczała wściekła i nieco obolała psioniczka. Syntytan miał niezaprzeczalne plusy. Figle mogły trwać bardzo długo. Miał też minusy. Figle mogły trwać bardzo długo.

– Jakby nie mógł porządnego space-bluesa puścić – narzekał, wyswobodzony już najemnik. – Czuję się zgwałcony tym Korsakowem.

– Ho ty powhesz – dudnił spod poduszek głos Benna.

– Malogan, wyjdź łaskawie i pozwól damie i dżentelmenowi doprowadzić się w spokoju do cywilizowanego stanu – wtrąciła się Kaila.

– Chwila, tylko cyknę fotę na… A nie. Czekaj. Jestem małym futrzanym gryzoniem, muszę biec przed siebie, aż walnę głową w ścianę. Czynność powtórzyć. 

– Dzięki, Kaila, ale jak widzisz potrafię o siebie zadbać. Szkoda, że potrafię kontrolować umysł, a nie to drugie, czym oni myślą, za chwilę nabawię się odcisków nabłonka – westchnęła Eiko.

 

Tymczasem, w pobliskiej (no, bez przesady, w pip jednostek astronomicznych dalej) przestrzeni kosmicznej, porucznik Torn Egil z żandarmerii rakatańskiej odpalił awaryjny silnik swojego myśliwca. Frachtowiec majaczył mu gdzieś na krawędzi zasięgu radaru. Pilot włączył ciąg i powoli ruszył w stronę większego statku. Nie powinien mieć powodów do narzekania, jako jedyny przeżył, a Benson nie będzie miał okazji do opieprzenia go za nieudaną akcję. Czuł jednak pewne obawy, bo załoga Gawrona wydawała się bandą świrów na miarę Hansa Górskiego, dyktatora niesławnego Imperium Wielkiej Polonii sprzed kilku wieków. Do cholery, oni tam mieli ustawowy nakaz dzień w dzień jeść bigos, pić wódkę i odmawiać nowennę. A obowiązek noszenia wąsów, nawet u kobiet i dzieci? To tam, czy na planecie krasnoludów? Torn wzdrygnął się. No nic. Przeżył dwie żony, trzy kampanie wojenne i epidemię postępującej leukoencefalopatii wieloogniskowej, połączonej z wścieklizną, na Lupusie. Prawdopodobnie przeżyje i to.

Koniec

Komentarze

Zaczynam się przyzwyczajać do szalonego tempa, nietuzinkowych rozmów, specyfiki humoru i czekam na ciąg dalszy. ;-)

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Dziękuję Pani :) . Zawsze powtarzam – autorze, wychowaj sobie czytelnika. Punkciwo jakoweś byś dała, żeby mi motywacja nie siadła. Dziewczyno, ja te opowiadania na trzeci etat piszę :P .

"Nie wiem skąd tak wielu psychologów wie, co należy, a czego nie należy robić. Takie zalecenia wynikają z konkretnych systemów wartości, nie z wiedzy. Nauka nie udziela odpowiedzi na pytania, co należy, a czego nie należy robić" - dr Tomasz Witkowski

No cóż, chyba nie darowałabym sobie, gdyby z powodu jednego kliknięcia miało dojść do Twojej demotywacji, Bailoucie, a nie wykluczone, że i do zaniechania tworzenia. ;D

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

< Bailout skacze na piłce i klaszcze w płetwy > :D 

Wiem, wiem. Wyrzuty sumienia by Cię zeżarły.

"Nie wiem skąd tak wielu psychologów wie, co należy, a czego nie należy robić. Takie zalecenia wynikają z konkretnych systemów wartości, nie z wiedzy. Nauka nie udziela odpowiedzi na pytania, co należy, a czego nie należy robić" - dr Tomasz Witkowski

Nie wiesz, nie wiesz. Nie mam sumienia, więc nic niczego zeżreć nie może. ;D

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

O, początek i końcówka całkiem w porządku.  Rozwinięcie nieco chaotyczne, ale już niedługo,  a rozgryzę wszystkie postaci ;) 

 

Leonardo polubiłam od razu ;)

Hmmm, a do mnie tym razem nie przemówiło. Jakiś ten humor przaśny. Poprzedni odcinek znacznie bardziej mi się. W tym nie dzieje się w sumie nic, co nie zostałoby zasygnalizowane wcześniej. Acz, przyznaję, metoda walki ciekawa. Co może zrobić taka guma do żucia… ;-)

Babska logika rządzi!

Poprzedni lepszy. Akcja jest, ale dowcipy spadły.

A przy 80 g, to poduszki są tak przydatne jak nasz prezydent. :)

Jakiś błyskotliwy tekst z internetów.

Dzięki wszystkim za uwagi i oceny. Przekazałem załodze. Malogan odpowiedział filozoficznie, że zadowolić wszystkich naraz, to nie jest w stanie nawet regin górski z Io o piętnastu członkach.

 

@lenah Nie wiem co wy widzicie w tym pchlarzu, chyba ubiję gada. A nie, nie mogę, podobno zna Macierewicza.

 

@Finkla Nie sygnalizowałem wyskoku Eiko z Bennem, Ty niedobra, Ty. Wchodząc przez chwilę na rozsądne realia fizyki, to nie zdziwiłbym się, gdyby ilość materii w takiej gumie, anihilując z antymaterią, rozwaliła cały układ planetarny, więc chyba trochę to złagodziłem, ale mogę się mylić :P .

 

@Zalth Inna sprawa, że realia fizyki traktujemy tu dość luźno i mógłbym tak zostawić kwestię przeciążenia. Jednakowoż. Toć od 300 lat w najnędzniejszych frachtowcach seryjnie montują alkomaty i systemy bezwładnościowe, eliminujące odczuwanie wszelkiego dyskomfortu do 50 g. Poduchy były tylko wspomagająco. No i dodam, że jak dostanę dofinansowanie z Unii, to będą lepsze dowcipy. Jakość kosztuje, a prawie cały budżet zżerają efekty specjalne.

"Nie wiem skąd tak wielu psychologów wie, co należy, a czego nie należy robić. Takie zalecenia wynikają z konkretnych systemów wartości, nie z wiedzy. Nauka nie udziela odpowiedzi na pytania, co należy, a czego nie należy robić" - dr Tomasz Witkowski

No dobra, wyskok znienacka, ale to właśnie jest ten przaśny kawałek, który mi się niespecjalnie…

Cała guma to pewnie faktycznie więcej by namieszała. Może niech plunie ćwiartką? ;-)

Babska logika rządzi!

Nie będziemy dzielić gumy na czworo, jak mówi przysłowie. Zresztą, jeśli parę planet zniknie podczas kręcenia odcinka, to trudno. Tego kwiatu pół wszechświatu. Popracuję nad tą przaśnością. Wszystko, cholera, przez  naciski z Ministerstwa Kultury, żeby pokazywać, że seks służy do prokreacji i że przekaz ma trafiać do twardego elektoratu z podlaskich wsi.

"Nie wiem skąd tak wielu psychologów wie, co należy, a czego nie należy robić. Takie zalecenia wynikają z konkretnych systemów wartości, nie z wiedzy. Nauka nie udziela odpowiedzi na pytania, co należy, a czego nie należy robić" - dr Tomasz Witkowski

Pal kosmiczne licho planety, ale co ze stateczkiem, który już nie ma osłon? ;-)

Czyżby laseczka zaszła w ciążę? Proszę bez takich spoilerów! ;-)

Babska logika rządzi!

Spokojnie, osłony już się zregenerowały na eleganckości, tylko rufa trochę osmalona, ale miało być bez spoilerów. Co do ciąży, technika w galaktyce poszła wprawdzie do przodu, ale, na tak wczesnym etapie, nie jestem jeszcze w stanie tego stwierdzić. Ewentualnie mogę zaproponować głosowanie wśród czytelników, jako element interakcji:

  1. zaszła
  2. nie zaszła
  3. doszła
  4. wzeszła
  5. zeszła

"Nie wiem skąd tak wielu psychologów wie, co należy, a czego nie należy robić. Takie zalecenia wynikają z konkretnych systemów wartości, nie z wiedzy. Nauka nie udziela odpowiedzi na pytania, co należy, a czego nie należy robić" - dr Tomasz Witkowski

Jakoś ta część mnie nie ruszyła. Żarty wydawały się jakieś nieśmieszne. No cóż, jak w każdym serialu, bywają odcinki, które nie trafiają. Mimo to czekam na dalsze ;)

Won't somebody tell me, answer if you can; I want someone to tell me, what is the soul of a man?

Hmm. Vox populi, vox dei. Scenarzysta ma szlaban na rower.

"Nie wiem skąd tak wielu psychologów wie, co należy, a czego nie należy robić. Takie zalecenia wynikają z konkretnych systemów wartości, nie z wiedzy. Nauka nie udziela odpowiedzi na pytania, co należy, a czego nie należy robić" - dr Tomasz Witkowski

Szkoda, że potrafię kontrolować umysł, a nie to drugie, czym oni myślą, za chwilę nabawię się odcisków nabłonka

 

Jakieś niezgrabne to zdanie… W ogóle tekst z nabłonkiem raczej do mnie nie trafił. I końcówka trochę jak doczepiona na siłę :P

 

Hmmm, a do mnie tym razem nie przemówiło. Jakiś ten humor przaśny.

Tym razem humor był na moim poziomie, dlatego się spodobało :D.

W zasadzie już od pierwszej sceny ze Scooby-chrupką. Plusik też za space-bluesa (oglądałeś Cowboya Bebopa?). W ogóle, to wstyd się przyznać, bo do tej pory byłem przekonany, że Lot trzmiela napisał Musorgski :o. Ależ bym się wstydu najadł, gdybym zaufał swojej zafałszowanej pamięci, a nie wszechwiedzy Internetu…

 

Mogło być gorzej, ale mogło być i znacznie lepiej - Gandalf Szary, Hobbit, czyli tam i z powrotem, Rdz IV, Górą i dołem

Dzięki za uwagi. W pełnej wersji skasowałem nabłonek – http://www.fantastyka.pl/opowiadania/pokaz/18030. Korsakow czy Musorgski, nie zdziwiłbym się gdyby razem pili wódkę w Petersburgu, więc wszystko zostaje w rodzinie, ale cieszę się, że AC&S uczy i bawi :) . Bebopa oglądałem parę pierwszych odcinków, ale aż tak mnie nie wciągnęło, może kiedyś do niego wrócę.

O, punkcik poleciał. Danke.

"Nie wiem skąd tak wielu psychologów wie, co należy, a czego nie należy robić. Takie zalecenia wynikają z konkretnych systemów wartości, nie z wiedzy. Nauka nie udziela odpowiedzi na pytania, co należy, a czego nie należy robić" - dr Tomasz Witkowski

To posłuchaj soundtracku. Osobiście polecam utwór “Space Lion”.

Mogło być gorzej, ale mogło być i znacznie lepiej - Gandalf Szary, Hobbit, czyli tam i z powrotem, Rdz IV, Górą i dołem

Bebop…heart

link

 

P.S. Już więcej nie offtopuje. :P

Jakiś błyskotliwy tekst z internetów.

Luz, moje opo, daję małą dyspensę na off top. Nie wykluczam poczochrania jeszcze tego serialu, ale, jeśli chodzi o anime, to dla mnie nic nie przebije Shingeki no Kyojin.

"Nie wiem skąd tak wielu psychologów wie, co należy, a czego nie należy robić. Takie zalecenia wynikają z konkretnych systemów wartości, nie z wiedzy. Nauka nie udziela odpowiedzi na pytania, co należy, a czego nie należy robić" - dr Tomasz Witkowski

Nowa Fantastyka