- Opowiadanie: stalowy wilk - „Pieśń Goldmoon”

„Pieśń Goldmoon”

Na podstawie opisu w „Kronikach Smoczej Lancy” – t. II, str. 326.

Dyżurni:

brak

Oceny

„Pieśń Goldmoon”

 

Posłuchajcie mej pieśni, o czasach grozy,

Gdy świat Krynnu i serca spowiły mrozy,

Gdy zapomniano o pokorze Humy,

I za pysznym królem-kapłanem szły tłumy.

 

On to ich zwiódł grzeszną swą nauką,

Chciał równy być bogom miast ich sługą,

Zaślepiony władzą swą nad ludem,

Ku bogom zwrócił serce zatrute,

Chciał pośród nich stanąć równy,

Takoż gniew Wiecznych był słuszny,

I jak Humę do chwał wznieśli za pokorę,

Tak Krynn za pychę pokarali morem.

 

Ach, Istar, któreś było tak piękne,

Teraz na wieki przez bogów przeklęte,

Gdy gniewu się przepełniła czara,

Wiernych kapłanów nie pomogła już wiara,

I rzucono na cię ognistą górę,

Dymiącą w ziemi ostawiając dziurę,

Lęk i przerażenie skazanych na śmierć,

Którzy nie chcieli należną oddać cześć,

Kogo nie zmiażdżyły skały i mury miast,

Lub nie spłonął w świętym ogniu rzuconym z gwiazd,

Ten na zawsze zamilkł pod wodami morza;

Lecz nie umilkł w toni boski pożar,

Bo serca ocalałych przeżarte trwogą,

Miast kajać się, pomstują bogom,

Sądząc iż Odwieczni ich opuścili,

Sami od Stwórców się odwrócili,

Za kataklizm obwinili rycerzy,

I w fałszywych bogów zaczęli wierzyć,

Tak rozpoczął się smutny okres wojen i głodu,

Tułaczych wędrówek ras i narodów.

 

Lecz bogowie wciąż wśród nas mieszkają,

Cierpliwie, by ktoś ich wysłuchał, czekają,

Wśród nich największy – Paladine – bóg jasności,

I Reorx – twórca Krynnu i gwiazd światłości,

I Mishakal – bogini uzdrawiania,

Która mnie, swej kapłance – moc swą dała,

I natchnienie bym prawdziwych bogów chwałę głosiła,

I dusze udręczone nadzieją zrosiła…

Koniec

Komentarze

Chciałabym, Stalowy Wilku, aby Twoje wiersze kiedyś zrobiły na mnie takie wrażenie, jakie na Tobie robią dzieła, które skłaniają Cię do pisania kolejnych strof.

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Przez wiersz niestety ciężko przebrnąć.

"Taki idealny wyluzowywacz do obiadu." NWM

OK, jest jakaś historia. Nie porwało, ale mnie wiersze zazwyczaj nie porywają, więc to o niczym nie świadczy.

Czasami miałam wrażenie, że rytm się sypie. Jak policzyłam w jednym miejscu sylaby, to niby się zgadzało. Może to kwestia cezury?

Babska logika rządzi!

Druga zwrotka, pierwsze połowy trzeciej i czwartej IMO lepsze od reszty :)

 

Wiersz mógłby się sprawdzić jako starożytny przekaz z jakiegoś uniwersum, ale ten wtręt z kapłanką trochę to psuje :( Wychodzi na to, że pieśń o czasach grozy nie jest taka odległa, skoro każe nam jej słuchać jakieś dziewczę, które z dużym prawdopodobieństwem uczestniczyło w opisywanych przez siebie wydarzeniach. Przynajmniej takie wysnułam wnioski, bo jeśli pieśń była jej, to najwidoczniej ułożyła ją, będąc naocznym świadkiem.

Niech to Tiamat pożre, "Dragonlance". :) Ktoś to jeszcze czyta?

Jakiś błyskotliwy tekst z internetów.

@Zalth – nie umiem powiedzieć, czy ktoś jeszcze :) jeśli to pytanie o czasy obecne. Ja to czytałęm jakieś 15 lat temu, a to już przecież starożytność :D

 

@lenah – na ile mogę coś po tych 15 latach powiedzieć, to Goldmoon nie uczestniczyła oczywiście w opisywanych wydarzeniach sprzed wieków, ale znała je że tak powiem historycznie, z przekazów kolejnych kapłanek i nie tylko. Głowy nie dam, ale mogło tam też coś być o odrodzeniu jej zakony w czasach jej niedawnych. Przypadłość wieku – “za dużo” się w młodości naczytało książek i dziś powoli się zacierają niektóre wątki…

 

@Finkla – ja też mam wrażenie ze rytm się czasem sypie… Dziś bym się 10 razy zastanowił nim bym ten wierszy opublikował drukiem w jakimś zbiorczym wydaniu, ale miałem nadzieję, ze tu znajdę jakiegoś fana “Dragonlance”, któremu nie obca będzie sama historia, i przymknie oko na braki w formie ;) Niestety wszystkie moje wiersze w tematyce tego portalu są bardzo stare, jak ja moje życie – starożytne wręcz. Współczesne oczywiście nadal mogłyby nie przypaść Tobie do gustu, ale wtedy mógłbym to wziąć sobie bardziej do serca, a tak to cóż – zgadzam się z Tobą, Waćpani! :)

 

@regulatorzy – oj też bym chciał. Fajnie się robi wrażenie na kimś wymagającym :) No ale chyba w tym wypadku nie jest mi to pisane, ech… może jednak moim trafniejszym powołaniem jest bycie masażystą, a nie poetą…

 

 

 

 

 

Errare lupum est.

Nowa Fantastyka