- Opowiadanie: Gertrud - Głód

Głód

Dribble

Oceny

Głód

Zenek budzi się i natychmiast dostrzega, że kołdra jest przesiąknięta krwią, która sączy się już na podłogę. Twarz zamiera w grymasie pełnym bólu. Z nieufnością podnosi kołdrę, żeby sprawdzić, co stało się z pozbawionymi czucia nogami. W tej samej chwili z łóżka wyskakuje zakrwawiony kot z kawałkiem mięsa w pysku.

Koniec

Komentarze

Drabble drabbla drabblem pogania ostatnio a tu dribble, czyli, że 50? Kot co pożarł przyrodzenie powiadasz? A od tego się czucie w nogach traci? Nie podpasowało bo jakieś niezgrabne te zdania. Źle się czyta.

"Taki idealny wyluzowywacz do obiadu." NWM

Hmm, ja to zrozumiałam tak, że kot zeżarł kalece kawałek nogi. Choć w sumie przyrodzenie pewnie łatwiej byłoby odgryźć…

Letting go is an invitation. Letting go is a choice.

Nie odgryzałam nikomu ani nogi, ani przyrodzenia, więc nie wiem, co łatwiej ;)

Ja zrozumiałam, że to dwie odrębne rzeczy: kot ma jakieś mięso, a nogi zdrętwiały.

Moje rozważania w tej kwestii są czysto teoretyczne, niepoparte doświadczeniem ;-)

Gdyby chodziło o jakieś mięso to skąd krew?

Letting go is an invitation. Letting go is a choice.

Raczej słabe. :(

Żeby kołdra mogła przesiąknąć krwią, potrzebny byłby koński łeb, a nie Kot.

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Chyba że przegryzłby tętnicę udową. Tylko wtedy Zenek by się raczej nie obudził…

Letting go is an invitation. Letting go is a choice.

Może to było krwawiące mięso?

Jest takie określenie: “spać w nogach”. Pytanie, czyje to były nogi?

 

Się porobiło drabbli. Ale tylko jednemu mogło by się jeszcze przydać słów,  Anonimie:)

Jak dla mnie to były nogi. Może ten kot pogryzł nawet kości, bo to przecież, mógł być jakiś fantastyczny kot. 

Idąc śladem  Dogsdumpling tez uważam, że to był kaleka:)

 

Ja też zrozumiałam, że kot odgryzł nogi. Przynajmniej kawałek.

Nie przekonało, nie dałam rady zawiesić niewiary. Co to był za kot, tygrysek? Jakim cudem Zenek przespał (bez anestezjologa) taki zabieg? I aż kołdra nasiąkła, ile tej krwi Zenek miał? I obudził się mimo takiej utraty? Nie bolało? Nie kupuję…

Babska logika rządzi!

A zatem powiadam Wam jak było: Zenek tak na prawdę nie ma na imię Zenek. Żyje i nie ma żadnej kończyny odgryzionej. Leży w łóżku z rakiem z przerzutami na kilka narządów wewnętrznych, nie pamiętam jakich. Ma żonę i pięcioro dzieci (dwoje z poprzedniego małżeństwa). Kilka miesięcy temu stracił czucie od pasa w dół. Nie rusza się z łóżka i potrzeby załatwia do pampersa. Pewnego dnia obudził się i zobaczył w łóżku krew. Kiedy podniósł kołdrę, zobaczył, że jego własny kot zaczął zjadać mu nogę. Z tego, co mi wiadomo, to wygryzł mu kawał miecha z tej nogi. Wcześniej tylko lizał chore miejsca. Nikt nigdy nie wpadłby na pomysł, że zwykły domowy kot może zacząć zjadać swojego właściciela, ale tak właśnie się stało. Ta historia oparta jest na faktach.

Na faktach? Wybacz że zwątpię. Czucie to jedna sprawa, ale przy silnym ranieniu powinny pojawiać się skurcze odruchowe, dosyć intensywne, i one powinny obudzić właściciela nóg. 

Nowa Fantastyka