- Opowiadanie: Mytrix - Krzesło

Krzesło

Tekst powstał ze sceny wyciętej z pisanego przeze mnie opowiadania. Znacząco ją przerobiłem i się zrobił taki szorcik.

Dyżurni:

Finkla, joseheim, beryl

Oceny

Krzesło

W ostatnim pożegnaniu udział wzięło tylko kilka osób. Mama wyściskała mnie i wycałowała. Po jej twarzy płynęły łzy. Chyba zaraźliwe, bo też poczułem wilgoć na policzkach. Starła ją chusteczką i po raz ostatni kazała mi wydmuchać nos tak, jak robiła to setki razy wcześniej: raz jedną dziurkę, raz drugą.

Następnie zabrali ją i – jako głównej zainteresowanej – pozwolili zasiąść w wygodnym fotelu po przeciwnej stronie pokoju.

Zjawił się też mój, o trzynaście lat starszy, brat. Wiem o nim niewiele. Tylko tyle, że uciekł z domu w moje pierwsze urodziny. Poza tym, wyższy od kata o głowę, napawał mnie grozą. Marcin – tak miał na imię – przystanął obok fotela mamy.

Nie widział mnie od czterech lat, a zaszczycił tylko jednym, pogardliwym spojrzeniem. Jego oczy płonęły nienawiścią. Bałem się.

Mamusi też nie pocieszał. Kłócił się z nią.

– Mamo, jak możesz być w pomieszczeniu razem z nim! To przez niego chorujesz.

– To mój syn, chcę być przy nim. – Zacisnęła ręce na poręczach fotela.

– Powinnaś skupić się na leczeniu, a on to diabeł wcielony! Jego przeznaczeniem było umrzeć przy porodzie. Nie przeżyłby, gdyby nie ta przeklęta położna – zaczerpnął powietrza – ta wiedźma! – warknął i zamilkł, widząc, że matka już na niego nie patrzy.

– Moja choroba nie należy do świata żywych, a leczenie – tym razem to ona przerwała, by z trudem nabrać powietrza – nie ma na to lekarstwa. To jest jedyne rozwiązanie.

Urzędnik, jako ostatni ze zgromadzonych, zasiadł, by podpisać wyrok. Swój podpis złożył też kat. Na końcu papiery podali mamusi. Uroniła jeszcze jedną łzę, otarła ją, i złożyła zamaszysty autograf, stanowczo. Jak silna, zawzięta kobieta, którą była. Następnie powróciła do zaciskania palców na podłokietnikach.

Podpis był taki sam, jaki złożyła, gdy lekarze rozłożyli ręce. Gdy oznajmili, że jej syn nie przeżyje porodu. Wtedy zjawiła się położna i zaproponowała mamie rozwiązanie.

A po pięciu latach, w udziale przypadło mi krzesło elektryczne.

Kat podszedł do przełącznika po drugiej stronie pokoju. Skinął głową w moją stronę, w geście oddania honoru, i wcisnął przycisk. Impuls przebiegł kablami przez pomieszczenie do krzesła elektrycznego i…

wstrząsnęło mną. Szarpałem się i wiłem, płakałem i wyłem, lecz przypięty pasami, nie mogłem nic zrobić. Targany emocjami, byłem zły, że tracę matkę z oczu, a przyjdzie mi patrzeć na zieloną ścianę

… i krzesło obróciło się do końca, tak, abym znajdował się plecami do mamusi. Wbiłem wzrok w tę głupią zieloną ścianę. Jakby w takim momencie możliwe było uspokajające działanie tego koloru.

Przypuszczam, że dobrze się stało. Mamie pewnie pękłoby serce, gdyby musiała patrzeć swojemu pięcioletniemu synowi w oczy. Spełnili jej wolę, wykonali zastrzyk. Choć nie mogłem tego widzieć, to co noc śni mi się, jak ręce mamusi opadły bezwładnie po obu stronach fotela.

Koniec

Komentarze

Cześć.

Tak, wiem, że dla zatwardziałych ideologów poniższe będzie bez znaczenia: “jeżeli chcesz opinii ode mnie, to przestać być anonimem”. Przez taką postawę pojawia się tu za dużo kiepskich tekstów.

Gdy wymyślę sygnaturkę, to się tu pojawi.

Dzięki za odwiedziny Piotrze. Maskę zdejmę, lecz pierwsze opinie chcę przyjąć jako anonim.

(Nawiasem mówiąc, czytałem kilka niezłych anonimów)

Miłego dnia.

"Taki idealny wyluzowywacz do obiadu." NWM

Piotrze, kolejna Twoja opinia, o której mogę powiedzieć, że nie zgadzam się z nią całkowicie, aż do ostatniej kropki. Jestem całkowicie odmiennego zdania. Moim zdaniem możliwość anonimowej publikacji jest niesłychanie cenna, pozwala na zebranie obiektywnych ocen.

 

Anonimie, jest mi niesamowicie przykro, ale po jednokrotnym przeczytaniu nie bardzo rozumiem o czym mówi Twój utwór. Rozumiem pojedyncze zdania, nie umiem ich sobie poskładać w logiczną całość.

Mamy pięciolatka, za którego matka oddała życie? Hmm… Jakaś metafora dotycząca poświęcenia? Kwestie medyczne? Nie rozumiem :(

Dla mnie to trochę zbyt mgliste.

Nie powinno być, Ci przykro, że pogmatwałem tekst. Na szczęście, krótki więc wiele czasu nie zmarnowałeś. Właśnie to chciałem sprawdzić czy nie jest zbyt nieczytelnie. Choć z wyjaśnieniami jeszcze zaczekam :) Podpowiem, że kluczem jest to, co matka podpisała w zamian za życie synka.

 

Edit:

Dzięki za wizytę Katimm. Cieszę się, że mimo wszystko się podoba.

 

[Spojler]

 

Dwa słowa pomocnicze:

 

Cyrograf

Eutanazja

"Taki idealny wyluzowywacz do obiadu." NWM

Jaki fajny twist pod koniec! Kurde, myślałem, że to chłopiec siedzi na krześle. Jakieś niejasności są, ale podobało mi się. I po podpowiedzi sugeruję, że położna to szatan i jego warunkiem było, że synek urodzi się żywy jeżeli matka później odda zań życie, mam rację?

Minimalizm i skurwysyństwo zachodzi wtedy, gdy dostajesz zupę w płaskim talerzu.

Może być i tak Wilku. Położna to wiedźma a matka podpisała cyrograf – dusza, za życie syna. Powodowana tym i chorobą, która na nią przez to spadła, poddała się eutanazji. Celowo nie wykładałem kawy na ławę bo to tylko szort, dla zabawy w zgadywanie i właśnie tego twista z krzesłem :)

"Taki idealny wyluzowywacz do obiadu." NWM

Mytriksie drogi, przykro mi to pisać, ale nie urwało…

Nie chodzi o to, że pogmatwane, tylko że w ogóle bez pogłębienia sensu. No dobra, twist fajny. Ale to wszystko. Wrzuciłeś do miksera kilka motywów: cyrograf, eutanazję, egzekucję i wcisnąłeś przycisk. I mówisz: patrzcie jak fajnie wymieszałem. Ale tu trzeba jakiegoś lepszego powiązania niż: to jest złe i to jest złe, to śmierć i to śmierć. Nawet tak krótka forma jak szort zasługuje na taki głębszy sens.

Nie do końca rozumiem, czy matka zginęła na krześle elektrycznym, czy od zastrzyku, a krzesło elektryczne to tylko zasilany prądem obrotowy fotel syna (jeżeli chcesz takiej dwuznaczności, to wystarczyłoby zmienić “krzesło elektryczne” na “elektryczne krzesło” i najlepiej użyć tego sformułowania tylko raz, a potem pisać o np. fotelu). Jeżeli pokój, w którym wszystko się dzieje to nie cela śmierci tylko jakiś gabinet medyczny, to kata powinien zastąpić posępny pielęgniarz (efekt zaskoczenia ten sam, a bardziej się trzyma kupy) a starszy brat (który w przeciwieństwie do czytelnika chyba wie, co się dzieje) powinien mieć pretensje do młodszego, że swoją obecnością narusza powagę ej chwili, a nie do matki, że przebywa w tym pomieszczeniu. Jeżeli akapity kończące i zaczynające się wielokropkiem mają stanowić ciągłość, to wtrącony pomiędzy nie fragment powinien zaczynać się od dużej litery.

Na koniec (żeby te minusy nie przesłoniły plusów): mam wrażenie że rozwijasz się warsztatowo, rzuciło mi się w oczy kilka naprawdę dobrych, a niestandardowych zdań.

Dobrze napisane, lecz dla mnie zdecydowanie zbyt ponure, lubię jaśniejsze rzeczy. 

Michał Kubacki

Cześć ponownie.

  1. Wiesz, czemu staram się marnować minimum czasu na komentowanie anonimowych prac? Bo obserwuję taką prawidłowość (nie jest zaskoczeniem, gdyż tak po prostu funkcjonują ludzie): jesteś anonimowy? Zbesztają twoją pisaninę? W porządku, usuwasz konto/zapominasz o koncie, odpalasz nowe i dajesz swojemu ego kolejną szansę na bycie docenionym i fajnym. Wskutek tego powstaje więcej śmieci niż nie-śmieci. Bo po co się specjalnie wysilać, skoro mogę po prostu próbować więcej razy i przyznawać się tam, gdzie mi to wygodne?

    Przypomnę: to nie jest wyssane z palca.

  2. Silver_advent, w zasadzie w punkcie pierwszym byłaby moja polemika z Tobą, ale nie jest, bo nie planuję wchodzić w polemikę. Anonimowość i jej brak dają na tym forum PRAWIE zawsze równą szansę na obiektywne opinie.

    PRAWIE, gdyż kilka razy wspomniałem, co sądzę o istniejącym tu kółku wzajemnej adoracji. No ale kółka takie też są normą (według mnie) na forach, więc tylko stwierdzam ich fakt.

  3. Wciąż nie lubię czegoś takiego: jest tekst o czymś tam. Cały ma jakieś tam zadanie: pokazać świat, wprowadzić w nastrój – cokolwiek. A na samym końcu serwuje się coś, co jedynie ukazuje inny punkt widzenia, wygładza słowne wieloznaczności albo zaskakuje (bez żadnego uzasadnienia takiego rozwiązania fabularnego, bo upadek meteorytu, nadejście Cthulhu, błąd w Matrixie czy lokalny armagedon w wyniku deszczu skarpetek, które przez lata skrupulatnie gromadził stwór z książki pana Pratchetta, a teraz wymknęły się spod kontroli, są tak samo prawdopodobne).

    Tu właśnie tak się dzieje. W ostatnich 2-3 wierszach.

Gdy wymyślę sygnaturkę, to się tu pojawi.

Oddać trzeba, że kilka ze zdań zawartych w szorcie poprawiał/betował funthesystem (przy okazji opowiadania z którego to wyrwany i przerobiony fragment. Krytykę biorę na klatę. To właśnie nas warsztatem teraz pracuję by kolejny zaplanowany, dłuższy i głębszy tekst był po prostu lepszy od poprzednich ;)

"Taki idealny wyluzowywacz do obiadu." NWM

Niestety podpisuję się pod opinią Cobolda. Nie wciągnęło. Brakowało mi czegoś, co sprawiłoby, że chciałabym się dowiedzieć, jakie jest rozwiązanie zagadki.

 

Warsztatowo – interpuncja może jeszcze nie leży i kwiczy, ale cichutko pokwikuje:

 

W ostatnim pożegnaniu, udział

 

Zjawił się też, mój[+,] o trzynaście lat starszy[+,] brat. – Zjawil się też mój, o trzynaście lat starszy, brat.

 

warknął, i zamilkł widząc, że matka już na niego nie patrzy. – warknął i zamilkł, widząc, że matka już na niego nie patrzy

 

– Moja choroba nie należy do świata żywych, a leczenie – tym razem to ona przerwała, by z trudem nabrać powietrza. – Nie ma na to lekarstwa. – coś tu jest nie tak z tym zapisem; skoro przed dywizem nie ma kropki, a po nim matka kontynuuje wypowiedź to czemu dużą literą?

 

Szargany emocjami, byłem zły[+,] że tracę matkę z oczu

 

ścianę.

…i krzesło obróciło się do końca – dziwny zapis, jeśli kontynuujesz wypowiedź to czemu kropka po ścianę? i po wielokropku powinna być spacja

 

Mamie pewnie pękło by – pękłoby

 

Letting go is an invitation. Letting go is a choice.

Dogsdumplig dzięki za wizytę, za błędy zabiorę się jak dosiądę do komputera – a to się zdarza nieregularnie ;)

"Taki idealny wyluzowywacz do obiadu." NWM

Mytriksie, ależ poprawiaj kiedy chcesz. Nie planuję ponownej kontroli interpunkcyjnej :P

Letting go is an invitation. Letting go is a choice.

Zagmatwany i poszarpany ten szort, że tak enigmatycznie stwierdzę, Mytrixie. Może przez to i pomysł nie poruszył. Przecinki wskoczyły w wielu złych miejscach. Źle mi się czytało. Tekst wygląda jakby niedawno go napisano, nie odleżał i nie został oszlifowany.  :(

Odleżał tylko moja interpunkcja jest jaka jest :D coboldzie matka zgineła na zwykłym fotelu, od zastrzyku. Czy kat był katem czy pielęgniarzem nie wiem, bo to opowiada może i bohater starszy już, ale jako pięciolatek zapamiętał go jako kata. Jedyne krzesło jakie tam było to chłopca elektrycznie obracane. Funthesystem o ile się pojawi to stwierdzi, że jak zwykle przekombinowałem j chciałem w niecałych 3k znaków upiec kilka pieczeni na jednym ogniu. Ale krytyka się przyda wyciągam wnioski co poszło nie tak i czego zabrakło :) za bardzo zagmatwałem, nie stworzyłem głębi + interpunkcja. :D

"Taki idealny wyluzowywacz do obiadu." NWM

Trochę się domyśliłam, ale jeszcze więcej rzeczy było dla mnie niejasnych, zbyt zagmatwanych. Z tych fragmentów, które  zrozumiałam, to cała idea poświęcenia matki nawet mi się spodobała. Jednak było sporo zbędnych elementów,  których objętość mogłeś wykorzystać na jaśniejsze przedstawienie sytuacji :) 

Bez tagów strzelając,  to obstawialam s-f. Jakaś technologia, może połączona z okultystyczną magia, która umożliwia przedłużenie cudzego życia za cenę własnego. 

Mytrixie, ale nad tytułem mogłeś trochę pomyśleć, bo to chyba jeden z najnudniejszych możliwych :D Wiadomo, że innego wydźwięku nabiera w zestawieniu z resztą, ale jest strasznym pójściem na łatwiznę. 

Poza tym ja także mogę się podpisać pod komentarzem Cobolda.

Dla mnie szort jest niezrozumiały, a cała sprawa niesłychanie zagmatwana. Nie przyjmuję do wiadomości dokonywania eutanazji w obecności pięcioletniego dziecka. Skoro nie wykonuje się wyroku, dziwi mnie obecność kata.

 

Na­stęp­nie za­bra­li ją i – jako głów­nej za­in­te­re­so­wa­nej – po­zwo­li­li za­siąść w wy­god­nym fo­te­lu po prze­ciw­nej stro­nie po­ko­ju. – Nie opisałeś pokoju, nie wiem co się w nim dzieje, nie wiem, gdzie znajduje się przeciwna strona pokoju.

 

 Szar­ga­ny emo­cja­mi, byłem zły że tracę matkę z oczu… – Raczej: Targany emo­cja­mi, byłem zły że tracę matkę z oczu

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

@Lenah – dziękuję za opinię ;) z tym sf trochę trafiłaś ha, właściwie to był fragment opowiadania SF, nad którym prace chwilowo przerwałem. W pierwowzorze nie było szatana za to matka miała do wyboru przeniesienie świadomości do maszyny lub umrzeć jak człowiek (na raka), a synkowi nic nie zagrażało. Za to brat był w ciele maszyny i przekonywał ją by stała się taka jak on. Ona jednak chciała pozostać człowiekiem.

funthesystem – tego się spodziewałem, że się pod coboldem podpiszesz, poniosło mnie z tym szortem :) (za to na pocieszenie podpowiem, że prace nad pokemonowym idą pomału do przodu;))

"Taki idealny wyluzowywacz do obiadu." NWM

O, miło :) Prędko wracaj do pracy, bo chętnie reflektuję na taką lekturę:)

Pomysł z gatunku tych mocnych i niezbyt poprawnych. Polityka miesza się z fantastyką, tworząc ciężką mieszankę. Ogólnie na plus, chociaż większych emocji podczas lektury nie odczułem.

Hmmm. Mam wrażenie, że zbytnio zagmatwane, że za bardzo wychodzisz ze skóry, żeby czytelnika nabrać. Przez to wiele rzeczy wygląda na kłamstwa, a nie drobne niedomówienia: przypadło mi w udziale krzesło elektryczne, przypięcie pasami (pięciolatków już się nie przypina do krzesełek), kat…

Babska logika rządzi!

Trochę poszczekam :)

@Finklo – To jest chyba retrospekcja i myślę, że czas nie jest tu nakreślony więc możliwe, że akcja dzieje się kiedy jeszcze przypinało się dzieci do krzesełek.

@belhaj  –  Polityka, która miesza się z fantastyką wcale nie musi być ciężką mieszanką. Powiedziałbym, że to bardzo ciekawy element. Ja kocham politykę w światach fantasy (AS i Martin) i sam tworzę opowiadanko z intrygami politycznymi. Zgodzę się jednak, że tekst nie wzbudza większych emocji.

Minimalizm i skurwysyństwo zachodzi wtedy, gdy dostajesz zupę w płaskim talerzu.

O dyskutujecie ;) Czy się pięciolatki przypina czy nie, chodziło o to żeby nie wstał i nie patrzył jak mama poddaje się eutanazji. Funthesystem pytał po mnie (przy innej okazji) dlaczego pięciolatek jest przy tym obecny i sam nie umiem na to pytanie do końca odpowiedzieć, być może uszanowano wolę matki.

Finklo przyznaję się, za bardzo zależało mi na oszukaniu czytelnika, mogłem to zrobić subtelniej ale cieszę się, że napisałem to w ten sposób,terwz wiem czego się wystrzegać.

Nie wzbudzanie emocji biorę na klatę. Wilku czemu warczysz na belhaj'a, skoro powiedział, że to jest na plus? (Nie ma co bronić słabego tekstu lepiej się pogodzić z tym, że taki jest i napisać coś lepszego :D )

Wszystkich Pozdrawiam!

P.S. Czemu odbieracie tekst politycznie? Temat eutanazji?A nie skupicie się na podpisywaniu cyrografu ;D

"Taki idealny wyluzowywacz do obiadu." NWM

Wilczku, chodziło mi o to, że przypina się maluchy, które ledwo co opanowały mobilność i jeszcze nie kumają, że jak spadną z krzesełka na podłogę, to zrobią sobie kuku. A pięciolatki to już całkiem bystre młode ludziki, niejednym potrafią dorosłego zaskoczyć.

Jeśli narratora przypięto po to, żeby nic nie widział, to tym bardziej widać braki logiki: po co w takim razie tam był, skoro w kulminacyjnym momencie ani on nie widział mamy, ani mama jego? I po co specjalnie na tę okazję konstruować elektrycznie napędzane krzesełko do unieruchamiania przedszkolaków? Dużo prościej i mniej traumatycznie byłoby trzymać dzieciaka na rękach (jeśli już faktycznie musi tam być) i w odpowiedniej chwili zakryć mu oczy albo przytulić buzię do klaty dorosłego.

 

Babska logika rządzi!

Czemu akurat to krzesło sprawia Ci tyle problemu Finklo? Ono jest potrzebne by oszukać czytelnika. Ale jako, że próbowałem być oszczędny w znakach (co wyszło na niekorzyść), nie zamieszczałem opisów w których mógłbym szukać na to wyjaśnienia :)

"Taki idealny wyluzowywacz do obiadu." NWM

Bo ma siedzisko zbyt grubymi nićmi szyte. ;-)

Babska logika rządzi!

Bo to włóczka :D

"Taki idealny wyluzowywacz do obiadu." NWM

Cze-e!

 

Zupełnie w szczerość popadłszy, nie przekonało mnie w tym tekście właściwie nic. Zrozumiałem – no dobra, potwierdziłem sobie, że zrozumiałem – wszystko dopiero po lekturze pierwszych komentarzy. Czyli jest mętnie i nieklarownie.

Nadal nie rozumiem też, po co cała ta eutanazja? Skoro przyszło zapłacić za życie dziecka, to czemu położna sama się o duszę nie upomniała, tylko matka dobrowolnie się rach-ciach-ciach? Do końca powinna chcieć być z dzieciakami, zwłaszcza, że młody to jeszcze naprawdę dziecko.

Postawa starszego chłopca też jakaś taka nie bardzo wiarygodna – dorosły typek zasadniczo, pełnoletni, a zachowuje się jak nadąsane dziecko – jego kwestia jeszcze mniej. Mam wrażenie, że to takie na siłę wpychanie informacji potrzebnych do zrozumienia wszystkiego przy jednoczesnej próbie uniknięcia – za co plus; zawsze – chamskiej łopatologii. Niemniej i tak nie wyszło to zbyt zgrabnie.

Nie wiem w jakich realiach rozgrywa się ta scenka, ale w naszych obecnych o eutanazję raczej trudno, nawet w krajach, gdzie jest legalna. Nie mówiąc już o tym, że wykonują ją raczej lekarze, nie kaci, a zmuszanie dzieci, by patrzyły – czy po prostu były obecne przy tym – jak matka popełnia samobójstwo, jest zwykłym skur(cenzurka). Co dziwniejsze, tego (cenzurka)wysyństwa dopuszcza się właśnie sama matka. A inni jej na to pozwalają. W imię czego?

Ogólnie dużo zamętu, a gdy już wszystko się wyklaruje, powstaje… jeszcze więcej zamętu. Wniosek nasuwa mi się więc taki, że z tymi twistami po prostu przekombinowałeś, bo nie wypada to ani wiarygodnie ani specjalnie ciekawie.

 

Peace!

"Zakochać się, mieć dwie lewe ręce, nie robić w życiu nic, czasem pisać wiersze." /FNS – Supermarket/

Cieniu, dzięki, że się pojawiłeś i przemknąłeś pozostawiając po sobie komentarz niekrótki. Z zarzutami się zgadzam i biorę na swą zuchwałą chęć przekombinowania w 3k znaków :D Obiecuję poprawę :)

"Taki idealny wyluzowywacz do obiadu." NWM

Cześć!

Ujmę to brutalnie: zmarnowałeś pomysł, zmarnowałeś świetnego twista.

Takich tekścików mam na pęczki w zakurzonym folderze. Czekają na swoją kolejkę. Czekają, bo może urosną w samodzielne, pełnoprawne opowiadanie, albo posłużą jako część składowa do czegoś większego.

Cierpliwość, to tutaj słowo kluczowe. Nie trzeba było wycinać. Jak nie masz pomysłu co dalej robić, to do szuflady taką historię. Czas działa w takich przypadkach świetne rzeczy i daje miejsce nowe pomysły. Bo potencjał jest!

Pozdrawiam. :)

Jakiś błyskotliwy tekst z internetów.

Life is brutal :D Ale historia, z której to wyrzuciłem kurzy się i czeka na swoją kolejkę :)

"Taki idealny wyluzowywacz do obiadu." NWM

po raz ostatni kazała mi wydmuchać nos tak, jak robiła to setki razy wcześniej: raz jedną dziurkę, raz drugą.

Bardzo mądra mama. Dmuchając obie na raz, można się nabawić zapalenia ucha. Tak mi się przypomniało. :D

 

Zjawił się też, mój o trzynaście lat starszy brat.

Ee? A na cóż tu ten przecinek?

 

Jak silna, zawzięta kobieta, którą była.

Wolałbym wyczytać to z jej zachowania i wypowiedzi, a nie przyjąć za pewnik tylko dlatego, że narrator tak mówi. Show, don’t tell.

 

Mogę się jedynie podpisać pod opiniami wcześniej komentujących, Mytrixie. Osobiście nie ogarnąłem do końca kto w sumie umarł w finale. Tylko matka? Tylko dzieciak? Oboje? Wówczas, zależnie od przyjętej wersji, słowa brata mają sens albo nie. Niecałe 3k znaków, a pomieszałeś tak, że hoho.

Warsztatowo za to fajnie, nie potykałem się.

Pozdrawiam!

Dzięki Jasnostrony :) ino tylko matka umarła. Przecinków nie poprawiłem bo nie mam kiedy do komputera zasiąść :D Za to cieszę się, że udało się bez potknięć :)

"Taki idealny wyluzowywacz do obiadu." NWM

Też się wtrącę.

Z tekstem byłoby wszystko okej, gdyby wypędzić z niego diabła. Nie wspominać o Szatanie, cyrograf olać, no, może potraktować bardzo metaforycznie. I niech matka nie wygłasza kwestii o tym, że jej choroba nie jest z tego świata.

Dostajemy wtedy inną, nieco paskudniejszą od naszej, rzeczywistość, w której samobójstwa, eutanazje a może i egzekucje, zgodnie z tradycją i prawem odbywają się publicznie, w obecności rodziny, mistrzem ceremonii jest kat, i tak dalej. Być może i dzieci też podlegają tym… zwyczajom, więc sugestia, że narrator jest przypięty do krzesła elektrycznego przestaje razić niedorzecznością.

No i jest matka, której w obliczu bezradności "mejnstrimowej" medycyny, zaproponowano doświadczalną metodę/alternatywną kurację/obrzęd magiczny, o wysokim ryzyku wystąpienia wyjątkowo paskudnych powikłań w ciągu następnych paru lat…

Okazuje się, że cały tekst ma ręce i nogi. Pozostaje co najwyżej zarzut zbyt wysokiego stężenia prób robienia czytelnika w konia, na milimetr kwadratowy powierzchni ekranu. Ale o tym wiesz.

Mamy za to interesującą migawkę, wycinek historii ze świata, należycie opisanego w obszerniejszym tekście. Tym, który właśnie dojrzewa sobie, nabierając szlachetnego smaku i aromatu.

Pozdrawiam!

Dla podkreślenia wagi moich słów, Siłacz palnie pięścią w stół!

Dopiero po przeczytaniu komentarza Wilka zrozumiałem o co chodzi. Przeczytałem jeszcze raz i jest OK :)

Rzeczywiście widać, że tekst powstał z wyciętej sceny z czegoś większego, bo jest okropny natłok motywów – wiedźmy, przeklęte dzieci, kara śmierci, choroba. Taki mixup ma swój urok, ale przydałby się jakiś lepszy kontekst do tej historii.

No rest for the Wicked https://www.facebook.com/thewickedg/

Bardzo mi miło, że rozjaśniłem. Chociaż Cieniu nie będzie kontent jak okaże się, że byłem twoim światełkiem w tunelu, Wicked.

Minimalizm i skurwysyństwo zachodzi wtedy, gdy dostajesz zupę w płaskim talerzu.

Napiszę bez ogródek – od drugiego akapitu już wiedziałem o co chodzi. Może to wina właśnie tego, że to fragment z całości. Gdyby było inaczej skonstruowane? Chociaż… nie wiem.

Króciutkie, ale dobrze napisane.

F.S

Dzięki za kolejne wizyty.

 

@thargone – dzięki za opinię, wysoce prawdopodobne, że masz dużo racji w tym co napisałeś :)

 

@Wicked – wybacz natłok :D

 

@FoloinStephanus – Cieszy mnie, że dobrze napisane, a co do wszelkich zarzutów, to biorę na klatę :)

 

edit:

Znalazłem chwilkę by nieco poprawić interpunkcję (dzięki dogsdumpling) i zmieniłem “szargany” na “targany” (dzięki Reg.)

"Taki idealny wyluzowywacz do obiadu." NWM

Miło mi, że się przydaję. ;)

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Gdyby autor nie wyjaśnił w komentarzach, że chodzi o cyrograf, nigdy bym się tego nie domyślił.

Trochę zbyt pokićkane, bez komentarzy nie wiedziałbym, o co chodziło z tym krzesłem elektrycznym i kto w końcu umiera. Poza tym widać, że to fragment, za mało się te elementy (wiedźma, czary i eutanazja) trzymają kupy. 

„Często słyszymy, że matematyka sprowadza się głównie do «dowodzenia twierdzeń». Czy praca pisarza sprowadza się głównie do «pisania zdań»?” Gian-Carlo Rota

Dobre opowiadanie, ale za mało podpowiedzi dla Czytelnika.

https://www.facebook.com/Bridge-to-the-Neverland-239233060209763/

Dzięki za opinie :)

"Taki idealny wyluzowywacz do obiadu." NWM

Nowa Fantastyka