- Opowiadanie: zygfryd89 - Szary dziad

Szary dziad

Niektórzy “Szarego dziada” pewnie pamiętają. Trzy lata temu pojawił się w “Fantastycznych pojedynkach” (dając mi zwycięstwo w finale). Tamta publikacja miała miejsce w hyde parku, w temacie, którego chyba już nie da się odnaleźć. Więc publikuję, żeby pojawił się na moim profilu. Miłej lektury.

Założenia konkursowe – limit 2500 znaków, słowo kaduceusz jako klucz i oczywiście fantastyka.

 

P.S. Świetny to był konkurs, może uda się go wskrzesić?

Dyżurni:

Finkla, bohdan, adamkb

Oceny

Szary dziad

 Stał głęboko w lesie chyba od początku świata. Miejscowi nazywali go Szarym Dziadem. Nikt nie wiedział, kogo ów posąg przedstawia ani czyjego jest autorstwa.

– Jak byłam w twoim wieku – powiedziała kiedyś Dominikowi babcia – odwiedzaliśmy Dziada i organizowaliśmy zawody, kto odważy się go dotknąć. Niektórzy to robili. Nikt jednak nie śmiał zabrać mu kaduceusza.

– Czego?

– Laski, którą się podpiera. Ponoć kto ją weźmie, obudzi śpiące w lesie bestie.

Chłopca przeraziły te słowa i nocą nie zmrużył oka. Z czasem jednak zaczął śmiać się ze swego strachu.

W pogodny, letni poranek Dominik zaprowadził do lasu dwoje swych przyjaciół – Karola i Anię, rodzeństwo, które sprowadziło się do wioski ubiegłej zimy. Minęli opuszczoną chatkę leśniczego, pokonali pagórek, na którym pnie sosen krzywiły się śmiesznie, przeszli przez wąwóz, potem wzdłuż starych torów kolejowych i dalej na południe, gdzie las był najgęstszy i najmroczniejszy.

Dziad stał wśród drzew na pochłoniętym przez ziemię postumencie, spoglądając kamiennymi oczyma. Wykuto go z szarej skały, jedynie laska była czarna jak bezgwiezdna noc.

– Nie wygląda na dziada – zauważył Karol.

Dominik przyznał mu rację. Nie potrafił tego wyjaśnić, lecz kamienny mężczyzna wydawał się młody i stary zarazem.

– Kto to może być? – zapytała dziewczynka. Nie umieli jej odpowiedzieć.

Podszedł i klepnął Dziada w plecy. Ania również się odważyła; pogłaskała rzeźbę po głowie. Jedynie Karol obawiał się zbliżyć.

Dominik nie potrafił uwierzyć, że kiedyś bał się tego posągu. Spędzili w jego towarzystwie wcale miły poranek.

Gdy już mieli odejść, chłopiec raz jeszcze spojrzał na kaduceusz. Smukła, mizerna laseczka wyglądała, jakby miał ją porwać byle podmuch wiatru.

Nie była przymocowana. Wyjął ją delikatnie z kamiennej dłoni.

– Oddaj mu to – odezwał się Karol. – Ciocia mi opowiadała, że kto weźmie Dziadowi laskę, gubi się w lesie i umiera.

– Dobrze, dobrze.

– Chodźcie – rzuciła zlękniona Ania. – Czas wracać.

Towarzysze Dominika ruszyli w kierunku torów.

Chłopiec obracał w dłoni laskę, oparł się na niej tak, jak to robił posąg.

Nagle zamarł.

Dostrzegł siebie, idącego w stronę przyjaciół. Drugi Dominik spojrzał na niego obłąkanym, dziwnie radosnym wzrokiem. Pełnym wdzięczności.

Chciał krzyknąć, lecz nie zdołał. Jego ciało znieruchomiało. Czuł zimno. Kamiennymi oczami widział oddalające się trzy sylwetki.

– Oddałeś laskę? – usłyszał Anię.

Obcy, choć należący do niego głos potwierdził. Dźwięki rozmowy cichły. Zniknęli.

Został tylko on i las.

Koniec

Komentarze

Pamiętam ten tekst. Naprawdę fajnie napisane i pełnokrwista historia w tak niewielkiej ilości znaków. 

"Czasem przypada nam rola gołębi, a czasem pomników." Hans Ch. Andersen ****************************************** 22.04.2016 r. zostałam babcią i jestem nią już na pełen etat.

Chociaż nie lubię tego słowa, to jednak napiszę: ale fajne!

Nie znałam tego tekstu i cieszę się, że go tu wrzuciłeś. 

Pisanie to latanie we śnie - N.G.

Ciekawy pomysł, ale jak dla mnie bez przesłania. 

na którym pnie sosen krzywiły się śmiesznie

Tu mi zgrzytnęło, możesz pomyśleć nad zmianą szyku na “pnie sosen śmiesznie się krzywiły”. I nie jestem pewien, jak to wygląda kiedy pnie sosen śmiesznie się krzywią…

Poza tym dobrze napisane. 

Nie pamiętałam “Szarego dziada”. Pewnie za krótki.

Limit morderczy, wycisnąłeś z niego, ile się dało. Historyjka ma swój klimat.

 

A jeśli marzy Ci się konkurs, to może, jako zwycięzca (i bohater) coś ogłosisz? Dawno już nic nie było na portalu… :-)

Babska logika rządzi!

Dobrze pamiętam Szarego Dziada i bardzo się cieszę, że mogłam raz jeszcze przeczytać tę świetną historię. ;-)

 

Do­mi­nik ob­ra­cał w dłoni laskę, pod­parł się na niej tak, jak to robił posąg.Do­mi­nik ob­ra­cał w dłoni laskę, o­parł się na niej tak, jak to robił posąg. Lub: Do­mi­nik ob­ra­cał w dłoni laskę, pod­parł się nią tak, jak to robił posąg.

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Rewelacyjny szort. Najlepszy jaki czytałem. Jedyny szort, który naprawdę mi się podobał.

A mnie nie przekonało. Zaczyna się fajnie, obiecuje przyjemny, horrorowy klimacik, ale kończy się zupełnie mdło i bez przytupu. Zabrakło atmosfery grozy; czyli jednak limit szkodzi, krzywdzi i trzeba unikać ;) Taka opowiastka dla dzieci trochę. Ale ładnie napisane. 

Me dicen el desaparecido /Fantasma que nunca está /Me dicen el desagradecido /Pero esa no es la verdad

Dobry tekst :) takie pojedynki z niskim limitem mogą być ciekawe.

"Taki idealny wyluzowywacz do obiadu." NWM

Dobry króciak :) Dziwię się, że do szortala go nie wysłałeś. Klik!

Tylko nie "Tęcza"!

– Chodźcie – rzuciła zlękniona Ania. – Czas wracać.

Jego towarzysze ruszyli w kierunku torów.

A nie “jej towarzysze”? Z kontekstu by wynikało, że ruszyli Ania i Karol, ale ten zapis mi trochę miesza.

 

Było mrocznie, tajemniczo i interesująco, a znaków ledwie 2,5 tysiąca. Chapeau bas. ;)

 

 

Dzięki za opinie i poprawki.

 

Funthesystem:

 

:)

No dobra, może trochę przesadziłem, ale drzewa krzywią się, gdy rosną na osuwających się  skarpach. Pomyślałem, że dla dzieciaka taki wygląd może być zabawny.

 

MrBrightside, cały tekst jest z perspektywy Dominika, więc ten podmiot uznałem za domyślny. A “jej” być nie może, bo to Ania i Karol ruszyli, a Dominik został.

Domyśliłem się tego z kontekstu, ale według mnie zapis jest nieco niefortunny, bo sugeruje, że “jego” odnosi się do Ani. ;) Ja bym usunął zaimek albo zmienił go na “Towarzysze Dominika”.

Zygfrydzie, zaspokoiłeś moją ciekawość. Zdjęcie tłumaczy wszystko :D

Ładna mała rzecz. Zakończenie jakoś specjalnie nie zaskoczyło, ale… zaskoczyło. A teraz inna perspektywa, żeby komentarz był dłuższy, Cieniu wydawał się mądrzejszy, a język nasz polski piękny należytego doczekał się docenienia: zakończenie nie zdziwiło, ale pasuje. I nawet limit tu nie przeszkodził, bo gdyby rozwlec ten tekst, to – choć pewnie wcale nie byłby gorszy – straciłby sporo na zajebistości. Bo wycisnąć tyle z tylu, to już jednak zajebistość.

 

Peace!

"Zakochać się, mieć dwie lewe ręce, nie robić w życiu nic, czasem pisać wiersze." /FNS – Supermarket/

A ja się do niczego nie przyczepię.

Skrojone na miarę, ani za długie, ani za krótkie. Zakończenie zaskoczyło i przeraziło.

Kłaniam się z szacunkiem!

Jak na taki krótki tekst, to naprawdę przyjemnie się czytało. Podobało się. :)

"Myślę, że jak człowiek ma w sobie tyle niesamowitych pomysłów, to musi zostać pisarzem, nie ma rady. Albo do czubków." - Jonathan Carroll

Też znałem wcześniej tego szorta. Krótki, zwięzły z dobrą puentą.

Dobre !

Przyjemna rzecz! Podobnie jak gravel, też sądzę, że po wstępie z tajemniczym posągiem atmosfera grozy nieco opada, a szkoda. Niemniej w kategorii szortów wysoka półka, dla mnie na piątkę z plusem.

Świetne. yes

Czytałam to już, nadal mi się podoba :)

Genialne. Przestraszyło i zaskoczyło, a niby tylko taki niewinny szorciak :)

... życie jest przypadkiem szaleństwa, wymysłem wariata. Istnienie nie jest logiczne. (Clarice Lispector)

O kurdebele! Fun mówił, że bez przesłania? Phi! Ja tam przesłanie znalazłem, a nawet i dwa.

Pierwsze: Ciekawość to pierwszy stopień do piekła, dwa: Nie tykaj cudzych rzeczy. Myślę, że gdyby się zastanowić to i by się trzecie znalazło, a może nawet i więcej. To oczywiście banalne przesłania, ale mimo, że są tak pospolite to się do nich nie stosujemy ;)

Minimalizm i skurwysyństwo zachodzi wtedy, gdy dostajesz zupę w płaskim talerzu.

Ciekawość jest fajna! :-)

Babska logika rządzi!

Nie przeczę, ale co za dużo to nie zdrowo ;-)

Minimalizm i skurwysyństwo zachodzi wtedy, gdy dostajesz zupę w płaskim talerzu.

Ładne i skojarzyło mi się z Panną Nikt. Tam jest taki posąg w lesie, na który mówią, że to panna z rybą… 

"Ateny są jak ospały koń, a ja jak giez, który próbuje go ożywić". Sokrates

Dobre opowiadanie i zakończenie takie, jakie lubię :)

Urocze :)

dobre, krótkie i treściwe. Wizja przerażająca. Opowiadanie skojarzyło mi z tekstem Mastertona ze zbioru ‘dwa tygodnie strachu’ – kto przespał się z taką jedną babką stawał się nią. Potem ten nieszczęśnik w ciele kobiety polował na innego faceta i wchodził w jego ciało i żył jego życiem.

Klimatyczne i niepokojące.

Świetny szorcik, Zygfrydzie! :)

"Tam, gdzie nie ma echa, nie ma też opisu przestrzeni ani miłości. Jest tylko cisza."

Dziękuję za wszystkie komentarze :)

Wróciłem tu, bo ten szort jest naprawdę dobry.

Przy okazji taka uwaga: skoro jest to posąg, a nie pomnik, to moim zdaniem lepiej byłoby napisać, że wykuto go w skale niż wzniesiono go ze skały.

Gratuluję i pozdrawiam.

To posąg różni się czymś od pomnika? W znaczeniu, nie w konotacjach?

Babska logika rządzi!

Finkla:

Powstaje pytanie, czy posąg się wznosi, czy rzeźbi (wykuwa) w kamieniu, skale itp.

Jeśli chodzi o różnicę, to spójrz na pomnik Grudnia’70 i powiedz, czy to jest posąg.

W drugą stronę: mam w domu posąg Buddy. Nie uważam, żeby to był pomnik.

W skrócie: nie każdy posąg to pomnik i odwrotnie.

Mistrzostwo krótkiej formy. Gratulacje :)

Dzięki za opinie.

Trico, myślę, że masz rację, ale czy nie powinno być “wykuto go ze skały” a nie w “w skale”?

Masz rację Zygfryd89. “W skale” pasuje bardziej do płaskorzeźby.

Bardzo dobry szort. Rozmowy dzieci wyszły autentycznie, moment grozy rozwinął się w sposób całkiem niespodziewany i na swój sposób przerażający. Myślę, że kluczem do wyciągnięcia z króciaka literackiej esencji było wczucie się w postać dziecka a potem skonfrontowanie klątwy dziada ze strachami z dzieciństwa. U mnie zadziałało :).

Mogło być gorzej, ale mogło być i znacznie lepiej - Gandalf Szary, Hobbit, czyli tam i z powrotem, Rdz IV, Górą i dołem

Klimatyczne, lekko się czyta, pomysł też ciekawy. Ale poza lekkim dreszczykiem przy zakończeni po opowiadani został mi tylko niedosyt. Niestety zgadzam się z Funem – opowiadanie bez przesłania :(

Bardzo fajne opowiadanie mimo tak małej ilości słów.  To niespodziewane zakończenie bardzo mi się spodobało

Pamiętam ten tekst i pamiętam, że był świetny. :)

„Często słyszymy, że matematyka sprowadza się głównie do «dowodzenia twierdzeń». Czy praca pisarza sprowadza się głównie do «pisania zdań»?” Gian-Carlo Rota

Choć końcówka do przewidzenia, to napisane tak dobrze, że to nawet jakoś specjalnie nie przeszkadza. Podobało mi się :)

Przede mną ugnie się każdy smok, bo w moich żyłach pomarańczowy sok!

Nowa Fantastyka