- Opowiadanie: belhaj - Co krok to smog

Co krok to smog

Humorystyczny króciak... mam nadzieję, że się spodoba :)

Podziękowania dla bemik za korektą oraz pierwszą opinię :)

Dyżurni:

ocha, bohdan, domek

Oceny

Co krok to smog

Kraków, rok 2083

 

 Przed wyjściem sprawdziłem szczelność maski, a także aktualizację filtrów. Aktywowałem również dodatkowe zabezpieczenia antyspamowe, aby I-Me nie był narażony na ataki. Ostatnio natłok reklam, komunikatów, ofert czy przeróżnych promocji doprowadził do zawieszenia wszczepki, a mnie do kilkudniowego bólu głowy. Nałożyłem okulary, aby moje nowe implanty oczne nie miały styczności z zanieczyszczonym powietrzem. 

 Na zewnątrz, jak zwykle, panował nieprzyjemny półmrok. Zawiesina smogu przysłaniała widok na zatłoczoną ulicę. Setki przechodniów spieszyły do swoich zajęć. Z nieobecnym wzrokiem szli trasą wytyczoną przez aplikację WorkTracker, przeglądając poranne serwisy informacyjne, maile lub po prostu buszując po zakątkach Internetu.

 Dołączyłem do ludzkiego strumienia i mrugnięciem uruchomiłem przeglądarkę. Szybko przewijałem newsy, starając się znaleźć coś ciekawego. Niestety, każdy dzień obfitował w podobne wiadomości. W Sejmie trwała debata budżetowa. Postplatformerska partia oskarżała rządzące ugrupowanie neopisowskie o nadużycia, a także błędy w ustawie o refundacji wszczepów. Spór polityczny mający swoje korzenie na początku dwudziestego pierwszego wieku, ostatnio rozgorzał na nowo. 

 Przewinąłem dalej, omijając pozostałe wiadomości z kraju. W Europejskim Kalifacie doszło do zamachu. Pewien chrześcijanin dokonał samobójczego zamachu pod jednym z meczetów w Dreźnie, na znak protestu przeciwko wprowadzeniu prawa szariatu na rdzennie niemieckich terenach. Od dłuższego czasu następowała eskalacja konfliktu między muzułmanami a nadal zamieszkującymi ich enklawę katolikami. 

 Protest greckiego dyskobola, Andonisa Liberopulosa, został odrzucony przez Międzynarodowy Komitet Olimpijski. Zdaniem instytucji implanty stosowane przez zawodników z Rosji, Chin i Stanów Zjednoczonych nie mogą być uznane za doping. Dyskusja na temat, gdzie leży granica użycia postępu technologicznego w sporcie, ponownie została przesunięta…

 WorkTracker rozjarzył się na czerwono. Aplikacja informowała o niespodziewanych utrudnieniach na drodze. Przeniosłem serwis informacyjny, aby działał w tle i powoli zogniskowałem wzrok na otoczeniu. Implantom ocznym zajęło chwilę przebicie się przez gęsty smog i dopiero po kilku sekundach dojrzałem maszerujący tłum.

 Ulicami miasta szła właśnie demonstracja normalsów. Była to grupa ludzi, którzy chcieli żyć według dawnych zasad. Bez wszczepek, implantów i innych wspomagających ciało urządzeń. Na transparentach oraz rozsyłanym spamie można było odczytać standardowe postulaty:

 

 STOP IMPLANTOM

 

 LUDZIE CORAZ MNIEJ LUDZCY

 

 OTWÓRZCIE OCZY

 

 Przez tych idiotów spóźnię się do pracy, pomyślałem i uruchomiłem przeglądarkę. Normalsi blokowali trzy główne ulice, domagali się przybycia premiera lub ministra cyborgizacji. Zanosiło się na to, że ich protest nie zakończy się zbyt szybko. 

 Uruchomiłem WorkTrackera i postanowiłem wytyczyć nową, bardziej okrężną trasę. Aplikacja informowała mnie jednak, że w innych częściach miasta trwają kontrdemonstracje. Tym razem roboseksualni zorganizowali manifestację przeciwko dyskryminowaniu osób chcących tworzyć związki z androidami. 

 – Nie da się już spokojnie wyjść z domu – powiedziałem do siebie. – A może by tak rzucić robotę i wyjechać do San Escobar.  

Koniec

Komentarze

Powiem szczerze, że aż do ostatniego zdania nie zachwyciło. Ot, wizja (niedalekiej?) przyszłości i to raczej nie zaskakująca. Humor był dopiero z San Escobar, no ale to trochę mało.

Czaszka mówi: klak, klak, klak!

Fakt humor pojawia się dopiero na końcu. Dzięki za przeczytanie :)

"Była to grupa ludzi, którzy chcieli żyć według dawnych zasad. Bez wszczepek, implantów i innych wspomagających ciało urządzeń. Na transparentach oraz spamie rozsyłanym z ich wszczepek można było odczytać standardowe postulaty:"

normalsi nie mieli wszczepek ale rozsyłali spam ze wszczepek? Czy tylko chcieli żyć normalnie a wszczepki i tak mieli?

Jako, że mieszkam w Niemczech motyw z islamem spodobał mi się najbardziej, choć radykalni chrześcijanie to teraz coraz popularniejszy temat :) kilka razy się uśmiechnąłem. Dlaczego San Escobar? – ja nie w temacie^^ taki odpowiednik rzucić wszystko i wyjechać w bieszczady? Czy śmiejemy się z czegoś o czym jak zwykle tylko ja nie wiem ;p?

Teks zgrabnie napisany, czytało się lekko, pozdrawiam!

"Taki idealny wyluzowywacz do obiadu." NWM

Mytrix trochę niezgrabnie wyszło. Poprawie jak wrócę do domu. Wpisz sobie w Google San Escobar to wszystko się wyjaśni :)

Tak też uczyniłem, heh, śmieszne ;) jak zwykle to przez to, że nie śledzę polityki ;D

"Taki idealny wyluzowywacz do obiadu." NWM

Żałuj :) polityka jest w tym wszystkim najśmieszniejsza.

Wizja niezbyt odległej przyszłości, niewiele różniąca się od innych wizji niezbyt odległej przyszłości.

Pewne ożywienie wnosi wzmianka o ostatnich dokonaniach ministra spraw zagranicznych. ;-)

 

po pro­stu bu­szu­jąc po za­kąt­kach in­ter­ne­tu. – …po pro­stu bu­szu­jąc po za­kąt­kach In­ter­ne­tu.

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

W Europejskim Kalifacie doszło do zamachu. Pewien chrześcijanin dokonał samobójczego zamachu pod jednym meczetów w Dreźnie, na znak protestu przeciwko wprowadzeniu prawa szariatu na rdzennie niemieckich terenach. Od dłuższego czasu następowała eskalacja konfliktu między muzułmanami a nadal zamieszkującymi ich enklawę katolikami. 

 

Które terytorium nosi w tekście miano enklawy? Przyznam, że trochę się zgubiłem. Europejski Kalifat jest tu enklawą na terenie Niemiec?  Przy okazji zjadłeś “z” : ) przed meczetem.

Mogło być gorzej, ale mogło być i znacznie lepiej - Gandalf Szary, Hobbit, czyli tam i z powrotem, Rdz IV, Górą i dołem

Tak najzupełnie szczerze mówiąc, zupełnie nie chwyciło. Humoru mało, fantastyki mało, w zasadzie na plus tylko puenta – chociaż i ona mogłaby zostać podana z większym przytupem, tak mi się wydaje. 

Me dicen el desaparecido /Fantasma que nunca está /Me dicen el desagradecido /Pero esa no es la verdad

Generalnie wizja przyszłości równie absurdalna i przerażająca jak większość tych już mi znanych, ale w całym tym galimatiasie bynajmniej od nich nie gorsza. Tekst miał momenty, jak neopisy i postplatformy, ale, jak dla mnie, forma zupełnie niestrawna. Jest tutaj relacja, swoiste wtłaczanie w czytelnika informacji, a nie ma żadnej naturalności. O fabule nie mówiąc. No i faktycznie humoru tu niewiele. San Escobar, choć na czasie, mnie śmieszy zupełnie tak se. A poza nim żadnych innych elementów naprawdę humorystycznych nie widzę. Raczej smutne wróżby.

No i wciąż są potknięcia.

 

 

Nałożyłem okulary, aby moje nowe implanty oczne(,) nie miały styczności z zanieczyszczonym powietrzem. 

Pewien chrześcijanin dokonał samobójczego zamachu pod jednym (z) meczetów w Dreźnie,

Peace!

"Zakochać się, mieć dwie lewe ręce, nie robić w życiu nic, czasem pisać wiersze." /FNS – Supermarket/

aby moje nowe implanty oczne, nie miały styczności z zanieczyszczonym powietrzem. ← moja opiekunka naukowa twierdzi, że nie istnieje słowo “by” i trzeba używać “aby”. Tak przy okazji mówię, bo zawsze mnie ta kwestia zastanawia.

 

Przeniosłem serwis informacyjny(+,) aby działał w tle i powoli zogniskowałem wzrok na otoczeniu.

 

Komentarz dotyczący rzeczywistości raczej nieodkrywczy, ale przyjemny w odbiorze (i jakże nieprzyjemny w treści ;). Jeśli to miałoby być opkiem, a nie komentarzem, przydałoby się solidne rozwinięcie, bo teraz jest ledwie zarysowane.

"Ateny są jak ospały koń, a ja jak giez, który próbuje go ożywić". Sokrates

Dzięki wszystkim za przeczytanie i komentarze :)

Humoru może mało, rozwijać również nie zamierzam, ot taki mój komentarz do pewnych bieżących wydarzeń polityczno-społecznych. 

Tym razem jakoś mnie nie przekonałeś. Wizja, jak wizja. Za dużo polityki tej współczesnej, która średnio mnie bawi.

"Myślę, że jak człowiek ma w sobie tyle niesamowitych pomysłów, to musi zostać pisarzem, nie ma rady. Albo do czubków." - Jonathan Carroll

moja opiekunka naukowa twierdzi, że nie istnieje słowo “by” i trzeba używać “aby”. Tak przy okazji mówię, bo zawsze mnie ta kwestia zastanawia.

 Ale sobie wymyśliła. To jest jednak uwaga na miejscu. Znaczy – ten portal jest takim właśnie miejscem, gdzie ludzie, wykazując się nierzadko pewną, hmmm, nazwijmy to pomysłowością, dyskredytują rozmaite niczemu niewinne słowa, zabraniają zupełnie poprawnych połączeń i konstrukcji. Po prostu chcą być poprawni za bardzo. A lękający się krytyki autorzy stają się asekuranccy, ich teksty tracą na czytelności, bo znikają z nich przydatne i naturalne środki wyrazu, znika też zdrowa dawka redundancji. Spirala się nakręca. Owo “poprawnictwo” jest – tak wynika z moich obserwacji – zaraźliwe, a lekarzy ni ma.

 

A co do króciaka, to całkiem dobrze się go czytało. Nie przeszkadza mi, że nawiązuje do polityki. Tak jak napisała poprzedniczka [edycja: miałem na myśli enazet] – niespecjalnie odkrywczy komentarz do sytuacji bieżącej. Ale w miarę kreatywny i jest w tym jednak jakiś humor. Że przydałoby się rozwinąć, to można napisać o niemal każdym szorcie ;)

Total recognition is cliché; total surprise is alienating.

Morgiano mnie też polityka średnio bawi, wiec postanowiłem w taki sposób odreagować. Szort napisany tylko i wyłącznie dla zabawy :)

Jerohu dzięki za odwiedziny i przeczytanie :)

Jerohu, no właśnie uparcie opieram się opiekunce i piszę “by”. Praktycznie nigdy nie używam “aby”. Belhaj użył go dwukrotnie, to mi się skojarzyło i byłam ciekawa, czy ktoś podejmie temat ;) Dobrze zarysowałeś sprawę asekuranctwa. I nie mam pojęcia, dlaczego by i aby nie miałyby być równorzędne i równie dobre. Zapytam ją o to przy najbliższej wizycie.

 

Już nie offtopuję ;)

"Ateny są jak ospały koń, a ja jak giez, który próbuje go ożywić". Sokrates

Nie uderzyło. Pomysł ciekawy do rozwinięcia i dopracowania, ale obecna forma nie zachwyca. Teraz offtop: Jerohu, zgadzam się co do tej krytyki w 100%. My Polacy mamy w sobie dumę, która czasami nie toleruje krytyki. Nie lubimy być krytykowani, niestety… Krytyka to coś dobrego, krytyka to dobra nauka i droga do poprawy!

Minimalizm i skurwysyństwo zachodzi wtedy, gdy dostajesz zupę w płaskim talerzu.

Hmmm. Z całego szorta najbardziej spodobał mi się walor edukacyjny. Chodziłam do szkoły w jakimś niepoprawnym systemie i na geografii San Escobaru nie przerabialiśmy, dopiero teraz się dowiedziałam, że takie państwo istnieje…

IMO, taki wyróżniający się dowcip na koniec sprawia, że cały tekst staje się przydługim dowcipem przygotowującym grunt pod puentę. Ale mogę się mylić.

Babska logika rządzi!

Wilku dzięki za odwiedziny i komentarz. Rozwijać się będę, szkoda, że niezbyt podeszło.

Nie martw się belhaju, po prostu politykę mam codziennie, ponieważ śledzę media, więc takie polityczne rzeczy mnie nie ruszają. Patrzę na tą naszą politykę i smiać mi się chce. Autorytaryzm u ruskich się sprawdza, nam zaś przydałby się ktoś pokroju Piłsudskiego. Dobra koniec! Zaczynam pieprzyć…

Minimalizm i skurwysyństwo zachodzi wtedy, gdy dostajesz zupę w płaskim talerzu.

Niestety, wyszedł taki trochę infodump. Fabuły nie ma – bohater wyszedł z domu, po czym wkurzył się na świat. Puenta na poziomie internetowego mema też mnie nie porwała. 

Inspirowałeś się może utworem “2040”? 

Finklo, ja też nie przypuszczałem, że istnieje, a jednak :) Szkoda, że przydługie, ale mam nadzieję, że w miarę dobrze się czytało.

Wilku podejrzewam, że większość ma dość polityki ;)

Funthesystem 2040? Nie znam. Cóż to?

2040 najpierw Ty poleciłeś mi jakiś ciekawy rap, teraz ja się odwdzięczam. To rap SF jakby ktoś jeszcze był zainteresowany. 

Jak na opowiadanie – wcale nie przydługie. Tylko jak na dowcip. Czytało się w porządku.

Babska logika rządzi!

Cześć.

Po kilku dniach usiadłem na chwilę do “Fantastyki”. I znalazłem dwa teksty podejrzanie niskiej jakości i w zasadzie wyzute z oryginalności, którymi zachwyca się grono osób.

Robi się dziwnie.

 

Darujcie, że brzmi jak off-topic. Widzę tu byle jaką wizję przyszłości (chyba nie podam bardziej oklepanej) bazującą na czymś, co wyrosło w naszej teraźniejszości (i rozwija się bujnie w tej antyutopii). Widzę tekst tak samo porywający jak zadanie domowe z polskiego jakiegoś ucznia podstawówki. A owo”memento” zostawiam dla siebie: taki znacznik.

Kiedyś pod jakimś tekstem ktoś inny poruszył kwestię lobby na tym forum. Nie, nie ja, ja tylko się z tym zgodziłem. To tak “a propos”.

 

Tak, wiem, że Wam się chce i macie na to czas, więc dopiszę dla tzw. “hejterów”: nie krytykuję i nie oceniam autorów czy komentatorów. Nie mam do tego prawa, sam go sobie też nie daję, w dodatku nie jestem w stanie ocenić Was, bo Was nie znam. To – jak zawsze – jest ocena dzieła. I wyjątkowo dołożyłem moją opinię o pewnym zjawisku.

Gdy wymyślę sygnaturkę, to się tu pojawi.

Śmiechłem przy postplatformersach i dalej z bananem do San Escobar :D

F.S

A nie myślisz Piotrze, że to kwestia gustu, a nie wzajemnej adoracji? Mi ten tekst akurat nie przypadł do gustu i o tym napisałem, ale innym może się podobać. Wielu lubi Pratchetta, ja nie przepadam za jego dziełami i co, ci którzy lubią jego tekst to wzajemnie się adorują? No nie, i nie można tak tego odbierać. W ludziach piękne jest to, że są różni, mają różne poglądy i upodobania.

Żeby nie było, że krytykuję to powiem, że podoba mi się twoja szczerość. W Polsce zbyt wielu milczy i potakuje wbrew swoim poglądom, a mało jest osób posiadających odwagę by wyrazić swoje zdanie.

Minimalizm i skurwysyństwo zachodzi wtedy, gdy dostajesz zupę w płaskim talerzu.

Kiedyś pod jakimś tekstem ktoś inny poruszył kwestię lobby na tym forum. Nie, nie ja, ja tylko się z tym zgodziłem.

A moim zdaniem to nie lobby, to ludzie, którzy po prostu się bliżej i dłużej znają. Z jednej strony takie osoby częściej komentują wzajemnie swoje teksty, a z drugiej inaczej formułowane są komentarze. Jestem daleki od teorii spiskowych i nie wierzę w iluminatów :)

 

A jeszcze inaczej – tak jak zauważył Wilk – to kwestia gustu, co się komu podoba.

F.S

Piotrze czy ktokolwiek się szortem zachwyca? Chyba nie opinie (niestety ku mojemu niezadowoleniu) nie są zbyt pochlebne. Tekst powstał tylko i wyłącznie jako żart, więc moje oczekiwania wobec niego nie były zbyt wygórowane, choć liczyłem że bardziej się spodoba.

Piotrze, a próbowałeś czytać teksty z biblioteki, nie mówiąc już o tych piórkowych? Mogę polecić ostatnie trzy piórka: wszystkie bardzo dobre, oryginalne, nie widzę przy nich żadnego lobby. Jeśli tak bardzo przeszkadza Ci jakość słabszych tekstów, dlaczego nie zajrzysz do tych lepszych?

Widziałem, że starasz się uprawiać konstruktywną krytykę, wypunktowując swoje zarzuty. Ale jeśli nie masz cierpliwości do tych słabszych opowiadań, czytaj te lepsze. Ich autorzy też potrzebują krytyki. Sam mam 6 opowiadań w bibliotece, większość jest krótka, ale pod żadnym nie widziałem Twojego komentarza. Więc zapraszam, jeśli potrafisz coś więcej niż wytknąć, że “interpunkcja kuleje” albo że Twoim zdaniem jest mało oryginalne. 

 

Belhaju, przepraszam za offtop. 

FunTheSystem, wymaga komentarza ode mnie.

Bardzo się staram, aby nie sugerować się niczym (jest jeden wyjątek, o tym za chwilę). Rozczarowałem się wiele razy nickiem, długością, recenzjami, opiniami i tak dalej (jak chyba każdy), że teraz zależy mi na tym, aby zapoznać się z tekstem i ewentualnie wyrazić swoje uwagi, często też opinie. “Ewentualnie” jest kluczowe.

Gdybym czytał tylko rekomendowane, to za często zgrzytałoby we mnie: skąd to wyróżnienie dla tak miernego tekstu?!

Czytam więc (bądź zaglądam tylko) z dołu do góry. Chronologicznie. Aby nie przeoczyć cudeńka i przeoczyć coś, co warte jest przeoczenia.

Kluczowe dla mnie “ewentualnie” oznacza, że nie jest moją intencją bycie przykrym dla innych. Jeśli moja opinia byłaby miażdżąca, bo tekst i jego wykonanie jest skandaliczne, to na ogół powstrzymuję się przed wpisem (sporadycznie wklepię jedną gwiazdkę na znak dezaprobaty). Ale nie szczędzę wyrazów zachwytu, gdy ktoś mnie w taki nastrój wprawi. Bo warto nagradzać i bić brawo.

Wyjątek: teksty, przy których suwak paska po prawej stronie robi się malutki (sugerując, że tekst malutki nie jest). Oceniam, że szansa marnego tekstu jest większa niż dobrego tekstu (ba, wiem to, bo widzę to codziennie), dlatego nie czytam długich tekstów (niezależnie od tego, jak jest oceniane). Sądzę, że najwięcej w Bibliotece jest długich tekstów, więc być może omijam większość najlepszych. Ale tylko “być może”, gdyż – jak już kilka razy wyznałem – dość często nie mogę się zgodzić z opiniami większości.

Wychodzi na to, że wciąż realizuję pierwotne zamierzenie: czytam Wasze teksty dla przyjemności. Nie zmagam się z nikim i przed nikim się nie tłumaczę. Z nikim się nie ścigam, na nikogo nie gniewam. Bardzo wiele się tutaj nauczyłem (słowo daję, że tak jest, choć dotyczy to głównie zasad języka polskiego i co niego Netykiety) i upewniłem się w przeświadczeniu, że w Polsce jest bardzo wielu wspaniałych twórców, znacznie lepszych niż ja, potencjalnych geniuszy literackich, którzy zarówno czują potrzebę rozwoju, jak i oczekują uznania. I w lepszym lub gorszym wydaniu znajdują je tu (wydaje mi się, że w lepszym ze względu na ilość osób skłonnych do udzielania opinii; po odsianiu tych wartościowych od samouwielbieńczych zostaje coś naprawdę dobrego).

Śmieszne i takie małostkowe jest to, gdy opiniuje się czyjeś opinie (czy ja Wam bronię myśleć o Was samych jak o wybitnych specjalistach?), moje dość często się komentuje. Sądzę, że to nikomu nie pomaga tak naprawdę (dla mnie jest obojętne to, że moja opinia wzbudziła kontrowersje, udowadnianie światu, że komentujący moją opinię jest geniuszem też niczego nie wnosi, a podbudowywanie własnego ego zyskiwaniem “followersów” jest jak żywienie się Nutellą przez kilka tygodni: kopniak na początku, spadek wszystkiego później).

 

MOIM ZDANIEM powyższe jest dość typowym wyznaniem osoby po trzydziestce o solidnej psychice, rozumiejącym swoją wartość i wartość innych ludzi. JA jestem przekonany, że do szacunku do innych, do umiejętności powiedzenia “masz rację”, “pomyliłem się”, “jesteś lepszy”, “przepraszam” i do kontrolowania własnego ego potrzeba zarówno stażu życia, jak i spojrzenia na świat nie polegającego na naśladowaniu innych i szukaniu naśladowców.

Gdy wymyślę sygnaturkę, to się tu pojawi.

Nie zmagam się z nikim i przed nikim się nie tłumaczę.

 

Piotrze, to nie jest prawda. Właśnie się zmagasz i tłumaczysz. Opinia o twojej opinii, co do której pijesz, wpłynęła na twój sposób komentowania, co bardzo wyraźnie da się zauważyć. A np. moją intencją wcale nie było, żebyś stał się asekurancki w wyrażaniu swojego zdania. Bądź sobą, bo bez ciebie portal ewidentnie nie byłby taki sam ;)

"Ateny są jak ospały koń, a ja jak giez, który próbuje go ożywić". Sokrates

Funthesystem dobry kawałek, kiedyś raz przesłuchiwałem, choć jestem raczej fanem starszych raperów niż nowe fali. Z nowych niezłe kawałki nagrywa Kękę – chociaż on nie jest tak inspirujący :)

 

Edit: I dziękuję wszystkim za przeczytanie i komentarze :)

Ja tam nie siedzę w rapie tak głęboko, żeby rozróżniać. Jak coś podejdzie, to potem słucham, ale też niestety rap nie jest dobry do pisania/czytania, bo się słowa mieszają. Ale obczaję też Kękę, ostatnio sobie Goorala (czy jak się tam pisze) puszczałem do zmywania garów :D 

I jak ci się podobały jego teksty?

Fajne. Lubię jak rap nie jest o rapowaniu. 

Jest o czymś to fakt, przynajmniej w większości bo ma też typowo rozrywkowe utwory.

Jakoś nie mogłem się wczuć w przedstawiony świat – informacje zapieprzają tak, że powstał szum informacyjny. Ale uśmiechnąłem się przy “normalsach” i “roboseksualnych”.

Blackburnie dzięki za odwiedziny i przeczytanie :) Skoro uśmiechnęło to się cieszę :)

Jak napisałam w mailu: są wiersze białe, są rymowane i są takie z rymem niedokładnym i jakoś tak mi się właśnie skojarzyło z tym opowiadaniem: puenta do całości to właśnie taki rym niedokładny.

"Czasem przypada nam rola gołębi, a czasem pomników." Hans Ch. Andersen ****************************************** 22.04.2016 r. zostałam babcią i jestem nią już na pełen etat.

O, Bemik to chyba świetnie wyraziła. 

Belhaju, czytało się gładko, ale trudno nie zgodzić się z częścią przedpiśców – wizja przyszłości dość oklepana. San Escobar to oczywiście sprawa komiczna, ale z takimi wypadkami trzeba uważać – po dwóch dniach mocno tracą świeżość. ;)

Lubię political fiction, ale tu mamy tylko zarys bez fabuły. San Escobar bawi mnie zawsze, lecz słyszałem, że ma już długą brodę – dowcipy w internecie starzeją się najwidoczniej bardzo szybko.

Powinno się z tego wydestylować jakiś środek na porost włosów. ;-)

Babska logika rządzi!

O mój Latający Potworze, szorcik o moim mieście.

Nie wiem czy miało być zabawne, ale jeśli tak, to się nie udało. Wręcz przeciwnie – jak dla mnie wizja  kraju dość dystopijna. Środowisko powoli zdycha, a ludzie dalej zajmują się tym, czym zajmowali się wcześniej. Żart o San Escobar prawie rozśmieszył, ale tylko prawie…

Ogólnie mam bardzo mieszane uczucia. Z jednej strony troszkę jestem przybity, ale z drugiej czegoś mi brakuje. Jakiejś oryginalności, świeżości, odrobiny polotu. Mimo wszystko jakieś emocje tekst wzbudził, więc całkiem źle nie było…

"Nie wierz we wszystko, co myślisz."

Zdaję sobie sprawę, że gdy ktoś zajrzy do tego szorta powiedzmy za pół roku, San Escobar będzie tylko mglistym wspomnieniem. 

Mimo wszystko dzięki za kolejne odwiedziny, przeczytanie i komentarze :)

Humor taki trochę przewidywalny, ale generalnie strawny i przyjemny.

Także króciak zdecydowanie na plus.

Cieszę się, że na plus vyzarcie. Dzięki za przeczytanie :)

Nowa Fantastyka