- Opowiadanie: karolina - List do Świętego Mikołaja

List do Świętego Mikołaja

Dyżurni:

brak

Oceny

List do Świętego Mikołaja

List do świętego Mikołaja

 

O, Mikołaju, święty Mikołaju

ty podzieliłeś wszystkie dzieci w naszym kraju.

Choć to zrobiłeś w zeszłym roku pod przymusem

żeby wykonać słynny program “pięćset z plusem.

 

 

 

Nie całuj ropuchy

 

Gdy ci ropucha

skrzeczy do ucha

nie musisz wcale

ropuchy słuchać.

 

Choć się nadyma

choć się nabzdycza

i tak nie zmieni

się w królewicza

 

 

Wydra

 

Gdy wydra wydrze

z łapki coś wydrze

czy to źle świadczy

o każdej wydrze?

Czy ryzykować

można twierdzenie

że cechą wyder

jest… rozwydrzenie?

 

Pytanie

 

Gdy śledzia dzieci

utkną gdzieś w sieci

czy to źle świadczy

o Internecie?

 

 

Gąska

 

Gdy się na spacer

z gąską wybierzesz

zostaw podwiązki

po co ci pierze.

 

Siała baba mak

 

Siała baba mak.

Nie wiedziała jak.

Dziadek wiedział, nie powiedział.

A to było tak:

 

Dziadek chytry był.

Dobrze sobie żył.

Dziadek w szopie siał konopie.

z biedy sobie kpił.

 

Dziadek szczęście miał

z sąsiadów się śmiał.

Bo sąsiedzi żyli w biedzie.

A on kasę miał.

 

Ale ktoś, psiamać

policji dał znać.

Dziadek wiedział… to sąsiedzi.

Musiał z kraju wiać.

 

Siała baba mak.

Lecz dowodów – brak.

Dziad na haju na Hawajach.

Tam go trafił szlag.

 

 

 

Czerwony kapturek

 

Przy małej polance na leśnej rubieży

stał domek drewniany jak amen z pacierzy.

A w domku tym żyły, wśród kacząt i kurek

babunia i wnuczka – Czerwony kapturek.

 

A wkoło ptaszęcy śpiew

w koronach zielonych drzew.

 

Choć babcia żegnała już wieku połowę

nie szpecą jej zmarszczki i serce ma zdrowe.

Czasami słabuje i wzrok się jej psuje

lecz jeszcze niechęci do mężczyzn nie czuje.

 

Przez okno wygląda gdy ranek ją zbudzi

Wszak Bogiem a prawdą, cholernie się nudzi.

Małżonek przed laty dał nura w zaświaty

i nie ma dziś komu ogacić tej chaty.

 

A babcia ma buzię niebrzydką i gładką

nie cierpi żałoby, chce znów być mężatką.

 

Czasami tu gości wąsaty gajowy

gdy zmęczy go obchód, lub zbrzydną mu łowy.

Niekiedy też wpadnie posiedzieć na chwilkę

kudłaty kłusownik, którego zwą Wilkiem.

 

Gajowy pod wąsem to stary kawaler

podobnie kłusownik. Nie lubią się wcale.

Gajowy ze strzelbą najbardziej się złości

że kudłacz przeszkadza mu w wolnej miłości.

Wciąż włazi w paradę i bredzi od rzeczy

do tego sidłami zwierzynę kaleczy.

I gdy się spotkają przypadkiem gdzieś w lesie

to za łby się biorą, aż echo się niesie.

Aż w końcu się gniewem uniesie gajowy

łobuza postrzeli i kłopot gotowy.

 

Więc babcia starannie rozdziela wizyty

by Wąsacz był cały i Wilk też był syty.

Dla gości przyrządza siarczyste nalewki

– kochanek powinien być krzepki i krewki

zaś wnuczka taktownie babuni nie pyta

skąd taki bałagan po męskich wizytach.

 

A wkoło ptaszęcy chór

i ciemny, szumiący bór.

 

Dziś wdowa wysłała dziewczynkę po mleko

choć droga niełatwa i strasznie daleko.

A wnusi uśmieszek zagościł na liczku:

– Nareszcie wystąpi w nowiutkim staniczku.

Lecz żeby nie przewiał jej wietrzyk znad rzeczki

babunia jej dała cieplejsze majteczki.

 

A wkoło ptaszęcy śpiew

w listowiu zielonych drzew.

 

Od rana gajowy przeglądał młodniki

bo kudłacz złośliwie zastawiał tu wnyki.

Niechętnie się leśnik wygrzebał z pościeli

i przysiąg, że kiedyś skurwiela zastrzeli.

 

W południe Wilk chyłkiem przemykał do chaty

by nie mógł go zdybać konkurent wąsaty.

Po nocy w młodnikach zatęsknił za łóżkiem

i chciał przy okazji przelecieć staruszkę.

Po chwili się zjawił przy chacie gajowy.

on także zapragnął odpocząć u wdowy

i również na miłość miał dzisiaj ochotę

więc zerkną przez okno i… skrył się za płotem.

 

A wkoło ptaszęcy chór

i ciemny, szumiący bór.

 

Wtem spostrzegł gajowy, gdy patrzył przez dziurę

że z mlekiem powraca Czerwony Kapturek.

Więc krzyczy: Uważaj, nie podchodź zbyt blisko

babunię chędoży to wredne wilczysko.

 

A na to dziewczynka – Ach, panie gajowy…

Wyskoczmy z tej bajki do cichej dąbrowy.

Do diabła z Kapturkiem i głupim koszyczkiem

Tam możesz od razu mi zadrzeć spódniczkę.

I chyba nie dojdzie do kłótni czy sprzeczki

gdy ściągniesz mi te obciachowe majteczki.

Co prawda, na babcię leciała ci ślinka

lecz ze mnie jest również gorąca dziewczynka.

Wszak czeka nas wkrótce paskudna zadyma

gdy twardo będziemy bajeczki się trzymać.

 

A w koło ptaszęcy chór

i ciemny, szumiący bór.

 

Tej wersji Kapturka nie czytaj przy dzieciach.

Wilk babci nie pożarł, wilk babcię przeleciał.

A może rymopis zasłużył na burę?

Nie taki był przecież Czerwony Kapturek.

 

 

 

 

Zdrada

 

Pośród plemników wybuchła sprzeczka

kłócą się bez wytchnienia:

Kto z nich ma pierwszy wejść do jajeczka

– dokonać… zapłodnienia?

 

Lecz któryś z młodszych krzykną nieśmiało:

– Na co te swary głupie?

Od razu coś mi nie pasowało.

Zdrada… jesteśmy w d…

 

 

Słonecznik i róża

 

Pewien słonecznik, raczej nieduży

w polnej różyczce latem się durzył.

Przed słońcem różę osłaniał chętnie

jej wonne płatki tulił namiętnie.

 

Choć się broniła niewinna róża

on słodkie chwile ciągle przedłużał.

Furę obietnic sączył do ucha:

– Kochanie, przy mnie nie będziesz sucha…

 

Ja nie pozwolę mdleć ci z gorąca

ja ci oszczędzę ostrego słońca.

Świata za tobą prawie nie widzę…

Psiakrew, co ty maszna tej łodydze?

Coś mnie tu kłuje, swędzi i wkurza

 

To moje kolce – mówi muróża

– Tu, pod płatkami mam je, mój mały.

Niestety, świat jest niedoskonały…

 

Gdy się do ciebie mocniej przytulę

musisz pogodzić się z pewnym bólem.

Trzeba wyjaśnić to między nami:

– Chcesz mieć mnie całą, to bierz z kolcami.

 

 

 

Kraków 2018 r.

 

Koniec

Komentarze

Rymowanka nie podoba mi się, głównie z powodu zawartych aktualnych treści politycznych, a także sugestii, jakoby rzeczony święty przymierzał się do przejęcia władzy. :-(

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Hmm, nigdy nie byłam fanką pamfletów. Nie moje klimaty…

Letting go is an invitation. Letting go is a choice.

No, polityków to bym ze świętymi nie porównywała. Z żadnej opcji. To nie Mikołaj wprowadza podziały.

Babska logika rządzi!

Nie.

"Taki idealny wyluzowywacz do obiadu." NWM

Reg trafnie określiła to mianem rymowanki. Zbyt prosta, żeby się nią chwalić. 

Nie najgorszy komentarz sytuacji politycznej, ale chyba nie na ten portal.

"Ateny są jak ospały koń, a ja jak giez, który próbuje go ożywić". Sokrates

Litości! Tekst nie jest na miarę portalu, jedynej ostoi spokoju i miejsca wolnego od polityki. Po prostu rzygam już tą polską polityką i sortowaniem ludzi na lewaków i prawaków! Podział na lewicę i prawicę w Polsce nie istnieje, bo Polska nie ma lewicy ani prawicy, a te partie, które się tymi tytułami mianuje są tanią imitacją i wielkim cyrkiem na kółkach. Święty Mikołaj płakał gdy czytał… I racja, że to tylko rymowanka.

Minimalizm i skurwysyństwo zachodzi wtedy, gdy dostajesz zupę w płaskim talerzu.

Korekta.

Nowa Fantastyka