- Opowiadanie: GaPa - Gawędziarz: A gdyby miał buty na rzepy?

Gawędziarz: A gdyby miał buty na rzepy?

Dyżurni:

Finkla, joseheim, beryl

Oceny

Gawędziarz: A gdyby miał buty na rzepy?

Posłuchajcie.

J. G. zamierzał spędzić dzień wolny na drobnych pracach domowych, ale około południa złapał się na chaotycznym przemierzaniu zasobów Internetu. Z pewnym smutkiem skonstatował, że nawet nie jadł śniadania. Miał udać się do kuchni, ale właśnie natknął się na nagrany na jednym ze spotkań z cyklu TED filmik zatytułowany „Terry Moore: Jak wiązać buty”. Pokusa zwyciężyła. J. G. miał ustawiczny problem z rozsupływającymi się sznurowadłami, więc postanowił obejrzeć jeszcze to krótkie, zresztą dość zabawnie prowadzone wystąpienie, gdy nagle zamarł. Był tak nieruchomy, że można by odnieść wrażenie, iż stał się wyposażeniem mieszkania, nie jego użytkownikiem. Parę minut później bez jego interwencji w prawidłowy sposób wyłączył się komputer. Po kilku godzinach dość nonszalancko rozstawione na parapecie kwiaty zwróciły się w stronę człowieka, ten jednakże ciągle wydawał się idealnie nieobecny.

Gdy do domu wróciła jego żona, z którą od lat toczyli wyniszczającą, nie mającą końca wojnę pełną wzajemnych oskarżeń i złośliwości, podszedł do niej przyjaźnie uśmiechnięty i powiedział: „Gdybym miał się z tobą jeszcze raz ożenić, do licha, zrobiłbym to. Gdzieś zbłądziliśmy, ale nie ma lepszej”.

Nie minęło wiele czasu, gdy ich wściekle wytatuowana, zbuntowana nastoletnia córka trzasnęła drzwiami, cisnęła szkolną torbę i zdumiona ujrzała delikatnie kołyszących się rodziców. Ojciec czule rozczesywał włosy zapłakanej, ale zrelaksowanej jak nigdy, odkąd pamiętała, matki. „Hejka, skarbie. Jak byłem w twoim wieku, nosiłem tak ciasne spodnie, że…” Reszta umknęła jej uwadze, gdy wzruszając ramionami schowała się w swoim pokoju, ale było to coś tak różnego od zwyczajowych tekstów, którymi była witana, że usiadła na łóżku i zdumiona odkryła, że kąciki ust ma uniesione ku górze. Pod zamkniętymi powiekami wciąż jaśniał obraz przytulonych rodziców.

Nie widziała, jak J. G. wychodzi z domu, wędruje do położonego nieopodal sklepu, potyka się o rozwiązane sznurowadła i wpada wprost pod koła rozpędzonego autobusu linii miejskiej nr 57. Oczywiście był bez szans w starciu z dorodnym Solarisem.

 

Oto co się stało. Najpierw krótka definicja z podwórka informatycznego, która będzie bardzo pomocna. Za Wikipedią: „Wyzwalacz (ang. trigger) – procedura wykonywana automatycznie jako reakcja na pewne zdarzenia w tabeli bazy danych”. Tak było w tym przypadku. Oczywiście wyzwalacz ukryty był w wystąpieniu o wiązaniu butów. Prosta piłka. Po otrzymaniu komunikatu J. G. uświadomił sobie, że nie jest człowiekiem. Pochodził z oddalonej o kilkanaście lat świetlnych planety, na którą ma powrócić w formie wiązki energii, wraz ze zgromadzoną wiedzą na temat życia przeciętnego Ziemianina.

Podkreślam, procedura zawierała wyłącznie sygnał wybudzający prawdziwą naturę tej istoty wraz z żądaniem stawienia się na rodzimym globie. Dlaczego więc po odebraniu rozkazów J. G. – pozostańmy przy tych inicjałach – nie wyruszył od razu w podróż? Wiem, że mógł zdezintegrować ciało, z którego korzystał, po prostu literalnie rozwiałby się jak dym. Wybrał jednak inne rozwiązanie. Chodzi mi o czynności, które wykonał od spotkania z żoną do spotkania z autobusem. Nie mogę tego udowodnić, ale w moim odczuciu chciał u obu kobiet podnieść poczucie własnej wartości, taki komunikat, że oto burza się skończyła, cośmy sobie zrobili da się jeszcze odkręcić, bo nie jesteście beznadziejne. Potem „czyste” odejście, nie pozostawiające żadnego pola do interpretacji. Zostały uwolnione. Ile by niosło komplikacji, gdyby po prostu znikł!

Moje pytanie brzmi, czy uczynił to wszystko, bo nie był człowiekiem, czy może właśnie dlatego, że nim był?

Jeszcze mała dygresja. Ktoś powiedział, że prawdziwy przywódca stawia dobro ludzi ponad cyfry. Cóż, to ideał, a rzeczywistość… Byłem na spotkaniu liderów regionu, garstki rojącej sobie, że dzierży niewidzialne nici, które sterują losem pozostałych. Rozpatrywane były różne scenariusze i ich wpływ na ludzkość. Sprzedałem – oczywiście w trybie „co by było, gdyby” – opowieść o J. G. Najbardziej konstruktywna uwaga, jaka tam padła, wnosiła, iż w takiej sytuacji trzeba by zbadać wpływ rozpowszechnienia tej informacji na zaciąganie przez obywateli zobowiązań długoterminowych. Rozumiecie? Trzymali ręce w tak wielu koszykach, że nie potrafili już unieść głowy ponad nie, zamiast strumieni idei byli w stanie dostrzec tylko przepływ kapitału. Pamiętam przejmujące uczucie wyobcowania, jakie mnie ogarnęło. Jakbyśmy pochodzili z różnych planet. A może tak jest w istocie, tylko nie uaktywniono jeszcze naszych wyzwalaczy?

Koniec

Komentarze

Przeczytałam. I to chyba wszystko, do czego mogę się przyznać, albowiem opowiadanko zupełnie do mnie nie trafiło. :-(

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Niestety mam podobnie jak reg.

Cześć.

Wspaniała forma!

Treść, jaka jest, każdy widzi. Więc prawie zupełnie ją pominę.

Ale jaka wspaniała forma! Udało Ci się przenieść mnie na chwilę w inny wymiar. Nie wiem, czy czasowy, czy przestrzenny, ale to było świetne! Poważnie, tekst ma tak cudowną oprawę, jaką ma “Strefa mroku” czy “Po tamtej stronie”. Bardzo skutecznie odrealnia i mnie również odciągnął od “realu”.

Świetne. Naprawdę świetne. Fabuła przy tym zabiegu zdaje się być nieistotna.

A dygresję wykonałeś mistrzowsko. Nie znoszę dygresji. Twoja, łącząca się z treścią, jest do tego stopnia… Łe, mniejsza o nazewnictwo. Wyszło wspaniale.

 

Uwaga “fabularna”. Rok świetlny to rok świetlny. Jednostka odległości. Jest standaryzowany (dotyczy m.in. odległości, którą pokona foton w określonych warunkach, a nie dowolnych warunkach). Przyjmuje się też, że jest jednostką odległości, a nie przebytego dystansu. Według Twojego opisu foton mógłby zostać uwikłany w cykl (przez potężną grawitację na przykład), przez co wędrujący przez kilkanaście lat foton w rzeczywistości mógłby być nie dalej niż rzut kamieniem od miejsca startu.

Dlatego rok świetlny jest zarówno precyzyjniejszy, pozwala uniknąć średnio zrozumiałych “frazeologizmów” i nie pozostawia miejsca na takie uwagi.

 

Uznajmy jednak, że to detal przy tym, co udało Ci się osiągnąć. Rewelacja.

Gdy wymyślę sygnaturkę, to się tu pojawi.

Podobało mi się bardzo. Forma faktycznie ciekawa, ale fabuła faktycznie kulawa. To strzał w stopę, moim zdaniem, bo coś ciekawszego w kwestii historii byłoby jak finalne pociągnięcie pędzlem, a tak, pozostał pewien niedosyt. No i ja bym widział ten pomysł w jakimś dłuższym tekście.

Pozdrawiam!

Mam wrażenie, że przeczytałam streszczenie. Ani forma, ani historia mnie nie zachwyciły, właściwie to pozostawiły całkowicie obojętną. Ot, przeczytane, zbyte wzruszeniem ramion, zapomniane. 

Me dicen el desaparecido /Fantasma que nunca está /Me dicen el desagradecido /Pero esa no es la verdad

Faktycznie, gdyby miał buty na rzepy, wszystko potoczyłoby się inaczej. Ale pewnie w innych filmikach też były triggery.

GaPo, gdybyś tak znalazł bodziec aktywizujący tych od przepływów kapitałów… To by było coś!

Na razie, tekst wygląda na zalążek.

Babska logika rządzi!

Ciekawy pomysł, ale kiepsko wykorzystany. Ani treść, ani forma nie przypadły mi do gustu.

"Czasem przypada nam rola gołębi, a czasem pomników." Hans Ch. Andersen ****************************************** 22.04.2016 r. zostałam babcią i jestem nią już na pełen etat.

Dzięki za odzew.

@Piotr Tomilicz – oczywiście masz rację z odległością, niepotrzebnie kombinowałem, próbowałem – absolutnie zbytecznie w tym miejscu – oryginalnie coś napisać, ale sam się “logicznie” potykałem na tym, czytając.

@Finklo – jeszcze by się okazało, że wszyscy na Ziemi to przybysze, nawzajem się badający (było takie opowiadanie). Nie puszczam więc Ci żadnego linka z filmem, jeszcze byś opuściła rodzinę ;) Pomysł z triggerem w filmiku oczywiście absurdalny, jeśli mieli takie możliwości… ale, jeśli mieli takie możliwości, to dlaczego nie?

 

Forma – akurat taka mi się zamarzyła, jakoś tak zwyczajnie po ludzku, poczciwie mi się czegoś takiego chciało. Może to ta jesień… Uff, na szczęście krótkie i starałem się tak tempem sterować, by kilkoma płynnymi zdaniami można było zwinnie z początku wylądować na końcu.

Z szacunkiem

 

∙∙∙∙∙·▫▫ᵒᴼᵒ▫ₒₒ▫ᵒᴼᵒ▫ₒₒ▫ᵒᴼᵒ☼)===>

A czy ja narzekam na absurdalność triggera? Ale twórcy powinni mieć dość wysokie prawdopodobieństwo, że przekaz dotrze do adresata. Może jego profil psychologiczny wykluczał rzepy? ;-)

Babska logika rządzi!

@ Finkla

> A czy ja narzekam na absurdalność triggera?

A skąd. Ale na pewno mieli poczucie humoru i stwierdzili że rzepa się nie czepi ;)

┻━┻︵ \(°□°)/ ︵ ┻━┻

Forma rzeczywiście dobra, problem z tym, że treść już niekoniecznie. Bardzo schematyczna surówka, którą można było rozwinąć w dobre, absurdalne nawet, opowiadanie. A tak prę akapitów i finisz.

F.S

@FoloinStephanus

Dzięki za opinie. Absurdalne – mam takie ciąguteczki. Surówka… Hutnik przy obiedzie, a tam surówka. Bach! Paw!

pzdr

 

(◔/‿\◔)

Mnie się podobało, forma zacna a wykorzystanie triggera na plus. Fabularnie prosto jak budowa cepa :) Dygresja do mnie nie przemówiła.

"Taki idealny wyluzowywacz do obiadu." NWM

@My­trix, dzię­ki za po­zo­sta­wie­nie śladu.

No wła­śnie, mnie taka forma wy­da­ła się sym­pa­tycz­na, a co do dy­gre­sji – może i sztam­pa, ale chyba z nią jest bar­dziej, hm, wia­ry­god­nie? Jakoś wy­da­je mi się to w ten spo­sób le­piej do­mknię­te.

pzdr

°º¤ø,¸¸,ø¤º°`°º¤ø,¸,ø¤°º¤ø,¸¸,ø¤º°`°º¤ø,¸

“…podszedł do niej przyjaźnie uśmiechnięty i powiedział „Gdybym miał się z tobą jeszcze raz ożenić, do licha, zrobiłbym to. Gdzieś zbłądziliśmy, ale nie ma lepszej”.“ – po powiedział dwukropek

 

“„Hejka, skarbie. Jak byłem w twoim wieku, nosiłem tak ciasne spodnie, że…”.“ – Może się mylę, ale wydaje mi się, że w takim wypadku po cudzysłowie nie stawiamy już kropki.

 

“Prosta piłka.“ – A nie krótka piłka?

 

Tekścik… bardzo w Twoim stylu, GaPo. O ile ogarniam jako tako przypowieść o samym J.G., to ostatni akapit i kwestia “spotkania liderów regionu” wymyka się niestety mojemu pojmowaniu ; )

"Nigdy nie rezygnuj z celu tylko dlatego, że osiągnięcie go wymaga czasu. Czas i tak upłynie." - H. Jackson Brown Jr

hejka, @joseheim

(> …) Tekścik… bardzo w Twoim stylu, GaPo.

Oj wiem, wiem, przewidywalny jestem. Ale cieszę się, że jesteś, po tych krwawych wydarzeniach, których byłaś uczestnikiem ;)

Sam tekścik na takie parę minut “odklejenia” się od rzeczywistości, (tak chciałem), albo się wsiadło, albo nie. Bez napinki, ale i nie żeby bez sensu. Takie w “starym” gawędziarskim stylu. Ostatni akapit to literalnie dygresja, jak co niektórzy napisali sztampa, ale mnie się wydało, że jednak przerzuca sobie linę do poprzednich akapitów i jakoś tam się ich trzyma.

Z każdej przespanej przeze mnie godziny pięć, no może cztery, trzy, hm, OK, bierz dwie minuty.

Nie odpisuj, turlaj pociechę, pamiętaj, na zapalenie cyca najlepszy liść kapusty

 

Kołysaneczka:

c====(=#O| ) ~~ ♬·¯·♩¸¸♪·¯·♫¸

Ha, dzięki, chętnie skorzystam z Twoich minut! Każda jest teraz na wagę złota :D Jesteś niezastąpiony!

Widzę, że generalnie masz doświadczenie w temacie. Podpowiedz zatem, co można zrobić z noworodkiem, któremu ewidentnie się nudzi? ;p Bo na turlanie to chyba jeszcze jednak za wcześnie…

 

Powiem tak: mnie by absolutnie nie zabolało, gdyby szorcik pozbawiony był ostatniego akapitu. Do tego momentu mi sie podobał, bo – chyba – zrozumiałam tym razem, o co Ci chodziło (^.^) A dygresja mimo wszystko zrobiła mi w głowie bałagan i koniec końców nie wiem, co o tekście jako całości myśleć ; /

"Nigdy nie rezygnuj z celu tylko dlatego, że osiągnięcie go wymaga czasu. Czas i tak upłynie." - H. Jackson Brown Jr

@jo­se­he­im

> Pod­po­wiedz zatem, co można zro­bić z no­wo­rod­kiem, któ­re­mu ewi­dent­nie się nudzi?

Nic nie zrobisz, ciesz że się nudzi (jak po cichu). Pamiętaj, dopóki nie jest w stanie wygonić Cię z komputera to jeszcze nie człowiek i nie ma powodu, by go tak traktować! Tip z życia – jakby to coś nie chciało zasnąć, ale tak naprawdę nie chciało, i sytuacja byłaby megaawaryjna to czasem pomaga… hałas. Ja na ten przykład spędziłem parę upojnych nocy będąc pod wrażeniem usypiającej mocy suszarki do włosów. Ale to wiesz, jak już wszyscy w koło zmienią się w rodzinę zombie, bo się jeszcze kijanka przyzwyczai i będziesz odkurzała po nocach ;)

A co do tekstu My­trix napisał: “Fa­bu­lar­nie pro­sto jak bu­do­wa cepa :)”. Co ja się z nim będę kłócił. Jesteś niewyspana i WSZYSTKO Ci przystoi! Ulegaj silnym wzruszeniom, nie siadaj przy maszynie do szycia, przy blenderze, przy tulipanku po winie, bo nawet nie będziesz wiedziała kiedy głowa da się zwabić mocy grawitacji i zostaną ślady. Aaaa, i nie daj sobie wmówić że chrapiesz.

 

3mam kciuki… a teraz cichutko tap, tap, tap…

(-.-)Zzz…

Niestety, nudzi się zwykle nie po cichu : ) Próbowałam z nagranym odgłosem suszarki na Youtube ( i z szumem deszczu, i z szumem wody płynącej, i z grającymi świerszczami, i…), ale nie pomogło. Może jednak trzeba prawdziwej, żywej suszarki?

Ok, dzięki wielkie, już nie zawracam głowy i nie offtopuję : )

"Nigdy nie rezygnuj z celu tylko dlatego, że osiągnięcie go wymaga czasu. Czas i tak upłynie." - H. Jackson Brown Jr

Tylko i wyłącznie prawdziwa suszarka do włosów :)

Testowałem na drugim synku ;)

"Taki idealny wyluzowywacz do obiadu." NWM

A widzisz, miłośnik jakości, a nie jakieś ersatze ;)

Szkic pomysłu, ale interesujący. Chętnie przeczytałbym rozwinięcie.

Panie Marcinie, komentarze można pogrupować na trzy “stosiki”

  1. opowiadanie nie zrobiło na mnie wrażenia
  2. treść OK jako szkic, ale forma do bani
  3. forma OK, treść nieistotna

Ewidentnie “wpadł” Pan do drugiego worka.

Nie mogę sobie przypomnieć, skąd “zaczerpnąłem” taki pomysł na ujęcie tematu, ale wydawał mi się w miarę “kompletny”, stąd ta krótka forma zamierzona. Pytanie – pewnie bez odpowiedzi – czemu w tym wypadku krótko źle? Bo historia wydaje mi się dopowiedziana (w kontekście J.G.). Czyżby chodziło o tło?

 

pzdr i dzięki za pozostawienie śladu

 ‛¯¯٭٭¯¯(▫▫)¯¯٭٭¯¯’

 

Nowa Fantastyka