- Opowiadanie: Gertrud - Nieproszony gość

Nieproszony gość

Oceny

Nieproszony gość

Dzyń, dzyń.

Nie dawał za wy­gra­ną, mu­sia­łam otwo­rzyć.

– Dziad­ka nie ma, taty też – po­wie­dzia­łam, ale uparł się, że za­cze­ka.  Wpu­ści­łam go, choć czu­łam, że coś nie gra. Rzu­cił się na mnie nie­mal na­tych­miast. Z ca­łych sił pró­bo­wa­łam się wy­rwać, ale był dużo sil­niej­szy. Jeden z tych nie­po­zor­nych, ży­la­stych chu­dziel­ców, któ­rzy wy­gry­wa­ją bójki w ba­rach.

Po­bi­tą i za­krwa­wio­ną wziął mnie na dy­wa­nie w sa­lo­nie. Bru­tal­nie, bo­le­śnie, bez skru­pu­łów.  

Obu­dzi­łam się zlana potem. Cały dzień my­śla­łam, dla­cze­go aku­rat woźny z daw­nej szko­ły. Za­wsze wy­da­wał  się dziw­ny, ale nigdy z nim nie roz­ma­wia­łam.

– Nie zgad­niesz, kto się po­wie­sił dzi­siej­szej nocy w parku. – Za­mar­łam. 

Koniec

Komentarze

Niezły pomysł, wart rozwinięcia.

Belhaj – dzięki za przeczytanie i komentarz :)

Hmmm. Może coś w tym jest, ale ja też nie mogę zgadnąć, kto się powiesił.

Babska logika rządzi!

Nie rozumiem.

"Nie wierz we wszystko, co myślisz."

Woźny chyba się powiesił, by we śnie dokonać czynu karalnego na narratorce. W sensie, pewnie duch jego, upiór, mara senna terozki.  Tylko jaki był powód tego sie powieszenia? I tego nagłego ataku we śnie? 

Historii w drabble mi brakuje.

"Świryb" (Bailout) | "Fisholof." (Cień Burzy) | "Wiesz, jesteś jak brud i zarazki dla malucha... niby syf, ale jak dzieciaka uodparnia... :D" (Emelkali)

Sądziłam, że jest oczywiste, że powiesił się woźny. 

Fishu niestety Twoja interpretacja odbiega od jedynej słusznej.

Poczekam z podaniem wyjaśnienia, może jednak ktoś wychwyci “co autor miał na myśli”.

Powiesić się mogło mnóstwo istot: anioł stróż woźnego (dzięki temu może teraz brykać), żona/ kochanka (przez to jest strasznie niewyżyty), dyrektor szkoły, sam woźny, jego dziecko (a facetowi odbiło), narratorka na skutek zdarzeń, jej dziadek/ ojciec (woźny czuje się bezkarny)… Aż nie wiadomo, co wybrać.

Babska logika rządzi!

Wyczuwam nutę złośliwości ( czy słusznie?) w tej wyliczance Finklo. 

Nietypowym zbiegiem okoliczności jest, że narratorka ma koszmar senny akurat w noc, kiedy ten obcy facet popełnił samobójstwo. Chodziło o pokazanie, że czasem zdarzają się rzeczy dziwne i niemożliwe do wyjaśnienia w racjonalny sposób.

Nie, tu nie było złośliwości. Raczej frustracja. Mam za mało danych, żeby rozsądnie zgadywać. :-)

A czasami zdarzają się rzeczy tak bez znaczenia, że ich nie zapamiętujemy. Może narratorka ma podobne koszmary co tydzień, ale na ten jeden zwróciła uwagę ze względu na koincydencję?

Babska logika rządzi!

Czemu szukasz rozwiązania poza tekstem ? Snujesz domysły, co mogłoby być. Skoro nie napisano to może dlatego, że nic więcej nie miało miejsca. Po prostu. Gdyby coś jeszcze, ważnego dla fabuły się zdarzyło, zostałoby umieszczone. Nie było tak. Dziewczynie przyśnił się facet, którego znała z widzenia z czasów szkolnych. Cały dzień dręczyły ją myśli, dlaczego właśnie taki sen i dlaczego ten właśnie facet, który z resztą wydawał jej się dziwny. Na koniec, ku zaskoczeniu dowiaduje się, że tej nocy on się zabił. Przerażający zbieg okoliczności, nic więcej.

Żałuję, że okazało się niezrozumiałe. Może jednak nie dla wszystkich? Ciekawam bardzo :) 

 

Gertrud, pierwszy kto przyszedł na myśl to woźny. Więc efekt osiągnięty, tylko co dalej… Chciałoby się wiedzieć jaki jest związek, a tu klops. Kwestia wypowiadana przez bohaterkę – dialog źle zapisany. Usuń kropkę i po półpauzie małą literą powiedziałam.

Przeczytałam i nie doznałam szczególnych wrażeń.

Ciekawi mnie tylko, kto przyniósł bohaterce wieść o desperackim czynie woźnego.

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Ja też od razu pomyślałam o woźnym  ;)

Mnie się podobało :)

Przynoszę radość :)

Mocne :)

Każdy koniec daje szansę na nowy początek...

Nowa Fantastyka