- Opowiadanie: odyskorcz - Ogród kobiety z gwiazd

Ogród kobiety z gwiazd

Dyżurni:

joseheim, beryl, vyzart

Oceny

Ogród kobiety z gwiazd

*

Przyjął mnie wieczorem. Byłam naga i zziębnięta. Nie pamiętałam swojego imienia. Nie wiedziałam, skąd jestem, ale bardzo chciałam pochodzić z gwiazd.

Wszystko, co Ogrodnik powiedział mi o sobie to to, że kiedyś był żołnierzem, a teraz jedynie dogląda kwiatów. Na początku nie chciał mnie do nich wpuścić. Ogród był zamykany furtką bez klamki. Nie wchodziłam tam – słuchałam Ogrodnika.

Kiedyś byłam w takim ośrodku. Tam też był ogród, ale większy. Rosły w nim wysokie cyprysy i było dużo ławek. Bez przerwy ktoś przychodził, pytał o coś, kazał gdzieś iść, coś mówić, wygładzał ubranie i włosy, a wieczorem przywiązywał pasami do łóżka i bił – później ciało nie mogło zasnąć, tylko pogrążało się w śmierdzących drgawkach. Mój Ogrodnik miał ładniejszy ogród; nie dotykał mnie.

Spałam w kuchni. Było tam najcieplej.

 

*

Ten zapis jest listem. Nie ma mnie teraz u Niego. Nie wiem, czy żyje… Nie wiem, co o mnie myśli… Jestem w tym miejscu z innym ogrodem. Nie ruszam się. Znów przychodzą mówić mi, że nie wyglądam dobrze. Mówią jeszcze, że mam pisać, wtedy podobno jest lepiej. Patrzę na ekran z klawiaturą, mrugam i pojawiają się słowa.

Ogrodnik niewiele się do mnie odzywał. Byłam w jego domu może ze cztery tygodnie. Nie pamiętam dokładnie tego, co było przed, i tego, co jest teraz. Nagle upadłam i wróciłam do swojego pokoju.

 

*

W końcu pozwolił mi opiekować się wyłącznie ziemią. Wydaje mi się jednak, że nie mogę tak ciągle. W ziemi są krety i mają podobne łapy do moich nóg. Boję się kretów. Niszczą ukochane kwiaty.

Ogród jest pusty. Tak bardzo pragnę, żeby ktoś tu był i zobaczył, jak dokładnie opiekuję się ziemią, ale nawet Ogrodnik nie chce mnie widzieć. Najpierw mnie uratował, jednak kiedy tylko dowiedział się, że pochodzę znad chmur, zaczęłam go przerażać. Niedługo wyjadę i zostawię mu prezent. Nie będzie już musiał odwiedzać miejsca, w którym bałam się kretów.

Kiedyś przyśniło mi się, że rośliny są najpiękniejsze, gdy mają tylko kwiatostan. Kocham mojego Ogrodnika, bo nie przychodzi do ogrodu i nie chce mnie widzieć.

 

*

Już prawie skończyłam pisać list. Później będą mi go czytać na głos. Bardzo bym chciała na stałe pracować w ogrodzie, troszczyć się o ziemię i przychodzić do niej z własnej woli.

Widzę się z zewnątrz. Zasypuję lepką ziemią kwiaty i ze wszystkich róż, które kochał mój Ogrodnik, wyłamuję kolce.

 

*

Zabiłam oślizgłe krety, dlatego zabronili mi czytać i pisać naprawdę. Potem wpadłam w szał i zasnęłam na bardzo długo. Muszę wrócić do gwiazd.

Zebrali się nade mną ludzie w białych przebraniach. Chcą wyłączyć maszynę, która robi „ping”. Usłyszałam zza parawanu, że u katatoników podobno łatwiej jest orzec śmierć mózgu. 

Najchętniej podniosłabym rękę, żeby zgłosić się do odpowiedzi…

Koniec

Komentarze

Hmm. Nie bardzo rozumiem. Jeśli narratorka jest z gwiazd i ludzie o tym wiedzą, to dlaczego trzymają ją w szpitalu? A jeśli nie wiedzą, to dlaczego Ogrodnik jej się boi? Ale może pogubiłam się w metaforach.

Miejscami przecinkologia niedomaga.

Babska logika rządzi!

Ona jest z gwiazd, albo i nie jest, a może jej nie ma. Sam nie wiem. Może jest w szpitalu, a może u ogrodnika. Logika dwuwartościowa nie ma tu najmniejszego znaczenia. Jak to pisałem, mogłem mieć “inne” doświadczenie otoczenia…:P

To i nie dziwota, że wymiękłam. A jeszcze “inne” doświadczenia… ;-)

Babska logika rządzi!

Jej, ale się pogmatwało…

... życie jest przypadkiem szaleństwa, wymysłem wariata. Istnienie nie jest logiczne. (Clarice Lispector)

“Nie wchodziłam tam – słuchałam ogrodnika.“ – No to Ogrodnik czy ogrodnik?

 

W zasadzie mogę się podpisać pod komentarzem Finkli – raz, że skomplikowane to wszystko na tyle, że miejscami samo sobie przeczy. Dwa, że interpunkcja niedomaga.

 

Tekst ma pewien klimat, tylko że wolałabym go poczuć w opowiadaniu, które jest bardziej jasne, stanowi logiczny ciąg fabularny i po zakończeniu lektury czytelnik wie, co autor ma na myśli ;)

"Nigdy nie rezygnuj z celu tylko dlatego, że osiągnięcie go wymaga czasu. Czas i tak upłynie." - H. Jackson Brown Jr

Dobrze, napiszcie coś więcej o tej interpunkcji niż enigmatycznie “niedomaga”, to poprawię:)

Oczywiście, że Ogrodnik – literówka.

Jak dla mnie, gdyby ta krótka opowieść była logiczna, miała klasyczny ciąg fabularny, straciłaby klimat opowieści pisanej przez na wpół dotleniony mózg w ciągu świadomości. To mój bardzo stary tekst (16 lat). Pisałem go, wspomagając poznanie rzeczywistości różnymi substancjami psychoaktywnymi, ale mam do niego dzięki temu niewycenialny sentyment.:P

 

Tak na szybko:

Nie wiedziałam skąd jestem, ale bardzo chciałam pochodzić z gwiazd.

Przecinek po “wiedziałam”.

Tak bardzo pragnę, żeby ktoś tu był i zobaczył jak dokładnie opiekuję się ziemią

I po “zobaczył”.

Zasypuję lepką ziemią kwiaty i ze wszystkich róż, które kochał mój Ogrodnik wyłamuję kolce.

I po “Ogrodnik”.

Zasadniczo – jeśli masz w zdaniu dwa czasowniki, to potrzebujesz dobrego powodu, żeby nie oddzielać ich przecinkiem.

Babska logika rządzi!

Dziękuję:)

To i ja:

 

“Mój Ogrodnik miał ładniejszy ogród, i mnie nie dotykał.“ – tu przecinek jest zbędny

 

“Nie wiem czy żyje…“ – przecinek po “wiem”

 

Z innej beczki:

“Tak bardzo pragnę, żeby ktoś tu był i zobaczył, jak dokładnie opiekuję się ziemią, ale nawet Ogrodnik nie chce mnie widzieć. Najpierw mnie uratował, ale kiedy tylko dowiedział się, że pochodzę znad chmur, zaczęłam go przerażać.“ – powtórzenie

 

Takoż tutaj:

“Zasypuję lepką ziemią kwiaty i ze wszystkich róż, które kochał mój Ogrodnik, wyłamuję kolce.

*

Zabiłam wszystkie oślizgłe krety“

"Nigdy nie rezygnuj z celu tylko dlatego, że osiągnięcie go wymaga czasu. Czas i tak upłynie." - H. Jackson Brown Jr

Dziękuję.

ciało nie mogło za­snąć, tylko po­grą­ża­ło się w śmier­dzą­cych drgaw­kach. – Obawiam się, że śmierdzące drgawki, jeśli istnieją, to gdzieś poza moją wyobraźnią.

Okazuje się, że w przypadku Ogrodu kobiety z gwiazd, nie tylko śmierdzące drgawki, ale całe opowiadanie wymyka się mojemu pojmowaniu. :-(

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

A ja takie drgawki widziałem “na żywo” i będę je pamiętał chyba do śmierci…

I ja widziałam drgawki, ale były bezwonne.

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

A szkoda:)

Ładne zdania, intrygujący klimat. Ciężko uchwycić logikę, ale jeśli narratorka ma być chora psychicznie, to pewnie zabieg jest słuszny. Nie przeszkadzało mi, że nie zrozumiałam, bo zakładam, że tak miało być. Ale nie poruszyło mnie na tyle, żebym zapamiętała tekst na dłużej.

Przeczytałam z prawdziwym zainteresowaniem. Również niewiele rozumiem, ale to chyba mało istotne zważając na fakt, że pisałeś to w innej rzeczywistości. Chętnie poznałabym bohaterów (zwłaszcza Ogrodnika) bliżej. 

 

Mogę sobie wyobrazić “śmierdzące drgawki”. 

Zupełnie mi nie podeszło. Surrealizm, abstrakcja i inne tego typu rozrywki zdecydowanie nie są dla mnie. Nie lubię nie rozumieć, więc siłą rzeczy jestem na “nie” w kwestii wszystkiego, czego z założenia mam nie rozumieć.

Napisane dobrze i duży plus za to, że w równym stopniu co zanudzić mnie przez te dwa kilo znaków (tu oczywiście subiektywny minus), zdołałeś też wykreować klimat… może nie kyeseyowski, ale trochę k-paxowski, a przy tym wyrazisty i konsekwentny w swoim poryciu^^.

 

Peace!

 

"Zakochać się, mieć dwie lewe ręce, nie robić w życiu nic, czasem pisać wiersze." /FNS – Supermarket/

Nowa Fantastyka