- Opowiadanie: soku1403 - Ostatnia Zagadka

Ostatnia Zagadka

Ostatnio zająłem się niszczeniem swojego dzieciństwa.

Dyżurni:

regulatorzy, homar, syf.

Oceny

Ostatnia Zagadka

Intryga się powiodła, potwór wpadł w ich sidła. Nie musieli męczyć się z owym monstrum zbyt długo, a i sam plan nie wymagał dużego psychicznego wysiłku. Ot zwykła sieć, w którą wpakowała się bestia.

Fred uśmiechał się od ucha do ucha zadowolony, że wreszcie coś im się udało. Spojrzał na również uradowaną Velmę oraz Daphne, która nie podzielała ich entuzjazmu. Kudłaty schował się za najbliższym drzewem, wciąż czując się zagrożony.

– Bez obaw – odezwał się Fred i zbliżył do sieci. – Potwór jest uwięziony, nie ma jak stąd uciec. No, pora się przekonać, kim w rzeczywistości jest nasz przebieraniec.

Młodzieniec chwycił straszydło za paskudny łeb, aby ściągnąć mu maskę i, jak zwykle, odkryć prawdziwą tożsamość gagatka kryjącego się za przerażającym przebraniem.

Jednak nie stało się tak, jak chcieli. Stwór obnażył swe ostre jak brzytwa zęby i ugryzł Freda w rękę.

Rozległ się zawodzący krzyk. Wszyscy wpatrywali się z osłupieniem na Freda, trzymającego się za krwawiący kikut.

Velma nie poruszyła się ani na krok, sparaliżowana strachem.

Daphne wrzasnęła przeciągle, rozpaczliwie: Fred!

Kudłaty nadal nie wyłaniał się z kryjówki, szczękając zębami.

Scooby-Doo chciał powiedzieć: "Uciekajcie! Uciekajcie stąd!"

Ale nie mógł. Był tylko zwykłym kundlem.

Koniec

Komentarze

Cóż, Soku, tym razem zaprezentowałeś żarcik na półuśmiech. Ale próbuj dalej. ;-)

 

Ku­dła­ty nadal nie wy­ła­niał się z kry­jów­ki, dy­go­cząc zę­ba­mi. – Zębami można szczękać, ale nie dygotać.

 

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Ten szort niekoniecznie miał sprawiać żartobliwe wrażenie. Chodziło mi o ukazanie dziecięcych wspomnieć z innej, nieco mroczniejszej perspektywy. Możliwe, że jeszcze będę brnął w ten temat, ale dziękuję za komentarz.

Przede mną ugnie się każdy smok, bo w moich żyłach pomarańczowy sok!

Przykro mi, że opacznie zrozumiałam Twoje intencje, ale to pewnie dlatego, że nasze wspomnienia o dzieciństwie są bardzo różne, a moje w dodatku dość odległe. ;-)

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Przynajmniej ktoś przeczytał mój utwór i postanowił skomentować. Zawsze to jakaś motywacja.

Przede mną ugnie się każdy smok, bo w moich żyłach pomarańczowy sok!

Och, Ostatnią zagadkę z pewnością przeczyta jeszcze wielu użytkowników. ;-)

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Obysmiley

Przede mną ugnie się każdy smok, bo w moich żyłach pomarańczowy sok!

Ja przeczytałam.

I dla mnie też było raczej zabawnie, niż strasznie.

Znam tylko pięć liter ;)

Ja też przeczytałam. I też nie uważam tego za horror, bardziej się uśmiechnęłam niż przestraszyłam. 

Pisanie to latanie we śnie - N.G.

Cześć.

Dość topornie się czytało. Nie umiem napisać dokładnie, dlaczego, ale brnęło się przez tekst, a nie ślizgało po nim.

Na pewno “ugodzenie” było dla mnie chybione. Kojarzy się chyba każdemu z raną punktową, na ogół kłutą. Ale nie z ugryzieniem czy szarpaniem (bo w efekcie koleś stracił rękę). Najpierw wyobraziłem sobie, że coś go ukłuło w rękę (albo się w nią wbiło), a po chwili nie było ręki. Dziwne.

Przeczytałem teraz do połowy po raz drugi. Widzę teraz, że użyłeś wielu zbędnych wyrazów (naprawdę zbędnych, po prostu wydłużyły tekst i uczyniły go gorszym).

Potwór wpadł w sidła.

Nie musieli się męczyć zbyt długo.

Plan nie wymagał dużego wysiłku.

Fred uśmiechnął się zadowolony.

Spojrzał na Velmę i Daphne.

I prawie co zdanie to samo: lepiej mi się czyta moje przykłady niż Twoje zdania (a mam tak bardzo rzadko; nie piszę tego, bo lubię czytać siebie samego).

A przy okazji: skoro spojrzał na dwie osoby, to odmień właściwie czasowniki. Najpierw sugerujesz, że Velma i Daphne były uradowane (bo tak wygląda to zdanie), w następnym zdradzasz, że druga nie była taka zadowolona, jak pierwsza. To zdanie się rozpracowuje, a nie czyta.

Gdy wymyślę sygnaturkę, to się tu pojawi.

Podobnie jak u dziewczyn lekki uśmiech wywołało ;)

Ja też nie będę ukrywał, że odebrałem to jako czarny humor, i to całkiem niezły :)

Nowa Fantastyka